Wstęp
Przed ponad półwieczem, kiedy zacząłem zbierać materiały do przyszłej książki, Zrzeszenie Artystów Plastyków Artes[1] wydawało się należeć do jakiejś dawnej, zapomnianej epoki. Druga wojna światowa sprawiła, że rozproszył się krąg lwowskich plastyków, a tradycje uległy przerwaniu. Zaginął cały lub prawie cały dorobek Ottona Hahna i Aleksandra Riemera, których zamordowali hitlerowcy. Przepadła też spora część twórczości Jerzego Janischa, Ludwika Lillego, Margit Reich-Sielskiej i Mieczysława Wysockiego. Lwów znalazł się w radzieckiej Ukrainie, a większość członków Artesu opuściła miasto. Lille jeszcze w 1937 roku przeniósł się do Francji, gdzie udało mu się przeżyć okupację i rządy Vichy, inni wyjechali w czasie wojny lub bezpośrednio po niej, uciekając przed prześladowaniami lub nowym porządkiem. We Lwowie pozostali tylko Roman Sielski (Рома?н Се?льський) i jego żona Margit.
To, że zająłem się Artesem, wynikało poniekąd ze specyfiki miejsca, w którym podjąłem pracę w 1964 roku: Muzeum Śląskie we Wrocławiu[2] wraz z częścią zbiorów przejęło tradycje lwowskiego muzealnictwa, a zatem wydało mi się oczywiste, że obszarem moich zainteresowań powinna być właśnie sztuka lwowska. O twórcach Artesu wiedziałem wówczas niewiele, poza tym, że mieli związki z surrealizmem, co wydało mi się intrygujące. Nie były mi jednak obce nazwiska Henryka Strenga/Marka Włodarskiego[3] (pisał o nim Aleksander Wojciechowski w "Przeglądzie Artystycznym"[4]), Ludwika Lillego (jego paryskie prace przypomniała Władysława Jaworska[5]) czy Jerzego Janischa (parę lat wcześniej Marian Wójciak zorganizował w Muzeum Śląskim wystawę obrazów i rysunków z późnego okresu twórczości tego artysty)[6].
We Wrocławiu mieszkał jeden z założycieli Artesu - Aleksander Krzywobłocki, architekt z wykształcenia, autor fotomontaży, który pełnił funkcję dolnośląskiego konserwatora zabytków. Kiedy go poznałem, był już na emeryturze. Tak się szczęśliwie złożyło, że dysponował przywiezioną ze Lwowa dokumentacją własnej działalności artystycznej, a także całego Zrzeszenia. Były to bezcenne dla mnie katalogi wystaw i inne druki, z Ulotką "artes" na czele, fotografie nieistniejących już przeważnie dzieł oraz spory zestaw wycinków prasowych z omówieniami wystaw. Do rodzinnego Krakowa natomiast powrócił po wojnie Tadeusz Wojciechowski - pracował tam jako projektant witraży kościelnych. W dużym pokoju, wypełnionym różnymi sprzętami, pokazał mi swoje obrazy z czasów Artesu, a także wiele cennych dokumentów, m. in. jedyny zachowany egzemplarz ankiety w sprawie tzw. faktorealizmu.
Długie starania w Ministerstwie Kultury i Sztuki o wyjazd służbowy do Lwowa uwieńczone zostały sukcesem i w listopadzie 1968 roku spędziłem w tym mieście tydzień. Już wówczas myślałem o zorganizowaniu wystawy Artesu we Wrocławiu, a jednym z celów mojego pobytu było poszukiwanie prac, które można by wypożyczyć. Odwiedziłem przede wszystkim Sielskich. Od czasów przedwojennych zajmowali niewielkie mieszkanie w modernistycznej kamienicy przy ul. Akademika Pawłowa (dawniej Domagaliczów). Oboje byli aktywni artystycznie, uchodząc w środowisku za niekwestionowane autorytety w dziedzinie sztuki, opromienione legendą paryskich wspomnień. Roman wykładał jednocześnie w Instytucie Sztuki Dekoracyjnej. Mogłem poznać ich zachowane prace przedwojenne - obrazy i grafiki Romana, gwasze, rysunki i montaże Margit, a także dokumentację w postaci fotografii obrazów oraz wycinków prasowych. W muzeach lwowskich - Galerii Obrazów i Muzeum Ukraińskim - znalazłem jednak niewiele z tego, co mogłoby trafić na wystawę. Zrobiłem też pierwszą kwerendę biblioteczną, lecz dostępność różnych materiałów we Lwowskiej Narodowej Naukowej Bibliotece Ukrainy im. Wasyla Stefanyka okazała się ograniczona. Wiedziałem, że muszę tu wrócić na dłużej.
W czerwcu 1969 roku ponownie przyjechałem do Lwowa, tym razem na dwa tygodnie. Było to możliwe dzięki zaproszeniu od znanego historyka sztuki, Wołodymyra Owsijczuka (Володимир Овсійчук). Miałem okazję porozmawiać z innymi twórcami z szeroko rozumianego kręgu Artesu, m. in. z Romanem Turynem (Роман Турин)[7] i Jarosławą Muzyką (Ярослава Музика), dzięki czemu wiele się dowiedziałem na temat ukraińskiego środowiska artystycznego. Odwiedziłem też Włodzimierza Wysockiego, który pokazał mi zbiór gwaszy, akwarel i rysunków swojego zmarłego brata, Mieczysława.
Kontakty z rodzinami nieżyjących już artesowców były ważnym źródłem informacji o ich życiu i twórczości. W pierwszej kolejności trzeba tu wymienić wdowę po Marku Włodarskim, Janinę Brosch-Włodarską. Posiadała ona prawdziwy skarb - znaczną część twórczości męża, uratowaną przez siebie i wywiezioną podczas wojny ze Lwowa. Był to zespół obrazów olejnych, a przede wszystkim kilkaset prac na papierze, znakomitych rysunków i akwarel.
Korespondowałem też z rodziną Ludwika Tyrowicza: żoną Idą Tyrowiczową oraz bratem artysty, prof. Marianem Tyrowiczem. We Wrocławiu spotkałem się natomiast z synem Stefana Wojciechowskiego, Andrzejem. Sporo wniosły rozmowy ze Stanisławem Teisseyrem, Eustachym Wasilkowskim, Stanisławem Kramarczykiem. Od Marii Teiseyre otrzymałem cenne fragmenty wspomnień lwowskich i paryskich, spisanych przez Jerzego Janischa, których tylko niewielka część ukazała się drukiem w londyńskich "Wiadomościach"[8], a inna część niestety zaginęła. Zasięgnąłem też opinii u krytyków sztuki, którzy współtworzyli życie artystyczne Lwowa w okresie międzywojennym - wymienić tu trzeba przede wszystkim Helenę Blumównę, Jerzego Kulczyckiego, Janinę Kilian-Stanisławską oraz Ignacego Witza.
Wiedzę przekazaną przez uczestników i świadków wydarzeń należało poddać weryfikacji na podstawie zachowanej dokumentacji: katalogów wystaw, zaproszeń, nielicznych listów, a zwłaszcza recenzji, artykułów i różnych relacji prasowych. Przeglądanie roczników dawnej prasy było pracochłonne i wiązało się z wytrwałymi poszukiwaniami. Z powodu ograniczonego dostępu do lwowskich zbiorów bibliotecznych głównym źródłem wiedzy pozostawały biblioteki w Polsce, przede wszystkim Biblioteka Jagiellońska, ale też biblioteki warszawskie czy Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu.
Pierwszą okazją do zaprezentowania wyników moich poszukiwań stała się wystawa w Muzeum Śląskim we Wrocławiu, którą otwarto w kwietniu 1969 roku. Towarzyszył jej ilustrowany katalog z kolorową reprodukcją obrazu Tajemnica Tadeusza Wojciechowskiego na okładce - co było wówczas ewenementem w tego rodzaju publikacji[9]. Ekspozycja obejmowała dzieła członków Artesu, świeżo nabyte przez Muzeum Śląskie oraz wypożyczone ze zbiorów kilku muzeów polskich i kolekcji prywatnych (Janiny Włodarskiej, Tadeusza Wojciechowskiego). Udało się także pozyskać obrazy Sielskich i Wysockiego ze zbiorów lwowskich. Wśród prezentowanych materiałów archiwalnych były natomiast wydawnictwa Zrzeszenia oraz fotografie prac zaginionych. Wystawa spotkała się z dużym zainteresowaniem; póżniej pokazano ją także w warszawskiej Galerii Współczesnej, prowadzonej przez Marię i Janusza Boguckich, a także w Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie. Z entuzjazmem omówił ją w "Życiu Warszawy" Ignacy Witz[10].
Jesienią tegoż roku przedstawiłem na sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki w Słupsku fragment przygotowywanej rozprawy, zatytułowany Zrzeszenie "artes" i problem nadrealizmu. Pamiętam, że w czasie dyskusji prof. Mieczysław Porębski zgodził się z moją interpretacją paryskich związków grupy, co mnie bardzo ucieszyło. W swoich badaniach starałem się także nakreślić szersze tło, uwzględniając dorobek lwowskiej awangardy artystycznej przed powstaniem Artesu. Składały się na to kontakty Ludwika Lillego z poznańską grupą Zdrój, wystawy formistów we Lwowie (jeszcze pod pierwotną nazwą Ekspresjoniści Polscy), słynna ankieta "Gazety Wieczornej" na temat ekspresjonizmu, utworzenie lwowskiej "filii" formistów, wystawa Henryka Strenga i Ottona Hahna w 1928 roku. Wywiady z żyjącymi jeszcze wówczas formistami ze Lwowa, Janem Hrynkowskim i Zygmuntem Radnickim, niewiele wniosły. Woleli mówić o swej późniejszej twórczości. Wczesne, formistyczne prace Radnickiego poznałem dopiero po jego śmierci, dzięki życzliwości żony, Natalii Radnickiej. Z kolei akwarele Władysława Krzyżanowskiego, który do formistów wprawdzie nie należał, ale ich twórczość podziwiał i początkowo malował pod ich wpływem, zobaczyłem w Krakowie u jego siostrzenicy, prof. Heleny Madurowicz-Urbańskiej.
Doktorat o Artesie ukończyłem i obroniłem w Warszawie w 1973 roku. Praca ukazała się drukiem dwa lata później we wrocławskim wydawnictwie Ossolineum, w ramach redagowanej przez Instytut Sztuki PAN serii Studia z historii sztuki. Pewna ilość egzemplarzy dotarła wówczas do Lwowa, budząc - podobnie jak wcześniej katalog wystawy - uznanie wśród żyjących uczestników i świadków działalności Artesu oraz zainteresowanie w kręgach młodszych artystów ukraińskich. Pozytywnie oceniono uwzględnienie ukraińskich związków Artesu i roli grupy ANUM. Do tematu Artesu wracałem sporadycznie i później, zwłaszcza w 1985 roku, kiedy zorganizowałem w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wystawę monograficzną Ludwika Lillego, pokazaną następnie w Muzeum Narodowym w Warszawie[11]. Bezpośrednim powodem jej powstania stało się przekazanie do muzeów polskich przez mieszkającą w Paryżu bratową artysty, Irenę Lille, całej jego spuścizny, która obejmowała prace powstałe po wyjeździe do Paryża.
Dzisiaj, po wielu latach, z radością stwierdzam, że literatura poświęcona sztuce nowoczesnej bardzo się wzbogaciła. Zrzeszenie Artes znalazło należne mu miejsce w syntetycznych opracowaniach polskiego modernizmu[12]. Postacią, która przyciąga szczególną uwagę badaczy i krytyków, jest Henryk Streng/Marek Włodarski, niewątpliwie jeden z najwybitniejszych twórców nie tylko lwowskiej awangardy, ale też znaczący uczestnik powojennego życia artystycznego w Polsce. Pierwszą monograficzną wystawę artysty zorganizowało warszawskie Muzeum Narodowe pod koniec 1981 roku[13], jednak ze względu na wprowadzony wówczas stan wojenny nie miała ona należnego odbioru. Spośród późniejszych, mniejszych i większych, wystaw Strenga/Włodarskiego trzeba wspomnieć o dwóch: w poznańskiej Galerii Piekary (2009) oraz w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (2013). Z okazji tej pierwszej opublikowano obszerny tom materiałów dotyczących artysty, zawierający też kalendarium w opracowaniu Józefa Chrobaka[14]. Drugiej towarzyszył natomiast katalog z odkrywczym studium Piotra Słodkowskiego[15]. Autor ten opublikował sześć lat później obszerną książkę poświęconą Strengowi, w której wnikliwie interpretuje jego modernizm, zaangażowanie i tożsamość[16]. W 2021 roku Słodkowski zorganizował natomiast retrospektywną wystawę Strenga, prezentując na niej również prace innych członków lwowskiej grupy. Twórczość Artesu była też istotną częścią wystawy w Muzeum Sztuki w Łodzi - awangardowe środowisko artystyczne we Lwowie zostało na niej przedstawione przez pryzmat działalności poetki i krytyczki Debory Vogel[17].
W latach dziewięćdziesiątych XX wieku nowoczesną sztuką lwowską zainteresowali się ukraińscy badacze. Należy tu wspomnieć zwłaszcza o Ołenie Ripko (Олена Ріпко), która w ramach dużego projektu wystawienniczego zaprezentowała obszerny zestaw prac członków Artesu[18]. Syntetyczny przegląd tamtejszych zjawisk artystycznych nakreślił też Andrij Bojarov (Андрій Бояров)[19], będący zarazem tłumaczem i redaktorem ukraińskiego wydania niniejszej książki[20].
Nowe interpretacje, oparte na analizie lokalnego jej zakorzenienia, pozwoliły w świeży sposób spojrzeć na lwowski modernizm, z różnych powodów dawniej marginalizowany. Dorobek Zrzeszenia Artes budzi coraz częściej zainteresowanie jako oryginalny wytwór wieloetnicznej kultury dawnego Lwowa - kultury polsko-żydowsko-ukraińskiej.
Książka nie powstałaby przed półwieczem, gdyby nie pomoc wszystkich wymienionych wcześniej uczestników i świadków wydarzeń, dzisiaj już nieżyjących. Jestem im ogromnie wdzięczny, że zechcieli podzielić się ze mną swymi wspomnieniami i wiedzą o czasach ich młodości.
Pragnę tu wspomnieć też wiele innych osób, z którymi rozmawiałem lub korespondowałem na tematy związane z książką. Byli to (w porządku alfabetycznym): Wołodymyr Łasowśkyj (Володимир Ласовський), Witold Manastyrśkyj (Вітольд Манастирський), Mieczysław Marcinkiewicz, Zofia Matusiakowa, Janina Papierkowska, Aleksander Rafałowski, Jan Reychman, Ernestyna Sandlowa, Zofia Zimnowa. We wdzięcznej pamięci zachowuję też pomoc mego promotora prof. dr. Andrzeja Ryszkiewicza, a także recenzentów pracy doktorskiej, prof. dr. Ksawerego Piwockiego i doc. dr. Andrzeja Jakimowicza. Korzystne warunki do pracy stworzyły mi instytucje patronujące moim badaniom: Instytut Sztuki PAN w Warszawie i Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Za koleżeńską pomoc dziękuję dr Bożenie Steinborn. Lista podziękowań nie byłaby pełna, gdybym nie wspomniał mego Ojca, którego życzliwa uwaga i pomoc towarzyszyły mi stale w pracy i którego pamięci książkę tę pragnę poświęcić.
Dziękuję Wydawnictwu Ossolineum za podjęcie trudu przygotowania nowej edycji monografii Artesu. Jestem także wdzięczny Andrijowi Bojarovowi za napisanie posłowia do niniejszego wydania oraz opracowanie dodatkowych przypisów, które aktualizują stan wiedzy o lwowskim modernizmie.
maj 2020/sierpień 2022
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki