1. Moje życie na keto -koniec z bullshitem
Jak zaczęłam dietę ketogeniczną?
Na keto przeszłam jako osoba zdrowa. Wyniki badań (robionych systematycznie dwa razy w roku) bez odchyleń. Trzy lata na diecie ketogenicznej - i wciąż jestem zdrowa, a wyniki badań wciąż nie mają odchyleń.
Głównym i pierwszym powodem rozpoczęcia diety ketogenicznej była u mnie chęć zadbania o brzuch po porodach - marzyłam, by znowu był płaski. Urodziłam dwójkę dzieci, miałam dwie cesarki. Najpierw Zuzia - robiłam wszystko, żeby urodzić ją naturalnie, ale bezskutecznie. Dwadzieścia jeden godzin w bólach, dziewięć centymetrów rozwarcia. Niedługo potem, gdy Zuzia miała cztery miesiące, już byłam w ciąży z Jankiem. To nie przypadek: chcieliśmy z Krisem piątkę, tak, wiem, krejzole z nas... i chcieliśmy się streścić, żeby dzieciaki bawiły się razem, razem rosły, bo razem raźniej. Ale plany planami. Kolejna cesarka, bo to już strach, jeszcze się nie zrosło, a już ponownie rosło. Jak i moje kilogramy. Po prostu dodawały się do siebie. Nie zdążyłam nawet zacząć ich zrzucać z pierwszej ciąży, a już rosłam ponownie. Przestałam liczyć, sprawdzać. Lekarz zlecał badania i nie było odchyleń związanych z glikemią ani generalnie z niczym innym, szczęściara, więc mogłam być spokojna. Nawet nie pamiętam, ile ważyłam w punkcie kulminacyjnym. Chodziłam na wizyty, uzupełniali mi tabelki, wszystko okej, a ja zajmowałam się bardziej istotnymi sprawami. Po pierwsze, gdy jedno dziecko dopiero uczy się chodzić, a ty rodzisz drugie, masz chwilowo w dupie, co pokazuje waga. Serio. Koniec końców nagle przyszedł jednak czas, kiedy bardzo chciałam wrócić do formy sprzed ciąży, a raczej ciąż. Koniec końców z Krisem postanowiliśmy także zredukować plany dotyczące wielkości naszej rodziny. Myślę, że dwa plus dwa pasuje do nas idealnie. I maksymalnie. Chociaż dzieci chcą, abym znowu miała w brzuszku maluszka, więc w sumie nic nie jest jeszcze przesądzone...
Zuzia miała już ponad dwa latka, Janek ponad roczek, zbliżały się moje urodziny. Mieliśmy wówczas mnóstwo wydatków i raczej nie mogłam sobie pozwolić na nowe sukienki. Ale namówiłam Krisa i zamówiliśmy trzy. Przepiękne, wymarzone, cudowne, znakomite, drogie - mimo że nie powinniśmy ich kupować, to on wiedział, jak bardzo mi na nich zależy. Już sobie je wyobrażałam, a właściwie wyobrażałam sobie siebie w nich. Tak jakby tylko tych kiecek brakowało mi do pełni życia i samoakceptacji. Przyjechały. Postanowiłam je od razu zmierzyć. Nie dałam rady zapiąć, więc poprosiłam Krisa, aby mi pomógł. Wciągałam brzuch, ale nic to nie dało. Niech to szlag! Musiałam odesłać swoje wymarzone sukienki. Smutno. To był ten moment, kiedy postanowiłam zacząć liczyć kalorie, i od tamtej chwili wszystko się zmieniło.
Ściągnęłam aplikację z jadłospisem dającym 1600 kcal (o zgrozo!). To było tak wykańczające, że straciłam mleko, ale dzięki temu Janek sam się odstawił od piersi i akurat w tym wypadku wszystko poszło dobrą drogą. Chudłam dość szybko, ale czułam się wykończona, no po prostu tragicznie. Zero energii, a musiałam - i bardzo chciałam - ją mieć, zwłaszcza dla dzieci. Szukałam więc dalej i coś tam usłyszałam, że ktoś chudnie, bo "dr Dąbrowska...". Kupiłam więc książkę i z tej książki zapamiętałam jedno zdanie: "Dieta ta wprowadza w stan ketozy" (czy coś w ten deseń). Zaczęłam googlować. Później po ogromnym researchu wydedukowałam, że jest to coś jakby post, więc niby jemy, ale pościmy. Wytwarzają się ketony. Zaczęłam słyszeć dzwony, ale nie bardzo wiedziałam, gdzie one biją. Same znaki zapytania. Porzuciłam pomysł sięgnięcia po dietę dr Dąbrowskiej i chyba dzięki temu pozostałam z ketozą do dziś, a nie potraktowałam jej jako sposobu na szybką utratę ekstrakilogramów.
Moi znajomi oraz osoby, które obserwują mnie na Instagramie, dzielą się ze mną swoimi historiami. Są one bardzo różne - różni ludzie przechodzą na keto z różnych powodów. Niektórzy muszą, bo to jedyny sposób, aby wróciło im zdrowie, bo na przykład Hashimoto, cukrzyca, choroba nowotworowa, migrenowe bóle głowy, wzdęcia, problemy ze snem, niepłodność. Niektórzy, tak jak ja, chcą po prostu mieć płaski brzuch. Inni słyszeli, że będą mieli wysoki poziom energii i dlatego chcą być na tej diecie (teraz to właśnie ten powód trzyma mnie przy keto).
Każdy ma swój cel i swoje oczekiwania.
Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejszy jest pierwszy krok. To właśnie wtedy uczysz się nowego modelu odżywiania.
Zatem jeszcze raz wzięłam się do czytania - co to, skąd to, jakie ma zasady, jakie daje efekty. I zaczęłam podążać za instrukcją. Na samym początku obliczyłam swoje zapotrzebowanie energetyczne i makroskładniki adaptacyjne zgodnie ze znalezionymi w necie wzorami.
Obliczanie podstawowego zapotrzebowania kalorycznego (BMR) metodą Harrisa-Benedicta
Mężczyźni
66 + [13,7 × masa ciała (kg)] + [5 × wzrost (cm)] - [6,76 × wiek (lata)]
Kobiety
655 + [9,6 × masa ciała (kg)] + [1,8 × wzrost (cm)] - [4,7 × wiek (lata)]
Obliczanie zapotrzebowania na makroskładniki
Mężczyźni
[9,99 × masa ciała (kg)] + [6,25 × wzrost (cm)] - [4,92 × wiek (lata)] + 5
Kobiety
[9,99 × masa ciała (kg)] + [6,25 × wzrost (cm)] - [4,92 × wiek (lata)] - 161
I tu chwilkę się zatrzymajmy, żeby przybliżyć kilka trudnych pojęć. BMR, czyli podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne, jest czym innym niż CPM, czyli liczba kalorii, których potrzebujesz, by wykonać wszystkie czynności w ciągu dnia. Mówiąc prościej - wartość, która wyjdzie ci ze wzoru na BMR, to liczba kalorii, jaką musisz spożyć, by przeżyć, nie robiąc nic (oddychanie też spala kalorie!). CPM to z kolei liczba kalorii, jaką należy przyjmować, by na co dzień funkcjonować zgodnie ze swoim trybem życia. No więc teraz czas na wyliczenie jeszcze CPM - wybrałam najprostszy wzór, choć w necie są takie naprawdę skomplikowane.
Obliczanie całkowitego zapotrzebowania kalorycznego (CPM)
CPM = BMR × PAL [współczynnik aktywności]
Wartości PAL:
1,0 - leżący lub siedzący tryb życia, brak aktywności fizycznej 1,2 - praca siedząca, aktywność fizyczna na niskim poziomie 1,4 - praca niefizyczna, trening 2 razy w tygodniu 1,6 - lekka praca fizyczna, trening 3-4 razy w tygodniu 1,8 - praca fizyczna, trening 5 razy w tygodniu 2,0 - ciężka praca fizyczna, codzienny trening
W przypadku wykonywania intensywnych ćwiczeń przez przynajmniej 5 dni w tygodniu od 30 do 60 minut dziennie wymagane jest zwiększenie założonego współczynnika PAL o 0,3.
Wyszło mi - przy wzroście 160 cm i mojej aktywności fizycznej - że powinnam przyjmować 1800 kcal. No to teraz obliczmy zapotrzebowanie na makroskładniki. Ze wzoru wychodzi, ile czego powinnam zjadać tak "normalnie". Rozkład keto podczas adaptacji (czyli w okresie, gdy przestawiamy nasz organizm z normalnego trybu na ketogeniczny - taka metaboliczna rewolucja) jest nieco inny i wynosi: 5% węglowodanów, 15% białka, 80% tłuszczów. Zatem wychodzi, że dziennie mam zjadać 23 g węgli, 68 g białka i 160 g tłuszczów. Uzbrojona w tę wiedzę wykonałam swój plan odżywczych posiłków.
Nie obyło się jednak bez masy błędów. Ale to właśnie dzięki nim tak dużo dowiedziałam się nie tylko o diecie keto, ale przede wszystkim o samej sobie!