Jawnogrzesznica
Za najmilszą patronkę Maja Berezowska uważa swoją imienniczkę - Maję, matkę Buddy. Berezowska naprawdę ma na imię Maria, ale już we wczesnym dzieciństwie wołano na nią Maja i tak zostało. Jako dojrzała artystka wiele rysunków będzie podpisywała tylko imieniem. Jej druga ulubiona patronka to Maria Egipcjanka, która jako dwunastolatka uciekła z rodzinnego domu do Aleksandrii i oddawała się rozpuście. Nawet idąc z pielgrzymami do Jerozolimy, uprawiała najstarszy zawód świata. Pomimo grzesznego stylu życia uważała się za chrześcijankę. Kiedy więc w święto Podwyższenia Krzyża chciała z grupą wiernych wejść do bazyliki Grobu Świętego, a tajemnicza siła nie pozwoliła jej przestąpić progu świątyni, zrozumiała, że jest niegodna. Żeby odpokutować za grzechy, udała się na pustynię za Jordan. Spędziła na samotnej pokucie długie lata, żywiąc się tym, co znalazła na pustyni, okryta jedynie własnymi włosami. W jej historii nie porusza Mai pokuta, ale właśnie te długie włosy i nagość. "Czy może być coś piękniejszego jak nagie ciało i włosy do pięt? - pyta. - Była święta i cnotliwa, a jednak także naga".
Kiedy na początku lat sześćdziesiątych ksiądz Jan Twardowski poprosi artystkę o wpis do sztambucha (ma w nim autografy między innymi Jarosława Iwaszkiewicza i Marleny Dietrich), ta narysuje nawróconą Marię Magdalenę. Doda dedykację: "Miłośnikowi Sztuki, wspaniałemu, renesansowemu Xiędzu - jawnogrzesznica Maja Berezowska". "Wierzę w Pani umiłowanie piękna, emocji" - pisze do niej Twardowski.
Od dzieciństwa marzy, żeby okryć się jedynie pelerynką długich włosów, ale żyje w epoce, która nagość uznaje za nieprzyzwoitą. Nawet dziecięca moda początku XX wieku jest opresyjna, z całym rynsztunkiem halek, fartuszków, z drapiącymi w szyję kołnierzykami i nicianymi rękawiczkami, bucikami zapinanymi na guziczki. I jeszcze obowiązkowymi kapeluszami. Chociaż akurat zamiłowanie do oryginalnych nakryć głowy będzie towarzyszyć Mai przez całe życie. Już jako dojrzała pani na pytanie dziennikarza, jak sobie wyobraża kobietę przyszłości, powie: "Powinna przede wszystkim być wysportowana, piękna, leciusieńko ubrana, chodzić półnago całe życie".
Bogu niech będą dzięki za Isadorę Duncan - myśli nastoletnia Maja. Amerykańska tancerka wypromowała nie tylko nowoczesny styl tańca, odrzucając dotychczasowe klasyczne rygory, ale i nowy rodzaj kostiumu scenicznego - zrezygnowała z tutu i baletek, przywdziała grecką tunikę i rozpuściła włosy. Co za swoboda! Tyle tylko, że Maja pragnie ubierać się w ten sposób na co dzień. Wkłada tunikę na nagie ciało, sandałki na bose stopy i tak wystrojona wymyka się do szkoły. Co więcej, buntuje dziewczynki z klasy, żeby poszły za jej przykładem. Za ten niekonwencjonalny strój nieodmiennie dostaje bury od nauczycieli, którzy odsyłają ją do domu. A tam czeka na nią kolejne napomnienie - od matki, która nieustannie stawia jej za wzór starszą siostrę, spokojną i poważną Eleonorę. Janina Berezowska z Przecławskich, nieraz popłakując, żali się przyjaciółkom: "Że też z Elą nigdy nie ma kłopotu, a z Mają bez przerwy!". Pani Berezowska, wątła i delikatna dama, jest życiowo niezaradna. A już pomysły młodszej córki doprowadzają ją do rozpaczy. Co raz docierają do niej skargi na Maję, która wiosną nie może usiedzieć nad rachunkami, więc namawia koleżanki na wagary, zrzucenie bucików i dzikie pląsy boso po rosie. Słowem, enfant terrible. Hanna Nalepińska-Pieczarkowska pamięta te ekscesy, bo w Petersburgu rodzina Nalepińskich utrzymywała bliskie kontakty z Berezowskimi - starsza siostra Hanny, Janina, przyjaźniła się z Eleonorą. Hanna, która nie chodzi jeszcze do szkoły, co dzień wypatruje powrotu Janki do domu i w progu pyta ją, czy Maja coś nowego wymyśliła.
W Petersburgu Berezowscy zadomowią się na dobrych kilka lat. Do tej pory ich życie było mało stabilne, na walizkach, i dosłownie toczyło się wraz z biegiem szyn kolejowych. Ojciec Mai - Edmund Berezowski, absolwent Mikołajewskiej Akademii Inżynieryjnej w Petersburgu - zaraz po dyplomie, czyli w 1889 roku, został zatrudniony przez władze carskie przy budowie Kolei Transsyberyjskiej. Do końca 1917 roku pełni służbę w wojskach kolejowych jako inżynier oraz podpułkownik wojska rosyjskiego (w 1923 roku przywdzieje polski mundur w randze generała Wojska Polskiego). Pasjonuje się geologią, prowadzi pionierskie badania na terenie Dagestanu i wybrzeża czarnomorskiego. Korpulentny, zażywny Edmund jest człowiekiem dowcipnym, żyje z rozmachem i szlachecką fantazją. Maja wiele przejęła od ojca. Wzorem matki z kolei stanie się strażniczką polskich tradycji i savoir-vivre'u.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy urodziła się Maja Berezowska. Wiadomo, że w miasteczku Baranowicze, gdzie znajdował się ważny węzeł kolejowy. Berezowscy czekali właśnie na zmianę koni przy tarantasie, którym podróżowali, kiedy Janina dostała bólów porodowych.
Po II wojnie światowej Maja nieustannie majstruje przy dacie urodzenia. W większości dokumentów figuruje data 13 kwietnia 1898 roku. Wiele wskazuje jednak na to, że odjęła sobie dobrych kilka lat. Proceder ten jest zresztą powszechny. Przyjaciółka Mai satyryczka Magdalena Samozwaniec bardzo się irytuje, kiedy dziennikarze pytają ją o datę urodzenia potrzebną do biogramu. Przemilcza sprawę. "Oczywiście, nie mam choroby umysłowej i wiem, ile mam lat, ale kto kobiecie wzbroni się odmłodzić" - ripostuje. Dobry pomysł miał Kornel Makuszyński, który jeszcze przed II wojną światową zgłosił do sejmu projekt, by zwolnić kobiety z obowiązku podawania wieku, skoro je to uszczęśliwi!
- A Majunia Berezowska ma ile? - pyta Leszka Solińskiego Miron Białoszewski.
- Ona tai. Nie dowiesz się.
Z zachowanych dokumentów wynika, że Eleonora Berezowska przyszła na świat 22 lipca 1889 roku w Orzechówce, rodzinnym majątku matki. Gdy patrzy się na zdjęcia sióstr w dzieciństwie i w okresie nastoletnim, widać, że różnica wieku między nimi jest niewielka. Hanna Nalepińska-Pieczarkowska podaje, że w gimnazjum w Petersburgu Maja uczyła się o klasę niżej od Eleonory.
W czasie okupacji w kenkarcie miała wpisaną datę urodzenia 1893. W karcie pacjenta z poradni leczenia jaskry z 1975 roku widnieje rok urodzenia 1892. Może Berezowska stwierdziła, że w obliczu utraty wzroku nie ma co bałamucić lekarzy odejmowaniem sobie lat i lepiej przyznać się do własnego wieku.
Dzieciństwo Mai upływało w odległych zakątkach Syberii. Groźne piękno tamtejszej przyrody, ogromne jezioro Bajkał, zwane błękitnym okiem Syberii, zapamięta na całe życie, ale też zawsze będzie tęsknić do łagodnego klimatu. "Kocham słońce i kolory - mówiła - dlatego zawsze z ekstatyczną radością witałam nagłe wybuchy wiosny, kiedy zakwitały tam różne dziwne kwiaty".
Z racji koczowniczego stylu życia dzieci Berezowskich pobierają edukację domową. Następnie Ela i Maja uczą się na pensji prowadzonej przez siostry nazaretanki w Jazłowcu, w gimnazjum w Irkucku, w końcu w prywatnym gimnazjum Marii Stojuniny w Petersburgu.
O ile poważna Eleonora uchodzi w rodzinie za intelektualistkę (ma wybitne zdolności językowe i zainteresowania przyrodnicze), o tyle Maja, to szalone dziecko, jest utalentowana plastycznie. Ani u Przecławskich, ani u Berezowskich nie było dotąd żadnych artystów. Tymczasem Maja ledwie wyrosła z niemowlęctwa, a już nie rozstaje się z ołówkiem i blokiem rysunkowym. Po latach na pytania dziennikarzy o to, kiedy zaczęła rysować, odpowiada: "Kiedy się w ogóle zaczęłam. Nie pamiętam siebie bez rysowania".
2 Edmund Berezowski z córkami Eleonorą i Mają, fot. Nikołaj Aleksiejewicz Uziemski, około 1900
Biblioteka Narodowa
Siedzi w wysokim krzesełku i rysuje. Kiedy niania, Rosjanka, zabiera jej ołówek, dziewczynka złości się, prosi: "Nie mieszajtie mnie, ja risuju". I tak jej zostanie na całe życie, nie lubi przerywać pracy, bo rysowanie to dla niej największa radość.
Być może rysunki golasów zaczyna tworzyć pod wpływem spowiednika, dopytującego, czy aby "nieprzystojnych obrazeczków" nie było. Kto wie? Taka to epoka, kiedy niejedno dziecko, klęcząc przy konfesjonale, zostaje naprowadzone na uciechy życiowe przez dociekliwego duchownego. Tak stało się chociażby w przypadku Magdaleny Samozwaniec, która w swojej wspomnieniowej książce Maria i Magdalena, opisując dorastanie sióstr Kossakówien, przytacza taką historię:
Wstyd niemalowania "nieprzystojnych obrazeczków" był tak wielki, że w końcu Magdalena zaczęła próbować. Amorek o przedziwnej anatomii, który wpadł w ręce Mamy, był pierwszą bardzo udaną próbą w tym kierunku. - Co to Madzia narysowała! - zawołała Mama, udając bardzo oburzoną. Porwała rysuneczek i pokazała go swojemu mężowi. Madzia usłyszała potem z drugiego pokoju wybuchy śmiechu obojga. Honor jej jako grzesznicy został jednak uratowany, bo gdy w czasie następnej spowiedzi ksiądz Tuszowski znów ją zapytał, "czy nieprzystojnych rysuneczków nie było?", odparła z dumą: - Były! Historia rysowania amorków o dziwnej anatomii miała swój początek w czasach, kiedy siostry w jakimś muzeum zobaczyły dokładne kopie antycznych rzeźb, z których jedna miała coś obtłuczonego, druga coś zakrytego listkiem figowym, a inna nie miała żadnych braków i ściśle odpowiadała naturze. Dziewczynki zainteresowała ta różnorodność i nieraz tak rozprawiały między sobą: - Ja - mówiła Lilka - chciałabym mieć takiego całego. - A ja nie - odparła Madzia - ja bym wolała takiego z listkiem.
W 1908 roku Maja Berezowska zaczyna naukę w Tawriczeskim Liceum Artystycznym przy ulicy Bolszaja Morska pod numerem 38. Kierownikiem szkoły jest wówczas Nikołaj Roerich, wielka postać świata artystycznego Petersburga, bo i malarz, i pedagog, ale też archeolog, filozof, pisarz, teozof, podróżnik. Słowem, oryginał. "To była najwspanialsza szkoła rysunkowa" - stwierdzi Maja.
Z Bolszaja Morska biegnie nad Newę do Ermitażu, gdzie studiuje obrazy wielkich mistrzów - Poussina, Watteau, Rembrandta, Rubensa, Rafaela i Tycjana. Wspaniałe dzieła sztuki francuskiej kupował na polecenie carycy Katarzyny Wielkiej sam Denis Diderot, wybitny filozof epoki oświecenia, krytyk literatury i sztuki. Maja podziwia antyczną sztukę grecką, którą uważa za koronę wszystkich sztuk starożytności. Wszechobecne akty z pewnością działają na wyobraźnię młodej artystki. Nigdy nie zapomni lekcji finezji i frywolności twórców epoki rokoka. Po latach stwierdzi: "Boucher, Fragonard... Bez nich byłabym inna albo w ogóle może by mnie nie było?".
Za to w petersburskich galeriach i kawiarniach rządzi sztuka nowoczesna. Na łamach pisma "Świat Sztuki" wypowiadają się Siergiej Diagilew, który już niebawem założy słynne Les Ballets Russes, malarze Aleksandr Benois i Léon Bakst. Nowe trendy są wszechobecne - w malarstwie, rzeźbie, scenografii, nawet w modzie. Młodziutka Maja Berezowska nasiąka sztuką jak gąbka.
W 1965 roku, w odpowiedzi na ankietę tygodnika "Stolica", na pytanie: "Dlaczego jestem tym, kim jestem?", napisze: "Już takie nieuniknione, ale miłe przeznaczenie ubierać i rozbierać ołówkiem".