Bajki Józia - Aleksandra Kiczkajło

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

O Misiu, który Kochał światło

Pewnego razu w ciemnym, gęstym lesie mieszkał pluszowy Miś Światełko. Codziennie wypatrywał pierwszych promyków słońca, które przenikały przez wysokie korony drzew. Każdy promyk dawał mu życie i dlatego mógł pocieszać dzieci, które były smutne, że nie świeci słoneczko i nie ogrzewa ich serduszek.

Któregoś razu na świecie zapanowała jesień i dni stawały się coraz krótsze i coraz bardziej nudne. Misio bardzo cierpiał, gdy nie widział pierwszych promyków słońca w ciemnym lesie. Słoneczko widziało niezadowolenie Misia Światełko i od czasu do czasu schodziło coraz niżej, aby przez chwilę nagrzać mu łapki i główkę z pluszowego materiału.

Miś Światełko kładł się wtedy na dużej polanie w środku lasu i wygrzewał w promieniach słonecznych. Swoimi małymi oczkami wpatrywał się w sam środek słoneczka. Jego ciepło docierało do jego główki i napełniało oczy przyjemnym blaskiem. Potem promyk wkradał się do serduszka i powstawała w nim radość i miłość. Promyk biegł do rączek, nóżek i brzuszka, które dzięki ciepłu słonecznemu odzyskiwały siłę do zabawy. Potem Miś wysyłał światło słoneczne swoim rodzicom, a promyk radośnie krążył po wszystkich komórkach ich organizmu. Gdy rodzice zostali napełnieni energią słoneczną Miś wysyłał ją wszystkim, którzy pragnęli ciepła i miłości. Promyk dostawały zwierzątka w lesie i wszyscy mieszkańcy bajkowej krainy. Miś Słoneczko czuł jak światło miłości krąży wszędzie tam gdzie je wyśle i cieszył się, gdy promyk docierał w każde miejsce świata.

Powoli słoneczko zachodziło, a jego światło pozostawało w misiu. Miś budził się ze słonecznego snu i znów mocno zasypiał: tym razem w swoim łóżeczku. Jutro znów przyjdzie do niego słoneczko...

Nowe zakończenie:

Powoli światełko otulało ciało misia. Miś już nie spał tylko liczył do "trzech". Na raz: jego rączki podnosiły się do góry, na dwa: jego nóżki dotykały ziemi, a na trzy: jego ciało stawało się prężne i giętkie. Miś rozpoczynał kolejne zadanie. Tym razem było to poszukiwanie kolejnej przygody związanej ze słoneczkiem...

O kotku, który kochał wodę

Na pięknej wyspie, gdzie mieszkały kolorowe papugi i rajskie ptaki zamieszkał również Kotek Kropelka. Miał on długą sierść i długie czarne wąsy. Uwielbiał pluskać się w ciepłej wodzie raf koralowych, które otaczały wyspę. Sprawiało mu to dużą przyjemność, ponieważ woda powodowała, że zapominał o myszkach, które często uciekały przed nim.

Kotek Kropelka miał swoje ulubione miejsce: wodospad, z którego płynęła czysta, źródlana woda. Wodospad szumiał głośno i opowiadał ciekawe historie. Kotek Kropelka wskakiwał pod strumień wody, która spływała po jego długiej sierści. Najpierw opłukiwała głowę kotka i szumiała: szum, szum, szum. Potem płynęła po grzbiecie i dzwoniła delikatnie: dzyń, dzyń, dzyń. Spływała po łapkach i spadała na drobne kamyczki: kap, kap, kap. Kotek poddawał się z radością wodnej kąpieli i wysyłał śpiew wodospadu do wszystkich rybek w rzeczce. Rybki pluskały się wesoło w wodzie: plusk, plusk, plusk. Kotek Kropelka kierował strumień do raków na dnie, które bawiły się wodą i powtarzały słowa wodospadu: szum, szum, szum. Potem kotek wysyłał strumień wodospadu do wszystkich ryb w morzu, które słyszały dzwonienie i powtarzały: dzyń, dzyń, dzyń. Strumień płynął szybko i wpływał do oceanu, a tam wszystkie żyjątka powtarzały magiczne słowa kropelek wody: kap, kap, kap. Woda budowała miłość wśród wszystkich mniejszych i większych ryb i z radosnym pozdrowieniem wracała do Kotka Kropelki.

Kotek wychodził spod strumienia wodospadu i kładł się na ciepłym piasku. Zasypiał i śnił o kolejnych kąpielach...

Nowe zakończenie:

Gdy kotek Kropelka nieco się osuszył wychodził na brzeg strumienia wodospadu i powoli otrząsał się z wody. Najpierw wycierał swoje przednie łapki jedna o drugą, później tylne otrząsał z wody, a na końcu machał głową tak, by ostatnia kropla spadała powrotem do strumienia. Jak kotek był osuszony to prężył się i robił koci grzbiet. Kotek Kropelka wyruszał ku kolejnej przygodzie... Tym razem była to rzeczka...