Jaskółeczka
Właśnie z wiosną przyleciała.
Choć po locie jest zmęczona,
Lecz do pracy jest gotowa.
Musi gniazdko już zbudować,
Żeby jajka tam pochować.
By jej ptaszki ciepło miały,
No i dobrze się chowały.
Właśnie miejsce wypatrzyła,
Jakie sobie wymarzyła.
Tam w stajence przy okienku,
By wlatywać po cicheńku.
Gniazdko szybko zbudowała,
Przecież bardzo się starała.
Swe jajeczka wysiedziała,
Na wyklucie już czekała.
Gdy pisklęta się wykluły,
Poleciała hen do góry.
Taka była ucieszona,
Tą radością upojona.
Szybko ptaszki wychowała
I do lotów przyswajała.
Powolutku je uczyła,
Chociaż bardzo się martwiła.
Jednak poszło jej to prędko,
Przeleciały nad stajenką.
Szybowały hen wysoko,
Nie widziało już ich oko.
Wciąż latały, szybowały
I do gniazdka siąść nie chciały.
Były silne i gotowe,
By odlecieć w dalszą drogę.
Tam za morza i doliny,
By przeczekać srogą zimę.
No i wreszcie poleciały,
Nic na drogę nie zabrały.
Tylko w sercu im została,
Ta historia piękna cała.
Nic strasznego drogie dzieci,
Jaskółeczka znów przyleci.
I od nowa zacznie wszystko,
Znowu z nami będzie blisko.
Koniec.
28-03-2023 OL
Listonosze dusz
Na gałązce usiadł ptaszek,
Cały mokry, padał deszcz.
Chciał się schronić gdzieś pod daszek,
No i nieco troszkę zjeść.
Ptaszek ten przyleciał z raju,
A dokładnie z domu dusz.
Gdzie mieszkają one w gaju,
Pięknych drzewach, krzaków róż.
Stamtąd właśnie wylatuje,
Kiedy dzidziuś rodzi się.
I mu duszę ofiaruje,
By połączyć mogły się.
Gdy się dziecko z duszą złączy,
Ptaszek wraca do swych bram.
By następną wziąć duszyczkę
I dostarczyć znowu tam.
Takie tutaj ma zadanie,
Ten przepiękny rajski ptak.
By dostarczać dzieciątkowi,
Tą duszyczkę niczym kwiat.
Ale kiedyś dusz tych braknie,
W rajskim domu pośród róż.
Wtedy ptaszek gdzieś przepadnie
I nie będzie nosić już.
I nastanie dzień osądu,
By oceniać dusze te.
Jedne pójdą znów do raju,
A te inne dusze nie.
Wtedy ptaszek tu powróci,
Żeby zacząć pracę swą.
I od nowa zacznie latać,
By roznosić znowu ją.
Rajskich ptaszków jest na ziemi,
Tyle ile stworzeń jest.
Każdy ma swojego ptaszka,
Przecież dobrze o tym wiesz.
Bo zadanie mają wielkie,
Na tym świecie powiem wam.
Bo twą duszą się zajmują,
Wiem na pewno, bo go znam.
Koniec.
05-03-2023 OL
Wielkanocna opowieść
Za górami, za lasami
Przyszedł na świat zając biały.
Był bielutki jaś śnieżynka,
Śmiała z niego się rodzinka.
Bo zajączki w całym świecie
Są szarawe, o czym wiecie.
Tak pomyślał zając stary
I poprawił okulary.
Co my teraz z tym zrobimy,
Będą śmiechy oraz drwiny.
Więc zebrały się zające,
Co mieszkały na tej łące.
By ustalić tę przyczynę,
Co się stało w tej rodzinie.
Że rodziców futra szare,
A ten biały, jak za kare.
I zaczęły się debaty,
Jeden mówi - wina taty.
Że zjadł w lesie psie jagódki
I są teraz takie skutki.
Drugi krzyczy - to są czary,
Ktoś porobił czary-mary.
I tak trwało to do ranka,
Cała ta opowiadanka.
Swe sugestie przedstawili
I niczego nie stwierdzili.
No i trudno - wszyscy rzekli,
Nie musimy być tak wściekli.
Choć zajączek ten jest biały,
To on nasz jest, przecież cały.
I nie ważne w czym przyczyna,
Że jest biały, jak pierzyna.
A ta cała tajemnica,
Niech zostanie jak skarbnica.
I nie drążmy już tej sprawy
I ruszajmy do zabawy.
Po swej łączce poskakali,
No i na tym zaprzestali.
Wszyscy poszli do łóżeczek,
By zakończyć już dzioneczek.
Ale dzieci są ciekawe,
Czemu on ma futro białe?
Tak na ucho wam to powiem:
Biały zając bardzo skoczny,
Rodzi się w dzień wielkanocny
I wymyka się, jak licho,
By prezenty rozdać cicho.
Koniec.
13-04-2023 OL