ROZDZIAŁ 1
Jak tu dotarliśmy
Cannabis sativa to roślina o wielu zastosowaniach związanych z leczeniem i poprawianiem dobrostanu, zawierająca setki roślinnych substancji, między innymi ponad 100 kannabinoidów, które oddziałują na nasze ciała i sprzyjają walce ze stanami zapalnymi, chronią mózg przed stresem, łagodzą niepokój, poprawiają sen, wpływają na działanie naszego układu immunologicznego i mogą pomagać nam prowadzić zrównoważone, spokojne i szczęśliwe życie w niespokojnym współczesnym świecie. Z konopiami i ich historią zapoznam was dokładniej w rozdziale trzecim.
CBD jest jedną z substancji zawartych w tej roślinie. Posiada wiele wyżej wspomnianych supermocy, ale w odróżnieniu od THC nie spowoduje, że poczujecie się dziwnie albo wejdziecie w stan odurzenia. W rzeczy samej CBD jest tak bezpieczny, że nawet gdybyście połknęli całą buteleczkę kupionego w sklepie konopnego olejku z tą substancją, prawdopodobnie nie stałaby się wam żadna krzywda. Wokół używania CBD gromadzi się wiele lęków i błędnych informacji. Spotkałam nawet osobę, która twierdziła, że czuje "odlot" po nałożeniu na twarz maseczki kosmetycznej z dodatkiem CBD, a coś takiego nie jest możliwe! CBD nie wywołuje odurzenia ani uczucia haju i jest uznawany za środek bezpieczny, zwłaszcza gdy używa się go w przeciętnych dawkach sprzyjających poprawie dobrostanu. W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization, WHO) na temat CBD znajduje się informacja, że substancja ta została dokładnie przebadana pod kątem potencjalnej toksyczności i stwierdzono w niej "względnie niską" toksyczność. Zgodnie z moją wiedzą nikt nigdy nie zmarł w wyniku jej "przedawkowania", więc zapewne jest bezpieczniejsza od wielu albo nawet większości dostępnych bez recepty leków na ból, kaszel lub objawy przeziębienia, a także od sporej liczby innych produktów roślinnych dostępnych w większości sklepów spożywczych i sklepów ze zdrową żywnością. (Nie zmienia to jednak faktu, że przed sięgnięciem po jakikolwiek nowy suplement powinniście zawsze skorzystać z porady u lekarza. W rozdziale szóstym znajdziecie informacje na temat tego, kto powinien unikać CBD).
CBD może być niesamowitym narzędziem medycyny prewencyjnej. Za sprawą silnych właściwości przeciwzapalnych i antystresowych może nawet pomagać w zapobieganiu problemom zdrowotnym spowodowanym niekontrolowanymi przewlekłymi stanami zapalnymi oraz przewlekłym stresem. Jest więc idealnym botanicznym pomocnikiem we współczesnym życiu.
Obecnie konopie odzyskują swoją historyczną pozycję jako element naszej kultury i radykalnie transformują wiele dziedzin życia, począwszy od opieki zdrowotnej, a skończywszy na przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Niewykluczone, że wywrą głęboki wpływ nawet na nasze stosunki międzyludzkie, ponieważ dużo osób poszukuje alternatywnych wobec alkoholu środków pomagających w interakcjach towarzyskich i uwalniających od stresu. Alkohol jest neurotoksyczny, a CBD neuroprotekcyjny (tj. chroni mózg) i nie wywołuje paskudnego kaca!
Jakie mamy dowody na działanie konopi i CBD?
Konopi nie da się badać w taki sam sposób jak środków farmaceutycznych, ponieważ zawierają setki substancji. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku wszystkich leków roślinnych. Różnią się one od farmaceutyków, które zazwyczaj wpływają na mózg lub ciało w jeden ściśle określony sposób, a ich użycie opiera się na uniwersalnym modelu dawkowania.
Lekarze, badacze i zasadniczo wszyscy ludzie śledzący bieżące wydarzenia przyzwyczaili się do myślenia, że tylko randomizowane kontrolowane badania kliniczne (RCT) z użyciem placebo dostarczają wiarygodnych dowodów i informacji na temat produktu medycznego. Ten model pierwotnie został opracowany dla firm, które dysponują budżetami w wysokości miliardów dolarów i chcą badać wytworzone przez człowieka jednoskładnikowe farmaceutyki, by następnie je opatentować i odzyskać pieniądze wydane w trakcie badań. Pozwala on kontrolować wszystkie zmienne w ściśle określonych warunkach laboratoryjnych. Od 30 lat proces opracowywania leków oparty na RCT z użyciem placebo jest traktowany jako fundament "medycyny opartej na faktach", a inne metody się wyśmiewa, lekceważy albo odrzuca jako niepoparte dowodami. W rezultacie ignoruje się wszystkie lekarstwa roślinne i wiele innych tradycyjnych terapii o niskim stopniu ryzyka, mimo że używano ich od tysięcy lat. Ma to niekorzystny wpływ nie tylko na pacjentów, ale również na rzetelność nauki.
Konopi i innych leków roślinnych nie da się analizować za pomocą tych samych metod, których używa się do testowania jednoskładnikowych farmaceutyków. Zawierają one bowiem setki substancji czynnych i mogą występować w dziesiątkach form. W odróżnieniu od większości innych związków wyekstrahowanych z roślin albo wytworzonych przez człowieka CBD oddziałuje na mnóstwo systemów oraz mechanizmów i prawdopodobnie dlatego wydaje się wpływać na tak szeroki wachlarz problemów - począwszy od chorób skóry, a skończywszy na padaczce.
Profesor David Nutt, jeden z najwybitniejszych ekspertów do spraw działania środków psychoaktywnych na mózg i czołowy wizjoner w dziedzinie polityki narkotykowej i neuropsychiatrii, mówi: "Konopie są zapewne najstarszym lekarstwem na świecie, ale ponad 50 lat temu ze względów politycznych zostały zdelegalizowane na poziomie międzynarodowym. Bardzo się cieszę z ich powrotu do medycyny i wierzę, że w następnym ćwierćwieczu staną się największą innowacją w nowych formach leczenia. Aby jednak pacjenci w Wielkiej Brytanii mogli wyciągać maksymalne korzyści z ich przyjmowania, niezbędna jest zmiana w podejściu i sposobie myślenia wśród lekarzy, którzy powinni postrzegać medyczną marihuanę jako okazję, a nie jako zagrożenie".
Na szczęście dysponujemy wieloma dowodami, że CBD i konopie są zarówno narzędziem do poprawy dobrostanu, jak i poważnym środkiem leczniczym. Liczba tych dowodów ciągle wzrasta pomimo tego, że przez niemal 100 lat jakiekolwiek projekty badawcze dotyczące tej rośliny były nielegalne. Gdy weźmie się pod uwagę tę trwającą dekady przerwę w badaniach i trudności w analizowaniu właściwości leków roślinnych, można odnieść wrażenie, że obecnie gromadzimy informacje na temat medycznych konopi z absolutnie zawrotną prędkością.
Rośliny mocy
W ziołolecznictwie korzysta się z wielu roślin, które lubię postrzegać jako "rośliny mocy". Posiadają one niezwykle potężne właściwości i mogą być wykorzystywane do dobrych albo złych celów - do uzdrawiania albo wyrządzania krzywdy. Wyraźnie wpływają na ludzki mózg i ciało i wywołują bardzo silne efekty nawet w niewielkich dawkach.
A oto kilka ważnych roślin mocy, które są powszechnie stosowane jako lekarstwa albo jako środki odurzające:
- Mak lekarski, z którego pochodzi morfina służąca do produkcji heroiny. - Krasnodrzew pospolity, który jest najbardziej znany z tego, że pozyskuje się z niego kokainę. Ludzie mieszkający w Andach żują jednak nieprzetworzone liście tej rośliny, aby złagodzić objawy choroby wysokościowej i dodać sobie energii podczas wspinania się po górskich stokach z dwudziestokilogramowymi plecakami. W niektórych regionach Ameryki Południowej liście te sprzedaje się również w formie herbaty na poprawę dobrostanu i powszechnie stosuje jako środek poprawiający koncentrację. Ludzie z Zachodu w podobny sposób piją kawę. - Kawowiec, z którego ziaren przygotowujemy poranny kubek kawy. Zawiera kofeinę, która w niewielkich dawkach może mieć wspaniały wpływ na niektórych ludzi. U innych osób powoduje jednak problemy ze snem i potęguje stres. - Tytoń, który jest źródłem nikotyny, czyli jednej z najsilniej uzależniających substancji znanych człowiekowi. Roślina ta stanowi również skuteczny naturalny środek owadobójczy, a w wielu tradycjach indiańskich wykorzystuje się ją do celów ceremonialnych. - Konopie, które są jednym z najstarszych roślinnych remediów. W wielu kulturach przez tysiące lat używano ich do celów medycznych i duchowych. W dzisiejszych czasach rośliny te często uprawia się na czarnym rynku w taki sposób, aby powstawały odmiany, które cechują się niezwykle wysoką zawartością THC i służą wyłącznie do wywoływania stanu odurzenia. Można jednak uprawiać je w taki sposób, aby powstawały bardziej medyczne odmiany, z większą ilością CBD, a mniejszą THC, dzięki czemu nie powodują one tego rodzaju efektów.
Krasnodrzew, kawowiec i tytoń zawierają silne środki stymulujące, a mak lekarski działa uspokajająco na układ nerwowy. Konopie natomiast pomagają naszemu mózgowi, układowi nerwowemu i ciału w osiągnięciu stanu równowagi, harmonii i spokoju. W zależności od formy i odmiany mogą pobudzać albo uspokajać. Ich działanie zależy od wielu różnych czynników i to właśnie ten fakt decyduje o ich unikatowości, a jednocześnie użyteczności w rozwiązywaniu szerokiego wachlarza problemów zdrowotnych.
Konopie stanowią pomost między farmaceutykami a ziołolecznictwem
W Kanadzie, Stanach Zjednoczonych czy Zjednoczonym Królestwie konopie są stosowane przez lekarzy i przepisywane na receptę w taki sam sposób jak standardowe leki. Nie zmienia to jednak faktu, że są one roślinnym/botanicznym/ziołowym lekiem zawierającym setki substancji czynnych, które harmonijnie współdziałają ze sobą nawzajem. Pod tym względem różnią się od wszelkiego rodzaju leków syntetycznych.
Niezwykłość konopi wynika między innymi z faktu, że są lekarstwem roślinnym, które pod względem skuteczności nie ustępuje wielu powszechnie stosowanym farmaceutykom. Mogą one drastycznie zmniejszyć liczbę napadów u dzieci cierpiących na padaczkę lekooporną, wywołując przy tym bardzo niewiele efektów ubocznych. Mogą również zmienić nasze reakcje na stres i traumę.
Ich unikatowość wynika także z tego, że są jednym z niewielu roślinnych lekarstw, które można stosować miejscowo na skórę (na przykład w kremach na trądzik czy maściach łagodzących bóle mięśni), przyjmować doustnie, stosować dopochwowo i doodbytniczo w formie czopków, wdychać poprzez waporyzację w celu wywołania niemal natychmiastowych efektów albo przyjmować przezskórnie za pomocą specjalnych plastrów, aby wywrzeć wpływ na całe ciało. Na dodatek można je bezpiecznie łączyć z wieloma innymi ziołami i farmaceutykami.
Konopie są również pomostem między zachodnią medycyną a naturalnym ziołolecznictwem, ponieważ interesuje się nimi szeroki wachlarz ludzi, począwszy od najbardziej cynicznych lekarzy, a skończywszy na tradycyjnych znachorkach. Naturopaci, zielarze, aktywiści, naukowcy, szamani i inni ludzie o różnych przekonaniach i różnym pochodzeniu rozmawiają ze sobą o konopiach w rozmaitych formach.
Za sprawą tej rośliny sceptycy negujący wszystkie alternatywne kuracje wchodzą w kontakt z ludźmi, którzy od lat nie postawili stopy w jakiejkolwiek instytucji medycznej, ponieważ konopie i CBD mogą nam coś zaoferować niezależnie od naszych poglądów. Przez wiele lat szkoliłam się i praktykowałam zarówno jako lekarka korzystająca z zachodnich metod leczenia, jak i ekspertka od medycyny integracyjnej oraz ziołolecznictwa. Po rozmowach z tysiącami pacjentów mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że ta roślina jest naprawdę niezwykła.
Żaden inny lek, roślina ani pojedyncza substancja nie jest w stanie łączyć różnych światów w równie skuteczny sposób. Konopie coraz powszechniej są stosowane jako lekarstwo albo narzędzie do poprawy dobrostanu - wielu ludzi nazywa ten proces "zieloną rewolucją" i niewykluczone, że wcale nie jest to przesada.
W jaki sposób przeszłam od konopnego sceptycyzmu do konopnego przekonania
Podobnie jak większość ludzi, po raz pierwszy zetknęłam się z konopiami podczas młodzieńczych domówek, w trakcie których oferowano mi jointy z dużą zawartością THC. Wielu moich przyjaciół podczas swoich nastoletnich eksperymentów zażywało trawę wraz z papierosami i alkoholem. Aż do dziś nigdy nie zapaliłam papierosa, a konopi spróbowałam dopiero jako dwudziestokilkulatka - zasadniczo chciałam sprawdzić, dlaczego wzbudzają tak duże zainteresowanie. Gdy studiowałam w szkole medycznej, nie odgrywały w moim życiu jakiejkolwiek roli, ponieważ nie zażywałam ich ani w celach rekreacyjnych, ani jakichkolwiek innych. Być może w pewnej mierze wynikało to z faktu, że wbito mi do głowy, że marihuana wywiera szkodliwy wpływ na mózg, może ogłupiać i przeszkadza w pracy akademickiej.
W tamtym czasie zgłębiałam medycynę integracyjną (w tym ziołolecznictwo!), używałam wielu lekarstw roślinnych, przyjmowałam naturalne suplementy i uczyłam pacjentów technik oddechowych oraz medytacji w moim biurze, ale mimo to miałam opory przed przepisywaniem konopi. W szkole medycznej nie przekazywano mi żadnej wiedzy o medycznych właściwościach tej rośliny, a wręcz przedstawiano ją jako "niebezpieczny narkotyk", mimo że od 2001 roku jest ona w Kanadzie legalnie dostępna dla niektórych pacjentów (w trakcie mojego szkolenia nikt nie wspomniał o tym fakcie!). Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że medyczna marihuana była najlepiej strzeżonym sekretem w mojej profesji.
Oprócz tego instytucje rządowe regularnie informowały o zagrożeniach związanych z przepisywaniem konopi, a lekarzy zachęcano do tego, żeby unikali rozmawiania o nich z pacjentami, a także żeby nie akceptowali jej używania i nikomu jej nie przepisywali. W żadnym z tych ostrzeżeń nie mówiono o różnicach pomiędzy CBD a THC i nie wspominano o badaniach dotyczących marihuany, chyba że zakończyły się negatywnym wynikiem, zostały źle przeprowadzone albo dotyczyły stworzonych przez ludzi syntetycznych produktów konopnych, które nie mają nic wspólnego z lekami roślinnymi, które byłabym skłonna przepisywać swoim pacjentom.
Przez całe wcześniejsze życie nastawiano mnie przeciwko konopiom, więc nie muszę chyba mówić, że miałam do nich wiele uprzedzeń. Byłam lekarką przeszkoloną w medycynie naturalnej, ale wciąż nosiłam w sobie głęboko zakorzenione (wręcz podświadome) przekonania na temat tej rośliny, takie jak:
- Medyczna marihuana jest zaledwie wymówką dla palaczy, którzy po prostu chcą legalnie się odurzać i nie ponosić z tego powodu żadnych konsekwencji. - Nie ma żadnych "dowodów" na jej skuteczność. (Pracownicy lekarskich ciał nadzorujących przez cały czas nam to mówili, mimo że dowody wskazywały na coś wręcz przeciwnego). - Jest silnie uzależniająca. - Zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych problemów psychicznych. - Może powodować nieodwracalne uszkodzenia w mózgu u osób dorosłych. - Prowadzi do uzależnień, zrujnowanego życia i twardych narkotyków, które niszczą ludzi od środka. - Powoduje, że ludzie stają się leniwi.
Oprócz tego przyglądałam się przychodniom wydającym medyczną marihuanę i dostrzegałam pewne problemy w ich modelu działania. Osobiście znałam kilku lekarzy, którzy pracowali w tego rodzaju miejscach i "przepisywali" konopie (formalnie rzecz biorąc, nie wystawiali tradycyjnych recept, lecz wydawali notatki upoważniające pacjenta do stosowania konopi w celach medycznych). Miałam poczucie, że robią to trochę na chybił trafił po pięciominutowej rozmowie, bez realnego zrozumienia właściwości tej rośliny, dawkowania ani różnic między poszczególnymi odmianami, nie udzielając żadnych konkretnych wskazówek dotyczących korzystania z niej. Panowało przekonanie, że dla lekarzy jest to po prostu łatwy sposób na zarobienie pieniędzy - szybkie wystawianie kolejnych recept bez przykładania się do pracy. Chciałam tego uniknąć. Kiedy więc zaczęłam przepisywać konopie, potraktowałam je tak samo jak wszystkie inne interwencje medycyny integracyjnej: w szerszej perspektywie i pośród innych narzędzi leczniczych. Brałam pod uwagę różne zmienne (takie jak zawartość THC i CBD, odmiana, dawkowanie, pora dnia czy metody przyjmowania), a następnie starałam się dopasowywać do konkretnego pacjenta, jego sytuacji oraz potrzeb.
Co sprawiło, że ostatecznie zaczęłam przepisywać tę roślinę? Pierwszym czynnikiem byli moi pacjenci. Niektórzy z nich od lat uprawiali konopie w wiejskich regionach Kanady i używali ich w celach leczniczych zamiast takich środków jak opioidy, tabletki nasenne czy leki przeciwlękowe. Gdy korzystali z tej rośliny we właściwy sposób, wydawało się, że wywiera na nich korzystny wpływ. Większość z nich jej nie paliła, lecz przyjmowała inaczej, w formie olejków albo za pomocą waporyzacji. Widziałam jednak pewną wadę w konopiach, które moi pacjenci uprawiali samodzielnie albo zdobywali od znajomych: ich działanie było trudne do przewidzenia, ponieważ ludzie przeważnie nie znali dokładnej ilości zawartego w nich CBD, THC i innych substancji.
Wiedziałam, że poprzez stosowanie zasad ziołolecznictwa i metod naukowych będę w stanie pomóc w skutecznym używaniu konopi, ale także zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia jakichkolwiek skutków ubocznych i stanu odurzenia, którego większość ludzi chciała uniknąć. Zasadniczo moi pacjenci szukali przewodnika, któremu mogliby zaufać. Potrzebowali kogoś, kto rozumie zarówno współczesną naukę i medycynę, jak i ziołolecznictwo. Czułam się zobowiązana do udzielenia im pomocy, zwłaszcza że interesowałam się medycyną naturalną. W wielu przypadkach lekarze przepisujący konopie wyświadczali ogromną przysługę swoim pacjentom, ale zwykle nie byli po żadnych szkoleniach dotyczących ziołolecznictwa i nie dysponowali głęboką wiedzą o tej roślinie. Miałam to szczęście, że od lat z powodzeniem włączałam tego rodzaju zagadnienia do swojej praktyki lekarskiej.
Drugim czynnikiem, za sprawą którego zaczęłam przepisywać konopie, było moje zmaganie się z przewlekłym bólem po traumatycznym urazie i jak zapewne się domyślacie, konopie pomogły mi powrócić do zdrowia (więcej informacji na ten temat w rozdziale dwunastym).
Przez kilka następnych lat poświęcałam się czemuś, co zaczęłam nazywać "konopną medycyną integracyjną". Korzystałam z niej w leczeniu tysięcy pacjentów.
Ku mojemu głębokiemu zdumieniu konopie i wyprodukowane z nich lekarstwa zaczęły wpływać na życie tych osób w sposób, którego nie byłabym w stanie przewidzieć. Niemal codziennie słyszałam od nich, że ta roślina uratowała ich małżeństwo, pomogła im nawiązać lepszy kontakt z ich partnerami, dziećmi i wnukami albo po prostu spowodowała, że "znów poczuli się ludźmi". Mogę wam szczerze powiedzieć, że nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego o jakimkolwiek środku farmaceutycznym ani o jakimkolwiek innym lekarstwie roślinnym. Działo się coś ważnego i wiedziałam, że ten proces wkrótce zmieni medycynę.
W niniejszej książce z radością podzielę się z wami wszystkim, co wiem o CBD i medycznym zastosowaniu konopi. Ta roślina nie jest panaceum ani błyskawicznym lekiem na złożone choroby przewlekłe, ale to niewątpliwie bardzo potężne narzędzie, które pomaga ludziom w radzeniu sobie z wieloma różnymi problemami zdrowotnymi. Najlepiej korzystać z niej w ramach holistycznego podejścia, o którym napiszę nieco więcej w dalszej części książki.