Bełkot - Sławomir Shuty

Kup ebooka

25.00 zł
21.25 zł (17,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Sypie się puch z poduszki. Robi się z niego momentalnie brudna breja. Dzieci, które się właśnie narodziły, wierzą, że niebo jest czarne. Dzieci, które wiosną wyszły z panią rankiem na poszukiwanie wiosny, na trawnikach znalazły jeno zleżałe psie gówna. To podważyło wiarę w spójność systemu.

Bóg zazwyczaj wielce pomocny w ciężkich chwilach. Rozgrzewa. To chorowite wnętrze. Jak maść z psa. Wierzy się i cześć się oddaje temu, co najbardziej potrzebne. Skórka z kota na nerki. Orzechy włoskie na mózg. Pierogi ruskie, tanie, smaczne, zdrowe, ale nie polecam mrożonych. Nieumiarkowane, nieuniknione spożycie trunków. Potem to już go może nie być. I vice versa. Tym razem jednak nic się nie stało, choć sobie mogłem obiecywać wiele. Z nastaniem nowego porządku łgarskiego. Przy starcie. Żeby choć te kupki nie kleiły się butów. W tych właśnie centralnych, ważkich chwilach. Madzia wchodzi do Esplanady i przykleja jej się do misternego, kosztownego, czarnego bucika świeża kupka z pieska. Robi soczyste, brązowe ślady na zielonym dywanie. Fuj. Fe. Choć tak naprawdę... to skromnie cudowne. Piękne. Jakie właściwe. Na miejscu. Najlepiej, wiecie, nie być niczego świadomym. Można przełykać i iść dalej po zielonym dywanie. Może od czasu do czasu po czerwonym. Już wewnątrz. Wokół książki na półkach. W niezaplanowanym, choć reżyserskim porządku. Uśmiecham się. Uśmiecha się cała pierzeja. Piersi się śmieją. Rozpuk. Z tej perspektywy powiem, że nic się nie wydarzyło, choć obiecywać mogłem sobie wiele. Wówczas. Kobiety. Gdyby się tak każdej ładnej przyklejała kupka. Byłoby sympatyczniej. Pompatycznie mniej i bez niepotrzebnych majaków. Bela pupa. W skali od 1 do 10 - siedem z twarzy, reszta cztery. Niestety!

Chciałbym, naprawdę chciałbym dać więcej, lecz nie mogę! To skomplikowana historia.

Gdyby tylko moja praca wiedziała, że zamiast w niej i z nią piję tu na spokojnie aromatyzowaną herbatę. Moja jebana praca dorywcza. Wówczas była. Ale się skończyła. Włączył mi się program "urlop". Raz jeszcze machinalnie gazeta "Praca": Aaaaaaaa - niezawodny system do gry w multilotka, zadzwoń. Aaaaa - akwizycja w nowych ciuszkach, zadzwoń teraz. Same stereotypy. Więc jednak czas frywolny. Spędzanie. Zabijanie. Przykładne wypróżnianie. I na pytania ciekawskich cioć: no właśnie, wie ciocia... zakładam z takim jednym znajomym firmę... co będziemy robić? he... no wie ciocia, eee... przedsiębiorstwo wielobranżowe... ale jeszcze dokładnie nie wiadomo... mamy nadzieję, że wypali. Uff. Można łazić i ciągać się. Czasem kto postawi. Można napatrzeć się jak nigdy. Kobiety mimo lansują swoje ciepłe palta i urocze płaszczyki. Wyróżniają się, jak przykazano. Po pierwsze wyróżniaj się. Po drugie stolec. Właśnie. Na wiosnę to się wydaje, że cisną soki. Tylko że to nie była wiosna, a jesień, i co? Palma bije. Wyszedł z domu i nie wrócił. Środa. Czwartek. Piątek. Sobota, przy sobocie bicie piany, picie, skowyt na niedzielę, dół w poniedziałek, palma, rama, robota na boku, brudny Hary Kryszna. W kółko tak. Na szyi balast, pod pachą termometr. Powoli rozklejają się. Sympatyczne margarynowe ludziki. Patelnia gotowa na przyjęcie istoty. Posiłku. Komplet dziesięciu vitamin i sześciu prawd wiary. Sierpień miesiącem cierpień. Wrzesień. Jesień. Teraz do rany przyłóż poezje przedwczesnych samobójców. Od tych mankamentów odniechciewa się jeść. Jak niewprawne macanie się w ciężkim tłoku. Albo sprzedaż zażywnych pawi po niespecjalnej cenie. Może od razu dać im co do przykirania? Mniej bolesne, a i naprawdę dojmujące efekty uboczne. O tak. Sprzedaż pawi. Biały kościół, czarna msza. Za herbatę płacę. To szarmancki gest. Ale się inwestycja nie zwróciła. Do dziś! Trza było raczej... no właśnie, co?

Wojtek się zaczepił na bramkę do In Vitro. Paulina tam chodzi. Toaleta jest. Grzesiek ma zakład fryzjerski. Prosperuje. Jak inaczej. Opel oraz inne miłe gadżety dodatkowe gratis. Łukasz - składzik komputerowy. Wypala po kosztach. Dla znajomych. Bartek w Londynie, a potem prosto do Australii. Mietek robi przewód. Krzysztof chce mimo wszystko otworzyć coś swojego. To jest najlepiej, kurde. Na czym będziesz, na karcie? Na ryczałcie? No. Aha. Fajnie. Baśka wyjechała do Niemiec i wróciła teraz z małym Hansem. Czarnym małym Hansem. Mieszka u matki. Gryzie się z bratową. Marek za to autobusem do Wiednia oddać spermę za grube pieniądze. Sperma się nie spodobała. Wrócił z kwitkiem, a zaraz potem dostał wezwanie. Grzesiek znowuż jest przedstawicielem na Polskę południową znanej z czegoś. Kiedy przyjeżdżają kurierzy po przesyłki, otwiera drzwi na konkretnym fleku i bełkocze. Ładny mi przedstawiciel. Marta jest grzechu warta. Swędzi ją pizda i ciąga się po mieście za smażeniem. Poprawna peryklastyka jelit. Głośnodajka. Brudasa niet! Gośka prowadzi aptekę i też, jak przyjeżdżają kurierzy po przesyłki, otwiera drzwi w szlafroku z lekka niedobudzona i podpisuje się na listach przewozowych. Wyłazi jej skądinąd cycek. To co? Nic. Świeży lakier na kciuku. Potem musi jeszcze puścić faks do centrali i zjeść coś zdrowego a sensownego. W ten sposób się te wszystkie koluszka zazębiają za siebie i całość jako tako wygląda. Historia. Pisze się. Jak leci? Powodzenia. Byle do przodu.

Widziałeś Joaśkę? Taka ładna siostra Piotrka. Teraz się nagle zrobiła brzydka. Miała operację na mózgu. Wojtek się w niej zakochał, a potem się z niej odkochał. Jest na bramce. Szkoła żołnierska. Mówiłem. Ostatnio bardzo zadowolony. Klopsiki wieprzowe w sosie grzybowym. Pycha. Pięć posiłków. Jak przykazali w miesięcznikach. Plus ful wiadro z truskawkową odżywką. Na Gwiazdkę wybrał mu się pięknie kark. Na to czekał. Przed nim do zrobienia rzeźba. Na lato jak znalazł. Kryspinów... plaża... kiszeczki... tegotamtego. Oby, oby. A i teraz nie jest źle. Przerost masy nad treścią, ale. Zawsze można coś kupić, jak chcesz - mówi - tylko zadzwoń wcześniej, jak będziesz czegoś potrzebował, czekaj, dam ci numer na komórkę. Dobrze. Wiesz, broblem jest taki, słuchaj, znasz tego gościa w Buckleinie? Kutas jeden złamany. Nie wpuścił mnie... słuchaj, pobił Piotrka, wiesz, na konkretnej ćmadze go pobił, około czwartej nad ranem na podwórku, ha... toaleta jest... spotkałem tam znajomą Benjamina, taka ruda, ładna, modna... i niedrogo... była na czymś... no sympatycznie... sympatycznie, nie wchodziłem dalej... po co... to już nie to samo i nie wróci już.

Leszek mieszka nad Equinoxem. Gary się tam w dresach złażą. Chamstwo, kurwa, i buracki przytup. Czwarta rano. Kapiszony strzelają. Leje się krew w najlepsze. A gdzie się krew nie leje? No. Aha. Życie. I tak dobrze, że ten Koniew ocalił miasto. Bo na resztę nie ma co liczyć. Mokro w majtkach i ciepły oddech na plecach... brrr... Pod Pachę wpadli po haracz. Andrzej się zna. Andrzej mówił na fleku wówczas. Ja wam tę budę spalę - w Singerze, a Mariusz tłumaczył do kogoś, że jeśli on wam mówi, że wam tą budę spali, to wam spali. On już się na tym zna. Nie spalił tej budy w końcu. Wytrzeźwiał. Może zapomniał. Miał nową marynarkę kogoś znanego. Kreatora. Kokaina. Ale to były czasy, co? No. Znaliśmy się na tym czy tamtym. Gadaliśmy sobie o różnych rzeczach.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
?

Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego

- Jerzy Franczak, Trzy historye

- Sławomir Shuty, Bełkot

- Łukasz Orbitowski, Szeroki, głęboki, wymalować wszystko

- Piotr Cegiełka, Sandacz w bursztynie

- Sławomir Shuty, Cukier w normie

- Michał Palmowski, Przygody Hiszpana Dete

- Michał Witkowski, Lubiewo

- Marta Dzido, Małż

- Marian Pankowski, Rudolf

- Maciek Miller, Pozytywni

- Ewa Schilling, Głupiec

- Adam Wiedemann, Sceny łóżkowe

- Jan Dzban, Dentro

- Piotr Szulkin, Socjopatia

- Marian Pankowski, Bal wdów i wdowców

- Jerzy Nasierowski, Zbrodnia i...

- Piotr Czerski, Ojciec odchodzi

- Maciek Miller, Zakręt hipokampa

- Łukasz Orbitowski, Horror Show

- Joanna Pawluśkiewicz, Pani na domkach

- Joanna Wilengowska, Zęby

- Marta Dzido, Ślad po mamie

- Jan Krasnowolski, Klatka

- Marian Pankowski, Pątnicy z Macierzyzny

- Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Raz. Dwa. Trzy

- Michał Zygmunt, New Romantic

- Joanna Pawluśkiewicz, Telenowela

- Jerzy Franczak, Przymierzalnia

- Wojciech Bruszewski, Fotograf

- Krzysztof Niemczyk, Kurtyzana i pisklęta

- Sylwia Chutnik, Kieszonkowy atlas kobiet

- Juliusz Strachota, Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego

- Natalia Rolleczek, Drewniany różaniec

- Marian Pankowski, Niewola i dola Adama Poremby

- Maciek Miller, Cockring

- Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun

- Ewa Schilling, Codzienność

- Marian Pankowski, Tratwa nas czeka

- Piotr Szulkin, Epikryza

- Jerzy Franczak, NN

- Sławomir Shuty, Jaszczur

- Darek Foks, Kebab Meister

- Tomasz Pułka, Vida Local

- Ziemowit Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian

- Wojciech Bruszewski, Big Dick. Fikcja dokumentalna

- Jan Krasnowolski, Afrykańska elektronika

- Daniel Kot, Kierunkowy 22

- Marian Pankowski, Nastka, śmiej się! Opowiadania

- Sławomir Shuty, Dziewięćdziesiąte

- Łukasz Orbitowski, Horror Show [wyd. II popr.]

- Joanna Dziwak, Gry losowe

- S?ren Gauger, Nie to / nie tamto

- Maciej Bobula, Katarzyna Gondek, Adam Miklasz, Aleksander Przybylski, Michał Zantman, Bękarty Wołgi. Klechdy miejskie

- Ziemowit Szczerek, Siódemka

- Juliusz Strachota, Relaks amerykański

- Flash fiction. Antologia

- Dariusz Orszulewski, Zjednoczone Siły Królestwa Utopii

- Stanisław Czycz, Nie wierz nikomu. Baza

- Konrad Janczura, Przemytnicy

- Maciej Piotr Prus, Przyducha

- Marta Dzido, Frajda

- Olga Hund, Psy ras drobnych

- Juliusz Strachota, Turysta polski w ZSRR

- Jakub Michalczenia, Gigusie

- Anna Mazurek, Dziwka

- Natalka Suszczyńska, Dropie

- Antonina Kardaś, Czernucha

- Aleksandra Wstecz, Kwiaty rozłączki

- Jarek Skurzyński, Zrolowany wrześniowy Vogue

- Zenon Sakson, Zaczarowany uber

- Sławomir Shuty, Historie o ludziach z wolnego wybiegu. Pasty i skity

- Maciej Topolski, Niż

- Jakub Michalczenia, Korszakowo [wyd. II popr. i uzupeł.]

- Maciej Piotr Prus, Wyspa i inni ludzie

- Jan Dzban, Dentro De Luxe

- Anna Sudoł, Projekt

- Sławomir Shuty, Bełkot