Arka Noego odnaleziona - Roman Piwowarczyk

Kup ebooka

29.99 zł
24.89 zł (24,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wieść o sensacyjnym odkryciu Arki na zboczu góry Ararat z trudem przebijała się do mainstreamowych mediów.

Budowla w najmniejszym stopniu nie przypomina starożytnej architektury sakralnej. Wszystkie zigguraty i piramidy miały szeroką podstawę i zwężały się ku górze. Tu znajdujemy coś przeciwnego - konstrukcję zwężającą się do środka. Również pasterze zamieszkujący góry nigdy nie tworzyli tak skomplikowanych budowli; wykorzystywali naturalne ukształtowanie terenu, jaskinie, ale nigdy nie wykładali ich ścian drewnem. Po prostu wprowadzali zwierzęta i budowali możliwie najprostszą zagrodę.

Dr Jel Klenck, archeolog, Miami

Film o odkryciu Arki Noego można bezpłatnie obejrzeć na portalu Ku Bogu wykorzystując poniższy kod QR.

Naukowe ekspedycje poszukujące Arki wyruszały już w połowie lat 50. XX wieku.

Alfred Lee, który wspiął się na Ararat w latach 60. odnalazł ślady drewnianej konstrukcji w miejscu określonym przez jego francuskiego poprzednika, który wraz z synem wyruszył na poszukiwania Arki w 1955 r. Lee spotkał się z Edem Daviesem, amerykańskim żołnierzem, który w czasie drugiej wojny światowej widział dokładnie pod szczytem Araratu wielką drewnianą konstrukcję w połowie pokrytą lodem.

Według wielu źródeł Arka Noego w całości tkwiła przez całe stulecia na szczycie góry. Dopiero wielkie trzęsienie ziemi lub erupcja wulkanu spowodowało rozbicie jej na trzy części, które zsunęły się około 1000 m w dół w trzy różne lokalizacje.

Tajemnica związana z Arką wciąż fascynowała śmiałków, którzy bezskutecznie poszukiwali statku Noego u podnóża Araratu.

Kamień z otworem u góry tzw: Anchors stone. Znaleziono ich kilka u podnóża góry Ararat od strony wschodniej. Miały one służyć jako obciążniki stabilizujące Arkę w wodach potopu.

Przez wiele lat badacze koncentrowali swoją uwagę w innym miejscu niż na górze Ararat. Otóż kilka kilometrów na południowy wschód od tej góry, znajduje się formacja skalna w kształcie eliptycznym, w którym chętnie widziano zarys ogromnego statku. (po lewej).

Przedziwna formacja skalna w kształcie przypominającym statek, znajdująca się u podnóża Araratu przez wiele lat rozbudzała wyobraźnię poszukiwaczy Arki

Anomalia magnetyczna na szczycie Ararat, która przyczyniła sięw do odkrycia Arki.

Ararat widziany od strony armeńskiej. Przez wiele lat badacze właśnie tu poszukiwali Arki

Komputerowa prezentacja ukazująca umiejscowienie Arki Noego pod szczytem Araratu

Krajobrazy zestawione celowo na dwu sąsiadujących stronach. Po lewej Wielki Kanion Kolorado, który miał się ukształtować w wyniku milionletniej erozji i okolice wulkanu Świętej Heleny - po 36-godzinnej erupcji i spływie wody przez powstałe zwałowisko

Część drzew w strefie wybuchu można oglądać w spetryfikowanej formie, nadal tkwią korzeniami w ziemi

Lahar, rodzaj płynnego błota lub osadów, składający się z zawiesiny materiału piroklastycznego, skalistego gruzu i wody pokrył olbrzymie połacie lasu

Skamieliny wielostrefowe, czyli skamieniałe drzewa przecinające pionowo kilka następujących po sobie warstw geologicznych sugerują, że proces nakładania warstw nie mógł trwać milionami lat, a miał charakter krótkotrwały i gwałtowny

Określanie wieku warstw geologicznych na podstawie badania odnalezionych w nich skamielin lub badanie skamielin na podstawie badania warstw geologicznych to wpadanie w klasyczne błędne koło informacyjne

Legendarna formacja skalna Ayers Rock według wielu badaczy potwierdza gwałtowność procesu globalnej katastrofy. Jeśli powstawanie arkozy Uluru zajęło miliony lat, aby się akumulować - jak twierdzą geolodzy ewolucyjni - to dzisiejsza skała powinna mieć warstwy małych lub dużych ziaren. Tak świeże, lśniące kryształy skalenia i postrzępione, nieposortowane ziarna wskazują, że arkoza Uluru gromadziła się tak szybko, że skaleń nie miał wystarczająco dużo czasu na rozkład ani ziarna na zaokrąglenie i posortowanie

Muszle morskich mięczaków znajdowane są na całym świecie na szczytach łańcuchów górskich. Według wielu badaczy dowodzi to, że: 1) dzisiejsze szczyty gór są niczym innym, jak tylko gwałtownie wypiętrzonym dnem morskim, lub 2) muszle te potwierdzają istnienie globalnego potopu. Dowodem na dramatyczną gwałtowność procesu są odnajdywane często otwarte muszle.

Jan Kochanowski (1530-1584), Pieśń o potopie, Pieśń II 1, fragment1

 

Przeciwne chmury słońce nam zakryły,

I niepogodne deszcze pobudziły;

Wody z gór szumią, a pienista Wilna

Już brzegom silna.

 

Strach patrzeć na to częste połyskanie;

A prze to srogie obłoków trzaskanie

Kładą się lasy, a piorun gdzie zmierzy,

Źle nie uderzy.

 

Zakładaj korab, cieśla nauczony,

A kto wie, jeśli nie wrócą się ony

Nieszczęsne czasy, kiedy powódź była

Świat zatopiła.

 

Sześć niedziel wtenczas lał deszcz nie przestając,

A ziemia nowe źrzódła pobudzając,

Rzek przymnażała, tak, iż morskie wały

Wylać musiały.

 

Z ludźmi pospołu i miasta i grody

Nieuśmierzone zatopiły wody;

Nie wysiedział się pasterz z bydłem wcale

Na żadnej skale.

 

Ryby po górach wysokich pływały,

Gdzie ledwe przedtem pióra donaszały

Mężnej orlice, gdy do miłych dzieci

Z obłowem leci.

 

Ale natenczas i matkę i syny

Pożarła woda, i wszystek zwierz iny;

Sam Noe został, przy nim żona tylko,

A dziatek kilko.

 

Nieżyzne w cnotę, to tam były lata,

Gdzie ledwe jeden ze wszystkiego świata

Nalezion, co go Bóg w cale zachował,

Gdy nierząd psował.

 

Ten będąc z łaski Pańskiej ostrzeżony,

Zbudował sobie korab niezmierzony,

Na którym pływał, czasu złej przygody,

Po wierzchu wody (...).

Wprowadzenie

Gdy zdobywałem wiedzę teologiczną w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi, zwłaszcza poznając historię biblijną i kolejne księgi Starego Testamentu, postać Noego, jego Arki i Potopu była tak przedstawiana, że nie wzbudzało to we mnie większego zainteresowania. Późniejsze wieloletnie studia filozoficzne w Paryżu tym bardziej mnie od tego tematu odsunęły. Chociaż czasami pojawiały się iskry zainteresowania Noem czy Potopem, były one skutecznie gaszone wszechobecną, jedynie obowiązującą historią wszechświata nauczaną w szkołach, na wyższych uczelniach czy podawaną w bardzo atrakcyjnej formie w mediach. Wedle tej synkretycznej nauki, scalonej w sposób mało widoczny z różnymi hipotezami i na wiarę przyjmowanymi założeniami, początki ludzkości i wszechświata miałyby sięgać milionów, a nawet miliardów lat i rozpływać się w "wielkiej" teorii Wielkiego Wybuchu. Nie ma w tej "teorii" wiele miejsca ani na aktywność Boga, ani na oświetlanie naszego umysłu jego światłem, ani tym bardziej na cudowne, nagłe zwroty w historii czy wydarzenia nadprzyrodzone.

Poza tym należy dodać, że także wielu teologów czy biblistów również bardzo ostrożnie wypowiada się na ten temat. Na przykład w ostatnio pięknie wydanej przez wydawnictwo Fronda książce Ilustrowany świat Biblii jest mowa o opowieści o Potopie (s. 84). Dotykając realności Potopu Autor stwierdza, parafrazując, że w przeszłości wielokrotnie różne podtopienia zdarzały się na naszej planecie jako zwykłe katastroficzne zjawiska naturalne, np. Morze Śródziemne niejeden raz zalało jakiś pobliski obszar na skutek wielkiego sztormu. Natomiast wyrażenie biblijne cały świat, jak twierdzi, można zrozumieć jako cały kraj (s. 85). Są też tacy bibliści, którzy wprost twierdzą, że biblijny opis Potopu to mit lub legenda, a nie historia prawdziwa. Takie wyjaśnienie odnajdujemy na przykład w Nowym Leksykonie Biblijnym (Kielce, Jedność 2011, hasło: Arka Noego).

Pewnego dnia w 2018 roku, przygotowując się do mszy św., natrafiłem na fragment Ewangelii, który mocno mnie poruszył. Oto on: Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Łk 17,26.

Po przeczytaniu własnymi wargami tych słów Jezusa miałem silne odczucie, że te słowa są prawdziwe. To nie jest kolejna przypowieść Jezusa, ale dosłowne przypomnienie o tragicznych wydarzeniach z przeszłości po to, by je porównać z tym, co jest jeszcze przed nami. W Ewangelii św. Łukasza w rozdziale 3 widzimy także, że rodowód św. Józefa, ziemskiego opiekuna Jezusa, sięga Abrahama, Noego i Adama. O Noem wspomina również wyraźnie św. Piotr w swoim liście 1P 3,18-20.

Od tamtego momentu zaczęło się moje poszukiwanie i przeszukiwanie informacji oraz zdobywanie wiedzy na ten temat. Minęło ponad trzy lata i wiele się w tym czasie zdarzyło - dotarłem do wielu wyjątkowych ludzi, miejsc, książek czy stron internetowych, a rezultatami tych zdarzeń właśnie chcę się z Wami podzielić.

Całość treści, którą składam z wielu informacji wydobytych z różnych miejsc, kultur i języków czy nawet treści objawionych mistykom, jawi się jako taka głównie dlatego, że zakładam, iż Potop i cała dalsza historia z nim związana jest wydarzeniem nadprzyrodzonym, a wpływu Boga na naszą historię nikt z ludzi nie może wykluczyć.

Roman Piwowarczyk