Od autorki PRZEPISY ŚNIADANIA NA SŁONO Keto bajgle Tartaletka z jajem Muffiny jajeczne Wrap śniadaniowy Naleśnikowe chaczapuri Gofry szpinakowe Gofry serowe Placuszki z awokado Pieczone awokado Rolada szpinakowa z wędzonym łososiem Rolada z cukinii z serkiem śmietanKowym i szynką długodojrzewającą Sałatka brokułowa Sałatka z pora Sałatka z wędzoną piersią z kurczaka Sałatka z tuńczykiem Parówki w cieście Parówki z jajem Śniadaniowe hot dogi Pasztet z wątróbki bez pieczenia ŚNIADANIA NA SŁODKO Pancakes Syrniczki Placuszki z truskawkami Placuszki orzechowe crunchy Gofry kakaowo-orzechowe Naleśniki z makiem Knedle z truskawkami OBIADYZUPY Krem z brokuła Krem z cukinii Krem z dyni Krem z pomidorów i pieczonej papryki OBIADYDANIA GŁÓWNE Krewetki z cukinią Kurczak ze szpinakiem Kurczak w gęstym sosie Faszerowana pierś z kurczaka Gulasz z serc i żołądków drobiowych Gulasz z serc i wątróbek kurczaka Leczo Keto pierogi Torciki wątróbkowe Tarta z kurkami Tarta trzy sery Tarta cukiniowa Tarta brokułowa Tarta buraczkowa Tarta ze szparagami Placuszki z cukinii Placuszki z brokuła Placuszki z kalafiora Carbonara na cukinii Pesto na konjacu Keto spaghetti Spaghetti z fasolką Faszerowana cukinia Faszerowana papryka Zapiekanka a la pierogi ruskie Cukinia z wędzonym łososiem DODATKI Keto kopytka Chlebek szpinakowo-majonezowy Chlebek kokosowy Chlebek z kurczaka Pieczona czerwona kapusta Kapustka z boczkiem Brukselka z czosnkiem i mozzarellą Kremowe pieczarki FAST FOOD Pizza na śmietanowym spodzie Pizza góralska Pizza szpinakowa Pizza z burratą Kebab Nuggetsy Krewetki w boczku Keto krakersy Krążki cukiniowe Krążki cebulowe Frytki z kalarepy Frytki z cukinii Frytki z selera Chipsy z selera Keto taco Papryczki mini z dwoma nadzieniami Keto tortilla z kurczakiem Japońskie babeczki nori Keto sushi DESERY Czekoladowa chmurka Sernik migdałowy Keto sernik kokosowy Kokosanka XXL Szarlotka inaczej Rolada z jabłkami Keto brownie - fondant czekoladowy Śmietanowiec malinowy Kopiec kreta z truskawkami Biszkopt z malinami Ciasto biszkoptowe z makiem Cukiniowe brownie Keto pączki Babeczki orzechowo-kakaowe Keto maltanki Ciasteczka kibica Pudding chia
Od autorki
Cześć, mam na imię Wiktoria, z Instagrama możesz mnie znać jako @Babanaketo. Gdy rozpoczęłam przygodę z dietą ketogeniczną, zapewne tak jak i ty miałam błędne przekonanie, że ten model żywieniowy oparty jest na smalcu, maśle i mięsie. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zaczęłam eksperymentować w kuchni i odkryłam, że dieta keto może być kolorowa, różnorodna, a zarazem wykwintna. Dania, które proponuję w tej książce, pozwolą ci zarówno na redukcję tkanki tłuszczowej, jak i na budowę beztłuszczowej masy mięśniowej - oczywiście przy odpowiednim doborze ćwiczeń siłowych. Chcę odczarować dietę keto i mam nadzieję, że dzięki moim propozycjom śniadaniowym, obiadowym, czy nawet fast foodom i słodyczom przekonasz się, że keto może być po prostu smaczne.
Dlaczego akurat dieta ketogeniczna? Zdecydowałam się na nią, ponieważ przez stres, pandemię - która wybuchła w 2020 roku - zaczęłam przybierać na wadze. Dziś jestem lżejsza o ponad 15 kilogramów!
Droga, jaką przeszłam, nie była od początku usłana różami. Przez brak doświadczenia popełniłam wiele błędów początkującej. Przygotowując się do ważnych dla mnie konkursów, w tym konkursu miss, myślałam, że im więcej sposobów na szybkie odchudzanie zastosuję, tym lepiej. Nie doceniłam jednak ogromnego stresu, jaki powodują nie tylko presja czasu związana ze zbliżającym się terminem, lecz także jedno- lub dwudniowe głodówki, posty przerywane czy zbyt duża aktywność fizyczna w postaci na przykład 50 kilometrów przejechanych na rowerze. Robiłam wszystko, by w jak najkrótszym czasie pozbyć się jak największej ilości tłuszczu z mojego ciała. Dodatkowo uznałam, że jeśli zrobiłam tyle kilometrów i spaliłam ogromną liczbę kalorii, to przecież mogę sobie zjeść małe co nieco, bo i tak zaraz przecież spalę ten bochenek chleba ze słodkim dżemikiem. Tak, jadłam cały bochenek chleba - błędnie zakładałam, że węglowodany jako szybko spalane źródło energii zużyją się jako pierwsze. Stanowiło to jednak nic innego, jak tylko mieszanie się paliw: tłuszczu z węglowodanami. A jak wiesz, jest to najszybsza i najskuteczniejsza droga do otyłości.
Domyślasz się, co było dalej? Było coraz gorzej. Te wszystkie zakręty dietetyczne - narzucenie sobie zbyt dużej presji, zła adaptacja, a raczej jej brak - doprowadziły do tego, że nie udało mi się odpowiednio przygotować do konkursu, co dodatkowo podłamało mnie psychicznie. Pocieszenie znalazłam w słodyczach, całkowicie odeszłam od diety i jadłam wszystko, co popadnie. Z dnia na dzień zaczęłam robić się coraz większa i cięższa. Czułam się brzydka, do niczego. Byłam pełną kompleksów istotą, która bała się stanąć przed lustrem. W tym miejscu powinnam wspomnieć, że od dwudziestego roku życia pracowałam swoim wyglądem: brałam udział w konkursach miss, sesjach zdjęciowych, pracowałam jako hostessa i modelka. To było moje życie, coś, co uwielbiałam, w czym się realizowałam. Nagle wszystko się skończyło. Nie tylko nie miałam ochoty robić czegokolwiek z moim wyglądem, lecz także nie chciało mi się wykonywać swoich obowiązków. Znów gonił mnie termin i pojawił się dodatkowy stres - praca magisterska. Odkładałam ją jak najdłużej. Nie chciało mi się jeździć do biblioteki, straciłam motywację. Wszelkie porażki, które miały miejsce w tamtym okresie, spowodowały, że stałam się leniwa i zdemotywowana.
Minęły tygodnie. Znów chciałam spróbować powrócić do wcześniejszej wagi i poczuć się piękna. Jedynym dobrym i logicznym wyjściem, by to osiągnąć, było wprowadzenie restrykcji kalorycznych i zastosowanie narzędzi umożliwiających szybkie pozbycie się nadmiernych kilogramów.
Postanowiłam rozpocząć głodówkę, ale tym razem ekstremalną, na 7 dni. Głodówka przebiegła bezproblemowo. Jedynie w drugim dniu odczuwałam lekki głód, który był do przetrwania. Gdy przyszedł czas na powrót do jedzenia i stopniowe wprowadzanie posiłków, począwszy od płynnych - napotkałam problem. Nie przewidziałam tego, że dopadnie mnie wilczy głód i będę pożerać na przemian boczek i czekoladkę. Historia zatoczyła koło. Powróciłam do punktu wyjścia i kolejny raz mieszałam paliwa. Wszystkie efekty mojej siedmiodniowej głodówki zostały zniweczone w kilka kolejnych dni. Nie spodziewałam się tak spektakularnego efektu jo-jo - moja waga osiągnęła maksimum, czyli 74 kilogramy. Byłam załamana. Zauważyłam zmiany w moim zachowaniu: zaczęłam być złośliwa, niemiła, obwiniałam każdego, tylko nie siebie, bo tak było łatwiej. Przerzucałam złość i smutek na inne osoby, sprawiając im przykrość. Nie chciałam być sama z emocjami, które mnie przytłaczały i niszczyły od środka.
Myślałam, że już tak zostanie, że nie dam rady. Minęły następne tygodnie, zanim znów odzyskałam siły i podjęłam kolejną walkę.
Wiedziałam, że z moim podejściem, z moją głową i relacją z jedzeniem, a przede wszystkim moim krytycznym patrzeniem na siebie, nie dam sobie sama rady. Pierwszym kołem ratunkowym był spersonalizowany plan dietetyczny. Zaczęłam stosować zasady diety ketogenicznej i pozbyłam się na stałe kilku kilogramów, co było dla mnie kamieniem milowym.
Po około miesiącu stwierdziłam, że mam już dobre podstawy, przeszłam adaptację, a przede wszystkim miałam osobę, mojego obecnego męża (Ketokocura), który dodatkowo mnie mobilizował, był wsparciem i uczył prawidłowych zasad diety keto. Swoją drogą - miał chłop cierpliwość! Ponownie zaczęłam sama liczyć kalorie, ustaliłam jadłospis... i wiesz co się stało? Chudłam. Dodatkowo oczyściłam głowę i wrzuciłam na luz: katorżnicze treningi zastąpiłam zwykłymi spacerami. Wreszcie poczułam, że mój metabolizm wraca do normy, jestem lżejsza, a dodatkowo przepełnia mnie energia. Pomyślałam: teraz robię to jak należy, czuję ciała ketonowe, które krążą w moim organizmie i dają mi siłę w ciągu dnia.
W tamtej chwili zaczęła się też moja pasja do gotowania, fotografii i montowania - moje dania znajdziesz też na YouTube'ie pod nazwą Babanaketo. Nim się zorientowałam, na mojej wadze ukazała się "szóstka" z przodu. Było to dla mnie ogromną motywacją do tego, by nie przestawać i dalej działać. Na spokojnie, bez spiny.
Muszę jednak zaznaczyć, że pomimo systematycznej utraty wagi - co daje siłę do działania - przy większym stresie, a przede wszystkim gdy stawał się on długotrwały, nadal łapałam się na tym, że sięgałam po jedzenie. Może nie było pełne węglowodanów, może było nadal keto, ale w większej ilości. Waga stanęła. Co chcę ci przez to przekazać? To, że pomimo liczenia kalorii i specjalnie ułożonej diety, musisz również zadbać o swoją głowę i relację z jedzeniem. Musisz rozróżnić głód fizyczny od głodu emocjonalnego. Wiadomo - czekoladka poprawi ci humor, ale efekt będzie chwilowy. Pomyśl, czy na pewno chcesz marnować swój wysiłek w dążeniu do zdrowia dla jednej czekoladki (chociaż, jak wiemy, zwykle nie kończy się na jednej...)? Znajdź inną przyjemność, która pobudzi twój organizm do produkcji endorfin, czyli tak zwanego hormonu szczęścia. Poczytaj, pobiegaj, idź na jogę. Po prostu wyjdź z domu.
Dzięki mojej walce o lepsze zdrowie, samopoczucie i odzyskiwanie sensu życia poznałam siebie, ale też poznałam ludzi, którzy borykają się z podobnym problemem. Rozumiem cię, a dzięki temu mogę ci pomóc. Możliwe, że czytasz to i utożsamiasz się z moją historią. Z ponoszeniem porażek, z użalaniem się nad sobą, obwinianiem innych za swój stan.
Wiedz, że nie jesteś sama/sam i że dasz radę. Pomimo wielu potknięć, jestem tutaj - silniejsza, zdrowsza i lżejsza. Dzięki temu, że zmieniłam dietę, schudłam, przestałam potrzebować drzemek w ciągu dnia, pozbyłam się ociężałości, a na dodatek zyskałam piękną cerę bez niedoskonałości (z czym wcześniej miałam problem, a czego przyczyną było przetworzone jedzenie). Keto to nie tylko niższa waga, lecz także lepsze zdrowie.
Nie narzucaj sobie zbyt wiele, bądź wytrwała/wytrwały, konsekwentna/konsekwentny i przede wszystkim miej dobre podstawy. Trzymam za ciebie kciuki i życzę smacznego keto!
Wiktoria
@Babanaketo