Basi zaczął ruszać się ząb. Dolna jedynka kiwała się w przód i w tył, a popchnięta językiem, bolała i wydawała dziwne odgłosy.
- Mamo! - poskarżył się Janek. - Ona jest obrzydliwa! Ciamka zębem, kiedy ja jem.
- Wcale nie ciamkam! - zdenerwowała się Basia. - Ruszam. To on ciamka, nie ja!
- Jaki "on"? Ząb? - Mama oderwała wzrok od laptopa. Myślami była przy tekście, który właśnie pisała, i docierały do niej tylko niektóre słowa.
Basia zerwała się z krzesła.
- Wcale mnie nie słuchasz! - krzyknęła. - Ciągle pracujesz i pracujesz!
Odwróciła się i pobiegła do swojego pokoju. Trzasnęła drzwiami, złapała Miśka Zdziśka i mocno go przytuliła.
- Tylko ty mnie rozumiesz - wyszeptała w brudnawe ucho.
- Pobawimy się w dentystę - zaproponowała, a Misiek Zdzisiek nie zaprotestował. - Ja będę dentystką, a ty pacjentem. Wyrwę ci ząb, dostaniesz pieniążek od Wróżki Zębuszki, pójdziemy do sklepu i kupię ci żelki, chociaż to bardzo niezdrowe.
Puk, puk! Drzwi skrzypnęły i do pokoju weszła Mama. Tuż za nią przydreptał Franek.
- Wiesz, Basiu... - Mama usiadła na podłodze. - Rozumiem, że jesteś zdenerwowana i że nie lubisz, kiedy jestem myślami gdzie indziej. Nie podoba mi się jednak, że krzyczysz na mnie i trzaskasz drzwiami. A teraz pokaż ten ząb.
Basia otworzyła usta.
- Rzeczywiście się rusza - powiedziała Mama. - Widzę też, że masz próchnicę w dolnej czwórce.
- Płóchnicę? - upewniła się Basia i zamknęła usta.
- Dziurę w zębie spowodowaną przez jedzenie zbyt dużej ilości słodyczy - sprecyzowała Mama nauczycielskim tonem.
- Dycy am, am! - zawołał Franek. - Nanek dycy am, bła, bła. Jus!
- Nie, Franku - powiedziała Mama. - Nie dostaniesz słodyczy. Ani teraz, ani w najbliższym czasie.
- Nanek am! - krzyknął Franek i zaczął płakać.
- I tak właśnie kończy się karmienie małych dzieci lizakami. Tyle razy prosiłam, Basiu, żebyście tego nie robili. Ty w jego wieku nawet nie znałaś smaku cukru.
- Ja mu nie daję! - broniła się Basia. - To Janek.
- Co ja? - Janek stanął w progu. - Wszystko tylko ja! A kto dał Frankowi krówkę?
- Krówkę?! - zawołała Mama. - Przecież wiecie, że jemu nie wolno jeść niczego, co zawiera krowie mleko!
- Ona mi tylko wypadła! - powiedziała Basia.
- Akurat! - nie ustępował Janek. - Sam widziałem, jak...
- Przestańcie! - krzyknęła Mama. - Ostatnio ciągle się kłócicie. To jest nie do zniesienia. Nie wiem, jak było z tą krówką, i nie chcę wiedzieć. Wiem za to, że wszyscy pójdziecie do dentysty. Dawno nie mieliście przeglądu i trzeba wam zrobić fluoryzację.
- Mi też? - zdziwił się Janek. - Ale to nie ja dałem Frankowi krówkę!
- Nie chcę fluro... frulo... fruroryzacji! - zawyła Basia. - Jest o-brzyd-li-wa!!!
- Nanek nie cie! - poparł ją Franek.
- Nie ma dyskusji! - ucięła Mama.