Balladyna - Juliusz Słowacki

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Scena I

Las blisko jeziora Gopła - chata Pustelnika ustrojona kwiatami i bluszczem. - Kirkor wchodzi w karaceńskiej zbroi, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami...

KIRKORsam

Rady zasięgnąć warto u człowieka, Który się kryje w tej zaciszy leśnej; Pobożny starzec - ma jednak w rozumie Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz O zamkach, królach, o królewskich dworach, To jak szalony od rozumu błądzi, Miota przekleństwa, pieni się, narzeka; Musiał od królów doznać wiele złego, I z owąd został przyjacielem gminu. Stuka do celi. Puk! puk! puk!

GŁOS Z CELI

Kto tam?

KIRKOR

Kirkor.

PUSTELNIKwychodząc z celi

Witaj, synu... Czego chcesz?

KIRKOR

Rady.

PUSTELNIK

Zostań pustelnikiem.

KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem, Może bym w smutne schronił się dąbrowy; Ale ja młody, pan czterowieżowy, Przemyślałem dzisiaj, jak by się ożenić... Poradź mi, starcze!

PUSTELNIK

Lat dwadzieścia z górą Jak żyję w puszczy...

KIRKOR

Cóż stąd?

PUSTELNIK

Więc ocenić Ludzi nie mogę - ani wskazać, którą Weźmiesz dziewicę.

KIRKOR

Te, co rozkwitały Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie, Są dziś pannami... czerwony li biały Pączek na róży, taka będzie róża... Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię, Białą, jak w ręku anielskiego stróża Kwiat lilijowy - niech jej słowik śpiewny Zazdrości głosu, a synogarlica Wiernością zrówna... gdzie taka dziewica, Wskaż mi, o starcze! Mówią, że królewny Słyną wdziękami?

PUSTELNIK

Nieba! Ród to węża. Żona zbrodniami podobna do męża, Córki do ojca, a do matek syny. Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny. O! Bogdaj piorun!...

KIRKOR

Nie przeklinaj.

PUSTELNIK

Młody, Przeklinaj ze mną - oni klątwy warci. Bogdaj doznali, co pomor i głody! Bogdaj piorunem na poły pożarci, Padając w ziemi paszczą rozdziawioną, Proch mieli płaszczem, a węża koroną. Bogdaj! - Klnąc zbójcę potargałem siły, Wściekłem się jako brytan uwiązany. Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany, Stutysięcznemu narodowi miły, Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany; Muszę przeklinać. Miałem dziatek troje, Nocą do komnat weszli brata zboje, Różyczki moje trzy z łodygi ścięto! Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto! Aniołki moje!... wszystkie moje dzieci!

KIRKOR

Któż jesteś, starcze?

PUSTELNIK

Ja... Król Popiel trzeci...

KIRKORschyla kolano

Królu mój!

PUSTELNIK

Któż mię z żebraki rozezna?...

KIRKOR

Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna Mścić się za ciebie...

PUSTELNIK

Młodzieńcze, rozwagi!

KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi Kala tę ziemię i prędzej się szerzy; Popiel, skalany dzieci krwią niewinną, Niegodny rządzić tłumowi rycerzy. Niech więc się stanie, co się stać powinno, Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.

PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi Z nieba zleciałeś?

KIRKOR

Na barkach orlicy Para tych białych skrzydeł wyrastała; Gdy na rycerskiej są naramiennicy, Będzież-li rycerz mniej niż owa biała Ptaszyna ludziom użyteczny? - ma-li Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony Orła piórami?

PUSTELNIK

O mężu ze stali! Ty jesteś z owych, którzy walą trony.

KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy Pastwi się coraz nowym okrucieństwem... Zaczerwienione krwią widziałem stawy: Król żywi karpie ciałem niewolników. Nieraz wybiera dziesiątego z szyków I tnąc w kawały ulubionym rybom Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata Na dworskie pola i czerwonym skibom Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną. Dotąd żyjącym pod Lecha koroną Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane, Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane Pomory, głody sypie Boża ręka. Ziemia upałem wysuszona pęka; Wiosenne runa złocą się, nim ziarno Czoła pochyli, a wieśniacy garną Sierpami próżne tylko włosy żyta. Ta sama Polska, niegdyś tak obfita, Staje się co rok szarańczy spichlerzem; Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem Z głodami walczy i z widmem zarazy.

PUSTELNIK

Ach, jam przeklęty! przeklęty! trzy razy Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.

KIRKOR

Jako, tyś winien?...

PUSTELNIK

Z rozlicznego cudu Korona Lecha sławą niegdyś była, W niej szczęścia ludu, w niej krainy siła Cudem zamknięta... oto ja, wygnany, Lud pozbawiłem korony.

KIRKOR

Starcze?...

PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany Fałszywa... moja pod spróchniałe karcze Lasu wkopana... miałem ją do grobu Ponieść za sobą.

KIRKOR

Skądże tej koronie Cudowna władza?

PUSTELNIK

Ku ojczystej stronie Wracali niegdyś od Betlejem żłobu Święci królowie - dwóch Magów i Scyta. Ów król północny zaszedł w nasze żyta, Zabłądził w zbożu jak w lesie - bo zboże Rosło wysokie jak las w kraju Lecha; Więc zbłądziwszy rzekł: "Wyprowadź, Boże!" Aż oto przed nim odkrywa się strzecha Królewskiej chaty - bo Lech mięszkał w chacie. - Wszedł do niej Scyta i rzekł: "Królu! bracie! Idę z Betlejem, a gwiazda błękitna Twoich bławatków ciągle szła przede mną, Aż tu zawiodła". - Lech rzekł: "Zostań ze mną! Kraina moja szczęśliwa i bitna, Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą Dzielę na poły". - Scyta rzekł: "Zostanę, Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane Rozgraniczają się krwią i żałobą Dzieci i matek". Więc razem zostali; Ale to długa powieść...

KIRKOR

Mów! mów dalej!

PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze, Z Lechem się Scyta mieniał na obrączki; A pokochawszy mocniej sercem, w darze Dał mu koronę... stąd nasza korona. Zbawiciel niegdyś wyciągając rączki Szedł do niej z matki zadumanej łona; I ku rubinom podawał się cały Jako różyczka z liści wychylona, I wołał: caca! i na brylant biały Różanych ustek perełkami świecił.

KIRKOR

O biedny kwiatku! na cóż ty się kwiecił, By cię na krzyżu ćwiekami przybito? Czemuż nie było mnie tam na Golgocie, Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą! Zbawiłbym Zbawcę - lub wyrąbał krocie Zbójców na zemstę umarłemu.

PUSTELNIK

Synu! Bóg weźmie twoją pochopność do czynu Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy. Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy Świętą koronę...

KIRKOR

Wróci ona! wróci! Przysięgam tobie...Lecz...

PUSTELNIK

Co chcesz powiadać?

KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci Szukając zemsty - chcę - chciałbym cię badać, Na jakim pieńku zaszczepić rodowe Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe Plemię rycerzy tronu twego strzegło? Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe Z żony imieniem?

PUSTELNIK

Tylu ludzi biegło Z pierścionkiem ślubnym za marą wielkości, A prawie wszyscy wzięli kość niezgody Zamiast straconej z żebra swego kości. Postąp inaczej - ty szlachetny, młody; Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże, Pod jaką belką gniazdo ulepiła; Gdzie okienkami błysną dziewic twarze, A dach słomiany, tam jest twoja miła. Ani się wahaj, weź pannę ubogą, Żeń się z prostotą, i niechaj ci błogo I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną...

KIRKOR

Tak radzisz, starcze?

PUSTELNIK

Idź, synu, na pewno Do biednej chaty - niechaj żona karna, Miła, niewinna...

KIRKOR

Jaskółeczko czarna! Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?

PUSTELNIK

Słuchaj mię, synu...

KIRKOR

Starcze, dobrze radzisz... Prowadź, jaskółko!

Odchodzi Kirkor.

PUSTELNIKsam

O! ci młodzi ludzie, Odchodzą od nas i wołają głośno: Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce, Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi, A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali - Możeśmy tylko szukć nie umieli... Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi...

Chce wchodzić do celi - i zatrzymuje się na progu. Wchodzi Filon, pasterz. Zamyślony - fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany.

FILONz egzaltacją

O! złote słońce! drzewa ukochane! O! ty strumieniu, który po kamykach Z płaczącym szumem toczysz fale śklane! Rozmiłowane w jęczących słowikach Róże wiosenne! z wami Filon skona! Bo Filon marzył los Endymijona, Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca Biała bogini, różami wieńczona, Z niebios błękitnych przypłynie, i drżąca Czoło pochyli, a koralowemi Ustami usta moje rozpłomieni. Ach! tak marzyłem! Ale na tej ziemi Nie ma Dyjanny. Samotny uwiędnę Jako fijołek - albo kwiat jesieni.

PUSTELNIK

Co znaczą owe narzekania zrzędne? Młody szaleńcze, gdzie zimny rozsądek? Wywracasz świata boskiego porządek, A że ty chciwy Akteona wanien, Czekasz na ziemi anielskiego bóstwa: Dlatego tyle zestarzałych panien Dotąd się mężów swych nie doczekały; Szukaj kochanki na ziemi.

FILON

Świat cały Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy Śledził spod złotej kapelusza słomy Żniwiarek twarze, podobne czerwienią Makom zbożowym. Nieraz poglądałem Na białe płótna, łąk jasną zielenią Słońcu podane; rojąc serca szałem, Że z bieli płócien jako z morskiej piany Alabastrowa miłości bogini Wyjdzie na słońce. Ach! tak oobłąkany, Żyłem na świecie jako na pustyni; Nienasycony, dumający, rzewny. Byłem na dworach, widziałem królewny Podobne gwiaździe Wenus, co wynika Wieczorem z nieba różowego zorzą, Zaczerwieniona, ale bez promyka. Serca nie mają, a sercem się drożą Więcej niż koron brylantami.

PUSTELNIK

Głupcze! Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze! Ty, co na dworach szukałeś kochanki: Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny, Studniom niezdatny jak stłuczone dzbanki, Światowi jako słońca blask jesienny Bezużyteczny. Skoro na tron wrócę, Zamknę cię w szpitalu szalonych lub rzucę Na bakalarską ławę między dzieci.

FILON

Mój dobry ojcze! niechaj ci Bóg świeci! Musisz być chory, gadasz nieprzytomnie.

PUSTELNIK

Wszyscy szaleńcy zlatują się do mnie, A wszyscy marzą o królewskich dworach; Myślą o królach, a kryją się w borach, I jęczą, jęczą jak oślepłe sowy.

FILON

Wsadź, starcze, głowę w strumień kryształowy, Może ochłonie.

PUSTELNIK

Woda nie obmyje Na moim czole czerwonego pasu. Widzisz! czy widzisz, jak korona ryje? Dwudziestoletnie życie w głębi lasu Nie zagoiło rany. Pas na czole, A drugi taki pas me serce płata; Ten od korony,

pokazując na serce

ten od mieczów kata. O! moje dzieci! o! sieroctwa bole! O! moja przeszłość!

FILON

Nudzi mię ten stary, W głowie ma jakieś bezcielesne mary, Pewnie oszalał samotnością, postem.

PUSTELNIK

Cierpienie myśli jest kolącym ostem, Lecz rzeczywistość... o! ta jak żelazo Rani, zabija...

FILON

O tym inną razą Mówić będzemy, a przekonam ciebie, Że smutek serca...

PUSTELNIK

Niechaj cię pogrzebie, Mdława istoto. Nic niech nic zabije; A twój grobowiec zamknie nic.

FILON

O luba! Nie znaleziony twój obraz

pokazując na serce

tu żyje! Nieznalezienie gorsze niźli zguba; Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą! Idę do lasu, gdzie będę sam...z tobą... Błogosławiony wyobraźni cudzie, Ty mnie ocalasz!

Odchodzi w las.

PUSTELNIK

Jak szaleją ludzie!

Wchodzi do celi.