Sensualność w tańcu - co oznacza i czym nie jest
Sensualność w tańcu to jedno z tych pojęć, które wszyscy intuicyjnie czują, ale niewielu potrafi jasno nazwać. Jedni mówią, że to emocje, inni że bliskość, jeszcze inni widzą w niej coś zbyt odważnego albo wręcz nie na miejscu. Bachata Sensual od lat budzi skrajne reakcje, bo dotyka czegoś bardzo ludzkiego: potrzeby kontaktu, bycia zauważonym i bycia "w ruchu tanecznym" z drugą osobą. I właśnie dlatego tak łatwo ją źle zrozumieć.
Problem nie leży w samej bachacie, tylko w tym, co do niej dokładamy. Sensualność w tańcu nie oznacza erotyki ani zaproszenia do przekraczania granic. To nie jest randka ani gra w podteksty. To sposób poruszania się do muzyki, w którym ciało reaguje miękko, świadomie i bez pośpiechu. Kiedy taniec działa, czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu: dystans, kontakt, tempo. Nic nie jest wymuszone, nic nie jest przesadzone.
Na parkiecie bardzo szybko wychodzi na jaw, jaka jest czyja intencja. Są osoby, które tańczą blisko, ale z ogromnym wyczuciem. Są też takie, które od pierwszych sekund skracają dystans tak bardzo, że zamiast przyjemności pojawia się napięcie. I to jest moment, w którym sensualność się kończy. Bo sensual nie polega na tym, jak blisko jesteśmy fizycznie, tylko jak bardzo jesteśmy uważni.
Dobry taniec sensualny zaczyna się spokojnie. Pierwsze sekundy utworu to moment "sprawdzenia gruntu", czy partnerka lub partner czuje się komfortowo, czy reaguje na prowadzenie, czy potrzebuje więcej przestrzeni. Czasem wystarczy drobny sygnał: cofnięcie kroku, sztywniejsze ramiona, brak odpowiedzi w ciele. Jeśli ktoś tego nie zauważa albo ignoruje, problem nie jest w stylu tańca, tylko w braku świadomości.
Ważne jest też to, że granice nie są czymś stałym. Mogą się zmieniać w trakcie tańca, mogą być inne z różnymi osobami, a nawet inne w zależności od dnia. I to jest w porządku. Partner w tańcu może zapraszać do ruchu, ale nie powinien go narzucać. Jeśli jakiś element nie pasuje, można go pominąć, uprościć albo zwyczajnie przerwać. Taniec nie jest testem odwagi ani otwartości.
Dużo zamieszania wokół bachaty robią media społecznościowe. Filmy, które oglądamy w internecie, często pokazują bardzo intensywną, niemal filmową bliskość. Tyle że to zwykle występy par, które znają się od lat, są razem prywatnie albo tańczą w pełni kontrolowane choreografie. Kamera lubi skrajności, a kontrowersja przyciąga uwagę. To, co wygląda efektownie na ekranie, niekoniecznie ma sens na parkiecie socialowym, gdzie tańczysz z kimś obcym, w tłumie i w ograniczonej przestrzeni.
Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś próbuje przenieść te obrazy jeden do jednego do rzeczywistości. Zbyt bliski kontakt, ruchy bez przygotowania, brak wyczucia przestrzeni, to wszystko potrafi zepsuć taniec szybciej niż brak techniki. Sensualność nie polega na kopiowaniu "odważnych" figur, tylko na dopasowaniu się do sytuacji i drugiej osoby.
Bachata Sensual powinna pozostać formą ekspresji, a nie narzędziem do wymuszania bliskości. Taniec jest umową na kilka minut i ta umowa działa tylko wtedy, gdy obie strony czują się dobrze. Świadomi dorośli ludzie potrafią powiedzieć "stop", ale równie ważne jest to, by druga strona potrafiła to "stop" uszanować bez tłumaczeń i pretensji.
Ogromną rolę w tym wszystkim odgrywają instruktorzy i środowisko taneczne. To oni nadają ton, pokazują, co jest normą, a co przekracza granice. Jeśli na zajęciach uczy się wyłącznie figur, a pomija rozmowę o komforcie, intencji i odpowiedzialności, to parkiet szybko to weryfikuje. Bachata Sensual jest piękna wtedy, gdy opiera się na wzajemnym szacunku i świadomości oraz gdy potrafimy oddzielić to, co wydarza się na parkiecie, od tego, co należy do życia prywatnego.
Wtedy sensualność przestaje być kontrowersją, a staje się tym, czym powinna być od początku: przyjemnym, bezpiecznym dialogiem dwóch osób poruszających się do tej samej muzyki.