Bezpieczeństwo zdrowotne w firmie - Krzysztof Kras

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Bezpieczeństwo zdrowotne jako główna potrzeba pracowników w okresie kryzysu

No i stało się!

Niewidzialny wróg zaatakował cały świat z niezwykłą podstępnością!

Coś, co jeszcze rok temu oglądaliśmy tylko na filmach typu "Epidemia strachu", dzisiaj jest tragiczną rzeczywistością. Pandemia wywołana wirusem Sars-CoV-2 odciska swoje piętno w naszym życiu.

Zagrożeni czujemy się wszyscy i to praktycznie w każdym miejscu przebywania i w różnych obszarach naszego życia. Jeden z tych obszarów jest szczególnie wrażliwy na działania tego wirusa - to gospodarka.

Coś, co stanowi podstawę bytu każdego człowieka, zostało zatrzymywane na dłuższe lub krótsze okresy w wyniku decyzji Państwa, które dramatycznie poszukuje różnych sposobów i środków ochrony zdrowia i życia swoich obywateli.

Wydaje się, że nie ma wyboru i trzeba sięgać po środki prawie ostateczne. Tyle tylko, że okazuje się, iż nie zawsze są one dobrze przemyślane i profesjonalnie wdrażane. Po roku funkcjonowania w okresie pandemii i zebraniu wielu doświadczeń różnych państw czas zweryfikować te strategie, które nie są już wystarczająco skuteczne.

Jedną z takich strategii jest lockdown: drakońskie obostrzenia, nakazy i zakazy, które w dobrej intencji zostały wprowadzone w początkowej fazie pandemii. Obecnie w wielu branżach całkowicie zatrzymują rzeczywistą działalność gospodarczą co budzi wiele kontrowersji.

Firmy w takich branżach, jak: gastronomia, hotelarstwo, organizacja eventów czy fitness, branża szkoleniowa czy te działające w kulturze zagrożone są bankructwem. Prawie wszystkie pozostałe branże wpadają w coraz większy kryzys, a masowe zwolnienia pracowników są prawdopodobnie kwestią czasu.

W gabinetach wielu prezesów i właścicieli firm codziennie odbywają się narady strategiczne na temat działań ratunkowych, których celem jest uruchomienie różnych instrumentów zarządzania kryzysowego.

Utrzymanie rentowności firmy i poziomu zatrudnienia pracowników to teraz dla wielu firm główny cel strategiczny. Tak sprecyzowany cel ma jednak słabość: jest pasywny i wychodzi z przestrzeni lęku.

Podświadomie boimy się zagrożeń, które mogą zmusić nas do redukcji zatrudnienia oraz spadku rentowności firmy, dlatego chcemy przynajmniej utrzymać to, co mamy do tej pory, albo - mówiąc inaczej - nie chcemy nic stracić.

Jest to strategia obronna. Ona nie porywa, nie dodaje energii, prawdopodobnie nie daje też szansy na wzrost czy rozwój. W takiej strategii nie ma oczywiście nic złego i rozumiem, że w niektórych okolicznościach trzeba ją zastosować, bo innego wyjścia nie ma. Obronienie firmy przed groźbą bankructwa już jest wielkim sukcesem.

Doskonale rozumiem taką sytuację, bo sam przeżyłem w swojej firmie okres, gdy z powodu okoliczności zewnętrznych (których nie dało się przewidzieć i na które nie miałem żadnego wpływu) walczyłem tylko o jej przetrwanie, i wiem, jaki byłem z siebie dumny, gdy tę firmę uratowałem.

W lutym 2020 r. wszyscy byliśmy zaskoczeni tym, co się wydarzyło. I wtedy wiele firm zastosowało najpierw strategię obronną. Było to tym bardziej zrozumiałe i rozsądne, że pierwszy raz od dawna pandemia zaatakowała nas na taką skalę. Nikt nie wiedział, co się wydarzy za miesiąc czy dwa, jak ta sytuacja będzie się rozwijać dalej, jakie jeszcze inne zagrożenia mogą wystąpić itp. W takich warunkach trudno myśleć o rozwoju, sukcesie czy ekspansji firmy.

Po pewnym czasie wiedzieliśmy jednak już trochę więcej, a gospodarka została w części odblokowana po całkowitym zamknięciu. I to był właśnie ten moment, kiedy można było pomyśleć o nowej strategii - tej aktywnej, wychodzącej z przestrzeni odwagi.

Wiem, że wtedy wiele firm zdecydowało się wprowadzić taką strategię, dostrzegając szanse stwarzane przez kryzysy. Zdecydowana większość jednak albo nie wychwyciła tego momentu, albo nie wiedziała, jak pozytywnie wykorzystać kryzys. Nie chcąc ryzykować, przeszła ze strategii obronnej na strategię przetrwania.

Nie wszyscy zarządzający potrafią zobaczyć w zagrożeniach pandemii i kryzysu gospodarczego szansę na zmiany i rozwój firmy. Aby tak się stało, konieczne jest pozytywne spojrzenie na kryzys: spojrzenie pod kątem możliwości, jakie może on przynieść. To kwestia odpowiedniego nastawienia mentalnego.

W niektórych branżach takie myślenie nie jest jednak możliwe, ponieważ jakiekolwiek posunięcia uniemożliwiają im działania rządu, który w zamian niestety nie oferuje firmom wystarczającej pomocy albo nie udziela im jej wcale.

Sytuacja firm z tych branż jest dramatyczna, dlatego się nie dziwię, że podejmują one działania wręcz desperackie, by obronić się przed bankructwem. Walka o przetrwanie to jedyne, co tym firmom pozostaje - żadne pozytywne myślenie, szukanie szans czy możliwości rozwoju nie wchodzi tu w grę.

Dla tych firm powinno się stworzyć specjalny program ratunkowy, bo bez zewnętrznej i kompleksowej pomocy same sobie nie poradzą.

Kilka takich firm wspieram i wiem, w jakiej są sytuacji. Bywa tak, że cała kilkudziesięcioletnia praca, jaką właściciel włożył w wybudowanie małego hotelu z basenem, za chwilę może zostać całkowicie zmarnowana, bo wszystkie oszczędności zostały już wyczerpane, banki nie chcą udzielić kredytu, a miesięczne koszty stałe (które trzeba opłacać terminowo) rujnują finanse firmy.

Co pozostaje? Bankructwo? Depresja? Samobójstwo? To są prawdziwe tragedie i rozumiem, jak się właściciele takich firm czują, co przeżywają, w jakim są stanie psychicznym.

Dlatego zaznaczam, że spojrzenie na kryzys, opisywane w dalszej części tej książki, nie jest propozycją dla firm, które przeżywają najtrudniejszy okres w swojej historii lub są o krok od bankructwa. W takim przypadku potrzebne jest zupełnie inne wsparcie i pomoc zewnętrzna, głównie ze strony państwa.

Kryzys może być szansą wprowadzenia pozytywnych zmian w firmie

W firmach, które nie są zagrożone bankructwem, również odbywają się narady, sesje kreatywne i dyskusje. Cel tych spotkań jest jednak inny: zmiana strategii działania firmy w taki sposób, aby energię zmian dokonujących się na świecie w wyniku pandemii wykorzystać jako "wiatr wyostrzający żaglówkę".

Ten sam wiatr może wywrócić żaglówkę lub też wyostrzyć ją i pozwolić szybciej dotrzeć do bezpiecznego lądu.

Warunek konieczny do wykorzystania siły zmian w sposób pozytywny to mądrość i kompetencje właścicieli, zarządu i kadry zarządzającej firm. Jedno jest pewne: najważniejsi są pracownicy.

Utrzymanie miejsc pracy i zadbanie o bezpieczeństwo zdrowotne wszystkich pracowników jest obecnie jednym z kluczowych zadań w każdej firmie.

Potwierdzają to najnowsze badania, które przeprowadziła ICAN Reasearch na zlecenie firmy Medicover (wykonane w Polsce wiosną 2020 r.). Były to badania jakościowe, zatytułowane "Zdrowa Firma".

Miały one na celu uzyskanie odpowiedzi na temat biznesowych potrzeb pracodawców w zakresie dbałości o zdrowie pracowników. Badacze zrealizowali kilkanaście pogłębionych wywiadów z dyrektorami HR w reprezentujących różne branże firmach działających w Polsce.

Przedstawiam krótkie omówienie wyników tych badań wraz z cytatami, które zaczerpnąłem z ciekawego artykułu zamieszczonego na stronie internetowej firmy ICAN [1]

Główne przesłanie wynikające z tych badań brzmi:

Pracownicy zmienili swoje oczekiwania względem pracodawców dotyczące zarówno opieki medycznej i bezpieczeństwa, jak i pozostałych prozdrowotnych benefitów. Obejmują one zmodyfikowany i odpowiednio szerszy zakres niż dotychczas.

Podkreślam: pracownicy zmienili swoje oczekiwania. To bardzo ważne, ale nie każdy właściciel firmy zajęty jej ratowaniem te zmiany dostrzegł.

Oczywiście pracownicy zmienili swoje oczekiwania w wyniku sytuacji zewnętrznej i zrobili to najczęściej nieświadomie, niemniej jednak pracodawcy nie powinni lekceważyć tych nowych oczekiwań pracowników, a wsłuchać się w głosy ekspertów, którzy te zagadnienia profesjonalnie badali.

Przedstawiam w skrócie wnioski dotyczące głównych trendów i aktualnych oczekiwań pracowników w zakresie zdrowia (jakie obserwują obecnie pracodawcy) a także przykłady dobrych praktyk (nie tylko z okresu pandemii) oraz innych inicjatyw prozdrowotnych w firmach.

Obrona małych i średnich firm

Najgroźniejszym zjawiskiem jest coraz większy brak zaufania do elit rządzących - nie tylko tych polskich, ale również do instytucji i organizacji ogólnoświatowych.

W tej sytuacji szczególnie właściciele firm małych i mikro ulegają permanentnemu stresowi, co pogarsza ich sytuację. Oni martwią się na co dzień nie tylko o swój byt, ale także o byt swoich pracowników oraz ich rodzin. Wiem to, bo prawie codziennie rozmawiam z właścicielami takich firm i stąd znam ich sytuację.

Sektor małych i średnich firm jest kluczowy, gdy chodzi o płacenie podatków i o miejsca pracy. Mam wrażenie, że obecnie oferowana pomoc dla tego sektora jest dalece niewystarczająca i nieodpowiednio skonfigurowana. To jest bardzo groźne dla Polski.

Najwyższa pora, aby to zmienić. Dużą rolę do odegrania powinny mieć tu organizacje biznesowe, ale też samoorganizowanie się przedsiębiorców wokół inicjatyw związanych z proponowaniem i lobbowaniem dobrych rozwiązań w zakresie realnej pomocy państwa. Warto to zrobić, póki nie jest jeszcze za późno.

Nieprzypadkowo poruszam ten temat, bo bez systemowej pomocy państwa same pozytywne i heroiczne czasem działania polskiego biznesu nie będą wystarczające, a rozwiązania proponowane w dalszej części tej książki mogą nie wystarczyć.

Jeśli państwo polskie stanie na wysokości zadania i zrobi to, co do niego należy, to wtedy firmy zrobią swoje. Jestem tego pewien!

Mam ogromny szacunek do polskiego biznesu, który w tak trudnych czasach wykazuje się wielką odpowiedzialnością, kreatywnością, poświęceniem i zaangażowaniem. Znam wiele przypadków, kiedy w sytuacji całkowitego braku przychodów właściciel firmy bierze kolejny kredyt na opłacanie jej kosztów stałych, ponieważ chce za wszelką cenę utrzymać zatrudnienie pracowników, bo czuje się za nich odpowiedzialny.

Kondycja psychiczna w firmach jest bardzo osłabiona także z powodu nieustannej presji wywoływanej koniecznością szybkiego działania i zwiększoną liczbą zadań.

Dodatkowymi niekorzystnymi czynnikami są: niepewność sytuacji, konieczność wyjścia ze "strefy komfortu" i dokonywania radykalnych czasami zmian, a także podejmowanie dużego ryzyka i większa odpowiedzialność.

Dochodzi do tego "presja domu", czyli strach okazywany przez członków rodziny. Właściciel firmy jest często jedynym żywicielem rodziny, a bankructwo jego firmy oznacza bankructwo wielu ludzi.

Świat pracy i domu przenika się dzisiaj silniej niż kiedykolwiek

Teza ta wynika z przeprowadzonych badań oraz również z moich osobistych wieloletnich obserwacji. Zjawisko to wzmacniane jest obecnie potrzebą wprowadzenia pracy zdalnej, która staje się coraz bardziej konieczna i coraz powszechniejsza.

Opisane wyżej zjawisko wpływa w sferze zawodowej na:

- malejącą wydajność,

- niższą motywację,

- groźbę wypalenia zawodowego,

- większą absencję w pracy,

- obniżone morale pracowników,

- większą ilość konfliktów międzyludzkich,

- zwiększone prawdopodobieństwo wypadków przy pracy.

Kto i jak ma na takie wyzwania odpowiedzieć? Odpowiedź nie jest prosta ani jednoznaczna.

Z jednej strony jest to odpowiedzialność rządu polskiego i klasy politycznej - twórców prawa i warunków do działania dla firm. Rolą każdego rządu jest pomagać i wspierać, a już na pewno nie przeszkadzać. Do tego trzeba dodać jeszcze odpowiedzialność rządu za gwarancję możliwości funkcjonowania firm w sytuacji całkowitego zablokowania lub częściowego ograniczenia ich działalności.

Z drugiej strony za sprostanie tym wyzwaniom odpowiada każdy z nas - poprzez podejmowanie codziennych decyzji, szukanie rozwiązań, wykonywanie większej ilość działań, pracowitość, zgłaszanie się do specjalistów po pomoc, poszukiwanie wiedzy, koncentrowanie się na pozytywach, budowanie solidnych więzi rodzinnych i przyjacielskich.

Z trzeciej strony swoją rolę w tym zakresie ma równie pracodawca. W imieniu pracodawcy odpowiedzialność za takie wsparcie spada czasem na dział personalny lub HR. W przypadku małej firmy nie ma takiego wyboru - za podjęcie tego wyzwania odpowiedzialny jest sam właściciel firmy.

Firma może dać wsparcie przede wszystkim w zakresie kondycji mentalnej. Z tym zagadnieniem ściśle powiązana jest kwestia stresu.

Stres to napięcie w ciele.