a) Pisać?
(szkoda czasu).
b) Czytać? (kino - kryzys książki).
c) Wydawca się krzywi (papier - druk).
d) Zresztą czytelnik sam.....
Bezwstydnie krótkie (nowele).
---------------
- Mówię ci, jak uczciwy człowiek: on nie wart pomocy. Sam sobie
winien. Mógł mieć. - No, ale jak się uparł, że mu nie wypada, to
wybacz.
- No, ale tak go zostawić? On zawsze był przecie dziwak.
- Nie dziwak, ale dureń. Wiesz, co mi wtedy powiedział? "Ja
kraść nie będę". - Rozumiesz: wszyscy mogą, tylko nie on.
- Wiesz przecie: nigdy nie liczył się ze słowami.
- Ale ja się liczę i grosza mu nie pożyczę. Dosyć! Ma na co
zasłużył.
***
- Więc nie oddał?
- Lepiej jeszcze. Pożyczył znów 300 złotych.
- Idjota jesteś.
- Ależ poczekaj: jaka ty w gorącej wodzie kąpana.
- No więc gadaj.
- Odrazu ostro wsiadłem. A on: "czy się zapieram - jak tylko
będę miał - jak będziesz w potrzebie, też pomogę". I powiada:
"napadłeś na mnie".
- A ty?
- Mówię mu, że jak żyję, na nikogo nie napadałem, tylko żeby
zwrócił. A on: "Pożycz raz jeszcze 300, to - już razem".
- I pożyczyłeś?
- A co miałem robić? Mówił, że ma nóż na gardle.
- Idjota jesteś.
- Rzeczywiście. Ciekaw bardzo jestem, co ty byś na mojem
miejscu zrobiła? Miał nóż na gardle.
***
- Powiadam ci: boki zrywać.
- No, nie wierzę.
- Głupia jesteś. Wracam właśnie od nich.
- Ale skąd się u licha dowiedział?
- Ba. Kiedy dostał ostatni anonim, poleciał z nim do biura
detektywów.
- Daj pokój, bo pęknę. Do biura detektywów? No i co?
- No nic. Powiedzieli, że tak. Więc naprzód miał jego
zastrzelić, potem siebie, siebie i ją, ją i siebie, a potem
przebaczył.
- A ona?
- Ona mu przyrzekła, że ostatni raz.
- I uwierzył?
- Nietylko on, ale ona, ona sama uwierzyła. I to jest
najkomiczniejsze.
- Skąd wiesz?
- Mówiła mi. Wracam właśnie od nich. On zapłakany, ona
zapłakana. Jak w romansie dla młodzieży.
- Co też to się dzieje na świecie. - Pomyśl tylko: w
dzisiejszych czasach... Idź do nich, przekonasz się... Warto!...
- Zwyrodnienie? No dobrze. Niech sobie będzie zwyrodnienie.
- Lesbijska? Dobrze. Niech będzie jaka chce. Ale zlituj się,
człowieku, ja się tylko pytam: czem? - No - czem? I jak ich dwie,
to kto, jak? Musiałeś się przesłyszeć, albo zażartowali z ciebie.
***
- To i ty kradnij.
- Nie umiem, Ewuniu. Ani ojciec, ani dziad.
- Spróbuj, Adasiu. Widzisz przecie. Czy ja wyrzucam
pieniądze?
- A czyż ja mówię?
- Nie mogę końca z końcem. Życie brzydnie. Dzieciska się
marnują. Spróbuj także. Dlaczego inni?
- Nie kuś mnie, kobieto... A jak jeszcze imię stracę? Pomyśl
tylko: sąd - śledztwo - prokurator. - Pro-ku-ra-tor. Za nic.
- No nie. Ja tylko tak. Ślubowałam, to będę wierną - choćbyś
nawet tam i został do końca uczciwy. - No, uściśnij mnie. Przytul
mnie przynajmniej, Adasiu. - Oooch, Boże!
***
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.