Wiązano je ze słońcem i księżycem, dobrem i złem, życiem i śmiercią, łączono nie tylko z duchami podziemia, ale również z bóstwami płodności i medycyny. Smoki i węże zagrażały ludziom, lecz także potrafiły chronić przed złem, pomagały przewidywać przyszłość i obdarzały darem jasnowidzenia. Do dziś stanowią jeden z najbardziej kompleksowych i znaczących symboli kulturowych. Ich wyobrażenia odnajdziemy wszędzie - od mitologii i legend, przez religie i obyczaje, po współczesną literaturę i film - niosą bowiem ze sobą coś, co pozostaje głęboko zakorzenione w podświadomości człowieka. Każda kultura na ziemi prędzej czy później stworzyła w swoich opowieściach postać smoka, najprawdopodobniej jako zestawienie różnych strachów, które są charakterystyczne dla rasy ludzkiej. I chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że stworzenia te towarzyszyć będą nam już zawsze. To tak, jakbyśmy rodziły i rodzili się z maszyną do tworzenia smoka w naszych głowach.
Zaprzęgano je do boskich powozów, stawiano na straży ważnych przedmiotów i miejsc, ich jad mógł zabijać, a krew przywracać do życia. Węże i ich uskrzydlone wersje, czyli smoki, to jedne z najpopularniejszych i najbardziej zawiłych symboli starożytności, ale nie tylko. Wyróżniają się sposobem poruszania, regularnym zrzucaniem skóry i oczami, które przynajmniej z pozoru nigdy nie mrugają, i do dziś odgrywają niezwykłą rolę w naszej kulturze.
Węże to istoty, które wzbudzają w nas zarówno podziw, jak i strach. Nie ma chyba drugiego równie dwuznacznego i bogatego w symbolikę zwierzęcia, które nawet w obrębie jednej kultury, w zależności od kontekstu, może mieć zupełnie przeciwstawne znaczenia. Ich szerokie wykorzystanie w wierzeniach i symbolice jest tym bardziej interesujące, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że węże tak naprawdę same w sobie nie są zbyt przydatne człowiekowi. Nie zapewniają nam rozrywki i nie dają się do końca udomowić. Nie przynoszą nam także ekonomicznego zysku, no chyba że przy produkcji trucizny pozyskiwanej z ich jadu. Raczej nie stanowią pierwszego wyboru jako pożywienie, nie można zapędzić ich także do zaplanowanego polowania na szkodniki. Ich rola w kulturze zdaje się zatem najbardziej powiązana z celami religijnymi i symbolicznymi.
Wieloznaczność węży widoczna jest w wielu najstarszych kulturach. Węża po stronie cienia spotkamy w egipskiej postaci potwora Apofisa, który pojawił się u zarania dziejów w micie kosmogonicznym. Po stronie światła zwierzę to odnajdziemy natomiast w postaci Chetiego, który zionął ogniem na wrogów boga Ra. Mroczną naturę węża uosabiała także w babilońskim micie kosmogonicznym bogini Tiamat, z którą walczył i którą pokonał Marduk. Z drugiej strony, mityczny wąż-smok Muszhuszu był świętym zwierzęciem i pomocnikiem wielu babilońskich bogów, w tym także wspomnianego wcześniej Marduka.
W tradycji greckiej bitwę ze smokiem stoczył Zeus z Tyfonem. Nie była ona co prawda związana z powstaniem świata, ale także odbyła się u zarania dziejów. Walka ta była jedną z ważniejszych potyczek i nazywana jest tyfonomachią. Sprawiła, że Zeus umocnił swoją pozycję jako przywódcy olimpijskich bogów.
Tyfon był synem bogini ziemi Gai i Tartarosa, a według innej wersji w jego narodzinach brała udział także Hera. Gaja była wściekła po porażce gigantów i strąceniu jej dzieci przez Zeusa do Tartaru. O pomoc w zemście poprosiła Herę, która udała się do Kronosa i otrzymała zapłodnione jego nasieniem jaja. Jaja te bogini złożyła w ziemi, a po pewnym czasie narodził się z nich demon, który miał być zdolny do zdetronizowania Zeusa.
Inna wersja mitu o narodzinach Tyfona podaje, że Hera postanowiła samodzielnie spłodzić potomka, który będzie potężniejszy od Zeusa. Pomysł ten pojawił się w jej głowie, gdyż czuła zazdrość i upokorzenie po narodzinach bogini Ateny[2]. Uderzyła ręką w ziemię i wypowiedziała życzenie:
Słuchajcie teraz, modlę się, Ziemio i szerokie Niebo nad nami, i wy, Tytani mieszkający pod ziemią w wielkim Tartarze, z których wywodzą się zarówno bogowie, jak i ludzie! Wysłuchajcie mnie wszyscy i sprawcie, aby zrodziło mi się dziecko niebędące potomkiem Zeusa, nie mniej silne niż on - nie, uczyńcie go potężniejszym od Zeusa, tak jak Zeus jest bardziej wszechwidzący niż Kronos[3].
W ten sposób narodził się Tyfon, a ponieważ, jak wiele dzieci Ziemi, okazał się wężowaty w swojej formie, został oddany na wychowanie Pytonowi - wężowi strzegącemu wyroczni delfickiej.
Tyfon był pół człowiekiem, pół zwierzęciem tak ogromnym, że głową zahaczał o gwiazdy, a ramionami sięgał obu krańców świata. Jego oczy ciskały płomienie, miał skrzydła, a dłonie zamiast palców - sto smoczych głów. Od pasa w dół ciało giganta otaczały żmije, a według innej wersji miał dwa wijące się węże zamiast nóg. Jego wygląd dość obrazowo opisał Hezjod w Narodzinach bogów:
Ale kiedy Tytanów z nieba już Dzeus był wypędził,
syna najmłodszego zrodziła Ziemia ogromna,
Tyfoeusa - z Tartarem, przez złotą Afrodytę.
Ręce jego sposobne do czynów siły ogromnej,
nogi też nieznużone boga silnego; a z ramion
setka wyrasta głów wężowych smoka strasznego
językami ciemnymi syczących; z jego zaś oczu
w tych straszliwych głowach, spod brwi, migotał blask ognia;
i gdy spojrzał, z głów wszystkich zaraz mu ogień wybuchał;
dźwięki się także z wszystkich straszliwych głów dobywały
w głos się niewyrażalny łączące - bo też niekiedy
dźwięczą, że tylko bogowie mogliby pojąć: niekiedy
był to głos byka, co ryczy wspaniały, nieposkromiony,
czasem znowu ryk lwa, co nie zna w sercu litości,
czasem znów skowyt szczenięcy, po prostu dziw to usłyszeć,
czasem jak gwizd się rozlegał echem po górach szerokich[4].
Zeus walczący z Tyfonem podczas tyfonomachii, hydria z ok. VI w. p.n.e.
Tyfon był tak straszny, że bogowie starali się uniknąć starcia z nim. Podczas ataku na Olimp prawie wszyscy uciekli do Egiptu i zamienili się w zwierzęta. Według mitu na polu walki pozostał tylko Zeus, wspierany przez Atenę. Rozpoczęła się bitwa i na początku wiele wskazywało na to, że zwycięży w niej Zeus, który ciskał w giganta piorunami, a następnie ranił go za pomocą sierpa.
Ranny Tyfon odebrał jednak przeciwnikowi broń i wyciął nią mięśnie boga z ramion i nóg, zawinął je w niedźwiedzią skórę i oddał pod opiekę smoczycy Delfyne. Samego Zeusa natomiast uwięził w grocie. Tę pół kobietę, pół węża przechytrzyli Hermes i Pan, odebrali jej cenny pakunek i przywrócili siłę Zeusowi, który mógł podjąć dalszą walkę z gigantem.
Zwycięstwo należało do boga, który w pogoni za Tyfonem ciskał w niego pioruny, a ostatecznie zmiażdżyłgo, zrzucając na niego górę Etnę. Od tego czasu góra wyrzuca z siebie ogień będący płomieniami Tyfona lub uwalniającymi się resztkami piorunów Zeusa.
Tyfon był ojcem wielu grecko-rzymskich potworów, do których z całą pewnością powrócimy jeszcze w tej książce.
Na początku wszechrzeczy odnajdziemy także węża towarzyszącego tytanowi Okeanosowi, który sam dodatkowo przedstawiany był z byczymi rogami i wężowo-rybim ogonem. Stanowił uosobienie wielkiej rzeki Okeanos otaczającej antyczny świat, ale dał także początek rzekom, studniom, źródłom i chmurom deszczowym. Jego postać i towarzystwo silnie łączą węże z wodą czy to poprzez morza, oceany, źródła, których strzegą, czy choćby przez deszcz pojawiający się po piorunach.
Opływający ziemię ocean przywodzi na myśl jeszcze jeden bardzo znany i niezwykle popularny motyw uroborosa - węża/smoka zjadającego własny ogon. Związany jest on z powstaniem i odradzaniem się świata oraz utrzymaniem jego stabilności. W europejskiej tradycji kulturowej najwcześniejsze wzmianki o tym wężu pochodzą z Tekstów Piramid z około 2300 roku p.n.e. Jego najstarsze przedstawienie natomiast odnaleziono w grobowcu Tutanchamona. W czasach grecko-rzymskich symbol ten, zapożyczony właśnie z Egiptu, był nie tylko znany, ale także popularny przede wszystkim jako magiczny talizman. Jego wizerunek znajdziemy na przykład na greckich papirusach magicznych z III wieku p.n.e.[5]
Węże nierozerwalnie związane są ze swoimi kuzynami i kuzynkami - smokami, które współcześnie najczęściej kojarzą się z uskrzydlonymi bestiami o charakterystycznym wyglądzie, łapach, pysku i pancernych łuskach. Jednak wyobrażenie to zawdzięczamy dopiero średniowieczu. Starożytni Grecy i Rzymianie nie widzieli między tym kuzynostwem takiego rozgraniczenia i najczęściej rozróżniali je na podstawie rozmiarów. Co więcej, smok jest dla większości z nas fantastycznym zwierzęciem rodzaju męskiego. Grecy i Rzymianie natomiast wyróżniali smoki obu płci.
Aby zrozumieć podejście starożytnych do tych stworzeń, można pokusić się o zbadanie pochodzenia słowa określającego smoka w kulturach europejskich. W języku angielskim smok to dragon. Słowo to wywodzi się z greki i łaciny, a możliwe, że ze swojego indoeuropejskiego rdzenia der?, oznaczającego "widzieć". To samo znaczenie ma greckie słowo ???????? (dérkomai), skąd blisko już do greckiego ?????? (drák?n) i łacińskiego draco, które w świecie antycznym w zasadzie oznaczały "węża".
Smok to jeden z najpowszechniejszych symboli kulturowych i jako taki stanowi uniwersalną ideę, która jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej podświadomości. Niezwykłe jest to, że jego symbolika od zawsze była dwoista. Z jednej strony smoki pojawiały się w towarzystwie bóstw, królów czy cesarzy jako wyraz siły czy uzdrowienia. Z drugiej strony związane są z wrogimi siłami zagrażającymi porządkowi wszechświata. Spotkamy je zatem jako bestie, które należy pokonać, strażników i strażniczki ważnych miejsc, skarbów czy kobiet. Często są powiązane z magią i sieją grozę wśród tych, którym przyszło na nie trafić.
Smoki jako strażnicy i strażniczki znane są w kulturze od najdawniejszych czasów aż do współczesności. Znajdziemy je w mitologiach i we współczesnych opowieściach, żeby tylko wspomnieć Fafnira z mitologii nordyckiej czy Smauga z Hobbita J.R.R. Tolkiena, smoka wawelskiego i każdego innego, który w legendach strzec miał zamkniętych w wieżach księżniczek czy ukrytych skarbów. Smoki jako symbol władzy i siły odnajdziemy w takich opowieściach, jak seriale bazujące na książkach G.R.R Martina Gra o tron czy Ród smoka, gdzie to właśnie te stworzenia, dosiadane przez ród Targaryenów, są gwarantem zdobycia i utrzymania kontroli nad królestwem.
Czy pochodzenie słowa określającego smoka od czasownika "widzieć" podkreślić miało obserwację wężowego oka, które zdaje się nigdy nie mrugać? Może to właśnie ta cecha sprawiła, że smoki zostały uznane za zdolne do niezwykle uważnej obserwacji otoczenia, a to z kolei uczyniło z nich idealnych strażników i strażniczki ważnych miejsc i przedmiotów.