Sowa jest mądra, wciąż opowiada, czarnego orła ma za sąsiada.
Ten ptak w terenie ma bystre oko, lata pod niebem bardzo wysoko.
- Przecież ty, synu, nie jesteś ptakiem, lecz jesteś zwykłym górskim świstakiem.
Jak wzlecisz w górę, chłopcze kochany? Zdradź wreszcie ojcu tajemne plany.
- Mój pomysł, ojcze, ciebie zaskoczy, będziesz potrzebny mi do pomocy.
Jeśli się zgodzisz, drogi kompanie, później opowiem o moim planie.
Podróż odważna, wręcz nierealna. Jak wzbić się w górę? Rzecz niebanalna.
Różne pomysły mam na tę drogę, na razie, ojcze, zdradzić nie mogę.
Chcę z przyjaciółmi troszkę pogadać, muszę to zrobić, bo tak wypada.
Będę pomocy ich potrzebował, gdy na szczyt góry będę wędrował.
Z górskiej krainy, w której żyjemy, raczej się w kosmos nie wybierzemy.
Plan mam już w głowie i pewien sposób, na czym polecę aż do kosmosu.
Muszę rozejrzeć się w okolicy i na rozmowę pójść do kozicy.
Sprytna i bystra jest niebywale, po górach wspina się wręcz wspaniale.
Gdzie teraz spotkać mogę kozicę? Spytam mądralę, rudą lisicę!
Zna tutaj wszystkich na tym terenie, parę z nią słówek dzisiaj zamienię.
- Odpuść Aleksie, zbyt późna pora, pewnie już lisy śpią w swoich norach,
spokojnie trzeba poczekać jutra, rankiem pojawią się rude futra.
Wtedy zapytasz Fredzię lisicę, gdzie możesz spotkać górską kozicę.
Jeśli ten teren dokładnie śledzi, to wnet udzieli ci odpowiedzi.
Północ się zbliża, już księżyc mruga, droga do domu przed nami długa.