Na pierwszym piętrze starej kamienicy biblioteka się mieściła.
Pracowała w niej stara bibliotekarka - bardzo miła.
Na regałach dużo kolorowych grzbietów było,
od samego patrzenia miło się robiło.
Kiedyś biblioteka często odwiedzana była,
bibliotekarka dzieciom o książkach prawiła.
Jednak czasy inne nastały
i książki na drugi plan zejść musiały.
Teraz na biurkach komputery stoją
i do książek miny stroją.
Kiedyś rzekł komputer do książeczki:
"O waszych zasługach to same ploteczki.
Nie dziwię się, że nikt już po was nie sięga.
My, komputery, to teraz prawdziwa potęga!
U nas znajdą wszyscy informacje; odpowiadamy na każde pytanie:
Co się dzieje w Iranie?
Co jada król na śniadanie?
Jaka woda w rzece płynie?
I gdzie rosną brzoskwinie?"
Książkom bardzo smutno się zrobiło,
bo o życiu w cieniu im się nie marzyło.
Nie chciały kłótni z komputerami,
tylko zrozumienia, że gdyby ludzi czytać się nie nauczyło,
to komputerów w ogóle by nie było.
Dzięki czytaniu wyobraźnia się rozwija,
miło upływa chwila, a każda książka inną tajemnicę skrywa.
Tak więc wy oceńcie sami,
czy warto kończyć przygodę z książkami?
(Agnieszka Łaba)