Rozdział pierwszy
1
Odessa, miasto rodzinne Izaaka Babla, była najmłodszą i najbardziej kosmopolityczną metropolią imperium Romanowów. Założona pod koniec XVIII wieku w miejscu tatarskiej wioski Hadżibej, Europejczykom przypominała miasta europejskie, Amerykanom zaś amerykańskie. Słynne granitowe schody prowadziły z portu do ulokowanego na klifie "górnego miasta", gdzie pod czujnym okiem pierwszego gubernatora Armanda księcia de Richelieu francuscy i włoscy architekci wytyczyli na gruzach dawnej tureckiej twierdzy szerokie ulice i bulwary, wznieśli monumentalne budynki użyteczności publicznej i neoklasycystyczne pałace. Caryca Katarzyna II i jej następcy nie szczędzili środków, by zatrzeć orientalną przeszłość czarnomorskich stepów, uczynić stolicę Noworosji - tak nazwano ziemie zdobyte podczas wojen z Turcją - miastem na wskroś europejskim, Marsylią nad Morzem Czarnym.
Nie całkiem się to udało. "Gdyby nie chmara Izraelitów i okropny kurz na ulicach miasto sprawiałoby imponujące wrażenie"1, stwierdził w 1823 roku kapitan brytyjskiego statku. Kurz wzniecały tysiące sztuk zwierząt pociągowych i bydła, które pędzono z ładunkiem do portu, a następnie prowadzono na rzeź. Każdego roku odeski port opuszczało tysiąc statków ze zbożem; jedna trzecia z nich kierowała się na Wyspy Brytyjskie. Towary i weksle swobodnie krążyły między zachodnią i wschodnią Europą dzięki nadanemu miastu przez cara Aleksandra I statusowi wolnego portu oraz "chmarom Izraelitów", którzy zirytowali kapitana brytyjskiego statku. Żydzi chętnie osiedlali się w Odessie, gdyż cieszyli się tam większymi swobodami niż w jakimkolwiek innym miejscu w całym Imperium Rosyjskim. Za ich sprawą Odessa stała się "największym portem morskim świata jidysz"2.
Mosze Froim Szwechwel, pradziad pisarza ze strony matki, przybył do Odessy w 1818 roku z galicyjskich Brodów. Prawdopodobnie opuścił rodzinne miasto z karawaną kupców, którzy powędrowali z towarem na południe. Kupcy podróżowali wozami zaprzężonymi w woły, całymi dniami trzęśli się na wybojach. Na noc zatrzymywali się w austeriach, żydowskich karczmach, by uzupełnić zapasy żywności i obroku dla zwierząt. Korzystali z noclegu w gospodach, gdzie według świadectw cudzoziemców "posiłek składał się ze spleśniałego chleba i z kwaśnego wina, a słomiana mata przykryta wystrzępionym kocem uchodziła za łóżko"3.
W odległej o siedemset wiorst[1] Odessie Mosze poczuł się jak w domu. Prym wiedli tam przybysze z jego rodzinnych stron. W pierwszej połowie XIX wieku brodzcy Żydzi, pośredniczący w handlu między właścicielami majątków ziemskich z Wołynia i Podola i odeskimi eksporterami pszenicy, jęczmienia i żyta, stali się kołem zamachowym miejscowej gospodarki. "Oba miasta nawiązały ścisłe kontakty, które po pewnym czasie zaowocowały również falą migrantów przenoszących się na stałe do Odessy"4, pisze Charles King.
Życie tamtejszej gminy wyznaniowej zdominowali maskilim, postępowi Żydzi. Pod wpływem idei głoszonych przez berlińskiego intelektualistę Mojżesza Mendelsohna rezygnowali z tradycyjnego ubioru, uczyli się nowożytnych języków, zdobywali świeckie wykształcenie i podejmowali nowe zajęcia niezwiązane z handlem czy finansami, na przykład zostawali lekarzami, notariuszami czy adwokatami. Maskilim byli szczególnie liczni w miastach targowych, takich jak Brody, wśród kupców, handlarzy i rzemieślników, których profesje sprzyjały nawiązywaniu relacji z członkami innych narodowości, wyznawcami odmiennych religii i przedstawicielami lokalnych władz. A także w czarnomorskich portach, gdzie aż do I wojny światowej pomyślność mieszkańców zależała od koniunktury w międzynarodowym handlu zbożem.
Galicyjscy i niemieccy maskilim już w 1826 roku za zgodą władz otworzyli w Odessie szkołę, w której oprócz Tory i hebrajskiego nauczano także języka rosyjskiego, matematyki, geografii i buchalterii. Wszyscy nauczyciele, poza wykładowcami języka rosyjskiego, byli Żydami z Niemiec i Austrii, głównie z galicyjskich Brodów i Lwowa. Po dziesięciu latach w szkole uczyło się czterystu uczniów; w 1835 roku powstał oddział dla dziewcząt. Sześć lat później w Odessie zaczęła działać pierwsza synagoga postępowa w Imperium Rosyjskim, a w latach sześćdziesiątych XIX wieku nowa synagoga Brodzka, największa w całej południowej Rosji. "Strzelisty gmach w stylu mauretańskim"5, wybudowany w samym centrum miasta, u zbiegu ulic Puszkina i Pocztowej (obecny adres Żukowskiego 18), wewnątrz przypominał świątynię chrześcijańską. Wierni nie tłoczyli się na środku jak w typowych dla żydowskiej strefy osiedlenia drewnianych bożnicach ("bezokich, szczerbatych, krągłych jak chasydzki kapelusz"6), lecz siedzieli w ławkach, a w czasie nabożeństw, zamiast dawnej muzyki, słuchali utworów chóralnych słynnego odeskiego kantora Nissana Blumenthala. W połowie stulecia w czarnomorskim porcie było już dwunastu żydowskich lekarzy, sześciu notariuszy i czterech adwokatów. Maskilim, ku zgorszeniu tradycyjnych Żydów, zaczęli nawet wydawać gazety, w tym pierwszy w Imperium Rosyjskim hebrajski tygodnik "Ha-Melic", założony w 1860 roku w Odessie. Ten właśnie periodyk spopularyzował w całej Europie nazwę "haskala" na określenie żydowskiego oświecenia.
Przodkowie Babla ze strony matki byli maskilim. Jego pradziad Mosze w 1824 roku przyjął obywatelstwo rosyjskie (wcześniej był poddanym austriackim) i poślubił swoją rówieśnicę, dwudziestotrzyletnią Fejgę. Miał z nią syna Arona, który w 1873 roku kupił dom na Mołdawance, żydowskim przedmieściu Odessy, lecz chyba nie wiodło mu się w interesach, gdyż nigdy w nim nie zamieszkał, a po dwóch latach musiał go zastawić. Aron z żoną Chają Leją spłodził syna i pięć córek. Najstarsza z nich zgodnie ze zwyczajem dostała imię po babce i w 1890 roku wyszła za mąż za Maniego Ickowicza Bobla, kupca trzeciej (najniższej) gildii, właściciela składów i sklepu z maszynami rolniczymi. Po ślubie zamieszkali w narożnym, parterowym domu na Mołdawance przy ulicy Dalnickiej 21. Na zdjęciach wykonanych niedługo przed rozbiórką budynku na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku widać, że dom miał dwoje drzwi wejściowych, jedne od ulicy Dalnickiej, drugie od Bałkowskiej. Okna wymurowano tak nisko nad ziemią, że dziecko mogłoby przez nie wyskoczyć na ulicę. Izaak, trzecie z pięciorga dzieci Maniego i Fejgi, urodził się tam 30 czerwca (12 lipca nowego stylu) 1894 roku, w setną rocznicę założenia Odessy.
Synagoga Brodzka w Odessie, 1910
Źródło: Domena publiczna
Dom rodzinny Izaaka Babla na Mołdawance w Odessie (stan przed rozbiórką)
Źródło: Archiwum rodzinne / Andrei Malaev-Babel
2
Z ksiąg metrykalnych rabinatu odeskiego wynika, że ojciec Izaaka pochodził ze Skwyry w guberni kijowskiej. On sam utrzymywał jednak, że urodził się w Białej Cerkwi, skąd jego rodzice przenieśli się do Odessy, gdy był jeszcze dzieckiem. Skwyra była siedzibą znanej dynastii chasydzkiej, wywodzącej się wprost od założyciela mistycznego odłamu judaizmu, Izraela ben Eliezera, zwanego Baal Szem Towem (Mistrzem Dobrego Imienia). Mani Bobel nie znał daty swoich urodzin, lecz z całą pewnością przyszedł na świat w 1863 lub 1864 roku, wkrótce po ślubie rodziców, Lejba Icchaka (Izaaka) Lejbowicza Bobla (1813-1893) oraz Mindli, córki Arona (1843-1913). Według rodzinnej legendy "dziad był kiedyś rabinem w Białej Cerkwi, ale wygnano go stamtąd za bluźnierstwa, i dziad z hałasem, ale ubogo przeżył jeszcze czterdzieści lat, studiował obce języki, i w osiemdziesiątym roku życia zaczął wariować"7. W rozmowie z pisarzem Dmitrijem Furmanowem Babel nazwał dziadka "byłym rabinem, mądrym, uczciwym człowiekiem, prawdziwym ateistą, do szpiku kości"8. Niewykluczone, że dziad pisarza rzeczywiście był odszczepieńcem, który zerwał z gminą żydowską w Białej Cerkwi, nie zagrzał długo miejsca wśród chasydów we Skwyrze i ostatecznie osiadł w Odessie, mieście "tak kosmopolitycznym i swobodnym obyczajowo, jak tylko pozwalało na to ówczesne rosyjskie imperium"9.
Odessa, największy port carskiej Rosji, nie miała sobie równych nad całym Morzem Czarnym. W owych czasach, podobnie jak dziś, niemal jedna trzecia światowego eksportu pszenicy pochodziła z Ukrainy i Rosji, i cały ten gigantyczny, liczony w milionach czetwierti[2] skarb, prawdziwe złote runo, trafiał do Europy Zachodniej przez czarnomorskie porty. To na nim wyrosła fortuna rodu Efrussich (Ephrussich), których protoplasta, kupiec z Berdyczowa Chaim Efrussi, w 1835 roku przeniósł się do Odessy, a trzydzieści lat później został największym handlarzem pszenicy na świecie. Jego syn Léon eksportował ukraińskie zboże do Marsylii, a wnuk Charles, znany paryski historyk i mecenas sztuki, stał się pierwowzorem postaci Charlesa Swanna z powieści W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta.
Gdy w latach sześćdziesiątych XIX wieku wybudowano kolej żelazną, która połączyła Odessę z Kijowem i Moskwą, liczba mieszkańców miasta zaczęła się zwiększać w nieprawdopodobnym tempie - tylko w latach 1845-1900 wzrosła sześciokrotnie, z niespełna osiemdziesięciu tysięcy do niemal pół miliona. Uczyniło to Odessę czwartym największym miastem imperium, po Petersburgu, Moskwie i Warszawie. "Odessa to bardzo biedne, przeludnione, umęczone getto żydowskie, bardzo zadowolona z siebie burżuazja i bardzo czarnosecinna rada miasta"10, pisał Babel w 1916 roku. Jedną trzecią mieszkańców stanowili Żydzi, połowę - Rosjanie i Ukraińcy (zgodnie z ówczesną terminologią: Wielkorusowie i Małorusowie). W mieście żyło też kilkanaście tysięcy Polaków, Grecy, Ormianie i Tatarzy. W porcie cumowały "parowce z Newcastle, Cardiff, Marsylii i Port Saidu"; można było tam spotkać "Murzynów, Anglików, Francuzów i Amerykanów"11.
Odessa była też, jak każdy wielki port, centrum przemytniczym i wylęgarnią mafii; to z jej trzewi wyłonili się najgroźniejsi rosyjscy bandyci, "wory w zakonie", którzy nie uznawali autorytetu państwa ani jego praw. Przestępcy bezkarnie nękali właścicieli składów, restauratorów, handlarzy i kupców trzeciej gildii, gdyż carska policja miała ważniejsze zajęcia niż pilnowanie porządku w podrzędnych dzielnicach metropolii. "Policja w Odessie - i wszędzie indziej - skupiała się na przestępstwach politycznych oraz zabezpieczaniu bogatej części miasta - pisze Mark Galeotti. - W biednych dzielnicach funkcjonariusze woleli przymykać oko na wiele przestępstw, jeśli nie były poważne i nie godziły w interesy państwa ani bogatszych warstw społecznych"12. Gangi rosły więc w siłę i całkiem bezkarnie wymuszały haracz od właścicieli składów, sklepów, knajp, warsztatów i zakładów rzemieślniczych. Przemyt, prostytucja, zabójstwa na zamówienie, napady z bronią w ręku, wymuszenia i rozboje były ich chlebem powszednim.
Hersztem najgroźniejszego gangu, który podporządkował sobie inne grupy przestępcze i wymuszał od nich daniny, był syn woźnicy Mosze Jakow Winnicki, nazywany Miszka Japończyk ("zapewne z powodu wystających kości policzkowych i ciemnych, skośnych oczu"13). Ten zuchwały przestępca stał się "królem" biednych dzielnic Odessy; słynął z organizowania festynów ulicznych, na które wódkę dostarczano w cynowych wiadrach. W 1905 roku, podczas pogromów żydowskich w Odessie, zorganizował oddział samoobrony, a w czasie wojny domowej sformował ze swoich kompanów pułk walczący po stronie bolszewików. Gdy w 1920 roku znudziła mu się wojaczka i próbował wrócić z frontu do Odessy, czerwonoarmiści zastawili na niego pułapkę, w której zginął z większością kompanów.
Babel od dziecka słuchał krążących o nim opowieści. Jako początkujący prozaik i reporter odeskiej gazety jeszcze za życia Miszki zbierał o nim informacje z pierwszej ręki. Benia Krzyk, bohater Opowiadań odeskich, jest wzorowany na "królu Odessy". Pod piórem pisarza pospolici bandyci stali się bohaterami na miarę rycerskiego eposu. "Ci arystokraci Mołdawanki nosili obcisłe malinowe kamizelki, ich barki opinały rude surduty, na ich mięsistych łydkach pękała skóra barwy niebiańskiego lazuru - pisał w niepodrabialnym stylu, który zachwycił najsłynniejszych pisarzy epoki: Ernesta Hemingwaya, Romain Rollanda, André Malraux. - Niedbałym gestem rzucali na srebrne tace złote monety, pierścienie, sznury korali"14.
Wielu spośród tych "arystokratów" podczas wojny domowej zrobiło kariery w bolszewickiej tajnej policji. Pod przywództwem Feliksa Dzierżyńskiego Czeka stała się rajem dla "kryminalistów, sadystów i zdegenerowanego elementu lumpenproletariatu"15. Czerezwyczajka słynęła z wyrafinowanych tortur; w Chersoniu stosowano "numer z rękawiczką", który polegał na zanurzaniu rąk ofiar we wrzątku i ściąganiu żywcem poparzonej skóry, "w Odessie przykuwano ofiary łańcuchami do desek i powoli wsuwano do pieca albo zbiornika z wrzątkiem"16. Były też "numery" z rozjuszonymi szczurami, miażdżeniem czaszek i przepiłowywaniem kości. Sadystyczna fantazja czekistów nie znała granic. Lecz pierwsze szlify zdobywali na Mołdawance, która u schyłku XIX wieku była "terenem podejrzanym, dzielnicą pełną ciemnych zaułków, brudnych ulic, zniszczonych budynków i przemocy"17. Kto tylko mógł, uciekał z Mołdawanki. Rodzice pisarza opuścili ją przy pierwszej okazji.
3
Tak Babel pisał o matce: "Czytając pergaminy lat, widzę, że w moim życiu była tylko jedna prawdziwa, niezmienna, niezniszczalna miłość - do Fieni"18. Nazywał ją czule Fienią, a w żartach "Pułkownikiem"; w dojrzałym wieku zwracał się do matki po imieniu. "Nie ma chwili, bym nie modlił się za nią do Boga"19, wyznał w 1931 roku. W zgodnej opinii przyjaciół odziedziczył po niej upodobanie do żartów - Fejga Babel doskonale naśladowała sąsiadów i znajomych; jej syn twierdził, że byłaby dobrą aktorką. Była też bardzo spostrzegawcza; Izaak przejął po niej także tę cechę.
Ojcu z kolei zawdzięczał zmysł praktyczny. Najstarsze zdjęcia rodzinne przedstawiają krzepkiego, czarnowłosego mężczyznę z sumiastym wąsem i poważnym wyrazem twarzy; ma na sobie surdut lub elegancki, szyty na miarę garnitur z kamizelką i krawatem. Wygląda na nich jak przedstawiciel odeskiej elity, do której aspirował, zaradny, pełen energii kupiec; zdaniem najbliższych "przypominał wulkan", "nie wiedział, co to odpoczynek"20. "Do swojej matki-staruszki zawsze podchodził na klęczkach, a i tak był od niej dwa razy wyższy - wspominał ojca pisarza najbliższy przyjaciel Babla Izaak Liwszyc. - Niezwykle wrażliwy człowiek... Nie spotkałem już nigdy kogoś takiego. Był uroczy i brzydki!"21
Według Izaaka Liwszyca ojciec dosłownie ubóstwiał syna. Gdy w 1916 roku Maksym Gorki wydrukował pierwsze opowiadania Babla, ojciec przechwalał się przed znajomymi: "Słyszałeś o Gorkim? No! A mój Isia i Gorki - to ho, ho!"22. Gdy ktoś przypadł mu do gustu, mówił o nim, że jest "w typie Isi"23.
Rodzice nie byli religijni; ich więź z judaizmem była raczej kwestią tradycji i przyzwyczajenia niż trwałości przekonań i gorliwej wiary. Obydwoje utożsamiali się z postępowymi Żydami brodzkimi, chodzili do synagogi Brodzkiej, mówili biegle po rosyjsku. Ojciec w dojrzałym wieku przyjął imię i otczestwo Emanuel Izaakowicz i zaczął się podpisywać nazwiskiem Babel, co po hebrajsku znaczy Babilon (i jest aluzją do pomieszania języków), i we wszystkich językach brzmi lepiej niż Bobel. "Chciał dla nas sukcesów, domagał się ich, nie znosił użalania się nad sobą"24, wspominał pisarz.
Izaak Babel z ojcem, 1904
Źródło: Archiwum rodzinne / Andrei Malaev-Babel
Ojciec od szóstego roku życia uczył syna "wszystkich przedmiotów, jakich tylko było można"25. Najwięcej uwagi poświęcał nauce języków rosyjskiego i niemieckiego oraz arytmetyce, jako że chłopiec miał pójść w jego ślady i zająć się handlem. Izaak wyniósł z domu znajomość języka jidysz, którym na co dzień posługiwali się rodzice. Był ich oczkiem w głowie. Pierworodny syn Aron, urodzony w 1891 roku, przeżył tylko niespełna trzy tygodnie. Także najstarsza córka Anna zmarła we wczesnym dzieciństwie, podobnie jak najmłodsza Ida. Bablom pozostał więc jedynie Izaak oraz jego młodsza siostra Miriam (Maria), która jako jedyna spośród piątki dzieci przyszła na świat w Mikołajowie (ros. Nikołajew), stutysięcznym mieście nad Bohem, dokąd rodzice pisarza wyprowadzili się jesienią 1895 roku.
Izaak Babel, 1900
Źródło: Archiwum rodzinne / Andrei Malaev-Babel
Mikołajów rozwijał się wtedy nawet szybciej niż Odessa. Znajdowała się tam największa nad Morzem Czarnym stocznia, port rzeczny i morski, a także dowództwo i baza Floty Czarnomorskiej. W mieście działały liczne kółka rewolucyjne, do których w 1896 roku dołączył siedemnastoletni absolwent szkoły realnej w Odessie, syn średniozamożnego żydowskiego chłopa z Ukrainy Lejb Bronsztejn, późniejszy Lew Trocki. Mikołajowska giełda zbożowa skupiała zamożnych kupców, którzy finansowali działalność miejscowej szkoły handlowej. Ponieważ była to szkoła prywatna, nie obowiązywał w niej piętnastoprocentowy limit miejsc przeznaczonych dla Żydów (jak to miało miejsce w państwowych gimnazjach).
Mikołajowską Szkołę Handlową imienia Siergieja J. Wittego otwarto w grudniu 1903 roku. Już w listopadzie odbyły się egzaminy do klasy wstępnej, której uczniowie mieli przez najbliższe miesiące przygotowywać się do zajęć i jesienią 1904 roku podjąć naukę w pierwszej klasie. W Historii mojego gołębnika Babel stwierdził, że do klasy wstępnej przyjęto tylko dwóch Żydów (na czterdziestu uczniów, a więc zaledwie pięć procent), a on sam nie dostał się do szkoły, gdyż "Chariton Efrussi, kupiec zbożowy, eksportujący pszenicę do Marsylii, dał za swojego syna pięćset rubli łapówki"26.
Gdyby ta opowieść była prawdziwa, "małym Efrussim" musiałby być wspomniany wcześniej historyk i mecenas sztuki Charles Ephrussi, który w rzeczywistości dożywał wtedy swoich dni w Paryżu. Babel dobrze orientował się w meandrach francuskiego życia artystycznego i prawdopodobnie wiedział, że słynny mecenas paryskich impresjonistów urodził się, tak jak on, w Odessie. Wiedział też zapewne, że członkowie rodu Ephrussich już w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia zamknęli swoje interesy w Imperium Rosyjskim i przenieśli się na stałe do Paryża i Wiednia. Ale co z tego? "Nie ma powodu, aby dobrze napisana historia przypominała rzeczywistość. Rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze napisaną historię"27.
Limit miejsc dla Żydów w mikołajowskiej Szkole Handlowej wynosił nie pięć, jak twierdził Babel, tylko pięćdziesiąt procent. Pierwszeństwo mieli synowie członków giełdy zbożowej, jako że szkoła utrzymywała się głównie z jej subwencji. Jesienią 1903 roku ojciec pisarza nie był jeszcze członkiem giełdy i prawdopodobnie dlatego Izaaka nie przyjęto do klasy wstępnej "z braku wakatów"28, choć zdał celująco egzaminy ustne z religii, języka rosyjskiego i arytmetyki. Ojciec wyciągnął wnioski z tej lekcji i gdy pół roku później, 20 kwietnia (3 maja) 1904 roku, ponownie skierował do dyrekcji szkoły podanie z prośbą o dopuszczenie syna do egzaminów do pierwszej klasy, dołączył do wniosku abonament członka mikołajowskiej giełdy o numerze 65, ważny do końca 1904 roku.
Izaak zdał na piątkę egzaminy z arytmetyki, religii, języków niemieckiego i rosyjskiego (a także, na trójkę, z rysunku). Na egzaminie z języka rosyjskiego wymagano znajomości dziejów imperium Romanowów, więc chłopiec zawczasu wykuł na blachę "podręcznik podstawowych wiadomości z historii Rosji Pucykowicza"29. Książka autorstwa Teofila Pucykowicza, z pochodzenia Polaka, była postrachem gimnazjalistów w całym imperium. Od uczniów wymagano znajomości imion i dat panowania carów, a także tytułów współcześnie żyjących członków rodziny panującej. W Historii mojego gołębnika zastępca kuratora Piatnicki (postać autentyczna) pyta bohatera opowiadania o cara Piotra I; chłopiec "umiał wszystko na pamięć"30 z podręcznika i wierszy Puszkina, więc poradził sobie z tym zadaniem bez trudu. "- Ależ to plemię te wasze Żydki - wyszeptał stary - diabeł w nich siedzi"31.
Jesienią 1904 roku Izaak rozpoczął naukę w pierwszej klasie i radził sobie tak dobrze, że pół roku później przeskoczył do drugiej. "Nauczyciele mimo wszystkich chytrych wybiegów nie potrafili pozbawić mnie rozumu i łapczywej pamięci"32, komentował z właściwym sobie poczuciem humoru. "W domu było mi ciężko, bo od rana do nocy zmuszano mnie do uczenia się mnóstwa mądrości. Odpoczywałem w szkole"33. Opuścił ją niespełna rok później w związku z dramatycznymi wydarzeniami, które wiosną 1905 roku wstrząsnęły imperium Romanowów.
14 czerwca (27 czerwca) 1905 roku załoga pancernika Potiomkin, dumy Floty Czarnomorskiej, odmówiła zjedzenia zupy ugotowanej na nieświeżym mięsie. Gdy dowódca okrętu zagroził rozstrzelaniem buntowników, marynarze zamordowali kapitana i kilku najbardziej znienawidzonych oficerów. Popłynęli do Odessy, gdzie tysiące mieszkańców zebrało się na nabrzeżu, by zamanifestować solidarność ze zbuntowanymi marynarzami. Pokojowy wiec zakończył się tragedią. Żołnierze otworzyli ogień do zebranych, w masakrze zginęło dwa tysiące ludzi. Słynne odeskie schody spłynęły krwią bezbronnych. Dramat utrwalony w świadomości milionów widzów filmu Siergieja Eisensteina Pancernik Potiomkin (1925) stał się jednym z największych symboli pierwszej rosyjskiej rewolucji.
Schody Potiomkinowskie w Odessie. Kadr z filmu Pancernik Potiomkin (1925)
Źródło: World History Archive / BE&W
Już od początku roku w największych ośrodkach przemysłowych imperium robotnicy protestowali przeciw nędzy, wyzyskowi i podłym warunkom życia (jedna czwarta ludności Petersburga mieszkała wtedy w piwnicach). Kozacy masakrowali demonstrantów w Łodzi, Warszawie, Petersburgu i Rydze; mimo to we wrześniu wybuchł strajk powszechny z udziałem milionów ludzi w całej Rosji. Stanęła kolej, zamarły fabryki. W Petersburgu powstała Rada Delegatów Robotniczych, a jej szarą eminencją był dwudziestosześcioletni Trocki. Jesienią kraj stanął w obliczu rewolucji, która "zmiecie tysiąc lat historii"34, przestrzegał premier Siergiej Witte.
Ten rozważny polityk skłonił cara Mikołaja II do ogłoszenia 17 października (30 października) 1905 roku manifestu, w którym imperator zapowiedział przyznanie swobód obywatelskich i zwołanie Dumy, rosyjskiego parlamentu. Deklaracja oburzyła zwolenników starego porządku i stała się pretekstem do rozprawy z Żydami. Do końca października 1905 roku w całej Rosji odnotowano sześćset dziewięćdziesiąt pogromów, w których zginęło trzy tysiące Żydów. W Odessie, gdzie doszło do największej masakry, "zamordowano 800 Żydów, raniono 5000, a ponad 10 000 pozbawiono dachu nad głową - pisał Orlando Figes. - Oficjalne dochodzenie zarządzone przez premiera Wittego ujawniło, że policja nie tylko zorganizowała tłum, uzbroiła i dostarczyła mu wódki, lecz także pomagała wyciągać Żydów z ich kryjówek i uczestniczyła w mordach"35.
Fala pogromów nie ominęła Mikołajowa. 19 października (1 listopada) na placu Soborowym w centrum miasta starli się monarchiści i zwolennicy reform; jeszcze tego samego dnia członkowie skrajnie prawicowych bojówek i motłoch podburzony przez prawosławnych duchownych zaatakował żydowskie domy i sklepy. "Na ulicach po nocy słychać było strzelaninę"36, wspominał Babel. Według relacji gazety "Jużnaja Rossija" w ciągu dwóch dni w Mikołajowie zabito pięcioro Żydów, napastnicy rozgrabili trzydzieści sklepów i dwadzieścia mieszkań.
Pod wpływem tych tragicznych wydarzeń Bablowie postanowili wrócić do Odessy, gdzie mieli liczną rodzinę, mieszkały tam między innymi dwie z czterech ciotek pisarza, z zawodu akuszerki. Odkąd jesienią 1905 roku mikołajowskie szkoły zamknięto z powodu krwawych starć, demonstracji i niepokojów w mieście, jedenastoletni Izaak musiał uczyć się w domu. "Jak wszyscy Żydzi, byłem małego wzrostu, wątły i cierpiałem na bóle głowy od ciągłej nauki"37, wspominał. Wezwany lekarz kazał rodzicom zabrać chłopca do Odessy i czekać tam na cieplejszą pogodę i kąpiele morskie. "Tak też zrobiliśmy - pisał w opowiadaniu Pierwsza miłość. - Wyruszyliśmy rano parowcem i już koło południa bure wody Bugu przeistoczyły się w ciężką zieloną falę morską. Otwierało się przede mną życie u szalonego dziadka Lewi-Icchaka i na zawsze pożegnałem Mikołajew, gdzie minęło dziesięć lat mojego dzieciństwa"38.
Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.