W małej wiosce za wieloma ciągnącymi się polami i kolorowymi łąkami na skraju mieszkała bardzo kochająca się rodzina. Małżeństwo z prześliczną, wspaniałą, długo wyczekiwaną córeczką o imieniu Izabela. Dziewczynka była tak śliczna, że każdy, kto ją zobaczył, rozpływał się z zachwytu. Potrafiła sprawić, że nawet ci najtwardsi i poważni ludzie uśmiechali się do niej.
Miała długie, gęste, lekko niesforne loki oraz duże oczka w kolorze głębokiego brązu, którymi często czarowała każdego, kto na nią spojrzał. Tak mówił o niej jej kochany dziadzio i babcia, z którymi uwielbiała się bawić i wygłupiać. Rodzice dziewczynki byli szczęśliwą parą, a ich szczęście nabrało jeszcze większej mocy gdy na świecie pojawiła się właśnie Izabela.
Dziewczynka lubiła tańczyć, śpiewać i rysować. Miała bujną wyobraźnię, która miała niekończące się granice. Przed snem z przyjemnością słuchała bajek, które często czytali jej rodzice. Któregoś wieczoru Izabela bawiła się w swym małym, przytulnym pokoiku urządzając przyjęcie dla misiów i swej ukochanej lalki. Gdy nagle schyliła się po plastikową filiżankę, którą upuściła. Zauważyła wtedy, że na podłodze, na której wcześniej był dywan, wyrosła trawa. Podniosła głowę, rozejrzała się, a wokół niej misie i Lilka siedziały przy stoliku i naprawdę piły herbatkę. Dziewczynka przetarła oczka i powiedziała głośno:
- Czy ja już śpię?
- Oczywiście, że nie Izuniu. - Usłyszała głos. Był to jej kochany Króliś. Iza często lubiła bawić się nim i przytulać go. Towarzyszył jej też w urządzanych przez nią herbatkowych przyjęciach. Przez chwilę Iza zastygła w bezruchu gdy nagle pobiegła w stronę Królisia i przytuliła go mocno.
- Jak to możliwe? Gdzie my jesteśmy? - dziwiła się.
- Jak to gdzie? W krainie szczęścia. - wytłumaczył Króliś dodając: - To twoja kraina. Dzięki tobie ta kraina istnieje. Lalka, Miałczek, ja i inne pluszaki z twojego pokoju istnieją dzięki twojej prawdziwej miłości do nas. Poprzez wiarę w marzenia nasz świat istnieje.
- Ojej... - westchnęła Iza. - Rzeczywiście kocham was wszystkich - dodała.
- My ciebie również, ale wiesz, jesteśmy tu by pomóc pewnemu chłopcu mieszkającemu w tej krainie. Chłopiec ma na imię Maciek. Niszczył wszystkie zabawy innych, niszczył też zabawki. Nic się dla niego nie liczyło. Nigdy nie miał przyjaciół. Tak naprawdę to ich nie potrzebował, więc nie ma pojęcia, jak wygląda świetna zabawa z innymi dziećmi. Nie zdaje sobie też sprawy z tego, jak wielką przykrość sprawia innym, niszcząc wszystko, co kochają. Mówi się, że stał się taki gdy jego bracia schowali mu jego ulubione zabawki dla żartu i zapomnieli mu je oddać. Wtedy przestał wierzyć w magię dziecięcej wyobraźni i w marzenia. Jego gorące kiedyś serce zaszło cieniem smutku. A ty pomożesz odzyskać mu wiarę w zabawę i przyjaciół. Nie tylko tych przyjaciół w marzeniach, ale też w tych prawdziwych - dodał.
- Znam cię jak nikt inny i wiem, że twoje dobro rozpali iskierkę w sercu każdego. Sprawi też, że dzieciństwo na nowo będzie piękne i magiczne, jak to w życiu każdego dziecka.
Dziewczynkę zaciekawiła historią chłopca. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej powiedziała:
- Dobrze uwielbiam wyzwania i przygody, lecz jeszcze bardziej lubię pomagać. Ruszajmy więc. Gdzie możemy go spotkać? - Spytała.
- Musisz iść tą krętą drogą tak długo, aż w cieniu starego, ogromnego dębu zobaczysz chatkę. Ukryj się między owocowymi krzewami, które tam rosną. Gdy zobaczysz łobuza, spróbuj z nim porozmawiać. Powiedział Króliś zostawiając Izę samą.