Artes. Nowocześni plastycy lwowscy - Piotr Łukaszewicz

Kup ebooka

33.00 zł
27.39 zł (28,05 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przy­pisy

Wstęp
[1] Sami twórcy za­pi­sy­wali na­zwę grupy małą li­terą i w cu­dzy­sło­wie, jed­nak na po­trzeby ni­niej­szego wy­da­nia wpro­wa­dzono ujed­no­li­cony za­pis wielką li­terą (Ar­tes) - zgod­nie z kon­wen­cją przy­jętą we współ­cze­snej li­te­ra­tu­rze przed­miotu. Wy­jąt­kiem są cy­to­wane źró­dła, w któ­rych nie­jed­no­krot­nie po­ja­wiały się różne wa­rianty pi­sowni [przyp. red.].
[2] Od 1970 roku in­sty­tu­cja działa pod na­zwą Mu­zeum Na­ro­dowe we Wro­cła­wiu.
[3] W cza­sie nie­miec­kiej oku­pa­cji ar­ty­sta, ukry­wa­jąc swą toż­sa­mość, przy­jął nowe imię i na­zwi­sko, przy któ­rych po­zo­stał po woj­nie.
[4] A. Woj­cie­chow­ski, Ma­rek Wło­dar­ski. Z dzie­jów pla­styki 20-le­cia, "Prze­gląd Ar­ty­styczny" 1960, nr 1, s. 31-33.
[5] W. Ja­wor­ska, Lu­dwik Lille, ma­larz, gra­fik, rzeź­biarz, "Świat" 1957, nr 31, s. 15-16.
[6] Ma­lar­stwo i ry­su­nek Je­rzego Ja­ni­scha, Wro­cław 1959.
[7] Mu­zeum Ślą­skie we Wro­cła­wiu ku­piło póź­niej od Tu­ryna kil­ka­na­ście ry­sun­ków i akwa­rel au­tor­stwa Lu­dwika Lil­lego.
[8] Zob. J. Ja­nisch, Ostroż­nie świeżo ma­lo­wane! We Lwo­wie przed ro­kiem 1914, "Wia­do­mo­ści" 1960, nr 43, s. 1, Ostroż­nie świeżo ma­lo­wane! Na roz­drożu ma­lar­skim, "Wia­do­mo­ści" 1961, nr 1; Ostroż­nie świeżo ma­lo­wane! Ocie­ram się o śmierć, "Wia­do­mo­ści" 1961, nr 8; Ostroż­nie świeżo ma­lo­wane! Cho­roba ojca i Tru­ska­wiec, "Wia­do­mo­ści" 1961, nr 17; Ostroż­nie świeżo ma­lo­wane! Zmierzch ce­sa­rza, "Wia­do­mo­ści" 1961, nr 21.
[9] "Ar­tes" 1929-1934, oprac. P. Łu­ka­sze­wicz, Wro­cław 1969.
[10] I. Witz, Ar­tes 1929-1934, "Ży­cie War­szawy" 1969, nr 265, s. 4.
[11] Lu­dwik Lille. 1897-1957, red. P. Łu­ka­sze­wicz, H. Kot­kow­ska-Ba­reja, Wro­cław 1985.
[12] Zob. zwłasz­cza: A. Tu­row­ski, Bu­dow­ni­czo­wie świata. Z dzie­jów ra­dy­kal­nego mo­der­ni­zmu w sztuce pol­skiej, Kra­ków 2000.
[13] Ma­rek Wło­dar­ski (Hen­ryk Streng) 1903-1960, red. B. Aska­nas, War­szawa 1981.
[14] Cza­row­nik przy zie­lo­nej skale. Ma­rek Wło­dar­ski/Hen­ryk Streng, red. J. Chro­bak, J. Mi­cha­lik, M. Wilk, Po­znań 2009.
[15] Ma­rek Wło­dar­ski/Hen­ryk Streng (1898-1960). Mię­dzy cen­trum a pe­ry­fe­riami, So­pot 2013 (za­wiera tek­sty: P. Słod­kow­ski, Pa­trząc z da­leka i bli­ska. Trzy spoj­rze­nia na mię­dzy­wo­jenną twór­czość Hen­ryka Strenga; M. Smo­liń­ska, Ma­rek Wło­dar­ski - de­mon­stra­tor ob­ra­zów).
[16] P. Słod­kow­ski, Mo­der­nizm ży­dow­sko-pol­ski. Hen­ryk Streng/Ma­rek Wło­dar­ski a hi­sto­ria sztuki, War­szawa 2019.
[17] Mon­taże. De­bora Vo­gel i nowa le­genda mia­sta, red. A. Bo­ja­rov, P. Po­lit, K. Szy­ma­niak, Łódź 2017.
[18] Мистецтво Львова першої половини ХХ століття, каталог виставки, ред. О. Ріпко, Львів 1996.
[19] A. Bo­ja­rov, Ma­jaki i Ma­яки. Sztuka mo­der­ni­styczna w mię­dzy­wo­jen­nym Lwo­wie. Chro­no­lo­gia w za­ry­sie, w: Lwów. Mia­sto, ar­chi­tek­tura, mo­der­nizm, red. B. Cher­kes, A. Szczer­ski, Wro­cław 2016, s. 327-349.
[20] П. Лукашевич, Об'єднання Митців "ar­tes" (1929-1935) та інші історії львівського модернізму, переклад, наукова редакція, доповнення А. Боярова, Львів 2021.

Wstęp

Przed po­nad pół­wie­czem, kiedy za­czą­łem zbie­rać ma­te­riały do przy­szłej książki, Zrze­sze­nie Ar­ty­stów Pla­sty­ków Ar­tes[1] wy­da­wało się na­le­żeć do ja­kiejś daw­nej, za­po­mnia­nej epoki. Druga wojna świa­towa spra­wiła, że roz­pro­szył się krąg lwow­skich pla­sty­ków, a tra­dy­cje ule­gły prze­rwa­niu. Za­gi­nął cały lub pra­wie cały do­ro­bek Ot­tona Hahna i Alek­san­dra Rie­mera, któ­rych za­mor­do­wali hi­tle­rowcy. Prze­pa­dła też spora część twór­czo­ści Je­rzego Ja­ni­scha, Lu­dwika Lil­lego, Mar­git Re­ich-Siel­skiej i Mie­czy­sława Wy­soc­kiego. Lwów zna­lazł się w ra­dziec­kiej Ukra­inie, a więk­szość człon­ków Ar­tesu opu­ściła mia­sto. Lille jesz­cze w 1937 roku prze­niósł się do Fran­cji, gdzie udało mu się prze­żyć oku­pa­cję i rządy Vi­chy, inni wy­je­chali w cza­sie wojny lub bez­po­śred­nio po niej, ucie­ka­jąc przed prze­śla­do­wa­niami lub no­wym po­rząd­kiem. We Lwo­wie po­zo­stali tylko Ro­man Siel­ski (Рома?н Се?льський) i jego żona Mar­git.

To, że za­ją­łem się Ar­te­sem, wy­ni­kało po­nie­kąd ze spe­cy­fiki miej­sca, w któ­rym pod­ją­łem pracę w 1964 roku: Mu­zeum Ślą­skie we Wro­cła­wiu[2] wraz z czę­ścią zbio­rów prze­jęło tra­dy­cje lwow­skiego mu­ze­al­nic­twa, a za­tem wy­dało mi się oczy­wi­ste, że ob­sza­rem mo­ich za­in­te­re­so­wań po­winna być wła­śnie sztuka lwow­ska. O twór­cach Ar­tesu wie­dzia­łem wów­czas nie­wiele, poza tym, że mieli związki z sur­re­ali­zmem, co wy­dało mi się in­try­gu­jące. Nie były mi jed­nak obce na­zwi­ska Hen­ryka Strenga/Marka Wło­dar­skiego[3] (pi­sał o nim Alek­san­der Woj­cie­chow­ski w "Prze­glą­dzie Ar­ty­stycz­nym"[4]), Lu­dwika Lil­lego (jego pa­ry­skie prace przy­po­mniała Wła­dy­sława Ja­wor­ska[5]) czy Je­rzego Ja­ni­scha (parę lat wcze­śniej Ma­rian Wój­ciak zor­ga­ni­zo­wał w Mu­zeum Ślą­skim wy­stawę ob­ra­zów i ry­sun­ków z póź­nego okresu twór­czo­ści tego ar­ty­sty)[6].

We Wro­cła­wiu miesz­kał je­den z za­ło­ży­cieli Ar­tesu - Alek­san­der Krzy­wo­błocki, ar­chi­tekt z wy­kształ­ce­nia, au­tor fo­to­mon­taży, który peł­nił funk­cję dol­no­ślą­skiego kon­ser­wa­tora za­byt­ków. Kiedy go po­zna­łem, był już na eme­ry­tu­rze. Tak się szczę­śli­wie zło­żyło, że dys­po­no­wał przy­wie­zioną ze Lwowa do­ku­men­ta­cją wła­snej dzia­łal­no­ści ar­ty­stycz­nej, a także ca­łego Zrze­sze­nia. Były to bez­cenne dla mnie ka­ta­logi wy­staw i inne druki, z Ulotką "ar­tes" na czele, fo­to­gra­fie nie­ist­nie­ją­cych już prze­waż­nie dzieł oraz spory ze­staw wy­cin­ków pra­so­wych z omó­wie­niami wy­staw. Do ro­dzin­nego Kra­kowa na­to­miast po­wró­cił po woj­nie Ta­de­usz Woj­cie­chow­ski - pra­co­wał tam jako pro­jek­tant wi­traży ko­ściel­nych. W du­żym po­koju, wy­peł­nio­nym róż­nymi sprzę­tami, po­ka­zał mi swoje ob­razy z cza­sów Ar­tesu, a także wiele cen­nych do­ku­men­tów, m. in. je­dyny za­cho­wany eg­zem­plarz an­kiety w spra­wie tzw. fak­to­re­ali­zmu.

Dłu­gie sta­ra­nia w Mi­ni­ster­stwie Kul­tury i Sztuki o wy­jazd służ­bowy do Lwowa uwień­czone zo­stały suk­ce­sem i w li­sto­pa­dzie 1968 roku spę­dzi­łem w tym mie­ście ty­dzień. Już wów­czas my­śla­łem o zor­ga­ni­zo­wa­niu wy­stawy Ar­tesu we Wro­cła­wiu, a jed­nym z ce­lów mo­jego po­bytu było po­szu­ki­wa­nie prac, które można by wy­po­ży­czyć. Od­wie­dzi­łem przede wszyst­kim Siel­skich. Od cza­sów przed­wo­jen­nych zaj­mo­wali nie­wiel­kie miesz­ka­nie w mo­der­ni­stycz­nej ka­mie­nicy przy ul. Aka­de­mika Paw­łowa (daw­niej Do­ma­ga­li­czów). Oboje byli ak­tywni ar­ty­stycz­nie, ucho­dząc w śro­do­wi­sku za nie­kwe­stio­no­wane au­to­ry­tety w dzie­dzi­nie sztuki, opro­mie­nione le­gendą pa­ry­skich wspo­mnień. Ro­man wy­kła­dał jed­no­cze­śnie w In­sty­tu­cie Sztuki De­ko­ra­cyj­nej. Mo­głem po­znać ich za­cho­wane prace przed­wo­jenne - ob­razy i gra­fiki Ro­mana, gwa­sze, ry­sunki i mon­taże Mar­git, a także do­ku­men­ta­cję w po­staci fo­to­gra­fii ob­ra­zów oraz wy­cin­ków pra­so­wych. W mu­ze­ach lwow­skich - Ga­le­rii Ob­ra­zów i Mu­zeum Ukra­iń­skim - zna­la­złem jed­nak nie­wiele z tego, co mo­głoby tra­fić na wy­stawę. Zro­bi­łem też pierw­szą kwe­rendę bi­blio­teczną, lecz do­stęp­ność róż­nych ma­te­ria­łów we Lwow­skiej Na­ro­do­wej Na­uko­wej Bi­blio­tece Ukra­iny im. Wa­syla Ste­fa­nyka oka­zała się ogra­ni­czona. Wie­dzia­łem, że mu­szę tu wró­cić na dłu­żej.

W czerwcu 1969 roku po­now­nie przy­je­cha­łem do Lwowa, tym ra­zem na dwa ty­go­dnie. Było to moż­liwe dzięki za­pro­sze­niu od zna­nego hi­sto­ryka sztuki, Wo­ło­dy­myra Owsij­czuka (Володимир Овсійчук). Mia­łem oka­zję po­roz­ma­wiać z in­nymi twór­cami z sze­roko ro­zu­mia­nego kręgu Ar­tesu, m. in. z Ro­ma­nem Tu­ry­nem (Роман Турин)[7] i Ja­ro­sławą Mu­zyką (Ярослава Музика), dzięki czemu wiele się do­wie­dzia­łem na te­mat ukra­iń­skiego śro­do­wi­ska ar­ty­stycz­nego. Od­wie­dzi­łem też Wło­dzi­mie­rza Wy­soc­kiego, który po­ka­zał mi zbiór gwa­szy, akwa­rel i ry­sun­ków swo­jego zmar­łego brata, Mie­czy­sława.

Kon­takty z ro­dzi­nami nie­ży­ją­cych już ar­te­sow­ców były waż­nym źró­dłem in­for­ma­cji o ich ży­ciu i twór­czo­ści. W pierw­szej ko­lej­no­ści trzeba tu wy­mie­nić wdowę po Marku Wło­dar­skim, Ja­ninę Brosch-Wło­dar­ską. Po­sia­dała ona praw­dziwy skarb - znaczną część twór­czo­ści męża, ura­to­waną przez sie­bie i wy­wie­zioną pod­czas wojny ze Lwowa. Był to ze­spół ob­ra­zów olej­nych, a przede wszyst­kim kil­ka­set prac na pa­pie­rze, zna­ko­mi­tych ry­sun­ków i akwa­rel.

Ko­re­spon­do­wa­łem też z ro­dziną Lu­dwika Ty­ro­wi­cza: żoną Idą Ty­ro­wi­czową oraz bra­tem ar­ty­sty, prof. Ma­ria­nem Ty­ro­wi­czem. We Wro­cła­wiu spo­tka­łem się na­to­miast z sy­nem Ste­fana Woj­cie­chow­skiego, An­drze­jem. Sporo wnio­sły roz­mowy ze Sta­ni­sła­wem Te­is­sey­rem, Eu­sta­chym Wa­sil­kow­skim, Sta­ni­sła­wem Kra­mar­czy­kiem. Od Ma­rii Te­iseyre otrzy­ma­łem cenne frag­menty wspo­mnień lwow­skich i pa­ry­skich, spi­sa­nych przez Je­rzego Ja­ni­scha, któ­rych tylko nie­wielka część uka­zała się dru­kiem w lon­dyń­skich "Wia­do­mo­ściach"[8], a inna część nie­stety za­gi­nęła. Za­się­gną­łem też opi­nii u kry­ty­ków sztuki, któ­rzy współ­two­rzyli ży­cie ar­ty­styczne Lwowa w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym - wy­mie­nić tu trzeba przede wszyst­kim He­lenę Blu­mównę, Je­rzego Kul­czyc­kiego, Ja­ninę Ki­lian-Sta­ni­sław­ską oraz Igna­cego Witza.

Wie­dzę prze­ka­zaną przez uczest­ni­ków i świad­ków wy­da­rzeń na­le­żało pod­dać we­ry­fi­ka­cji na pod­sta­wie za­cho­wa­nej do­ku­men­ta­cji: ka­ta­lo­gów wy­staw, za­pro­szeń, nie­licz­nych li­stów, a zwłasz­cza re­cen­zji, ar­ty­ku­łów i róż­nych re­la­cji pra­so­wych. Prze­glą­da­nie rocz­ni­ków daw­nej prasy było pra­co­chłonne i wią­zało się z wy­trwa­łymi po­szu­ki­wa­niami. Z po­wodu ogra­ni­czo­nego do­stępu do lwow­skich zbio­rów bi­blio­tecz­nych głów­nym źró­dłem wie­dzy po­zo­sta­wały bi­blio­teki w Pol­sce, przede wszyst­kim Bi­blio­teka Ja­giel­loń­ska, ale też bi­blio­teki war­szaw­skie czy Bi­blio­teka Uni­wer­sy­tecka w Po­zna­niu.

Pierw­szą oka­zją do za­pre­zen­to­wa­nia wy­ni­ków mo­ich po­szu­ki­wań stała się wy­stawa w Mu­zeum Ślą­skim we Wro­cła­wiu, którą otwarto w kwiet­niu 1969 roku. To­wa­rzy­szył jej ilu­stro­wany ka­ta­log z ko­lo­rową re­pro­duk­cją ob­razu Ta­jem­nica Ta­de­usza Woj­cie­chow­skiego na okładce - co było wów­czas ewe­ne­men­tem w tego ro­dzaju pu­bli­ka­cji[9]. Eks­po­zy­cja obej­mo­wała dzieła człon­ków Ar­tesu, świeżo na­byte przez Mu­zeum Ślą­skie oraz wy­po­ży­czone ze zbio­rów kilku mu­zeów pol­skich i ko­lek­cji pry­wat­nych (Ja­niny Wło­dar­skiej, Ta­de­usza Woj­cie­chow­skiego). Udało się także po­zy­skać ob­razy Siel­skich i Wy­soc­kiego ze zbio­rów lwow­skich. Wśród pre­zen­to­wa­nych ma­te­ria­łów ar­chi­wal­nych były na­to­miast wy­daw­nic­twa Zrze­sze­nia oraz fo­to­gra­fie prac za­gi­nio­nych. Wy­stawa spo­tkała się z du­żym za­in­te­re­so­wa­niem; póż­niej po­ka­zano ją także w war­szaw­skiej Ga­le­rii Współ­cze­snej, pro­wa­dzo­nej przez Ma­rię i Ja­nu­sza Bo­guc­kich, a także w Mu­zeum Po­mo­rza Za­chod­niego w Szcze­ci­nie. Z en­tu­zja­zmem omó­wił ją w "Ży­ciu War­szawy" Ignacy Witz[10].

Je­sie­nią te­goż roku przed­sta­wi­łem na se­sji Sto­wa­rzy­sze­nia Hi­sto­ry­ków Sztuki w Słup­sku frag­ment przy­go­to­wy­wa­nej roz­prawy, za­ty­tu­ło­wany Zrze­sze­nie "ar­tes" i pro­blem nad­re­ali­zmu. Pa­mię­tam, że w cza­sie dys­ku­sji prof. Mie­czy­sław Po­ręb­ski zgo­dził się z moją in­ter­pre­ta­cją pa­ry­skich związ­ków grupy, co mnie bar­dzo ucie­szyło. W swo­ich ba­da­niach sta­ra­łem się także na­kre­ślić szer­sze tło, uwzględ­nia­jąc do­ro­bek lwow­skiej awan­gardy ar­ty­stycz­nej przed po­wsta­niem Ar­tesu. Skła­dały się na to kon­takty Lu­dwika Lil­lego z po­znań­ską grupą Zdrój, wy­stawy for­mi­stów we Lwo­wie (jesz­cze pod pier­wotną na­zwą Eks­pre­sjo­ni­ści Pol­scy), słynna an­kieta "Ga­zety Wie­czor­nej" na te­mat eks­pre­sjo­ni­zmu, utwo­rze­nie lwow­skiej "fi­lii" for­mi­stów, wy­stawa Hen­ryka Strenga i Ot­tona Hahna w 1928 roku. Wy­wiady z ży­ją­cymi jesz­cze wów­czas for­mi­stami ze Lwowa, Ja­nem Hryn­kow­skim i Zyg­mun­tem Rad­nic­kim, nie­wiele wnio­sły. Wo­leli mó­wić o swej póź­niej­szej twór­czo­ści. Wcze­sne, for­mi­styczne prace Rad­nic­kiego po­zna­łem do­piero po jego śmierci, dzięki życz­li­wo­ści żony, Na­ta­lii Rad­nic­kiej. Z ko­lei akwa­rele Wła­dy­sława Krzy­ża­now­skiego, który do for­mi­stów wpraw­dzie nie na­le­żał, ale ich twór­czość po­dzi­wiał i po­cząt­kowo ma­lo­wał pod ich wpły­wem, zo­ba­czy­łem w Kra­ko­wie u jego sio­strze­nicy, prof. He­leny Ma­du­ro­wicz-Urbań­skiej.

Dok­to­rat o Ar­te­sie ukoń­czy­łem i obro­ni­łem w War­sza­wie w 1973 roku. Praca uka­zała się dru­kiem dwa lata póź­niej we wro­cław­skim wy­daw­nic­twie Osso­li­neum, w ra­mach re­da­go­wa­nej przez In­sty­tut Sztuki PAN se­rii Stu­dia z hi­sto­rii sztuki. Pewna ilość eg­zem­pla­rzy do­tarła wów­czas do Lwowa, bu­dząc - po­dob­nie jak wcze­śniej ka­ta­log wy­stawy - uzna­nie wśród ży­ją­cych uczest­ni­ków i świad­ków dzia­łal­no­ści Ar­tesu oraz za­in­te­re­so­wa­nie w krę­gach młod­szych ar­ty­stów ukra­iń­skich. Po­zy­tyw­nie oce­niono uwzględ­nie­nie ukra­iń­skich związ­ków Ar­tesu i roli grupy ANUM. Do te­matu Ar­tesu wra­ca­łem spo­ra­dycz­nie i póź­niej, zwłasz­cza w 1985 roku, kiedy zor­ga­ni­zo­wa­łem w Mu­zeum Na­ro­do­wym we Wro­cła­wiu wy­stawę mo­no­gra­ficzną Lu­dwika Lil­lego, po­ka­zaną na­stęp­nie w Mu­zeum Na­ro­do­wym w War­sza­wie[11]. Bez­po­śred­nim po­wo­dem jej po­wsta­nia stało się prze­ka­za­nie do mu­zeów pol­skich przez miesz­ka­jącą w Pa­ryżu bra­tową ar­ty­sty, Irenę Lille, ca­łej jego spu­ści­zny, która obej­mo­wała prace po­wstałe po wy­jeź­dzie do Pa­ryża.

Dzi­siaj, po wielu la­tach, z ra­do­ścią stwier­dzam, że li­te­ra­tura po­świę­cona sztuce no­wo­cze­snej bar­dzo się wzbo­ga­ciła. Zrze­sze­nie Ar­tes zna­la­zło na­leżne mu miej­sce w syn­te­tycz­nych opra­co­wa­niach pol­skiego mo­der­ni­zmu[12]. Po­sta­cią, która przy­ciąga szcze­gólną uwagę ba­da­czy i kry­ty­ków, jest Hen­ryk Streng/Ma­rek Wło­dar­ski, nie­wąt­pli­wie je­den z naj­wy­bit­niej­szych twór­ców nie tylko lwow­skiej awan­gardy, ale też zna­czący uczest­nik po­wo­jen­nego ży­cia ar­ty­stycz­nego w Pol­sce. Pierw­szą mo­no­gra­ficzną wy­stawę ar­ty­sty zor­ga­ni­zo­wało war­szaw­skie Mu­zeum Na­ro­dowe pod ko­niec 1981 roku[13], jed­nak ze względu na wpro­wa­dzony wów­czas stan wo­jenny nie miała ona na­leż­nego od­bioru. Spo­śród póź­niej­szych, mniej­szych i więk­szych, wy­staw Strenga/Wło­dar­skiego trzeba wspo­mnieć o dwóch: w po­znań­skiej Ga­le­rii Pie­kary (2009) oraz w Pań­stwo­wej Ga­le­rii Sztuki w So­po­cie (2013). Z oka­zji tej pierw­szej opu­bli­ko­wano ob­szerny tom ma­te­ria­łów do­ty­czą­cych ar­ty­sty, za­wie­ra­jący też ka­len­da­rium w opra­co­wa­niu Jó­zefa Chro­baka[14]. Dru­giej to­wa­rzy­szył na­to­miast ka­ta­log z od­kryw­czym stu­dium Pio­tra Słod­kow­skiego[15]. Au­tor ten opu­bli­ko­wał sześć lat póź­niej ob­szerną książkę po­świę­coną Stren­gowi, w któ­rej wni­kli­wie in­ter­pre­tuje jego mo­der­nizm, za­an­ga­żo­wa­nie i toż­sa­mość[16]. W 2021 roku Słod­kow­ski zor­ga­ni­zo­wał na­to­miast re­tro­spek­tywną wy­stawę Strenga, pre­zen­tu­jąc na niej rów­nież prace in­nych człon­ków lwow­skiej grupy. Twór­czość Ar­tesu była też istotną czę­ścią wy­stawy w Mu­zeum Sztuki w Ło­dzi - awan­gar­dowe śro­do­wi­sko ar­ty­styczne we Lwo­wie zo­stało na niej przed­sta­wione przez pry­zmat dzia­łal­no­ści po­etki i kry­tyczki De­bory Vo­gel[17].

W la­tach dzie­więć­dzie­sią­tych XX wieku no­wo­cze­sną sztuką lwow­ską za­in­te­re­so­wali się ukra­iń­scy ba­da­cze. Na­leży tu wspo­mnieć zwłasz­cza o Ołe­nie Ripko (Олена Ріпко), która w ra­mach du­żego pro­jektu wy­sta­wien­ni­czego za­pre­zen­to­wała ob­szerny ze­staw prac człon­ków Ar­tesu[18]. Syn­te­tyczny prze­gląd tam­tej­szych zja­wisk ar­ty­stycz­nych na­kre­ślił też An­drij Bo­ja­rov (Андрій Бояров)[19], bę­dący za­ra­zem tłu­ma­czem i re­dak­to­rem ukra­iń­skiego wy­da­nia ni­niej­szej książki[20].

Nowe in­ter­pre­ta­cje, oparte na ana­li­zie lo­kal­nego jej za­ko­rze­nie­nia, po­zwo­liły w świeży spo­sób spoj­rzeć na lwow­ski mo­der­nizm, z róż­nych po­wo­dów daw­niej mar­gi­na­li­zo­wany. Do­ro­bek Zrze­sze­nia Ar­tes bu­dzi co­raz czę­ściej za­in­te­re­so­wa­nie jako ory­gi­nalny wy­twór wie­lo­et­nicz­nej kul­tury daw­nego Lwowa - kul­tury pol­sko-ży­dow­sko-ukra­iń­skiej.

Książka nie po­wsta­łaby przed pół­wie­czem, gdyby nie po­moc wszyst­kich wy­mie­nio­nych wcze­śniej uczest­ni­ków i świad­ków wy­da­rzeń, dzi­siaj już nie­ży­ją­cych. Je­stem im ogrom­nie wdzięczny, że ze­chcieli po­dzie­lić się ze mną swymi wspo­mnie­niami i wie­dzą o cza­sach ich mło­do­ści.

Pra­gnę tu wspo­mnieć też wiele in­nych osób, z któ­rymi roz­ma­wia­łem lub ko­re­spon­do­wa­łem na te­maty zwią­zane z książką. Byli to (w po­rządku al­fa­be­tycz­nym): Wo­ło­dy­myr Ła­sowś­kyj (Володимир Ласовський), Wi­told Ma­na­styrś­kyj (Вітольд Манастирський), Mie­czy­sław Mar­cin­kie­wicz, Zo­fia Ma­tu­sia­kowa, Ja­nina Pa­pier­kow­ska, Alek­san­der Ra­fa­łow­ski, Jan Reych­man, Er­ne­styna San­dlowa, Zo­fia Zim­nowa. We wdzięcz­nej pa­mięci za­cho­wuję też po­moc mego pro­mo­tora prof. dr. An­drzeja Rysz­kie­wi­cza, a także re­cen­zen­tów pracy dok­tor­skiej, prof. dr. Ksa­we­rego Pi­woc­kiego i doc. dr. An­drzeja Ja­ki­mo­wi­cza. Ko­rzystne wa­runki do pracy stwo­rzyły mi in­sty­tu­cje pa­tro­nu­jące moim ba­da­niom: In­sty­tut Sztuki PAN w War­sza­wie i Mu­zeum Na­ro­dowe we Wro­cła­wiu. Za ko­le­żeń­ską po­moc dzię­kuję dr Bo­że­nie Ste­in­born. Li­sta po­dzię­ko­wań nie by­łaby pełna, gdy­bym nie wspo­mniał mego Ojca, któ­rego życz­liwa uwaga i po­moc to­wa­rzy­szyły mi stale w pracy i któ­rego pa­mięci książkę tę pra­gnę po­świę­cić.

Dzię­kuję Wy­daw­nic­twu Osso­li­neum za pod­ję­cie trudu przy­go­to­wa­nia no­wej edy­cji mo­no­gra­fii Ar­tesu. Je­stem także wdzięczny An­dri­jowi Bo­ja­ro­vowi za na­pi­sa­nie po­sło­wia do ni­niej­szego wy­da­nia oraz opra­co­wa­nie do­dat­ko­wych przy­pi­sów, które ak­tu­ali­zują stan wie­dzy o lwow­skim mo­der­ni­zmie.

maj 2020/sier­pień 2022

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki