Arras 1917 - Witold J. Ławrynowicz

Kup ebooka

35.92 zł
29.81 zł (28,54 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

WSTĘP

Bitwa pod Arras była wyni­kiem splotu wyda­rzeń poli­tycz­nych i mili­tar­nych dru­giej połowy 1916 roku i pierw­szej połowy 1917 roku. Rok 1916 był rokiem, który przy­niósł nie­miecką ofen­sywę pod Ver­dun i bry­tyj­skie natar­cie nad Sommą, które miały dopro­wa­dzić do zwy­cię­skiego prze­si­le­nia na fron­cie zachod­nim. Każda z tych bitew pocią­gnęła za sobą strasz­liwe straty bez uzy­ska­nia nama­cal­nych wyni­ków. Gaze­towe kolumny poda­jące nazwi­ska zabi­tych wydłu­żały się z każ­dym dniem, a na publi­ko­wa­nych mapach linia frontu nie prze­su­wała się w żadną stronę. Po dwóch wspo­mnia­nych wyżej bata­liach opi­nia publiczna Fran­cji i Wiel­kiej Bry­ta­nii zare­ago­wała na wia­do­mo­ści z frontu bar­dzo nega­tyw­nie. Zmiana w spo­so­bie pro­wa­dze­nia wojny wisiała w powie­trzu, wie­dzieli o tym zarówno woj­skowi, jak też cywile.

W Niem­czech nowym sze­fem Sztabu Gene­ral­nego został gen. Paul von Hin­den­burg, który we współ­pracy z Kwa­ter­mi­strzem Gene­ral­nym gen. Eri­chem Luden­dorf­fem zmie­nił stra­te­gię pro­wa­dze­nia wojny. Po ogrom­nych stra­tach w ludziach i kolo­sal­nym zuży­ciu mate­ria­łów, jakie przy­nio­sły wiel­kie bitwy mate­ria­łowe 1916 roku, obaj gene­ra­ło­wie uznali, że armia nie­miecka musi przejść do defen­sywy na całym fron­cie. Roz­po­częto zakro­jone na wielką skalę prace for­ty­fi­ka­cyjne, które miały uchro­nić front przed prze­ła­ma­niem. Niemcy dosko­nale zda­wali sobie sprawę, że wio­sną 1917 roku woj­ska ententy przejdą do dzia­łań ofen­syw­nych, któ­rych oni sami z powodu wyczer­pa­nia nie mogli już pod­jąć. Prze­waga mate­ria­łowa i ludzka państw ententy zaczy­nała dawać o sobie znać.

Kie­ro­wa­nie fran­cu­skim Szta­bem Gene­ral­nym oraz dowo­dze­nie Armią Pół­nocy i Pół­noc­nego Wschodu objął młody i ener­giczny gen. Robert Geo­r­ges Nivelle, który nie­mal natych­miast pod­jął przy­go­to­wa­nia do wio­sen­nej ofen­sywy 1917 roku. Zamia­rem gen. Nivelle'a było prze­ła­ma­nie frontu nie­miec­kiego, oto­cze­nie dużej liczby wojsk nie­miec­kich i zakoń­cze­nie wojny w roku 1917. Pro­wa­dząc przy­go­to­wa­nia do wiel­kiej ope­ra­cji chciał, żeby Niemcy zostali pozba­wieni rezerw, które mogłyby zablo­ko­wać prze­ła­ma­nie frontu. Osią­gnię­cie tego celu miało zapew­nić natar­cie wojsk bry­tyj­skich pod­jęte pod Arras na kilka dni przed otwar­ciem fran­cu­skiej ofen­sywy nad Aisne. Gen. Nivelle zapew­nił sobie współ­pracę i sko­or­dy­no­wa­nie dzia­łań z gene­ra­łem (od 1 stycz­nia 1917 roku mar­szał­kiem polnym) Dougla­sem Haigiem, dowódcą wojsk bry­tyj­skich we Fran­cji. W celu ścią­gnię­cia na sie­bie jak naj­więk­szej liczby rezerw nie­miec­kich Haig zapla­no­wał ude­rze­nie po obu stro­nach rzeki Scarpe, na wschód od mia­sta Arras. Dale­ko­sięż­nym zamia­rem było połą­cze­nie się z woj­skami fran­cu­skimi w oko­licy Cam­brai i zamknię­cie ogrom­nego kotła.

Arras jest śred­niej wiel­ko­ści mia­stem poło­żo­nym nad rzeką Scarpe, dopły­wem Skaldy, w depar­ta­men­cie Pas-de-Calais w pół­nocno-wschod­niej Fran­cji, na rów­ni­nie Artois. Od wschodu mia­sto jest oto­czone pół­okrę­giem łagod­nych wzgórz, z któ­rych naj­wyż­sze, grzbiet Vimy, odle­gły od Arras o pięć kilo­me­trów, w 1917 roku zapew­niało Niem­com dosko­nałą obser­wa­cję mia­sta i ota­cza­ją­cej je płyt­kiej kotliny.

Arras zostało zało­żone przez Rzy­mian jako osada Neme­ta­cum, z któ­rego gwiaź­dzi­ście roz­cho­dziły się typowe rzym­skie pro­ste drogi. Wie­lo­krot­nie nisz­czone przez najeźdź­ców, w tym przez Hunów, zawsze było odbu­do­wy­wane. W śre­dnio­wie­czu stało się pręż­nym ośrod­kiem wyrobu gobe­li­nów, zwa­nych od nazwy mia­sta arra­sami. Arras nale­żało do Flan­drii, a potem do Nider­lan­dów Połu­dnio­wych (póź­niej Hisz­pań­skich) aby za cza­sów Ludwika XIII zna­leźć się we Fran­cji i stać się sto­licą regionu Artois. W XVII wieku mia­sto ufor­ty­fi­ko­wał słynny fran­cu­ski inży­nier woj­skowy Sébastien le Pre­stre Vau­ban. Naj­słyn­niej­szą posta­cią wywo­dzącą się z Arras był jeden z czo­ło­wych przy­wód­ców rewo­lu­cji fran­cu­skiej Maxi­mi­lien de Robe­spierre. Mia­sto szczę­śli­wie unik­nęło znisz­czeń pod­czas licz­nych zmian poli­tycz­nych we Fran­cji w XIX wieku, pomimo że wiele wyda­rzeń histo­rycz­nych miało miej­sce w jego naj­bliż­szym sąsiedz­twie.

Na początku Wiel­kiej Wojny Arras liczyło około 26 000 miesz­kań­ców, szczy­ciło się gotyc­kim ratu­szem ze wspa­niałą wieżą zega­rową wybu­do­waną na prze­ło­mie XV i XVI wieku, gotycką kate­drą z XI wieku, wpraw­dzie znisz­czoną pod­czas rewo­lu­cji, lecz odbu­do­waną w XIX wieku, oraz dwoma pla­cami zabu­do­wa­nymi kamie­nicz­kami w stylu baroku fla­mandz­kiego.

Mia­sto zostało na krótko zajęte 6 wrze­śnia 1914 roku, pod­czas tzw. wyścigu do morza, przez nie­miecki IV Kor­pus Armijny 1. Armii, któ­rym dowo­dził gen. Frie­drich Sixt von Arnim. Trzy dni póź­niej woj­ska nie­mieckie zostały wyparte przez fran­cu­ski XVIII Kor­pus Armijny gen. Louisa Erne­sta de Maud'huy. Od tego momentu do końca Wiel­kiej Wojny Arras pozo­stało w rękach fran­cu­skich, ale bli­skość frontu, odda­lo­nego o około 10 km, spo­wo­do­wała, że zna­la­zło się w zasięgu arty­le­rii nie­mieckiej. W wyniku kil­ku­let­niego, sys­te­ma­tycz­nego ostrzału zostało cał­ko­wi­cie znisz­czone wraz ze swo­imi zabyt­kami, które po woj­nie odbu­do­wano. Mia­sto stoi na kre­do­wym pła­sko­wyżu, zatem od cza­sów śre­dnio­wie­cza drą­żono pod nim kory­ta­rze, a z wydo­by­tego kamie­nia sta­wiano domy i gma­chy publiczne. Pod­czas wojny znacz­nie powięk­szono tunele, które oka­zały się wspa­nia­łym schro­nie­niem dla żoł­nie­rzy bry­tyj­skich przed ostrza­łem arty­le­rii nie­mieckiej1.

We wrze­śniu 1914 roku nie­miecka 6. Armia, dowo­dzona przez następcę tronu Bawa­rii, księ­cia Rup­prechta Wit­tels­ba­cha, zdo­była wzgó­rze Vimy, a na początku paź­dzier­nika roz­sze­rzyła stan posia­da­nia o wsie Thélus i Souchez. Jed­nak dal­sze próby posu­wa­nia się na zachód zatrzy­mała fran­cu­ska 10. Armia i front zastygł. Wzgó­rze Vimy zostało szybko ufor­ty­fi­ko­wane oko­pami wzmoc­nio­nymi przez beto­nowe bun­kry i osło­nięte sze­ro­kimi polami dru­tów kol­cza­stych. Pod wzgó­rzem wyryto schrony, w któ­rych obrońcy mogli prze­trwać nawet naj­cięż­szą nawałę arty­le­ryj­ską. Vimy sta­no­wiło klu­czową pozy­cję w obro­nie pół­noc­nej czę­ści frontu nie­miec­kiego przez kolejne trzy lata.

Czy­ta­jąc tę książkę, trzeba pamię­tać, że spo­sób myśle­nia ludzi w 1917 roku był inny, niż my myślimy w chwili obec­nej, i nie wolno oce­niać gene­ra­łów z okresu bitwy pod Arras i ofen­sywy Nivelle'a według obec­nych stan­dar­dów. Ofi­ce­ro­wie podej­mu­jący decy­zje stra­te­giczne w 1917 roku opie­rali się na wcze­śniej­szych doświad­cze­niach, panu­ją­cej w tym okre­sie dok­try­nie wojen­nej i moż­li­wo­ściach tech­nicz­nych. Wszyst­kie te uwa­run­ko­wa­nia zna­cząco odbie­gały od zna­nych obec­nie. Przy tym war­tość życia żoł­nie­rza była w tam­tych latach oce­niana zupeł­nie ina­czej niż obec­nie, a spo­łeczna akcep­ta­cja strat wła­snych była zde­cy­do­wa­nie wyż­sza.

***

Uwaga tech­niczna: wszyst­kie ope­ra­cje i roz­ło­że­nie oddzia­łów w tere­nie są opi­sy­wane z pół­nocy na połu­dnie, czyli patrząc od strony frontu bry­tyj­skiego od lewej do pra­wej. Nazwy wszyst­kich bio­rą­cych udział w bitwie pod Arras bata­lio­nów pie­choty bry­tyj­skiej są roz­wi­nięte na końcu książki w czę­ści Ordre de Bata­ille. W tek­ście ze względu na dłu­gość i skom­pli­ko­wane nazew­nic­two posłu­guję się bry­tyj­skimi skró­tami. Zapis czasu został zmie­niony z bry­tyj­skiego sys­temu (9 przed połu­dniem, 9 po połu­dniu) na sys­tem pol­ski (9 i 21). Godziny roz­po­czę­cia natarć i innych wyda­rzeń są poda­wane według czasu uży­wa­nego na Wyspach Bry­tyj­skich, czyli o godzinę póź­niej niż na kon­ty­nen­cie. Poda­wane dane, takie jak wyso­kość strat czy liczeb­ność armii, kor­pu­sów i dywi­zji, są czę­sto kwe­stio­no­wane i zależą od spo­sobu licze­nia, okresu, w któ­rym zostały wyko­nane oblicze­nia, a nawet od kraju pocho­dze­nia autora obli­czeń - dla autora tego opra­co­wa­nia od przy­ję­tego źró­dła.

Rozdział I. Sytuacja polityczna i militarna

ROZ­DZIAŁ I. SYTU­ACJA POLI­TYCZNA I MILI­TARNA

Dowódcy koali­cji albo ich przed­sta­wi­ciele mieli się spo­tkać 15 listo­pada 1916 roku w Chan­tilly, we fran­cu­skiej Kwa­te­rze Głów­nej (Grand Quar­tier Général - GQG), żeby omó­wić plany pro­wa­dze­nia wojny w następ­nym roku. Gene­ra­ło­wie, pomimo ogrom­nych strat w nie­roz­strzy­gnię­tych bitwach pod Ver­dun i nad Sommą, opty­mi­stycz­nie zapa­try­wali się na przy­szłe moż­li­wo­ści ope­ra­cyjne. Ich dobry nastrój był spo­wo­do­wany suk­ce­sami odnie­sio­nymi w ostat­nich tygo­dniach przed kon­fe­ren­cją: zaję­ciem wyzna­czo­nych celów natar­cia w bitwie pod Ancre 13-18 listo­pada, odbi­ciem fortu Doumont 24 paź­dzier­nika oraz fortu Voux 3 listo­pada, co pozwo­liło na odzy­ska­nie więk­szo­ści tere­nów stra­co­nych pod­czas nie­miec­kiego natar­cia w wiel­kiej bitwie pod Ver­dun. Jed­nak lokalne suk­cesy były nie­współ­mierne do strat ponie­sio­nych pod Ver­dun i nad Sommą2. Poli­tycy fran­cu­scy i bry­tyj­scy patrzyli na efekty dzia­łań wojen­nych dokład­nie odwrot­nie, widzieli straty i brak suk­ce­sów, nie przy­wią­zu­jąc więk­szej wagi do lokal­nych zwy­cięstw. Opi­nia publiczna obu państw po opu­bli­ko­wa­niu wyso­ko­ści strat w obu bitwach i jed­no­cze­śnie braku roz­strzy­gnię­cia na fron­cie zaczęła kry­ty­ko­wać spo­sób pro­wa­dze­nia wojny, naczelne dowódz­two i rząd. Wpro­wa­dze­nie w maju 1916 roku w Wiel­kiej Bry­ta­nii poboru do woj­ska nega­tyw­nie wpły­nęło na spo­sób, w jaki spo­łe­czeń­stwo postrze­gało stra­te­gię pro­wa­dze­nia dzia­łań wojen­nych. Ogromne straty w wal­kach nad Sommą dodat­kowo pogor­szyły nastroje i nasta­wiły wielu poli­ty­ków nega­tyw­nie do pro­wa­dze­nia dzia­łań zaczep­nych.

Głów­no­do­wo­dzący wojsk fran­cu­skich, gen. Joseph Jof­fre, przed­sta­wił na kon­fe­ren­cji w Chan­tilly (15-16 listo­pada 1916 roku) swój plan dzia­ła­nia na rok 1917, któ­rego głów­nym zało­że­niem było poko­na­nie Nie­miec na fron­cie zachod­nim. Wszyst­kie pozo­stałe fronty: wschodni, wło­ski, afry­kań­ski i bał­kań­ski, zostały uznane za dru­go­rzędne teatry dzia­łań wojen­nych. Jof­fre zamie­rzał prze­pro­wa­dzić ogromną ofen­sywę na pół­noc­nym odcinku frontu przy udziale dwóch fran­cu­skich grup armii i Bry­tyj­skich Sił Eks­pe­dy­cyj­nych (Bri­tish Expe­di­tio­nary Force, BEF). Zgod­nie z jego pla­nem Fran­cuzi mieli zaata­ko­wać pomię­dzy rze­kami Sommą a Oise, Bry­tyj­czycy zaś pomię­dzy Vimy i Bapaume. Dzia­ła­nia miały się roz­po­cząć już w lutym 1917 roku, żeby nie pozwo­lić Niem­com na prze­ję­cie ini­cja­tywy. Jof­fre był pewien suk­cesu, gdyż w 1917 roku miał dys­po­no­wać więk­szą liczbą woj­ska i mate­ria­łów wojen­nych niż w roku poprzed­nim. Dowódca BEF gen. Douglas Haig osta­tecz­nie wyra­ził apro­batę dla tych pla­nów, pozo­stało tylko uzgod­nie­nie daty ope­ra­cji. Fran­cuzi chcieli zaata­ko­wać na początku lutego, a Bry­tyj­czycy, spo­dzie­wa­jąc się złej pogody, postu­lo­wali maj. Sta­nęło na kom­pro­mi­sie - atak w oko­licy Arras miał być prze­pro­wa­dzony pod koniec lutego. Zna­jąc czas oraz miej­sce dzia­łań, gen. Haig zle­cił dowódcy 3. Armii gen. Edmun­dowi Allenby'emu przy­go­to­wa­nie pla­nów natar­cia3. Ich ważną czę­ścią było uspraw­nie­nie ruchu kole­jo­wego do Arras, gdyż od zaopa­trze­nia armii zale­żały jej moż­li­wo­ści ofen­sywne. Dostęp­ność do kolei była punk­tem zapal­nym mię­dzy Fran­cu­zami i Bry­tyj­czy­kami. Gene­rał Nivelle, trak­tu­jąc ude­rze­nie pod Arras jako ope­ra­cję dru­go­rzędną i wobec tego mniej ważną, prze­jął więk­szość dostęp­nego taboru kole­jo­wego na potrzeby wojsk fran­cu­skich. Tym­cza­sem Bry­tyj­czycy mieli ogromne ilo­ści mate­riału wojen­nego skła­do­wa­nego w por­tach nad kana­łem La Man­che, któ­rego nie mieli, jak prze­wieźć do swo­ich dywi­zji. Dopiero na nara­dzie 27 lutego 1917 roku w Calais zde­cy­do­wano, że dwie linie kole­jowe pro­wa­dzące z por­tów do Arras otrzy­mają dodat­kowy tor. W rezul­ta­cie pomię­dzy 17 marca a 9 kwiet­nia kolej prze­wio­zła 463 składy dla BEF, co pozwo­liło na zaopa­trze­nie wojsk bry­tyj­skich. Arty­le­ria bry­tyj­ska otrzy­mała potrzebne do prze­pro­wa­dze­nia ofen­sywy zapasy amu­ni­cji, a pie­chota dosta­teczną ilość zapa­sów, w tym pro­wiantu, dla setek tysięcy żoł­nie­rzy skon­cen­tro­wa­nych na małej prze­strzeni.

Plany gen. Jof­fre'a, który w grud­niu 1916 roku został mia­no­wany mar­szał­kiem Fran­cji, zmie­niły decy­zje poli­ty­ków. Choć pozo­stał on głów­no­do­wo­dzą­cym, to dowódz­two nad fran­cu­skimi armiami Pół­nocy i Pół­noc­nego Wschodu powie­rzono gen. Rober­towi Nivelle'owi. Ozna­czało to, że Jof­fre prze­stał bez­po­śred­nio dowo­dzić na fron­cie zachod­nim, a jego sta­no­wi­sko spro­wa­dzało się do roli woj­sko­wego doradcy rządu, czyli funk­cji w dużej mie­rze repre­zen­ta­cyj­nej. Odsu­nię­cie zwy­cięzcy w bitwie nad Marną w 1914 roku od kie­ro­wa­nia ope­ra­cjami na naj­waż­niej­szym odcinku pro­wa­dze­nia wojny było skut­kiem ogrom­nych strat w ludziach w roku 1915 i 1916 przy braku widocz­nych efek­tów. W tym samym cza­sie, 6 grud­nia 1916 roku, w Lon­dy­nie upadł gabi­net pre­miera Her­berta Asqu­itha, któ­rego zastą­pił na tym sta­no­wi­sku David Lloyd Geo­rge. Jako mini­ster wojny na krótko przed obję­ciem funk­cji szefa gabi­netu w swoim memo­ran­dum ostro skry­ty­ko­wał on spo­sób pro­wa­dze­nia dzia­łań wojen­nych na fron­cie zachod­nim.

Nivelle posta­no­wił dogłęb­nie zmie­nić plany gen. Jof­fre'a, wpro­wa­dza­jąc wła­sne metody pro­wa­dze­nia ope­ra­cji. Opie­rał się przy tym na suk­ce­sach ostat­nich natarć pod Ver­dun, kiedy prze­pro­wa­dził atak na wąskim fron­cie po się­ga­ją­cym daleko w głąb pozy­cji nie­miec­kich pię­cio­dnio­wym ostrzale arty­le­ryj­skim. Nowo­ścią tak­tyczną było także natar­cie pie­choty za prze­su­wa­ją­cym się wałem ognio­wym arty­le­rii. Nivelle był prze­ko­nany, że zasto­so­wa­nie nowej tak­tyki na sze­ro­kim fron­cie pozwoli na prze­ła­ma­nie pozy­cji nie­miec­kich na całej głę­bo­ko­ści i przej­ście do wojny manew­ro­wej. Śro­dek cięż­ko­ści ude­rze­nia prze­su­nięto z pła­sko­wyżu nad Sommą nad rzekę Aisne. Plan Nivelle'a w ogól­nym zary­sie spro­wa­dzał się do wyko­na­nia przez BEF natar­cia pod Arras, które miało zwią­zać nie­miec­kie rezerwy, a jed­no­cze­śnie do zaska­ku­ją­cego ataku i prze­ła­ma­nia obrony na fron­cie nad Aisne. W począt­ko­wym eta­pie Fran­cuzi zamie­rzali prze­drzeć się przez linie oko­pów nie­miec­kich i już pierw­szego dnia zająć pozy­cje arty­le­rii prze­ciw­nika. W dru­gim eta­pie, pro­wa­dzo­nym świe­żymi siłami, zamie­rzano znisz­czyć nie­miec­kie odwody. Nivelle sam mówił, że prze­bije wro­gie nie­miec­kie linie "jed­nym ude­rze­niem gigan­tycz­nej pię­ści"4, które miało być bru­talne i szyb­kie. Prze­ko­ny­wał, że bitwa potrwa 48 godzin i przy­nie­sie zakoń­cze­nie wojny w 1917 roku. Do wyko­na­nia swo­jego planu potrze­bo­wał stwo­rze­nia Armii Rezer­wo­wej w licz­bie 27 dywi­zji, co było moż­liwe tylko przez skró­ce­nie frontu fran­cu­skiego. BEF miał prze­jąć od armii fran­cu­skiej 32 km frontu do 15 stycz­nia 1917 roku, co oka­zało się nie do przy­ję­cia dla gen. Haiga. BEF miał swoje trud­no­ści, w tym defi­cyt sze­ściu dywi­zji, a także pro­blem z trans­por­tem przez kanał La Man­che mate­riału wojen­nego, któ­rego ilość była o 25% za mała w sto­sunku do potrzeb w cza­sie ofen­sywy. Na kon­fe­ren­cji w Lon­dy­nie 15 stycz­nia 1917 roku gen. Nivelle prze­ko­nał scep­tycz­nie nasta­wio­nego pre­miera Lloyda Geo­rge'a do wio­sen­nej ofen­sywy. Obecny na kon­fe­ren­cji mar­sza­łek Haig, awan­so­wany do stop­nia mar­szałka 1 stycz­nia 1917 roku5, zgo­dził się na prze­ję­cie 32 kilo­me­trów frontu od wojsk fran­cu­skich, ale dopiero na początku marca. Tym samym prze­su­nięto datę roz­po­czę­cia bry­tyj­skiej ofen­sywy na 1 kwiet­nia 1917 roku. Dodat­kowo wyni­kiem kon­fe­ren­cji było uzgod­nie­nie zuni­fi­ko­wa­nego dowo­dze­nia na Fron­cie Zachod­nim na czas ofen­sywy, które pod pew­nymi warun­kami miał spra­wo­wać gen. Nivelle. Cza­sowe pod­po­rząd­ko­wa­nie BEF fran­cu­skiemu dowódz­twu oka­zało się moż­liwe dzięki popar­ciu, jakiego temu roz­wią­za­niu udzie­lił pre­mier Lloyd Geo­rge. Haig, który był nega­tyw­nie nasta­wiony do tego roz­wią­za­nia, zdo­łał jed­nak wpro­wa­dzić do doku­mentu koń­co­wego kilka zdań, które pod­kre­ślały, że BEF było sprzy­mie­rzeń­cem armii fran­cu­skiej, a nie pod­wład­nym. Na kon­fe­ren­cji w Calais 27 lutego 1917 roku pod­pi­sano doku­ment koń­cowy i BEF zna­lazł się pod roz­ka­zami gen. Nivelle'a.

Mar­sza­łek Haig przez cały okres nego­cja­cji miał na uwa­dze prze­pro­wa­dze­nie w póź­niej­szym okre­sie 1917 roku ofen­sywy we Flan­drii. Ope­ra­cja na pół­noc­nym skrzy­dle frontu była konieczna, gdyż bry­tyj­ska Admi­ra­li­cja doma­gała się zaję­cia por­tów na wybrzeżu Bel­gii, skąd wycho­dziły w morze nie­miec­kie U-Booty. Nie­ogra­ni­czona wojna pod­wodna pro­wa­dzona przez Niemcy od 1 lutego 1917 roku spo­wo­do­wała poważne straty w bry­tyj­skiej flo­cie han­dlo­wej i w Lon­dy­nie żądano odcię­cia Niem­ców od baz mor­skich w Zeebrugge i Osten­dzie.

Na wio­snę 1917 roku fran­cu­skie plany ofen­sywne dodat­kowo utrud­niły posu­nię­cia prze­ciw­nika. Szef sztabu armii nie­miec­kiej gen. Erich von Fal­ken­hayn został zdy­mi­sjo­no­wany 29 sierp­nia 1916 roku z powodu braku ocze­ki­wa­nych wyni­ków w bata­lii pod Ver­dun, nie­prze­wi­dzia­nego przez niego przy­stą­pie­niu Rumu­nii do wojny prze­ciwko pań­stwom cen­tral­nym i roz­po­czę­ciu ofen­sywy Bru­si­łowa na fron­cie wschod­nim. Tak­tyka gen. von Fal­ken­hayna, pole­ga­jąca na wykrwa­wie­niu prze­ciw­nika w wiel­kich bitwach, przy­nio­sła Niem­com cięż­kie do wyrów­na­nia straty, a nie pozba­wiła ententy moż­li­wo­ści pod­ję­cia dzia­łań ofen­syw­nych. Jak wspo­mniano wyżej, na sta­no­wi­sku szefa sztabu zastą­pił go gen. von Hin­den­burg, któ­rego naj­bliż­szym współ­pra­cow­ni­kiem był gen. Luden­dorff. Obaj doszli do wnio­sku, że armia nie­miecka wobec ogrom­nych strat6 i roz­cią­gnię­ciu linii frontu nie będzie zdolna do pod­ję­cia poważ­nego natar­cia w roku 1917. Przy tym rząd Nie­miec przy rosną­cym nie­za­do­wo­le­niu spo­łe­czeń­stwa nie mógł sobie pozwo­lić na tole­ro­wa­nie tak wiel­kiej liczby ofiar. Z tego powodu we wrze­śniu 1916 roku roz­po­częła się budowa Linii Hin­den­burga7 na odcinku od Arras do Laf­faux. Pro­wa­dziły ją przed­się­bior­stwa nie­miec­kie, wyko­rzy­stu­jąc jako siłę robo­czą jeń­ców rosyj­skich i bel­gij­skich, nie­miec­kie bata­liony robo­cze oraz fran­cu­ską lud­ność cywilną. Linia tran­szei, urzu­to­wa­nych na 5,5-7 km w głąb, osło­nię­tych nie­re­gu­lar­nymi, głę­bo­kimi miej­scami na 40 m polami dru­tów kol­cza­stych, czę­sto usta­wio­nymi w sza­chow­nicę, w któ­rych pozo­sta­wiono przej­ścia kie­ru­jące nacie­ra­jącą pie­chotę pod krzy­żowy ogień kara­bi­nów maszy­no­wych. Linia obrony była wzmoc­niona usta­wio­nymi nie­re­gu­lar­nie punk­tami oporu z beto­no­wymi bun­krami bojo­wymi (Pil­len- i Tablet­ten­dose) i schro­nami dla obroń­ców, dowódz­twa, komu­ni­ka­cji i punk­tów opa­trun­ko­wych. Posu­nięto się tak daleko, że budo­wano bun­kry we wsiach i na tere­nie farm, po czym dla zama­sko­wa­nia obu­do­wy­wano je cegłą, a nawet cza­sem dla kamu­flażu malo­wano na bun­krach okna i drzwi. Miało to wzmoc­nić obronę, aby przy mniej­szej niż wcze­śniej licz­bie żoł­nie­rzy zatrzy­mać rosnące siły ententy oraz pozwo­lić na skró­ce­nie frontu, co z kolei dawało oka­zję do odtwo­rze­nia rezerw.

Pierw­sze infor­ma­cje na temat budowy nowej linii umoc­nień dotarły do wywiadu bry­tyj­skiego 9 listo­pada 1916 roku i pocho­dziły z roz­po­zna­nia lot­ni­czego. Dzień wcze­śniej przez front prze­do­stał się ucie­ki­nier z nie­woli, Rosja­nin, który zeznał, że 2000 jeń­ców rosyj­skich uczest­ni­czy w budo­wie for­ty­fi­ka­cji w oko­li­cach Saint-Quen­tin. Nikt jed­nak nie sko­ja­rzył tych dwóch wia­do­mo­ści. Wzmianka o powsta­niu kolej­nej linii obrony poja­wiła się w rapor­tach wywiadu bry­tyj­skiego dopiero 26 stycz­nia 1917 roku. Do 24 lutego cały prze­bieg Linii Hin­den­burga był znany Bry­tyj­czy­kom. Wia­do­mo­ści pocho­dziły od lot­ni­ków za cenę 36 strą­co­nych samo­lo­tów roz­po­znaw­czych tylko od stycz­nia do marca 1917 roku.

Armia nie­miecka roz­po­częła 4 lutego 1917 roku ope­ra­cję "Albe­ryk" (Unter­neh­men Albe­rich)8 - pla­nowe wyco­fa­nie się na nowe pozy­cje. Ope­ra­cja prze­bie­gała w dwóch fazach: pierw­sza obej­mo­wała pla­nowe znisz­cze­nia na odda­wa­nych tere­nach i trwała od 9 lutego do 15 marca, druga, która roz­po­częła się natych­miast po zakoń­cze­niu pierw­szej, obej­mo­wała prze­marsz jed­no­stek fron­to­wych w ciągu dwóch-czte­rech dni na nową linię frontu. Niemcy sto­so­wali tak­tykę spa­lo­nej ziemi. Ewa­ku­owali lud­ność cywilną, wysa­dzali domy, wyci­nali drzewa, zatru­wali lub zanie­czysz­czali stud­nie, wyry­wali i wywo­zili szyny kole­jowe, zwi­jali druty tele­fo­niczne, palili wszystko, co dało się spa­lić. Sape­rzy zakła­dali miny pułapki nie­malże na wszyst­kim, co mogło się przy­dać Bry­tyj­czy­kom. Pułapki były: w oko­pach, na schod­kach do schro­nów, porę­czach, przy wej­ściach do zie­mia­nek, tara­su­ją­cych drogę wor­kach z pia­skiem, dro­gach, prze­jaz­dach kole­jo­wych, piw­ni­cach. Pod budyn­kami, fila­rami mostów, skrzy­żo­wa­niami dróg zosta­wiano miny z opóź­nio­nym zapło­nem, z któ­rych jedna wybu­chła cztery mie­siące po zaję­ciu terenu przez Bry­tyj­czy­ków. Bawar­ski następca tronu Rup­precht, dowódca Grupy Armii (Heeres­gruppe) "Kron­prinz Rup­precht", był prze­ciwny tak­tyce spa­lo­nej ziemi i dzięki jego sta­ra­niom kilka miast fran­cu­skich unik­nęło znisz­czeń. Gen. Luden­dorff w ogóle nie chciał odda­wać tere­nów, o które armia nie­miecka z upo­rem wal­czyła przez dwa lata, ale rozu­miał koniecz­ność mili­tarną tego manewru i po krót­kim opo­rze zaak­cep­to­wał roz­kazy. W wyniku ope­ra­cji "Albe­ryk" Niemcy zli­kwi­do­wali dwa wybrzu­sze­nia frontu: mię­dzy Arras i Bapaume oraz w oko­licy Vailly. Niemcy cof­nęli się o 16 do 40 kilo­me­trów, skra­ca­jąc front o 70 km i kie­ru­jąc na tyły aż osiem dywi­zji. Nie­sły­cha­nie trudne wyco­fa­nie setek tysięcy żoł­nie­rzy dosłow­nie pod nosem nie­przy­ja­ciela prze­pro­wa­dzono w spo­sób per­fek­cyjny. Była to jedna z naj­le­piej prze­pro­wa­dzo­nych nie­miec­kich ope­ra­cji pod­czas całej wojny.

Woj­ska fran­cu­skie i bry­tyj­skie nie wyko­rzy­stały oka­zji i nie zaata­ko­wały pod­czas ope­ra­cji "Albe­ryk". Patrole wysłane pomię­dzy 22 a 24 lutego 1917 roku stwier­dziły, że pozy­cje nie­miec­kie zostały opusz­czone. Także schwy­tany jeniec zeznał, że woj­ska nie­miec­kie wyko­nały pla­nowy odwrót na nową linię obrony. Prze­su­nię­cie frontu na wschód wymu­siło opóź­nie­nie ofen­sywy Nivelle'a, gdyż trzeba było prze­su­nąć jed­nostki na nowe pozy­cje, zbu­do­wać for­ty­fi­ka­cje i całe zaple­cze. Ponadto po wyko­na­niu odwrotu woj­ska nie­miec­kie zna­la­zły się na dosko­nale przy­go­to­wa­nej linii obrony, pod­czas gdy Bry­tyj­czycy sta­nęli na gołej ziemi, nie mając za sobą dróg zaopa­trze­nia.

Pościg za wyco­fu­ją­cymi się Niem­cami był powolny. Bry­tyj­skie sztaby nie były przy­go­to­wane do takiej ope­ra­cji. Brak doświad­cze­nia obja­wił się w skie­ro­wa­niu do mar­szu oprócz pie­choty rów­nież arty­le­rii, kawa­le­rii i tabo­rów. W krót­kim cza­sie na znisz­czo­nych dro­gach powstały zatory, a pra­cu­jący na czele sape­rzy usu­wali zapory z powa­lo­nych drzew i miny pozo­sta­wione w new­ral­gicz­nych punk­tach. Szczę­śli­wie nie­miecka arty­le­ria nie ostrze­li­wała zapcha­nych woj­skiem dróg.

Kpt. Geof­frey Chri­stie-Mil­ler z 2. Ox & Bucks zapi­sał:

"Główną prze­szkodą w naszej pracy była obec­ność całej arty­le­rii dywi­zyj­nej, która opu­ściła swoje pozy­cje i zgod­nie z roz­ka­zami usi­ło­wała prze­pchnąć się przez Chaul­des. Przy czym nie zwa­żano, że droga [dla arty­le­rii] musiała być naj­pierw przy­go­to­wana. Zatem cała arty­le­ria dywi­zyjna ze swo­imi tabo­rami kom­plet­nie zablo­ko­wała drogę przez Lihons w kie­runku Chaul­des na 24 godziny. Wąt­pię, żeby posu­nęła się w tym cza­sie o 100 jar­dów [około 90 m - przyp. red.9]".

Znisz­cze­nia napo­tkane przez masze­ru­ją­cych Bry­tyj­czy­ków były prze­ra­ża­jące i spo­wo­do­wały agre­sywne nasta­wie­nie do jeń­ców. Pozo­sta­wione przez cofa­jące się woj­ska nie­miec­kie pułapki pogar­szały sytu­ację. Typowe było pod­kła­da­nie min pod przed­mioty, które mogły sta­no­wić pożą­daną zdo­bycz. Każdy porzu­cony pisto­let mau­ser, pikel­hauba, pie­cyk oko­powy czy pudełko cygar były zami­no­wane. Nie­miec­kie arier­gardy, jeśli nie udało im się uciec, były ota­czane i wybi­jane do ostat­niego.

Kolej­nym pro­ble­mem oka­zało się prze­si­le­nie rzą­dowe we Fran­cji; 16 marca 1917 roku upadł rząd pre­miera Ari­stide'a Brianda. Wła­dzę objął pre­mier Ale­xan­dre Ribot. Mini­strem wojny w nowym gabi­ne­cie został Paul Painlevé, który miał poważne zastrze­że­nia do wyboru gen. Nivelle'a na dowódcę sił fran­cu­skich na fron­cie zachod­nim. Pro­blemy trans­por­towe, wyni­kłe ze sła­bej prze­pu­sto­wo­ści linii kole­jo­wych, któ­rymi nie można było prze­wieźć odpo­wied­niej ilo­ści zaopa­trze­nia, skut­ko­wały kolej­nym opóź­nie­niem wio­sen­nej ofen­sywy. Jej datę na kon­fe­ren­cji 16 lutego 1917 roku w szta­bie gen. Nivelle'a w Mon­treuil prze­su­nięto na 10 kwiet­nia. 6 kwiet­nia 1917 roku rząd fran­cu­ski przed­sta­wił sta­no­wi­sko, że zapla­no­wana ope­ra­cja nie może udać się z powodu wzmoc­nie­nia nie­miec­kiej linii obrony for­ty­fi­ka­cjami i zwol­nio­nymi przez skró­ce­nie frontu oddzia­łami, sła­bo­ści arty­le­rii fran­cu­skiej, która mogła znisz­czyć pierw­sze dwie linie obrony, ale nie trze­cią i czwartą, oraz błęd­nego w opi­nii poli­ty­ków roz­miesz­cze­nia sił alianc­kich. Poli­tycy suge­ro­wali zmniej­sze­nie skali natar­cia i odsu­nię­cie go w cza­sie. Gene­rał Nivelle prze­ko­ny­wał, że nie można dłu­żej cze­kać, gdyż nie­miecka nie­ogra­ni­czona wojna pod­wodna przy­nosi ogromne straty żeglu­dze, rewo­lu­cja lutowa w Rosji grozi zała­ma­niem frontu wschod­niego, a pomoc ame­ry­kań­ska może nie nadejść na czas10. W tym cza­sie BEF pro­wa­dził już od trzech dni ostrzał arty­le­ryj­ski pozy­cji nie­miec­kich i prze­wa­żyła opi­nia gene­ra­łów, że jest za późno na odwo­ła­nie natar­cia.

Fran­cu­ska Kwa­tera Główna nie zda­wała sobie sprawy z innego waż­nego czyn­nika - Niemcy znali plany natar­cia nad Aisne. W jaki spo­sób zdo­byli tę infor­ma­cję, nie wia­domo. Wia­domo nato­miast, że gen. Nivelle, chcąc prze­ko­nać do swo­ich pla­nów poli­ty­ków i gene­ra­łów, dużo mówił o pla­no­wa­nej ope­ra­cji i nie zawsze w towa­rzy­stwie osób, które powinny tę wie­dzę posia­dać. Niemcy począt­kowo uwa­żali, że to próba dez­in­for­ma­cji, ale w marcu 1917, na sku­tek wia­domości napły­wa­ją­cych z róż­nych źró­deł, uwie­rzyli, że wio­senna ofen­sywa Fran­cu­zów spad­nie nad Aisne. Co gor­sza, dwa dni przed roz­po­czę­ciem natar­cia pod Arras, Niemcy wzięli jeńca, sier­żanta z 3. pułku żuawów, który idąc na linię frontu, prze­no­sił w tor­bie roz­kazy opi­su­jące natar­cie fran­cu­skiej 2. Armii. Ta nie­ostroż­ność upew­niła wywiad nie­miecki, gdzie i kiedy ude­rzy prze­ciw­nik, dzięki czemu ścią­gnięto rezerwy i przy­go­to­wano obronę na spo­dzie­wa­nym kie­runku ude­rze­nia.

Siły nie­miec­kie na fron­cie zachod­nim dłu­go­ści około 700 km, roz­cią­ga­ją­cym się od kanału La Man­che po gra­nicę fran­cu­sko-szwaj­car­ską, przed roz­po­czę­ciem dzia­łań 25 stycz­nia 1917 roku skła­dały się ze 133 dywi­zji. Inne źró­dła podają, że 19 marca 1917 roku było to 149 dywi­zji, w tym dwie dywi­zje kawa­le­rii.

BEF posia­dał 68 dywi­zji, w tym pięć dywi­zji kawa­le­rii, a armia fran­cu­ska 115 dywi­zji, w tym sie­dem dywi­zji kawa­le­rii. Ententa miała ogromną prze­wagę nad siłami nie­miec­kimi, i to nie tylko ze względu na liczbę dywi­zji, ale rów­nież z powodu więk­szej liczeb­no­ści wielu z nich. Sil­niej­sze od nie­miec­kiej były też arty­le­rie bry­tyj­ska i fran­cu­ska - atu­tem sprzy­mie­rzo­nych był znacz­nie bar­dziej roz­bu­do­wany prze­mysł pro­du­ku­jący amu­ni­cję, co pozwa­lało na wie­lo­dniowy ostrzał zmięk­cza­jący obronę.

Niemcy wie­dzieli, że odci­nek frontu na wschód od Arras zosta­nie zaata­ko­wany. Książę Rup­precht w swo­ich wspo­mnie­niach zapi­sał: "Szcze­gó­łowe infor­ma­cje, które nie pozo­sta­wiały żad­nych wąt­pli­wo­ści, otrzy­ma­li­śmy od kana­dyj­skiego jeńca wojen­nego"11.

Ani Bry­tyj­czycy, ani Fran­cuzi nie zda­wali sobie sprawy z faktu, że przy­go­to­wy­wana przez cztery mie­siące fran­cu­ska ofen­sywa nad Aisne została zdra­dzona. Olbrzy­mia ope­ra­cja, która miała zakoń­czyć wojnę w 1917 roku nie sta­no­wiła zasko­cze­nia dla armii nie­miec­kiej.

Rozdział II. Organizacja wojsk

ROZ­DZIAŁ II. ORGA­NI­ZA­CJA WOJSK

Armia brytyjska

W bitwie pod Arras w kwiet­niu i maju 1917 roku brały udział dwie armie: bry­tyj­ska i nie­miecka.

Orga­ni­za­cja armii bry­tyj­skiej zna­cząco odbie­gała od armii państw kon­ty­nen­tal­nych, gdyż do roku 1916 opie­rała się na zaciągu ochot­ni­czym. Dopiero 2 marca 1916 roku Bry­tyj­czycy wpro­wa­dzili pobór do woj­ska nie­żo­na­tych męż­czyzn w wieku 18 do 41 lat, z wyjąt­kiem przed­sta­wi­cieli stanu duchow­nego i wdow­ców opie­ku­ją­cych się dziećmi. Już 25 maja 1916 roku pobór został roz­sze­rzony na żona­tych męż­czyzn.

Orga­ni­za­cja pie­choty w armii bry­tyj­skiej w wiel­kim skró­cie wyglą­dała nastę­pu­jąco: pułk pie­choty w armii bry­tyj­skiej był jed­nostką admi­ni­stra­cyjną. Stąd wzięło się nazew­nic­two oparte na nume­rach bata­lio­nów w pułku w połą­cze­niu z nazwą pułku, np. 1st Bat­ta­lion East Sur­rey Regi­ment, który był skra­cany do 1. East Sur­rey i ozna­czał 1. bata­lion pułku East Sur­rey. Pułk mógł wysta­wić więk­szą liczbę bata­lio­nów, które nie musiały słu­żyć razem. Jed­nostką tak­tyczną była bry­gada, któ­rej pod­le­gały cztery bata­liony (od lutego 1918 roku trzy), które mogły pocho­dzić z róż­nych puł­ków. Pod­czas wojny nastą­piło gwał­towne powięk­sze­nie armii i rekru­ta­cja Wojsk Tery­to­rial­nych (Ter­ri­to­rial Force). Żoł­nie­rze Wojsk Tery­to­rial­nych, któ­rych pod­sta­wo­wym zada­niem była obrona Wysp Bry­tyj­skich, musieli wyra­zić zgodę na służbę za gra­nicą. Przy ochot­ni­czej rekru­ta­cji powstały tery­to­rialne bata­liony pierw­szej linii, któ­rym doda­wano przed nume­rem 1./. Zatem nazwę zapi­sy­wano nastę­pu­jąco: 1./6 East Sur­rey (ozna­cze­nie pierw­szej linii, numer bata­lionu i nazwa pułku). Potem powstały bata­liony dru­giej, a nawet trze­ciej linii ozna­czane doda­niem numeru 2./ albo 3./. Kiedy marsz. Hora­tio Kit­che­ner w sierp­niu 1914 roku zaape­lo­wał o ochot­ni­ków, powstała tzw. Armia Kit­che­nera. Dla tych bata­lio­nów na życze­nie mar­szałka dodano słowo "Service" do numeru bata­lionu i nazwy ist­nie­ją­cego pułku, jako okre­śla­jące, że jed­nostka słu­żyła tylko w cza­sie wojny, np.: 8th (Service) Bat­ta­lion East Sur­reys. Kiedy w 1915 roku dopływ ochot­ni­ków zma­lał, cztery dziel­nice Lon­dynu roz­po­częły wła­sną rekru­ta­cję i do nazwy sfor­mo­wa­nych czte­rech bata­lio­nów dodano nazwę dziel­nicy np.: 13th (Service) Bat­ta­lion (Wand­sworth) of the East Sur­reys.

Pod­czas pierw­szej wojny świa­to­wej w armii bry­tyj­skiej słu­żyło 259 bry­gad pie­choty. Nume­ra­cja bry­gad była cią­gła i 1. Dywi­zja Pie­choty miała w skła­dzie bry­gady z nume­rami od 1 do 3, a 18. Dywi­zja Pie­choty od 53 do 55. Od tej reguły były jed­nak odstęp­stwa, bo dywi­zje wymie­niały się bry­gadami.

Regu­larna armia bry­tyj­ska miała sześć dywi­zji pie­choty, od 1 do 6. Po przy­by­ciu bata­lio­nów z kolo­nii powstały trzy nowe regu­larne dywi­zje z nume­rami 27., 28. i 29. Dywi­zje powstałe z Wojsk Tery­to­rial­nych miały numery zaczy­na­jące się od 42 i dodat­kowo nazwę pro­win­cji, w któ­rej były rekru­to­wane np.: 51st (High­land) Divi­sion (51. Szkocka//Góral­ska Dywi­zja Pie­choty). Service Divi­sions z pierw­szych dwóch fal rekru­ta­cji miały numery zaczy­na­jące się od 9 i nazwę okręgu, w któ­rym były rekru­to­wane, np. 18th (Eastern) Divi­sion. Póź­niej­sze dywi­zje miały tylko numer, ale cza­sem doda­wano im hono­rową nazwę, np. 36th (Ulster) Divi­sion, którą utwo­rzono z jed­no­stek Ulster Volun­teer Force. Od tych reguł były odstęp­stwa. 35th (Ban­tam) Divi­sion powstała z bata­lio­nów Ban­tam, do któ­rych przyj­mo­wano ludzi o zbyt niskim wzro­ście, żeby mogli słu­żyć w innych jed­nost­kach. Tymcza­sem 63rd (Royal Naval) Divi­sion powstała z żoł­nie­rzy Royal Mari­nes i nad­e­ta­to­wych mary­na­rzy Royal Navy. 74th (Yeomanry) Divi­sion została sfor­mo­wana ze spie­szo­nych jed­no­stek kawa­le­rii, któ­rych żoł­nie­rze słu­żyli jako pie­chota.

Przed­wo­jenny plu­ton pie­choty zwy­kle skła­dał się z ofi­cera w stop­niu pod­po­rucz­nika lub porucz­nika, jego zastępcy sier­żanta i około 50 żoł­nie­rzy. Cztery plu­tony two­rzyły dowo­dzoną przez kapi­tana lub rza­dziej majora kom­pa­nię z zastępcę dowódcy w stop­niu kapi­tana albo porucz­nika, 18 pod­ofi­ce­rów i 192 żoł­nie­rzy razem około 230 ludzi. Cztery kom­pa­nie wcho­dziły w skład bata­lionu dowo­dzo­nego przez majora lub pod­puł­kow­nika, liczą­cego 34 ofi­ce­rów i około 1000 żoł­nie­rzy (bata­lion New Armies w 1915 roku skła­dał się z: 30 ofi­ce­rów, cho­rą­żego, 51 sier­żan­tów, 939 sze­re­gow­ców). Cztery bata­liony wcho­dziły w skład bry­gady dowo­dzo­nej przez bry­ga­diera i liczą­cej 3000 do 4000 ludzi. W czte­ro­bry­ga­do­wej dywi­zji dowo­dzona przez gene­rała majora słu­żyło od 16 000 do 18 000 ofi­ce­rów, pod­ofi­ce­rów i sze­re­gow­ców w tym cztery bry­gady pie­choty i inne oddziały dywi­zyjne.

Wzro­sła także siła ognia. Od 1915 roku stop­niowo wpro­wa­dzano lek­kie kara­biny maszy­nowe Lewis (po dwa na plu­ton) oraz cięż­kie kara­biny maszy­nowe (wymie­niono modele .303 (7,7 mm) Bri­tish Maxim Mk 1 lub Mk, 2 na .303 (7,7 mm) Vic­kers machine gun Mk I, uży­wane w Machine Gun Corps) które przy­dzie­lano sek­cjami do bata­lio­nów i kom­pa­niami do bry­gad. Dodano rów­nież bate­rię moź­dzie­rzy Sto­kesa skła­da­jącą się z czte­rech 3-calo­wych (81 mm) lek­kich moź­dzie­rzy12.

Wszyst­kie reguły zwy­kle obo­wią­zy­wały do momentu wej­ścia do walki. Wyso­kie straty i wymogi wojny total­nej powo­do­wały wymianę per­so­nelu, awan­so­wa­nie zdol­nych pod­ofi­ce­rów na ofi­ce­rów, zwy­kle z prze­nie­sie­niem do innych jed­no­stek, oraz wymianę jed­no­stek mię­dzy więk­szymi for­ma­cjami. Na przy­kład w cza­sie bitwy pod Pas­schen­da­ele w 1917 roku bry­tyj­ski bata­lion pie­choty prze­cięt­nie liczył już tylko 450 żoł­nie­rzy.

Armia niemiecka

Siły zbrojne Dru­giej Rze­szy opie­rały się na powszech­nym pobo­rze męż­czyzn w wieku 20 lat, któ­rzy odby­wali dwu-, trzy­let­nią służbę woj­skową. Zwy­kle do woj­ska powo­ły­wano połowę rocz­nika. Po opusz­cze­niu armii ci męż­czyźni pozo­sta­wali w rezer­wie do wieku 45 lat. Przede wszyst­kim do sze­re­gów wcie­lano młod­szych rezer­wi­stów, a dopiero potem star­sze rocz­niki.

Armia nie­miecka ule­gła reor­ga­ni­za­cji w okre­sie mię­dzy koń­cem 1915 roku i począt­kiem 1917 roku. Reor­ga­ni­za­cję wymu­siły ogromne straty w bitwach w 1915 i 1916 roku oraz koniecz­ność pro­wa­dze­nia wojny na dwa fronty: wschodni i zachodni, a póź­niej rów­nież we Wło­szech, Ser­bii i Rumu­nii. Dywi­zja nie­miecka w 1917 roku zazwy­czaj skła­dała się z bry­gady, w skład któ­rej wcho­dziły trzy pułki pie­choty (wcze­śniej cztery), oraz oddzia­łów i służb dywi­zyj­nych. Pułk miał w swoim skła­dzie trzy bata­liony, a bata­lion naj­czę­ściej skła­dał się z trzech kom­pani pie­choty//strzel­ców oraz kom­panii kara­bi­nów maszy­no­wych. Do bata­lionu dodano też plu­tony wspar­cia z gra­na­tami nasad­ko­wymi, lek­kimi moź­dzie­rzami, a cza­sem z mio­ta­czami ognia. Kom­pa­nia skła­dała się z trzech plu­to­nów, które zmniej­szyły się w roku 1918 roku do 45 ludzi. Eta­towo bata­lion pie­choty liczył 650-750 bagne­tów. Wpraw­dzie w ramach reor­ga­ni­za­cji liczbę strzel­ców w plu­to­nie zmniej­szono z 81 do 45, ale siła ognia pie­choty wzro­sła przez przy­dzie­le­nie moź­dzie­rzy oko­po­wych i więk­szej liczby kara­bi­nów maszy­no­wych (w ostat­nim roku wojny rów­nież pisto­le­tów maszy­no­wych). W 1917 roku na uzbro­je­niu dywi­zji pie­choty znaj­do­wało się: 358 kara­bi­nów maszy­no­wych (142 cięż­kie MG 08 i 216 lek­kich MG 08/15) oraz 48 moź­dzie­rzy. W jej skład wcho­dził rów­nież pułk arty­le­rii, skła­da­jący się z dzie­wię­ciu bate­rii (24 działa 7,7 cm i 12 hau­bic 10,5 cm).

Przez całą wojnę Niemcy sfor­mo­wali 241 dywi­zji pie­choty. Dywi­zje dzie­liły się na regu­larne (Infan­te­rie), rezer­wowe (Rese­rve), zapa­sowe (Ersatz), obrony kra­jo­wej (Lan­dwehr) i pospo­li­tego rusze­nia (Land­sturm). Dywi­zje regu­larne dzie­liły się na: gwar­dii, strzel­ców i bawar­skie. W nazwach dywi­zji dla roz­róż­nie­nia doda­wano ozna­cze­nie, np. rezer­wowa (w zapi­sie czę­sto skra­cana do sylaby "Res."). Z reguły dywi­zje rezer­wowe skła­dały się z puł­ków rezer­wo­wych, podob­nie dywi­zje gwar­dii z puł­ków gwar­dii. Nume­ra­cja dywi­zji mogła się powta­rzać, ale wtedy doda­wano okre­śle­nie: rezer­wowa, gwar­dii etc. Dla przy­kładu: ist­niało dzie­więć dywi­zji pie­choty z nume­rem 1: gwar­dii, rezer­wowa gwar­dii, regu­larna (pie­choty), rezer­wowa pie­choty, Lan­dwehry, kró­lew­ska bawar­ska, bawar­ska rezer­wowa, bawar­ska Lan­dwehry i mor­ska.

Nume­ra­cja puł­ków była cią­gła, ale do nume­rów doda­wano okre­śle­nia, np. gwar­dii albo rezer­wowy. Oprócz tego pułki nosiły spe­cy­ficzne nazwy lub imiona patro­nów, np. 4. Kró­lew­ski pułk pie­choty "Króla Wil­helma Wir­tem­ber­skiego" - Königlich Bay­eri­sches 4. Infan­te­rie-Regi­ment "König Wil­helm von Württemberg". Dodat­kowo część puł­ków, które miały długą histo­rię, miała w nazwie land, w któ­rym były rekru­to­wane, i imię władcy - tak jak 35. bran­den­bur­ski pułk fizy­lie­rów "Księ­cia Hen­ryka Hohen­zol­lerna" - Füsilier-Regi­ment "Prinz Hein­rich von Preußen" (Bran­den­bur­gi­sches) Nr. 35. Inne mogły nosić tylko nazwę landu, np. 51. (4. dol­no­ślą­ski) pułk pie­choty - 4. Nie­der­schle­si­sches Infan­te­rie-Regi­ment Nr. 51.

W trak­cie wojny reguły obo­wią­zu­jące w okre­sie poko­jo­wym zacie­rały się. Dywi­zje wymie­niały się puł­kami, a pułki bata­lio­nami. Eta­towa liczba pod­od­dzia­łów w jed­no­stce mogła odbie­gać od prze­wi­dzia­nej, a liczeb­ność kom­pa­nii i bata­lio­nów była zależna od wyso­ko­ści strat i dostęp­no­ści uzu­peł­nień. Podob­nie było ze sta­nem uzbro­je­nia. Na fron­cie wiel­ko­ści okre­ślone w eta­tach szybko się zmie­niały.

Rozdział III. Plan bitwy

ROZ­DZIAŁ III. PLAN BITWY

Zadania BEF

Plan ataku pod Arras w ogól­nym zary­sie spro­wa­dzał się do ścią­gnię­cia na sie­bie uwagi nie­miec­kiej Kwa­tery Głów­nej i przez to dopro­wa­dze­nie do prze­su­nię­cia dywi­zji rezer­wo­wych z frontu nad rzeką Aisne, gdzie Nivelle pla­no­wał główne ude­rze­nie, w oko­lice Arras, gdzie miał nacie­rać BEF. Główne zada­nie przy­pa­dło 3. Armii dowo­dzo­nej przez gen. Edmunda Allenby'ego, która miała prze­ła­mać front na wschód od Arras. Tym­cza­sem 1. Armia gen. Henry'ego Horne'a miała osła­niać lewe, pół­nocne skrzy­dło 3. Armii; 5. Armii gen. Huberta de la Poer Gou­gha powie­rzono natar­cie w kie­runku pół­nocno-wschod­nim z zada­niem osłony połu­dnio­wego skrzy­dła 3. Armii.

Zada­nie 1. Armii wyda­wało się pro­ste do wyko­na­nia, gdyby nie fakt, że osłona lewego skrzy­dła nacie­ra­ją­cej 3. Armii pocią­gała za sobą koniecz­ność zaję­cia wzgórz Vimy. Ich grzbiet prze­biega z pół­nocy na połu­dnie na dystan­sie 12 km i daje dosko­nałą pozy­cję panu­jącą nad Arras i rów­niną Douai. Od zachodu wznosi się łagod­nie do wyso­ko­ści 145 m n.p.m., a od wschodu opada stromo na rów­ninę Douai. Zaję­cie grzbietu Vimy pozwa­lało z jed­nej strony na wgląd w pozy­cje nie­miec­kie na wschód, a z dru­giej odbie­rało Niem­com świetny punkt obser­wa­cyjny, z któ­rego ofi­ce­ro­wie arty­le­rii kie­ro­wali jej ogniem. Grzbiet Vimy został zdo­byty przez Niem­ców we wrze­śniu 1914 roku, któ­rzy zda­wali sobie sprawę z jego war­to­ści w kon­tro­lo­wa­niu oko­licz­nych tere­nów. Wzgó­rza zostały dosko­nale ufor­ty­fi­ko­wane, a ich kre­dowe pod­łoże pozwo­liło na wyku­cie kory­ta­rzy, maga­zy­nów i schro­nów odpor­nych na ogień arty­le­rii. Pod­czas ich drą­że­nia Niemcy natknęli się na pozo­sta­ło­ści po kory­ta­rzach wyko­pa­nych zapewne w śre­dnio­wie­czu. Prace for­ty­fi­ka­cyjne na grze­bie­cie Vimy trwały przez cały okres pozo­sta­wa­nia w rękach nie­miec­kich. Fran­cu­ska 10. Armia gen. Vic­tora d'Urbala od maja do listo­pada 1915 roku dwu­krot­nie usi­ło­wała zdo­być pozy­cje nie­miec­kie na grzbie­cie i została odparta. W wal­kach o grzbiet Vimy Fran­cuzi stra­cili 200 000 zabi­tych i ran­nych. Pod­czas pla­no­wa­nej bry­tyj­skiej ofen­sywy zaję­cie tej pozy­cji było bez­względ­nie konieczne, gdyż dawała ona wgląd w odci­nek natar­cia 3. Armii. Uła­twi­łoby to pracę obser­wa­to­rom arty­le­rii, przy­go­to­wa­nie kontr­ataku w skrzy­dło nacie­ra­ją­cych jed­no­stek i flan­kowy ostrzał z dział oraz broni maszy­no­wej13.

Bry­tyj­ska 1. Armia prze­jęła od fran­cu­skiej 10. Armii odci­nek na wprost Vimy w marcu 1916 roku. Ten zwią­zek tak­tyczny skła­dał się (patrząc od pół­nocy) z kor­pu­sów: XI, I i Kana­dyj­skiego. Natar­cie na grzbiet miał wyko­nać Kor­pus Kana­dyj­ski, mający cztery dywi­zje: 4., 3., 2. i 1.

Celem 3. Armii było prze­ła­ma­nie pozy­cji nie­przy­ja­ciela po obu stro­nach rzeki Scarpe, na odcinku pomię­dzy laskiem Far­bus (na styku Kor­pusu Kana­dyj­skiego z 1. Armii) a wsią Cro­isil­les na połu­dniu (na styku z 5. Armią). Po przedar­ciu się przez Linię Hin­den­burga 3. Armia miała zaata­ko­wać jej umoc­nie­nia od pół­nocy i zwi­nąć je, posze­rza­jąc wyłom. W dal­szej kolej­no­ści miała pod­jąć dzia­ła­nia na Cam­brai. W skła­dzie 3. Armii znaj­do­wały się (patrząc od pół­nocy) trzy kor­pusy: XVII, VI i VII. XVII Kor­pus nacie­rał trzema dywi­zjami w pierw­szej linii (51., 34. i 9.), VI Kor­pus - trzema dywi­zjami w pierw­szej linii (15., 12. i 3.) oraz 37. DP w rezer­wie, a VII Kor­pus czte­rema dywi­zjami (14., 56., 30. i 21.). W odwo­dzie z zada­niem wyko­rzy­sta­nia powo­dze­nia oddzia­łów pierw­szego rzutu cze­kał Kor­pus Kawa­le­rii z 2. i 3. Dywi­zją Kawa­le­rii oraz 17. Dywi­zją Pie­choty.

Bry­tyj­czycy nano­sili na mapy kolo­ro­wymi ołów­kami linie, do któ­rych w wyzna­czo­nym cza­sie miały dotrzeć oddziały. Dla 3. Armii pierw­szym celem natar­cia była Linia Czarna, która miała zostać zajęta w ciągu 36 minut po wyj­ściu pie­choty z oko­pów, czyli po godzi­nie zero. Linia ta prze­bie­gała od Saint-Lau­rent-Blangy na pół­nocy przez zachodni kra­niec wzgó­rza Tele­graph do zachod­nich krań­ców Neu­ville Vitasse. Na Linii Czar­nej prze­wi­dziano pauzę do godziny zero plus 2 godziny. W dru­giej fazie ope­ra­cji miała być osią­gnięta Linia Nie­bie­ska. Linia Nie­bie­ska miała zostać zajęta o godzi­nie zero plus 3 godziny. Prze­bie­gała od 450 do 900 m na wschód od Linii Czar­nej i aby ją zająć, nale­żało opa­no­wać zachodni skraj grzbietu Obse­rva­tion, całe wzgó­rze Tele­graph i wieś Neu­ville-Vitasse. Na Linii Nie­bie­skiej prze­wi­dziano pauzę do godziny zero plus 6 godzin i 40 minut. Linia Brą­zowa, któ­rej zaję­cie pla­no­wano na zero plus 8 godzin, prze­bie­gała przez Point du Jour-Feu­chy-Wan­co­urt od 450 do 1800 m za Linią Nie­bie­ską. Ostat­nim celem ataku była Linia Zie­lona, któ­rej zdo­by­cia spo­dzie­wano się przed zapad­nię­ciem ciem­no­ści. Doj­ście do niej wyma­gało zdo­by­cia wsi: Fam­poux, Mon­chy-le-Preux (dalej Mon­chy) i Guémappe, jak rów­nież wzgórz: Orange, Cha­pel i 90. Tak posta­wione zada­nia wyma­gały zdo­by­cia w ciągu jed­nego dnia terenu odda­lo­nego w naj­dal­szym punk­cie od pozy­cji wyj­ścio­wych o 7,2 km.

Zada­niem 5. Armii było zdo­by­cie wsi Bul­le­co­urt poło­żo­nej na wschód od Cro­isil­les. Jej natar­cie miało roz­po­cząć się w 24 godziny po ataku 1. i 3. Armii. Podob­nie opóź­niony o 24 godziny był atak wysu­nię­tej na połu­dniowe skrzy­dło 3. Armii 21. Dywi­zji Pie­choty, która znaj­do­wała się na styku z 5. Armią. Powo­dem opóź­nie­nia były roz­le­głe znisz­cze­nia wyko­nane pod­czas ope­ra­cji "Albe­ryk", które utrud­niły zaj­mo­wa­nie sta­no­wisk przez arty­le­rię, co z kolei spo­wo­do­wało, że zasieki z dru­tów kol­cza­stych nie zostały znisz­czone. 5. Armia miała nacie­rać kor­pu­sami: V bry­tyj­skim (7., 11., 19. i 62. Dywi­zje Pie­choty) i I ANZAC14 (1., 2., 4. i 5. Dywi­zje Austra­lij­skie).

Linia Hin­den­burga na pół­nocy zaczy­nała się na połu­dnie od wzgórz Vimy, na wzgó­rzu Tele­graph. Zatem na odcinku 1. Armii Niemcy nie wyko­nali pla­no­wego odwrotu w ramach ope­ra­cji "Albe­ryk", pozo­sta­jąc na swo­ich pozy­cjach. Grzbiet Vimy ofe­ro­wał dosko­nałą pozy­cję obronną, a teren na wschód od grzbietu był pła­ski i znaj­do­wał się pod obser­wa­cją z grzbietu. Niemcy wie­dzieli o tym i uczy­nili Vimy zawia­sem swo­jej obrony. Na odcinku 3. Armii cof­nię­cie się wojsk nie­miec­kich było na tyle nie­znaczne, że nie sta­no­wiło dodat­ko­wego pro­blemu. Jed­nak na odcinku 5. Armii był to znaczny dystans i utrzy­ma­nie kon­taktu z nie­miecką strażą tylną oraz przy­go­to­wa­nie infra­struk­tury zdol­nej do zaopa­try­wa­nia armii pod­czas natar­cia oka­zało się trud­nym do roz­wią­za­nia pro­ble­mem. W rze­czy­wi­sto­ści oba wyzna­czone do ope­ra­cji kor­pusy 5. Armii były uwi­kłane w walki z nie­miec­kimi arier­gar­dami aż do 9 kwiet­nia, a to spo­wo­do­wało opóź­nie­nie w nisz­cze­niu nie­miec­kich zapór z dru­tów kol­cza­stych na wyzna­czo­nym do ataku odcinku frontu. Gen. Gough zapla­no­wał ude­rze­nie na fron­cie 3500 jar­dów (3200 m), które w pierw­szej fazie miało dopro­wa­dzić do zaję­cia wsi Bul­le­co­urt. W dru­giej fazie nale­żało zdo­być Rien­co­urt, a w trze­ciej Hen­de­co­urt, które były odda­lone o 800 m. Następ­nie 4. Dywi­zja Kawa­le­rii miała przejść przez zdo­byte Hen­de­co­urt i połą­czyć się z Kor­pu­sem Kawa­le­rii nacie­ra­ją­cym przez teren opa­no­wany przez 3. Armię.

Wspar­cie natar­cia pie­choty zapew­niały czołgi, nowa broń na polu walki, zasto­so­wana wcze­śniej nad Sommą. Gene­rał Haig wydał roz­kaz uży­cia całej 1. Bry­gady Czoł­gów, dowo­dzo­nej przez ppłk. Chri­sto­phera D'Arcy Blo­om­field Sal­tren Baker-Carra. Bry­gada posia­dała tylko 60 pojaz­dów bojo­wych, z któ­rych część sta­no­wiły czołgi Mark II prze­zna­czone do szko­le­nia załóg. Wysła­nie tych pojaz­dów na front było podwój­nym błę­dem, gdyż przez ich zabra­nie opóź­nił się tre­ning kadr w obo­zie szko­le­nio­wym w Boving­ton w Anglii. Po dru­gie czołgi szko­le­niowe zostały wyko­nane z blach żela­znych i nie­miecka amu­ni­cja prze­ciw­pan­cerna - poci­ski spi­cza­ste z rdze­niem ("Spitzgeschoß mit Kern" - SmK) uży­wane w kara­bi­nach maszy­no­wych i kara­bi­nach powta­rzal­nych przez snaj­pe­rów prze­bi­jały ich pan­ce­rze. Przed wal­kami w skład 1. Bry­gady wcho­dziły 34 wyre­mon­to­wane po bitwie nad Sommą czołgi Mark I i 26 czoł­gów Mark II. Należy pod­kre­ślić, że część załóg była świeżo po kur­sie w Boving­ton i nie miała żad­nego doświad­cze­nia fron­to­wego15.

Czołgi przy­dzie­lono do poszcze­gól­nych kor­pu­sów wzdłuż całego frontu natar­cia:

1. Armia Kor­pus Kana­dyj­ski - osiem czoł­gów (12. kom­pa­nia, bata­lion D)

3. Armia

XVII Kor­pus - osiem czoł­gów (7. kom­pa­nia, bata­lion C,),

VI Kor­pus - 16 czoł­gów (8. i 9. kom­pa­nia, bata­lion C,)

VII Kor­pus - 16 czoł­gów (10. kom­pa­nia, bata­lion D, i 8. kom­pa­nia, bata­lion C)

5. Armia

I Kor­pus ANZAC - osiem czoł­gów (11. kom­pa­nia, bata­lion D).

Mar­sza­łek Haig i gen. Nivelle usta­lili 5 kwiet­nia, że data ope­ra­cji zosta­nie prze­su­nięta z 8 na 9 kwiet­nia z powodu opóź­nień w przy­go­to­wa­niach Fran­cu­zów do natar­cia nad rzeką Aisne.

Taktyka ataku

Bry­tyj­czycy roz­po­częli przy­go­to­wa­nia do wio­sen­nej ofen­sywy 1917 roku po doświad­cze­niach wynie­sio­nych z bitwy nad Sommą. Naj­wyż­sze czyn­niki woj­skowe armii bry­tyj­skiej zro­zu­miały błędy popeł­nione w poprzed­nim roku i pró­bo­wały je napra­wić za pomocą nowych instruk­cji szko­le­nio­wych wyda­nych na szcze­blu dywi­zyj­nym (SS 135 z grud­nia 1916 roku) i na szcze­blu plu­tonu (SS 143 z lutego 1917 roku).

Po raz pierw­szy wpro­wa­dzono stan­dar­dowe wyma­ga­nia w przy­go­to­wa­niu i pla­no­wa­niu natar­cia na wszyst­kich szcze­blach dowo­dze­nia, czyli dla armii, kor­pusu i dywi­zji. Dywi­zja przy­go­to­wy­wała plan ataku pie­choty i wybie­rała cele dla arty­le­rii, kor­pus zatwier­dzał plany dywi­zji, armia kon­tro­lo­wała zasady przy­dzie­la­nia celów i kie­runki natarć. Dzięki takiemu podzia­łowi dywi­zja, która dzięki wła­snym obser­wa­cjom miała naj­lep­sze roze­zna­nie terenu na kie­runku natar­cia, za pomocą zdjęć lot­ni­czych i roz­sy­ła­nych patroli mogła zde­cy­do­wać o celach, dłu­go­ści i inten­syw­no­ści ostrzału arty­le­ryj­skiego. Dzia­ła­nia arty­le­rii na wszyst­kich szcze­blach były koor­dy­no­wane przez Gene­ral Offi­cer Com­man­ding, Royal Artil­lery (ofi­ce­rów dowo­dzą­cych kró­lew­skiej arty­le­rii), któ­rzy znaj­do­wali się we wszyst­kich szta­bach. Kor­pus kon­tro­lo­wał ogień prze­ciw­ba­te­ryjny i wał ogniowy, ale dywi­zja miała moż­li­wość dołą­cze­nia dodat­ko­wych bate­rii. Dowódca dywi­zji mógł dla tych bate­rii wyzna­czyć inne cele niż prze­wi­dziane w pla­nie ogól­nym. Po doświad­cze­niach znad Sommy, gdzie arty­le­ria nie­miecka była odpo­wie­dzialna za połowę strat pie­choty bry­tyj­skiej w pierw­szym dniu natar­cia, poło­żono duży nacisk na eli­mi­no­wa­nie nie­miec­kich bate­rii. Sta­no­wi­ska arty­le­rii były namie­rzane za pomocą obser­wa­cji z powie­trza ogni wylo­to­wych w momen­cie strzału, zdjęć lot­ni­czych i nasłu­chu pro­wa­dzo­nego z ziemi16. Do roz­po­czę­cia przy­go­to­wa­nia ognio­wego na odcinku natar­cia wykryto loka­li­za­cję 80% nie­miec­kich bate­rii.

W instruk­cji SS 143 dla pie­choty odrzu­cono tra­giczną w skut­kach tak­tykę line­ar­nego ataku pie­choty zasto­so­waną nad Sommą. Według wymo­gów nowej instruk­cji plu­ton pie­choty został podzie­lony na sek­cje: z lek­kim kara­bi­nem maszy­no­wym Lewis, gre­na­dier­ską z czte­rema kara­bi­no­wymi mio­ta­czami gra­na­tów nasad­ko­wych, snaj­per­ską i gre­na­dier­ską z dwoma żoł­nie­rzami wyszko­lo­nymi w rzu­ca­niu gra­na­tami ręcz­nymi oraz dowo­dze­nia. Każda sek­cja miała w swoim skła­dzie pod­ofi­cera i ośmiu żoł­nie­rzy, sztab skła­dał się z ofi­cera i czte­rech żoł­nie­rzy. Skład plu­tonu nie mógł być mniej­szy niż 28 ludzi, gdyż przy niż­szej licz­bie żoł­nie­rzy tra­cił on zdol­ność do wyko­na­nia zada­nia, prze­wi­dy­wano śred­nią liczeb­ność plu­tonu na 36 ludzi. Plu­ton w ataku z okopu na okop nacie­rał w dwóch falach: pierw­szej zło­żo­nej ze strzel­ców i z mio­ta­czy gra­na­tów i dru­giej od 15 do 25 jar­dów (od 13 do 20 m) z tyłu z sek­cją lek­kiego kara­binu maszy­no­wego i gra­na­tów nasad­ko­wych, przy któ­rych był ofi­cer. Plu­ton poru­sza­jący się w otwar­tym tere­nie przyj­mo­wał for­ma­cję z sek­cjami w kątach rombu o sze­ro­ko­ści 100 i głę­bo­ko­ści 50 jar­dów (sze­ro­ko­ści 90 m i głę­bo­ko­ści 45 m). Sek­cja snaj­per­ska sta­no­wiła czoło, 25 jar­dów za nią i 50 jar­dów w prawo (20 m za nią i 45 m na prawo) szła sek­cja gra­na­tów ręcz­nych, a rów­no­le­gle, ale 50 jar­dów (45 m) w lewo szła sek­cja z gra­na­tami nasad­ko­wymi, 25 jar­dów (22 m), z tyłu zaś sek­cja z kara­bi­nem maszy­no­wym oraz ofi­cerem i jego szta­bem. Instruk­cja naka­zy­wała atak na bagnety, a jeśli prze­ciw­nik miał prze­wagę ogniową, zwią­za­nie go ogniem przez sek­cję z kara­bi­nem maszy­no­wym i sek­cję gra­na­tów nasad­ko­wych ukryte za dostępną osłoną, pod­czas gdy pozo­stałe dwie sek­cje miały za zada­nie obejść punkt oporu i zaata­ko­wać go z flanki i z tyłu. Przy ataku na okop zale­cano, żeby sek­cja, która zaj­mie tran­szeję, zaczęła się posu­wać wzdłuż niej, posze­rza­jąc wyłom i uła­twia­jąc resz­cie plu­tonu wdar­cie się w umoc­nie­nia. Plu­ton w natar­ciu miał posłu­gi­wać się zasko­cze­niem, roz­po­zna­wać przed­pole, zabez­pie­czać zdo­byty teren, a także utrzy­my­wać łącz­ność z dowódcą kom­pa­nii oraz sąsied­nimi plu­tonami.

Nowa tak­tyka, która była wyni­kiem doświad­czeń fron­to­wych, pozwa­lała na lep­sze wyko­rzy­sta­nie połą­czo­nego ognia i manewru, została stwo­rzona z myślą o więk­szej ela­stycz­no­ści manewru i zmniej­sze­niu strat. Była prze­ci­wień­stwem falo­wego natar­cia tyra­lier pie­choty zasto­so­wa­nego nad Sommą, które przy­nio­sło hor­ren­dalne straty. W stycz­niu 1917 roku w celu prze­szko­le­nia wszyst­kich pod­od­dzia­łów pie­choty marsz. Haig powo­łał jed­nostkę nad­zo­ru­jącą wyda­wa­nie instruk­cji, roz­dzie­la­nie ich i szko­le­nie pod­od­dzia­łów. Pie­chota bry­tyj­ska w 1917 roku była znacz­nie lepiej przy­go­to­wana do walki na nowo­cze­snym polu bitwy niż rok wcze­śniej.

Obrona

Nie­miecka tak­tyka pro­wa­dze­nia bitwy obron­nej zmie­niła się pod koniec 1916 roku. W instruk­cji wyda­nej 1 grud­nia 1916 roku "Grundsätze für die Führung in der Abwehr­schlacht im Stel­lung­skrieg" (Zasady dowo­dze­nia w bitwie obron­nej w woj­nie pozy­cyj­nej) opi­sano nową tak­tykę obrony ela­stycz­nej17. Wpraw­dzie nie­miecki sys­tem nasy­ce­nia linii frontu strzel­cami i kara­bi­nami maszy­no­wymi zdał egza­min w poprzed­nich bitwach, ale zmie­nia­jąca się szybko na korzyść wojsk ententy prze­waga mate­ria­łowa powo­do­wała, że utrzy­ma­nie pierw­szej linii obrony mogło się stać nie­moż­liwe. Rosnąca prze­waga w licz­bie luf armat­nich i pro­duk­cji amu­ni­cji arty­le­ryj­skiej, które mogły obró­cić tran­szeje w ruinę, wymu­siły zmiany.

Zgod­nie z nowymi instruk­cjami głę­boko ustruk­tu­ry­zo­wany front dywi­zji skła­dał się z trzech linii obrony z wysu­nię­tym do przodu na około 600 m łań­cu­chem sta­no­wisk dozo­ru­ją­cych. Za nimi budo­wano głę­boką na 1,7-2,7 km w główną linię obrony, umiesz­czoną na prze­ciw­stoku, znaj­du­jącą się w polu widze­nia obser­wa­to­rów arty­le­rii. Ich sta­no­wiska znaj­do­wały się za główną linią obrony. Druga linia obrony, głę­boka na 1,4-2,3 km, była ulo­ko­wana w tere­nie zakry­tym przed bez­po­śred­nią obser­wa­cją nie­przy­ja­ciela, ale w polu widze­nia obser­wa­to­rów arty­le­rii. Trze­cia linia obrony znaj­do­wała się bar­dziej z tyłu i była obsa­dzona przez odwo­dowe bata­liony każ­dego z puł­ków. Idea takiego usy­tu­owa­nia linii oporu spro­wa­dzała się do zasady: "Strona ata­ku­jąca ma się wykrwa­wić i zużyć posia­dane zapasy, pod­czas gdy obrona zachowa swoje siły".

Ogól­nie każdy pułk zamiast dwoma bata­lio­nami trzy­mał linię frontu jed­nym bata­lio­nem, pozo­stałe zaj­mo­wały pozy­cje w cen­trum obrony, a rezer­wowy bata­lion został cof­nięty na około dwa kilo­me­try. Czyli pierw­sza linia obrony była obsa­dzona małymi siłami, główna linia obrony miała zatrzy­mać natar­cie, a zdolne do kontr­ataku rezerwy miały się znaj­do­wać poza zasię­giem ognia arty­le­rii polo­wej prze­ciw­nika.

W stycz­niu 1917 roku nie­miec­kie dowódz­two wydało kolejną instruk­cję. W myśl jej zapi­sów żoł­nie­rze ze sta­no­wisk dozo­ru­ją­cych po roz­po­zna­niu natar­cia mieli się wyco­fać na główną linię obrony. Stąd mógł wyjść kontr­atak, któ­rego zada­niem było odzy­ska­nie sta­no­wisk dozo­ru­ją­cych. Jed­nostki obsa­dza­jące główną linię obrony otrzy­mały wolną rękę przy zmia­nie sta­no­wisk, które zna­la­zły się pod sil­nym ogniem arty­le­rii, w ten spo­sób zacho­wu­jąc swoje siły. Celem tgo roz­wią­za­nia było odzy­ska­nie sta­no­wiska kontr­atakiem "wewnątrz wła­snych pozy­cji". Naka­zy­wano uni­ka­nie kon­cen­tra­cji wła­snych wojsk pod ogniem arty­le­rii nie­przy­ja­ciela, wewnątrz głę­bo­kich linii obrony budo­wano sil­nie umoc­nione gniazda oporu, które miały pozo­stać nie­zdo­byte na tyłach ata­ku­ją­cych for­ma­cji i utrud­niać dopływ zaopa­trze­nia, ostrze­li­wać ata­ku­ją­cych od tyłu i cze­kać na odbi­cie przez kontr­atak. Taki spo­sób obrony, w któ­rej nie było jed­nej linii oko­pów, sta­wiał ata­ku­ją­cego przed dodat­ko­wymi trud­no­ściami zwią­za­nymi z odpie­ra­niem lokal­nych kontr­ataków i utrud­niał wspar­cie arty­le­rii. Prze­wi­dziano, że dywi­zje rezer­wowe, utrzy­my­wane poza zasię­giem arty­le­rii prze­ciw­nika, dotrą na linię walki dru­giego lub trze­ciego dnia bitwy i wyko­nają silne kontr­ude­rze­nie w celu odzy­ska­nia waż­nych punk­tów tere­no­wych. Taka tak­tyka wyma­gała stwo­rze­nia sil­nych rezerw, które uzy­skano przez skró­ce­nie linii frontu w ramach wspo­mnia­nej ope­ra­cji "Albe­ryk", prze­su­nię­cie wojsk z frontu wschod­niego i wewnętrzną reor­ga­ni­za­cję. Niemcy zdo­łali wio­sną 1917 roku zgro­ma­dzić 40 dywi­zji rezer­wo­wych roz­lo­ko­wa­nych wzdłuż całego frontu zachod­niego, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem spo­dzie­wa­nych kie­run­ków natarć w wio­sen­nej ofen­sy­wie ententy.

Nie­wy­mu­szony nie­miecki odwrót na Linię Hin­den­burga nie odbył się jed­nak bez pro­ble­mowo, a przy­go­to­wa­nia do bitwy obron­nej natknęły się na sze­reg prze­ciw­no­ści. Część gene­ra­łów była nie­chętna odda­wa­niu terenu, któ­rego obrona kosz­to­wała w poprzed­nim roku tyle krwi i oba­wiała się, że żoł­nie­rze zin­ter­pre­tują ela­styczną obronę jako przy­zwo­le­nie na szyb­sze niż do tej pory wyco­fa­nie się z bro­nio­nej pozy­cji. Szcze­gól­nie ciężka zima z 1916 na 1917 rok spo­wo­do­wała spo­wol­nie­nie prac for­ty­fi­ka­cyj­nych z powodu zmar­z­nię­cia ziemi i wol­niej­szego, niż obli­czono zasty­ga­nia betonu. Do prac for­ty­fi­ka­cyj­nych odde­le­go­wano 25 000 sape­rów i żoł­nie­rzy Land­sturmu oraz pra­wie dru­gie tyle rosyj­skich jeń­ców wojen­nych, a ponadto tysiące nie­mieckich robot­ni­ków wcie­lo­nych do cywil­nych bata­lio­nów robo­czych. Razem na Linii Hin­den­burga pra­co­wało 68 500 ludzi plus dodat­kowo 14 400 na Linii Wotana. Jed­nak pro­ble­mem była ogól­nie zbyt niska liczba robot­ni­ków pra­cu­ją­cych przy budo­wa­niu oko­pów, jak rów­nież niska wydaj­ność pracy jeń­ców i cywi­lów przy kopa­niu tran­szei, roz­cią­ga­niu zapór z drutu kol­cza­stego i laniu betonu na umoc­nie­niach. Zanie­dbano rów­nież budowy tyl­nych sta­no­wisk obser­wa­cyj­nych, a część for­ty­fi­ka­cji musiała być odtwo­rzona na nowo przez oddziały liniowe. Nad całą dzia­łal­no­ścią inży­nie­ryjną wisiało widmo nie­ocze­ki­wa­nego natar­cia Bry­tyj­czy­ków, które mogło prze­ła­mać słab­szą niż zwy­kle obsadę pierw­szej linii obrony.

W efek­cie powstała nowa linia obrony, która wpraw­dzie świeża, nie­znisz­czona we wcze­śniej­szych wal­kach, nie była jed­nak tak silna, jak to zapla­no­wał nie­miecki Sztab Gene­ralny. Nie wszyst­kie roboty zostały dokoń­czone, a ich jakość odbie­gała od ocze­ki­wań. Gen. Otto von Moser dowódca XIV Kor­pusu 1. Armii napi­sał:

"Nie­stety jed­nak moje wra­że­nia z roz­kładu i roz­bu­dowy tej ozdo­bio­nej pięk­nym i peł­nym nadziei imie­niem Zyg­fryda obrony nie będzie przy­jemna. [...] Sama pozy­cja jest nie­do­koń­czona; nie­wła­ściwe jest tu kie­ro­wa­nie budową przez inży­nie­rów budow­nic­twa. Poczy­nione obser­wa­cje: oszu­stwo na uli­cach i w mia­stecz­kach, w innych mniej wygod­nych miej­scach nie­wiele lub nic albo wręcz nie­ce­lowe i nie­do­koń­czone roboty. W szcze­gól­no­ści mówiąc o jed­nym z tych ostat­nich: pośrodku naj­bar­dziej wysu­nię­tych oko­pów wyko­nano dużą liczbę masyw­nych wyko­pów pod beto­nowe schrony, któ­rych ukoń­cze­nie nie powio­dło się. [... .] Woj­ska są więc nie­wąt­pli­wie nieco roz­cza­ro­wane"18.

Szef sztabu Grupy Arras, pod­puł­kow­nik Albrecht von Thaer osą­dził wyko­na­nie prac rów­nie jasno i wska­zał, że "pozy­cja Zyg­fryda była po pro­stu ogrom­nym rowem"19 bez niczego za nim, co zosta­łoby zakoń­czone. Grupa Armii Rup­precht miała "dobre sta­no­wi­ska z daw­nych cza­sów, które przy­go­to­wała wła­sno­ręcz­nie"20. Po obję­ciu linii oko­pów sztab Grupy Armii Rup­precht doma­gał się dal­szych sze­roko zakro­jo­nych prac ziem­nych, do któ­rych wyko­na­nia zażą­dał dodat­ko­wych bata­lio­nów sape­rów.

Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że siła defen­sywna Linii Hin­den­burga miała w zamia­rach Niem­ców sta­no­wić potężną zaporę dla ope­ra­cji ofen­syw­nych Bry­tyj­czy­ków. Jed­nak na odcinku, na któ­rym wyko­nano pla­nowy odwrót, ope­ra­cją Albe­ryk, zapla­no­wane prace ziemne i budowa umoc­nień beto­no­wych w wielu miej­scach nie zostały dokoń­czone albo zostały wyko­nane nie­so­lid­nie, a na popra­wie­nie prac i doda­nie pomi­nię­tych ele­men­tów for­ty­fi­ka­cji nie było czasu. Jed­no­cze­śnie Bry­tyj­czycy, któ­rych roz­po­zna­nie lot­ni­cze zostało ogra­ni­czone przez nie­miecką obronę powietrzną21, prze­sza­co­wali war­tość umoc­nień Linii Hin­den­burga.

Błę­dem oka­zało się rów­nież pozo­sta­wie­nie pozy­cji arty­le­rii w zwy­cza­jo­wej linii, która musiała być roz­po­znana przed roz­po­czę­ciem bitwy przez zwiad lot­ni­czy prze­ciw­nika, co w warun­kach poprze­dza­ją­cych dużą ope­ra­cję ofen­sywną ozna­czało znisz­cze­nie. Na ata­ko­wa­nym odcinku Niemcy posia­dali 1014 dział i hau­bic róż­nych kali­brów, czyli prze­waga bry­tyj­ska w licz­bie luf armat­nich wyno­siła 2,8:1.

Jakość żoł­nie­rzy nie­miec­kich w 1917 roku nie była już taka sama jak w roku 1914. Niemcy nie mieli już głę­bo­kiego zaple­cza siły żywej. Dwa miliony żoł­nie­rzy służby czyn­nej i rezer­wi­stów zostały zużyte w wiel­kich bitwach w 1915 i 1916 roku. Naj­lepsi zawo­dowi żoł­nie­rze wygi­nęli i w sze­re­gach zastą­pili ich szybko prze­szko­leni rekruci, któ­rych war­tość bojowa była zde­cy­do­wa­nie niż­sza. Podob­nie zaopa­trze­nie armii nie­miec­kiej nie było już tak dobre jak na początku wojny. Trud­no­ści ze zdo­by­ciem surow­ców spo­wo­do­wały zastę­po­wa­nie pod­sta­wo­wych mate­ria­łów przez suro­gaty (Ersatz). Żoł­nie­rze nie­mieccy czę­sto byli głodni, co odbi­jało się na ich morale i zdol­no­ści do walki.

Kapi­tan Ernst Jünger z 73. pułku fizy­lie­rów 19. Hano­wer­skiej Dywi­zji Pie­choty - Füsilier-Regi­ment "Gene­ral-Feld­mar­schall Prinz Albrecht von Preußen" (Han­no­ver­sches) Nr. 73, 19. Infan­te­rie-Divi­sion, póź­niej sławny pisarz, sta­cjo­nu­jący na początku kwiet­nia 1917 roku w Fre­snoy-en-Gohelle zapi­sał w swych wojen­nych wspo­mnie­niach:

"W cza­sie oczysz­cza­nia naszego miej­sca pobytu w piw­nicy zro­bi­li­śmy nader pożą­dane odkry­cie worka kar­to­fli, które uzu­peł­niły nasze bar­dzo marne racje żyw­no­ściowe. Od tego momentu Knigge każ­dego wie­czoru przy­go­to­wy­wał mi goto­wane kar­to­fle"22.

Jed­nostki nie­miec­kie, które wyko­nały ope­ra­cję "Albe­ryk", miały mało czasu na zapo­zna­nie się z nowymi pozy­cjami i obsa­dzały je w licz­bie ledwo wystar­cza­ją­cej dla sku­tecz­nej obrony. Na odcin­kach Grup Souchez i Arras sytu­acja była lep­sza, lecz liczba dział zgro­ma­dzo­nych do wspar­cia ataku na wzgó­rze Vimy była ogromna, co pocią­gnęło za sobą dewa­sta­cję pozy­cji obron­nych.

Ugru­po­wa­nie sił nie­miec­kich w pierw­szej linii obrony, patrząc od pół­nocy, było nastę­pu­jące:

6. Armia

VIII Kor­pus Armijny, Grupa Souchez

56. Dywi­zja Pie­choty na zachód od Lens

80. Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty na wschód od Angnes

16. Bawar­ska Dywi­zja Pie­choty na wschód od Given­chy

I Bawar­ski Kor­pus Rezer­wowy, Grupa Vimy

79. Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty grzbiet i wieś Vimy

1. Bawar­ska Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty oko­lice wsi The­lus

14. Bawar­ska Dywi­zja Pichoty na wschód od Roc­lin­co­urt

11. Dywi­zja Pie­choty na wschód od Arras

IX Kor­pus Armijny, Grupa Arras

17. Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty mię­dzy Til­loy-l?s-Mof­fla­ines i Neu­ville

18. Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty mię­dzy Wan­co­urt i Heni­nel

220. Dywi­zja Pie­choty mię­dzy Che­risy i Hen­de­co­urt

Armia XIV Kor­pus Armijny, Grupa Queant

27. Wir­tem­ber­ska Dywi­zja Pie­choty wokół Bul­le­co­urt

26. Rezer­wowa Dywi­zja Pie­choty mię­dzy Bul­le­co­urt i Queant

2. Rezer­wowa Dywi­zja Gwar­dii mię­dzy Queant i Inchy

Rozdział IV. Przygotowania do ofensywy

ROZ­DZIAŁ IV. PRZY­GO­TO­WA­NIA DO OFEN­SYWY

Łączność

Bry­tyj­czycy roz­wią­zali pro­blem łącz­no­ści pod­czas bitwy, uży­wa­jąc wszyst­kich środ­ków dostęp­nych w tym okre­sie. Do sta­no­wisk bli­sko frontu prze­cią­gnięto pod­ziemne kable tele­fo­niczne. Ta metoda ofe­ro­wała naj­więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo prze­trwa­nia przez okres walki, ale nikt nie zamie­rzał pole­gać tylko na jed­nym sys­te­mie. Na tyłach roz­cią­gnięto napo­wietrzne kable tele­fo­niczne, które docho­dziły na odle­głość 2000 jar­dów (1800 m) do linii frontu. Już w marcu 1917 roku w uży­ciu było 1800 km linii napo­wietrz­nych. Ponad to ist­niał sys­tem połą­czeń radio­wych. Każdy sztab dywi­zji miał radio­sta­cję i dwa wysu­nięte punkty z radio­sta­cjami, a całość była kon­tro­lo­wana przez cen­tralną sta­cję w Eco­ivres, poło­żoną nie­da­leko sztabu Kor­pusu Kana­dyj­skiego i jego dowódcy gen. por. Juliana Bynga. Usta­lono też metody wizu­al­nego poro­zu­mie­wa­nia się za pomocą lamp i flag. Kolej­nym pomy­słem było wyko­rzy­sta­nie lot­nic­twa roz­po­znaw­czego, któ­rego samo­loty miały przy sprzy­ja­ją­cej pogo­dzie latać nad polem walki i włą­czać klak­sony. Pie­chota po usły­sze­niu sygnału dźwię­ko­wego miała odpa­lić race, zazna­cza­jąc w ten spo­sób, do któ­rego miej­sca zdo­łała dotrzeć. Wia­do­mo­ści dla pie­choty miały być zrzu­cane z samo­lo­tów w obcią­żo­nych pojem­ni­kach. Maszyny mogły lądo­wać na pasie przy Cha­teau de la Haie. W tym miej­scu umiesz­czono trzy balony obser­wa­cyjne - jeden z nich 7 kwiet­nia zestrze­liły nie­miec­kie samo­loty - jako ostatni spo­sób zdo­by­wa­nia infor­ma­cji o postę­pach natar­cia.

Łącz­ność z wysu­nię­tymi oddzia­łami pie­choty i z czoł­gami zapew­niały gołę­bie pocz­towe, któ­rych 24 000 wytre­so­wano do prze­no­sze­nia wia­do­mo­ści tylko w 3. Armii. Każdy czołg zabie­rał ze sobą koszyk z czte­rema gołę­biami, podob­nie jak pie­chota. Gołąb pocz­towy poru­szał się z dużą szyb­ko­ścią, wie­lo­krot­nie szyb­ciej niż gońcy i dostar­czał wia­do­mo­ści w 95 pro­cent wypad­ków. W cza­sie przy­go­to­wań do bitwy uru­cho­miono gołęb­nik na stry­chu budynku poli­cji w Arras i 30 mobil­nych gołęb­ników w dwu­pię­tro­wych, poma­lo­wa­nych na biało-czarno, auto­bu­sach. Obie strony pole­gały na tym spo­so­bie łącz­no­ści i zda­rzało się, że nie­miecki gołąb lądo­wał w bry­tyj­skim gołęb­niku, a wtedy mógł być łatwo ziden­ty­fi­ko­wany. Niemcy zna­ko­wali swoje gołę­bie na czer­wono!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Niemcy wyróż­niali nastę­pu­jące rodzaju ostrzału arty­le­ryj­skiego w powo­jen­nym regu­la­mi­nie Reich­swehry z 1924 roku, opra­co­wa­nym na pod­sta­wie doświad­czeń Wiel­kiej Wojny: - ogień zapo­rowy (Sper­r­feuer) - zapora ogniowa przed wła­sną pie­chotą; - ogień sku­piony (Ver­nich­tungs­feuer) - zdu­sze­nie w zarodku przy­go­to­wa­nego natar­cia nie­przy­ja­ciela; - ogień nęka­jący (Störungsfeuer) - nęka­nie nie­przy­ja­ciela na dro­gach, w obo­zach itp. - ogień nisz­czący (Zersörungsfeuer) - ostrzał wyko­ny­wany pla­nowo przez dłuż­szy czas, np. przy­go­to­wa­nie arty­le­ryj­skie wła­snego natar­cia; - napad ogniowy (Feuerüberfall) - ostrzał nęka­jący do ujaw­nio­nych celów; - wał ogniowy - kro­czący lub sko­kowy, ostrzał prze­su­wany przed nacie­ra­jącą wła­sną pie­chotą. [wróć]

2. Bitwa pod Ver­dun, sto­czona mię­dzy lutym a grud­niem 1916 roku przy­nio­sła Fran­cji stratę 377 000 zabi­tych ran­nych i zagi­nio­nych. Nato­miast w bitwie nad Sommą, która trwała od lipca do listo­pada 1916 roku, pole­gło lub odnio­sło rany 419 654 żoł­nie­rzy bry­tyj­skich i 204 253 żoł­nie­rzy fran­cu­skich. [wróć]

3. Po raz pierw­szy gen. Haig wydał pole­ce­nie przy­go­to­wa­nia natar­cia pod Arras już pod koniec wrze­śnia 1916 roku, a 6 listo­pada 1916 roku pole­cił kon­ty­nu­owa­nie prac szta­bo­wych nad przy­go­to­wa­niem ope­ra­cji. [wróć]

4. Eli­za­beth Gre­en­halgh, The French Army and the First World War. (Cam­bridge: Cam­bridge Uni­ver­sity Press, 2014), s. 169, oraz G.L. McEn­tee, Mili­tary History of the World War, Char­les Scrib­ner's sons, New York 1937, s. 351. [wróć]

5. Król Jerzy V w odręcz­nej notatce wysła­nej do Douglasa Haiga po awan­sie na mar­szałka napi­sał: "Mam nadzieję, że uznasz to za pre­zent nowo­roczny ode mnie i od całego kraju" - J. Ter­ra­ine, Douglas Haig. The edu­ca­ted sol­dier, Uni­ver­sity of Indiana 1990. [wróć]

6. Niemcy stra­cili w bitwie pod Ver­dun 337 000 żoł­nie­rzy, a w bitwie nad Sommą 450 000 żoł­nie­rzy. [wróć]

7. Niemcy nazy­wali tę linię obronną Sieg­fried Stel­lung. [wróć]

8. Albe­ryk to imię zło­śli­wego karła wystę­pu­ją­cego w sadze o Nibe­lun­gach. [wróć]

9. J. Nicholls, Che­er­ful Sacri­fice. The Bat­tle of Arras 1917, Pen & Sword, South York­shire 2005, s. 16. [wróć]

10. Pre­zy­dent Woodrow Wil­son zażą­dał od Kon­gresu Sta­nów Zjed­no­czo­nych dekla­ra­cji przy­stą­pie­nia do wojny 2 kwiet­nia 1917 roku; 6 kwiet­nia rezo­lu­cja została przy­jęta przez Kon­gres ogromną więk­szo­ścią gło­sów i pod­pi­sana przez pre­zy­denta. [wróć]

11. M. Rup­precht, Mein Krieg­sta­ge­buch, vol. 2, Deut­scher Natio­nal Ver­lag, München 1929, s. 127. [wróć]

12. Bruce Gud­munds­son, The Bri­tish Expe­di­tio­nary Force 1914-15, Osprey Publi­shing Limi­ted, Oxfrod 2005, s. 25 i 28. [wróć]

13. Pierw­sza bitwa pod Arras została sto­czona w maju-lipcu 1915 roku pod­czas ofen­sywy w Artois. Sześć fran­cu­skich kor­pu­sów armij­nych uzu­peł­nio­nych dywi­zjami bry­tyj­skimi ata­ko­wało siły nie­miec­kie w rejo­nie Artois na pół­nocy Fran­cji. Pol­ski Legion Bajoń­czy­ków w sile kom­pa­nii pie­choty prze­rzu­cono pod koniec kwiet­nia 1915 roku w rejon mia­steczka Mont-Saint-Éloi, gdzie zajął pozy­cje pod laskiem Ber­tho­nval. Oddział wziął udział w ataku 9 maja, nacie­ra­jąc na wzgó­rza Vimy. Następ­nie 9 maja bajoń­czycy ruszyli do natar­cia na sil­nie ufor­ty­fi­ko­wane wzgó­rze 140 i zdo­byli cztery linie nie­miec­kich oko­pów. Ponie­śli przy tym cięż­kie straty, się­ga­jące 75 proc. stanu wyj­ścio­wego - prze­żyło około 50 żoł­nie­rzy. Pole­gli wszy­scy ofi­ce­ro­wie, wśród nich dowódca kom­pa­nii kapi­tan Osmont d'Amilly i ppor. Lucjan Malcz. Straty spo­wo­do­wały wyco­fane zdzie­siąt­ko­wa­nego oddziału na zaple­cze frontu w rejon Notre-Dame-de-Lorette. Kolejni żoł­nie­rze ponie­śli śmierć 16 czerwca w Souchez, w tym ppor. Jan Rotwand, co dopro­wa­dziło latem 1915 roku do roz­wią­za­nia pol­skiego legionu. Podob­nie cze­cho­sło­wacka kom­pa­nia Nazdar (Legion Cze­cho­sło­wacki) brała udział w pierw­szej bitwie pod Arras i nie­mal została wybita. Patrz: Witold Jarno, Bajoń­czycy - pierw­sza pol­ska jed­nostka wal­cząca na fron­cie zachod­nim w latach 1914-1915, [w:] "Acta Uni­ver­si­ta­tis Lodzien­sis. Folia Histo­rica" 110 (2022), s. 304-307, oraz Jakub Tabery, Naše první bitva - Na bojišti u francouzského Arrasu se zro­dil první český válečný hrdina, [w:] "Respekt", roč. XXV (2014), čís. 31, s. 56-57. [wróć]

14. ANZAC - Austra­lian New Zealand Army Corps (ang.) - Austra­lij­ski i Nowo­ze­landzki Kor­pus Armijny. [wróć]

15. W przy­padku pie­choty ze zdo­bycz­nych doku­men­tów fran­cu­skich można było wywnio­sko­wać, że przy­naj­mniej amu­ni­cja SmK dla kara­bi­nów powta­rzal­nych i kara­bi­nów maszy­no­wych była sku­teczna w walce z bro­nią pan­cerną. Amu­ni­cja ta została wcze­śniej opra­co­wana do zwal­cza­nia celów za osłoną sta­lo­wych tarcz ckm, tarcz oko­po­wych i była rów­nież suge­ro­wana do walki z czoł­gami. Jed­nak pro­duk­cja była kosz­towna i tym samym dostawy tych poci­sków na front były ogra­ni­czone. Sku­tecz­ność pene­tra­cji sta­lo­wych płyt przez SmK przy kącie ude­rze­nia 90 stopni wyno­siła 11 mm z odle­gło­ści 100 m i 9 mm z odle­gło­ści 200 m. Patrz: Ale­xan­der Fasse, Im Zeichen des "Tank­dra­chen". Die Kriegführung an der West­front 1916-1918 im Spannungsverhältnis zwi­schen Ein­satz eines neu­ar­ti­gen Krieg­smit­tels der Alliier­ten und deut­schen Bemühungen um seine Bekämpfung. Dyser­ta­cja dok­tor­ska obro­niona na Hum­boldt-Universität Ber­lin, 2007, s. 135. [wróć]

16. Artil­lery sound raging (ang.) - metoda obli­cza­nia pozy­cji działa za pomocą mie­rze­nia czasu, po jakim odgłos wystrzału docho­dził do dwóch (trzech) mikro­fo­nów. Zna­jąc go oraz odle­głość mię­dzy mikro­fo­nami, można było obli­czyć, w jakiej odle­gło­ści i pod jakim kątem w sto­sunku do mikro­fonu 1. znaj­do­wało się strze­la­jące działo. Powta­rza­jąc metodę z uży­ciem mikro­fo­nów 2. i 3., można było wyzna­czyć dokładną loka­li­za­cję sta­no­wi­ska. W cza­sie bitwy pod Arras jeden pomiar wystar­czał, żeby okre­ślić pozy­cję wro­giej arty­le­rii z dokład­no­ścią do 50 m, a kilka pomia­rów - z dokład­no­ścią do 20 m. [wróć]

17. Bun­de­sar­chiv-Militärarchiv, PH 3/1918 (Vor­schri­ften für den Stel­lung­skrieg für alle Waf­fen: Teil 8: Grundsätze für die Führung in der Abwehr­schlacht im Stel­lung­skriege; 1. Dez. 1916). [wróć]

18. A. Fasse, Im Zeichen des "Tank­dra­chen". Die Kriegführung an der West­front 1916-1918 im Spannungsverhältnis zwi­schen Ein­satz eines neu­ar­ti­gen Krieg­smit­tels der Alliier­ten und deut­schen Bemühungen um seine Bekämpfung, Der Hum­boldt-Universität zu Ber­lin, 2007, s. 159. [wróć]

19. Ibi­dem, s. 159. [wróć]

20. Ibi­dem. [wróć]

21. Wię­cej o wal­kach powietrz­nych w bitwie pod Arras w kwiet­niu i maju 1917 roku niżej. [wróć]

22. E. Jünger, Storm of Steel, Pen­guin Books, Lon­don 2004, s. 132. [wróć]