Wstęp
Basia siedziała przy oknie z nosem przyklejonym do szyby. Wypatrywała Anielki. Czekała na nią i czekała bez końca. Para z Basiowego nosa ułożyła się na szybie w chmurkę. Basia narysowała na niej serduszko, zmazała, a potem chuchała na szybę, żeby zrobić wielką chmurę. Narysowała duże serce i zmazała je. Znowu chuchnęła...
- Zajmij się czymś - powiedziała Mama, wchodząc do pokoju ze stosem upranych rzeczy. - Na przykład rozłóż ze mną pranie. Anielka ma przyjść dopiero za godzinę.
- Okropnie jest tak czekać i czekać - wymruczała Basia w szybę.
- Bo ja wiem... - Mama odłożyła na łóżko suche ubrania. - Z jednej strony okropnie, z drugiej wspaniale.
Basia odwróciła się od okna.
- Właśnie, że nie! - zaprotestowała. - Czekanie wcale nie jest wspaniałe!
- Wyobraź sobie, że nie miałabyś na kogo czekać - rzuciła Mama znad prania. - Że nie znałabyś ani Anielki, ani Titiego... Czy nie lepiej jednak mieć przyjaciół, nawet jeśli czasem trzeba na nich chwilę poczekać?
Basia wyobraziła sobie życie bez Anielki i zupełnie jej się to nie spodobało. Zsunęła się z krzesła, podeszła do Mamy i zaczęła składać ubrania. Dziadek mówił, że czas szybciej płynie, kiedy się coś robi.
W końcu Anielka przyszła i było im razem najlepiej na świecie. Szkoda tylko, że wizyta minęła okropnie szybko, o wiele szybciej niż czekanie. Gdy drzwi zatrzasnęły się za przyjaciółką, Basia pobiegła do okna. Patrzyła, jak Anielka drepcze ze swoją mamą między blokami w stronę przystanku.
- Do zobaczenia - wyszeptała Basia, formując oddechem na szybie nową chmurkę.
Kiedy nadszedł wieczór, Basia wsunęła się do łóżka.
- Dobrze jest mieć przyjaciela - szepnęła do Miśka Zdziśka. - Czasem można nawet na niego trochę poczekać, prawda?
- Mhm... - odmruknął Misiek. Bo trudno było z tym się nie zgodzić. A ponieważ nadchodził czas spania, wymruczał Basi do ucha Zdziśkową kołysankę:
Przyjaciel to ktoś, kto zawsze jest blisko,
Nawet gdy mieszka w innym pokoju.
Przyjaciel pomoże ci w każdym kłopocie,
Wysłucha, gdy jesteś w kiepskim nastroju.
Przyjaciel da miodek, utuli do snu,
Do uszka ci mrucząc misiowe mru mru...
- Mru mru... - wymamrotała Basia.
Tylko kilka przystanków tramwajem od niej zasypiała Anielka z posapującym tuż obok wiernym psim przyjacielem Paszczakiem. Obie wiedziały, że kiedy się obudzą, będą mogły się spotkać. Myśl o tym była ogrzewająca jak ciepła kołderka w zimową noc. Basia uśmiechnęła się w ciemnościach do wszystkich swoich przyjaciół, wtuliła ufnie w Miśka Zdziśka i zapadła w miły, spokojny sen.