Zbiór opowiadań Sheikhy zaczyna się od wiele mówiącej dedykacji: "Niesfornej dziewczynce, którą zostawiłam za sobą pod drzewem dębu w wiosce Dhajl Al-'irdż. Wioska umarła, drzewo umarło, a ona wciąż czeka na światło pod skrzydłami "Pań ciemności"". Ową niesforną dziewczynką była Sheikha Hussein Helawy, pisarka palestyńska, od 1989 roku mieszkająca w Jaffie. Urodziła się w 1968 roku w beduińskiej wsi Dhajl al-'irdż na stokach gór Karmel, niedaleko Hajfy. Uczyła się początkowo w Hajfie, w szkole nazaretanek. Na Uniwersytecie Telawiwskim uzyskała tytuł magisterski z wyróżnieniem w dziedzinie filologii arabskiej i pedagogiki.
Przez dwadzieścia lat pracowała jako nauczycielka języka arabskiego w liceum zakonu franciszkanów Terra Santa w Jaffie oraz w szkołach znajdujących się w takich miejscowościach, jak Ar-Ramla i Al-Lidd. Poza tym jest instruktorką w dziedzinie organizacji i programowania nauczania dla dyrektorów/dyrektorek szkół i dla nauczycieli. Prowadzi wykłady na Uniwersytecie Bir Sabaa (hebr. Ber Szeba), gdzie przygotowuje również rozprawę doktorską.
Od kilku lat działa w Instytucie Wychowania dla Demokracji jako dyrektorka i instruktorka projektu przeznaczonego dla prekursorów pedagogiki w szkołach Jerozolimy Wschodniej.
Od 2012 roku pisze opowiadania i poezję. W języku arabskim ukazało się dotychczas w Ammanie kilka zbiorów jej opowiadań, m.in. Panie ciemności (2015), Okna są kiepskimi książkami (2016), oraz teksty poetyckie Nauczyłam się fruwać poza porami roku (2015). Poetycki zbiorek pt. Otchłań, jaką jestem został opublikowany w 2023 roku.
W 2019 roku zdobyła nagrodę Czwartego Forum Arabskiego Krótkiego Opowiadania w Kuwejcie za zbiór opowiadań Rozkaz C345 (At-Talabijja C345). Jury konkursu podkreśliło w werdykcie, że opowiadania Sheikhy wyróżniają się wielością wątków, ogólnoludzkimi i filozoficznymi zagadnieniami ujętymi wyrazistym językiem, inspirującymi znaczeniami i bogatymi technikami narracyjnymi, które budzą ciekawość czytelnika przez niedopowiedzenia i przenoszenie go do świadomości Innego.
Niektóre jej utwory zostały przełożone na język angielski, niemiecki, francuski, hebrajski i bułgarski.
"W dzieciństwie nie czytałam wspaniałych książek. Nie było wspaniałych książek do czytania w chatach, w których troską było przetrwanie od jednej powodzi do drugiej (...). W moim dzieciństwie nie było wspaniałych książek, ale były kobiety tak wspaniałe jak książki".
Dlatego zapewne w pierwszym zbiorze opowiadań Panie ciemności pisarka, wykorzystując własne doświadczenia, przedstawia przede wszystkim sytuację kobiet, dziewcząt i dziewczynek w środowisku, w którym dorastała. Ukazuje ich problemy wprost, a czasami aluzyjnie, pośrednio. Widzimy, że w muzułmańsko-beduińskim społeczeństwie są skrępowane religijnymi i społecznymi normami, obyczajowymi zakazami, w większości pozbawione dostępu do nauki, nie mogą swobodnie rozwijać własnej osobowości.
Są całkowicie uzależnione od mężczyzn. Uzasadnienie takiej sytuacji jest następujące: mężczyźni zapewniają kobietom środki do życia, stabilizację w rodzinie, więc kobiety powinny odwdzięczać się służeniem im, zajmowaniem się rodziną i gospodarstwem domowym. Mówi o tym wprost ostatnie opowiadanie, od którego pochodzi tytuł całego zbioru Panie ciemności: "Mężczyźni (wszyscy mężczyźni) są opiekunami kobiet (wszystkich kobiet) - mówią ściany ciemności". W opowiadaniu W dniu, kiedy umarła moja oślica znajdziemy jakby ilustrację tego aspektu ich życia: "Spełnianie wymagań żonatych braci było dla niej bardziej litościwe od prawdopodobnego ślubu. Wiedziała, że wkrótce nastąpi. Najstarszy brat nie będzie go odwlekał, aż skończy osiemnaście lat. I nie zapyta jej o zdanie".
O tragicznych przypadkach tak zwanego honorowego zabójstwa Sheikha pisze kilkakrotnie; czasem wprost, jak na przykład w opowiadaniu Ali, w którym tytułowy bohater zabija podejrzewaną przez siebie o zdradę żonę. W opowiadaniu Całym sercem kochałam ciebie autorka ujmuje temat aluzyjnie, niemal poetycko: "Zniknęła także Dalal. Jej matka nie płakała. Mówiono, że jej brat jest mężczyzną i że właśnie tacy są mężczyźni w Umm az-Zinat". Inna z dziewcząt, Hasna, "nienawidziła swojej wioski i nienawidziła jej zasady: "Nie mamy dziewcząt, które kochają". W Umm az-Zinat ta, która kocha, staje się piękniejsza, jej śmiech głośno się rozlega. Potem dziewczyna zamieszkuje w niebie. Odwiedza wioskę jedynie w koszmarach, jakie nawiedzają jej matkę (...). Od kiedy zrozumiała, że słowo nie jest jedynie wyrazem, ale także znaczeniem, przestała wypowiadać się bez zahamowań. Ponieważ z powodu jakiegoś niewinnego słowa dziewczyna w Umm az-Zinat mogłaby zostać zabita".
Autorka nie pomija problemu wydawania za mąż dziewczynek. Czytamy o tym zjawisku w opowiadaniu Panna młoda. Jedna z tych niepełnoletnich, niedorosłych jeszcze do małżeństwa "spóźniła się na swoje wesele. Resztkami henny kolorowała nowy zeszyt. Skośnym pismem kufi napisała na nim swoje imię. (...) Druga panna młoda ucieszyła się z białej sukienki, którą matka zdjęła z lalki".
O znaczeniu, jakie owo społeczeństwo przywiązuje do dziewictwa panny młodej, dowiadujemy się ze wzmianki w opowiadaniu Hajfa zamordowała mój warkocz: "Fryzjer powiedział z odrobiną podziwu i podniecenia: "Oto twój warkocz". Spadł i leżał na podłodze. Fryzjerskie nożyczki pyszniły się mu w ręce z powodu jeszcze jednego męskiego zwycięstwa... Przyzwyczajony do tej beduińskiej mentalności, według której warkocz równa się dziewictwu, pojmował ogrom nieszczęścia". Temat ten ujęty jest inaczej w opowiadaniu Jak gwiazdy spadają z nieba ukazującym niepokój kobiety przewidującej ewentualne konsekwencje wypadku córki, która "[z]badała ręce i stopy, nigdzie nie było zadrapania. Ręką bezwiednie zaczęła macać podbrzusze. Zobaczyła krew. Nie czuła bólu, ale szloch kobiet wokół niej był nożem, który zabił jej dzieciństwo!".
Na tym tle w opowiadaniach Sheikhy ważniejsze, choć faktycznie niewielkie i sporadyczne, okazują się przejawy buntu, niezgody, na przykład stryjenki Ajszy pasjonującej się piłką nożną, krytykowanej więc za niewłaściwe dla kobiet zachowanie. "Będąc jeszcze dziewczynką, z zazdrością patrzyła na chłopców, gdy szli do oddalonej wioskowej szkoły, a później pisali listy do ukochanych". Matka narratorki pierwszego opowiadania, właśnie rozwiedziona, "już wcześniej uznała, że smak buntu jest przyjemny, albo raczej znienawidziła smak podporządkowywania się". Z tego samego opowiadania pochodzi męski komentarz: "Co to? Twoja córka chce być taka jak miejskie dziewczęta? - powiedział jeden z moich wujków, przestrzegając matkę przed następnym buntem". A bohaterka opowiadania Pytanie jak sztylet, dziewczyna, która samowolnie wybrała się do miasta, postępując tak: "w Hajfie rysuje cienką linię dla rewolucjonistek i feministek, której będą jej zazdrościć. Linię, za którą drogo z góry zapłaciła. Albo zapłaci, kiedy zdusi swój bunt".
A w tamtym środowisku karane jest nawet naruszenie tradycyjnego rozdzielania dwóch płci czy rozdzielania członków rodziny od osób postronnych podczas wielu sytuacji społecznych: "Czyż nie ośmieliła się tańczyć na weselu ciotki między obcymi ludźmi? Tamtego wieczora mężczyźni z rodziny zwołali pilną naradę, a potem podjęli kategoryczną decyzję, by zatuszować sprawę i natychmiast odesłać ją z powrotem do siedziby klanu" (Jak gwiazdy spadają z nieba).
Autorka skupia uwagę na sprawach kobiet, ale w kilku opowiadaniach wyłaniają się, jakby na marginesie, zarysy tła, na którym rozgrywają się ich historie; są to wzmianki dotyczące położenia Palestyńczyków czy palestyńskich beduinów w Izraelu. Już w dedykacji autorka mówi o rodzinnej "wiosce, która umarła", dodajmy, dlatego że w latach 90. zlikwidowały ją władze izraelskie. Podobnie stryjenka Ajsza wspomina swoją wioskę i drewnianą chatę, "którą zniszczyły buldożery". Tematem opowiadania Bezduszne miasta jest historia uchodźczyni, którą tragiczna sytuacja skłania do samobójstwa.
Z opowiadania Ali dowiadujemy się, że palestyńscy beduini w gruncie rzeczy skazani są na wegetowanie, a źródło utrzymania znajdują głównie w ciężkiej pracy fizycznej. Jeżeli zaś zajmują się tradycyjnie hodowlą bydła, napotykają przeszkody i restrykcje, jak na przykład dziadek narratorki opowiadania Orędowniczka Umm Kulthum, który traci możliwość wypasania kóz, bo władze izraelskie tworzą rezerwat na pastwiskach.
Poruszające są wyznania na temat pobudek, jakie skłoniły autorkę Bezdusznych miast do pisania. Dowiadujemy się o nich z wywiadu, który przeprowadziła z nią w lipcu 2023 roku dziennikarka Maliha Muslimani. Czytamy tam między innymi, że Sheikha nigdy nie marzyła o tym, by zostać pisarką, ale odkryła, iż "tekst pozwala na prowadzenie monologu, na intymne przebywanie na osobności tylko z samą sobą, na przeprowadzanie wiwisekcji pamięci poprzez snucie historii". Wyznała: "Pierwsze opowiadanie to było Hajfa zamordowała mój warkocz. (...) Tytuł wskazuje na subiektywizm i rozliczenie się z samą sobą. Za każdym razem, gdy czytałam to opowiadanie sobie samej albo komuś innemu, łzy odbierały mi głos, (...) jak to się działo, że opowiadanie, które sama napisałam, zmuszało mnie do płaczu? Jaką ranę owo pisanie zabliźniło, a jednak znowu krwawiła? Moje pisanie rozwijało się czasami, brocząc krwią, a czasami było sposobem terapii. Pisałam dalej bez przerwy przez ponad trzy lata, od 2012 do 2015 roku! Opowiadania i teksty poetyckie pojawiały się codziennie, publikowałam je na swojej stronie Facebooka a czasem na platformach literackich. Prawie wszystkie pojawiały się z przeszłości, która wydawała się być zamierzchła i daleka, (...). Mam na myśli to, że czynność pisania zaczęła narzucać się sama z siebie, stała się jak jedzenie, picie i sen. Między nią a mną narodziła się dziwna relacja, relacja między kimś, kto zbliża się do śmierci, a oknem, które wychodzi na życie".
W opowiadaniach Sheikha pisze o negatywnych zjawiskach we własnym środowisku, o tym, że chciałaby zerwać ze swoim beduińskim pochodzeniem. To z jednej strony, ale z drugiej strony z upływem czasu, z latami uzmysławia sobie coraz bardziej znaczenie tej tożsamości w jej życiu. W wywiadzie mówi: "Odkrycie skarbów beduińskości zbiegło się z początkiem pisania; pierwsze opowiadania pod tytułem Panie ciemności były powrotem do mojej wsi, mojego dzieciństwa, i czasu dorastania w tamtej miejscowości. Do beduińskości, którą usilnie starałam się ukryć i wyrzec się jej, wróciłam stęskniona, żałująca i dojrzała. Być może reakcje czytelników zachęciły mnie bardziej do pisania z tej pozycji. Marginalizowanie beduinów w Palestynie dosięgło również literackiego pisania. Moje opowiadania i teksty zapełniły pewną lukę, zadośćuczyniły pewnej krzywdzie". Jeszcze raz akcentuje sens tego, co robi, mówiąc: "Zaczęłam chwytać nici, które przynosi pamięć, pamięć beduińska umyślnie sprowadzana do niebytu. Poprzez pisanie przywracam jej godność (...) nie jestem tego pewna, ale pisanie zaczęło się u mnie jako czynność brania odwetu za każdą krzywdę, jakiej doznałam, i wróciło do mnie, aby mścić się na mnie niekończącym się żalem".
Stąd brało się u niej definiowanie siebie - jak mówi - "wobec Innego, zwłaszcza kiedy ten drugi nie akceptuje mojej obecności albo dąży do wymazania mojej tożsamości, do sformatowania jej według swego widzimisię i według własnych kryteriów".
"Sądzę, że dążenie do poszukiwania określonej wyraźnej osobowości na powierzchni sprzeczności, które przeżyłam i przeżywam dalej jako beduinka i mieszkanka miasta, tego, co palestyńskie arabskie i syjonistyczne okupacyjne, tego, co dotyczy kobiety i mężczyzny - owo dążenie doprowadziło mnie do pisania nie dlatego, że pisanie jest rozwiązaniem, ale dlatego, że jest subiektywnym narzędziem, które pozwala zagłębić się i wcielić we wszystkie osobowości, zniweczyć je i poza nie wyfrunąć".
Wydaje mi się, że warto uzmysłowić sobie, w jakim otoczeniu Sheikha pisze i działa. Przykładowo na pytanie o to, co przekład jej utworów na język hebrajski może dać palestyńskiej pisarce mieszkającej w Izraelu, a w szczególności literaturze palestyńskiej na terenach okupowanych, odpowiada między innymi tak: "Pojawieniu się przekładu mojej pierwszej książki na hebrajski towarzyszyła wielka polemika, co jest rzeczą zdrową i uprawnioną, ale było to na stronach Facebooka i w rubryce "prężenie muskułów". Temu źródłu brakuje wiedzy, jest to źródło jakiejś nienawiści i zdobywania punktów za patriotyzm na mój rachunek. Dla nas, palestyńskiej mniejszości żyjącej tutaj, język hebrajski stał się niezbędną częścią naszych codziennych kontaktów w nauce, pracy, instytucjach urzędowych itd. (ja sama studiowałam hebrajski na uniwersytecie i duża część mojej pracy w różnych instytucjach jest z tym językiem związana). To po pierwsze, a po drugie, jaki jest sens pytania o to, co mi dał przekład hebrajski. Nie oczekuję, żeby coś mi dał, nie szukam sławy ani uznania, ani akceptacji! Podchodzę do niego jak do każdego innego przekładu. Może mam zdolność do zrewidowania przekładu i redakcji w hebrajskim, ale nie w innych językach. Mam także wybór tłumacza/ki; wybrałam dwie tłumaczki znane ze swoich radykalnych lewicowych poglądów sprzeciwiające się okupacji (to Elena Hamermann i Rachel Peres). Kiedy jeden z izraelskich rozmówców w programie radiowym zapytał mnie o impuls do przekładu na hebrajski (ja sama przełożyłam dwie książki na hebrajski i zredagowałyśmy je we dwie, ja i Rachel Peres), odpowiedziałam mu, że to dawne pragnienie, żeby przebić izraelską literacką wyższość, jaka towarzyszyła mojemu dzieciństwu i okresowi dorastania, kiedy syjonistyczna młodzież zabraniała nam siadać w autobusach do Hajfy. Tak, nie oczekuję od nich uznania, bo ja i inni pozostaniemy. Jednak przekonanie, że nasza literatura nie zasługuje na hebrajski przekład, to przekonanie wynikające z poczucia wyższości. A twierdzenie przeciwstawne, utrzymywanie, że przekład na hebrajski jest aktem normalizacji, to mniemanie powierzchowne. (...) Przesłanie literatury wszędzie jest jednakie, nie jest przesłaniem miłości czy sympatii, czy poniżania, ale jest przesłaniem istnienia i przetrwania. Przekład tutaj jest jedną z form przetrwania tak jak studiowanie medycyny albo wykonywanie zawodu adwokata, czy nauka jakiegoś innego zawodu i uprawianie go w bastionie syjonizmu".
Zapewne dlatego nie chce, by widziano w niej pisarkę zajmującą się wyłącznie kwestiami kobiecymi czy feminizmem. Mówi: "Narratorami opowiadań ze zbiorku Rozkaz C345 są w większości mężczyźni. Wiele innych utworów opowiedzianych jest przez zwierzęta i ciała nieożywione". I dodaje, że chociaż "w ostatnim zbiorze opowiadań Zostaw mi jeszcze jedno lato (Amhilini sajfan achar) postacie to w większości kobiety w różnych sytuacjach, momentach siły i słabości, postacie różnorodne i typowe, prowokuje mnie słabość i marginalizowanie we wszystkich przejawach, piszę między innymi o marginalizowaniu kobiety. Jednak pisanie tylko o kobiecie i dla kobiety kieruje pisarstwo ku kruchości i słabości albo zaklasyfikowaniu w takiej właśnie kolumnie, aby łatwiej je było ukamienować i zdeprecjonować".