Ben Towit - Leonid Nikołajewicz Andriejew

Kup ebooka

3.00 zł
2.58 zł (3,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Бен-Товит

 

В тот страшный день, когда совершилась мировая несправедливость и на Голгофе среди разбойников был распят Иисус Христос - в тот день с самого раннего утра у иерусалимского торговца Бен-Товита нестерпимо разболелись зубы. Началось это еще накануне, с вечера: слегка стало ломить правую челюсть, а один зуб, крайний перед зубом мудрости, как будто немного приподнялся и, когда к нему прикасался язык, давал легкое ощущение боли. После еды боль, однако, совершенно утихла, и Бен-Товит совсем забыл о ней и успокоился, - он в этот день выгодно выменял своего старого осла на молодого и сильного, был очень весел и не придал значения зловещим признакам.

И спал он очень хорошо и крепко, но перед самым рассветом что-то начало тревожить его, как будто кто-то звал его по какому-то очень важному делу, и, когда Бен-Товит сердито проснулся - у него болели зубы, болели открыто и злобно, всею полнотою острой сверлящей боли. И уже нельзя было понять, болел ли это вчерашний зуб, или к нему присоединились и другие: весь рот и голова полны были ужасным ощущением боли, как будто Бен-Товита заставили жевать тысячу раскаленных докрасна острых гвоздей. Он взял в рот воды из глиняного кувшина, - на минуту ярость боли исчезла, зубы задергались и волнообразно заколыхались, и это ощущение было даже приятно по сравнению с предыдущим. Бен-Товит снова улегся, вспомнил про нового ослика и подумал, как бы был он счастлив, если бы не эти зубы, и хотел уснуть. Но вода была теплая, - и через пять минут боль вернулась еще более свирепая, чем прежде, и Бен-Товит сидел на постели и раскачивался, как маятник. Все лицо его сморщилось и собралось к большому носу, а на носу, побледневшем от страданий, застыла капелька холодного пота. Так, покачиваясь и стеная от боли, он встретил первые лучи того солнца, которому суждено было видеть Голгофу с тремя крестами и померкнуть от ужаса и горя.

Бен-Товит был добрый и хороший человек, не любивший несправедливости, но, когда проснулась его жена, он, еле разжимая рот, наговорил ей много неприятного и жаловался, что его оставили одного, как шакала, выть и корчиться от мучений. Жена терпеливо приняла незаслуженные упреки, так как знала, что не от злого сердца говорятся они, и принесла много хороших лекарств: крысиного очищенного помета, который нужно прикладывать к щеке, острой настойки на скорпионе и подлинный осколок камня от разбитой Моисеем скрижали Завета. От крысиного помета стало несколько лучше, но ненадолго, так же от настойки и камешка, но всякий раз после кратковременного улучшения боль возвращалась с новой силой. И в краткие минуты отдыха Бен-Товит утешал себя мыслью об ослике и мечтал о нем, а когда становилось хуже - стонал, сердился на жену и грозил, что разобьет себе голову о камень, если не утихнет боль. И все время ходил из угла в угол по плоской крыше своего дома, стыдясь близко подходить к наружному краю, так как вся голова его была обвязана платком, как у женщины. Несколько раз к нему прибегали дети и что-то рассказывали торопливыми голосами о Иисусе Назорее. Бен-Товит останавливался.....................

Ben Towit

 

Tego strasznego dnia, kiedy spełnioną została największa zbrodnia świata, i na Golgocie, między łotry, Jezus Chrystus został ukrzyżowany - tego dnia właśnie, od najwcześniejszego świtu, nieznośnie rozbolał ząb Ben Towita, kupca jerozolimskiego. Zaczęło się to jeszcze dzień przedtem, pod wieczór: ból począł łamać szczękę prawą, zaś jeden ząb, ostatni przed zębem mądrości, jakgdyby wzniósł się nieco do góry, a gdy do niego dotykał się język - sprawiał silnie uczucie bólu. Po jedzeniu ból zazwyczaj prawie zupełnie ustawał, i Ben Towit zupełnie zapominał o nim i uspokajał się, tymbardziej, że tego dnia zamienił bardzo korzystnie swego starego osła na młodego i mocnego, wobec czego był bardzo wesół i nie przywiązywał znaczenia do przeczuć złowrogich.

Spał Ben Towit dobrze, mocno, ale przed samym świtem poczęło go coś niepokoić: zdawało mu się, że ktoś go wzywa w jakiejś ważnej sprawie, a gdy Ben Towit obudził się zagniewany - bolały go zęby, bolały strasznie, okrutnie, nienawistnie - całą pełnią ostrego, świdrującego bólu... I już nie można było zrozumieć, co boli: czy boli ząb wczorajszy, czy też dołączyły się do niego inne zęby? Całe usta, cała głowa pełne były okrutnego uczucia bólu, jakgdyby kto zmusił Ben Towita do żucia tysiąca rozpalonych do czerwoności ostrych gwoździ.

Nabrał do ust wody z glinianego dzbanuszka i ból na chwilę ustał; zęby drgnęły i, rzekłbyś, zakołysały się jak fale, a uczucie to było już prawie przyjemne w porównaniu z poprzedniem... Ben Towit znowu położył się, przypomniawszy sobie nowego osiołka i pomyślał, jak też byłby szczęśliwy, gdyby nie te zęby - poczem pragnął usnąć. Ale woda była ciepła - po pięciu minutach ból znowu powrócił - jeszcze okrutniejszy, niż przedtem, a Ben Towit aż usiadł na łóżku, chwiejąc się, jak wahadło. Cała twarz pokryła mu się zmarszczkami, i wyciągnęła ku długiemu nosowi, na nosie zaś bladym z bólu i osłabienia - zakrzepła kropla chłodnego potu. Tak chwiejąc się i jęcząc boleśnie, powitał pierwsze promienie tego słońca, któremu sądzonem było widzieć Golgotę z trzema krzyżami, i zagasnąć w przerażeniu i grozie.

Ben Towit był to dobry i łagodny człowiek, nie znoszący niesprawiedliwości, ale kiedy obudziła się żona, to ledwie rozchylając usta, nagadał jej wiele rzeczy przykrych, skarżąc się, że pozostawia go samego, jak szakala, aby wył i wił się w męczarni... Żona cierpliwie zniosła te niezasłużone uwagi, gdyż wiedziała, że mówi on je nie ze złego serca, poczem przyniosła mu wiele skutecznych lekarstw: mysiego pomiotu oczyszczonego, który należy przykładać do szczęki, ostrej nalewki skorpionowej, i prawdziwy kawałek kamienia z rozbitej tablicy Mojżeszowej dziesięciorga przykazań. Mysi pomiot pomógł nieco, owszem zrobiło mu się lepiej, ale nie na długo, również lepiej zrobiło się od nalewki na skorpionie i kamyczka, cóż kiedy zawsze po krótkotrwałej przerwie ból wracał z nową siłą. Podczas krótkiej chwili odpoczynku Ben Towit pocieszał się myślą o osiołku; marzył o nim, a kiedy robiło mu się gorzej, jęczał, złościł się na żonę, grożąc że pogruchocze sobie głowę o mur, jeśli ból nie ustanie. I wciąż chodził z kąta w kąt po płaskim dachu swego domu, żenując się podchodzić blisko do krawędzi, ponieważ całą głowę miał obwiązaną chustą, jak jaka kobieta... Kilkakrotnie przybiegały doń dzieci, opowiadając mu coś prędkimi, zdyszanymi głosami o Jezusie z Nazaretu. Ben Towit zatrzymywał się...............