Wstęp
Niewielu z nas zastanawia się nad istnieniem boga, zmniejsza się liczba
osób biorących udział w rytuałach religijnych, a Polska jest liderem
spadku religijności wśród młodych ludzi. Z danych Pew Research Center,
amerykańskiego ośrodka badawczego zajmującego się analizą tendencji
kształtujących społeczeństwa na całym świecie, wynika, że ze wszystkich
badanych krajów w Polsce występuje największa różnica pokoleniowa w podejściu do religii. Religia jest ważna dla zaledwie 16% Polaków w wieku poniżej 40 lat, ale za to jest istotna dla blisko 40% osób
starszych1. Jednocześnie coraz wyższy odsetek uczniów i uczennic nie uczęszcza na lekcje religii, zmieniają się wzorce życia
rodzinnego i liberalizuje się podejście młodych ludzi do seksu. Ten
trend jest widoczny nawet w danych kościelnych2. Młodzież
buntuje się przeciwko tradycyjnym wzorcom i nie godzi się na wtłaczanie
jej w wąskie ramy narodowo-katolickiej edukacji, którą promuje obóz
Zjednoczonej Prawicy.
Nie oznacza to jednak, że religia zanika, a wśród młodych ludzi dominuje
ateizm. Wciąż zdecydowana większość Polaków i Polek, niezależnie od
wieku, pochodzenia, płci czy poziomu życia, deklaruje, że wierzy w boga.
Z danych CBOS wynika, że odsetek osób deklarujących się jako wierzące
nieco spadł, ale wciąż przekracza 90%3. Religia jest też obecna w wielu wymiarach naszego codziennego życia. Nawet osoby deklarujące
dystans wobec wiary często biorą udział w rytuałach religijnych: z przyzwyczajenia, ze względu na życzenie bliskich lub z lęku przed
ostracyzmem.
Co jednak kluczowe w kontekście niniejszej książeczki - niewielu z nas
gorąco wierzy w boga, regularnie modli się i studiuje Biblię. Ze
statystyk Kościoła katolickiego wynika, że większość zdeklarowanych
katolików nie bierze udziału w niedzielnych mszach, a do komunii
przystępuje mniej niż 20% z nich4. Większość jednak wciąż odtwarza
w swoim życiu wzorce działania i myślenia wpisane w dogmaty wiary i zalecenia kleru.
Bezbożnik nie jest zbiorem dowodów na nieistnienie boga. Ta książeczka
ma przede wszystkim zachęcić Was do krytycznego myślenia, do stawiania
trudnych pytań, kwestionowania oczywistości i do zastanowienia się nad
powiązaniami między religią i arbitralną władzą, bogiem i przemocą.
Moim celem jest pokazanie, że wiara w boga nie stanowi jedynie
abstrakcyjnego przekonania o istnieniu nadprzyrodzonej istoty. Wiara ma
konsekwencje: społeczne, gospodarcze, psychologiczne. Religia to
całościowa perspektywa ujmowania świata, społeczeństwa, innych ludzi,
siebie samego. Klerowi nie chodzi po prostu o przekonanie społeczeństwa
do wiary w istotę nadprzyrodzoną. Trudno byłoby zresztą na samym tym
przekonaniu ugruntować tak potężną instytucję, jaką jest Kościół
katolicki, trudno też byłoby uczynić z tego przekonania podstawę
nauczania.
Bezbożnik odsłania władzę i przemoc, które na wielu poziomach kryją
się za dominującą w Polsce religijnością. Nie oznacza to, że każdy
wierzący jest złym człowiekiem, czy że wiara w boga musi nas zubażać,
ogłupiać i wywoływać w nas wrogie emocje. Żyjemy w społeczeństwie, w którym pojawia się wiele form religijności i nie każda musi przyczyniać
się do czyjejś krzywdy, wykluczenia czy dyskryminacji. Dominująca
religia katolicka i reprezentująca ją hierarchia kościelna niewątpliwie
jednak skrzywdziły wielu ludzi i spustoszyły wiele umysłów. Jestem
przekonany, że każdy katolik powinien zderzyć się z tą prawdą i wyciągnąć z niej wnioski.
Jednocześnie jestem świadomy, że każda religia światowa ma wiele
odłamów, a przynajmniej część z nich jest znacznie mniej przemocowa i szkodliwa od dominujących nurtów. Wiara w boga przyjmuje wiele postaci,
a przedmioty religijnego kultu cechują się różnymi atrybutami w zależności od wyznania czy kultury. Moim celem nie jest jednak analiza
teologicznych dylematów największych religii, lecz przyjrzenie się
praktycznym skutkom oddziaływania religii na życie społeczne.
Analizowany przeze mnie bóg jest wyobrażeniem, które ma bezpośredni,
konkretny wpływ na ludzkie życie - na rodzinę, gospodarkę, relacje
władzy, emocje, uczucia, myśli, pragnienia. Staram się więc pokazać, jak
wiara w boga wpływa na ludzi, co z nimi robi, jak ich zmienia, a przede
wszystkim jak ich krzywdzi i zubaża.
Głównym odniesieniem w niniejszej książeczce jest bóg katolicki, bóg
promowany w polskiej szkole, w kościele, w mediach głównego nurtu; bóg,
który jest nazywany królem Polski; bóg, którego obraza jest przedmiotem
postępowań prokuratorskich. Argumenty przeze mnie przedstawione
zazwyczaj dotyczą też innych wielkich religii światowych, w tym
szczególnie prawosławia, islamu czy judaizmu. Niemniej jednak książka ma
charakter praktyczny i przede wszystkim staram się w niej pokazać, jakie
są skutki wiary w konkretnego boga; boga, o którym mówią polscy biskupi
i politycy. Pod tym względem tytułowa bezbożność jest negacją boga
katolickiego. Jest też jednak krytyczną perspektywą wobec każdej religii
i podważa dogmaty większości dominujących wyobrażeń największych religii
światowych.
Mimo to moim celem nie jest przekonanie was do ateizmu, nie przedstawiam
dowodów na nieistnienie boga. Zależy mi raczej na poddaniu wiary testowi
krytycznego myślenia, humanizmu, empatii. Jestem przekonany, że świat
bez boga jest lepszy niż ten zbudowany przez jego wyznawców. Nie jest to
jednak książka przeznaczona tylko dla ateistów i agnostyków. Żyjemy w kraju przynajmniej deklaratywnie demokratycznym, w którym zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej władze publiczne zachowują
bezstronność w sprawach przekonań religijnych, wszyscy ludzie są równi,
a dyskryminacja ze względu na wyznanie lub jego brak jest zakazana.
Uważam wobec tego, że dla jakości funkcjonowania demokracji będzie
lepiej, jeśli wszelkie świętości poddamy krytycznemu namysłowi. W niniejszej książeczce przekonuję, że społeczeństwo bez boga byłoby
szczęśliwsze, bardziej egalitarne i empatyczne niż to, które opiera się
na religii. Pokazuję, że religia wraz ze swoimi rzecznikami generuje
cierpienie, arbitralną władzę, przemoc, wykluczenie, a także utrudnia
nam samorealizację i blokuje procesy emancypacyjne dużej części
społeczeństwa. Nawet jeżeli nie przekonam was do swoich racji, liczę, że
zgodzicie się na ten eksperyment myślowy, niezależnie od tego, czy
jesteście osobami wierzącymi, czy nie. Owocnej lektury!
Bóg jest dogmatem
Największe religie opierają się na dogmatach. Zazwyczaj w dzieciństwie
zapoznajemy się z religią jako z oczywistością, której nie wolno
kwestionować, dostajemy zestaw gotowych odpowiedzi, a nie pytań, musimy
uznać fundamenty religii za prawdziwe, wejść do świata, w którym bóg po
prostu istnieje, prawdy wiary obowiązują, a najwyżsi duchowni posiadają
bezwarunkowy autorytet. Religia jest w swej istocie dogmatyczna, jej
podstawę stanowi wiara, a racjonalne argumenty są co najwyżej jej
nieistotną nadbudową. Nawet dowody na istnienie boga formułowane głównie
przez średniowiecznych filozofów były jedynie otoczką dla aktu wiary,
wiary odwołującej się do niekwestionowanych aksjomatów, o które już nie
wolno było pytać.
Treść dogmatów w wierze katolickiej wynika z objawienia opisanego w Biblii i w tradycji apostolskiej. Dogmaty są ogłaszane przez kolejne
zgromadzenia wysokich hierarchów kleru lub przez ich lidera, czyli
papieża. Akceptacja dogmatów wymaga wielu arbitralnych decyzji, które
nie mają związku z refleksją czy wyborem. Prawdziwy katolik musi wierzyć
w boga, w święte księgi, w przedstawione przez najwyższych duchownych
interpretacje. Zresztą same dogmaty wprowadzają wiernych na kolejne
szczeble arbitralnego zaufania do instytucji kościelnych i propagowanych
przez nie wykładni wiary. Mamy więc dogmat o grzechu pierworodnym, o bożym wcieleniu Jezusa Chrystusa, o niepokalanym poczęciu Marii Panny
czy o nieomylności papieża. Szczególnie ten ostatni dogmat świetnie
wyraża irracjonalny charakter wiary. Oto bowiem instytucja, na której
czele stoi papież, ogłasza, że mamy bezrefleksyjnie wierzyć w nieomylność... papieża. A gdy pytamy, dlaczego mamy coś takiego zakładać,
słyszymy, że jest to dogmat mający sankcję boską. Zresztą sam Kościół
nieraz miał kłopot z tym dogmatem, ponieważ Watykan wielokrotnie był
uwikłany w walki polityczne, a nowi papieże często odcinali się od
swoich poprzedników.
Dogmaty każdej religii ostatecznie odsyłają do aktu wiary. Dotyczy to
nie tylko katolicyzmu, ale też innych religii światowych takich jak
judaizm, prawosławie czy islam. Trudno się zresztą temu dziwić, wszak to
właśnie bóg jest fundamentem religii. Dlatego dogmat o jego istnieniu
stanowi ostateczny horyzont dyskusji z gorliwymi wyznawcami wiary. O wielu sprawach są oni w stanie dyskutować i dopuszczają nawet różnicę
zdań, ale stanowczo odrzucają wątpliwości dotyczące istnienia stwórcy.
To najważniejszy dogmat wszystkich największych religii. W islamie
dogmatami są między innymi wiara w Allaha, wiara w jego anioły, jego
księgi, jego proroków. Mamy więc tę samą strukturę, co w katolicyzmie,
opartą na arbitralnym uznaniu całego zestawu wierzeń, które od setek lat
krążą we wspólnocie wiernych i które są narzucane różnymi sposobami, w tym za pomocą bezpośredniej przemocy i propagandy. Niezależnie od
prawdziwości dogmatów, nie da się zaprzeczyć, że są one bronione przy
użyciu potężnych aparatów władzy - państwowej i kościelnej - za pomocą
gróźb i przymusowych rytuałów, poprzez zastraszanie i prześladowanie
osób niepodzielających prawd wiary oraz przez nagradzanie wyznawców.
Kluczowa w największych religiach świata nie jest sama wiara,
przekonanie, że bóg istnieje w postaci energii, punktu, nieskończoności,
nadprzyrodzonej postaci. Priorytetem jest traktowanie wiary jako
dogmatu, oczywistości, kwestii niepodlegającej dyskusji. To dlatego
Kościół katolicki stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu lekcji
religioznawstwa do szkół i upiera się przy tym, aby przedmiotem
nauczania były konkretne treści religijne. Gdy na początku lat
dziewięćdziesiątych religia wróciła do szkół, wielu ekspertów
sprzeciwiało się, by podstawy programowe tego przedmiotu były
przygotowywane przez stronę kościelną, a lekcje prowadzone były przez
księży lub katechetów. Niestety wkrótce potem nauczanie religii w tej
formie zostało wpisane do konkordatu, który trwale usankcjonował
obecność religii w szkołach5. Religioznawstwo to dziedzina
wiedzy, która nie uznaje dogmatów jakiejkolwiek religii, a jedynie bada
poszczególne religie, ujmuje je z zewnątrz jak każdy inny obiekt
naukowych analiz. Przy takim podejściu czar religijnych dogmatów znika.
Bogowie poszczególnych wyznań stają się po prostu wyobrażeniami, które
funkcjonują w określonych kontekstach kulturowych. Gdy bóg przestaje być
traktowany jako niedyskutowalna oczywistość, religia słabnie i zaczyna
ją wypierać krytyczna refleksja.
Święte księgi służą władzy
W Polsce, podobnie jak i w innych krajach, w których religia i kler
odgrywają dużą rolę, większość z nas od dziecka styka się z Biblią,
która jest nam prezentowana jako zbiór prawd, a nie tez do dyskusji,
przekaz historyczny czy po prostu dzieło literackie. Biblię przedstawia
się jako świętą księgę nawet małym dzieciom, które dopiero kilka lat
później poznają inne dokumenty kultury. Nie funkcjonuje ona jako tekst
do interpretacji, lecz jako kompas, który ma nas prowadzić od
najmłodszych lat życia, jako źródło sensu i wiary. Co prawda większość z nas Biblii nie czyta i nie zastanawia się nad jej zawartością, ale każdy
katolik ma ją szanować i traktować jako kluczowy punkt odniesienia.
Wiele religii opiera się na świętych księgach, które zdaniem wyznawców
zawierają prawdę dotyczącą istnienia i działania boga, jego relacji z ludźmi czy wizji społeczeństwa. Taką funkcję pełnią Stary i Nowy
Testament, Koran czy Tora. Księgi te mają zazwyczaj bardzo długą
historię, a ich interpretacja wielokrotnie ulegała zmianom. Trudno
zresztą się temu dziwić - wszak na przestrzeni dziejów przekształcały
się relacje międzyludzkie, rozwijała się nauka, a ludzie zyskiwali
wiedzę na temat zjawisk, które przez setki lat były dla nich tajemnicą.
Nawet najbardziej zagorzali wyznawcy danej wiary nie mogą zaprzeczyć, że
księgi powstawały w określonym kontekście społecznym, który miał wpływ
na ich treść i formę. Stąd każda religia ma problem z aktualnym
odczytaniem ksiąg uznawanych za święte. Dotyczy to nie tylko
przeniesienia na współczesne czasy opowieści osadzonych w kompletnie
innej rzeczywistości, ale także akceptacji sfomułowań, które są otwarcie
sprzeczne ze współczesnym prawem i które wprost zachęcają do przemocy
czy dyskryminacji dużej części ludzi, w tym szeroko rozumianych
innowierców. Biblia, podobnie jak Koran, zawiera też fragmenty, w których występują otwarte nawoływania do przemocy. W Starym Testamencie
można znaleźć pochwały brutalnych mordów dokonywanych między innymi na
niemowlętach. "Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie
od miecza. Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą
splądrowane, a żony - zgwałcone. (...) Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani,
dziewczynki zmiażdżone. Nad noworodkami się nie ulitują, ich oko nie
przepuści także niemowlętom" (Iz 13, 15-16, 18)6. W innym miejscu
czytamy o mordowaniu całych narodów: "Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię
do ziemi, do której idziesz, aby ją posiąść, usunie liczne narody przed
tobą: Chetytów, Girgaszytów, Amorytów, Kananejczyków, Peryzzytów,
Chiwwitów i Jebusytów: siedem narodów liczniejszych i potężniejszych od
ciebie. Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz (...)" (Pwt 7,
1-2). Mamy również w Biblii pochwałę ukamienowania za cudzołóstwo:
"Jeśli się znajdzie człowieka śpiącego z kobietą zamężną, oboje umrą:
mężczyzna śpiący z kobietą i ta kobieta. (...) Jeśli dziewica została
zaślubiona mężowi, a spotkał ją inny jakiś mężczyzna w mieście i spał z nią, oboje wyprowadzicie do bramy miasta i kamienować ich będziecie, aż
umrą (...)" (Pwt 22, 22-24). Kamienowaniem miał być karany też brak
dziewictwa u poślubionej młodej kobiety: "Jeśli oskarżenie to okaże się
prawdziwym, bo nie znalazły się dowody dziewictwa młodej kobiety,
wyprowadzą młodą kobietę do drzwi domu ojca i kamienować ją będą mężowie
tego miasta, aż umrze (...)" (Pwt 22, 20-21). Kara śmierci jest też
przewidywana za obrazę rodziców. "Kto by złorzeczył ojcu albo matce,
winien być ukarany śmiercią" (Wj 21, 17). W Biblii znajduje się również
nakaz, by gwałciciel zapłacił ojcu swojej ofiary i poślubił ją: "Jeśli
mężczyzna znajdzie młodą kobietę - dziewicę niezaślubioną - pochwyci ją
i śpi z nią, a znajdą ich, odda ten mężczyzna, który z nią spał, ojcu
młodej kobiety pięćdziesiąt syklów srebra i zostanie ona jego żoną. Za
to, że jej gwałt zadał, nie będzie jej mógł porzucić przez całe swe
życie" (Pwt 22, 28-29). Przykłady można mnożyć. Chrześcijańskie święte
księgi są pełne apologii morderstw, gwałtów i okrutnych tortur.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki