Betlejem polskie - Lucjan Rydel

Kup ebooka

18.49 zł
15.16 zł (8,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Akt I

Pasterze

Noc księżycowa. Na niebie w stronie wschodniej ogromna gwiazda Bożego Narodzenia, od której wlecze się promienisty warkocz. Pastwisko poza wodą, w głębi szereg wierzb, za wierzbami na dalekim widnokresie bieleją chałupy i rysują się ciemno na tle nieba sady. Przy trzodach pasących się w dali, pasterze porozkładali się przy dogasającem ognisku i spią. Jeden tylko podrostek, Maciek, czuwa nad pasącem się bydłem.

MACIEK

Jesce ja nie bacę, żeby moje ocy Oglądały kiedy takie ślicne nocy Jak dzisiejsa nocka. Nie wiem co się dzieje, Jesce gwiazdy świecą - o północku dnieje...

Od gwiazdy Bożego Narodzenia rozlewa się po niebie złocista łuna. Na obłokach ukazują się w dali Aniołowie w złocistych dalmatykach, z trefionymi włosami, z kwiatami i narzędziami muzycznemi w rękach, roztoczyli kręgi tęczowych skrzydeł.
MACIEK
przerażony

O dla Boga! słońce świeci Jakieś wojsko z nieba leci, Zdaje mi się, że śpiewają, Ogniem ziemię zapalają.

I. CHÓR ANIOŁÓW

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony, Ogień krzepnie - blask ciemnieje, Ma granice Nieskończony...

II. CHÓR ANIOŁÓW

Wzgardzony, okryty chwałą, Śmiertelny Król nad wiekami

OBA CHÓRY ANIELSKIE

A Słowo Ciałem się stało I mieszkało między nami!

II. CHÓR ANIOŁÓW

W nędznej szopie urodzony Żłób mu za kolebkę dano, Cóż jest? - Czem był otoczony: Bydło, pasterze i siano.

I. CHÓR ANIOŁÓW

Ubodzy was to spotkało, Witać go przed bogaczami

OBA CHÓRY ANIELSKIE

A Słowo Ciałem się stało I mieszkało między nami!

MACIEK
słuchał przerażony, przed końcem pieśni anielskiej przypada ku śpiącym

Gwałtu! Gwałtu pastuszkowie, Słyszcie! Słyszcie, co wam powiem: Ogień się błyska A droga ślizka - Uciekać! Strachy! Strachy nad strachami! Jasność bije piorunami! O tam do kata! Już koniec świata - Źle z nami!

ANIOŁ

Nie bój się, nie bój Maćku pastuszko, Jakeś ty, takom ja u Boga służką.

Zwiastujęć wesołe lata, Że się wam Zbawiciel świata W Betlejem narodził tak sławnem mieście, Więc Jego czemprędzej przywitać bieżcie!

Chóry anielskie znikają za obłokami
MACIEK
na wpół przytomny dopada budy, w której śpią pasterze i budzi najbliższego Stacha

Stachu!

STACH
zaspany

A cego?

MACIEK

Wstawaj!

STACH

Co złego?

MACIEK

Nie złeć to, ino gdzieś wdzięczne głosy...

STACH
przewraca się na drugi bok

To wyskocz!

MACIEK

Oj, wierz mi - w ogniu całe niebiosy!

STACH

Ogrzej się!

MACIEK

Żart na stronę!

STACH

Czy prawda?

MACIEK

Widzisz łonę?

Stach
zrywa się

A to co?! Daj mi sam sukmanę, Co w skok wstanę... Niech oko zobacy, Co to znacy. O! nieszczęśliwa ta godzina Smutnać to będzie jakaś nowina.

MACIEK

Na daje sukmanę - ino wstań chyżo - nie bredź wiele, Będzies miał wnet smutek, wnet wesele.

STACH
wychodząc z budy

A kędys ta łuna co tak o niej bredzis?

MACIEK

La Boga cyś ślepy, cy jesce nie widzisz,

Przetrzej jeno oczy, pojźryj w prawą stronę, Nad samem Betlejem widać wielką łonę.

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.