Baloniki
– Babciu!
Czy widziałaś mój balonik?
– Jaki balonik, Majeczko?
– Taki niebieski. A na nim była księżniczka z długimi włosami. A obok niej siedział zaczarowany czarny kot. I jeszcze z tyłu stała kareta! Caaała ze złota! Babciu, widziałaś?!
– Nie, niestety, Maju. Nie widziałam. Może porwał go wiatr?
– Babciu! Baaabciu!
A może widziałaś mój czerwony balonik?
Taki oooogromny!
I wiesz, był na nim królewicz w koronie, a w ręku trzymał jabłko.
Prawdziwe jabłko! I on je jadł. I miał jeszcze budyń w miseczce. Malinowy. Z sokiem.
Czy go widziałaś?
– Niestety, Maju. Nie fruwał tu żaden czerwony balonik. A nie ma go w twoim pokoju?
– Nie, nie ma. Szukałam. Tam go nie ma.
– Babciu!
Miałam jeszcze zielony balonik. I też go nie ma!
A ten zielony był najpiękniejszy!
Zaczarowany!
Byłam na nim ja i mama i tata, i Michał. Biegaliśmy po łące i tańczyliśmy z motylami. W górze świeciło słońce i nawet śpiewały na nim ptaki!
On naprawdę był zaczarowany.
A teraz go nie ma! Już nie wiem, gdzie mam szukać.
– Maju? Baloniki?
Ja tu nie widziałam żadnych baloników.
Ani niebieskich, ani czerwonych, ani zielonych.
Maju!
Jesteś pewna, że je miałaś?
– Oj, babciu, babciu!
Pewnie, że miałam!
Przecież sama je dla Ciebie narysowałam!