Wstęp. Dlaczego askulum?
WSTĘP
DLACZEGO ASKULUM?
Starożytne Askulum (Asculum), główne miasto nadadriatyckiego regionu
Picenum w środkowej Italii, dzisiejsze Ascoli Piceno, z powodu
zbieżności nazw bywa mylone z Auskulum (Ausculum) w Apulii, dzisiejszym
Ascoli Satriano, znanym ze zwycięstwa Pyrrusa nad Rzymianami w 279 roku
p.n.e. O piceńskim Askulum głośno było blisko dwa wieki później, podczas
wojny między Italikami a Rzymianami w latach 91-87 p.n.e. To tam padła
iskra, która wznieciła wielkie italskie powstanie i tam toczyła się
jedna z najważniejszych kampanii tej wojny.
Późną jesienią 91 roku p.n.e. do Askulum przybył wysokiej rangi rzymski
wysłannik. Jego misją było przywołanie do porządku mieszkańców miasta,
które, jak wiele innych społeczności Italii, przystąpiło do
antyrzymskiego sprzysiężenia. Sytuację na Półwyspie Apenińskim zaogniły
niedawne wydarzenia nad Tybrem - nieudane próby nadania italskim
sprzymierzeńcom obywatelstwa rzymskiego, podjęte przez trybuna ludowego
Marka Liwiusza Druzusa. Porażka tego polityka była dla Italików jasnym
przekazem: Rzym nie zamierzał przyznawać im równouprawnienia. Italikowie
nie domagali się oczywiście zmiany obywatelstwa w dzisiejszym znaczeniu,
lecz poprawy swojego położenia, takich samych praw, jakimi cieszyli się
Rzymianie. Ich frustracja, gniew i wrogość wobec Rzymu doszły do zenitu.
W Askulum rzymski pretor okazał rażący brak dyplomacji i dość typową
arogancję. Bez ceregieli przerwał lokalne święto i próbował zastraszyć
mieszkańców. Groźby przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. On i jego legat zostali zabici przez rozjuszony tłum, a zamieszki
błyskawicznie przerodziły się w krwawe rozruchy i rzeź wszystkich
Rzymian w mieście. Wydarzenie to było przypadkową iskrą, która padła na
beczkę prochu i przyspieszyło wybuch wojny, nazywanej w starożytności
marsyjską, italską lub sprzymierzeńczą (bellum Marsicum, Italicum,
sociale), podczas której dotychczasowi sprzymierzeńcy Rzymu z Italii
(socii Italici) zbrojnie wystąpili przeciwko republice.
Walki trwały przez kilka lat. Wybuch powstania najbliższych do niedawna
sprzymierzeńców był dla Rzymu ogromnym wstrząsem, a zwycięstwo zostało
okupione niebywałymi stratami. Ponadto Rzymianie musieli włączyć
Italików do swojego państwa jako pełnoprawnych obywateli. Uznaje się to
zwykle za moralne zwycięstwo pokonanych, którzy ostatecznie uzyskali to,
czego domagali się przed wojną: zrównanie w prawach z Rzymianami. Jednak
z chwilą wybuchu walk Italikowie, którzy chwycili za broń, mieli już
najprawdopodobniej inne cele - większość z nich chciała się wyzwolić
spod rzymskiego panowania.
Krwawe rozruchy w Askulum jedynie przyspieszyły zbrojną konfrontację.
Jak pisał Wellejusz Paterkulus, autor z okresu panowania Tyberiusza,
zarzewie buntu tliło się już od dawna1. Na mocy przymierzy z Rzymem Italikowie przez lata byli eksploatowani militarnie jako jego
główni i najbliżsi (oprócz Latynów) sojusznicy. Dostarczali wojsk, które
w niektórych okresach nawet dwukrotnie przewyższały liczebnie siły
obywateli rzymskich. Od drugiej połowy IV wieku p.n.e. oddziały
sprzymierzeńcze z Italii stanowiły od 50 do blisko 70 proc. rzymskiej
armii. Walcząc u boku legionów, Italikowie wraz z Latynami często
ponosili straty większe niż Rzymianie. Co prawda podbój nowych
terytoriów wszystkim przynosił ogromne korzyści gospodarcze, ale
sytuacja społeczno-polityczna w samej Italii nie ulegała polepszeniu. We
własnym kraju Italikowie znajdowali się na podrzędnej pozycji i często
byli traktowani jak ludy podbite. Pod koniec II i na początku I wieku
p.n.e. sprawa italska stawała się coraz bardziej paląca.
Eskalacja napięcia nastąpiła w 91 roku p.n.e. Brak obszerniejszych
źródeł dotyczących dekady poprzedzającej wojnę utrudnia poznanie
wszystkich okoliczności, w jakich dojrzewał bunt sprzymierzeńców. Ich
różne grupy z pewnością miały nieco inne cele, ale jedno jest pewne: nie
godząc się dłużej na status rzymskich poddanych, sprzymierzeńcy
"postanowili oderwać się od Rzymian i walczyć z nimi wszystkimi
siłami"2.
Nazwy wojny
Nazwa "wojna sprzymierzeńcza" jest tłumaczeniem łacińskiej nazwy bellum
sociale, która dominowała w tekstach historycznych z okresu cesarstwa.
Przymiotnik sociale pochodzi od rzeczownika socii - sprzymierzeńcy
(w liczbie pojedynczej socius). Przyjęte w języku angielskim i w językach romańskich dosłowne tłumaczenie nazwy łacińskiej (ang. Social
War, wł. guerra sociale, fr. guerre sociale, hiszp. guerra
social) może być nieco mylące. Nowożytne odpowiedniki łacińskiego
przymiotnika socialis (rodzaje męski i żeński), sociale (rodzaj
nijaki) wprowadzają pewną dwuznaczność i niesłuszne skojarzenia z terminem "społeczny". Starożytna nazwa wojny nie nawiązywała do tego
znaczenia. W większości języków słowiańskich oraz w niemieckim nie ma
tego problemu - wojna jest w nich jasno określona tak jak po polsku -
jako sprzymierzeńcza (np. po czesku i słowacku spojenecká, po rosyjsku
sojuzniczeskaja, po ukraińsku sojuznićka, a jej niemiecka nazwa to
Bundesgenossenkrieg).
W I wieku p.n.e. nazywano ją najczęściej marsyjską (bellum Marsicum)
albo italską (bellum Italicum). Określenie Marsicum odnosi się do
ludu Marsów ze środkowych Apeninów, z którym powszechnie kojarzono tę
wojnę, ponieważ odgrywał on wiodącą rolę w jej pierwszej fazie. Termin
bellum sociale - wojna sprzymierzeńcza - upowszechnił się za
cesarstwa.
Warto zwrócić uwagę, że używane zwykle polskie określenie "wojna ze
sprzymierzeńcami" w dużo większym stopniu niż oryginalna nazwa łacińska
wyraża rzymski punkt widzenia: to walka Rzymu ze sprzymierzeńcami, a nie
sprzymierzeńców z Rzymem. W rzeczywistości to sprzymierzeńcy rozpoczęli
wojnę i przez długi czas prowadzili ofensywę, a więc równie dobrze można
powiedzieć, że była to ICH wojna z Rzymianami. Ponadto nazwa "wojna ze
sprzymierzeńcami" od razu każe nam postrzegać italskich sprzymierzeńców
Rzymu jako wrogów. Bardziej neutralne jest wyrażenie przymiotnikowe
"wojna sprzymierzeńcza", bliższe zresztą wersji łacińskiej3.
Wybór Askulum
Działania zbrojne w czasie wojny sprzymierzeńczej toczyły się
jednocześnie w wielu rejonach i miastach środkowej oraz południowej
Italii, pod wieloma względami przypominając długotrwałe wojny powstańcze
bliższych nam epok. Ważnych bitew, kampanii i oblężeń było wiele i nie
można mówić o jednym rozstrzygającym starciu. Niestety na podstawie
skrótowych i niepełnych przekazów, które dotrwały do naszych czasów,
odtworzenie pełnego przebiegu walk i dokładne opisanie poszczególnych
bitew najczęściej jest niemożliwe. W książce tej podjęto jednak próbę
przybliżenia charakteru zażartych zmagań między Italikami a Rzymianami
na przykładzie oblężenia italskiego Askulum, w którym rozpoczęło się
powstanie. Losy miasta, po którego zdobyciu odbył się jedyny w czasie
bellum Italicum rzymski triumf, są w pewien sposób symboliczne i pozwalają ukazać tragizm tej wojny. Podczas walk o Askulum stoczono też
jedną z największych bitew wojny italskiej, niestety słabo nam znaną.
Wybór Askulum podyktowany był ponadto względami archeologicznymi. Z okresu oblężenia miasta pochodzą bowiem niezwykle interesujące
świadectwa toczonych w tym rejonie walk - italskie i rzymskie pociski do
proc, opatrzone krótkimi, acz ekspresywnymi napisami. To jedne z bardzo
niewielu bezpośrednich przekazów, jakie pozostawili uczestnicy tej
wojny.
Mniej znana wojna
Diodor Sycylijski, grecki historyk piszący dwa pokolenia po wojnie
italskiej, uważał ją za największą w dziejach4. Mimo pewnej
dozy literackiej przesady jego opinia mogła odzwierciedlać odczucia
ówczesnych Rzymian i Italików, dla których konflikt ten był wyjątkowo
traumatycznym doświadczeniem. Również Cyceron, naoczny świadek wydarzeń,
uznawał tę wojnę za największą i najtrudniejszą5.
Chociaż dzisiaj także uważa się ją za "jeden z najbardziej druzgoczących
konfliktów, w obliczu których stanęła republika rzymska"6,
wciąż pozostaje ona mniej znana niż inne konfrontacje zbrojne tego
okresu. Przede wszystkim z powodu fragmentaryczności źródeł, a także
dlatego że została niejako zepchnięta na dalszy plan przez
kilkudziesięcioletni okres wojen domowych schyłku republiki.
Dzieje starożytnych przekazów o bellum sociale pokazują też z całą
jaskrawością, że historię piszą zwycięzcy. Imiona italskich dowódców,
nawet wodzów naczelnych - Kwintusa Poppediusza Silona i Gajusza Papiusza
Mutilusa - w późniejszych przekazach ulegały zniekształceniu i niemal
popadły w zapomnienie. Choć w naukach historycznych od wielu lat
następują wyraźne zmiany perspektywy i odejście od romanocentrycznego
ujęcia, wybitnymi jednostkami, które nadal są zwykle kojarzone z tą
wojną, pozostają sławni Rzymianie, przede wszystkim Lucjusz Korneliusz
Sulla i Gajusz Mariusz. Bardziej dociekliwi miłośnicy historii
starożytnej wymieniliby jeszcze kilku innych wodzów i polityków, np.
Gnejusza Pompejusza Strabona - ojca triumwira i zdobywcę Askulum,
Lucjusza i Sekstusa Cezarów czy Kwintusa Cecyliusza Metellusa Piusa.
Protagonistami tej wojny byli jednak Italikowie i ich dowódcy. To oni
rozpoczęli walkę i zaskoczyli Rzym, to oni decydowali o losach
konfliktu, prowadzili zdecydowaną ofensywę i odnosili błyskotliwe
zwycięstwa przez pierwsze półtora roku. Mimo to nawet ich największe
sukcesy militarne zostały zapomniane w późniejszych epokach. I wydaje
się, że było to w dużej mierze celowe zapominanie, ponieważ wojna
sprzymierzeńcza pozostawiła w zbiorowej świadomości Rzymian trwały uraz.
Bratobójcza Walka
Pomimo dość klarownej rzymskiej klasyfikacji wojen, w której osobną
kategorię stanowiły "wojny ze sprzymierzeńcami" (bella socialia, bella
cum sociis), znane także z dziejów Grecji7, Rzymianie,
zwłaszcza w późniejszych wiekach, odczuwali pewną niejasność w sprawie
charakteru wojny italskiej. Lucjusz Anneusz Florus, tworzący w II wieku
n.e. autor skrótowej historii Rzymu, pisał z oratorską emfazą: "Cóż
żałośniejszego nad to nieszczęście? Cóż bardziej zgubnego? [...] cała
Italia powstała przeciw Miastu, matce swojej i żywicielce"8.
Według Florusa i zapewne autorów, na których się opierał, w gruncie
rzeczy bellum sociale miało charakter wojny domowej, bowiem przeciwko
Rzymowi wystąpiły ludy italskie, związane z nim - przede wszystkim
poprzez Sabinów - wspólnym pochodzeniem. Rzymianie epoki cesarstwa
faktycznie mogli uważać tę wojnę w pewnym stopniu za domową, głównie
dlatego że dla nich Italia była od dawna tożsama z Rzymem, a Italikowie
z Rzymianami.
Na początku I wieku p.n.e. sytuacja przedstawiała się jednak zupełnie
inaczej i nie można przenosić późniejszych wyobrażeń na tamte czasy. W II wieku n.e. Appian z Aleksandrii w swej obszernej Historii rzymskiej
umieścił wojnę italską w księgach o wojnach domowych, ale nie dlatego że
zaliczył ją do nich, lecz ponieważ ściśle wiązała się z konfliktami
wewnętrznymi w Rzymie. Z polityczno-prawnego i historycznego punktu
widzenia nie była ona wojną domową z tej prostej przyczyny, że nie
walczyli w niej ze sobą obywatele tego samego państwa. Społeczności
Italii związane z Rzymem układami sprzymierzeńczymi - chociaż zależne od
niego i zobowiązane dostarczać mu wojsk - formalnie pozostawały
odrębnymi bytami państwowymi, a ich mieszkańcy nie byli obywatelami
rzymskimi. Ani Rzymianie, ani Italikowie nie klasyfikowali wojny
sprzymierzeńczej jako domowej. Niemniej jednak uznawali ją za konflikt
szczególny, ponieważ toczyli ją przeciwko sobie odwieczni sąsiedzi
zamieszkujący Półwysep Apeniński, bardzo sobie bliscy kulturowo i etnicznie, powiązani rozlicznymi związkami. Tym, co najbardziej
uzasadnia określenie tej wojny jako bratobójczej, jest zaś fakt, że
walczyli w niej przeciwko sobie sami italscy sprzymierzeńcy - ci, którzy
się zbuntowali i ci, którzy nie zerwali układów z Rzymem.
Powstanie Italików
Jednocześnie wojna sprzymierzeńcza miała ewidentnie cechy zrywu
wolnościowego. Choć nie wszyscy Italikowie stanęli do walki, można mówić
o powstaniu Italii przeciwko rzymskiej hegemonii. Czasem trudno nam
zrozumieć, dlaczego Italikowie zdecydowali się na tak "szalony" krok jak
otwarta walka ze śródziemnomorską potęgą. Ulegamy tu jednak tradycyjnej,
romanocentrycznej wizji historii Italii. Uznajemy jej mieszkańców za
niezdolnych do samodzielnego skutecznego działania - zorganizowania
własnych struktur militarnych i państwowych, sformowania silnej armii,
będącej w stanie zagrozić Rzymowi, prowadzenia efektywnych działań
wojennych. A przecież wojna pokazała, że było inaczej. Gdyby nie
najwyższy wysiłek militarny Rzymian, wsparcie z prowincji oraz decyzje o rozszerzeniu obywatelstwa na inne społeczności italskie, wojna ta mogła
okazać się dla Rzymu katastrofalna.
Fakt, że na czele powstania stanęli najwierniejsi dotąd sprzymierzeńcy
Rzymu ze środkowych Apeninów, gotowi walczyć z nim do upadłego,
pokazuje, jak wielka musiała być nienawiść Italików i jak silny musiał
być ich sprzeciw wobec rzymskiego panowania. Wystąpienie przeciw Rzymowi
i ich niebywała determinacja oznaczały, że zostali doprowadzeni do
ostateczności. W przededniu wojny dla przedstawicieli italskiej
arystokracji, którzy niedługo później stanęli na czele wojsk
powstańczych, jednym z głównych celów z pewnością było uzyskanie praw
politycznych pozwalających im "stać się współrządcami
państwa"9. Ale w większości Italików musiał przede wszystkim
narastać sprzeciw wobec traktowania ich przez Rzymian jako tych
gorszych. Rosnący gniew przerodził się we wściekłość, która pchnęła ich
do walki o wyzwolenie się spod rzymskiej władzy. Nie da się w pełni
zrozumieć motywów działania Italików bez uwzględnienia aspektów
emocjonalnych, tak ważnych w przypadku wszystkich powstań - poczucia
niesprawiedliwości i krzywdy, nagromadzonego przez lata gniewu oraz
żądzy odwetu.
Wydaje się, że z powodu naszych doświadczeń historycznych i tradycji
powstańczych potrafimy wyjątkowo dobrze zrozumieć motywy Italików,
którzy chwycili za broń w akcie - w pewnej mierze desperackiego - buntu
przeciwko dominacji Rzymu i swej podrzędnej pozycji w Italii. Jak pisał
Ronald Syme, Italikowie walczyli o wolność i sprawiedliwość10. Nie bez przyczyny wojna ta określana
jest zwykle mianem powstania, choć wyraz ten w różnych językach, np. w angielskim, nie ma tak szczególnych konotacji wolnościowych jak w polskim i może po prostu oznaczać bunt czy rebelię przeciwko władzy lub
państwu. Ale może właśnie dzięki specyficznym konotacjom pojęcia
"powstanie" w języku polskim jest nam łatwiej spojrzeć na walkę Italików
z ich punktu widzenia. Zobaczyć w niej nie rebelię "zagrażającą
porządkowi światowemu"11, lecz bunt przeciwko nierównemu
traktowaniu i walkę o wolność.
Charakter zachowanych źródeł i ich szczupłość niestety nie pozwala na
dokładne prześledzenie działań wojennych podczas wojny italskiej.
Odtworzenie ruchów armii oraz okoliczności i przebiegu starć często musi
być hipotetyczne. Zwykle nie jest też możliwe opisanie przeprowadzonych
manewrów czy wskazanie konkretnych miejsc obozowania wojsk. Jednakże
uwzględnienie w "Historycznych bitwach" jednej z najważniejszych
kampanii bellum Italicum wynikało z głębokiego przekonania - mojego i redakcji - że konfliktu między italskimi sprzymierzeńcami a Rzymianami
nie można w tej serii pominąć.
***
Dziękuję Panu Redaktorowi Bogusławowi Kubiszowi za propozycję napisania
książki skupiającej się na wybranej przeze mnie kampanii wojny
sprzymierzeńczej.
Szczególne podziękowania kieruję do Pana Damiana Waszaka, który
przekazał mi cenne uwagi oraz wskazówki bibliograficzne na temat
starożytnych procarzy i pocisków do proc, a także udostępnił niektóre
publikacje dotyczące tej tematyki.
Panu Redaktorowi Miłoszowi Niewierowiczowi dziękuję zaś za wnikliwe
sprawdzenie tekstu, wychwycenie niejasności podczas jego opracowywania
redakcyjnego i bardzo dobrą współpracę.
Rozdział I. Wojna sprzymierzeńcza w źródłach i literaturze przedmiotu
ROZDZIAŁ I
WOJNA SPRZYMIERZEŃCZA W ŹRÓDŁACH I LITERATURZE PRZEDMIOTU
Starożytne przekazy dotyczące bellum sociale, które dotrwały do
naszych czasów, są irytująco skrótowe i fragmentaryczne. Rozsiane w nich
informacje o wojnie dość trudno złożyć w spójną całość. Najbardziej
kompletna jest relacja Appiana z Aleksandrii w pierwszej księdze jego
Wojen domowych12, ale i ona ukazuje wydarzenia wybiórczo i niezbyt szczegółowo. Niektóre większe dzieła obejmujące okres wojny
znamy tylko z krótkich wyciągów lub zarysów dziejów (periochae, epitomae, breviaria). Ogromną stratą jest to, że przepadły dzieła
historyków żyjących niedługo po bellum sociale, przede wszystkim
popularnego w I wieku p.n.e. Korneliusza Sisenny. Nie zachowały się też
oryginalne wersje dzieł Diodora Sycylijskiego i Tytusa Liwiusza. Części
Biblioteki historycznej Diodora poświęcone wojnie italskiej znamy
tylko z fragmentów wyrwanych z kontekstu, a odpowiednie księgi Dziejów
Rzymu od założenia miasta Liwiusza - z późniejszych streszczeń i wyciągów. Te obfitujące w szczegóły, barwne przekazy musiały dokładnie
opisywać przebieg zdarzeń. U Liwiusza wojna sprzymierzeńcza była
przedstawiona aż w sześciu księgach. W dzisiejszym formacie każda z nich
mogła zajmować 40-50 stron. Zachowały się z nich tylko skróty
streszczeń, nazywane z grecka periochami, liczące od kilku do kilkunastu
zdań. Na podstawie oryginalnych tekstów tych autorów moglibyśmy z powodzeniem wyrobić sobie znacznie bardziej klarowny pogląd na bellum
Italicum.
Lepiej zachowane teksty - Historia rzymska Wellejusza Paterkulusa i Zarys dziejów rzymskich Lucjusza Anneusza Florusa - to kompendia
historyczne niewielkiej objętości. W innych dziełach literatury
starożytnej, takich jak mowy, rozprawy filozoficzne czy prace
encyklopedyczne, można znaleźć tylko okruchy informacji o bellum
sociale.
Wiele przekazów obejmujących okres wojny italskiej w ogóle nie
przetrwało do naszych czasów. Oprócz dzieła wspomnianego Sisenny
przepadły pisma Hortensjusza, annalistów młodszych, Korneliusza Neposa i Azyniusza Polliona, a także autorów greckich, np. Posejdoniosa i Strabona. Autorzy ci wywarli duży wpływ na wielu późniejszych
dziejopisów. Rzut oka na te utracone dzieła pozwala lepiej zdać sobie
sprawę, że nasza kanoniczna wersja historii Rzymu i Italii opiera się
tylko na wycinku starożytnej tradycji historiograficznej.
Nie zachowała się żadna starożytna "monografia" wojny italskiej, choć
wiemy, że takie powstały. Prawdopodobnie pierwszą była historia tego
konfliktu napisana po grecku przez Lucjusza Licyniusza Lukullusa (118-56
p.n.e.), który walczył w bellum sociale jako trybun wojskowy pod
komendą Sulli. W żywocie Lukullusa Plutarch podaje, że w młodości jego
bohater przyjął propozycję przyjaciół, by napisać "poemat czy mowę na
temat wojny marsyjskiej w językach greckim lub łacińskim, który
wylosuje" i potwierdza, że zachowała się "jakaś grecka historia tej
wojny"13. Ten utwór mógł być interesującym, niemal współczesnym
wojnie świadectwem rzymskiego oficera.
O wojnie sprzymierzeńczej pisał też we Wspomnieniach (Commentarii)
Lucjusz Korneliusz Sulla (138-78 p.n.e.), jeden z wyższych dowódców i czołowych polityków tego okresu. Tego typu utwory służyły rzymskim
politykom do przedstawiania własnych dokonań współczesnym i potomnym.
Sulla na pewno dokładnie opisywał wojnę i swoje sukcesy wojskowe, a zawarta we Wspomnieniach propaganda okazała się wyjątkowo skuteczna,
wywierając ogromny wpływ na wizję tej epoki u późniejszych autorów. Ze
Wspomnień Sulli korzystali m.in. Plutarch i Appian, ale obaj zachowali
pewien dystans do tego źródła. W żywotach Sulli i Mariusza Plutarch
często podaje, że w danym miejscu opierał się na tekście dyktatora.
Jak wspomniano, do naszych czasów nie dotrwały nawet tak poczytne
dzieła, jak Historia Lucjusza Korneliusza Sisenny (ok. 120-67 p.n.e.),
która skupiała się na bellum Italicum i wojnie sullańskiej. Zachowały
się tylko jej skąpe fragmenty, a właściwie pojedyncze zdania. Sisenna
przedstawiał wojnę italską bardzo szczegółowo - na każdy rok przypadała
mniej więcej jedna księga. Było to podstawowe dzieło historyczne
poświęcone latom osiemdziesiątym I stulecia p.n.e. i jedno z głównych
źródeł Liwiusza dla okresu bellum sociale. Salustiusz, historyk z czasów Cezara, mimo podziwu dla literackiej strony dzieła Sisenny
widział w nim jednak wyraźne prosenackie "skrzywienie ideologiczne"
autora optymaty.
Również inny polityk optymacki i uczestnik wojny italskiej, mówca
Kwintus Hortensjusz (114-50 p.n.e.), opisywał ją w swoich Rocznikach
(Annales). Na jego przekaz powołuje się m.in. Wellejusz Paterkulus,
kiedy przywołuje historię swego pradziadka Minatiusza Magiusza z Aeclanum w wojnie sprzymierzeńczej walczącego po stronie
Rzymian14. Niestety z Roczników Hortensjusza nic nie
przetrwało.
Podobny los spotkał dzieła annalistów młodszych - historyków rzymskich
tworzących u schyłku republiki, od czasów Sulli. Należeli do nich:
Kwintus Klaudiusz Kwadrygariusz, Waleriusz Antias, Gajusz Licyniusz
Macer i Eliusz Tuberon. Ich prace były jednymi z podstawowych źródeł
Liwiusza.
Tylko z fragmentów i wzmianek znamy Historię nawiązującą do Polibiusza
greckiego filozofa i uczonego Posejdoniosa (ok. 135 - ok. 51 p.n.e.), na
której opierał się m.in. Diodor Sycylijski. Przedstawiała dzieje Rzymu i świata greckiego od końca ostatniej wojny punickiej do 86 lub 85 roku
p.n.e. Napisana w duchu historiografii hellenistycznej zawierała
szczegółowy, barwny i trzymający w napięciu opis wydarzeń. Dzieło
Posejdoniosa zawierało też grecką koncepcję historiozoficzną, według
której głęboką przyczyną konfliktów szarpiących republikę pod koniec II
i na początku I wieku p.n.e. była degradacja moralna Rzymian. Tylko
strach przed groźnymi wrogami trzymał ich w ryzach i zmuszał ich do
wielkich czynów. Kiedy po pokonaniu Kartaginy osiągnęli pozycję władców
w stosunku do innych państw i ludów - a co za tym idzie - potęgę i bogactwo, zaczęli ulegać postępującemu zepsuciu moralnemu, które z kolei
stało się przyczyną degeneracji politycznej miasta nad Tybrem. Co
ciekawe, podobną wizję historyczno-filozoficzną przyjął też Salustiusz,
Rzymianin pochodzenia sabińskiego. Taki punkt widzenia był głęboko
zakorzeniony w greckiej kulturze: wielu greckich autorów uważało, że
państwa, podobnie jak jednostki, po odniesieniu wielkich sukcesów i zdobyciu wyjątkowej pozycji stają na niebezpiecznej granicy, poza którą
jest już tylko hybris - przekroczenie miary, naruszenie praw boskich i ludzkich. Zaślepienie i pycha przywodzi je do błędów i zbrodni, a te z kolei do upadku. Konflikty polityczne i społeczne w Rzymie pod koniec II
i w I wieku p.n.e. były postrzegane przez część dziejopisów jako
konsekwencja owej hybris Rzymian. Taka wizja najnowszych dziejów
rzymskich pozwalała niektórym greckim pisarzom w większym stopniu
przyjąć italski punkt widzenia i za wywołanie wojny winić Rzymian,
którzy "przekroczyli miarę". Pogląd ten, oparty na wizji Posejdoniosa,
wyraża Diodor15.
Wyjątkowo dotkliwa jest też utrata Historii Gajusza Azyniusza Polliona
(76 p.n.e. - 5 n.e.), polityka i wodza okresu wojen domowych, zwolennika
Cezara, "pasywnego opozycjonisty w stosunku do Oktawiana"16, a przy tym intelektualisty, założyciela pierwszej biblioteki publicznej w Rzymie. Azyniusz pochodził z ludu Marrucynów (Marrucini),
zamieszkującego rejon dzisiejszego Chieti. Był wnukiem wodza z okresu
tej wojny, Heriusza Azyniusza, poległego w walce przeciwko Rzymowi. Ze
względu na swoje pochodzenie i tradycje rodzinne Azyniusz mógł dość
krytycznie wyrażać się o Rzymie. Poza tym był "autentycznie
zainteresowany dziejami Italii"17. Jego Historiae, bardzo
popularne w czasach wczesnego cesarstwa, obejmowały okres od 60 roku
p.n.e., lecz zawierały też rodzaj wstępu, przedstawiającego czasy od
Grakchów do Sulli. Azyniusz dobrze znał italskie realia, rozumiał motywy
Italików i mógł krótko opisać wojnę sprzymierzeńczą z uwzględnieniem ich
perspektywy. Możliwe, że Appian z Aleksandrii częściowo opierał się na
nim w swojej relacji o bellum sociale.
Przegląd ocalałych przekazów starożytnych o wojnie sprzymierzeńczej
trzeba zacząć od Marka Tulliusza Cycerona (106-43 p.n.e.), naocznego
świadka wydarzeń. W 89 roku p.n.e. 17-letni Cyceron odbywał służbę w sztabie Gnejusza Pompejusza Strabona w Picenum oraz w wojsku Sulli w Kampanii. W pismach słynnego mówcy zachowało się wiele wzmianek na temat
życia politycznego w Rzymie tego okresu oraz wojny italskiej, m.in.
interesujący fragment o rokowaniach Pompejusza Strabona z marsyjskim
wodzem Wettiuszem Skatonem18.
Diodor Sycylijski, grecki autor tworzący w drugiej połowie I wieku
p.n.e., opisywał wojnę marsyjską w 37. księdze Biblioteki historycznej
(Bibliotheke historike), kompilacyjnego dzieła, przedstawiającego
dzieje powszechne do czasów mu współczesnych. Zachowane fragmenty tej
księgi należą do podstawowych źródeł na temat bellum Italicum. Diodor
jako jedyny podaje m.in informacje o organizacji powstańczego państwa
Italików. Jego dzieło było napisane w typowo hellenistycznym stylu i zawierało wiele anegdotycznych szczegółów.
W monumentalnej historii Rzymu Ab urbe condita libri Tytus Liwiusz (59
p.n.e. - 17 n.e.) przedstawiał bellum sociale w księgach 71-76, zaś w kolejnych (77-89) opisywał okres wojny sullańskiej. Również w przypadku
tego dzieła los nie był łaskawy dla części dotyczącej wojny italskiej.
Księgi te zachowały się w zubożonej formie perioch, czwartowiecznych
krótkich wyciągów z obszerniejszych streszczeń. Zgodnie z tradycyjnym
annalistycznym układem księgi Liwiusza przedstawiały wydarzenia
chronologicznie. Autor mógł się opierać głównie na dziełach Sisenny,
Posejdoniosa i annalistów młodszych. Ukazuje on wojnę - można by rzec -
z typowo rzymskiej i prosenackiej perspektywy, ale za jego czasów
popularne były też dzieła, przedstawiające ten okres w innym świetle,
jak Historia Azyniusza Polliona czy Historiae Philippicae Pompejusza
Trogusa.
Współczesny Liwiuszowi Strabon (63 p.n.e. - 21 n.e.), Grek z Pontu, jest
znany jako autor Geografii. Co prawda napisał też Historię
przedstawiającą dzieje powszechne od upadku Kartaginy, lecz dzieło to
się nie zachowało. W Geografii Strabon opisuje znany mu świat i podaje
informacje o zamieszkujących go ludach, ich mitach i legendarnej
przeszłości. Wiadomości o Italii, zawarte w księdze piątej, dają obraz
jej zróżnicowania i pozwalają lepiej zrozumieć wydarzenia wojny
italskiej. Autor podaje też krótkie wzmianki o samym konflikcie.
Pochodzący z Kampanii Wellejusz Paterkulus (ok. 19 p.n.e. - po 30 n.e.)
napisał za Tyberiusza zwięzłą Historię rzymską (Historiae Romanae) w dwóch księgach. Mimo że jego pradziadek walczył w wojnie
sprzymierzeńczej po stronie Rzymian, co Wellejusz wspomina z dumą19, wybrzmiewają u niego proitalskie tony. Jego przekaz jest
lakoniczny, ale zawiera ważne informacje o bellum Italicum, m.in.
wzmiankę o oblężeniu Pompejów przez Sullę20.
Rozproszone informacje o wojnie italskiej znalazły się też w zbiorze
Pamiętnych czynów i powiedzeń (Facta et dicta memorabilia)
Waleriusza Maksimusa, które powstały za Tyberiusza, a także w Historii
naturalnej Pliniusza Starszego oraz w Podstępach wojennych
(Strategemata) Frontinusa, dziełach z drugiej połowy I wieku n.e. O znanych Rzymianach, którzy uczestniczyli w wojnie, można przeczytać w Żywotach sławnych mężów (Bioi paralleloi, łac. Vitae parallelae)
Plutarcha z Cheronei (50-125 n.e.), "wielostronnego uczonego, moralisty,
biografa"21. Dzieło zawiera zestawione ze sobą biografie
sławnych ludzi, znanych z historii greckiej i rzymskiej, wśród nich:
Mariusza, Sulli, Lukullusa, Pompejusza i Cycerona.
Podstawowym źródłem dla okresu wojny sprzymierzeńczej pozostaje
Historia rzymska Appiana z Aleksandrii (ok. 90/95 - 165 n.e.),
napisana za Antonina Piusa. Wojnę tę, jako wydarzenie ściśle związane z konfliktami społeczno-politycznymi w Rzymie, grecki autor opisał w księgach o wojnach domowych (których tytuł cytuje się w wersji
łacińskiej - Bella civilia). Na początku 1. księgi Appian wyjaśnia
genezę gwałtownych konfliktów wewnętrznych w Rzymie pod koniec II wieku
p.n.e. od okresu Grakchów. W jego wizji kluczową rolę odgrywa kwestia
italska. Przekaz Appiana został dogłębnie przeanalizowany i doceniony
przez Emilia Gabbę, który podkreśla, że tekst ten jako jedyny stawia w centrum problematykę zawiązaną z dążeniami Italików22. Appian
ukazuje, jak i dlaczego zostali oni uwikłani w walkę polityczną w Rzymie
i co doprowadziło do ich zbrojnego wystąpienia przeciwko republice.
Henrik Mouritsen uważa natomiast relację Appiana za wizję nade wszystko
literacką, świetnie skonstruowaną i logiczną, ale niezbyt wiarygodną
historycznie23. Niemniej jednak przekaz Appiana - choć nie
ukazuje wojny bardzo szczegółowo ani ściśle chronologicznie i zapewne
przecenia proitalskość trybuna ludowego Marka Liwiusza Druzusa - stanowi
najbardziej spójną relację o bellum sociale.
Wojnę sprzymierzeńczą krótko opisał również współczesny Appianowi
Lucjusz Anneusz Florus (ok. 70-140 n.e.) w Zarysie dziejów rzymskich.
Jest to rodzaj szkolnego kompendium, streszczenia popularnej wersji
historii Rzymu z jego czasów, o charakterze prorzymskim i moralizatorskim. Styl Florusa, przypominający oratorskie deklamacje,
wydaje się dzisiaj napuszony i pretensjonalny, wydarzenia są ukazane w sposób skrótowy, ale zdarzają się u niego dość trafne stwierdzenia
ogólne.
Z zachowanych fragmentów Historii rzymskiej Kasjusza Diona (ok.
163-235 n.e.), która w oryginale liczyła 80 ksiąg, można wydobyć
zaledwie skrawki informacji o wojnie italskiej - wyrwane z kontekstu
urywki dotyczące 91 roku p.n.e., samej wojny oraz okresu sullańskiego.
Widać w nich skłonność do retorycznej przesady, wyolbrzymień,
potęgowania napięcia i grozy.
Informacje o wojnie italskiej zachowały się też w późnych przekazach,
przede wszystkim w czwartowiecznym Brewiarium od założenia Miasta
(Brevarium ab Urbe condita) Flawiusza Eutropiusza oraz w napisanej na
początku V wieku Historii przeciw poganom (Historiae adversus
paganos) Pawła Orozjusza.
Historykowi bellum Italicum narzuca się pytanie, dlaczego zaginęły
przekazy akurat o tej wojnie . Czy to dzieło czystego przypadku? Wydaje
się, że sami Rzymianie niechętnie wspominali ten niechlubny dla nich
konflikt - zwłaszcza kilka pokoleń później, w okresie rozkwitu
cesarstwa, kiedy dzieje wojen schyłku republiki były już odległe. Była
to przecież wojna, w której rzymski oręż i potęga zostały poważnie
skompromitowane. Jednocześnie stała się ona w gruncie rzeczy
niezrozumiała dla potomnych, szczególnie ludzi późnej starożytności,
wychowanych na dziełach sławiących potęgę i wielkość Rzymu, a przy tym
nie dość dobrze znających zawiłe dzieje ostatniego wieku republiki.
Teksty dotyczące bellum Italicum jako mało zrozumiałe i mniej
popularne mogły być rzadziej kopiowane, toteż wiele z nich nie
przetrwało do naszych czasów. Jednak część antycznych tekstów mówiących
o tej wojnie uległa zniszczeniu lub zaginęła nie w starożytności, lecz
później. Na przykład jeszcze w IX wieku istniała pełna wersja Historii
rzymskiej Appiana, potem brak już wzmianek o niej.
Oprócz niedostatku źródeł innym problemem jest wydobycie faktów z tekstów pisanych w innej niż dzisiaj konwencji. Antyczni historycy
zwracali zwykle uwagę na inne aspekty dziejów niż my. Styl autorów
rzymskich często zawiera wyraźne naleciałości retoryczne, a pisarze
greccy najczęściej przedstawiali dzieje w duchu historiografii
hellenistycznej, charakteryzującej się beletrystycznym ujęciem. Dzisiaj
przeszkadza nam konsekwentne unikanie różnego rodzaju szczegółów
technicznych, brak dokładnego datowania, pewna niedbałość w podawaniu
nazw i imion, a także przeważnie niewystarczające dla nas ukazywanie
szerszego kontekstu wydarzeń. Pamiętajmy jednak, że "historykowi
starożytnemu nie stawiano tych wymogów, jakie stawia się
dzisiejszemu"24. Nie możemy zarzucać starożytnym, że nie
byli tacy jak my i stosować do nich naszych kryteriów. Powinniśmy starać
się ich zrozumieć i umiejętnie odczytywać ich pisma.
Dość dobre pojęcie o upodobaniach Rzymian w I wieku p.n.e. daje fragment
dzieła O mówcy (2, 52), w którym Cyceron krytycznie wyraża się o wczesnej historiografii rzymskiej. Określa ją jako sporządzanie
roczników: "Wielu naśladowało ten sposób pisania, pozostawiając tylko
nieozdobne świadectwa dat, ludzi, miejsc i czynów [...]. Nie wiedzieli
oni jeszcze, jakimi środkami ozdabia się mowę, gdyż takowe dopiero
zostały tu przywiezione od Hellenów, dbali oni jedynie o to, aby ich
rozumiano, zwięzłość zaś uznawali za jedyną zaletę sztuki
pisarskiej"25. Ambicją historyków doby Cycerona i późniejszych epok było tworzenie dzieł literackich, które nie
ograniczały się do ukazywania faktów i podawania ich najbardziej
prawdopodobnej interpretacji, lecz przekazywały pewne idee, w tym wzorce
moralne, ukazywały określoną koncepcję dziejów, a także dostarczały
głębokich wzruszeń. Dążenie do poruszania czytelnika przeradzało się
niekiedy w chęć wstrząśnięcia nim i u niektórych autorów przybierało
formę zbliżoną do dobrze dziś znanej pogoni za sensacją. Historyk był
przede wszystkim pisarzem, a dzieło historyczne - dziełem par
excellence literackim, w którym ukazanie pewnej wizji świata i dziejów,
przekazanie pewnych idei w kunsztownej formie uważano za równie ważne
jak faktografię.
Dla dzisiejszego człowieka, poszukującego faktu, "nieozdobnych świadectw
dat, ludzi, miejsc i czynów", wyłuskanie tych elementów z dzieła
antycznego autora bywa niełatwe. Praca nad okresem wojny italskiej jest
pod tym względem wyjątkowo trudnym, ale zarazem pasjonującym zadaniem,
które przypomina skomplikowane śledztwo. Ponieważ brakuje wielu danych,
nie jest możliwe dokładne odtworzenie przebiegu wojny ani zadowalająca
interpretacja wszystkich wydarzeń. Musimy się pogodzić z tym, że nasze
wizje bellum Italicum do końca pozostaną w dużym stopniu niepewne.
Italski punkt widzenia
Walczący z Rzymem Italikowie pozostali prawie całkowicie niemi. Pokonani
nie mieli głosu, nie zostawili po sobie żadnego przekazu historycznego.
Po ponad dwóch tysiącach lat trudno jest więc próbować odtworzyć ich
rzeczywiste dążenia i cele, a także dokładny przebieg wojny. Dysponujemy
w większości przekazami zdominowanymi przez punkt widzenia Rzymian. U niektórych autorów, przede wszystkim Diodora, Wellejusza i Appiana,
można jednak doszukać się proitalskich akcentów i skrawków informacji o rzeczywistych dążeniach Italików.
Na szczęście zachowały się także źródła numizmatyczne i epigraficzne -
monety emitowane przez państwo italskich powstańców oraz nieliczne
inskrypcje z czasów wojny, w tym krótkie teksty widniejące na pociskach
do proc z rejonu obleganego przez Rzymian Askulum. To jedyne
bezpośrednie przekazy pozostawione przez walczących Italików. Kluczowe
znaczenie mają wizerunki i legendy na italskich denarach, bowiem
pozwalają do pewnego stopnia poznać ideologię i cele powstańców, o czym
będzie mowa w rozdziale o państwie Italików utworzonym podczas bellum
sociale.
Przegląd literatury przedmiotu
Nietypowe monety "rzymskie" z zagadkowymi legendami wzbudziły
zainteresowanie nowożytnych uczonych długo przed ukazaniem się
pierwszych prac o wojnie sprzymierzeńczej. Część tych monet już w XVI
wieku we Włoszech trafnie zidentyfikowano jako pieniądz zbuntowanych
Italików. Informacje na ten temat są obecne w pracach uczonych od
kilkuset lat. Spośród XIX-wiecznych dzieł warto wymienić rozprawę
poświęconą wyłącznie tym monetom, której autorem był Hubert-Ferdinand
Bompois26, a z publikacji wydanych w XX wieku - korpus monet
okresu republiki rzymskiej Edwarda Sydenhama27 oraz
najbardziej kompleksowe opracowanie - korpus monet italskich powstańców
autorstwa Alberta Campany28. Monety te zostały również omówione
w obszernym zbiorze inskrypcji italskich pt. Imagines Italicae pod
redakcją m.in. Michaela Crawforda29.
Pierwsze monografie wojny sprzymierzeńczej, niektóre po łacinie, inne w językach narodowych, ukazały się w XIX wieku. Interesującą pozycją jest
praca Prospera Mérimée30, znanego pisarza oraz autora rozpraw
historycznych i archeologa, wieloletniego inspektora generalnego do
spraw zabytków Francji. Jego essai wyróżnia się przede wszystkim
przyjęciem italskiej perspektywy. Dwie ważne prace o tej wojnie oraz o źródłach i antycznej tradycji na jej temat napisali autorzy niemieccy:
Adolf Kiene i Erich Marcks31. Theodor Mommsen przedstawił dzieje
wojny w jednym z rozdziałów drugiego tomu Historii
rzymskiej32. Jego koncepcja Italii III i II wieku p.n.e.,
zromanizowanej i dążącej do integracji z Rzymem, wywarła ogromny wpływ
na poglądy późniejszych historyków. Jednocześnie jednak Mommsen
twierdził, że podczas italskiej insurekcji (die Italische
Insurrektion) walczący sprzymierzeńcy nie myśleli już o równouprawnieniu w republice rzymskiej, ale zamierzali zniszczyć lub
podporządkować sobie Rzym i utworzyć nowe państwo.
W drugiej dekadzie XX wieku ukazała się niewielka, lecz ważna praca
Alfreda von Domaszewskiego33, w której szczegółowe
zestawienie antycznych przekazów posłużyło autorowi do zaprezentowania
zwięzłej rekonstrukcji przebiegu bellum Marsicum. Ronald Syme w Rewolucji rzymskiej34 zawarł wiele gorzkich refleksji na
temat losów italskiego powstania oraz udziału Italików w wojnach
domowych. W latach czterdziestych Gaetano De Sanctis opracował obszerny
tekst na temat wojny sprzymierzeńczej, który miał być częścią piątego
tomu jego Storia dei Romani, lecz został opublikowany dopiero po
śmierci autora, w 1976 roku, w formie osobnej monografii pod redakcją
Leandra Polveriniego35. De Sanctis dostrzegał w dążeniach
powstańców zaczątki idei zjednoczenia Italii.
Ogromne znaczenie dla badania problematyki wojny sprzymierzeńczej mają
prace Emilia Gabby, który zajmował się m.in. sytuacją
społeczno-polityczną w Rzymie i w Italii w latach poprzedzających
bellum sociale, przemianami w wojsku rzymskim w II i I wieku p.n.e.
oraz przyczynami wybuchu konfliktu
italsko-rzymskiego36. Gabba zwraca m.in. uwagę na
kontrast między integracją rzymskich i italskich ludzi interesu
(negotiatores) w prowincjach i brakiem integracji w Italii. Według
włoskiego historyka ta sytuacja była jedną z przyczyn pogarszania się
stosunków między Rzymianami a sprzymierzeńcami.
W znanej monografii Samnitów37 Edward Togo Salmon przedstawia
przebieg wojny italskiej w rozdziale o znamiennym tytule Koniec
Samnitów - The End of the Samnites. Adrian Sherwin-White poświęca
celom walczących sprzymierzeńców osobny rozdział w pracy na temat
obywatelstwa rzymskiego38, w którym podkreśla, że civitas
Romana nie była celem sprzymierzeńców po wybuchu wojny, zaś Arthur
Keaveney w klasycznej monografii wojny szeroko omawia zarówno jej
przyczyny, jak i długofalowe następstwa39.
Pod koniec ubiegłego wieku ukazała się przełomowa, choć kontrowersyjna
praca Henrika Mouritsena40. Autor ten odrzuca tradycyjną
wizję dążeń Italików, którzy mieliby się domagać równouprawnienia w republice rzymskiej, i uznaje za główną przyczynę wojny ich rosnącą
wrogość do Rzymu. Bellum Italicum widzi jako antyrzymskie powstanie,
którego celem było obalenie rzymskiej dominacji i uzyskanie
niezależności. W podobnym duchu wojnę sprzymierzeńczą przedstawia m.in.
Mark Pobjoy41. Spośród monografii tego konfliktu, które ukazały
się w ostatnich latach, trzeba wymienić pracę Christophera
Darta42, który nie podziela co prawda opinii Mouritsena, ale
uwzględnia niektóre jego wnioski. Dart zwraca też szczególną uwagę na
aktywność polityczną Italików w przededniu wojny, a także analizuje
utworzone przez nich struktury polityczno-wojskowe, dowodząc, że nie
były wzorowane na modelu rzymskim.
Rozkwit badań historycznych i archeologicznych nad ludami italskimi,
który nastąpił w ostatnich dziesięcioleciach, sprawił, że dzisiaj
historycy w większym stopniu koncentrują się na Italikach i różnych
aspektach ich stosunków z Rzymianami. Pod koniec XX wieku Emma Dench
przeanalizowała sposób, w jaki Grecy i Rzymianie postrzegali ludy
italskie i ukazała grecko-rzymskie, często negatywne, stereotypy, które
wpłynęły na wizerunek tych ludów w starożytnej i późniejszej
historiografii43. Spośród ogromnej liczby publikacji
dotyczących ludów Italii należy wymienić ważną w kontekście wojny
sprzymierzeńczej pracę ukazującą historię i kulturę ludu Marsów, której
autorem jest Cesare Letta44.
Askulum jest przedmiotem wnikliwego opracowania Umberta Laffiego i Marinelli Pasquinucci45, prezentującego historię miasta w okresie starożytnym oraz wyniki prowadzonych tam badań archeologicznych.
Bardziej popularyzatorski charakter ma zarys dziejów Askulum w okresie
republikańskim pióra Andrei Raggiego, zamieszczony w zbiorowym
opracowaniu na temat historii tego miasta "od Picenów do epoki
rzymskiej"46.
Mimo że italscy sprzymierzeńcy tworzyli ogromną część rzymskich wojsk
okresu republiki, w literaturze poświęconej starożytnej wojskowości
pisze się o nich niezbyt często. Kanonem pozostaje praca Petera Brunta
na temat demografii i potencjału rekrutacyjnego Italii oraz wnikliwe
studium Virgilia Ilariego na temat Italików w rzymskich strukturach
wojskowych47. W ostatnich latach o italskich sprzymierzeńcach
w armii rzymskiej pisał m.in. Michael J. Taylor48.
Trzeba wreszcie wspomnieć o pracach dotyczących pocisków do proc spod
Askulum. Podstawową publikacją jest XIX-wieczne opracowanie Karla
Zangemeistra poświęcone ołowianym pociskom z łacińskimi
napisami49. Unikatową, niskonakładową monografię naukową na
temat użycia proc w starożytnej Italii wydał w 1971 roku Bernard
Henry50. W roku 2023 ukazała się zaś książka Lawrence'a Keppiego
na temat procarzy w wojnach domowych okresu późnej
republiki51.
W Polsce wojna sprzymierzeńcza do niedawna dość rzadko bywała
przedmiotem opracowań i artykułów. Tematy związane z bellum sociale
podejmował Aleksander Krawczuk52. W pracy na temat nadawania
obywatelstwa rzymskiego przez wodzów okresu republiki przeanalizował
m.in. przyznanie civitas przez Pompejusza Strabona żołnierzom
iberyjskiego oddziału pomocniczego w czasie walk o Askulum, a w Kolonizacji sullańskiej zawarł ważne obserwacje o sytuacji po wojnie
sprzymierzeńczej i karaniu społeczności wrogich Rzymowi przez Sullę.
Dwa artykuły na temat państwa italskich powstańców oraz ich monet
napisał Tadeusz Aleksandrowicz53. Maciej Piegdoń w niektórych pracach porusza tematy związane z wojną sprzymierzeńczą, np.
w książce o Galii Przedalpejskiej omawia ustawę Pompejusza Strabona z okresu bellum Italicum nadającą prawa latyńskie ludności tego regionu.
Natomiast w artykule opublikowanym w 2023 roku zajmuje się pociskami do
proc spod Askulum54.
Pod koniec 2023 roku monografię wojny sprzymierzeńczej opublikował
debiutujący w dziedzinie historii Cyprian Herl55. Autor stara się
bardzo szczegółowo przedstawić przyczyny wojny, jej przebieg oraz
następstwa, uwzględniając obszerny materiał bibliograficzny. Niestety
dążenie do drobiazgowego wręcz ukazania wydarzeń okresu wojny często
prowadzi autora do ich nadmiernego rekonstruowania na podstawie zbyt
skąpych danych.
Tematykę wojny sprzymierzeńczej podejmują również teksty mojego
autorstwa, których przedmiotem były cele walczących Italików, ich
stolica - Korfinium, udział Pompejów w wojnie oraz oskijskie komunikaty
wojskowe z okresu oblężenia tego miasta, a także nazwa, którą określali
siebie powstańcy oraz starożytne nazwy wojny56.
Niniejsza książka, eksponująca walki o miasto Askulum, jest propozycją
nowego ujęcia tematu wojny italskiej.