Aoxis - Małgorzata Paszko

-
Proszę czekać

Rozdział 4

Dotarcie do pokoju, zajęło Aoxis około dwie godziny. Jak na złość okazało się, że pracownik, który powinien być w pokoju informacyjnym był nieobecny. Ku zdziwieniu Filizjanki oprócz niej nie było nikogo, kto czekałby na informacje na temat swojego pokoju. Aoxis była pewna, że dołączyć do niej powinna dziewczyna z jej grupy, lecz jej nie widziała. W jakiś sposób zmartwiło to nastolatkę. Zastanawiała się, czy jej towarzyszka przypadkiem nie zapomniała o tym, że ma iść od razu do swojej kwatery. Możliwym było też, że spotkała informatora podczas błądzenia się po terenie akademii, a ten zaprowadził ją do jej tymczasowego lokum. Aoxis długo rozmyślała. Po kilkunastu minutach wspomnienie członkini jej ludu było już mgliste, a ciemnowłosa klęła na siebie za to w myślach. Nie chciała zapominać. W sercu Aoxis pojawił się strach. Miała tak wielkie problemy z pamięcią, więc co jeśli zapomni swoich rodziców? Było to bowiem możliwe, jeśli ci nie będą mieć ze sobą stałego kontaktu. Nieszczęśliwe myśli zostały przerwane, kiedy pracownik wrócił. Aoxis nie wiedziała jednak, dlaczego w ogóle na niego czekała. Młoda kobieta patrzyła na nią wyczekująco, lecz nie doczekała się żadnych wyjaśnień. Dopiero po paru minutach spytała Aoxis o jej imię, rasę i status krwi. To pomogło pracownicy zrozumieć, dlaczego jedna z kadetek koczowała pod jej drzwiami ze swoimi bagażami. Kobieta wyjaśniła Filizjance część zasad, po czym zaprowadziła ją prosto pod drzwi jej pokoju. Zapewne martwiła się, że Aoxis może zapomnieć jego numeru i się zgubić. W jakiś sposób uraziło to dziewczynę, że nawet ktoś nieznajomy ma ją za ofermę, lecz w głębi serca doceniała troskę. Może i była ona wymuszona, lecz w jakiś sposób poprawiała humor nastolatki.

Aoxis dotknęła dłonią klamki, lecz nim ją nacisnęła i weszła do środka, pracownica położyła na jej ramieniu dłoń. Młoda kobieta uśmiechnęła się czule, a jej oczy w jakiś sposób hipnotyzowały Aoxis. Były piękne. Jednak w momencie, kiedy Aoxis odczuła niewyobrażalny ból w sercu, coś sprawiło, że nieznajoma przed nią zachwiała się i musiała podtrzymać się ściany by nie upaść. Jej oddech był bardzo szybki i płytki, co pokazywało jak zmęczona była.

- Wybacz, czasami miewam zawroty głowy. - odparła wtedy z zaskoczeniem. Aoxis stwierdziła, że pracownica kłamie, lecz nie wiedziała, dlaczego niby miałaby coś takiego robić.

Aoxis odruchowo dotknęła dłoni nieznajomej i wyszeptała słowa, których chwilę później nie potrafiła choćby powtórzyć ani nie rozumiała. Nie wiedziała, co oznaczały, ale była pewna, że powiedziała coś ważnego. Pamięć znów ją zawodziła, a Aoxis chciała wiedzieć, co się stało. Zważywszy, że jej serce biło bardzo szybko. Ból w głowie wzmógł się, lecz Aoxis tylko zacisnęła mocniej szczękę, puszczając zdezorientowaną kobietę.

- Przepraszam, mogłaby pani powiedzieć, co się przed chwilą stało? Niezbyt to pamiętam... - wyznała skołowana Aoxis.

Kobieta, której rasy Aoxis na pierwszy rzut oka nie mogła odgadnąć, wyprostowała się, cofając o krok. Na twarzy pracownicy zagościł miły uśmiech.

- Nic się nie stało, mówiłaś tylko coś o swoich rodzicach. - oznajmiła grzecznie nieznajoma. - Na pewno jesteś zmęczona, radzę ci odpocząć i rozpakować się. Pierwsze dni w akademii mogą być ciężkie.

Aoxis zamrugała, zaskoczona słowami kobiety. Nie wierzyła jej nawet w minimalnym stopniu, że powiedziała do niej coś na temat rodziców. Nie była głupia, lecz jak na złość, nie potrafiła sobie przypomnieć prawdziwej treści przekazu. Dziewczyna przypuszczała, że jeśli zacznie naciskać to nic nie zyska, no chyba, że nieprzychylność tej kobiety. Aoxis nie chciała wszczynać żadnych kłótni i wojen. Postanowiła, że spędzi lata nauki w akademii jako ktoś neutralny. Zamierzała się nie wychylać i nie robić sobie wrogów.

- Tak, ma pani rację. - przyznała Aoxis, otwierając drzwi do swojego pokoju i wciągając za sobą swój bagaż. - Dziękuję za pomoc, proszę pani. - powiedziała, zamykając za sobą drzwi.

Pomieszczenie, w którym Aoxis miała mieszkać przez parę kolejnych lat, było podzielone na dwie części, poprzez zróżnicowanie koloru ścian. Prawa strona była w kolorach pomarańczy i czerwieni. Na dodatek na głównej ścianie widniał herb z kolbą, trzema gwoździami i potłuczonymi okularami. Aoxis nie rozpoznała godła, ale była ciekawa do jakiego królestwa ono należało. Zaciekawiło ją.

Po prawej stronie, która najpewniej należała do współlokatorki Aoxis stały trzy walizki i kilka kufrów. Filizjanka zmarszczyła brwi. Obawiała się tego, że przyjdzie jej mieszkać z wysoko urodzoną damą, która będzie jej dokuczać.

Lewa strona pomieszczenia pomalowana była niebieskim kolorem. Aoxis zbliżyła się ku czarnemu łóżku, które wyglądało aż nadto wygodnie. Przejechała dłonią po gładkiej powierzchni kołdry i aż się uśmiechnęła. Przyjdzie jej mieszkać w luksusach, o których nigdy nawet nie śniła. Aoxis nieznacznie uniosła głowę do góry i spostrzegła herb Fil. Uniosła dłoń w jego stronę i gdyby nie dzielące ją od ściany łóżko, zapewne by go dotknęła. Drzewo z wilkiem stojącym obok, było znakiem Fil od wieków. Filizjanie byli dumni ze swojego herbu, chociaż wielu szlachciców porównywało go do ozdoby barbarzyńców.

Pokój bardzo spodobał się Aoxis i fakt, że nie będzie musiała mieszkać w klitce, a ma dla siebie dość dużą przestrzeń, poprawił jej humor. Wszystko po lewej stronie było jej i nikt nie będzie mógł jej tego odebrać. Przynajmniej do momentu, w którym skończy akademię.

Aoxis położyła swoja torbę na materacu i zauważyła, że na stojącej obok szafeczce, stoi mały czarny dzienniczek z herbem jej królestwa. Nastolatka od razu wzięła go do rąk i otworzyła na pierwszej stronie. Była na niej informacja o posiadaczu i jego dane. Aoxis kartkowała dziennik dalej, omijając rubryki z ocenami i przechodząc od razu do planu lekcji. U dołu była informacja, że plan może się zmieniać co dzień i dlatego warto by było sprawdzać go każdego wieczora.

Jutro był środa, więc Aoxis zwróciła na nią szczególną uwagę. Przyjrzała się zajęciom, które miała mieć. Była to historia królestw, Eliksologia, szermierka i trzy pozostałe zajęcia, które zostały zapisane skrótowo, przez co Aoxis nie była wstanie zrozumieć o czym będą. Wbrew swoim przypuszczeniom, lekcji nie było strasznie dużo, ale to może dlatego, że nie chcieli przemęczać dopiero co niedawno przybyłych kadetów. Kadra w oczach Aoxis stwarzała pozory, by później dołożyć im tak wiele zajęć, by aż zatyrali się na śmierć.

Nagle drzwi, znajdujące się obok szafy po prawej stronie pokoju, otworzyły się, a z pomieszczenia wyszła młoda dziewczyna o jasnej karnacji. Wyglądała na bardzo pewną siebie i złośliwą. Jej oczy były chłodne, a czerwony kolor dodawał im tylko ostrości. Aoxis zlustrowała swoją współlokatorkę wzrokiem. Zastanawiała się jakim typem człowieka ona jest. Nie chciała oceniać książki po okładce, lecz nie mogła pozbyć się wrażenie, że mieszkanie z tą dziewczyną będzie nie lada wyzwaniem.

- Hej, jestem...

- Wiem, kim jesteś. - wtrąciła nieznajoma, tym samym zdobywają u Aoxis wielkiego minusa. - Jesteś Aoxis Ender, filizjanka czystej krwi.

Aoxis dopiero teraz spostrzegła jak niska jest dziewczyna. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się czy jasno włosa na pewno ma przynajmniej szesnaście lat. Czyżby rząd był aż tak sfrustrowany, że zapędził do takiej akademii, dziecko? - spytała Aoxis w myślach.

- Ja jestem Baleria Kurz, czystej krwi Editka. - Baleria wyciągnęła w stronę Aoxis dłoń. - Od dziś będziemy dzielić ten pokój. Mam nadzieję, że się ze sobą dogadamy. - rzekła chłodno.

Słowa Baleri wskazywały na to, że wcale nie była tak zła jak na początku się Aoxis zdawało. Filizjanka zastanawiała się, co jest powodem jest chłodnej postawy. Zresztą, nie pamiętała już nawet z jakiej rasy może Baleria pochodzić. Na dodatek nie przypominała sobie, by żaden z mieszkańców królestw miał aż taki problem z Flizjanami. Chociaż... Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to mieszkańcy Fil byli dla każdego tylko i wyłącznie tanią siłą roboczą. Zadania, których nikt z innego królestwa by się tak chętnie nie podjął, wykonywali właśnie Filizjanie.

Aoxis uścisnęła dłoń Baleri, czując jak ta odruchowo się spina. Ciemno włosa wycofała się, przypatrując się Editce z zaciekawieniem. Jeśli nie była tak naprawdę nastawiona do niej w negatywny sposób, to dlaczego się tak zachowywała? Aoxis nie wiedziała, lecz przewidywała, że to wina sposobu w jaki ją wychowano. Chociaż to też było nielogiczne. Rodzicieli Baleri nie było w akademii, nie mogli, więc jej ukarać. Chyba, że... Aoxis nie wiedziała, czy rodzic może nauczać swoje własne dziecko, lecz przewidywała, że była taka możliwość.

- Też mam taką nadzieję... - Aoxis przegryzła wargę, oddalając się od Baleri o krok. - Wiesz... - Podrapała się z tyłu głowy. - Jeśli byś mogła to... Powiesz ponownie, z jakiej rasy jesteś? - Widząc minę Baleri, Aoxis pośpiesznie dodała: - To nie tak, że cię nie słuchałam. Po prostu... Jakby to powiedzieć... - Policzki Aoxis zabarwiły się na czerwono. Fakt, że nie mogła spamiętać takich rzeczy był dla niej bardzo krępujący. - Jestem czystej krwi, a moja pamięć...

Baleria uniosła dłoń, uciszając tym samym Aoxis. Jej oczy skupione były na twarzy Filizjanki, gdy nagle opadła ona na podłogę i skrzyżowała swoje nogi. Wyglądała jakby na coś czekała. Aoxis przekręciła głowę na bok, przyglądając się swojej współlokatorce i szukając sensu w jej zachowaniu.

- Jestem Editką, zamieszkuję najpiękniejsze z królestw. - oznajmiła dumne Baleria. - Edit to przepiękne miejsce, w którym rządzą wynalazki.

Aoxis nie wiedziała, dlaczego Baleria wspomniała o tym. Na dodatek faworyzowała swoje królestwo, chociaż zapewne każdy tak robił, dopóki nie ujrzał bogactwa innego.

- Mówię to, nie dlatego, że chcę ci ubliżyć, a pragnę byś przypomniała sobie coś o mojej rasie. Czytałam, że Filizjanie mają przebłyski wspomnień, kiedy powie się coś z danego zakresu. - wyjaśniła, by po chwili podeprzeć swoją głowę dłonią. - To interesujące. Zupełnie jakbyście mogli wybierać to, co chcecie obecnie wiedzieć.

Aoxis odruchowo zaśmiała się. Edici nie wiedzieli jak to jest, zapominać o czymś. Na dodatek część tych wspomnień i informacji była dla mieszkańca Fil bardzo ważna. Nikt nie chciałby zapomnieć o bliskiej ci osobie, rodzinie i szczęśliwych momentach ze swojego życia. Ludzie mimo wszystko cenią takie rzeczy, a utrata ich boli i to bardzo.

- To nie jest fascynujące ani fajne. - wyszeptała Aoxis. - Moja pamięć jest największym przekleństwem jakie mnie spotkało. Przeszkadza mi w realizacji moich celów.

Baleria posłała Aoxis delikatny uśmiech, przesiąknięty kpiną. Wstała z podłogi i zaczęła kierować się ku swojej części pokoju.

- Każdy ma marzenia i każdy zmaga się z przeciwnościami losu. Nie czuj się wyjątkowa! - syknęła Baleria, wyciągając coś ze swojej szafki. - Ten kto rozwodzi się nad sobą i nie podejmuje działań, jest głupi i żałosny. Jeśli czegoś chcesz, nie ważne czym to jest, walcz o to. - powiedziała hardo.

Aoxis spuściła głowę. Słowa Baleri uderzyły w nią jak grom z jasnego nieba. Od samego początku tylko się nad sobą użalała. Nie widziała, że inni też cierpią. W zasięgu wzroku Aoxis była tylko jej strata. Egoizm przyćmił jej umysł i dopiero Editka zdołała troszkę rozjaśnić Filizjance sytuację.

Aoxis nie odzywając się, zbliżyła się do swojego bagażu i wyciągnęła z niego wzięte ze sobą przedmioty. Zamierzała odprężyć się, majsterkując. Nie miała może zbyt wiele rzeczy, ale musiało jej to wystarczyć. Aoxis wzięła koło zębate i zaczęła łączyć je z innym. W momencie, kiedy zużyła wszystkie siedem kół, rozkręciła swoją konstrukcję i zaczęła robić coś podobnego do niej. Zabawa dla innych mogłaby być nużąca i wydawać się bezsensowna, co było prawdą. Jednak dla osoby interesującej się tym, nawet coś tak głupiego, było wspaniałym sposobem na zużytkowanie wolnego czasu.

Baleria udawała, że coś czyta, lecz tak naprawdę kątem oka obserwowała Aoxis. Nie rozumiała dlaczego Filizjanka cieszy się z tak prostych rzeczy. Jej skręcanie i rozkręcanie zębatek, by nie wystarczyło. Aoxis świetnie się bawi. - pomyślała Baleria. - Nie rozumiem jej. W oczach innych ras, królestwo Fil i jego mieszkańcy byli dziwni. Wszyscy ich wyśmiewali, uważali za słabych, lecz Filizjanie nigdy nie podnieśli buntu, by temu zapobiec. Ich ignorancja sprawiła, że docinki ucichły, lecz i też nie znikły. Baleria zastanawiała się, dlaczego mimo tak podłego zachowania ci ludzie w dalszym ciągu dostarczając do innych królestw pożywienie. Nie ważne, z której strony się na to spojrzy, to właśnie Filizjanie mają największą kontrolę nad jedzeniem. Ich tereny są najbardziej żyzne. Gdyby nie to, że sprzedają swoje towary za pół darmo, mogliby się dorobić fortuny. Wszyscy królowie, oprócz władcy Fil, skupiali się na czymś innym niż gospodarka i zapewnienie sobie jedzenia na zimę.

- Aoxis, jesteś nietypowa jak na Filizjankę. - przemówiła Baleria, po około godzinie ciszy.

Aoxis uniosła głowę znad sprężyn, śrub i zębatek, by przenieść swój wzrok wprost na twarz współlokatorki. Nie rozumiała dlaczego ta wciąż chce z nią rozmawiać. Wyjaśniły sobie już przecież wszystko.

- Co masz na myśli? - spytała Aoxis.

Baleria wzruszyła ramionami, powracając do czytanej książki. Aoxis westchnęła. Filizjanka przeklinała to, że przyszło jej mieszkać z kimś tak zmiennym i niezdecydowanym.

Rozdział 6

Aoxis i Celim dotarli pod klasę z obawą, że w środku czeka na nich rozzłoszczony nauczyciel. Takie spóźnienie na pewno zakończyłoby się karą. Pewnie byliby pierwszymi ukaranymi kadetami. Aoxis pomyślała nawet, że pobiliby jakiś rekord. Ku miłemu zaskoczeniu Filizjan, w klasie nie było żadnego profesora. Sala lekcyjna wypełniona była uczniami, którzy słysząc dźwięk zamykanych drzwi, gwałtownie odwrócili się w ich stronę. Zapewne myśleli, że to nauczyciel. Widząc jednak dwójkę Filizjan, na twarzach większość z nich pojawiła się ulga. Oczywiście, byli też tacy, co skrzywili się obrzydzeni. Aoxis odruchowo zadarła głowę do góry, mierząc wszystkich spojrzeniem. Powoli skierowała się do jedynej wolnej ławki. Celim podążył za dziewczyną, odrobinę zaskoczony tym, jak Aoxis zareagowała na wzrok innych. W jego mniemaniu, dziewczyna była zbyt wrażliwa i czuła na takie rzeczy. Reagowanie w taki sposób, mogło przysporzyć jej kłopotów.

Jedyne wolne miejsca znajdowały się dokładnie przed biurkiem nauczycielskim. Wszyscy chcieli siedzieć jak najdalej od historyka. Aoxis zastanawiała się, czy nauczający ma aż tak złą sławę wśród uczniów, że ci trzymali się od niego jak najdalej. Ciemnowłosa może i nie znała nauczającego, lecz sama chciałaby usiąść gdzieś dalej niż na samym początku. Zajmowanie miejsca tak blisko, mogło doprowadzić do tego, że będzie co chwilę pytana. Aoxis nie wątpiła w swój talent do improwizacji, lecz była także pewna, że nawet jeśli przeszłaby się do biblioteki i zaczęłaby czytać o omawianym przez nauczyciela temacie, mało co by z niego zapamiętała.

Na ławce leżała książką z bordową okładką i srebrnym napisem "Historia Pięciu Królestw". Tomiszcze było bardzo grube. Aoxis aż jęknęła, przerażona wizją nauczenia się całej zawartości podręcznika. Miała nadzieję, że to tylko pomoc naukowa na dzisiejszą lekcje. Niestety, ale bardzo często nadzieję okazywały się tylko mrzonkami, o których ludzie zdawali sobie odgórnie sprawę. Aoxis także wiedziała, że książka przed nią, zawiera materiał, który będzie zmuszona opanować. Może nie do perfekcji, ale przynajmniej w taki stopniu, by zdać wymagane egzaminy na dopuszczającym poziomie.

Celim przyciągnął do siebie podręcznik z niechętną miną. W momencie, kiedy otworzył książkę na stronie z pustą tabelką, z miejscami na dane posiadającego go ucznia, zaczęły pojawiać się w niej informacje o nim. Po chwili podręcznik był już podpisany i teraz każdy kto go otworzy, będzie wiedzieć kim jest jego posiadacz, z jakiego jest królestwa i w której kwaterze mieszka. Aoxis zafascynowana chwyciła podręcznik przed nią i zrobiła to samo co Celim. Jej dane pojawiły się w tabelce, lecz w miejscu, w którym powinny być informacje o jej pochodzeniu, ukazała się prosta kreska.

- Celim, mój podręcznik jest chyba uszkodzony. - powiedział Aoxis, wskazując chłopakowi miejsce na kartce.

Filizjan odebrał od dziewczyny książkę i przyjrzał się jej uważnie. Magia nigdy nie zawodziła, więc dlaczego miałaby się pomylić? Nie, nie było mowy o nieprawidłowościach. Gdyby jeszcze chodziło o zaklęcie rzucone przez Filizjana... Jednak tutaj chodziło o moc Muliana, lub o pracownika akademii, którego wiedza magiczna musiała być na najwyższym poziomie.

- Może tak naprawdę nie jesteś Filizjanką? - spytał Celim, nie przemyślawszy tego.

Aoxis wyrwała chłopakowi swój podręcznik i zmierzyła go wściekłym spojrzeniem. Jak on mógł zainsynuować, że Aoxis nie była tym za kogo się uważała. Filizjanka była wściekła, a z jej oczu ciskały gromy. Wyglądało to tak, jakby miała ochotę udusić Celima wzrokiem. Rudowłosy uniósł ręce do góry.

- Nie obrażaj się! - poprosił Celim, odrobinę za głośno.

Część kadetów siedzących blisko pary, spojrzała na Filizjan z zaciekawieniem. Mimo, iż Aoxis była pełna emocji, nabrała powietrza do płuc. Szykowała się do kolejnego ataku słownego, mając zamiar przeprowadzić go szeptem. Ku jej niezadowoleniu ktoś otworzył drzwi, wchodząc do sali. Wszyscy oprócz Aoxis gwałtownie wstali, prostując się. Celim posłał dziewczynie naglące spojrzenia, a ta sfrustrowana powoli się podniosła.

- Porozmawiamy o tym później? - szepnął Celim z błaganiem w głosie.

Aoxis skinęła tylko niechętnie głową. Nie zamierzała rozmawiać z chłopakiem o czym, co według niej było oczywiste. Była Filizjanką i ta durna książka musiała zostać po prostu uszkodzona. Nie wiedziała jak do tego doszło, ale w jej mniemaniu nie było innego wyjścia.

Stukot stawianych kroków dotarł do uszu Aoxis. Dopiero teraz dziewczyna zrozumiała, dlaczego Celim zakończył ich wymianę zdań. Nauczyciel wreszcie raczył przybyć do klasy i rozpocząć lekcje. Na pewno każdego ciekawił powód spóźnienia historyka.

- Przepraszam, przepraszam! - zawołał jakiś kobiecy głos.

Aoxis walczyła z samą sobą, by się nie odwrócić i nie zobaczyć, kim jest nowo przybyła osoba. Kroki stały się jeszcze głośniejsze, a chwilę później obok ławki Aoxis i Celima przeszła młoda kobieta. Jej fryzura była odrobinę rozwalona, zupełnie jakby miała styczność z jakimś mocnym wiatrem, bądź nauczycielka nie zdążyła jej do końca ułożyć. Historyczka wydała się Aoxis roztrzepana i... Niepasująca do tej akademii. Wszystko tutaj było takie ułożone. Jednak fakt, że dostała tutaj pracę mógł oznaczać, że jej wiedza była czymś niezwykłym.

Nauczycielka rzuciła trzymane zwoje na biurko. Na jej policzkach widniały rumieńce. Aoxis zauważyła, że cera kobiety jest niewiele ciemniejsza od skóry Baleri, przez co zaczerwienienie, było bardzo dobrze widoczne. Płytki oddech mógł wskazywać, że przez długi czas biegła, co mogło wyjaśnić stan jej fryzury.

- Wita... - kobieta odchrząknęła. - Witajcie. Przepraszam za spóźnienie. Nie jestem jeszcze przyzwyczajona do tak wczesnego wstawania. - nauczycielka powiedziała to dość nerwowo. - Mam nadzieję, że wszyscy dotarli, chociaż niemożliwym by było przybyć później ode mnie. Minęła już ponad połowa lekcji. - stwierdziła, jednocześnie posyłając uczniom przepraszający uśmiech.

Aoxis nawet nie zauważyła, że minęło aż tak dużo czasu. Chyba nikt tego nie zauważył. Atmosfera w klasie była taka przyjemna. Każdy z kimś rozmawiał, dzieląc się swoimi obawami przed pierwszymi zajęciami.

- Zacznę może od przedstawienia się. - zaczęła historyczka, odgarniając z twarzy kosmyk szarych włosów. - Nazywam się Emerald Diur i jestem nauczycielką historii. Miło mi was wszystkich poznać.

Uśmiech Emerald wcale nie wydawał się być fałszywy. Aoxis stwierdziła, że lekcje z kobietą mogą nie być aż tak złe jak na początku sądziła. Z niewiadomych dla ciemnowłosej przyczyny, sądziła, że osoba nauczająca historii będzie kimś strasznie poważnym i wymagającym.

- Tak? - spytała Emerald, wskazując głową na siedząca z tyłu dziewczynę, która zgłosiła się, mając do nauczycielki jakieś pytanie.

Aoxis odwróciła się, chcąc zobaczyć komu nauczycielka udzieliła głosu.

- Dlaczego w klasie nie ma żadnego ucznia z Mulio? - spytała uprzejmie, kadetka w fioletowo-srebrnym mundurze.

Nauczycielka odrobinę spochmurniała, co widoczne było w jej oczach. Zmiana humoru nie była jednak na tyle gwałtowna, by uśmiech znikł z twarzy Emerald. Aoxis wyczuła, że atmosfera nieznacznie zgęstniała. Najwidoczniej uczennica nadepnęła na temat tabu. Historyczka musiała mieć jakiś zatarg z Mulianami, ale czy nauczyciel nie powinien być bezstronny? Oczywiście, że tak, jednak nie zawsze wprowadzone zasady mogły znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Aoxis czekała na odpowiedź Emerlad. Jej ciekawość podjudził gniew, który czuła jeszcze chwilę temu na Celima. W głowie dziewczyny pojawiały się coraz to nowsze scenariusze. Jedne zakładały, że przedstawiciel Mulio zabił kogoś bliskiego nauczycielki, drugi, że porwał jej siostrę. Może... Może... Może Emerald była poszukiwana przez muliańską straż? Aoxis pokręciła głową, odzyskując zdrowy rozsądek. Była tak podekscytowana, że całkowicie zapomniała o racjonalizmie. Ta szkoła należała do Mulian, nie było, więc żadnej możliwości, by osoba źle życząca Mulianom mogła w niej pracować.

- Wasze miny mówią, że w głowach narodziły się wam najdziwniejsze pomysły. - zachichotała Emerald. - Powód jednak nie jest aż tak poważny, jak może się wam zdawać. - Poprawiła swoją ciemnofioletową spódniczkę. - Jestem mieszańcem. W moim żyłach płynie krew Edita i Kasonierki.

Uczniowie byli zaskoczeni wyznaniem nauczycielki. Mało kto, mógł uwierzyć, że osoba pracująca w akademii bez żadnych obaw przyznałaby się do tego, że jest brudnej krwi. Ba, że w ogóle ktoś taki mógł tutaj pracować. Może i mieszańce nie były szykanowane przez rząd, ograniczane przez prawo, lecz osoby z ważnych rodów, mogły być przeciwne temu, by ich dzieci uczył ktoś z taką krwią w żyłach. Często czystokrwiste rodziny czuły się lepsze od tych z brudniejszą krwią. Jednak Aoxis nie pamiętała, by przed przyjazdem do szkoły wybuchł jakiś skandal dotyczący nauczycieli. Chociaż... Czy mogła być tego pewna? Nie, mogła bowiem zapomnieć o czymś takim.

- Jak zapewne większość z was wie, Mulianie i Editowie nie są w zbyt przyjaznych stosunkach. Można nawet rzec, że stoją na schyłku zimnej wojny. - powiedziała Emerald. - Choć nie popieram żadnej ze stron, bowiem nie wiem, czy Editowie naprawdę ukradli pamiętnik Pierwszej Królowej.

Pierwsza Królowa... Aoxis nigdy nie słyszała o kimś takim. Ciemnowłosa odgarnęła włosy na bok. Wyciągnęła z kieszeni na piersi mały długopis i zapisała sobie na ręce "Pierwsza Królowa". Aoxis zamierzała pójść później do biblioteki i poczytać o tej kobiecie. Nie musiała tego robić, lecz coś w głębi niej wręcz krzyczało, chcąc zmusić nastolatkę do sięgnięcia po odpowiednią książkę. Ten przymus nie zaskoczył Aoxis. Często miała tak, że kiedy coś ją zaciekawiło, była gotowa zrobić wszystko, byle osiągnąć swój cel.

- Nigdy się w to nie zagłębiałam, a historia milczy na ten temat. - wyznała Emerald, siadając na blacie biurka. - Jako nauczyciel muszę być bezstronna. - przypomniała z uśmiechem. - Jednak mając na uwadze komfort muliańskich uczniów, zdecydowałam, nie nauczać ich historii. Rodzice jak i pozostali pracownicy podzielili moją opinię.

Zapanowała cisza, której nikt nie chciał zmącić. Nauczycielka wpatrywała się w swoich uczniów, oczekując pytań. Czekała, wiedząc, że kiedy minie pierwszy szok, kadeci będą pełni wątpliwości.

- Kto w takim wypadku naucza Mulian? - spytała ta sama uczennica, co wcześniej.

Emerald zachichotała, zasłaniając twarz dłonią.

- Nikt, Mulianie nie muszą uczyć się historii.

Z tyłu klasy można było usłyszeć poruszenie. Niektórzy byli oburzeni tym, że muliańscy kadeci zostali zwolnieni z lekcji. Aoxis w jakiś sposób też została dotknięta tym faktem. Może i była wdzięczna za to, że mogła dowiedzieć się czegoś nowego o swoim świecie, lecz wyraźne wywyższanie Mulian się jej nie podobało.

- Natychmiast pozbądźcie się z twarz tych oburzonych min! - nakazała surowo Emerald. - Brak historii nie jest przywilejem, a można nawet powiedzieć, że karą.

Rozmowy ucichły. Jak nie uczestnictwo w zajęciach mogło być czymś złym? Aoxis nie rozumiała filozofii swojej nauczycielki.

- Mulanie zamiast historii mają coś innego? - spytał uczeń z ławki obok.

- Nie. - zaprzeczyła Emerald.

- Więc... - zaczęła jakaś uczennica, jednak nauczycielka ją szybko uciszyła.

- Zajęcia zostały dostosowane do rasy, z której pochodzicie. Jednakże nie zwalnia was to z zaliczenia wszystkich przedmiotów. Tak, dobrze słyszycie. Mulianie mimo, iż nie uczestniczą w lekcjach historii, tak jak wy, będą pisać egzaminy. - Emerald roześmiała się, widząc, że kadeci dostrzegli o co jej chodzi. - Sami musicie przyznać, że mają o wiele gorzej niż wy. Może i pod ręką są książki, lecz na lekcjach, często mówi się coś czego w podręcznikach nie podają. Ułatwiamy uczniom sprawdziany, nawiązując do nich na lekcjach.

Aoxis skinęła delikatnie głową, przyznając nauczycielce rację. Istniała możliwość, że zapomni o omawianym temacie, lecz widząc polecenie zadania, które będzie z nim związane, zawsze może sobie coś przypomnieć. Uczestnictwo w lekcjach, było dla Filizjan bardzo ważne. Zresztą każdy czasami mógł mieć gorszy dzień, nie zrozumieć paru historycznych faktów. Mulianie mieli gorzej, lecz nie oznaczało to, że nie dadzą sobie rady. Ludzi z Mulio cechowała odwaga.

- Mam nadzieję, że rozumiecie w jakim położeniu są muliańscy studenci. - Emerlad klasnęła w dłonie. - Nadszedł czas zakończyć naszą lekcję. - Wraz z końcem jej wypowiedzi zadzwonił dzwonek. - Proszę, by uczniowie, którzy mają następnie eliksologię, przeszli do sali obok.

Kadeci jak jeden mąż zaczęli się prostować i kierować ku wyjściu. Każdy, mimo pośpiechu pamiętał o przypisanym do niego podręczniku. W oczach niektórych można było dostrzec, że z przyjemnością przejrzą podręcznik, by dowiedzieć się czegoś o następnym omawianym temacie. Aoxis i Celim poczekali, nie chcąc się przepychać, a na książki nawet nie spojrzeli. Obydwoje nie palili się do nauki. Emerald zauważyła dwójkę uczniów i podeszła do nich, mając na twarzy wymalowany uśmiech. Aoxis uderzyła Celima łokciem w bok, dając mu znak, że zbliżała się do nich nauczycielka.

- Zapomnieliście czegoś? A może macie jeszcze jakieś wątpliwości? - spytała uprzejmie Emerlad.

Aoxis otworzyła usta, by odpowiedzieć, gdy nagle Celim wstał gwałtownie, odsuwając krzesło na bok. Według Filizjanki była to dziwna reakcja, a wyraz twarzy chłopaka upewniał ją tylko w przekonaniu, że coś było nie tak.

- Proszę o wybaczenie, pani profesor, ale śpieszę się na kolejne zajęcia. - syknął Celim, a jego próby zatuszowania w głosie wrogości, spaliły na panewce.

Emerlad odprowadziła chłopca wzrokiem, po czym zapytała się Aoxis, czy zrobiła coś złego jej przyjacielowi. Dziewczyna odpowiedział, że nie. Mimo jej zapewnień, historyczka nie była przekonana, lecz pozwoliła Aoxis na spokojnie przejść do klasy obok.

Rozdział 7

Eliksologia to trudna dziedzina. Aoxis przekonała się o tym w dość bolesny sposób. Dziewczyna była święcie przekonana, że nie da rady spamiętać nazw wszystkich eliksirów i ich receptur. Nie! Ona nawet nie da rady skojarzyć samych składników. Filizjanka naprawdę podawała wątpliwością fakt, że mają Eliksologię na poziomie podstawowym. Tyle nazewnictwa... Dziewczyna przyjrzała się otwartej książce, zastanawiając się, jak ma uwarzyć miksturę z przepisu przed sobą.

Sitrim to mikstura dla początkujących, nieskomplikowana, czas przygotowania to niecałe dwadzieścia minut dla wprawionych eliksologów. Eliksir leczy drobne zranienia i stłuczenia. Jest podstawowym wyposażeniem każdej apteczki. Silniejszy eliksir znajdziesz na stronie 24.

Receptura:

Weź trzy kły lwa egipskiego i skrusz je za pomocą zaklęcia Ementi. Proszek wrzuć do kolby. Postaw na palniku lub użyj zaklęcia Exen i podgrzewaj do momentu, uzyskania gładkiej powierzchni odrobinę gęstszej od wody. Zmniejsz ogień. Weź płetwy starego pstrąga i wrzuć je do kolby z cieczą.

Stary pstrąg... Ta nazwa kojarzyła się z czymś Aoxis, lecz nie pamiętała dokładnie z czym. Mimo wszystko "stary pstrąg" to bardzo dziwna nazwa - uznała Aoxis, ponownie spoglądając w stronę przepisu.

Mikstura powinna zmienić kolor na brązowy. Jej zapach powinien drażnić nozdrza i wydzielać odór mułu rzecznego. Niech eliksir stoi na ogniu przez następne pięć minut. W czasie ogrzewania mieszanki, obierz owoc drzewa wodnego i pokrój go w drobną kosteczkę.

Aoxis zmarszczyła brwi, dostrzegając jaki składnik zawiera przepis. Owoc drzewa wodnego? Przecież drzewa wodne nie miały owoców. Aoxis była pewna, że w podręczniku był błąd. Filizjanka zamierzała podnieść rękę, by zapytać nauczycielkę o tę nieścisłość. Jednak powstrzymała się. Pani Emerlad jeszcze nie zaczęła lekcji, nakazała tylko uczniom zapoznać się z przepisem, nic ponad to. Aoxis ciężko westchnęła, śledząc wzrokiem wszystkich wokół. Ku zaskoczeniu dziewczyny, w klasie pozostało bardzo niewiele osób z lekcji historii. Było tak wiele nowych twarzy, a przynajmniej tak sądziła dziewczyna.

- Dobrze, dobrze! - Emerlad klasnęła w dłonie, przerywając panującą w klasie ciszę. - Mam nadzieję, że przepis jest dla was zrozumiały. Wraz z kadrą staraliśmy się ułożyć go w jak najprostszy sposób.

Parę uczniów prychnęło na jej słowa pogardliwie. Byli urażeni tym, co powiedziała nauczycielką. Uznali, że kobieta stwierdziła, iż są głupi. Bogatszym takie coś wcale nie odpowiadało. Nie mogli zaakceptować takich obelg, a już na pewno nie z ust mieszańca.

- Ojej, chyba znowu źle się wyraziłam! - zachichotała nauczycielka, widząc oburzone miny podopiecznych. - Oryginale przepisy jak zapewne większość was wie, są napisane starym językiem, który nie każdy mógłby zrozumieć. Na dodatek, uczniowie z Fil mają słabą pamięć. - Położyła dłonie na biodrach, spoglądając na Aoxis i paru innych uczniów. - By pomóc im w zapamiętaniu materiału, staraliśmy się go uprościć. Nie ze względu, że uważamy ich za głupich czy coś w tym guście. Nie, chodziło o to, że udowodnionym zostało, iż prostsze sformułowania szybciej zapadają Filizjanom w pamięci i łatwiej się im przypominają. To jedyny powód. - stwierdziła. - Wyciągnijcie proszę swoje zeszyty, dostarczono wam je dzisiaj rano. - przypomniała, zaskakując Aoxis.

Zeszyt? Aoxis nie pamiętała, by otrzymała coś tego rodzaju. Złapała się za głowę, mrucząc pod nosem wiązankę przekleństw. Jak miała notować informacje od nauczycieli, nie posiadając zeszytu? W dzienniku zapewne nie pozwolą jej pisać... Po książce pewnie też nie. Jakie więc miała jeszcze opcje? Żadnych i to przerażało Aoxis. Musiała znaleźć coś, na czym będzie mogła zrobić notatki. Może... wyczaruję sobie kartkę? Dziewczyna z całych sił pragnęła przypomnieć sobie odpowiednie zaklęcie, lecz miała pustkę w głowie.

- Psia krew... - syknęła Aoxis, kryjąc twarz w dłoniach.

Emerlad podeszła do tablicy i wzięła do rąk kredę. Namalowała kolbę, po czym obok niej narysowała kółko. Aoxis przypatrywała się rysunkowi z nietęgą miną. Błagała w duchu, by nauczycielka nie powiedziała czegoś ważnego. Emerlad klasnęła w dłonie, a na ławkach pojawiły się trzy ukryte pod tkaninami przedmioty. Aoxis przekrzywiła głowę, chcąc już zajrzeć pod materiał, gdy nagle poczuła opór. Spojrzała na nauczycielkę zaskoczona, podobnie zresztą jak większość uczniów.

- Nim zaczniecie warzyć swój pierwszy eliksir, chciałabym wyjaśnić wam czym takim jest kółko, które umiejscowiłam obok kolby. - Emerald przyłożyła kredę do swojego rysunku, po czym poprawiła go po raz kolejny. - Koło w Eliksologii oznacza coś, co można poprawić i modyfikować. Spójrzcie na przepis.

Aoxis zrobiła to, co zaleciła jej nauczycielka. Już chwile po słowach Emerald, zrozumiała, dlaczego kobieta chciała, by spojrzeli do podręcznika. Przy nazwie eliksiru widoczny był symbol koła. To oznaczało, że miksturę można było modyfikować i zmieniać wedle uznania. Była to dość przydatna informacja. Aoxis jęknęła cicho, obstawiając z góry, że za chwilę o tym zapomni.

- Dobrze, widzę, że rozumiecie, co miałam na myśli. - pochwaliła Emerlad swoich podopiecznych. - Macie pół godziny na przygotowanie mikstury. Będzie ona na ocenę, więc mam nadzieję, że dacie z siebie wszystko. - Zbliżyła się do swojego biurka i usiadła przy nim. Klasnęła, a materiały zniknęły z przedmiotów, znajdujących się na ławkach. - Jakby ktoś miał jakieś pytanie, niech nie wstydzi się spytać.

Aoxis już dawno nie słuchała nauczycielki. Całą swoją uwagę poświęciła eliksirowi, który miała stworzyć. Wzięła kolbę, po czym postawiła ją na jeszcze niewłączonym palniku. Była wdzięczna, że szkoła zapewniła tego typu pomoce naukowe. Może i znała potrzebne zaklęcie, ale nie była pewna czy zdoła je utrzymać. Aoxis wzięła trzy kły lwa egipskiego i przyjrzała się im. Wyglądały jak zwyczajne kły, lecz były pobrudzone niebieską krwią.

- Ementi - szepnęła, a kły natychmiast zamieniły się w szary proch. - Amiles amane - powiedziała trochę głośniej, a składnik wylądował w kolbie. Aoxis otarła pot z czoła, czując już lekkie zmęczenie. To dopiero druga lekcja, a ona mimo to, miała wrażenie jakby minęła już cała wieczność.

Emerlad wstała ze swojego miejsca, po czym zaczęła chodzić po klasie i doglądać pracy uczniów. Musiała pilnować, by nikt się nie zranił i nie przesadził z eksperymentowaniem. Kobieta zatrzymała się przy stoliku Aoxis i popatrzyła na skupioną kadetkę. Dziewczyna była tak pochłonięta swoim zadaniem, że nawet nie zauważyła stojącej obok nauczycielki. Emerlad spostrzegła stronę z danymi w podręczniku od historii i kiedy zaczęła się z nimi zapoznawać, zauważyła ten mały mankament. Aoxis wyglądała na Filizjankę, więc dlaczego królestwo Fil nie pojawiło się w rubryce z pochodzeniem? To była zagadka, którą musiała rozwiązać. Jeśli nie będzie pewna w stu procentach rasy Aoxis, może dobrać jej złych partnerów i kazać zrobić coś, czego wykonać nie będzie wstanie.

Rozdział 8

Aoxis zdyszana opuszczała lekcję pani Diur. Była zmęczona i to nie tylko dlatego, że eliksologia wymagała od niej o wiele większego wysiłku psychicznego niż wszystko inne. Nie, głównym powodem jej zmęczenia był odór, który czuła przez prawie cały czas. Gdyby jeszcze może ten zapach wydobywał się tylko z jednej kolby... Nie byłoby to aż tak straszne. Jednak przy ponad trzydziestu pojemnikach ze śmierdzącą zawartością, Aoxis prawie dusiła się w pomieszczeniu. Było jej słabo i miała ochotę wymiotować. Nawet po tym, jak wszyscy przeszli przez cuchnący etap, to odór w dalszym ciągu pozostawał w powietrzu. Otwarte na rozszerz okno, w niczym nie pomogło. Nauczycielka wielokrotnie proponowała Aoxis, by ta na chwilę wyszła z klasy jak to zrobiło kilkoro innych uczniów. Dziewczyna jednak zawsze odmawiała, mówiąc, że da radę. Jej upór był godny podziwu, lecz i też zasługiwał na dość mocną reprymendę. Aoxis stawiała na szali własne samopoczucie, by udowodnić... Właśnie? Co chciała pokazać? Swoją siłę i determinację? Nikt jej na pewno nawet nie zauważył. No oczywiście nie licząc pani Emerald, która obserwowała Aoxis bardzo, ale to bardzo dokładnie.

Filizjanka przystanęła, podpierając się o ścianę. Kręciło się jej w głowie, a oczy dziwnie piekły. To pierwszy raz, jak Aoxis czuła się w ten sposób. Zupełnie jakby ktoś pozbawił ją wszelkich sił życiowych. Dziewczynę nie obchodzili już nawet przechodzący obok kadeci. Nie zauważała ich po prostu. Jedyne czego była świadoma to tego, że musi iść na kolejną lekcję. Nie pamiętała jednak na jaką. Aoxis rozmasowała czoło, wyjmując z kieszeni swój dzienniczek i otwierając go na odpowiedniej stronie. Sala ćwiczebna miała znajdować się jakieś dziesięć metrów stąd. Aoxis automatycznie schowała dziennik do kieszeni, po czym ruszyła wolnym krokiem w stronę sali. Jej samopoczucie było coraz gorsze. Bolały ją mięśnie, zupełnie jakby przebiegła jakiś maraton. Aoxis, ku swojemu niezadowoleniu, w dalszym ciągu potrzebowała podpierać się ściany, by móc iść dalej. Gdyby nie to, najpewniej upadłaby, zwracając na siebie uwagę wszystkich.

Do końca przerwy zostało jeszcze ponad dziesięciu minut. Zarówno uczniowie jak i nauczyciele odpoczywali przed swoją kolejną lekcją. Chcieli się uspokoić i zaplanować swoje dalsze działania. Profesorowie musieli dostosować się do osób, które nauczali, a przy tak dużej różnorodności w kadetach, było to dość trudne zadanie. Nie każdy był tak samo zdolny, nie każdy mógł przyswoić taką samą ilość materiału na pierwszej lekcji. Na dodatek nawet jeśli uczyło się osóby z tego samego królestwa, to nie każdy Mulian miał takie same możliwości. Nauczanie tak wielkiej ilości nastolatków było niczym kara. Jedynym nauczycielem, który nie musiał rozważać zbyt wiele, był Mysti. Jako nauczyciel walk, jego jedynym obowiązkiem było nauczenie wszystkich się bronić. Było to trudne zadanie, lecz o wiele prostsze niż to, które miała na przykład Emerald.

Mysti siedział w swojej klasie, czytając nazwiska uczniów, z którymi miał mieć teraz lekcje. Poprzednie zajęcia przyprawiły go o rozbawienie. Dwójka uczniów uznała, że jest na tyle dobra w sztuce miecza, że zdecydowała nie wykonywać jego poleceń. Mystiego odrobinę zirytowało to zachowanie, lecz nim wpisał chłopcom uwagę, wpadł na coś o wiele lepszego. Nakazał uczniom zabrać mu z dłoni kij. Mogli go atakować za pomocą pięści i każdej innej broni obecnej w pomieszczeniu. Kadeci byli jednak nie ufni. Uznali, że Mysti ma więcej doświadczenia i bez problemu ich powali. Nazwali go oszustem. Mulianie obecni na sali byli wściekli, chcieli bronić swojego księcia. Mysti by uciszyć głosy sprzeciwu, obiecał, że sam nie będzie atakować, a jedynie odpierać ataki. Chłopcy zgodzili się, a chwilę później leżeli na ziemi z obitymi twarzami. Mysti nie złamał danego słowa. Jedynie się bronił, odpychając nastolatków na bok. Editowie stwierdzili, że książę się na nich wyżywał, lecz Mysti szybko ich uciszył. Mulian mógł jak Emerlad zrezygnować z nauczania Editów, lecz nie chciał tego robić. Uznał, że może być to o wiele bardziej zabawne. Zresztą, on nie dbał o komfort własnych uczniów. Najważniejsze było, by wszyscy zdobyli potrzebną, do ukończenia akademii, wiedzę i byli wstanie służyć w wojsku.

Nagle zauważył tak dobrze znane mu nazwisko. Przejechał po nim dłonią. Eneder, Aoxis Ender. Ta dziewczyna była kimś, kto zaciekawił księcia. Sam Mysti nie wiedział, co w niej takiego niezwykłego. Jednak jego szósty zmysł nakazywał mu być jak najbliżej dziewczyny. Czuł potrzebę obserwowania jej i pomaganiu w każdym kłopocie. Nie żywił do niej żadnych uczuć. Działanie to było czystym instynktem. Mulian nigdy nie zawiódł się na swoim szóstym zmyśle, więc nie widział potrzeby negowania go. Mimo to, cały czas zastanawiał się nad tą sprawą. Szukał powodu, znaku, że z Aoxis jest coś nie tak. Jednak poza jej niecodziennym wyglądem i reakcją w Fil, nie doszukał się niczego konkretnego. Sprawdził nawet jej akta i nic. Była czysta niczym łza.

Mysti uniósł głowę do góry, słysząc dźwięk otwieranych drzwi. Otwierał już usta, by zwrócić nowoprzybyłemu uwagę. Podczas przerw, uczniom nie wolno było wchodzić do klas, nawet jeśli był w niej nauczyciel. Wyjątkiem były sytuacje, kiedy kadet coś poprawiał lub miał jakąś dodatkową pracę do wykonania. W innym przypadku zakazano uczniom przesiadywania w klasach.

Mysti zrezygnował z zabrania głosu, widząc podpierająca się ściany Aoxis. Dziewczyna była blada, co zauważył od razu. Fakt ten był niepokojący, zważywszy, że karnacja Filizjanka i tak już była dość jasna. Teraz wyglądała niczym trup. Mysti zbliżył się do nastolatki i położył dłoń na jej ramieniu. Spojrzał wprost w jej oczy i dostrzegł, że spojrzenie Aoxis jest nieobecne, zupełnie jakby była w jakimś transie. Nie wyglądało to dobrze.

- Aoxis, co się stało? - spytał Mysti, lecz uzyskał tylko w odpowiedzi przeczący ruch głową i odpychająca go dłoń.

Aoxis w dalszym ciągu stała przy ścianie, lecz tym razem patrzyła na księcia. Ból w głowie nasilił się, przez co nastolatka miała ochotę krzyczeć, jednak powstrzymała się.

- To... nic... - wyszeptała Aoxis z trudem, zaciskając mocno szczękę.

Mysti pokręcił głową, jakby zobaczył coś nierealnego. Można powiedzieć, że tak właśnie było. Nie wierzył, że dziewczyna przed nim, tak po prostu próbuje udawać, że nic jej nie jest. Książę nie był ślepy. Widział ból z jakim musiała się mierzyć Filizjanka. Kadetka mimo, iż mogła pójść do pielęgniarki wolała dalej się męczyć. Mysti pokręcił głową. Dotarło do niego, że Aoxis może nie wiedzieć, że w akademii znajduje się gabinet pielęgniarki.

- W akademii, jest osoba z odpowiednim wykwalifikowaniem medycznym. Może ci pomóc. - rzekł książę. Uniósł brwi do góry. - No chyba, że stęskniłaś się za mną aż tak bardzo, że wręcz mdlejesz na mój widok. - zażartował, nie mogą się przed tym powstrzymać.

Mysti wiedział, że jego docinki są bardziej niż nie na miejscu, jednak nie lubił drętwych atmosfer, a taka właśnie zaczynała się robić. Mulian wolał wyjść na niemiłego niż przebywać w miejscu nasączonym powagą, nudą i chłodem. To nie były jego klimaty. Mysti pamiętał doskonale jak na naradach, często dokuczał obecnym tam osobą. Jego ojciec zawsze go o to upominał, lecz sam też raz wyznał, że zagrywki jego syna może i denerwujące, w jakiś sposób poprawiają mu humor. Książę był bardzo zabawowy, lecz nie oznaczało to, że nie potrafił spoważnieć. Wiedział, kiedy należy żartować, a kiedy przestać i wziąć daną sytuację na poważnie. Im dłużej patrzył na Aoxis, tym bardziej docierało do niego, że stan jej zdrowia to nie przelewki.

Mysti złapał Aoxis za dłoń i przyciągnął ją w swoją stronę. Wydawało mu się, że zrobił to dość delikatnie, lecz najwyraźniej się pomylił, bo Aoxis prawie, że upadła. Musiał chwycić ją za ramię, co zrobił trochę zbyt mocno, bo z ust Filizjanki uciekł cichy syk.

- Puszczaj...! - zawołała półszeptem Aoxis.

Mysti pokręcił głową, dalej trzymając dziewczynę. Robił to jednak już o wiele bardziej delikatnie. W momencie, kiedy był pewien, że Aoxis nagle nie straci równowagi, zabrał z jej ramienia dłoń.

- Musisz iść do pielęgniarki. - stwierdził Mysti, jednocześnie wydając tym samym Aoxis rozkaz. Dziewczyna nie zamierzała jednak usłuchać Muliana.

Aoxis cofnęła się, jednocześnie kręcąc głową. Może nie zrobiła zbyt wiele, ale Mysti zrozumiał przekaz. Książę westchnął ciężko, zastanawiając się, co takiego zrobił, że przyszło mu się mierzyć z kimś tak upartym jak Aoxis.

- Jestem nauczycielem, musisz się mnie słuchać. - Mysti westchnął, widząc, że jego pozycja nie ma dla Aoxis żadnej wartości. - Twój stan kwalifikuje cię do tego, byś była pod obserwacją lekarza. - powiedział surowo. Jeśli nie mógł zmusić Aoxis swoim autorytetem to zrobi, to odpowiednimi argumentami. - Zaprowadzę cię do gabinetu, po czym usprawiedliwię nieobecność na twoich pozostałych lekcjach, więc nie sprzeciwiaj się i pozwól sobie pomóc.

Słowa księcia, nic nie znaczyły dla Aoxis. Dziewczyna była głucha na jego argumenty. Możliwe nawet, że ich dokładnie nie słyszała. Filizjanka była niczym trup, robiła wszystko tak jak podpowiadał jej instynkt. Jej zdrowy rozsądek został w pełni uśpiony i pozbawiony głosu.

- Nie, nie chcę pomocy od kogoś takiego jak ty... - wysyczała Aoxis.

Mysti zmarszczył brwi. Nie rozumiał, o co chodzi dziewczynie. Co miała na myśli, mówiąc "od kogoś takie jak ty"? Czy chodziło jej o jego pochodzenia i status? Nie wiedział. Fakt, Aoxis nigdy nie wykazywała zbyt dużej sympatii, co do niego, ale Mysti nigdy nie sądził, by miała do Mulian jakiś głębszy uraz. Nauczyciel stwierdził, że Aoxis po prostu bredzi i zamierzał, choćby siłą, zaprowadzić ją do pielęgniarki.

- Aoxis, chodź za mną. - poprosił Mysti, chociaż nie obchodziła go odpowiedź dziewczyny. - Dowiemy się, co ci jest i wtedy wrócisz na lekcje.

Aoxis zrobiła gwałtowny unik. Zaskoczyło do księcia. Nie spodziewał się, że osoba, która jeszcze chwilę wcześniej nie potrafiła choćby prosto stać, będzie wstanie z taką gracją odskoczyć na bok. Filizjanka zaskakiwała go z każdą kolejną chwilą. Była niezwykłą kobietą. Jej inność nie była odrzucająca jak często się zdarza. Ona przyciągała, kusiła. Zupełnie jakby Aoxis, była czymś w rodzaju skarbu, zakazanego skarbu.

Mysti spojrzał na twarz kadetki i doznał niemałego szoku. Jej tęczówki, jedna czarna, a druga jasnoniebieskie, teraz miały barwę ciemniejszą niż węgiel. Intensywna czerń, która na myśl przywodziła śmierć, bądź skrzydła kruków, zamieszkujących grobowce. Był to przerażający kolor, który mroził krew w żyłach. Nawet Mysti, który nie raz stawał w obliczu niebezpieczeństwa, teraz nie mógł się poruszyć. Jego serce biło wręcz nienaturalnie szybko, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Książę nie myślał o niczym innym, jak o odwróceniu wzroku. Nie mógł jednak tego zrobić. Coś nie pozwało mu, nie spoglądać w tęczówki Aoxis.

Filizjanka delikatnie przechyliła głowę w lewą stronę i spojrzała na Muliana smutno. Uszy na jej głowie zaczęły się robić dziwnie przezroczyste, a włosy nabrały połysku i jeszcze większej głębi koloru. Magia, która ją otaczała, w żadnym stopniu nie przypominała tej, która niegdyś otaczała nastolatkę. Sprawiała wrażenie o wiele potężniejszej i wywoływała dziwne uczucia. Te emocje był tak niezrozumiałe, tak pomieszane, że nawet najbardziej opanowana osoba na świecie, nie byłaby wstanie stwierdzić, czym one dokładnie są.

- Empulso... - szepnęła Aoxis, po czym nagle osunęła się na ziemię.

Mysti zadziałał impulsywnie, łapiąc Filizjankę w tali i chroniąc ją tym samym przed upadkiem. Nie rozumiał, dlaczego jeszcze chwilę wcześniej nie mógł ruszyć choćby palcem u stopy, a teraz nagle był wstanie biec. Na dodatek uszy i moc Aoxis wróciły do swojego poprzedniego stanu. Mysti zastanawiał się, czy tamte wcześniejsze uczucia nie były tylko wymysłem jego wyobraźni. Magia nie mogła się zmieniać. Każdy rodził się z aurą, której zmiana mogła kosztować nawet życie miliarda osób. Spraw duchowych nie chciano zgłębiać. Głównym powodem były konsekwencje takich czynów.

- Aoxis! Otwórz oczy! - zawołał z paniką Mysti. Aoxis jakby słysząc rozkaz księcia, uchyliła nieznacznie powieki, a wtedy Mulian spostrzegł, że jej tęczówki wróciły do normalności. - Co ty...? - Nim skończył zadawać nastolatce pytanie, ta znowu straciła przytomność. Tym jednak razem, wołanie i wydawanie rozkazów nic nie dało.

Mysti nie zamierzał czekać ani chwili dłużej. Mimo wszystko Aoxis była jego uczennicą. Musiał się o nią troszczyć i dbać o stan jej zdrowia. Przeklął w myślach, wyczuwając, że Filizjanka miała gorączkę. Książę postanowił dać reprymendę nauczycielowi, z którym Aoxis wcześniej miała lekcje. Nie mógł zrozumieć, jak jeden z pracowników, posiadających tak duże kwalifikacje, dopuścił do tego, by ledwie przytomna dziewczyna chodziła po korytarzu. Może i nauka w akademii była obowiązkowa, lecz Mulianie złożyli obietnicę, że każdy kadet będzie miał zapewnioną opiekę i nie stanie się mu tu nic złego. Może i Filizjanie zapomnieli o tym, a innych królestw to nie obchodziło, jednak ludzie z Mulio nienawidzili nie dotrzymywać danego słowa. Obietnice były dla nich święte, no przynajmniej dla większości. Mysti jednak należał do tej pierwszej grupy.

Mysti wziął Aoxis na ręce, po czym kopnął drzwi do sali. W tym samym momencie, co wyszedł na korytarza, zadzwonił dzwonek, a uczniowie zaczęli pędem zmierzać w jego stronę. Każdy jednak zatrzymywał się, widząc jak książę Mulio niesie nieprzytomną nastolatkę z wilczymi uszami na głowie.

Rozdział 10

Aoxis opierała się o ramie Celima, powoli idąc przed siebie. Leżąc w łóżku ból mięśni był zauważalny, lecz dopiero kiedy nastolatka wstała, zrozumiała jak wielki i uciążliwi on był. W momencie, w którym postawiła pierwszy rok po opuszczeniu gabinetu i zażyciu środków wzmacniających - których nie chciała w ogóle wziąć - zrozumiała jak słaba była. Gdyby nie szybka reakcja, Filizjanka zapewne upadłaby na podłogę. Aoxis była zła, bardzo zła. Z całego swojego serca zaczęła wręcz nienawidzić eliksologii. Nie chciała chodzić już nigdy więcej na te zajęcia. Aoxis nie przyznałaby się do tego, ale głównym powodem tego pragnienia, nie była jej niechęć do pomocy innych. Nie, najbardziej znaczącą przyczyną był strach. Ciemnowłosa obawiała się, że następnym razem może się dla niej to skończyć o wiele gorzej. Co gdyby nie dotarła do klasy Muliana, a zemdlałaby w jakimś kącie? Aoxis nie chciała nawet o tym myśleć. Wizja tego, że mogła umrzeć, przerażała ją. Ta reakcja jednak nie była niczym dziwnym. Każdy, kto cenił życie nie ważne jak okrutne było i jaki miał cel, bał się śmierci. Koniec egzystencji odbierał ludziom możliwości i sprowadzał na tych, którzy nas kochali wielki smutek.

Aoxis syknęła, po czym odruchowo rozejrzała się po pustym korytarzu. Dziękowała wszystkiemu, co święte za to, że trwały zajęcia. Nie chciała, by inni kadeci widzieli ją w takim stanie. Zresztą, już nawet pomijając fakt, że Celim trzymał ją w tali i był bardzo blisko niej, to uczniowie i tak zrobiliby wokół niej szum.

- Aoxis, wiem, że jesteś zmęczona, ale jeśli będziemy się co chwilę zatrzymywać to nie dojdziemy do twojego pokoju nawet za trzysta lat. - stwierdził gorzko Celim, poprawiając trzymane pod pachą podręczniki Aoxis. - Zresztą, trzymanie ciebie i tych książek jest bardziej niż niewygodne. - marudził.

Nastolatka zagryzła wargę. Nie wiedziała jak rozwiązać ten problem, a dokładniej mówiąc odrzucała jedyną na to możliwość. Celim mógłby wziąć ją na ręce, lecz Aoxis nie miała odwagi tego zaproponować. To byłoby dziwne. Trybiki w głowie Filizjanki pracowały na najwyższych obrotach, jednak w jej głowie nie pojawił się żaden inny pomysł. Zmęczona westchnęła, odbierając książki od Celima i spojrzała na niego z posępną miną.

- Mamy dwa wyjścia - uznała Aoxis, a uszy Celima gwałtownie uniosły się do góry. - Pierwsze, biorę książki i idziemy tak jak wcześniej. - Aoxis przełknęła ślinę, przygotowując się mentalnie na śmiech Celima, po usłyszeniu jej genialnego pomysłu. - Drugie, bierzesz mnie na ręce i niesiesz.

Celim roześmiał się, widząc jak Aoxis odwraca głos. Dziewczyna opacznie zrozumiała jego rozbawienie i skrzywiła się, mrużąc gniewnie oczy.

- Dziękuję ci za pomoc, ale dam sobie już radę sama! - fuknęła Aoxis, chcąc odsunąć się od Celima. Jej duma została urażona, podobnie jak podczas pierwszego spotkania z muliańskim księciem.

Niestety, wystarczył jeden krok postawiony do tyłu, by mięśnie Aoxis odmówiły posłuszeństwa, a kolana się pod nią ugięły. Celim złapał przyjaciółkę prawie, że natychmiast. Posłał jej uśmiech, po czym pomógł utrzymać równowagę.

- Czasami się zastanawiam, czy nie odbierasz każdego śmiechu jako ataku na siebie. - zażartował Celim, biorąc Aoxis na ręce. Zaskoczona Filizjanka zareagowała dopiero minutę później odbierając sobie tym samym możliwość na oswobodzenie się. - Faktycznie, tak jest o wiele wygodniej! - zawołał, szczerząc się. Aoxis uderzyła go w tors.

- Jesteś za głośno. Ktoś może zaraz wyjść na korytarz, a mi nie chcę się tłumaczyć, dlaczego kolega trzyma mnie na rękach.

Prawdę powiedziawszy, Aoxis wątpiła, by nauczyciel nie zrozumiał zaistniałej sytuacji. Uczniowie prawdopodobnie też by dojrzeli jaka jest prawda. Aoxis przekręciła oczyma. Pomyślała, że kadeci odrzuciliby te najbardziej racjonalne wyjaśnienie. Zamiast tego, zaczęliby rozpuszczać kolejne plotki. Kosmyki włosów zasłoniły nastolatce twarz, przez co Celim nie mógł zobaczyć jakie emocje są na niej widoczne. Aoxis nic nie mówiła, milczała jak zaklęta, myśląc. Dziewczyna o dziwo nie rozmyślała o bólu i tym, co ją spotkało. Głównym tematem jej myśli byli rodzice, których zostawiła w Fil. Nie minęły nawet dwa dni, a ona już tęskniła. Smutek i strach ściskały jej serce. Aoxis obawiała się, że Helen i Tamis już o niej zapomnieli. Wiedziała, że nie byłaby to ich wina, ale to i tak bolało. Czy taki był cel tej akademii? Osoby, której się w niej uczyły miały zapomnieć o swoich domach i w pełni oddać się służbie w wojsku? Aoxis nie chciała stać się marionetką, lalką czekająca na rozkazy. Po chwili Filizjanka odrzuciła swój wcześniejszy pomysł. Może i ludzie z Fil nie mieli zbyt dużo do powiedzenia, lecz co z resztą królestw? Ich mieszkańcy nie oddaliby swoich dzieci tylko po to, by te stały się żołnierzami Mulian. Edici byliby pierwszymi, którzy chwyciliby wtedy za broń.

- Celimie, słyszałam, że dostałeś jakąś karę. Czy mogę wiedzieć, czym ona jest i na czym polega? - spytała Aoxis, kiedy chłopak stanął przed drzwiami żeńskiego akademika.

Celim skrzywił się, przypominając sobie o tym dość nieprzyjemnym dla siebie wydarzeniu. Filizjan był pewien, że nigdy nie polubi nauczyciela biologii. W czasie, kiedy reszta profesorów rozumiała, dlaczego chłopak ciągle czekał pod salą, nauczyciel po prostu nakazał mu odejść, a gdy ten odmówił dał mu szlaban z tą przeklętą Emerald.

- Nie musisz się tym przejmować. Ten przeklęty muliański nauczyciel nie może zrobić mi nic poważnego, a to w jaki sposób mnie ukarał, nie jest aż tak złe. - stwierdził Celim ze zbyt dużym entuzjazmem, który oczywiście udawał.

Celim pomógł Aoxis stanąć na ziemi i pośpiesznie otworzył jedną ręką drzwi, a drugą przytrzymywał swoją towarzyszkę. Już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że rudowłosy coś ukrywa. Aoxis zagryzła wargę, rozumiejąc, że Celim przedstawił dość łagodny obraz kary jaką otrzymał. Zapewne nie chciał martwić przyjaciółki, lecz jego czyn tylko bardziej ją zdenerwował i zirytował. Aoxis chciała pomóc. Nie mogła może zrobić wiele, lecz chciała pomóc choćby w najmniejszym stopniu.

W momencie, kiedy para weszła do budynku, zauważyła ich kobieta pilnująca porządku w akademiku. Czarne oczy pracownicy wlepione były w Aoxis. Celima przeszły dreszcze i nie mógł wyjść z podziwu, że jego przyjaciółka jest wstanie patrzeć nieznajomej prosto w oczy.

- Aoxis Ender, widzę, że czujesz się już lepiej - oznajmiła kobieta, podchodząc do Filizjan i podtrzymując Aoxis. - Chłopcze, możesz już iść. Odprowadzę Aoxis do jej pokoju i w razie czego pomogę jej we wszystkim. - Widząc nieprzekonaną twarz nastolatka, pośpiesznie dodała: - To mój obowiązek jako pracownika akademii.

Celim nie miał żadnego wyboru. Powinien pozwolić kobiecie zaprowadzić Aoxis do jej pokoju i jak najszybciej ewakuować się z terenu tego akademika. Uczeń nieposiadający pozwolenia, nie powinien przebywać w takim miejscu. W wypadku, kiedy nieznajoma zaproponowała, że zaopiekuje się Aoxis, powinien jak najszybciej stąd uciec. Im dłużej przebywał w tym budynku tym bliższy jest otrzymania kolejnej kary. Celim nie chciał odchodzić. Pragnął upewnić się, że z jego przyjaciółką będzie wszystko dobrze, jednak widząc w czarnych oczach pracownicy iskry, poczuł potrzebę by jak najszybciej opuścić to miejsce. Filizjan złapał się za głowę, zaciskając szczękę.

- Ty...! - wystękał Celim, czując jak magia ciemnowłosej zaczyna przejmować nad nim kontrolę.

Aoxis zaniepokojona stanem Celima, postawiła krok do przodu, uciekając tym samym poza zasięg dłoni kobiety. Od razu tego pożałowała, kiedy kolana się pod nią delikatnie ugięły i miała problem z ustaniem o własnych siłach. Opiekunka akademika od razu ją pochwyciła, będąc bardzo zmartwiona.

- Celim, co ci jest? - spytała Aoxis, przyjmując pomoc kobiety.

Dziewczyna nie czuła magii, która napierała na umysł chłopaka. Nie mogła tego widzieć ani wyczuć, bowiem magia nieznajomej była bardzo mglista i delikatna. Niewykrywalna.

- To... Tylko ból głowy.

Celim nagle się wyprostowała, a kobieta uśmiechnęła się nieznacznie, widząc, że nastolatek wreszcie jej uległ. Nie bała się tego, że będzie pamiętać o tym zdarzeniu. Pamięć Filizjan była tak krucha, że z łatwością można było nią manipulować, a fakt, że o czymś zapomną nikogo nie dziwił. To było takie wygodne.

- Celim, jesteś pewny? Może powinieneś pójść do Rity? - Aoxis w dalszym ciągu nie dawała za wygraną. - Może też się zatrułeś czymś na Eliksologii.

Celim pokręcił głową, a czarnooka kobieta zazgrzytała zębami. Aoxis w jej mniemaniu nie powinna przejmować się takimi bzdetami jak ten chłopiec. On był nikim, a teraz zajmuje jej czas, czas, który pracownica chciała spożytkować w o wiele bardziej przydatny sposób.

- Do widzenia, pani Badis. - oznajmił Celim, po czym jego spojrzenie od razu przeskoczyło na ranną Filizjankę. - Do zobaczenia, Aoxis! Mam nadzieję, że jutro spotkamy się na stołówce.

Nikt oprócz Badis i Filizjana nie wiedział, jak ten, usilnie walczy z mocą kobiety. Celim miał ochotę krzyczeć i jak najszybciej zabrać od Badis, Aoxis. Błagał w myślach, by zapamiętałby choćby strzępek tej sytuacji, ale z każdym kolejno postawionym krokiem jego wspomnienia znikały.

Aoxis spojrzała na osobę, która zapragnęła się nią zaopiekować i zmrużyła oczy. Nazwisko kobiety bardzo się jej nie podobało. Miała, co do niego złe przeczucia. Zupełnie jakby znała jego znaczenie, chociaż tak naprawdę z niczym go nie kojarzyła.

- Aoxis, jak się w ogóle czujesz? Wszystko już dobrze?

Aoxis skinęła głową, nie czując się na siłach, by dyskutować z kobietą. W dalszym ciągu nie rozumiała, co stało się wtedy, kiedy przyjechała. Nie pamiętała może tej sytuacji dokładnie, lecz miałam przeczucie, że zrobiła wtedy coś bardzo istotnego. Coś, co mogło ją doprowadzić do bardzo niewygodnej sytuacji.

- Cieszy mnie to. - przyznała pracownica, idąc powoli w stronę pokoju nastolatki. - Tak w ogóle to jestem Minichri Badis, możesz do mnie mówić Nichri. Musimy się zaprzyjaźnić.

Aoxis nie podobało się to, że Minichri, aż tak chce się z nią spoufalać. W jej zachowaniu nie było uprzejmości, jak u Rity. Nie, Aoxis czuła, że powinna trzymać się od niej z daleka. Była niebezpieczna, przyprawiała ją o dreszcze.

- Wybaczy mi, pani, ale jestem pani podopieczną i...

Aoxis zamilkła, czując jak uścisk na jej ramieniu nabrał na sile. Spojrzała na uśmiechającą się Minichri i zaczęła się zastanawiać, dlaczego ta kobieta jest tak doskonałym aktorem. Patrząc na tę dwójkę z boku jedyne, co można by zobaczyć to starszą kobietę, która pomaga nastolatce.

- Nie musisz być tak oficjalna, Aoxis. Możesz mi zaufać. - zapewniała Minichri wciąż się uśmiechając. - Czy w ostatnim czasie wydarzyło się coś, co wprawiło cię w zakłopotanie? Mogę ci pomóc, pamiętaj o tym.

Filizjanka nie wiedziała czy ma się śmiać czy też płakać. Minichri sądziła, że nie zauważy tej jej wręcz chorej potrzeby zbliżenia się do niej? Aoxis uważała, że kobieta grała idealnie zatroskaną, jednak w niektórych momentach za bardzo przesadzała.

- Nie, dziękuję, proszę pa... Nichri - szybko się poprawiła, czując na sobie ostre spojrzenie ciemnowłosej. - Nie stało się nic, o czym chciałabym z kimś porozmawiać. Wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Aoxis kłamała jak z nut. Minichri także zdawała sobie z tego sprawę. Nie mogła jednak niczego zrobić. Nie była w stanie zmusić Aoxis do posłuszeństwa, zresztą takie coś, na pewno zostałoby przez nią zapamiętane.

- Rozumiem. Przez całą tą sytuację mogą ci się śnić koszmary. Nauczyciele chcieliby, byś relacjonowała mi każdy swój sen. Mam nadzieję, że nie będzie to dla ciebie żaden problem.

Słowa Minichri wstrząsnęły Aoxis. Miała mówić tej kobiecie o swoich snach? Cóż to za pomysł?! Filizjanka wolałaby już zostać żoną muliańskiego księcia niż mówić Minichri o swoich snach.

- Dlaczego? Nie sądzę, by istniała taka potrzeba. - Aoxis od razu chciała w jakikolwiek sposób pokazać, że nie ma zamiaru mówić o swoich snach. - Zresztą, sny to chyba bardzo osobista sprawa.

- Nauczyciele obawiają się, że po tym co się stało możesz mieć koszmary. - Minichri zatrzymała się, zauważając, że jest już przed drzwiami do pokoju nastolatki. - To ma ci pomóc. Takie wydarzenie w pierwszy dzień szkoły, musiało tobą wstrząsnąć i spowodować niechęć do akademii.

Aoxis nigdy wcześniej nie słyszała większych bzdur. To co mówiła Minichri nawet w najmniejszym stopniu nie było prawdą. Nie czuła strachu przed akademią, lekcjami czy innymi rzeczami. No może obawiała się trochę eliksologii, ale... Mimo wszystko! Wiedziała, że winę ponosił eliksir, a dokładniej jeden z jego składników. Aoxis była pewna, że pani Diur zadba o to, by więcej nie miała z nim do czynienia.

- Aoxis, jeśli jest to dla ciebie trudne, będę mogła użyć zaklęcia by sprawdzić twoje sny i...

Aoxis gwałtownie odepchnęła Minichri od siebie. Ból, osłabienie i uczucie przytłaczającego zmęczenia - wszystko to znikło. Granatowowłosa w żadnym stopniu nie przypominała siebie sprzed chwili. Promieniowała potęgą.

- San! - zawołała Aoxis głosem przepełnionym dumą. Jej spojrzenie było tak ostre, że mogłoby ciąć metal.

Minichri nie wiedziała, co powiedzieć. Znowu... To uczucie bezwładności ponownie się pojawiło, a Aoxis najwyraźniej straciła kontrolę nad samą sobą.

- Edra Nichri Badis, Empulso - dodała Aoxis, robiąc zarozumiałą minę. Nagle jej wzrok złagodniał, a usta zacisnęły się w wąską kreskę. - Jesteś... Kwiatem oszustwa... Trucizną...

O dziwo, wymówienie tych czterech słów w języku powszechnym było dla Aoxis nie lada problemem. Nagle Filizjanka odzyskała władzę nad własnym ciałem i zasłoniła usta dłonią. Pamiętała. Wiedziała, co powiedziała. Jednak skąd znała ten język? I skąd on pochodził?!

Minichri nie wiedziała, co zrobić. Wszystko działo się za szybko. Czas przeciekał jej przez palce, a w głowie nie pojawiał się żaden przydatny pomysł.

- Wybaczy pani, ale...

Aoxis nie skończyła nawet mówić, wbiegając do swojego pokoju i zamykając za sobą drzwi. Mimo, iż stan sprzed chwili minął, Aoxis czuła się wręcz doskonale. Dziewczyna złapała się za głowę i pociągnęła za swoje włosy. Co się działo? Dlaczego to wszystko przydarza się właśnie jej?! Aoxis była rozgoryczona. Chciała, by wszystko wróciło do swojego dawnego stanu. By nic nie zaburzało jej spokoju. Dłonie zaczęły się jej trząść, a w głowie pojawiać coraz to gorsze wizje. Filizjanka nie myśląc ani chwili, chwyciła za zrobiony przez siebie mechanizm i zaczęła coś przy nim kombinować. Przykręcała, rozkręcała, niszczyła i budowała. W jej obecnym stanie, tylko majsterkowanie było wstanie sprawić, że zaczęła odzyskiwać swój względy spokój. Nagle po pokoju rozniósł się odgłos głośniejszy niż te wcześniejsze. Jedna z zębatek pękła na pół, co normalne nie było. Aoxis ukryła twarz w dłoniach, czując coraz to mocniejszy ból głowy.

Rozdział 12

Aoxis wręcz tanecznym krokiem kierowała się w stronę klasy, w której miała mieć lekcje technologii. Była uśmiechnięta od ucha do ucha i wątpiła, by cokolwiek zdołało zepsuć jej humor. Tak wielkiego szczęścia nie czuła już dawno. Oczyma wyobraźni widziała to jak na lekcji tworzy rozmaite maszyny, jak poznaje świat wynalazków od wewnątrz. Planowała już stworzenie jakiegoś wspaniałego urządzenia i wymyślała jakie mogłoby mieć ono zastosowanie. W głowie Filizjanki było miliony pomysłów, pomysłów, które ta planowała zrealizować.

Celim rozbawiony kręcił głową na zachowanie swojej przyjaciółki. Nie żeby sam się nie cieszył, ale sądził, że Aoxis nie powinna się aż tak nakręcać. Nikt nie wiedział przecież, jak będą wyglądać te lekcje. Na dodatek nie wydawało się mu, by osoby takie jak Kasonerianie czy Mulianie chcieliby mieć przedmiot poświęcony wynalazkom. Ludzie z Kasoner i Mulio nienawidzili technologii. Liczyła się dla nich tylko i wyłącznie magia.

- Co zrobisz jak na technologii będziemy jedynie uczyć się z podręczników? - spytał Celim z nutką złośliwości w głosie.

Aoxis posłała mu ostrzegawcze spojrzenie, idąc w dalszym ciągu przed siebie.

- Mulianie nie będą chętni do grzebania w maszynach, a o Kasonerianach już nawet nie wspomnę. - kontynuował Celim, drążąc ciągle temat i jednocześnie coraz bardziej irytowując Aoxis.

- Ponure pomysły nie wniosą do życia żadnego szczęścia, więc natychmiast przestań! - syknęła, okręcając się na pięcie i zadzierając głowę do góry, by spojrzeć w oczy Celima. - Jeśli nie przestaniesz uderzę cię pierwszym kółkiem zębatym, jakie mi się napatoczy. - zagroziła, a w jej dwukolorowych tęczówkach błysnęło coś niebezpiecznego.

Celim podniósł dłonie do góry w geście kapitulacji, a Aoxis ponownie się uśmiechnęła i wznowiła swój marsz. Na jej twarzy nie było już ani jednego śladu niedawnej irytacji. Znowu była bardzo spokojna i wręcz promieniowała radością. Nic by nie powiedział, że jeszcze chwilę temu groziła swojemu przyjacielowi. Celim oczywiście wiedział, że Aoxis tak naprawdę nic by mu nie zrobiła, ale i tak był zaskoczony. Taka niepozorna dziewczyna, a potrafi być czasami aż tak straszna.

Reszta drogi minęła przyjaciołom w milczeniu. Aoxis dalej rozmyślała i planowała, a Xesjan obserwował ją i myślał, co dziewczyna zrobi, kiedy lekcja, na którą tak się cieszy, okaże się być całkiem inna niż to, czego się po niej spodziewała. Celim osobiście także był bardzo szczęśliwy, lecz nie miał złudzeń, co do tego, że będą na niej coś konstruować. Bardziej prawdopodobne było dla niego to, że będą po prostu przerabiać materiał dotyczący wynalazków. Chociaż sam fakt, że w akademii Mulian był taki przedmiot, przyprawiał Celima o utratę tchu, spowodowanego niedowierzaniem.

- Celim? Celim?! - wołała Aoxis, machając dłonią przed twarzą przyjaciela.

Celim zmarszczył brwi. Nie wiedział, w którym momencie Aoxis się zatrzymała i kiedy zaczęła do niego mówić. Był nieco zdekoncentrowany.

- Mogłabyś powtórzyć? - spytał Celim, śmiejąc się delikatnie.

Aoxis zmierzyła swojego rozmówce wzrokiem, po czym ciężko westchnęła. Dziewczyna uznała, że chłopak po prostu zapomniał o zadanym mu pytaniu. Nie była, więc na niego zła. Sama bowiem często zapominała o temacie prowadzonej przez siebie rozmowy.

- Pytałam się o twoje zainteresowania. Ty już wiesz, że lubię wynalazki i próbuje sama coś konstruować. - Aoxis nerwowo się zaśmiała. - Chociaż jak już ci mówiłam, często moje wynalazki kończą w kawałkach.

Celim uśmiechnął się, chcąc ukryć fakt, że nie pamięta niczego takiego. Aoxis podzieliła się z nim faktami ze swojego życia, a on tak po prostu o nich zapomniał. Troszkę go to zirytowało, lecz nie pokazał tego po sobie. Kroczył obok Aoxis, dotrzymując jej tempa.

- Nasze hobby się łączą, lecz jednak ja nie konstruuję, a tworzę... - Celim szukał odpowiedniego słowa - sztukę.

- Sztukę? Jesteś artystą? - spytała zaaferowana Aoxis. Nigdy nie spodziewałaby się, że uzyska od Celima taką odpowiedź. Filizjanka rozważała nawet, że chłopak sobie z niej żartuje i sztuką nazywa to, co ona uważa za zwykłe tworzenie wynalazków.

Celim roześmiał się. Mina jego przyjaciółki była bezcenna. To zaskoczenie i niedowierzanie na jej twarzy... Celim przystanął, a Aoxis zauważywszy to, także się zatrzymała. Posłała chłopakowi ponaglające spojrzenie. Mimo wszystko nie chciała spóźnić się na technologię. Nie wybaczyłaby sobie tego. Nawet jeśli Celim miał jej powiedzieć bądź pokazać coś ciekawego.

- Zrobiłem to sam. - pochwalił się Celim, ściągając z szyi rzemyk, z wisiorkiem. Była to dość niecodzienna ozdoba. Była wykonana z małych śrubek, kółka zębatego i czegoś jeszcze, czegoś, co Aoxis nie rozpoznawała.

Celim przybliżył przedmiot w stronę Aoxis, a ta stanęła na palcach, chcąc widzieć go dokładniej. Chłopak pokręcił głową, dając wisiorek do rąk przyjaciółki. Filizjanka dokładnie obejrzała ozdobę, a kiedy dotarło do niej czym jest przedmiot, którego na początku nie potrafiła rozpoznać, poczuła wielką ekscytację. Uczucie to zostało podjudzone przez radość, którą czuła.

- To brin... - wyszeptała Aoxis, przybliżając do siebie kawałek czerwonego kryształu. - Jak... Scaliłeś go z...!

Aoxis nie potrafiła się wysłowić. Połączenie magicznego silnika, a nawet jego kawałka, było czymś nieprawdopodobnym. Brin... Kryształ, który powstawał w Edit. Jedna z dum Editów. Celim zrobił z jego odłamka, śrubek i zębatki przepiękny wisiorek. To była biżuteria godna wspaniałego wynalazcy.

Celim wypiął pierś do przodu, dumny ze swojego osiągnięcia i zachwytu Aoxis. Biżuteria i inne ozdoby, które tworzył były dość kontrowersyjne. Wiele osób uważało je za coś niewłaściwego. Nikt nie mógł pojąć, że spod rąk pół Xesjana i pół Filizjana, wychodziły takie rzeczy, rzeczy, które niejednokrotnie przyprawiały innych o szybsze bicie serca i dreszcze.

- Tak, mówiąc szczerze zrobiłem go w niedzielę. Rodzice przesłali mi kilka moich rzeczy. - odparł Celim.

- To jest wspaniałe! - zawołała Aoxis, całkowicie ignorując słowa swojego przyjaciela. Była oczarowana wisiorkiem. Bardzo się jej podobał.

- Cieszy mnie to... - wyszeptał Celim bardziej do siebie niż do swojej przyjaciółki.

Aoxis chciała zasypać chłopaka kolejnymi komplementami, gdy nagle zobaczyła, że w ich stronę zmierza wysoki mężczyzna, trzymający w dłoniach książę zatytułowaną "Technologia dla początkujących". Dziewczyna chwyciła przyjaciela za dłoń i trzymając w drugiej ręce własność chłopaka, zaczęła biec przed siebie. Celim nie protestował w ogóle nieprzygotowany na to, co zrobiła Aoxis. Nie rozumiał, co mogłoby ją podburzyć do tak nagłego i dziwnego zachowania.

- A...!

Tempo biegu było tak szybkie, że Celim nie był wstanie powiedzieć czegokolwiek. Aoxis pędziła jak szalona. Nie przejmowała się tym, że potrąciła bądź popchnęła delikatnie parę osób. Po prostu parła do przodu niczym lwica, która chciała za wszelką cenę dostać się do swojego młodego. Xesjan posyłał mijanym kadetką przepraszające uśmiechy, lecz nikogo one nie obchodziły. Filizjanka zatrzymała się dopiero pod klasą od technologii, a jej oddech był bardzo płytki. Pierś Aoxis unosiła się w zastraszająco szybkim tempie, a jej ciało odrobinę drżało. Celim także był zmęczony, lecz w jego przypadku było to ledwie widoczne. Aoxis jednak wyglądała tak jakby zaraz miała paść z wycieńczenia.

- Nie chcesz przejść się do pielęgniarki? - spytał Celim, lecz Aoxis tylko posłała mu ostrzegawcze spojrzenie. Był to znak, że nie zamierzała iść do Rity. - Jeśli ci się pogorszy to zatargam cię tam, choćbyś miałabyś mnie za to znienawidzić. - ostrzegł Celim.

Aoxis przekręciła oczyma, po czym zwróciła przyjacielowi jego wisiorek.

- Nie... ma... martw... się... o... o... mnie - wydyszała Aoxis.

Aoxis nie chciała, by ktoś jeszcze patrzył na nią jak na jakąś niepełnosprawną. Rozumiała, że przez ostatnie wydarzenie była słabsza, lecz nie oznaczało to, że choćby minimalny wysiłek fizyczny ją zabije. Fakt, była zmęczona jak nigdy, lecz nie było to niczym znaczącym! Każdy może dostać zadyszki po biegu!

- Aoxis, jesteś moją przyjaciółką, więc chyba logicznym jest, że będę się o ciebie martwić. - wyjaśnił zirytowany Celim. Nie rozumiał dlaczego jego koleżanka, była aż tak uparta.

Aoxis przekręciła oczyma, lecz nic nie powiedziała. Celim był zaskoczony, że Filizjanka zostawiła jego słowa bez żadnego komentarz, lecz po chwili zrozumiał, co było powodem jej milczenia. Obok nich przeszedł wyższy od Celima mężczyzna, który swoim wyglądem przywodził na myśl jakiegoś kata. Nawet rysy jego twarzy były ostre, a spojrzenie chłodne tak bardzo, że mogłoby zamrozić płomienie.

- Wchodźcie! - zawołał profesor, poprawiając trzymaną przez siebie książkę.

Aoxis nawet nie czekała na Celima. Jeszcze odrobinę zdyszana, biegiem skierowała się do wnętrza klasy. Nie liczyło się dla niej nic, jak tylko przedmiot, który zdołała już bezwarunkowo pokochać. Wszyscy przepuszczali ją, nie chcąc wejść w drogę rozweselonej nastolatce. Wiele osób nie rozumiało jej szczęścia. Nie wiedzieli co takiego mają w sobie wynalazki, że ktoś aż tak bardzo się ciszył na lekcję z nimi związaną.

Wystrój klasy przyprawił Aoxis o szybsze bicie serca. Miała wrażenie, że zaraz zemdleję z zachwytu. Filizjanka przystanęła, chłonąc wzrokiem wszystko wokół. Ławki były wykonane z metalu i znajdowały się jakieś osiem metrów od biurka nauczyciela, obok którego stał zasłonięty przez białą płachtę przedmiot. Na ścianach wisiały rozmaite mechanizmy, a w żelaznych gablotach obok drzwi, było wiele przedmiotów. W tym niezliczona ilość magicznych silników. Aoxis odruchowo przypomniała sobie o wisiorku wykonanym przez Celima, by chwilę później zawiesić wzrok na gablocie za biurkiem nauczyciela. Przedmioty w szafce, były ukryte pod stertą magicznych zaklęć. Dziewczynę przeszły dreszcze, a dłonie zaczęły nieprzyjemnie mrowić, chcąc zmusić Aoxis do działania. Pragnęła odkryć, co kryje się pod tą magią i chociaż przez moment coś poskręcać. To było niczym uzależnienie. Zniecierpliwiona nastolatka usiadła w pierwszej ławce i zaczęła nerwowo przebierać nogami. Jej zachowanie było zabawne, lecz wreszcie mogła uczyć się o czymś, co szczerze kochała. Aoxis pomyślała nawet, że ta akademia może nie będzie aż tak zła.

Celim usiadł obok Aoxis i zobaczywszy jak wygląda klasa, był bardzo zaskoczony. Nie spodziewał się ujrzeć czegoś takiego. Bardziej obstawiał, że będzie to zwykły pokój z kilkoma rzędami ławek. Jednak... Coś było nie tak. W pomieszczeniu było bardzo mało uczniów, a nawet pośród tej grupki, Celim nie był wstanie dostrzec żadnego Muliana i Kasoneriana.

- Witam wszystkich na pierwszych zajęciach z technologii. Mam nadzieję, że z przyjemnością będziecie uczęszczać na moje lekcje! - zawołał profesor, rzucając książkę od technologii na swoje biurko.

Aoxis jakby tylko mogła, to wykrzyczałaby jak szczęśliwa jest. Nie chciała jednak wyjść przed Xesjanem na bardziej nienormalną niż dotąd. Była pewna, że nauczyciel zauważył jej dziwne zachowanie na korytarzu, kiedy wręcz przed nim uciekła.

- Zacznijmy od tego prostego pytania. Kto z was próbował samemu lub przyglądał się jak ktoś inny konstruuje maszynę? - spytał profesor, oczekując aż kadeci uniosą ręce do góry.

Niestety, ale mniej niż połowa uczniów zgłosiła to, że widziała bądź posiadała większą wiedzę na temat wynalazków.

- Rozumiem i jakoś ten widok mnie to nie dziwi. W waszej grupie jest bardzo mało Editów i Xesjan. Większość to Filizjanie, Mulianie i Kasonerianie - uznał nauczyciel cierpko. - Nie oznacza to jednak, że w jakikolwiek sposób was to dyskryminuje. Wręcz przeciwnie. Wasze osiągnięcia będą o wiele bardziej wspaniałe niż te należące do Xesjan i Editów. Możecie pokazać, że Filizjanie nie są osobami niepełnosprawnymi, że też jesteście wstanie stać się wielcy.