Prolog
Norah
Macie czasem koszmary?
Koszmary będące odzwierciedleniem rzeczywistości, od której nie można uciec.
Ja miałam upiorne sny. Widziałam ogień trawiący mój dom i słyszałam płacz dziecka dochodzący z jego wnętrza. Mój przeraźliwy krzyk. Patrząc codziennie w lustro, nienawidziłam osoby, która się w nim odbijała - za to, że w ogóle istnieje. Moje ciało pokrywały czerwone plamy i blizny - wiele blizn. Kolorowy tusz, który je maskował, był moją próbą ukrycia dowodów zbrodni mojego istnienia. Zła.
Czasami miałam ochotę wytatuować sobie całą twarz. Usta, policzki i oczy. Oczy mojego ojca. Ich niebieski kolor przypominał taflę jeziora Toe, a twarz o delikatnych rysach mojej matki, pełne usta i ostre kości policzkowe - moich przodków Apaczów.
Potrzebowałam wybawienia.
Potrzebowałam zemsty.
Śmierci, która wycisnęłaby życie z tych, którzy sprawili, że stałam się sierotą. Zabili moją rodzinę. Mój ojciec, matka i maleńki braciszek zginęli w pożarze samochodu, kiedy zepchnięto ich z drogi.
Znałam nazwiska tych, którzy zawinili.
Jednym z nich był Jeffrey Matros, znany jako Screw, prezydent oddziału Black Devils MC w Covington. Odwrócił się od mojego ojca i go okłamał. To kłamstwo zaważyło na naszej przyszłości.
Byłam tylko zbuntowaną czternastolatką, która kochała rodziców, ale pragnęła bawić się z przyjaciółmi. Tamtego dnia Elena Briggs, moja najlepsza przyjaciółka, organizowała piżama party, a mama nie zgodziła się, abym nocowała w domu Briggsów. Nie wiedziałam dlaczego.
Tamtej nocy wymknęłam się cicho przez okno i pobiegłam przez trawnik do garażu, gdzie schowałam swój różowy rower z kokardkami przy rączkach. Pedałowałam z całych sił, bojąc się, że mój ojciec odkryje, że nie ma mnie w pokoju. Nie lubiłam, gdy tata był zły.
Cały dzień w szkole obgadywałyśmy z Eleną nasze piżama party. Chciałam na nie pójść, bo jej przystojny brat, Roy, miał być w domu. Roy Briggs był już pełnoletni i studiował na Uniwersytecie UCLA1. Zakochałam się w nim od dnia, w którym podarował mi na Gwiazdkę szklaną kulę z saniami i mikołajem. Uwielbiałam ten prezent i uwielbiałam Roya. Brat Eleny rzadko zjeżdżał do domu z powodu dużej odległości między Kalifornią a Luizjaną.
Tego dnia spakowałam plecak i pomagając mamie w przygotowywaniu kolacji, oznajmiłam, że nocuję u Eleny, licząc na jej zgodę.
Céline Brown miała brązowe oczy, czarne jak skrzydła kurczaka włosy splecione w gruby jak pięść warkocz i rysy kobiety, która mogłaby konkurować z Demi Moore, jeśli chodzi o urodę. Mój ojciec, Norton "Black" Brown, twierdził, że w Luizjanie była tylko jedna kobieta warta nawrócenia grzesznika - moja matka. Pamiętam jej łagodność; zawsze mówiła z pewnością siebie i uważnie mnie słuchała. Nie wyśmiewała mojego zauroczenia Royem, tylko krojąc marchewkę do szklanej misy w naszej jadalni, uśmiechała się pod nosem, gdy o nim wspominałam.
Pamiętam też, jak wyglądała.
Patrzyła w stronę salonu, gdzie mój brat Ethan oglądał bajki. Byłam rozgadana, a mama zawsze słuchała tej całej dziecięcej paplaniny, potrafiąc jednocześnie mieć na uwadze Ethana, który miał dopiero sześć lat i był oczkiem w głowie rodziców.
- Norah, powiesz to tacie, gdy wróci z pracy - oznajmiła, spoglądając w okno nad zlewem.
- Ale kiedy będzie w domu?
- Za dziesięć minut - zapewniła, wrzucając warzywa do gotującego się na kuchence wywaru. - Idź popilnuj brata, a ja upiekę mięso.
- Mamo - jęknęłam. - Potrzebuję odpowiedzi.
- Norah. Porozmawiasz z tatą i zobaczymy.
- Zawsze tak mówisz - jęknęłam, wstając z krzesła i niechętnie kierując się do salonu.
Usiadłam na kanapie, obserwując, jak mój brat bawi się swoją gumową maskotką Zygzaka McQueena i wsuwa ją do ust. Oglądanie po raz setny tych samych bajek mnie nudziło. Zaczęłam pisać do Eleny wiadomość, że muszę poczekać na tatę, aby zgodził się na moje nocowanie u niej. Ethan mówił jeszcze nieskładnie i dużo się ślinił. Nie wiem, kto wygrałby w konkursie na najdłuższą ślinę roku: nasz pies, mały czarny labrador Rocky, czy Ethan.
Na szczęście brat był grzeczny. Bajki go pochłaniały, podobnie gryzienie zabawki i poklepywanie stopą grzbietu śpiącego przy kanapie Rocky'ego. Mój brat miał czarne, gęste włosy jak moje i ten sam intensywny kolor oczu. Miał problemy z mówieniem, a mama jeździła z nim do logopedy dwa razy w tygodniu. Tata twierdził, że młody z tego wyrośnie i kiedyś rozwiąże mu się język.
Rocky nagle się podniósł i nasłuchiwał uważnie. To zwróciło moją uwagę. Rozległ się dźwięk silników motocykli. Radość wypełniła moją klatkę piersiową. Ethan zerwał się pierwszy, a za nim Rocky, obaj pędzili do drzwi.
- Ethan! Nie możesz wychodzić z domu! - krzyczałam za nim. - I nie wypuszczaj psa!
To spowolniło bieg mojego brata; zatrzymał się w korytarzu i teraz nasłuchiwał z Rockym odgłosów z zewnątrz. Na jego twarzy malowały się tylko zachwyt, dziecięca radość i oczekiwanie, gdy dźwięki silników motocykli ucichły. Dudnienie kroków i męski śmiech.
Wychowałam się wśród motocyklistów, od mojego ojca po wujków. Mój dom był ich pełen.
Gdy otworzyły się drzwi, Ethan wydał radosny pisk, wołając:
- Tata!
I już był w jego ramionach.
Nigdy nie kochałam nikogo mocniej niż mojego ojca. Norton Brown był prezydentem klubu motocyklowego Black Devils, niesamowitym człowiekiem. Przez trzydzieści lat rządził klubem, a ja przyszłam na świat, gdy toczył walkę z kartelami otaczającymi Baton Rouge. Stworzył dla mnie rodzinę, której nigdy nie zapomnę.
Gdy podniósł Ethana, uśmiechnął się do mnie. Wysunęłam buntowniczo brodę i zasłoniłam oczy ręką, aby osłonić je przed słońcem, kiedy tata, przechodząc obok, potargał mi włosy.
- Witaj, piękna.
- Tato, on wypuścił Rocky'ego - naskarżyłam na Ethana.
- Wiem, wujek Orto gania go po ogródku.
Mój uśmiech się poszerzył, gdy wyobraziłam sobie wujka Orta, łysego, wielkiego motocyklistę, biegnącego za szczeniakiem po naszym ogródku.
- Gdzie mama? - zapytał tata z kuchni, zaglądając do garnka na kuchence.
Ethan odpowiedział po swojemu, przytulając się do jego szyi. Niedawno to ja znajdowałam się w ramionach ojca. Tata obejrzał się na mnie, jakby odczytując moje niezadowolenie.
- Też chcesz się przytulić, księżniczko?
- Jestem za duża na przytulanie.
- Przypomnę ci to, jak poznasz faceta.
Zarumieniłam się.
Stałam blisko niego, czując zapach wiatru, tytoniu i wszystkiego, co dzisiaj go spotkało. Pęd i ciężka praca w warsztacie samochodowym, zapach smarów i benzyny. Nigdy nie zapomnę uśmiechu taty i trzeszczenia skórzanej kurtki z logo klubu, gdy sadzał Ethana na krześle przy stole.
- Czuję steki? Mama grilluje? - dopytywał się, patrząc na tylne drzwi prowadzące na taras.
- Tak.
- Tęskniłaś za mną?
- Tato...
- Ale co?
- Mogę nocować dziś u Eleny?
Spojrzał na mnie poważnie.
- Co na to mama? - Oparł się o szafkę w kuchni i wyjął z lodówki dwie butelki piwa.
- Pozwoliła mi. Elena i ja mamy piżama party.
- Piżama party. Słyszałeś, Ethan? Dziewczyny mają babskie przyjęcie - żartował.
Zachichotałam i przytaknęłam, a potem do kuchni wszedł wujek Orto. Wielki jak niedźwiedź, wytatuowany, łysy i przeklinający Rocky'ego, nim postawił go na podłodze.
- Zabij tego psa, Black. Wiesz, ile nerwów przez niego zjadłem. Mało zawału nie dostałem - narzekał, a gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się szeroko. - Cześć, moja księżniczko! Szkrabie!
Przybił z nami piątkę. Uwielbiałam wujka Orta.
Mój tata śmiał się z niego.
- Ja cię w mordę. To wykapana Céline!
- Wszystko słyszę. - Mama wróciła do kuchni z miską mięsa, które pachniało smakowicie.
Gdy tylko zbliżyła się do stołu, mój ojciec porwał ją w ramiona i pocałował. Ethan się skrzywił, wujek Orto puścił mi oczko i sam sięgnął po piwo, które tata dla niego otworzył. Mój tata był przystojny, miał długie czarne włosy, przeplatane siwizną, ale nigdy nie stracił swojego zdumiewającego wyglądu.
Mama przy nim wyglądała jak modelka.
- Przestańcie się całować - burknęłam. - Jestem głodna.
- Ja też. - Wuj już zajął swoje krzesło. - Jemy!
- Widzę, że marudzicie. - Tata uśmiechał się do mnie, pomagając mamie wyjmować talerze z szafek. - Kochanie, Norah powiedziała mi o piżama party u Eleny.
- Piżama party? Mogę iść z tobą? - Wujek brzmiał poważnie, ale ja przewróciłam oczami.
- Wujku, to przyjęcie dla dziewczynek.
Jego oczy rozbłysły.
- Lubię dziewczynki. Zapewniam cię.
- Orto - upomniała go rozbawiona mama, a tata pogłaskał ją po plecach.
Orto przygładził swoją długą brodę.
- Niech dziewczyna wie, że chłopcy lubią dziewczynki.
- Ona wie - zapewniła mama, nakładając nam frytki na talerze, gdy ja zajmowałam swoje krzesło obok wujka. - Tym bardziej że na piżama party będzie starszy brat Eleny.
Skąd mama wiedziała?
Zarumieniłam się, spuszczając wzrok na swój talerz.
- To się już zaczęło? No, współczuję ci, Black. - Wujek się śmiał. - Nim się obejrzysz, będziesz prowadził ją do ołtarza.
- Po moim trupie.
Nic nie powiedziałam, zła, że mama mnie zdradziła. Tata nie pozwolił mi pójść do Eleny, a ja zamierzałam się nie odzywać do niego przez cały posiłek.
Moi rodzice się kochali, bardzo się kochali, i często byli dla mnie jak przykładna para, która się wspierała. Miłość - to uczucie przekazywali nam, kiedy patrzyli na siebie. Szanowali się i wychowali dwójkę dzieciaków. Tata był starszy od mamy, mama zajmowała się domem, a on pracował.
Często okazywali sobie czułość. Nawet przy posiłku tata pochylał się do niej i dotykał ustami jej czoła, przy czym głaskał po głowie Ethana, a mnie tylko puszczał oczko, gdy nie mógł dosięgnąć. Gdybym nie była na niego obrażona, wepchnęłabym się między niego a Ethana, domagając się jego uwagi. Tego dnia tego nie uczyniłam.
- Norah, kochanie. Chłopcy, dopiero jak skończysz trzydzieści lat.
- Tato. To za sto lat!
Śmiali się, a wujek Orto opluł się piwem przy stole.
- Z matematyki jesteś niezła, kochanie.
- Słyszałaś, Norah, za sto lat plus te trzydzieści, pójdziesz na pierwszą randkę - dodała mama, ledwo zachowując powagę.
- Nie chcę chodzić na randki - zapewniłam.
Patrzyłam w oczy matki. Taka piękna. Zawsze piękna. Czas się jej nie imał. Była niższa od ojca, krucha i zawsze przykuwała męskie spojrzenia, ale jej wzrok nie opuszczał twarzy mojego ojca. Ta miłość płynęła w naszym domu jak melodie, które często nam podśpiewywała.
I tego dnia uciekłam z domu, aby być z Eleną i jej bratem. Wiedziałam, że tata się wkurzy, a mama będzie starała się mi wytłumaczyć, że nie mogę tak postępować. Kiedy już wsiadłam na swój rower i pędziłam do domu przyjaciółki, zostawiłam za sobą bezpieczny dom.
Zauważyłam, że na zewnątrz jest ciemniej niż zwykle. Spojrzałam w górę i dostrzegłam, że światła latarń są przyciemnione, a jedna z nich została zniszczona. Świetnie. Nie lubiłam być sama nocą, z dala od domu i ludzi. Bałam się, że tata będzie mnie szukał.
Wciąż pedałowałam, aż w końcu usłyszałam silnik samochodu, który się zbliżał. Nie chciałam się obejrzeć przez ramię, aby ujrzeć naszą czerwoną ciężarówkę. Ściskałam mocno rączki mojego roweru, nie zatrzymując się. Auto mnie minęło. To czarny sedan, który zahamował i zaczął cofać. A potem zobaczyłam, jak opuszcza się szyba i dostrzegłam paskudnego mężczyznę o czarnych oczach i niechlujnym wyglądzie.
- Zgubiłaś się, dziewczynko?
Nie odpowiedziałam, pedałując dalej. Ale nagle poczułam ostre ukłucie z boku szyi i spadłam z roweru na trawę. Pisk hamulców, odgłosy kroków i krzyki. Uniosłam rękę, sapiąc; cokolwiek mnie uderzyło, bolało i piekło. Po kilku sekundach zaczęłam kołysać się na trawie. Wszystko stawało się coraz bardziej rozmyte i mętne. Zasypiałam.
Nagle twarda dłoń przesunęła się na moje usta, a druga wokół talii i zostałam podniesiona.
Chciałam do taty. Krzyczałam.
Moje myśli stały się rozmyte, próbowałam kopać, ale szybko zrezygnowałam, gdyż mój świat zrobił się czarny.
Wtedy zaczął się mój największy koszmar.
1 Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles, UCLA - publiczny amerykański uniwersytet oferujący studia licencjackie, magisterskie, doktoranckie i dalsze, ulokowany na północy dzielnicy Westwood w Los Angeles.