WSTĘP
W bogatym świecie wierzeń religijnych, wyobrażeń i mitów starożytnych
Greków szczególnie uderzająca jest ogromna mnogość różnorodnych potworów
obdarzonych niezwykłym wyglądem, zdolnościami i indywidualnym
charakterem. Można śmiało rzec, że w kreowaniu najrozmaitszych bestii
fantazja mieszkańców antycznej Hellady nie miała sobie równych. Ale, co
równie ważne, wiele zdumiewających stworów ze starogreckich wyobrażeń
przez dwadzieścia stuleci żyło w świecie symbolicznym Europejczyków - i nie tylko Europejczyków - a niektóre żyją w nim do dziś. Świadczy to o twórczej umysłowości Hellenów, zdolnych do wykreowania tak niezwykłych
istot, że dziesiątki kolejnych pokoleń nie zdołały oprzeć się sile ich
oddziaływania. Oryginalne potwory i bestie zdają się wręcz być jednym z najmocniejszych punktów greckiej mitologii, który zawładnął zbiorową
wyobraźnią całych generacji i do dziś nie przestaje fascynować.
Władysław Kopaliński zaproponował niegdyś podział mitologicznych
potworów na cztery grupy. Pierwszą z nich stanowiły stworzenia mniej lub
bardziej ludzkie, charakteryzujące się nadnaturalnymi rozmiarami. Drugą
tworzyć miały istoty ludzkie o niezwykłej budowie ciała: nadmiarze lub
niedoborze kończyn czy innych organów, względnie osobniki dwupłciowe. Do
trzeciej Kopaliński zaliczył ludzko-zwierzęce hybrydy, a do czwartej -
stwory zbudowane z elementów różnych zwierząt. Należałoby wyróżnić
jeszcze piątą grupę składającą się ze "zwykłych" zwierząt,
charakteryzujących się jednak nadnaturalnymi rozmiarami, niezwykłą siłą,
agresywnością albo innymi cechami odróżniającymi je od typowego
przedstawiciela swojego gatunku, bo takowych w świecie symbolicznym
Hellenów również nie brakowało. I wreszcie szóstą kategorię stanowić
winny bezcielesne demony potrafiące przybierać kształty innych istot.
Powszechnie używane słowo "bestia" wywodzi się z łacińskiego bestia,
bestiae i oznacza po prostu "zwierzę". Stąd bestiariuszami nazywano
dzieła opisujące różne zwierzęta, prawdziwe i bajeczne. Z czasem jednak
znaczenie słowa "bestia", rozpowszechnionego w wielu językach, uległo
zawężeniu do zwierzęcia dzikiego i niebezpiecznego.
Ostatecznie bestia i potwór stały się określeniami nietypowych istot -
ale nietypowych na różnych płaszczyznach. Do grona potworów zaliczana
jest istota niezwykła przez swoją fizyczność, bestia zaś to istota
wyróżniająca się krwiożerczością, niezależnie od swojej gatunkowej
przynależności. W praktyce jednak "potwór" i "bestia" występują zwykle
jako dogodne synonimy, stąd i tutaj nie będzie w tej materii stosowany
szczególny rygoryzm.
Niniejszą książkę należy traktować nie jako wyczerpujące kompendium, ale
rodzaj leksykonu w zwięzły sposób podającego najważniejsze informacje
dotyczące potworów, jakie nękać miały niegdyś Helladę. Obok bestii
stricte mitologicznych znalazły się w niej także postaci, które
wykraczają poza mitologię rozumianą jako rozgrywającą się przed wiekami
"historię świętą". Nie zabrakło bowiem także fantastycznych istot typu
bazyliszki czy jednorożce, przez Greków zaliczanych do stworzeń
całkowicie realnych. Za takim rozwiązaniem przemawiał brak ścisłego
rozgraniczenia pomiędzy jednymi a drugimi, skoro na przykład ptaki
stymfalijskie pozostawały jednocześnie mitycznymi potworami pokonanymi
przez Heraklesa oraz zwierzętami, które antyczni autorzy uważali za
realne i występujące ówcześnie w egzotycznych krajach.
Można się naturalnie zastanawiać nad sensem sięgania po raz kolejny do
mitologii greckiej, skoro wywodzące się z niej wątki zdają się być
powszechnie znane. Wydaje się jednak, że o ile nasi przodkowie potrafili
swobodnie poruszać się w świecie kultury klasycznej i na wyrywki
recenzować szczegółowo najbardziej nawet drugorzędne mity, to od co
najmniej końca XX wieku powszechna wiedza mitologiczna ograniczyła się
do ledwie kilku motywów poznawanych w coraz mniej wymagających szkołach
podstawowych i średnich, frazeologizmów typu syzyfowa praca, złote runo,
nić Ariadny, stajnia Augiasza czy dwanaście prac Heraklesa, kojarzonych
już na tyle hasłowo, że mało kto jest w stanie podać ich szczegóły.
Piszący te słowa nie zaryzykowałby w każdym razie nazwania dziś jakiejś
urodziwej niewiasty driadą lub najadą...
Jestem natomiast przekonany, że z mitologicznych wątków wciąż warto
czerpać. Stąd właśnie pomysł na ten "bestiariusz helleński", który nie
zgłaszając pretensji do bycia dziełem odkrywczym, pisze historię
greckich mitów z perspektywy nie bohaterów, ale walczących z nimi
potworów. Świat kulturowych odniesień, także mitologicznych, pozostaje
bowiem niezmiennie skarbnicą fascynujących historii i motywów, a nawet -
wobec zachodzących współcześnie zjawisk - staje się nią na nowo. Wydaje
się zatem, że nie od rzeczy będzie zaproponowanie Czytelnikom takiego
właśnie zwięzłego leksykonu, który w alfabetycznym układzie przypomni tę
szczególną, niezwykle plastyczną i fascynującą część dorobku cywilizacji
śródziemnomorskiej, jaką są potwory, które niepokoić miały rodaków
Homera i Arystotelesa...