Nadeszła wiosna.
W przedszkolu Basi pani Marta zaprowadziła dzieci na podwórko.
- Dziś będziemy szukać oznak wiosny - powiedziała. - Kiedy kończy się zima, cały świat się zmienia i na nowo budzi do życia. W drzewach zaczynają krążyć soki, z ziemi wyrastają pierwsze kwiatki, ptaki wiją gniazda...
Basia wyciągnęła rękę do góry.
- Tak, Basiu? - zapytała pani Marta.
- U mnie w domu też są oznaki wiosny - oznajmiła Basia. - I to dużo. Kajetan obudził się ze snu zimowego, Janek i Tata wyjęli z pawlacza rolki - wyliczała Basia. - Franek nauczył się pełzać, a Mama powiedziała dziś rano, że chce wrócić do pracy...
Mama Basi była nauczycielką, ale od czasu kiedy została Mamą, pracowała niewiele, i to głównie na zlecenie. Teraz dostała propozycję napisania podręcznika do szkoły podstawowej.
- To bardzo ciekawe i odpowiedzialne zadanie - tłumaczyła zgromadzonej przy śniadaniu rodzinie. - Zawsze lubiłam uczyć, a teraz mogę mieć wpływ na to, jak będą uczone dzieci w setkach polskich szkół i...
- Mogę dostać jeszcze jedną grzankę? - przerwała Mamie Basia.
- Nie słuchasz mnie, córeczko, a ja mówię o ważnych rzeczach. Kiedyś zrozumiesz, jakie znaczenie ma to, z czego się uczysz...
Z czym chciałabyś tę grzankę?
Następnego dnia Mama wyciągnęła z szafy dawno nieużywanego laptopa, przyniosła do kuchni słowniki i kolorowe segregatory z notatkami ze studiów i zrobiła dla nich miejsce na blacie pod oknem.
- Wijesz gniazdo? - dopytywała się Basia, wciąż poszukująca nowych oznak wiosny w swoim otoczeniu.
- Coś w tym rodzaju - odpowiedziała Mama. - Szykuję stanowisko pracy.
A potem założyła wysłużony dres, zaparzyła sobie wielki kubas gorącej kawy i zaczęła pracować.
Pierwszego dnia pracy Mamy Basię z przedszkola odebrali Babcia z Frankiem. Kiedy Basia wbiegła do kuchni, Mama siedziała przed otwartym laptopem i stukała w klawisze.
- Zobacz, czego się nauczyłam! - zawołała Basia i stanęła na rękach. Łups! - brudne tenisówki uderzyły o białą ścianę.
- Ładnie?
Mama oderwała nieprzytomny wzrok od ekranu.
- Pięknie, Basieńko - powiedziała. - Ale teraz pobaw się przez chwilę sama. MUSZĘ skończyć to, co zaczęłam.
Basia postała jeszcze chwilę na rękach, a kiedy jej się to znudziło, usiadła po turecku na podłodze i spróbowała zapleść nogi w kwiat lotosu.
- A wiesz - zaczęła rozmowę - Mama Anielki też pracuje.
- Tak? - Mama nie przerywała stukania.
- Anielka mówi, że jej Mama jest czasem tak zajęta, jakby jej obok zupełnie nie było, chociaż jest. Zabawne, co?
- Basiu! - Mama oderwała wzrok od ekranu. - Nie widzisz, że jestem w pracy? Proszę cię, pójdź do siebie i nie przeszkadzaj mi teraz. Zaraz skończę i wtedy się tobą zajmę.
Basia poczuła się urażona. Przecież dobrze widziała, że Mama nie jest w pracy, tylko w kuchni!