Pod okienkiem trzy dziewice przędły płótno na spódnice.
"Gdybym się królową stała, - rzecze jedna, - tobym dała na świat
cały taki bal, że jedz tylko, pij i chwal. " - "Gdybym się królową
stała, - rzecze druga, - tobym tkała tyle płótna, że do szat,
miałby dosyć cały świat. " - "Gdybym ja królową była, to rycerza
bym powiła z królem, na miłości znak, " - trzecia siostra rzecze
tak.
Ledwie słowa te zamarły, drzwi cichutko się otwarły i trzy
siostry drgnęły wnet, bo sam król do izby wszedł. Słuchał gawęd bez
kłopotu, bo stał wtedy blisko płotu, lecz wyróżnił głównie tę, co
mu syna powić chce.
"Dzięki ci za dobre słowo, - rzekł do trzeciej, - bądź
królową, i już na wrześniowe dni bohatera powij mi. Wy zaś, siostry
gołąbeczki, wyjeżdżajcie z tej ciupeczki za królową waszą w ślad, a
i za mną, w inny świat! Jedna z was, gdy chce, niech przędzie,
druga niech kucharką będzie".
- Rzekł i - ach! spełnione sny. - Wyszły za nim siostry
trzy. - Sałtan król, nie myśląc wiele, huczne sprawił wnet wesele,
a że młodą żonkę ma, uczta była że to ha! Na z słoniowej kości łoże
położyli się wielmoże, a gdy wyszli z zamku bram, król z królową
został sam. - W kuchni kuchta złością pluje, w tkalni tkaczka
lamentuje, bo je zazdrość sroga żre, przez siostrzane gody te.
Wtem wybucha wojna sroga, Sałtan musi iść na wroga, więc
choć czuje w sercu ból, żonę swoją żegna król i, nim pomknął, jak
ta strzała, prosi by się szanowała. - Walczy król, nie szczędząc
życia, a tu przyszedł czas powicia, i wieść poszła w świata krąg,
że król syna ma, jak drąg! - I królowa nad dzieciątkiem, jak orlica
nad orlątkiem, uradować ojca chce, do obozu gońca szle.
Kuchta z tkaczką, knując cicho, z starą swatką Babarychą,
zdradzić swą królowę chcą, więc przejęły pismo to, i, zmienione w
całej treści, szlą królowi inne wieści: "Przyszedł dziedzic, jak
dla kpin, ni to córka, ni to syn, ni to żabka, ni mysiątko, lecz
nieznane nam zwierzątko". Słysząc wieść, zgryziony król wrzasł do
gońca: "gębę stul!" A nie mogąc się pocieszać, chciał katować go i
wieszać, ale stłumił gniewy swe i sromotę taką szle: "Czekać na
mnie, za nic wrzawa, sam ocenię według prawa!"
Wrócił goniec, służby wzór, składa rozkaz ten na dwór.
Kuchta z tkaczką, knując cicho z babą swatką Babarychą, wlały w
gońca wódki moc i ubierać każą kloc. W torbie pjany poseł niesie
rozkaz w innym już zakresie i, jak spisek babi chce, sporządzony w
słowa te: "Uczuwając żal głęboki, rozkazuje król - bez zwłoki
wrzucić w łono morskich wód matkę i jej wstrętny płód!"
Ha: cóż począć! Rozkaz króla! Dwór z pokorą uszy stula, a
że śpiesznym ma być czyn, idzie tam, gdzie z matką syn.
Objawili króla wolę, jej i dziecka marną dolę, odczytali
pisma treść i wnet beczkę każą wnieść. W beczce matkę posadzili,
syna też w niej zaklepili, i do morza beczkę chlup! - tam gdzie
Sałtan obrał grób! -
W sinem morzu gwiazdy płoną, toczą fale wodę słoną; płyną
chmury, płyną w dal, płynie beczka pośród fal. - Jak trapiona żalem
wdowa, płacze w beczce tej królowa, a syn rośnie jej jak łza, co
godzina, nie co dnia! Sieje matka krwawe żale, a królewicz jątrzy
falę:
- Ej ty falo, falo ma! Wielką jest potęga twa; jeśli
zechcesz, to masz siłę, wszystko zgładzisz, co niemiłe, każdy okręt
pójdzie w toń, gdy się z gniewem zbliżysz doń. Lecz niech duszy nam
nie bierze! Falo, rzuć nas na wybrzeże!
Usłyszawszy prośbę tą, wody wnet do brzegu mkną, kładą
beczkę leciuteńko, fala wraca cichuteńko. Matka z synem ocaleni
bujać będą po przestrzeni, bujać będą pełni werw, lecz się trza
wydostać wpierw. I to martwi ich troszeczkę, bo któż im otworzy
beczkę? Wtem na palce syn się wspiął, dno wypychać głową jął:
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.