Pewnie domyślasz się, że pierwsze zdanie tej książki było zmieniane kilkadziesiąt razy. Trudno jest zacząć, kiedy już w tym akapicie chciałoby się wykrzyczeć wszystko, co się wie o #zerowaste. Po kilku głębszych oddechach i zebraniu myśli chciałabym cię zaprosić do przeczytania książki, która podpowie ci, jak przetrwać w kuchni w stylu #zerowaste. Ma ona być przede wszystkim praktyczna, więc nie bój się w niej kreślić i zaznaczać, zaginać rogów i zabierać jej ze sobą w podróż. Ucieszę się, gdy będzie miała na sobie ślady używania.
#zerowaste to nowa nazwa starego sposobu życia. W takim stylu żyli nasi rodzice i dziadkowie. To ekonomia, ekologia, dobry smak i wyobraźnia.
Pamiętaj, że #zerowaste w kuchni to nie jest gotowanie z resztek! Znajdziemy sposób na to, jak nie doprowadzać do marnowania żywności i co zrobić, gdy ewentualnie te resztki już powstaną. Dlatego każdy etap jest ważny, począwszy od planowania i robienia zakupów, poprzez gotowanie i wykorzystywanie odpadów, po kompostowanie. Musimy pamiętać, że obecnie w Polsce wyrzuca się 9 milionów ton żywności rocznie! Marnujemy mniej więcej ? naszych zakupów, ponieważ nie wiemy, jak gospodarować zakupioną żywnością.
Kilka stron poświęcę tematowi nadprodukcji żywności, standardom estetycznym oraz produkcji plastiku, który jest arbuzem na torcie - w tym wypadku słowo "wisienka" byłoby nieadekwatne. Czasami będzie strasznie, czasami pięknie, ale na pewno smacznie.
Od początku - jestem Jagna z podkarpackiego domu, córka Alicji i Tadeusza, również maniaków praktycznych rozwiązań. To dlatego mój Tato wybudował całoroczną szklarnię na garażu, do której można było dostać się z kuchni przez balkon. Jeśli ktoś nie wierzy lub po prostu jest fanem absurdalnych rozwiązań architektonicznych, zapraszam do Rzeszowa - szklarnia na garażu stoi do dziś. Z kolei w ogrodzie był ogromny kompostownik, za sprawą którego mieliśmy prawie wszystkie owoce, jakie można uprawiać w Polsce: brzoskwinie, śliwki, porzeczki czerwone i czarne, borówki, maliny, poziomki, truskawki, wiśnie, czereśnie, morele, agrest oraz wiele innych. Jestem za to ogromnie wdzięczna rodzicom, bo mogłam dorastać w domu niemalże samowystarczalnym. Nie wspomnę o tym, że dzięki temu miałam czym handlować. Jako mała dziewczynka chodziłam po sąsiadach i bawiłam się w sklep obwoźny... oczywiście bez wiedzy rodziców.
Jestem również siostrą Izy i Szymona. We trójkę tworzyliśmy wybitnie niesforne rodzeństwo, które ciągle miało swoje fanaberie. Mimo tego moja Mama, która opiekowała się domem na co dzień, potrafiła zachować ekonomię w kuchni. Pomagała jej w tym precyzyjna lista zakupowa i asertywność. Ponadto chodziła na zakupy z własnymi torbami, dużo zamrażała i wekowała. Pozwalała nam także gotować i uczyła utrzymywania porządku podczas kuchennych prac. Jej kulinarny repertuar nigdy się nie nudził, a niezaprzeczalnie łatwiej było nas ubrać, niż wyżywić, ponieważ pochłanialiśmy ogromne ilości jedzenia. W naszej piramidzie potrzeb najważniejsze było jedzenie, jedzenie, jedzeeeeenie, a dopiero potem reszta. Do szału doprowadziła ją sytuacja, kiedy wychowawczyni mojej klasy w podstawówce poprosiła ją na rozmowę i spytała: "Czy Jagusia je coś w domu? Bo taka jest chuda". Jestem przypadkiem budowy ciała nieproporcjonalnej do niepohamowanego apetytu.
Podsumowując gospodarkę żywieniową mojego domu: było ciężko, ale dało się. Tak jak da się minimalizować marnowanie żywności w każdym domu.
W książce znajdziesz 93 przepisy oraz 6 rozdziałów merytorycznych. Przepisy są zbudowane tak, że wiele produktów będzie się powtarzać. Dzięki temu nasza kuchnia stanie się bardziej uporządkowana i ekonomiczna. Mimo tego małego ograniczenia starałam się, żeby przepisy były ciekawe i oczywiście praktyczne.
Przepisy sprawdziłam w różnych warunkach: domowe obowiązki obiadowe, szybkie poranki, imprezy mniejsze i większe, a także atak lenistwa. Do książki trafiły tylko te, które przeszły powyższe testy.
Przepisy pogrupowałam w działy tematyczne na podstawie głównego składnika, który możesz wykorzystać w kuchni. Działy to: ZBOŻA, NABIAŁ, WARZYWA I ZIOŁA, OWOCE, RYBY I OWOCE MORZA, MIĘSO I WĘDLINY.
Na końcu znajdziesz także indeks produktów, żeby łatwiej było ci znaleźć odpowiedni przepis z danym składnikiem.
Na koniec dodam: pamiętaj, że nieważne jest to, czy realizujesz plan #zerowaste w 20%, czy w 60% - najważniejsze, że w ogóle to robisz.