Bezwstydnie krótkie - Janusz Korczak

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

BEZWSTYDNIE KRÓTKIE

a) Pisać? (szkoda czasu).

b) Czytać? (kino - kryzys książki). c) Wydawca się krzywi (papier - druk). d) Zresztą czytelnik sam..... Bezwstydnie krótkie (nowele).

---------------

- Mówię ci, jak uczciwy człowiek: on nie wart pomocy. Sam sobie winien. Mógł mieć. - No, ale jak się uparł, że mu nie wypada, to wybacz. - No, ale tak go zostawić? On zawsze był przecie dziwak. - Nie dziwak, ale dureń. Wiesz, co mi wtedy powiedział? "Ja kraść nie będę". - Rozumiesz: wszyscy mogą, tylko nie on. - Wiesz przecie: nigdy nie liczył się ze słowami. - Ale ja się liczę i grosza mu nie pożyczę. Dosyć! Ma na co zasłużył.

***

- Więc nie oddał? - Lepiej jeszcze. Pożyczył znów 300 złotych. - Idjota jesteś. - Ależ poczekaj: jaka ty w gorącej wodzie kąpana. - No więc gadaj. - Odrazu ostro wsiadłem. A on: "czy się zapieram - jak tylko będę miał - jak będziesz w potrzebie, też pomogę". I powiada: "napadłeś na mnie". - A ty? - Mówię mu, że jak żyję, na nikogo nie napadałem, tylko żeby zwrócił. A on: "Pożycz raz jeszcze 300, to - już razem". - I pożyczyłeś? - A co miałem robić? Mówił, że ma nóż na gardle. - Idjota jesteś. - Rzeczywiście. Ciekaw bardzo jestem, co ty byś na mojem miejscu zrobiła? Miał nóż na gardle.

***

- Powiadam ci: boki zrywać. - No, nie wierzę. - Głupia jesteś. Wracam właśnie od nich. - Ale skąd się u licha dowiedział? - Ba. Kiedy dostał ostatni anonim, poleciał z nim do biura detektywów. - Daj pokój, bo pęknę. Do biura detektywów? No i co? - No nic. Powiedzieli, że tak. Więc naprzód miał jego zastrzelić, potem siebie, siebie i ją, ją i siebie, a potem przebaczył. - A ona? - Ona mu przyrzekła, że ostatni raz. - I uwierzył? - Nietylko on, ale ona, ona sama uwierzyła. I to jest najkomiczniejsze. - Skąd wiesz? - Mówiła mi. Wracam właśnie od nich. On zapłakany, ona zapłakana. Jak w romansie dla młodzieży. - Co też to się dzieje na świecie. - Pomyśl tylko: w dzisiejszych czasach... Idź do nich, przekonasz się... Warto!... - Zwyrodnienie? No dobrze. Niech sobie będzie zwyrodnienie. - Lesbijska? Dobrze. Niech będzie jaka chce. Ale zlituj się, człowieku, ja się tylko pytam: czem? - No - czem? I jak ich dwie, to kto, jak? Musiałeś się przesłyszeć, albo zażartowali z ciebie.

***

- To i ty kradnij. - Nie umiem, Ewuniu. Ani ojciec, ani dziad. - Spróbuj, Adasiu. Widzisz przecie. Czy ja wyrzucam pieniądze? - A czyż ja mówię? - Nie mogę końca z końcem. Życie brzydnie. Dzieciska się marnują. Spróbuj także. Dlaczego inni? - Nie kuś mnie, kobieto... A jak jeszcze imię stracę? Pomyśl tylko: sąd - śledztwo - prokurator. - Pro-ku-ra-tor. Za nic. - No nie. Ja tylko tak. Ślubowałam, to będę wierną - choćbyś nawet tam i został do końca uczciwy. - No, uściśnij mnie. Przytul mnie przynajmniej, Adasiu. - Oooch, Boże!

***

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.