BASIA. Basia i słodycze - Zofia Stanecka

Kup ebooka

9.99 zł
7.99 zł (2,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Do pokoju Basi weszli rodzice. Uśmiechnęli się i zaśpiewali:

- Sto lat, sto lat niech żyje Basia nam!

- Postanowiliśmy, że z okazji urodzin dostaniesz tyle słodyczy, ile tylko zechcesz - powiedziała Mama.

I wysypała na łóżko cały wór cukierków i miśków żelkowych. Tata zawiesił na lampie lizaki tak, że wyglądały jak różnokolorowe kryształki. A potem przynieśli jeszcze tace z ciastkami i czekoladą. Basia siedziała pośród żelków i zastanawiała się, od czego zacząć. Chyba od ciastka z bitą śmietaną. Sięgnęła po największe, otworzyła usta i...

- Basiu, wstawaj! - Mama odgarnęła kołdrę i delikatnie połaskotała wystającą spod niej rozgrzaną stopę. - Już późno.

Basia podkurczyła nogi, naciągnęła kołdrę na głowę i zacisnęła mocno powieki. Leżała cicho i nieruchomo. Jeśli jej się uda, sen wróci. Kołderka była miękka i ciepła, a powieki Basi bardzo, bardzo ciężkie. Przerwany sen nie miał najmniejszych problemów, żeby powrócić i raz jeszcze zamienić pokój w krainę słodyczy. Pogrążona we śnie Basia sięgnęła po ciastko. Bita śmietana spłynęła jej na rękę, więc wysunęła język, żeby ją zlizać...

- Basiu, nie udawaj, że śpisz. - Głos Mamy brutalnie zburzył cudowną wizję.

Basia wysunęła spod kołdry rozczochraną głowę. Była zła. Zamknęła oczy, ale sen odpłynął na dobre. A razem z nim calutki dobry humor.

- Co się stało? - spytała Mama.

- Nic! - krzyknęła Basia. - Nie wstaję!

- To chyba będziesz się trochę nudzić - rzuciła Mama wesołym tonem. Zdaniem Basi, zbyt wesołym.

- I co z tego! - odburknęła. - Nie wyjdę!

- Chyba że... - dodała po chwili namysłu. - Chyba że dostanę lizaka. Nie! Dwa lizaki!

- Lizaka? W poniedziałek? Przed śniadaniem? - zdziwiła się Mama. - Jeśli szybko wstaniesz i zjesz śniadanie, możesz dostać trochę rodzynek.

- Nie chcę rodzynek! Rodzynki są pas-kud-ne! Chcę lizaka! - Basia wrzeszczała tak głośno, że w drzwiach pojawił się Janek.

- Jakiego lizaka? - spytał. - Jeśli Baśka dostanie lizaka, to ja też chcę.

- Nikt żadnego lizaka nie dostanie - powiedziała Mama. - Po pierwsze, nie je się słodyczy przed śniadaniem, po drugie, dziś nie jest słodyczowy dzień. A poza tym jakieś ktosie wyjadły z szafki ze słodyczami wszystkie krówki i teraz te ktosie powinny mieć karę.

- Słodyczowe dni są głupie!!! - zawyła Basia. - Wstawanie jest głupie!

- Rozumiem, że obudziłaś się w złym humorze. - Mama próbowała załagodzić sytuację. - Mnie też się to czasem zdarza. Powinnaś jednak wstać, bo inaczej się spóźnimy i...

- Spóźnimy?! - Teraz krzyczał też Janek. - O nie! Ja nie mogę się spóźnić do szkoły!

Odkąd poszedł do szkolnej zerówki, pilnował całej rodziny, żeby nie wychodziła za późno z domu.

- Dam ci lizaka, który mi został z soboty, tylko wstawaj - powiedział do siostry.