Jan Kochanowski (1530-1584), Pieśń o potopie, Pieśń II 1, fragment1
Przeciwne chmury słońce nam zakryły,
I niepogodne deszcze pobudziły;
Wody z gór szumią, a pienista Wilna
Już brzegom silna.
Strach patrzeć na to częste połyskanie;
A prze to srogie obłoków trzaskanie
Kładą się lasy, a piorun gdzie zmierzy,
Źle nie uderzy.
Zakładaj korab, cieśla nauczony,
A kto wie, jeśli nie wrócą się ony
Nieszczęsne czasy, kiedy powódź była
Świat zatopiła.
Sześć niedziel wtenczas lał deszcz nie przestając,
A ziemia nowe źrzódła pobudzając,
Rzek przymnażała, tak, iż morskie wały
Wylać musiały.
Z ludźmi pospołu i miasta i grody
Nieuśmierzone zatopiły wody;
Nie wysiedział się pasterz z bydłem wcale
Na żadnej skale.
Ryby po górach wysokich pływały,
Gdzie ledwe przedtem pióra donaszały
Mężnej orlice, gdy do miłych dzieci
Z obłowem leci.
Ale natenczas i matkę i syny
Pożarła woda, i wszystek zwierz iny;
Sam Noe został, przy nim żona tylko,
A dziatek kilko.
Nieżyzne w cnotę, to tam były lata,
Gdzie ledwe jeden ze wszystkiego świata
Nalezion, co go Bóg w cale zachował,
Gdy nierząd psował.
Ten będąc z łaski Pańskiej ostrzeżony,
Zbudował sobie korab niezmierzony,
Na którym pływał, czasu złej przygody,
Po wierzchu wody (...).
Wprowadzenie
Gdy zdobywałem wiedzę teologiczną w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi, zwłaszcza poznając historię biblijną i kolejne księgi Starego Testamentu, postać Noego, jego Arki i Potopu była tak przedstawiana, że nie wzbudzało to we mnie większego zainteresowania. Późniejsze wieloletnie studia filozoficzne w Paryżu tym bardziej mnie od tego tematu odsunęły. Chociaż czasami pojawiały się iskry zainteresowania Noem czy Potopem, były one skutecznie gaszone wszechobecną, jedynie obowiązującą historią wszechświata nauczaną w szkołach, na wyższych uczelniach czy podawaną w bardzo atrakcyjnej formie w mediach. Wedle tej synkretycznej nauki, scalonej w sposób mało widoczny z różnymi hipotezami i na wiarę przyjmowanymi założeniami, początki ludzkości i wszechświata miałyby sięgać milionów, a nawet miliardów lat i rozpływać się w "wielkiej" teorii Wielkiego Wybuchu. Nie ma w tej "teorii" wiele miejsca ani na aktywność Boga, ani na oświetlanie naszego umysłu jego światłem, ani tym bardziej na cudowne, nagłe zwroty w historii czy wydarzenia nadprzyrodzone.
Poza tym należy dodać, że także wielu teologów czy biblistów również bardzo ostrożnie wypowiada się na ten temat. Na przykład w ostatnio pięknie wydanej przez wydawnictwo Fronda książce Ilustrowany świat Biblii jest mowa o opowieści o Potopie (s. 84). Dotykając realności Potopu Autor stwierdza, parafrazując, że w przeszłości wielokrotnie różne podtopienia zdarzały się na naszej planecie jako zwykłe katastroficzne zjawiska naturalne, np. Morze Śródziemne niejeden raz zalało jakiś pobliski obszar na skutek wielkiego sztormu. Natomiast wyrażenie biblijne cały świat, jak twierdzi, można zrozumieć jako cały kraj (s. 85). Są też tacy bibliści, którzy wprost twierdzą, że biblijny opis Potopu to mit lub legenda, a nie historia prawdziwa. Takie wyjaśnienie odnajdujemy na przykład w Nowym Leksykonie Biblijnym (Kielce, Jedność 2011, hasło: Arka Noego).
Pewnego dnia w 2018 roku, przygotowując się do mszy św., natrafiłem na fragment Ewangelii, który mocno mnie poruszył. Oto on: Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Łk 17,26.
Po przeczytaniu własnymi wargami tych słów Jezusa miałem silne odczucie, że te słowa są prawdziwe. To nie jest kolejna przypowieść Jezusa, ale dosłowne przypomnienie o tragicznych wydarzeniach z przeszłości po to, by je porównać z tym, co jest jeszcze przed nami. W Ewangelii św. Łukasza w rozdziale 3 widzimy także, że rodowód św. Józefa, ziemskiego opiekuna Jezusa, sięga Abrahama, Noego i Adama. O Noem wspomina również wyraźnie św. Piotr w swoim liście 1P 3,18-20.
Od tamtego momentu zaczęło się moje poszukiwanie i przeszukiwanie informacji oraz zdobywanie wiedzy na ten temat. Minęło ponad trzy lata i wiele się w tym czasie zdarzyło - dotarłem do wielu wyjątkowych ludzi, miejsc, książek czy stron internetowych, a rezultatami tych zdarzeń właśnie chcę się z Wami podzielić.
Całość treści, którą składam z wielu informacji wydobytych z różnych miejsc, kultur i języków czy nawet treści objawionych mistykom, jawi się jako taka głównie dlatego, że zakładam, iż Potop i cała dalsza historia z nim związana jest wydarzeniem nadprzyrodzonym, a wpływu Boga na naszą historię nikt z ludzi nie może wykluczyć.
Roman Piwowarczyk