Artyści udręczeni - Christopher Zara

Reflow text when sidebars are open.
Tytuł oryginału: Tortured Artists. From Picasso and Monroe to Warhol and Winehouse, the Twisted Secrets of the World's Most Creative Minds
Published by arrangement with Adams Media, an F+W Media, Inc. Company, 57 Littlefield Street, Avon, MA 02322, USA
www.adamsmedia.com
Copyright ? 2012 by Christopher Zara. All rights reserved.
Illustrations by Robbie Lee
Wydanie polskie:Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa Dział handlowy: tel. 22 360 38 42 Sprzedaż wysyłkowa: tel. 22 360 37 77
Tłumaczenie: Jakub Bartoszewicz / Quendi Redakcja: Joanna Grześkowiak-Stepowicz Korekta: erte Okładka: Maciej Szymanowicz Redaktor prowadzący: Małgorzata Zemsta Redaktor techniczny: Mariusz Teler Skład i łamanie: erte
Zdjęcia na okładce: Shutterstock
Ilustracje: Robbie Lee
Copyright for Polish edition ? 2015 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa. All rights reserved.
ISBN 978-83-7778-859-2
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych - również częściowe - tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
www.burdaksiazki.pl
Celem niniejszej publikacji jest dostarczenie rzetelnych i wiarygodnych informacji na temat lub tematy w niej poruszone. Jest ona rozpowszechniana z zastrzeżeniem, że wydawca nie zamierza udzielać za jej pośrednictwem porad prawnych, księgowych ani zawodowych. Osobom szukającym tego rodzaju porad poleca się skonsultowanie z odpowiednim specjalistą.
- fragment dwustronnej Deklaracji zasad przyjętej przez Amerykańską Radę Adwokacką i Stowarzyszenie Wydawców
Poglądy i opinie przedstawione w niniejszej publikacji to osobiste poglądy i opinie autora, który nie jest ekspertem w dziedzinie medycyny i nie może w świetle prawa w sposób wiążący stawiać diagnoz stanu zdrowia, również psychicznego, osób, o których mowa w publikacji.
Wydawca świadom jest, że nazwy marek i produktów to w większości zastrzeżone znaki towarowe. Występowanie zarejestrowanych nazw tego typu w niniejszej publikacji związane jest z funkcją informacyjną, nie marketingową.
Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com
Każdy portret malowany z przejęciem jest portretem artysty, nie zaś modela
Oscar Wilde
Mówi się czasami, że wielka sztuka rodzi się w bólach. Malując Gwiaździstą noc, van Gogh zmagał się z poważnymi problemami natury emocjonalnej. Lennon i McCartney rozpoczęli twórczą współpracę połączeni żalem po śmierci swoich matek. Milton napisał Raj utracony, kiedy stracił żonę, córkę i wzrok. Nawet najsilniejszych ludzi trzeba po takich tragediach przekupywać antydepresantami, żeby zechcieli zmienić pozycję z embrionalnej na choćby siedzącą, a jednak ci wielcy twórcy nie poddali się i nie wybrali biernego cierpienia. Zamiast tego przekuli swój ból w coś, co uczyniło świat piękniejszym miejscem.
W niniejszej książce podejmuję próbę przeanalizowania przypadłości i zrządzeń losu, które od niepamiętnych czasów gnały wielkich twórców nad skraj przepaści, a także dzieł, które zrodziły się z tej gonitwy. Poprzez naświetlenie podobieństw występujących w życiorysach artystów wywodzących się z rozmaitych krajów, klas społecznych i epok, postaram się wskazać swoisty wspólny mianownik, który napędza artystyczną ekspresję niezależnie od szerokości geograficznej i dziedziny sztuki. Bo czy chodzi o magnum opus renesansowego mistrza, złożony z trzech akordów riff sklecony przez punkową kapelę z lat 70. XX wieku, czy też błyskotliwą alegorię wplecioną w książkę dla dzieci Dr. Seussa, w moim odczuciu impuls twórczy jest prawie zawsze ten sam. W większości przypadków jest to cierpienie, ból, który lęgnie się w głębi duszy artysty i znajduje ujście dopiero w twórczym procesie.
Portret artysty udręczonego. Dlaczego tytuł niniejszej książki to coś więcej niż pretensjonalny frazes
Cicha uliczka w Leytonstone, dzielnicy na północno-wschodnich przedmieściach Londynu. Ze sklepiku wychodzi sześciolatek. Nazwisko jego rodziny widnieje na szyldzie nad drzwiami. Ściskając w dłoni kawałek papieru z notatką, którą kilka minut wcześniej sporządził jego apodyktyczny ojciec, chłopiec udaje się w kierunku położonego kilka przecznic dalej pobliskiego posterunku policji. Przystaje na chwilę, zanim przejdzie przez ulicę, rozgląda się na boki. W 1905 roku po miastach jeżdżą głównie dorożki. Chłopiec czeka, aż kilka z nich przejedzie, po czym rusza w dalszą drogę.
Nasz sześcioletni bohater to dziecko pospolitej urody. Jest dość pulchny, a jego dolna warga wystaje nieco przed górną. Jego aparycja to jednak nic w porównaniu z nie tyle nawet nabożnym, co panicznym lękiem, który chłopiec, już i tak na co dzień wstydliwy i nieśmiały, odczuwa w kontaktach z dorosłymi, zwłaszcza policjantami, nauczycielami i innymi ważnymi osobami. Mimo to ojciec stanowczo polecił mu udać się na komisariat i wręczyć wiadomość funkcjonariuszowi, który będzie akurat pełnił dyżur. Chłopiec był tego dnia niegrzeczny, boi się więc, że na komisariacie czeka go kara za złe zachowanie. Mimo to wypełnia polecenia ojca. Wchodzi na komisariat i podaje złożoną karteczkę siedzącemu za biurkiem przy wejściu policjantowi. Ten z kamienną twarzą czyta w milczeniu wiadomość od ojca chłopca, po czym wstaje i mierzy sześciolatka wzrokiem.
- Chodź ze mną - mówi.
Policjant prowadzi chłopca w głąb długiego korytarza i zatrzymuje się przed pustą celą więzienną. Każe malcowi wejść do środka. Ucieczka nie wchodzi w grę, chłopiec posłusznie stosuje się więc do słów policjanta. Wchodzi do celi, oczekując dalszych poleceń, zanim jednak zdąży się odwrócić, słyszy stukot łożysk w prowadnicy i szczęk zatrzaskiwanej żelaznej kraty. Odwraca się i napotyka wzrok policjanta, który groźnie mruży oczy.
- Tak właśnie postępujemy z niegrzecznymi chłopcami.
Chłopiec spogląda bezradnie zza pordzewiałych krat, policjant zaś odwraca się i odchodzi. Kiedy znika za rogiem, chłopca ogarnia poczucie samotności. Nie zostaje mu nic innego, jak tylko rozmyślanie nad swoim losem. Mija pięć, może sześć minut, dla malca to jednak cała wieczność. Czuje, że niesprawiedliwie go potraktowano - czy naprawdę był aż tak niegrzeczny, żeby trafić do aresztu?
Choć ma dopiero sześć lat, zdaje sobie sprawę z tego, że kara powinna być współmierna do wykroczenia. Źle się zachował, wie o tym, ale wyrok wydaje mu się zbyt surowy. Poza tym nie dano mu okazji do obrony. Chłopiec drży, miękną mu kolana. Ogarnia go poczucie bezsilności. Jest przytłoczony, wręcz zdruzgotany. Zdał sobie sprawę z tego, że poddał się niesprawiedliwej władzy. Nie bronił się ani nie zakwestionował jej decyzji. Zmuszono go, aby uległ.
Funkcjonariusz wraca kilka minut później. Otwiera celę, uśmiecha się, klepie chłopca po głowie i tłumaczy, że postraszył go aresztem na prośbę jego ojca, starego znajomego, który w liściku poprosił, żeby dać malcowi nauczkę za złe zachowanie. Chłopiec wyciągnął jednak z tego zdarzenia zgoła inną naukę, niż zamierzył to jego ojciec. Krótki epizod, który miał oduczyć go nieposłuszeństwa, uświadomił mu, jak bezsilnym człowiek może się czuć wobec niesprawiedliwego oskarżenia, jak uwłaczająca może być wymierzona mu niezasłużona kara i jak wielkie upokorzenia muszą znosić ludzie, których spotyka podobny los.
Teraz przewijamy taśmę do roku 1959. Nasz chłopczyk ma już prawie sześćdziesiątkę na karku i z pucołowatego zmienił się w, mówiąc łagodnie, korpulentnego. Udaje się właśnie na projekcję swojego najnowszego filmu, Północ, północny zachód, który wyreżyserował dla wytwórni MGM. Trzymająca w napięciu historia granego przez Cary'ego Granta speca od reklamy z Madison Avenue, Rogera Thornhilla, mylnie uznanego za agenta tajnych służb i oskarżonego o przestępstwa, których nie popełnił, oczarowała widzów i krytyków. Film odnosi sukces kasowy, a jego reżyser, Alfred Hitchcock, ma wszelkie powody do zadowolenia.
Po projekcji Hitchcocka otaczają przedstawiciele hollywoodzkiej prasy, gotowi w imię dziwnie pojętej rzetelności szufladkować twórców, których talent wymyka się jednoznacznej definicji. Wszyscy pytają reżysera o źródło jego ewidentnej obsesji na punkcie bezpodstawnych oskarżeń, których ofiarami często padają bohaterowie jego filmów. Przyznać wypada, że motyw ten istotnie przewija się w dorobku Hitchcocka. Bohater obrazu zatytułowanego 39 kroków, Richard Hannay, staje się celem szeroko zakrojonej nagonki. Robert Tisdall z Młodego i niewinnego zostaje oskarżony o morderstwo, którego nie popełnił, a co dzieje się z bohaterem Niewłaściwego człowieka, można w zasadzie wywnioskować z tytułu. Parę lat później Hitchcock wyznał swojej biografce Charlotte Chandler, że nigdy nie zapomniał incydentu z posterunku w Leytonstone i dźwięku zatrzaskujących się za nim drzwi celi, a lęk przed aresztem i bezprawnym skazaniem towarzyszył mu przez całe życie.
Wiele spośród jego filmów, które weszły zresztą do klasyki anglosaskiego kina grozy i nadały nowy wymiar pojęciu suspensu, stanowi swoisty wyraz tego lęku.
Przypadek Hitchcocka podsuwa badaczom sztuki zafascynowanym ponurymi aspektami procesu twórczego odpowiedź na pytanie, które już niejednego doprowadziło do intelektualnej agonii, a mianowicie: "skąd się bierze sztuka?". Związek między sztuką i bólem, nasze tytułowe zjawisko "artysty udręczonego", najprawdopodobniej towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Rzecz jasna malarze jaskiniowi nie topili raczej smutków w absyncie, wysiadując w najmodniejszych kafejkach paleolitycznej Europy, mamy jednak dowody na to, że już w ich czasach sztuka była ściśle powiązana z cierpieniami i trudnościami, jakie znosić musiały pierwsze ludzkie społeczności. Na ścianach jaskiń do dziś zachowały się proste malowidła przedstawiające tratowanych i rozszarpywanych przez dzikie zwierzęta kromaniończyków. Te prehistoryczne nekrologi pozwalają nam przyjrzeć się ścisłym początkom sztuki i jej związkom z bólem i cierpieniem.
Już Platon w jednym ze swoich dialogów, w Fajdrosie, wkłada w usta Sokratesa zapewnienie, że Muzy zsyłają na greckich poetów "boskie szaleństwo", szał i natchnienie, swego rodzaju twórczą udrękę, bez której nawet autor mistrzowsko władający formą nie wykrzesze z siebie nic wartościowego. Setki lat później sam Szekspir porównał swoje literackie powołanie do obłędu, pisząc w Śnie nocy letniej, że "wariat, zakochany i poeta, wszyscy trzej z wyobraźni są utkani" [przeł. K.I. Gałczyński - przyp. tłum.].
Dziś wyobrażenie artysty udręczonego funkcjonuje jako swoisty stereotyp. W każdej chwili przywołać możemy czy to Emily Dickinson, która z własnej woli skazała się na odizolowanie od społeczeństwa, czy to Kurta Cobaina znękanego życiem w świetle reflektorów. Jak częste są to jednak przypadki? Czy mówimy o skrajnych odstępstwach od reguły, wyidealizowanych przez rozmiłowane w wielkich tragediach społeczeństwo? Czy może jednak w stereotypie tkwi ziarno prawdy?
Fenomen wybitnych jednostek ocierających się o obłęd interesuje naukowców od przynajmniej stu lat. Zygmunt Freud był zdania, że źródeł twórczego geniuszu należy szukać w doświadczeniach z dzieciństwa.
Warto jednak zaznaczyć, że według Freuda wspomniany geniusz twórczy nie był wcale przejawem geniuszu w znaczeniu wybitnych zdolności intelektualnych, a raczej wyrazem nerwicy (przypomnijmy może jednak, że ten sam gość uważał kokainę za świetny antydepresant). Badania przeprowadzone w ciągu kilku ostatnich dekad wykazały wymierną korelację pomiędzy kreatywnością a występowaniem zaburzeń psychicznych, zwłaszcza tak zwanego zaburzenia afektywnego dwubiegunowego. Chorzy cierpiący na to zaburzenie doświadczają epizodów maniakalnych i depresyjnych - borykają się z nagłymi skrajnymi zmianami nastroju.
Najsłynniejsze badanie nad powiązaniami pomiędzy zaburzeniami afektywnymi a kreatywnością przeprowadziła w 1989 roku dr Kay Redfield Jamison, autorka Niespokojnego umysłu. Zbadawszy czterdzieścioro siedmioro brytyjskich pisarzy i artystów wizualnych, dr Jamison odkryła, że aż 38% z nich leczyło się na zaburzenia afektywne (czyli w pewnym uproszczeniu zaburzenia nastroju). Dla porównania odsetek wszystkich Brytyjczyków cierpiących na tego typu zaburzenia wynosi niespełna 7%. Wyraźnie widać, że artyści podwyższają w tej dziedzinie krajową średnią. Jamison zauważyła ponadto, że u badanych przez nią osób przypływy weny nierzadko zbiegały się w czasie z charakterystycznymi dla zaburzenia dwubiegunowego skokowymi zmianami nastroju. Po przeanalizowaniu wyników badań Jamison doszła do wniosku, że może istnieć coś takiego jak "zaburzenie kreatywne", a z całą pewnością istnieje współzależność pomiędzy natchnieniem a emocjonalną niestabilnością.
Czy w związku z tym powinniśmy we wszelkich przejawach ludzkiej kreatywności upatrywać podłoża nerwicowego lub pokłosia jakichś zaburzeń? Czy wszystkie oglądane w muzeach obrazy, wszystkie filmy, na które idziemy do kina, i wszystkie piosenki, których słuchamy, mamy postrzegać jako efekt starcia pomiędzy znękaną psyche twórcy a jakąś wrogą siłą? Odpowiedź twierdząca może się wydać cyniczna, w końcu chyba wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że jest gdzieś pośród nas przynajmniej jeden szczęśliwy artysta. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - jest to istota mityczna, tym niemniej fakt, że wszyscy prawdziwi artyści muszą siłą rzeczy być nieszczęśliwi, nie jest aż tak przygnębiający, jak można by zrazu uznać. W końcu, skoro do powstania wielkiej sztuki niezbędne są ból i cierpienie, można w procesie twórczym znaleźć uzasadnienie cierpienia. W takim ujęciu historia młodego Alfreda Hitchcocka i jego więziennej traumy nabiera nieco innego wydźwięku. Nieprzemyślany żart Hitchcocka seniora i jego znajomego policjanta pozostawił wprawdzie blizny na psychice Alfreda, ale krzywda poczyniona dziecku przełożyła się na rozbudzenie geniuszu w dorosłym człowieku. Owszem, Alfred Hitchcock miał poważne problemy, ale to dzięki tym problemom my, grono odbiorców, możemy dziś oglądać Okno na podwórze, Ptaki i Psychozę.
Wszystko, co robimy jako gatunek, jest wynikiem zmagań z przeciwnościami losu. Wymyśliliśmy ubrania, bo było nam zimno. Zaczęliśmy budować domy, by uniknąć deszczu. Stworzyliśmy prawo, żeby ograniczyć liczbę zabójstw. Rodzi się pytanie, dlaczego ze sztuką rzecz ma się inaczej. Dzieje się tak, bo chociaż wynaleźliśmy ubrania, domy i systemy prawne, nadal marzniemy, mokniemy i zabijamy siebie nawzajem. Sztuka tymczasem nadaje temu wszystkiemu sens. Pozwala spojrzeć na ból w szerszym kontekście.
Kto gości na kartach niniejszej książki (a kto nie), czyli w prostych słowach o tym, dlaczego Taylor Swift nie nadaje się na "artystkę udręczoną"
Raport Nielsen SoundScan plasuje Taylor Swift na pierwszym miejscu wśród wykonawców publikujących utwory w Internecie. Utwory piosenkarki pobrano już łącznie ponad trzydzieści cztery miliony razy, co czyni ją absolutną rekordzistką w historii muzyki. Wielu melomanów, którym elektronicznie wygładzony wokal Swift kojarzy się bardziej z politurą niż koloraturą, skrzywi się na wieść o jej wynikach sprzedaży. Ale czy trzydzieści cztery miliony osób mogą się mylić? Ewentualnie - czy trzydzieści cztery miliony osób mogą cierpieć na zespół drewnianego ucha? W czasie, kiedy decydowałem, którzy twórcy powinni zagościć w niniejszej książce, księżniczka country-popu wzniosła się akurat na wyżyny popularności, uznałem więc, że może mi ona posłużyć jako dobry przykład na to, dla jakiego typu artystów w tej książce miejsca nie ma i nie będzie. Chciałbym przy tym z góry zastrzec, że nie jest to tylko pretekst, by wbić szpilę biednej Taylor (o ile kogoś z listy najbardziej wpływowych gwiazd "Forbesa" można w ogóle nazwać biednym). Jest ona - bądź co bądź - atrakcyjną, sławną piosenkarką, do tego, jeśli wierzyć "Forbesowi", wpływową, ponadto świetnie zarabia, jednak pisanie o niej w książce poświęconej udręczonym geniuszom i twórczym szaleńcom byłoby czymś równie niewłaściwym, jak, nie przymierzając, podrywanie kuzynki na serwisie randkowym.
W Artystach udręczonych zebrałem sylwetki wpływowych twórców, starając się przy tym zahaczyć o tak wiele dziedzin i epok, jak to tylko możliwe. Zależało mi na artystach, którzy z jednej strony mogli pochwalić się najprawdziwszym kunsztem, z drugiej zaś wnieśli swoją twórczością nową jakość - wzbogacili świat o coś więcej niż tylko kolejne dzieło.
Oczywiście, gwoli ścisłości, wyboru dokonałem czysto subiektywnie, starałem się jednak pozostać wierny duchowi niniejszego tytułu i skupić się na twórcach, którzy istotnie swoje w życiu przecierpieli, ale po części dzięki temu zasłużyli na miano mistrzów. Niech wyznacznikiem tego, co ma oznaczać przymiotnik "udręczeni" użyty w tytule, będzie więc biografia Johnny'ego Casha, a Taylor Swift niech posłuży nam za przykład, jak nie należy rozumieć tytułowych "artystów".
Rola udręki
No dobrze, ustaliliśmy już, że Johnny Cash był artystą udręczonym, a Taylor Swift do prawdziwej udręki i prawdziwego artyzmu sporo brakuje. Jak jednak określić stopień, w jakim ból i cierpienie wpłynęły na twórczość Casha - lub raczej, jak dokładnie wpływają one na twórczość w ogóle? W latach 80. XX wieku psycholog z Uniwersytetu Browna, Arnold Ludwig, postanowił spróbować udzielić odpowiedzi na to pytanie. W tym celu przeprowadził bodaj najbardziej ekstensywne w historii psychologii badania zjawiska korelacji między cierpieniem a sztuką. Na przestrzeni dziesięciu lat Ludwig gromadził dane na temat tysiąca czworga badanych osób - znanych twórców, prominentnych polityków, ludzi biznesu, naukowców i aktywistów, a swoje wnioski zawarł w wydanej w 1995 roku książce zatytułowanej The Price of Greatness. Zauważył między innymi, że odnoszący sukcesy artyści "przejawiają więcej rodzajów zaburzeń psychicznych niż przedstawiciele innych profesji, a dodatkowo zmagają się z nimi znacznie częściej i przez dłuższe okresy".
Gwoli ścisłości, nie wszyscy psychologowie i psychiatrzy są jednak zdania, że psychiczna udręka pozwala osiągnąć więcej na polu sztuki ani że pomiędzy twórczością a cierpieniem jest w ogóle jakiś związek. W wydanej w 1990 roku książce Creativity and Madness, Albert Rothenberg, psychiatra z Uniwersytetu Harvarda, dowodzi, że do badań nad tego rodzaju powiązaniami wkrada się pewna tendencyjność, badacze muszą bowiem polegać na świadectwach artystów, którym z zasady mit udręczonego twórcy najczęściej na tyle się podoba, że nierzadko nawet nieświadomie usiłują go utrwalić. Przypomnijmy, że mówimy tu o ludziach wychowanych na tragicznych legendach van Gogha i Sylvii Plath. W ramach próby obalenia mitu Rothenberg powołuje się na dane, zgodnie z którymi osoby twórcze, cierpiące na zaburzenia nastroju, wykazują wyższą produktywność, kiedy biorą leki.
Zdaniem Rothenberga szczęśliwi, dobrze przystosowani do życia w społeczeństwie ludzie są w ostatecznym rozrachunku bardziej produktywni. Ale czy bardziej kreatywni?
I - co ważniejsze z perspektywy niniejszej książki - czy można ich nazwać artystami? Trudno zaakceptować czysto naukowe odpowiedzi, podejście naukowe zakłada bowiem równorzędność wszystkich wysiłków twórczych, co sprowadza się w zasadzie do założenia, że wszystkie dzieła sztuki (a wręcz wszelkie przejawy twórczości, by użyć bardziej pojemnego pojęcia) są sobie równe. Naturalnie poruszamy się w obszarze odczuć absurdalnie wręcz subiektywnych, jeśli jednak zdołamy się zgodzić choćby co do tego, że "wielka" sztuka jest najwyżej ceniona przez społeczeństwo, wówczas "artysta udręczony" zatriumfuje nad kolegami po fachu, gdyż - co warto powtórzyć - ludzie nieszczęśliwi tworzą wspanialsze dzieła.
Teorię tę najłatwiej jest udowodnić, porównując ze sobą dwie prace tego samego artysty powstałe w jego różnych stanach emocjonalnych. Za przykład niech posłuży nam wyboista droga kariery kanadyjskiej piosenkarki Alanis Morissette, która w 1993 roku miała lat dziewiętnaście i w oczach wielu zdążyła się już skończyć. Jej pierwsze dwa albumy były studyjnymi potworkami obliczonymi na wpisanie się w rozdmuchany pod koniec lat 80. trend bubblegum dance [przesłodzona odmiana eurodance skierowana do młodszego odbiorcy - przyp. tłum.], który zaczął zanikać, jeszcze zanim płyty doczekały się publikacji. Choć Morissette spotkał wątpliwy zaszczyt bycia nazwaną "kanadyjską Debbie Gibson", mało kto słyszał o niej poza rodzimą Kanadą, a jej wczesnych albumów w Stanach nigdy nie wydano (jedna Debbie Gibson wystarczy).
W życiu piosenkarki zaszło kilka istotnych zmian. Wytwórnia zerwała z nią umowę i w jednej dramatycznej chwili jej sny o sławie obróciły się w niwecz. Alanis wyjechała z zaściankowej Ottawy i przeniosła się najpierw do Toronto, a później do Los Angeles, gdzie po raz pierwszy w życiu zdana była wyłącznie na siebie. Zmagała się z rozmaitymi przeciwnościami losu, przeżyła kilka toksycznych związków i przykrych rozstań, i - kiedy wyglądało na to, że życie wymyka jej się spod kontroli - odkryła, że nagle ma o czym pisać i śpiewać.
Nie zwlekając długo, piosenkarka przelała na papier całą złość, ból, rozczarowania i swoje emocjonalne rozterki, a w 1995 roku światło dzienne ujrzał album Jagged Little Pill. Krążek wzbudził sensację i przez ponad rok utrzymywał się w pierwszej dwusetce amerykańskiego "Billboardu". Odważne, podszyte pewnością siebie i wolne od wymuszonej skruchy teksty zawartych na nim piosenek stały się inspiracją dla nowego pokolenia rockowych wokalistek, Morissette przestano zaś porównywać do Debbie Gibson, a zaczęto do Janis Joplin.
Zdobywszy sławę, pieniądze i uwielbienie mas, rozgoryczona, wściekła piosenkarka odkryła, że przestała być rozgoryczona i wściekła. Im lepiej jej się wiodło, tym bardziej nie miała o czym pisać. Wszystkie zmiany na lepsze w jej życiu osobistym owocowały utratą weny. Trzy lata później ukazała się długo wyczekiwana kontynuacja Jagged Little Pill, płyta pod nieco bełkotliwym tytułem Supposed Former Infatuation Junkie, która początkowo zapowiadała się całkiem nieźle, jednak szybko wypadła z list przebojów i ostatecznie zarobiła niecałe dwadzieścia procent tego, co poprzedni album piosenkarki. Krytycy i fani zwrócili szczególną uwagę na teksty utworów, w których złość i agresja ustąpiły miejsca zadowoleniu i pogodzie ducha. Niespodziewanie kocica, która jeszcze niedawno rozdrapywała do krwi plecy faceta z zazdrości o jego byłą, odbywała duchowe podróże do Indii, co zupełnie nie przekonało jej fanów. Kiedy Morissette otrząsnęła się bólu i negatywnych emocji, w jej twórczości zabrakło nagle składników, które przyniosły jej popularność. Ta zmiana, mówiąc w skrócie, odzwierciedla rolę, jaką cierpienie artysty odgrywa w procesie twórczym.
No i świetnie, ale co rozumiesz przez "sztukę"?
Krytycy, filozofowie i wszelkiej maści intelektualiści od wieków spierają się o definicję sztuki, wielu z nas wychodzi więc z mylnego założenia, że definicja ta musi być rozbudowana i skomplikowana. Nieżyjący już Richard Wollheim, specjalista od estetyki, dziedziny filozofii zgłębiającej piękno, powiedział, że próba uchwycenia natury sztuki jest "jednym z najtrudniejszych do rozwikłania i jednocześnie jednym z najstarszych problemów, z jakim mierzą się badacze kultury". Tymczasem wydaje się, że bez problemów tworzymy osobiste, subiektywne definicje sztuki. Słynny obraz przedstawiciela amerykańskiego ekspresjonizmu abstrakcyjnego Marka Rothko, No.5/No.22, wisi w nowojorskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej z jednej prostej przyczyny - ktoś uznał go za sztukę. Dla mnie lub dla niektórych z Was rzeczony obraz może wyglądać jakby Rothko malował go keczupem i musztardą, ale to nie my jesteśmy kuratorami Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Kiedy pisałem Artystów udręczonych, nieraz zadawałem sobie pytanie, czy jakiś przejaw twórczości można uznać za sztukę w sensie kategorycznym. Czy dane dzieło powstało, by cieszyć odbiorców przede wszystkim pod względem estetycznym? Jeśli nie, nie uwzględniałem go w książce. Wynika z tego, że wśród moich udręczonych artystów nie znajdziecie na przykład architektów, którzy, choć nierzadko są artystami w swoim fachu, tworzą jednak budynki, a więc "dzieła" funkcjonalne i praktyczne, które mają nie tylko cieszyć oko. Estetyka ma w ich przypadku znaczenie drugorzędne - budynki bywają piękne, nie są jednak dziełami sztuki. I co więcej - z całym szacunkiem, ale niezależnie od tego, co powiedzą wam szefowie kuchni z programów kulinarnych, gotowanie również nie jest sztuką.
Wypada przyznać, że różnice pomiędzy artystą a rzemieślnikiem bywają w wielu przypadkach czysto umowne. Alexander McQueen, udręczony projektant mody, który w 2010 roku powiesił się na "swoim ulubionym brązowym pasku", często tworzył zachwycające, ale wysoce niepraktyczne kreacje - stroje do podziwiania, nie do noszenia. Byłby fascynującym dodatkiem do mojej galerii cierpiących geniuszy, z rozmaitych względów postanowiłem jednak nie uwzględniać w niej projektantów mody.
Zależało mi przede wszystkim na tym, żeby w Artystach udręczonych pokazać przedstawicieli jak największej liczby epok i dziedzin sztuki, a jednocześnie uniknąć powtarzania w koło tej samej smutnej historii alkoholików niekochanych przez matki. Rzecz jasna moja lista nie wyczerpuje tematu. Arthur Rimbaud, Jimi Hendrix, Spalding Gray i wielu innych twórców pojawia się w niniejszej książce jedynie w umieszczonym pod koniec kalendarium i naprawdę żałuję, że musiałem zrezygnować z przedstawienia ich sylwetek. W idealnym świecie znalazłbym miejsce na zaprezentowanie wszystkich wpływowych artystów, jacy kiedykolwiek żyli, rzeczywistość zmusiła mnie jednak do przeprowadzenia selekcji. Jeśli więc fakt, że zrezygnowałem z Virginii Woolf i zamiast niej opisałem przypadek Sylvii Plath wyda się komuś przypadkowy, nie będę się spierał. Bądź co bądź, mnóstwo życiowych decyzji rozbija się o tak zwaną kwestię gustu. Gdyby tak nie było, jak moglibyśmy wytłumaczyć ogromną, choć wymykającą się logice popularność Taylor Swift? Biednej, nieszczęśliwej, bogatej Taylor Swift?
Wprowadzenie
Alfred Hitchcock
Charlotte Chandler, It's Only a Movie: Alfred Hitchcock: A Personal Biography, Nowy Jork, Applause 2006.
Rozdział 1
Pablo Picasso
Pedro Luis Gómez, Picasso: Childhood of a Genius, w: "SUR in English: The Newspaper for Southern Spain", luty 2003.
Tom McGowen, Space Race: The Mission, the Men, the Moon, Berkeley Heights, New Jersey, Enslow Publishers 2009.
Alice Miller, The Untouched Key, tłum. Hildegarda i Hunter Hannum, Nowy Jork, Anchor 1991.
John Richardson, A Life of Picasso: The Prodigy, 1881-1906, we współpracy z Marilyn McCully, Nowy Jork, Knopf 2007.
Clara Bow
David Stenn, Clara Bow: Runnin' Wild, Lanham, Maryland, Cooper Square Press 2000.
Adela Rogers St. Johns, Clara Bow: My Life Story, w: "Motion Picture Classic Magazine", lipiec 1928.
Johnny Cash
Johnny Cash, Cash. Autobiografia, tłum. Adam Pluszka, Wołowiec, Wydawnictwo Czarne 2014.
Michael Streissguth, Johnny Cash: The Biography, Cambridge, Massachusetts, Da Capo Press 2006.
Andy Warhol
Victor Bockris, Andy Warhol. Życie i śmierć, Warszawa, W.A.B. 2005.
Wayne Koestenbaum, Andy Warhol, Nowy Jork, Viking 2001.
Tony Scherman, David Dalton, Pop: The Genius of Andy Warhol, Nowy Jork, HarperCollins 2009.
Michael Jackson
Jel D. Lewis Jones, Michael Jackson, the King of Pop, Phoenix, Amber Books 2005.
Randy J. Taraborrelli, Michael Jackson: The Magic and the Madness, Nowy Jork, Birch Lane Press 1991.
Wolfgang Amadeusz Mozart
Robert W. Gutman, Mozart: A Cultural Biography, Boston, Mariner Books 2000.
Lucien R. Karhausen, Mozart's 140 Causes of Death and 27 Mental Disorders, w: "British Medical Journal", listopad 2010.
Maynard Solomon, Mozart: A Life, Nowy Jork, HarperPerennial 1996.
Rozdział 2
Mary Shelley
Miranda Seymour, Mary Shelley, Nowy Jork, Grove Press 2000.
O erupcji wulkanu Tambora: strona www agencji United States Geological Survey [dostęp on-line na: http://vulcan.wr.usgs.gov/Volcanoes/Indonesia/description_tambora_1815_eruption.html].
Irving Berlin
Laurence Bergreen, As Thousands Cheer: The Life of Irving Berlin, Cambridge, Massachusetts, Da Capo Press 1996.
Jack Burton, The Honor Roll of Popular Songwriters, w: "Billboard", maj 1949.
Arthur Miller
Martin Gottfried, Arthur Miller: His Life and Work, Cambridge, Massachusetts, Da Capo Press 2003.
Mark Lamos, An Interview with Arthur Miller, w: "Michigan Quarterly Review", kwiecień 2004.
Marlon Brando
Patricia Bosworth, Marlon Brando, Nowy Jork, Viking Adult 2001.
Stefan Kanfer, Somebody: The Reckless Life and Remarkable Career of Marlon Brando, Nowy Jork, Knopf 2008.
John Hughes
Bill Carter, Him Alone, w: "The New York Times", sierpień 1991.
Susannah Gora, You Couldn't Ignore Me if You Tried, Nowy Jork, Three Rivers Press 2011.
David Kamp, Sweet Bard of Youth, w: "Vanity Fair", marzec 2010.
Rozdział 3
Dante
Dante Alighieri, Nowe życie, tłum. Gustaw Ehrenberg, Warszawa, Księgarnia F. Hoesicka 1902.
Peter Bondanella, przedmowa do Piekła Dantego w amerykańskim wydaniu w tłum. Henry'ego Wadswortha Longfellowa, Nowy Jork, Barnes & Noble Classics 2003.
Jane Austen
Jon Spence, Becoming Jane Austen, Londyn, Hambledon Continuum 2003.
Linda Robinson Walker, Jane Austen and Tom Lefroy: Stories, w: "Persuasions On-Line", The Jane Austen Society of North America, zima 2006.
W.B. Yeats
Brian Arkins, Builders of My Soul: Greek and Roman Themes in Yeats, Lanham, Maryland, Rowman & Littlefield 1991.
Christopher Cahill, Second Puberty, w: "The Atlantic Monthly", grudzień 2003.
Stan Smith, W. B. Yeats: A Critical Introduction, Nowy Jork, Palgrave Macmillan 1990.
Charles M. Schulz
Rheta Grimsley Johnson, Good Grief: The Story of Charles M. Schulz, Kansas City, Missouri, Andrews McMeel 1995.
David Michaelis, Schulz and Peanuts, Nowy Jork, Harper 2007.
Lenny Bruce
Lenny Bruce, How to Talk Dirty and Influence People, Chicago, Playboy 1963.
Albert Goldman, Ladies and Gentlemen - Lenny Bruce!, Nowy Jork, Penguin 1992.
Robert B. Wiede, Lenny Bruce: Swear to Tell the Truth, film dokumentalny produkcji HBO, 1998.
Rozdział 4
Michał Anioł
Jonathan Jones, The Lost Battles: Leonardo, Michelangelo and the Artistic Duel that Defined the Renaissance, Londyn, Simon & Schuster 2010.
Romain Rolland, Żywot Michała Anioła, Warszawa, Wydawnictwo B. Rudzki 1924.
Archana Srinivasan, World Famous Artists, Chennai, Tamil Nadu, Sura Books 2004.
Maria Callas
George De Carvalho, The Prima Donna, w: "Time", październik 1956.
Barbara McMahon, Revealed: Callas's Secret Passion for Recipes She Refused to Taste, w: "Guardian", lipiec 2005.
Nicholas Petsalis-Diomidis, The Unknown Callas: The Greek Years, Portland, Oregon, Amadeus Press 2001.
Walt Disney
Neal Gabler, Walt Disney: The Triumph of the American Imagination, Nowy Jork, Random House 2006.
Famous Quotes from 100 Great People, Boston, MobileReference 2011.
Madonna
Christopher Ciccone, Moje życie z Madonną, tłum. Maria Frączak, Warszawa, Hachette Polska 2009.
Mary Cross, Madonna: A Biography, Westport, Connecticut, Greenwood Press 2007.
John Skow, Show Business: Madonna Rocks the Land, w: "Time", maj 1985.
J.K. Rowling
Jonathan Brown, In Memory of Her Mother, J K Rowling's ł10M for MS, w: "The Independent", wrzesień 2010.
Elisabeth Dunn, From the Dole to Hollywood, w: "The Telegraph", czerwiec 2007.
Geordie Greig, There Would Be So Much to Tell Her, w: "The Telegraph", styczeń 2006.
Oprah Winfrey, The Brilliant Mind Behind Harry Potter, wywiad z J.K. Rowling w programie The Oprah Winfrey Show, październik 2010 [dostęp on-line na www.oprah.com/oprahshow/The-Brilliant-Mind-Behind-Harry-Potter].
James Cameron
Geoff Boucher, James Cameron: I Want to Compete with 'Star Wars' and Tolkien, w: "Los Angeles Times", sierpień 2010.
Joshua Davies, James Cameron's New 3-D Epic Could Change Film Forever, w: "Wired Magazine", grudzień 2009.
Krista Smith, James Cameron: The Vanity Fair Interview, w: "Vanity Fair", grudzień 2009.
Rozdział 5
Edgar Allan Poe
Stowarzyszenie The Edgar Allan Poe Society of Baltimore [dostęp on-line na www.eapoe.org].
Milton Meltzer, Edgar Allan Poe: A Biography, Minneapolis, Twenty-First Century 2003.
Kenneth Silverman, Edgar A. Poe: Mournful and Never-Ending Remembrance, Nowy Jork, Harper Perennial 1992.
Oscar Wilde
Merlin Holland, The Real Trial of Oscar Wilde, Nowy Jork, Harper Perennial 2004.
Neil McKenna, The Secret Life of Oscar Wilde, Nowy Jork, Basic Books 2005.
Oscar Wilde, De profundis czyli krzyk z otchłani, tłum. Bolesław J. Korzeniowski, Łódź, Wydawnictwo Łódzkie 1992.
Egon Schiele
Andréa Fernandes, The 'Enfant Terrible' of Austria: Egon Schiele, blog Mental Floss, czerwiec 2009 [dostęp on-line na: www.mentalfloss.com/blogs/archives/26485].
Adrian Hamilton, Egon Schiele - The Man Who Loved Women, w: "The Independent", maj 2011.
Jonathan Jones, The Come-On, w: "Guardian", kwiecień 2003.
Catherine Owen, Somatic: The Life and Work of Egon Schiele, Toronto, Exile Editions 1998.
H.G. Wells
Norman i Jeanne Mackenzie, H.G. Wells: A Biography, Nowy Jork, Simon & Schuster 1973.
Herbert George Wells, The Fate of Man, Nowy Jork, Alliance 1939.
Dorothy Parker
Barry Day, Dorothy Parker: In Her Own Words, Lanham, Maryland, Taylor Trade 2004.
Marion Meade, Dorothy Parker: What Fresh Hell Is This?, Nowy Jork, Penguin 1989.
Chuck Berry
Tom Junod, What I've Learned: Chuck Berry, w: "Esquire", grudzień 2001.
Bruce Peg, Brown Eyed Handsome Man, Nowy Jork, Routledge 2002.
Billy Poore, Rockabilly: A Forty-Year Journey, Milwaukee, Hal Leonard Corporation 1998.
Rozdział 6
Gilbert i Sullivan
John Bush Jones, Our Musicals, Ourselves, Hanover, New Hampshire, Brandeis University Press 2003.
Bernard S. Mayer, Staying with Conlict, San Francisco, Jossey-Bass 2009.
Regina B. Oost, Gilbert and Sullivan: Class and the Savoy Tradition, 1875-1896, Farnham, Anglia, Ashgate 2009.
Lucille Ball i Desi Arnaz
Lucille Ball, Love, Lucy, Nowy Jork, Putnam 1996.
Coyne S. Sanders, Tom Gilbert. Desilu: The Story of Lucille Ball and Desi Arnaz, Nowy Jork, It Books 2011.
Joey i Johnny Ramone
Mickey Leigh, I Slept with Joey Ramone, Nowy Jork, Touchstone 2009.
Marc Spitz, The Last Testament of Johnny Ramone, w: "Spin", listopad 2004.
Ike i Tina Turner
Amy Alexander, 50 Black Women Who Changed America, Nowy Jork, Citadel 1999.
Scott Cohen, The Legacy of Tina Turner, w: "Spin", styczeń 1990.
Sharon Creeden, In Full Bloom: Tales of Women in Their Prime, Atlanta, August House 1999.
Oprah Winfrey, Oprah Talks to Tina Turner, w: "O, The Oprah Magazine", maj 2005.
Werner Herzog i Klaus Kinski
Werner Herzog, Herzog on Herzog, red. Paul Cronin, Nowy Jork, Faber & Faber 2003.
Jessica Winter, The Rough Guide to Film, Londyn, Rough Guides 2007.
Rozdział 7
Judy Garland
Shana Alexander, Judy's New Rainbow, w: "LIFE", czerwiec 1961.
Gerald Clarke, Judy Garland, tłum. Adam Tuz, Warszawa, Prószyński i S-ka 2014.
Charlie Parker
Mervyn Cooke, David Horn, red., The Cambridge Companion to Jazz, Cambridge, Cambridge University Press 2002.
Kenaz Filan, The Power of Poppy, Rochester, Vermont, Park Street Press 2011.
Carl Woideck, Charlie Parker: His Life and Music, Ann Arbor, University of Michigan Press 1996.
John Belushi
Judith Belushi-Pisano, Colby Tanner, Belushi: A Biography, Nowy Jork, Rugged Land 2005.
Tom Shales, James Andrew Miller, Live From New York: An Uncensored History of Saturday Night Live as Told By Its Stars, Writers, and Guests, Boston, Back Bay Books 2003.
Mike Thomas, The Second City Unscripted, Nowy Jork, Villard Books 2009.
Bob Woodward, Wired: The Short Life & Fast Times of John Belushi, Nowy Jork, Pocket 1989.
Heath Ledger
Peter Biskind, The Last of Heath, w: "Vanity Fair", sierpień 2009.
Jeff Giles, Young Wonder from Down Under, w: "Newsweek", lipiec 2000.
Steve Helling, Heath Ledger's Last Days, w: "People", czerwiec 2009.
Sarah Lyall, In Stetson or Wig, He's Hard to Pin Down, w: "The New York Times", listopad 2007.
Kevin Maher, Heath Ledger: The Accidental Hero, w: "The Times", październik 2006.
Amy Winehouse
Jenny Eliscu, The Diva and Her Demons, w: "Rolling Stone", czerwiec 2007.
Sasha Frere-Jones, Amy's Circus, w: "The New Yorker", marzec 2008.
Steve Kandell, Everyone's Talking About This Crazy Bird Amy Winehouse . . . Except Amy Winehouse, w: "Spin", lipiec 2007.
Chris Willman, A Labour of Love, w: "Entertainment Weekly", maj 2007.
Rozdział 8
Marilyn Monroe
Sarah Churchwell, The Many Lives of Marilyn Monroe, Nowy Jork, Picador 2004.
Steve Erickson, Blonde of the Century, w: "Los Angeles Magazine", czerwiec 2001.
Richard Meryman, Marilyn Monroe Lets Her Hair Down about Being Famous, w: "LIFE", sierpień 1962.
J. Randy Taraborrelli, The Secret Life of Marilyn Monroe, Nowy Jork, Grand Central Publishing 2009.
Sylvia Plath
Sylvia Plath, Szklany klosz, tłum. Mira Michałowska, Poznań, Zysk i S-ka 1995.
Sylvia Plath, Dzienniki 1950-1962, tłum. Joanna Urban i Paweł Stachura, Warszawa, Prószyński i S-ka 2004.
Anne Stevenson, Bitter Fame: A Life of Sylvia Plath, Nowy Jork, Mariner Books 1998.
Kurt Cobain
Michael Azerrad, Bądź jaki bądź. Historia Nirvany, tłum. Jędrzej Polak, Poznań, In Rock 1998.
Keith Cameron, Nirvana, w: "Sounds", październik 1990.
Charles R. Cross, Pod ciężarem nieba, tłum. Maciej Michała, Poznań, In Rock 2001.
Smells Like the Imaginative Media Buy of the Month, w: "Adweek", styczeń 1992.
Vincent van Gogh
Dietrich Blumer, The Illness of Vincent van Gogh, w: "The American Journal of Psychiatry" 159 (kwiecień 2002), s. 519-526.
Julius Meier-Graefe, Vincent van Gogh: A Biography, Mineola, Nowy Jork, Dover Publications 1987.
Richard Thompson, Vincent van Gogh: The Starry Night, Nowy Jork, The Museum of Modern Art 2008.
The Vincent van Gogh Gallery. Strona www Davida Brooksa, dział "Listy" [dostęp on-line na www.vggallery.com].
Pozostałe źródła
Strona agencji Centers for Disease Control and Prevention. Zdrowie dzieci i młodzieży szkolnej. "Youth Risk Behavior Survey Fact Sheets" [dostęp on-line na www.cdc.gov/healthyyouth/yrbs/factsheets/index.htm].
Paula Erickson, Billboard & Nielsen SoundScan List Taylor Swift as the Top-Selling and Most-Played Artist of 2010. Oświadczenie prasowe, styczeń 2011 [dostęp on-line na www.reuters.com/article/2011/01/07/idUS166394+07-Jan-2011+PRN20110107].
Ronald Hingley, A New Life of Anton Chekhov, Nowy Jork, Knopf 1976.
Kay Redfield Jamison, Manic-Depressive Illness and Creativity, w: "Scientific American", 1995.
Arnold Ludwig, The Price of Greatness, Nowy Jork, Guilford Press 1995.
J.R. Meloy, H. Fisher, Some Thoughts on the Neurobiology of Stalking, w: "Journal of Forensic Sciences" 50(6) (listopad 2005), s. 1472-1480 [dostęp on-line na www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16382848].
Gilda Radner, It's Always Something, Nowy Jork, Simon & Schuster 1989.
Carlos Rojas, Salvador Dalí, or the Art of Spitting on Your Mother's Portrait, University Park, Pennsylvania State University Press 1993.
Albert Rothenberg, Creativity and Madness, Baltimore, The Johns Hopkins University Press 1994.
Wytłuszczone numery stron odsyłają do rozdziałów poświęconych konkretnym twórcom.
A
Adler Stella
Aguirre, gniew boży
aktorzy, artyści estradowi, pracownicy wytwórni zob. też muzycy; pisarze
- Ball i Arnaz
- Belushi John
- Bow Clara
- Brando Marlon
- Bruce Lenny
- Cameron James
- Disney Walt
- Garland Judy
- Herzog i Kinski
- Ledger Heath
- Martin i Lewis
- Monroe Marilyn
Albee Edward
Alighieri Dante
Allen Woody
Anna Karenina (Tołstoj)
archetypy, omówienie
- Cobain Kurt
- Monroe Marilyn
- Plath Sylvia
- van Gogh Vincent
Ariel (Plath)
Arnaz Desi i Lucille Ball
Arystoteles
Austen Jane
Avatar (Cameron)
Aykroyd Dan
B
Bach Jan Sebastian
Back to Black
Bacon Francis
Bądźmy poważni na serio (Wilde)
Baker Josephine
Ball Lucile i Desi Arnaz
Barnaba Rudge (Dickens)
Basquiat Jean-Michel
Beatrycze
Beethoven Ludwik van
Belushi John
Bergman Ingmar
Berlin Irving
Berry Chuck
Biblia
bitnicy
Boska komedia (Dante Alighieri)
Bourdin Guy
Bow Clara
Boy George
Boyd Pattie
bóle dorastania, omówienie
- Berlin Irving
- Brando Marlon
- Dalí Salvador
- Hughes John
- Miller Arthur
- Shelley Mary
Brando Marlon
Brooks Louise
Bruce Lenny
Buszujący w zbożu (Salinger)
C
Cafe Au Go Go
Callas Maria
Cameron James
Caravaggio
Carpenter Karen
Cash Jack
Cash Johnny (J.R.)
Cash Ray
Chajjam Omar
Charlie Brown zob. Charles M. Schulz
Ciccone Tony
Cierpienia młodego Wertera (Goethe)
Clapton Eric
Cline Patsy
Cobain Kurt
Cobra Verde (film)
Cody Iron Eyes
Crawford Christina
Crawford Joan
czarna śmierć
Czarnoksiężnik z Oz (film)
czarny czwartek
Czechow Antoni
Czterysta batów (Truffaut)
Czyściec (Dante Alighieri)
D
Dalí Salvador
Darger Henry
Darth Vader
Dean James
Dickinson Emily
DiMaggio Joe
Disney Walt
dorastanie zob. bóle dorastania
Dr Seuss zob. Theodor Geisel
Drzwi percepcji (Huxley)
Duma i uprzedzenie (Austen)
Duncan Isadora
E
Eneida (Wergiliusz)
Enough Rope (Parker)
F
Farmer Frances
Fellini Federico
Fidiasz
Fielder-Civil Blake
Fischl Eric
Fistaszki (Schulz)
Fitzgerald Francis Scott
Fluxus
Foster Stephen
Frankenchrist (Dead Kennedys)
Frankenstein (Shelley)
Freud Zygmunt
Funny Ha Ha (film)
G
Garland Judy
Geisel Theodor
gejsza
Gentileschi Artemisia
Gilbert i Sullivan
Gilbert William
Gish Lillian
Glaser Milton
Goethe Johann Wolfgang
Goetz Dorothy
Gonne Maud
Gorky Arshile
Gray Spalding
Groening Matt
H
H.M.S. Pinafore (operetka)
Haim Corey
Haing Somnang Ngor
Harlow Hot Honey
Harlow Jean
Harrison George
Hemingway Ernest
Hemingway Margaux
Hendrix Jimi
Herzog Werner i Klaus Kinski
His Excellency (operetka)
Hitchcock Alfred
Hitler Adolf
Hollingshead John
Holly Buddy
Homer
Hopper Dennis
hotel Chelsea
Hughes John
Hughes Ted, zob. też Sylvia Plath
Hurston Zora Neale
Huxley Aldous
Huxley Henry
I
I Walk the Line (Cash)
"I Love New York", logo
Ice-T
Iliada (Homer)
Iron Eyes Cody
It (komedia romantyczna)
J
Jackson Joe
Jackson Michael
Jamison Kay Redfield
Jennings Waylon
Johnson Donna Mae
Johnson Robert
Jones James Earl
Jones Quincy
Joplin Janis
K
kabuki
kalendarium
Kaplica Sykstyńska
Keaton Diane
Kerouac Jack
Kesey Ken
Kikuya
Kinski Klaus Werner Herzog
Klub winowajców (film)
Kocham Lucy (serial)
kontrola i ludzie od niej uzależnieni, omówienie
- Callas Maria
- Cameron James
- Czechow Antoni
- Disney Walt
- Madonna
- Michał Anioł
- Rowling J.K.
Kristal Hilly
Kruk (Poe)
Kubrick Stanley
L
Larson Jonathan
Ledger Heath
Lefroy Tom
Leibovitz Annie
Lennon John
Lewis Jerry
Liberace
Listy do brata (van Gogh)
Lolita (Nabokow)
Lot nad kukułczym gniazdem (Kesey)
Ludwig Arnold
M
Madonna
Mahal Mumtaz
Mahler Gustav
malarze (artyści)
- Dalí Salvador
- Michał Anioł
- Picasso Pablo
- Schiele Egon
- van Gogh Vincent
- Warhol Andy
Mapplethorpe Robert
Marsylianka
Martin Dean
Maybellene (Berry)
McCartney Paul
McDaniel Hattie
McQueen Alexander
Mechaniczna pomarańcza (Kubrick)
Menażeria (film)
Michaels Lorne
Michał Anioł
Miller Alice
Miller Arthur
miłość nieodwzajemniona, omówienie
- Alighieri Dante
- Austen Jane
- Bruce Lenny
- Clapton Eric
- Rand Ayn
- Schulz Charles M.
- Yeats W.B.
Monroe Marilyn
Montand Yves
Morissette Alanis
Morrison Jim
Morrissey Stephen Patrick
Mozart Leopold
Mozart Wolfgang Amadeusz
Mroczny rycerz (film)
muzycy. zob. aktorzy, artyści estradowi, pracownicy wytwórni
- Berlin Irving
- Berry Chuck
- Callas Maria
- Cash Johnny (J.R.)
- Clapton Eric
- Cobain Kurt
- Gilbert i Sullivan
- Jackson Michael
- Madonna
- Morrison Jim
- Mozart Wolfgang Amadeusz
- Parker Charlie
- Ramone Johnny i Joey (The Ramones)
- Turner Ike i Tina
- Winehouse Amy
Myszka Miki zob. Walt Disney
N
Nabokow Władimir
Najdroższa mamusia (Crawford)
Narodziny narodu (film)
Nesbit Evelyn
Nevermind (Nirvana)
niebezpieczne związki, omówienie
- Ball i Arnaz
- Gilbert i Sullivan
- Herzog i Kinski
- Lennon i McCartney
- Martin i Lewis
- Ramone Johnny i Joey
- Turner Ike i Tina
Niewidzialny człowiek (Wells)
Nirvana zob. Kurt Cobain
Nowe życie (La Vita Nuova, Dante Alighieri)
O
O'Connor Sinéad
O'Neill Eugene
Obłędny rycerz (film)
obraza moralności zob. Lenny Bruce; Egon Schiele
odtrącenie zob. miłość nieodwzajemniona
Ojciec chrzestny (film)
ojcowie, trauma dziecięca
- Jackson Michael
- Madonna
- Mozart Wolfgang Amadeusz
Oktawian August
Orlan
Orwell George
P
Parker Charlie
Parker Dorothy
Parowiec Willie (Disney)
Phoenix River
Piaf Edith
Picasso Pablo
Piekło (Dante Alighieri)
pigułki i narkotyki zob. przedawkować sławę
Pink Floyd
Piraci z Penzance (operetka)
pisarze, omówienie: sytuacja pisarek; prawa własności intelektualnej
- Alighieri Dante
- Austen Jane
- Cameron James (jako scenarzysta)
- Hughes John
- Miller Arthur
- Parker Dorothy
- Plath Sylvia
- Poe Edgar Allan
- Rand Ayn
- Rowling J.K.
- Schulz Charles M.
- Serling Rod
- Shelley Mary
- Wells H.G.
- Wilde Oscar
- Yeats W.B.
Plath Sylvia
Plato Dana
Poe Edgar Allan
Pola śmierci (film)
Pollock Jackson
Portinari Beatrycze zob. Beatrycze
prawa własności intelektualnej
Presley Elvis
Proust Marcel
Prowse David
Pryor Richard
przedawkować sławę, omówienie, zob. też Kurt Cobain
- Belushi John
- Garland Judy
- Ledger Heath
- Morrison Jim
- Parker Charlie
- Winehouse Amy
R
Raj (Dante Alighieri)
Ramone Johnny i Joey
Rand Ayn
realizm socjalistyczny
Rimbaud Arthur
Ring of Fire (Cash)
Riot Grrrl (manifest)
Rok (Orwell)
Rothenberg Albert
Rowling J.K.
Ruis y Blasco José
S
Safona
Salinger J.D.
Saturday Night Live (program telewizyjny)
Sąsiedzi (film)
Schiele Egon
Schulz Charles M.
Serling Rod
Serrano Andres
Sezon w piekle (Rimbaud)
Shelley Mary
Shelley Percy Bysshe
Siegel Jerry
Siegel Lee
Simon Carly
Simone Nina
Sinatra Frank
Słodkie życie (La dolce vita, film)
Solanas Valerie
Sondheim Foxy
Sondheim Stephen
społeczeństwo, zmagania artystów z systemem, omówienie
- Berry Chuck
- Parker Dorothy
- Poe Edgar Allan
- Schiele Egon
- Serling Rod
- Wells H.G.
- Wilde Oscar
Stanisławski Konstantin
Strasberg Lee
studia filmowe zob. aktorzy, artyści estradowi i pracownicy wytwórni
Sullivan Arthur zob. Gilbert i Sullivan
Superman
Swift Taylor
Szekspir William
Szklany klosz (Plath)
sztuka, definicja
- rola cierpienia w sztuce
Ś
Śmierć komiwojażera (Miller)
T
Tadż Mahal
Tajemnica Brokeback Mountain (film)
Taylor Elizabeth
Terminator (Cameron)
The Perfect Moment (Mapplethorpe)
The Untouched Key (Miller)
The Wall (Pink Floyd)
Thriller (Jackson)
Titanic (Cameron)
Tołstoj Lew
Toole John Kennedy
Toulouse-Lautrec Henri de
Tramwaj zwany pożądaniem (Williams)
trauma dziecięca, omówienie
- Baker Josephine
- Bow Clara
- Cash Johnny (J.R.)
- Jackson Michael
- Mozart Wolfgang Amadeusz
- Picasso Pablo
- Warhol Andy
Trufaut François
trzęsienie ziemi a Picasso
Turner Ike i Tina
U
udręczeni artyści
- artyści prehistoryczni
- Hitchcock a doświadczenie udręki
- kalendarium
- kryteria wyboru do niniejszej książki
- więzi między bólem a sztuką
- zjawisko szalonego geniusza
- znaczenie udręki
Uprowadzenie z seraju (Mozart)
uzależnienie od narkotyków zob. przedawkować sławę
V
"Vanity Fair"
van Gogh Theo
van Gogh Vincent
van Gogh-Bogner Johanna
Vaughan Sarah
Vinci Leonardo da
W
Warhol Andy
Wehikuł czasu (Wells)
Wells H.G.
Wergiliusz
White Christmas (Berlin)
Wilde Oscar
Williams Tennessee
Winehouse Amy
Wojna światów (Wells)
wokaliści zob. muzycy
Woodstock
Woolf Virginia
Woyzeck (film)
X
Xenogenesis (Cameron)
Y
Yeats W.B.
Z
zamieszki na tle rasowym w East St. Louis
Zmierzch długiego dnia (O'Neill)
Przede wszystkim chciałbym podziękować mojej agentce, Meg Thompson, która uwierzyła w tę książkę, kiedy tylko jej o niej powiedziałem. W trakcie prac napotkaliśmy kilka poważnych komplikacji, w rezultacie nigdy nie musiałem jednak sięgać po antydepresanty, bo Meg zawsze rozładowywała napięcie swoim rozbrajającym powiedzonkiem. Dzięki za "cholercię", Meg. Bardzo dziękuję również mojemu redaktorowi z Adams Media, Brendanowi O'Neillowi, który zgodził się ze mną, że w życie każdego artysty, niezależnie od tego, gdzie i kiedy się urodził i jakiej poświęcił się dziedzinie, wpisane jest cierpienie. Jednocześnie nisko kłaniam się mojej redaktor nadzorującej, Jennifer Lawler.
Książka ta nie powstałaby, gdyby mój wyrozumiały szef, David Pearlstein z magazynu "Show Business", nie pozwolił mi na pewien czas wykręcić się od obowiązków redakcyjnych. Ponadto dziękuję kolegom i koleżankom z pracy, tak byłym jak i obecnym: Johnowi Rowellowi, Dougowi Strasslerowi, Nicole Steen, Lucy Butcher, Elise McMullen, Karen Greco, Amy Krivohlavek, Ethanowi Kanferowi, Andrei Meek i Julie Colthorpe. Jamesowi Taylorowi chciałbym podziękować za wskazówki dotyczące kompozycji i ostatecznego kształtu książki, a Robbiemu Lee za świetne ilustracje.
Nieocenionej pomocy udzieliła mi Christina D'Angelo, której olbrzymia wiedza z zakresu historii i teorii sztuki sprawia, że czuję się przy niej malutki. Christina pomagała mi w pisaniu, wyszukiwaniu najważniejszych informacji i nieustannie podsuwała mi świetne pomysły. Dziękuję również grupce znających się na sztuce, inteligentnych i pomocnych osób, które przeglądały wstępne wersje mojego udręczonego kalendarium, poprawiały błędy i sugerowały, co jeszcze można by w nim umieścić: Kailee Ayyar, Aurorze Celepija, Angeli Di Carlo, Peterowi L. Goldmanowi, Vladimirowi Janevowi, Elizabeth Katusie, Caroline Rush, Merrie Nell Spence, Marcie Schneider, Stephanie Smith Wilkins, Kristin Villanuevie i chyba całej obsłudze I Trulli Ristorante. Cały czas pomagali mi również moi wspaniali rodzice, Joseph i Elizabeth, a także moi twórczy i pomysłowi bracia, Joe i Fred.
Na koniec nie wypada przemilczeć faktu, że książka ta zwyczajnie nie mogłaby powstać, gdyby nie niezliczeni biografowie i dziennikarze, którzy spędzili Bóg wie ile godzin, dni, a w zasadzie lat, pieczołowicie i z wielkim poświęceniem gromadząc w swoich książkach i artykułach fakty z życia wielkich artystów. Dziękuję wam za waszą wspaniałą pracę.
Urazy i bolesne doświadczenia z dzieciństwa podwyższają ryzyko zapadnięcia na praktycznie wszystkie znane zaburzenia. Jeśli coś może się zepsuć w życiu dorosłego, jeśli choruje, wpada w obsesję lub ulega złym nawykom, przyczyn takiego stanu rzeczy z powodzeniem można szukać w jego dzieciństwie. Naukowe wyjaśnienie tej prawidłowości jest dość proste. Stresogenne bodźce, które warunkują zachowania młodego człowieka, prowadzą zwykle do problemów emocjonalnych. Te z kolei skłaniają do ryzykownych, beztroskich zachowań, które nierzadko kończą się chorobą lub wypadkami, a stamtąd już tylko krok dzieli nas od przedwczesnej śmierci. Mimo to, jak na ironię, świat sztuki wiele zawdzięcza przeżytym w dzieciństwie traumom, które zasiewają w przyszłych artystach ziarna geniuszu. Wyobraźmy sobie na przykład, o ile inaczej mogłoby się potoczyć życie Josephine Baker, gdyby jako dziesięciolatka nie była świadkiem zamieszek na tle rasowym, które w 1917 roku wybuchły w East St. Louis. W wieku lat dziesięciu przyszła "Czarna Wenus" rozsławiona przez broadwayowskie rewie Ziegfeld Follies została pewnego dnia obudzona przez przerażoną matkę, która wyciągnęła ją z łóżka i wyjaśniła, że muszą uciekać z domu w poszukiwaniu schronienia. Miasto stanęło w płomieniach. Rasistowski motłoch zorganizował nagonkę na czarnoskórych mieszkańców East St. Louis, którzy na oczach oniemiałej dziewczynki byli na ulicach szczuci i pałowani na śmierć. Czy gdyby nie to koszmarne doświadczenie, Baker emigrowałaby ze Stanów do Francji? Czy zostałaby pierwszą w historii czarnoskórą gwiazdą o międzynarodowej sławie?
Josephine Baker
Piosenkarka country Patsy Cline przeszła jako dziecko poważną infekcję gardła. Niewiele brakowało, by choroba odebrała jej życie, Patsy jednak ozdrowiała i - jak powiedziała później reporterom - ku swojemu zdumieniu zauważyła, że po chorobie jej głos nabrał głębi i aksamitności, dzięki którym zaczęto porównywać ją do Kate Smith, słynnej piosenkarki, która spopularyzowała utwór God Bless America. Większość z nas słusznie postrzega bolesne doświadczenia dzieciństwa jako tragiczne zdarzenia, jednak przykłady artystów, a w tym przypadku artystek, takich jak Baker czy Cline, dobitnie uświadamiają nam, że dobra trauma nie musi wcale iść na marne.
W niniejszym rozdziale opowiemy historie z dzieciństwa kilkorga spośród najsłynniejszych udręczonych artystów świata. Co musiało się stać, by trafili do tej książki?
Pablo Picasso
(1881-1973)
W skrócie Rozbity na milion kawałków
Prawdziwe nazwisko Pablo Ruiz y Picasso
Miejsce urodzenia Malaga, Hiszpania
Największe dzieło Guernica
Demony Destrukcja i odbudowa
Moje obrazy to suma destrukcji
z wywiadu udzielonego przez Picassa krytykowi sztuki Christianowi Zervosowi w 1934 roku
Jednym z najprostszych sposobów na zmierzenie doniosłości osiągnięć jakiejś historycznej postaci jest sprawdzenie, czy jej nazwisko sprawdza się, gdy chcemy kogoś obrazić. Im ktoś sławniejszy, tym lepiej jego nazwisko, użyte w odpowiedniej frazie, nada się do wbicia komuś szpili. Na przykład, jeśli ktoś ma kłopoty z matematyką, możemy powiedzieć, że "żaden z niego Einstein", a jeśli czyjś szkic węglem bardziej przypomina ilustrację z książki o rzadkich chorobach niż faktyczny portret, jego autor usłyszeć może "Picasso to to nie jest" albo właśnie "żaden z ciebie Picasso". Twórcy i geniusze, których nazwiska wykorzystywane są w tego typu ironicznych komentarzach, ustawili poprzeczkę tak wysoko, że w porównaniu z nimi zwykły śmiertelnik ma prawo poczuć się maluczki. Kiepski malarz to żaden Picasso, ale co to tak dokładnie oznacza? Picasso to w końcu jedno z tych nazwisk, które wykraczają daleko poza granice dyscyplin, z którymi są domyślnie kojarzone.
Buntownik, innowator, człowiek dotknięty obsesjami - każdą z tych cech Picasso zawdzięczał swojemu ojcu, Josému Ruizowi y Blasco, wykładowcy sztuki i kustoszowi muzeum.
José wcześnie domyślił się, jak wielki talent drzemał w jego synu, i zadbał o to, by umiejętności te odpowiednio rozwijać. Oprócz zamiłowania do sztuki Picasso odziedziczył po ojcu również jego słynne libido (do czterdziestego roku życia José był zatwardziałym kawalerem, co dziś może nie być zbyt szokujące, zważmy jednak na fakt, że w tamtych czasach przewidywana średnia długość życia wynosiła czterdzieści dwa lata). Pablo miał siedemnaście lat, kiedy ojciec oddał mu swoje farby i pędzle, do końca życia wyrzekając się malarstwa. Było jasne, kto w rodzinie jest geniuszem. Może nawet zbyt jasne. Tak się bowiem złożyło, że talent Pabla przerastało tylko jego ego. Nie minęło wiele czasu, a butny młody artysta sprzeniewierzył się wszystkim wartościom, które ojciec uważał za ważne w sztuce, w tym także tej, że artysta powinien posiadać formalne wykształcenie. Jednakże sama buta i upór nie wystarczyłyby, aby uczynić z Pabla artystę i innowatora. Gdyby nie jedno bolesne wydarzenie, które miało miejsce w dzieciństwie Picassa, zanim jeszcze objawiły się jego talenty, być może nigdy nie dokonałby przełomu we współczesnej sztuce.
talent Pabla przerastało tylko jego ego
W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia 1884 roku południową Hiszpanię nawiedziło trzęsienie ziemi, które zniszczyło ponad czternaście tysięcy domów i innych budynków i zabiło około dziewięciuset osób. Trzyletni wówczas Pablo i jego rodzina schronili się w jaskini, gdy nieprzebłagany żywioł równał Malagę z ziemią. Wstrząsy sprawiły, że ciężarna matka Pabla zaczęła rodzić i trzylatek z otwartą buzią patrzył, jak przychodzi na świat jego młodsza siostra. Choć już jako dorosły człowiek Picasso rzadko wspominał o trzęsieniu ziemi, w którym o mały włos nie stracił życia, wpływ tego doświadczenia na jego psyche dobitnie unaocznił się w późniejszych latach, kiedy rodziła się koncepcja "rozbitej rzeczywistości", charakterystycznego elementu kubizmu, rewolucyjnego kierunku w sztukach plastycznych, do którego pionierów zaliczali się między innymi sam Picasso oraz Francuz Georges Braque.
Nie trzeba być wyspecjalizowanym w psychologii sztuki terapeutą, znawcą neofreudyzmu, żeby w najsłynniejszych kubistycznych dziełach Picassa znaleźć potwierdzenie tego, że jego "wewnętrzne dziecko" rozpadło się na milion kawałków.
Przedmioty malowane przez kubistów podlegają swoistemu rozbiciu, zostają rozebrane na części pierwsze, przeanalizowane, a następnie ponownie zespolone w nowej, abstrakcyjnej formie. Technika kubistyczna była wyjątkowo odważnym nowym kierunkiem w sztuce, zwłaszcza że w czasach, w których rozkwitła, dominującym stylem był postimpresjonizm. Kubiści odrzucili reguły perspektywy, których większość malarzy przestrzegała od epoki renesansu, a do tego w swych dziełach odstąpili od logicznej reprezentacji przestrzeni na rzecz reprezentacji abstrakcyjnej, w ramach której ukazywali obiekty jednocześnie z wielu niezbieżnych perspektyw.
Czy szukanie źródła wizjonerskiego stylu artystycznego Picassa w trzęsieniu ziemi to nie przesada lub przejaw interpretacyjnej nadgorliwości? Część ekspertów z całą pewnością nie zgadza się z tym przypuszczeniem. W wydanej w 1988 roku książce The Untouched Key [oryginał w języku niemieckim - Der gemiedene Schlüssel - przyp. tłum.] psycholog polskiego pochodzenia Alice Miller, która aż do śmierci w 2010 roku uchodziła za czołową specjalistkę od tak zwanej traumy wczesnodziecięcej, dowodziła, że z uwagi na młody wiek Picassa trzęsienie ziemi wywarło niezatarty wpływ na jego rozwijający się i kształtujący wówczas umysł. Zdaniem Miller słynna, ocierająca się o obsesję fascynacja Picassa seksem i kobiecym ciałem mogła wziąć się z tego, że ujrzał on narodziny swojej siostry w zapadających w pamięć, strasznych okolicznościach. "Jak wygląda rodząca kobieta z perspektywy trzylatka - pyta Miller - i co dzieje się w psychice tego chłopca, jeśli dodamy, że owa zwijająca się z bólu kobieta to w dodatku jego własna matka?".
Los Picassa został przypieczętowany bardzo wcześnie. Był on niejako skazany na zostanie słynnym artystą. Jeszcze zanim objawiły się jego artystyczne uzdolnienia, zanim zbuntował się przeciw ojcu, zanim hormonalna burza okresu dorastania odmieniła jego ciało i umysł, przekonał się na własnej skórze, w niezapomnianym ułamku sekundy, że rzeczywistość jest bardzo krucha - łatwo ją rozbić i trudno poskładać z powrotem. Ciekawe, jak wyglądałoby jego życie i kariera, gdyby trzęsienie ziemi nie wstrząsnęło jego osobistym światem. Biorąc pod uwagę jego talent, można chyba bezpiecznie założyć, że i tak zostałby sławnym artystą, ale - by sięgnąć po sformułowanie, od którego zaczęliśmy ten rozdział - "żaden byłby z niego Picasso".
Clara Bow
(1905-1965)
W skrócie Gwiazda, która miała się nie urodzić
Prawdziwe nazwisko Clara Gordon Bow
Miejsce urodzenia Brooklyn, Nowy Jork, USA
Najlepsza rola Betty Lou Spence w filmie It
Demony Maltretowanie, zaniedbanie, ubóstwo
Nikt nie chciał, żebym przychodziła na ten świat
z wywiadu udzielonego przez Bow magazynowi "Motion Picture Classic" w 1928 roku
W lutym 1927 roku, osiem miesięcy przed tym, jak Al Jolson zaśpiewał [w filmie Śpiewak jazzbandu - przyp. tłum.] piosenkę My Mammy dla oniemiałych widzów, którzy nigdy wcześniej nie widzieli filmu dźwiękowego, skazane na rychłą klęskę kino nieme odniosło jeden ze swoich ostatnich sukcesów. Wytwórnia Paramount Pictures wypuściła wtedy romantyczną komedię pod tytułem It. Historia odważnej, niekonwencjonalnej młodej kobiety, flirciarki, która zakochuje się w swoim bogatym szefie playboyu, stała się kasowym hitem i jasne było, że stało się tak dzięki niezwykłemu seksapilowi dwudziestojednoletniej odtwórczyni głównej roli Clary Bow. Clara posiadała wszystkie niezbędne atuty aktorki kina niemego. Jej wielkie czarne oczy były tyleż pełne wyrazu, co niesprecyzowanego smutku, a żywotna energia, którą emanował każdy jej zalotny gest, wystarczyłaby, żeby rozgrzać do czerwoności publiczność złożoną z lodowych posągów. Nie miała dyplomu szkoły aktorskiej, ale potrafiła oczarować reżyserów, w jednej chwili przechodząc od histerycznego śmiechu do przekonującego płaczu na zawołanie. Clara wniosła coś nowego do stosunkowo młodej, bo w jej czasach istniejącej od niespełna trzydziestu lat, dziedziny sztuki zwanej kinematografią, a mianowicie całkowity brak skrępowania i zahamowań na planie.
Nazywana przez prasę "dziewczyną z It" Clara stała się sensacją na skalę krajową - synonimem kobiety nowej, wyzwolonej, wbijającej się na salony szalonych lat dwudziestych. Francis Scott Fitzgerald nazwał ją ucieleśnieniem cech "chłopczycy" - ładna, zuchwała, pewna siebie. Wiosną 1927 roku dziewczyny w całych Stanach próbowały upodobnić się do tej obcesowej swawolnicy, która paliła w miejscach publicznych, piła gin, bezwstydnie flirtowała z mężczyznami, przeklinała i słuchała jazzu.
dziewczyny w całych Stanach próbowały upodobnić się do tej obcesowej swawolnicy, która paliła w miejscach publicznych, piła gin, bezwstydnie flirtowała z mężczyznami, przeklinała i słuchała jazzu
Rzecz jasna Clara Bow nie była jedyną gwiazdą chłopczycą swoich czasów. Wspomnijmy choćby Louise Brooks lub Gretę Garbo. Jednak w porównaniu z nią te dwie aktorki wyglądają jak pozerki. W przeciwieństwie do urodzonej w Kansas Brooks i imigrantki ze Szwecji Garbo, Clara Bow była najprawdziwszym "dzieckiem ery jazzu" - dorastała w brooklyńskich slumsach wychowywana przez ojca alkoholika i chorą psychicznie matkę, która kiedyś próbowała ją rozpłatać rzeźnickim nożem. Od najmłodszych lat czuła się niechciana i niedoceniana. Przyszła na świat w lipcu 1905 roku podczas rekordowej fali upałów, której pokłosiem był wzrost umieralności noworodków do zatrważających 80%. Nie spodziewano się, że mała Clara przeżyje. Jej rodzice uznali wręcz, że nie ma co się starać o akt urodzenia.
Pierwsze lata życia spędziła w dotkniętej biedą dzielnicy kamienic czynszowych, w której epidemie ospy i cholery były na porządku dziennym, a z zaniedbanych studzienek ściekowych na ulice, chodniki i do klatek schodowych wylewały się nieczystości.
Kiedy Clara miała trzy lata, jej dziadek, jedyny krewny, który darzył ją jakimkolwiek uczuciem, zmarł na zawał, bujając ją na huśtawce. Matka skwitowała to tragiczne wydarzenie przerażająco zimnym wyrzutem pod adresem wstrząśniętego dziecka: "Szkoda, że to nie ty umarłaś".
Ojciec Clary, prostak i bumelant, spędzał większość czasu w barach i burdelach, a do tego regularnie znikał na całe dni lub tygodnie, pozostawiając córkę i żonę samym sobie.
Kiedy już raczył zawitać w domu, albo zupełnie ignorował Clarę, albo bił ją po twarzy skórzanym paskiem do ostrzenia brzytwy. W szkole przyszła gwiazda niemego kina musiała znosić szyderstwa innych dzieci, które przedrzeźniały jej jąkanie się i wyśmiewały domowej roboty ubrania, najczęściej uszyte ze starych bluzek matki. Jej dzieciństwo było naprawdę okropne, niczym koszmar rodem z Kopciuszka, było jednak miejsce, w którym mogła się zaszyć i ukryć przed potwornościami codzienności - kino. Jak powiedziała kiedyś w wywiadzie: "Nigdy nie zdołam odpłacić kinu za to, co dla mnie wtedy zrobiło".
W czasach, kiedy niemal każdą chwilę spędzamy, wlepiając wzrok w ekrany komputerów, telefonów, czytników e-booków, odtwarzaczy i telewizorów, łatwo jest nam zapomnieć, że kiedyś te pochłaniacze czasu zwyczajnie nie istniały. Urodzona na początku XX wieku Clara Bow należała do pokolenia, które jako pierwsze dorastało, oglądając na ekranach kin popularne "ruchome obrazki". Siłą rzeczy pokolenie Clary było również pierwszym, na którego umysły wywarła swój wpływ hollywoodzka "fabryka snów". Kino bardzo szybko wysforowało się przed resztę popularnych form rozrywki i w niedługim czasie wielu młodych ludzi zapragnęło sławy i przepychu, których obrazów napchał im do głów srebrny ekran. Kto nie chciał być wtedy równie uwielbiany i bogaty jak Mary Pickford albo Wallace Reid? Zaniedbywana, ignorowana i niekochana Clara Bow, szukająca schronienia w ciemnej sali kinowej, miała prawo upatrywać w wielkiej sławie życiowego celu. Potrzebowała tylko okazji do zabłyśnięcia, szczęśliwego zrządzenia losu, które nadeszło, gdy miała szesnaście lat. Jej portret wygrał w corocznym konkursie fotograficznym "Fame and Fortune" organizowanym przez wydawnictwo Brewster Publications. Clara nie występowała nigdy przed kamerą, naiwnie wierzyła jednak, że uda jej się obrócić to skromne wyróżnienie w prawdziwą karierę filmową.
Jak się okazało, brak doświadczenia paradoksalnie dał jej przewagę nad konkurentkami do wielu ról. Gwiazdy wczesnego kina nierzadko padały ofiarami własnego przygotowania i aktorskiego wykształcenia. Doświadczenia wyniesione z teatru kazały im grać przed kamerą z niemal kabotyńską przesadą, podczas gdy Clara robiła jedynie to, co potrafiła - była sobą.
Jej występy były impulsywne i nierówne, ale nigdy sztuczne czy wymuszone. Jakby w nawiązaniu do tytułu swojego kasowego hitu Clara miała w sobie "to coś", ulotną cechę, która oddziela gwiazdy ekranu od zwykłych śmiertelników. Wrodzona żywiołowość sprawiła, że Clara bez trudu weszła w rolę nowej kobiety wyzwolonej - kokietki, duszy towarzystwa i hollywoodzkiego symbolu seksu. Te poniekąd ekshibicjonistyczne pozy przybierała jednak nie z rozwiązłości czy wyrachowania, a z niezaspokojonej potrzeby uwagi i miłości - dwóch rzeczy, których nie było jej dane zaznać w dzieciństwie.
Raz na wozie...
W 1930 roku wytwórnia Fleischer Studios wyemitowała Dizzy Dishes, pierwszą krótkometrażową animację z Betty Boop, postacią wzorowaną poniekąd na Clarze Bow. I, jak na ironię, silny brooklyński akcent, który utrudnił Bow zaistnienie w filmach dźwiękowych, pozostaje jedną z najbardziej ujmujących cech Betty. Kilka lat później kreskówkowa karma upomniała się jednak o pannę Boop, której w udziale przypadł los podobny do losu Clary - czarno-biała gwiazdka odeszła do lamusa wraz z nadejściem kolorowych animacji.
Po występie w It nazwisko Clary Bow stało się na krótki czas gwarantem sukcesu kasowego, jej popularność nie trwała jednak zbyt długo. Szóstego października 1927 wytwórnia Warner Bros wypuściła film Śpiewak jazzbandu, pierwszą udźwiękowioną produkcję w historii kina, zapoczątkowując tym samym nową erę w kinematografii. Studia filmowe, które nie chciały wypaść z obiegu, musiały zacząć kręcić filmy w nowej technologii. Dwa lata później już niemal wszystkie studia wypuszczały filmy dźwiękowe. Clara Bow, podobnie jak Chaplin, Valentino i dziesiątki innych gwiazd niemego kina, nie odnalazła się w nowej rzeczywistości. Miliony kochających fanów czekało niecierpliwie, by usłyszeć jej głos, lecz kiedy do nich wreszcie przemówiła, brzmiała bardziej jak marynarz niż gwiazda ekranu. Na jej ciężki brooklyński akcent, niedbałą wymowę i skłonność do nadużywania wulgaryzmów nie mógł poradzić żaden logopeda. Połączenie ekranowego uroku Clary i jej zaskakującego akcentu przyczyniło się do powstania Betty Boop, kultowej postaci zalotnej trzpiotki z amerykańskiej kreskówki - to właśnie na aktorce wzorował się rysownik Grim Natwick. Pełna życia młoda aktorka z dnia na dzień przeistoczyła się w karykaturę samej siebie, relikt minionej dekady, której symbolem był rozpasany i hulaszczy tryb życia, jaki w dobie wielkiego kryzysu wydawał się co najmniej niestosowny. W 1933 roku, zniechęcona i zniesmaczona serią komercyjnych porażek, Clara definitywnie porzuciła przemysł rozrywkowy. Miała dwadzieścia sześć lat.