Dzieje utopii - od Platonado początków XX wieku
1. Państwo jako utopia
W jednym ze swych najważniejszych dialogów, w Państwie, Platon rozważa problem doskonałego ustroju społecznego, temat, który w ciągu następnych stuleci będzie podejmowany wciąż na nowo, a jego aktualność w naszych czasach wzrastać. Jednak określenie najlepszego ustroju nie jest w tym dialogu celem najważniejszym, a w każdym razie nie jedynym. Państwo dotyczy także problematyki duszy człowieka, która - zdaniem filozofa - ma strukturę podobną do państwa. Dialog otwiera dyskusja nad pojęciem sprawiedliwości, ściśle związanym z kategoriami jedności i harmonii. W duszy człowieka pojawia się ona wtedy, gdy rozum panuje nad "niższymi" jej częściami (ambicja, popędy); w państwie zaś osiąga się ją pod rządami mędrców - filozofów, tych, którzy wiedzą, co to jest dobro, i potrafią utrzymać sprawnie funkcjonujące społeczeństwo, w którym "każdy robi to, co do niego należy".
Platońska utopia wyrasta z krytyki rzeczywistych stosunków. Platon żyje w epoce, w której sprawiedliwość stała się pustym pojęciem, w życiu zaś decyduje siła i bezwzględność:
Więc spośród tych niewielu ci, co przyszli i zakosztowali, jaką słodycz i szczęście daje to dobro, i dostatecznie się napatrzyli szaleństwu szerokich kół i zobaczyli, że po prostu nikt nie prowadzi w państwach jakiejś polityki zdrowej i że nie ma się z kim sprzymierzyć, żeby pójść sprawiedliwości na pomoc i nie zginąć, tylko jakby człowiek wpadł pomiędzy dzikie zwierzęta i ani razem z nimi ludzkiej krzywdy płodzić nie chce, ani się sam jeden w walce przeciw powszechnemu zdziczeniu ostać nie potrafi, zanim by się na co mógł przydać państwu i przyjaciołom, a ginąc przed czasem, zejdzie bez pożytku dla siebie i dla drugich; więc jak sobie człowiek to wszystko razem zrachuje, to cicho siedzi i to tylko robi, co do niego należy; zupełnie tak, jakby wicher zimą niósł kurz i ulewę, a on by gdzieś pod murkiem przystanął i widział pełno nieprawości w innych, a sam byłby zadowolony, jeżeli jakoś zachowa ręce czyste, wolne od śladów ludzkiej krzywdy i od obrazy boskiej, i tak to życie tutaj spędzi, a kiedy przyjdzie odejść, to odejdzie nie bez nadziei pełnej uroku; łagodnie i przy dobrej myśli1.
Obecna w Państwie ostra krytyka społeczeństwa i państwa współczesnego autorowi dialogu jest znamienną cechą, punktem wyjścia wszystkich późniejszych utopii. Utopię bowiem cechuje niezadowolenie z teraźniejszości; temu, co jest, utopia przeciwstawia to, co być powinno, złu - dobro. Wynika stąd następna ważna cecha utopii: oparcie jej na transcendentnym ideale. To, co mówi Sokrates na temat sprawiedliwości i jej funkcji w idealnym państwie, nie wywodzi się z doświadczeń żadnego państwa konkretnego, lecz jest odbiciem nauki Platona o duszy i jej częściach ukazanych w powiększeniu, jako obraz państwa i jego stanów. Werner Jaeger w Paidei wyprowadza stąd wniosek, iż Platonowi państwo potrzebne jest tylko jako środek do celu, którym jest pokazanie istoty i działania sprawiedliwości w duszy człowieka. Wniosek ten jest zbyt skrajny, bowiem jak sam Jaeger zauważył później:
Doskonały człowiek może powstać tylko w doskonałym państwie i odwrotnie: konstrukcja takiego państwa musi mieć na celu wychowanie człowieka. Stała odpowiedniość struktury duszy ludzkiej i państwa, pewnych typów ludzkich, i typów ustroju (...) opiera się na tej zasadzie2.
"Idealne państwo" i "sprawiedliwy człowiek" to wzory, które czekają, aż naśladowanie wcieli je w rzeczywistość. Realizację utopii należy rozpocząć od władzy. Jedynie władca-filozof może stworzyć w państwie odpowiednie ramy dla prawdziwej paidei, wychowania człowieka zgodnie z ideałem człowieczeństwa. W myśli Platona politeia i paideia splatają się w całość; państwo jest tłem, jedynym odpowiednim otoczeniem dla człowieka sprawiedliwego.
Platon konstruuje ów transcendentny ideał w oparciu o naczelną wartość, sprawiedliwość, która w życiu współczesnym została, jego zdaniem, zaprzepaszczona. Państwo - to obraz, wzór zawieszony jak gdyby w powietrzu nad światem rzeczywistym, stan doskonały ostro skontrastowany ze społeczeństwem współczesnym autorowi tej wizji. Z tego statusu świata "jak gdyby" wynika też kolejna kwestia: realizacji utopii. U Platona rządy filozofów, konieczne dla zaprowadzenia idealnego stanu, są mało prawdopodobne, chociaż nie wykluczone.
- Ja rozumiem - powiada - Ty masz na myśli to państwo, o którymeśmy mówili zakładając je. Ono leży w kraju myśli, bo na ziemi, przypuszczam, że nigdzie go nie ma.
- A może w niebie - dodałem - leży jego pierwowzór u stóp bogów; dla tego, który chce patrzeć, a patrząc urządzać samego siebie. A to nie stanowi żadnej różnicy, czy ono gdzieś już jest, czy dopiero będzie3.
Tak więc realizacja utopii ma polegać na tym, by mając przed oczami idealny wzorzec, strukturę całości, pracować nad sobą, nad doskonaleniem własnej duszy. Jednym słowem utopia potrzebna jest po to, by orientować działania jednostki. Z drugiej strony jednak wychowanie jednostek, prawdziwa paideia, może się dokonać tylko w obrębie optymalnej struktury społecznej4.
Platońskie utopijne państwo jest miejscem - przestrzenią życiową dla filozofa, możliwą do realizacji we własnej duszy lub w społeczeństwie. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z outsiderem, człowiekiem, który wbrew złemu wychowaniu wpajanemu mu przez istniejące społeczeństwo, dzięki nadzwyczajnej łasce bogów może sam się kształtować. Dzieje się to na zasadzie wyjątku graniczącego z cudem, ponieważ Platon - jak większość utopistów - przyjmuje założenie, iż postawy ludzkie kształtowane są przez instytucje. W pełni zatem urzeczywistnić się może ów ideał w społeczeństwie, poprzez zbiorowe wychowanie, gdy władzę przejmą filozofowie. Zatem państwo jako miejsce, w którym struktura społeczna służyć będzie wychowaniu człowieka mądrego i sprawiedliwego - do tego sprowadzałaby się istota utopii Platona.
Idealne społeczeństwo oznacza więc u Platona stan, w którym ludzie będą sprawiedliwi, ale oznacza także doskonale funkcjonującą jedność. Tę jedność człowieka i państwa osiąga się przez wychowanie, na które filozof, podobnie jak większość utopistów, kładzie ogromny nacisk. Jednakże tę jedność w koncepcji Platona uzyskuje się w oparciu o wartości, o prawdę, inaczej niż w dwudziestowiecznych koncepcjach - o czym zapominają współcześni myśliciele oskarżający Platona o totalitaryzm. Należy do nich m.in. Karl Popper, który kwestionując platońską koncepcję, mówi, iż nie należy filozofom, ani żadnej innej elicie, dawać ogromnej, niekontrolowanej władzy, gdyż ryzyko jej nadużycia jest zbyt duże5. Jednak, jak wspomniałam, rządy filozofów w platońskim państwie oparte były na prawdzie, rządzący nie ustalali arbitralnie praw i zasad; ich kwalifikacje polityczne brały się stąd, iż oni właśnie znali prawdę. Totalitaryzm dwudziestowieczny zatracił ów związek z obiektywnie istniejącym ideałem, dlatego też tego rodzaju paralele między myślą Platona a naszą współczesnością mają charakter prezentystyczny6.
Platońskiemu Państwu należało tu poświęcić więcej uwagi, gdyż Platon jest twórcą konwencji, jakby archetypu myślowego, określonego sposobu myślenia o społeczeństwie. Dzieło wielkiego filozofa-idealisty można także i w tym wypadku przeciwstawić poglądom Arystotelesa. W koncepcji politycznej Arystotelesa odnajdujemy bowiem zapowiedź stanowiska konserwatywnego, poprzestającego na doradzaniu drobnych zmian, ulepszeń w istniejących ustrojach i instytucjach, na wybieraniu najlepszego spośród nich. Stanowisko to najpełniej wyraża arystotelesowska Polityka, w której zresztą autor poddaje gruntownej krytyce koncepcje polityczne Platona7.
2. Utopia Tomasza More'a
Słowo "utopia" wprowadził Tomasz More w książeczce, która zapoczątkowała literacki gatunek opowieści o doskonałym społeczeństwie. U Platona, co prawda, też można było odnaleźć próby przedstawienia idealnego społeczeństwa "w ruchu" (opis życia Ateńczyków, którzy pokonali Atlantydów w Kritiasie), lecz miały one charakter szkicowy. Utopia More'a zawiera dwa znamienne wątki: w pierwszej księdze pojawia się krytyka systemu feudalnego w ówczesnej Anglii, w drugiej zaś zostaje mu przeciwstawiona wizja doskonałego, rozumnie zorganizowanego społeczeństwa bez własności prywatnej. Z tego względu niektórzy polscy badacze8, idąc śladem interpretacji Karla Kautsky'ego9, uważają More'a za prekursora socjalizmu i twórcę wizji społeczeństwa komunistycznego. Myślę jednak, że trzeba tu, podobnie jak w wypadku Platona, zachować dużą ostrożność, nakładając współczesne kategorie na dawne teorie społeczne. Podobieństwa między wizją More'a a komunizmem Marksa i Engelsa są powierzchowne, polegają na zniesieniu własności prywatnej. U More'a, inaczej niż w wizji marksistowskiej, idealne społeczeństwo żyje w stanie natury, poza tym autor nie przewiduje realizacji swej wizji, nie wskazuje środków jej urzeczywistnienia. W zakończeniu swojej książki stwierdza jedynie, iż: "w państwie Utopian istnieje dużo takich urządzeń, których raczej życzyłbym naszym państwom, niż się po nich spodziewał"10.
Utopię More'a określić więc można jako odważny eksperyment myślowy11, którego celem jest ukazanie pewnej perspektywy dla społeczeństw, określonego wzoru. More nie próbuje ulepszać stosunków angielskich, lecz odnajduje we współczesnym społeczeństwie element będący źródłem zła - kwestię własności - i tworzy model społeczeństwa bez własności prywatnej.
Inne utopie tego okresu, podobnie jak dzieło More'a, są odważnymi śmiałymi projektami bez perspektyw ich realizacji. Nowa Atlantyda Franciszka Bacona (1626) jest projektem społeczeństwa, w którym zastosowana praktycznie nauka umożliwiła ukształtowanie doskonałego ustroju12. Państwo Słońca Tomasza Campanelli (1623) zawiera także opis uporządkowanego rozumnie społeczeństwa bez własności prywatnej, w którym życie przebiega na wzór klasztorny, pod rządami elity - co gwarantuje doskonałość ustroju13.
Znaczenie owych wczesnych, renesansowych utopii było ogromne. Ukształtowały one bowiem nowożytny sposób myślenia o społeczeństwie, zarysowały perspektywy rozwoju ludzkości, wytyczyły szlak, którym podążać będą następne stulecia, stopniowo próbując realizacji utopijnych celów, aż do załamania się tej wizji w wieku XX. Nawiązania do utopii Morusa odnaleźć można w koncepcjach radykalnych demokratów i socjalistów, upatrujących głównej przyczyny zła społecznego we własności prywatnej. Bacon wpłynął na oświeceniowy sposób myślenia oraz na ukształtowanie się utopii technologicznej, której apogeum przypadło na koniec XIX stulecia. Utopijną wizję Campanelli przypominać będą koncepcje radykalnego komunizmu. Uniformizacja i kolektywny, koszarowo-klasztorny tryb życia staną się później, obok konsekwencji technologicznego rozwoju, głównym przedmiotem antyutopijnej krytyki.
Utopia Morusa zapoczątkowała nowy gatunek literacki, którego cechą główną było użycie fikcji do opisu doskonałego społeczeństwa. Jednak, zdaniem Andrzeja Zgorzelskiego, istotnym wyznacznikiem literackości utworów należących do tego gatunku jest fantastyka i wpisany w strukturę dzieła element zaskoczenia, zdziwienia. Z powodu braku świata fantastyki w Utopii Zgorzelski odmawia jej miana utworu w pełni literackiego14. Zbliża się ona raczej do literatury stosowanej, do platońskiego dialogu. Dopiero Nowa Atlantyda Bacona zawiera ów literacki świat fantastyki. Dzieło to przedstawia dwa skontrastowane światy: stary i nowy, który zadziwia i ma pouczać. Element fantastyki objawia się tu w reakcji narratora na oglądaną przezeń rzeczywistość, w reakcji zaskoczenia, zdziwienia.
Narracja w owych wczesnych utopiach prowadzona jest w pierwszej osobie, czasem występuje kilku narratorów opowiadających o nowym świecie. Przy tym - zdaniem Zgorzelskiego - Nowa Atlantyda ma dojrzalszy literacko charakter od Utopii Morusa, także z tego względu, że przybiera formę opowiadania z wyraźnie zarysowaną fabułą. Natomiast druga część Utopii
to długi monolog Hythlodaya, poświęcony obyczajom i prawom nieznanego kraju. W ramach tego monologu trudno odnaleźć strukturę podawczą opowiadania; przeważająca większość tekstu to opis informujący, suchy, oficjalny, prawie naukowy w swej oszczędności, logicznie ułożony działami tematycznymi, od geografii wyspy, do spostrzeżeń dotyczących religii jej mieszkańców. Akcji nie ma tu prawie w ogóle15.
Późniejsza ewolucja narracji jest zjawiskiem znamiennym, jak pisze Zgorzelski:
Narrator to jeszcze jeden element struktury utworu, który w rozwoju utopii przechodził ewolucję od wyraźnego związania go z empirią (autor-narrator u More'a), poprzez fikcyjnego narratora w pierwszej osobie, do wszechwiedzącego narratora w trzeciej osobie z Men Like Gods16.
Wspomnianej ewolucji narratora towarzyszy rozwój gatunku utopii i świadomości utopijnej. Proces ten doprowadzi do pojawienia się w XX wieku literackiej antyutopii. W Brave New World Aldousa Huxleya zacieśnienie wszechwiedzy narratora oznaczać już będzie klęskę utopii, niemożność zrozumienia przez jednostkę otaczającego ją świata. Ograniczenie wszechwiedzy narratora do wiedzy bohatera prowadzącego oznacza rezygnację z ambicji zrozumienia całej rzeczywistości; w sytuacji tej możliwe są tylko jej oglądy i opisy cząstkowe. Proces ten, obserwowany w rozwoju literackiej utopii, jest procesem równoległym do przemian, które zaszły we współczesnej narracji powieściowej17.
3. Oświeceniowe utopie stanu natury
Utopie oświeceniowe przynoszą koncepcję stanu natury; upatrując źródło zła w cywilizacji, przeciwstawiają jej obraz życia szczęśliwego, w jedności z naturą. Najpełniej myśl tę wyraził Jan Jakub Rousseau. O założeniach russowskiej utopii pisze Bronisław Baczko:
Krytyka rzeczywistości kwestionuje społeczne i moralne zasady istniejącego porządku, kwestionuje zarówno legalność systemu władzy, jak i stosunki moralne, na których się on opiera. Taki ideał nowych stosunków sięga do "zasad" innych, przeciwstawnych istniejącym, i przeciwstawia istniejącej moralności inną moralność, "człowiekowi pozostającemu w sprzeczności ze sobą" inny, harmonijny typ osobowości. Niezależnie od stopnia swej konkretyzacji, jest to, w swej opozycji i transcendencji wobec istniejących stosunków społecznych, całościowa wizja społeczeństwa18.
Utopia Rousseau wyrasta więc z zanegowania istniejącej rzeczywistości. Wartością naczelną, w której imieniu owa krytyka się dokonuje, jest egalitaryzm. Rousseau projektuje układ idealny, w którym główne źródło zła - nierówność społeczna - zostanie zniesiona. Posługuje się przy tym koncepcją umowy społecznej. Istnieją, zdaniem Northropa Frye'a19, dwie koncepcje społeczne, które mogą być wyrażone tylko w postaci mitów: pierwsza, umowa społeczna, dotyczy początków, źródeł istniejącego społeczeństwa, druga, utopia, dotyczy celu, do którego ono zmierza. Rousseau łączy umowę społeczną z utopią, przy pomocy pierwszego mitu uzasadnia drugi; umowa społeczna jest u niego podstawą krytyki rzeczywistości współczesnej i zasadą projekcji pożądanego ustroju. Filozof jest przekonany, iż ów ideał jest w pełni możliwy do realizacji, nie przewiduje jednak środków wprowadzenia go w życie, nie nawołuje do rewolucji. Wbrew obiegowym opiniom, autor Umowy społecznej nie postulował powrotu do pierwotnego komunizmu, nie żądał zniesienia własności prywatnej. Zaproponował natomiast w Emilu pewien model edukacji. Russowski ideał wspólnoty społeczno-politycznej zawarty jest przede wszystkim w Umowie społecznej. Jego wyrazem literackim stała się Nowa Heloiza, ukazująca na przykładzie życia w Clarens obraz idealnej społeczności. Rousseau nie pojmuje "powrotu do natury" jako cofnięcia się ludzkości w czasie, sądzi, że jest to niemożliwe. Proponuje społeczeństwo zorganizowane tak, że stosunek współobywatelstwa dominować będzie nad wszelkimi innymi formami współżycia, będzie zasadniczą więzią między jednostkami. Ukryty radykalizm tej koncepcji odsłoniła dopiero wielka rewolucja francuska, która "nasyciła "Umowę społeczną" treściami politycznego działania masowego"20.
Pod bezpośrednim wpływem myśli Rousseau powstała pierwsza polska utopia: Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki. Krasicki satyrycznie przedstawionemu w pierwszej części książki obrazowi współczesnego życia przeciwstawił w drugiej części wizję idealnej społeczności Nipuanów, gdzie ludzie żyją zjednoczeni z naturą, w szczęściu i spokoju. Życie w stanie natury u Krasickiego, naśladującego tu wyraźnie Rousseau, symbolizowało przeżycie, doznanie przez człowieka ładu moralnego oraz uznanie przezeń wartości autentycznych, przeciwstawianych pozornym, cywilizacyjnym21.
Miejsce Jana Jakuba Rousseau w filozofii oświeceniowej jest wyjątkowe. Dokonał on ważnego kroku: natura, która w koncepcjach Holbacha czy Helwecjusza jawiła się jako fakt dający się poznać, odkryć, u Rousseau staje się nakazem działania, dotyczy sfery woli. Nastąpiło tu więc przejście od porządku poznania do pojęcia porządku jako nakazu wewnętrznego dla członków społeczeństwa, nakazu działania. W koncepcji tej ukryte jest źródło, legitymacja oświeceniowych tendencji totalitarnych22. Rousseau jednak, krytykując własność prywatną, nie nawoływał do jej obalenia. Natomiast Morelly i Gabriel Bonnot de Mably żądali w swych dziełach obalenia własności prywatnej i stworzenia ustroju, w którym wszystkie sfery życia podporządkowane byłyby państwu.
Code de la Nature (1755) Morelly'ego składa się z dwóch części: z rozprawy o prywatnej własności będącej źródłem zła społecznego i deprawacji moralnej człowieka oraz z projektu konstytucji idealnego komunistycznego społeczeństwa. "W myśl intencji autora pomiędzy tymi całościami zachodzi niewątpliwie ścisły związek: rozprawa stanowi uzasadnienie podstawowych założeń projektu konstytucji, ów projekt zaś jest konkretyzacją wizji idealnego społeczeństwa zarysowanej w rozprawie"23. Utopijna wizja radykała oświeceniowego opiera się na krytyce własności prywatnej, jako źródła wszelkich nieszczęść, i na przekonaniu, że porządek natury wszczepiony ludziom przez przyrodę może zapewnić szczęście ludzkim zbiorowościom. Powrót do tego porządku, z którym ludzkość zerwała, umożliwi rozum. Uczniem i kontynuatorem myśli Morelly'ego w okresie wielkiej rewolucji francuskiej był Babeuf. Nie snuł on jednak już wizji przeznaczonej do realizacji w nieokreślonej przyszłości, lecz koncentrował się na współczesnej mu epoce.
Morelly'ego, jak i Babeufa można uważać za prekursorów marksizmu. Morelly podkreślał zależność sytuacji społecznej od stosunków ekonomicznych, Babeuf zaś dokonał przejścia od utopijnej wizji, oderwanej od rzeczywistości, do działania rewolucyjnego, nakazującego ją zmieniać. Zdaniem Jacoba Talmona działalność Babeufa w czasie wielkiej rewolucji francuskiej była przykładem przejścia w praktyce od demokracji, jako wizji utopijnej, do demokracji totalitarnej24.
Do koncepcji oświeceniowych, do naturalizmu Rousseau i do radykalizmu Morelly'ego, nawiązywała inna polska utopia, Podróż do Kalopei (1817) Wojciecha Gutkowskiego25. Zawierała ona wizję nowego porządku społecznego w państwie Kalopów (odwrócenie słowa: Polak), którego urządzenia bardzo przypominały stosunki panujące w Utopii Morusa. Gutkowski nawiązywał też do tradycji baconowskiej, podkreślając doniosłe znaczenie wynalazków technicznych dla społeczeństwa. Utopijne dzieło oficera napoleońskiego i członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk nie wywarło jednak wpływu na myśl i literaturę polską, spoczywało bowiem w rękopisie aż do 1956 roku.
4. Wątki utopijne w dziewiętnastowiecznym socjalizmie
Niektórzy badacze dostrzegają zasadniczy przełom w dziejach utopii między XVIII i XIX stuleciem. Najbardziej skrajne stanowisko zajmuje Judith Shklar, która stawia tezę, iż po rewolucji francuskiej utopia się skończyła, jej miejsce zajęły ideologie, w tym przede wszystkim socjalizm26. Słowa "ideologia" używa ona nie w sensie mannheimowskim, lecz potocznym. Polemizuje także z Mannheimem w kwestii definicji utopii. Spór polega na tym, że dla Shklar utopią jest skrajnie racjonalistyczny sposób myślenia o społeczeństwie, projektowanie ustroju społecznego według zasad rozumu. Stąd pochodzi przeciwstawienie racjonalnego i utopijnego oświecenia - irracjonalnemu, nie-utopijnemu romantyzmowi. Tymczasem większość teoretyków utopii nie podziela tego poglądu. Utopia nie musi być tylko wyrozumowanym projektem, może być także spontaniczną, intuicyjną wizją "stanu szczęśliwości ludzkiej". Jak sądzi Frye, społeczeństwa utopijne nie są rządzone przez rozum, lecz przez rytuał. Racjonalne jest tylko uzasadnienie, objaśnienie rytualnych zachowań27.
Zdaniem Judith Shklar za upadkiem utopii przemawiają następujące argumenty: począwszy od XIX wieku, społeczeństwo utopijne nie jest lokowane "nigdzie", lecz w przyszłości; od tego czasu także utopijne wizje zawierają żądanie ich realizacji. Klasyczną utopię krytyczną wobec rzeczywistości zastąpiły ideologie nakazujące tę rzeczywistość zmieniać. Teza ta jednak nie jest słuszna. Przeciwieństwem bowiem utopijnego "nigdzie" jest "tu i teraz", a nie "w przyszłości". Przy pewnych założeniach egzystencjalnych przyszłość ma status ontologiczny podobny do wyspy Utopii. Jak pisze Jerzy Szacki, utopia czasu pozostaje w takim stosunku do czasu historycznego, jak utopia miejsca do przestrzeni geograficznej. "Ważne jest dla niej tylko to, aby ów czas przez nią uprzywilejowany, owe szczęśliwe "kiedyś", mówił "nie" czasowi teraźniejszemu"28. Ponadto, w niektórych utopiach, począwszy od dziewiętnastowiecznych, pojawiło się żądanie ich realizacji, lecz oznacza ono wyłącznie nową odmianę utopii. Przy czym warto zauważyć, iż owe utopie heroiczne, zawierające program działania i nakazujące uczestnictwo w procesie przemiany rzeczywistości, bynajmniej nie spowodowały zaniku dawnej formy utopii "ucieczki", której jednym z nowszych przykładów są Ludzie jak bogowie Herberta G. Wellsa.
Poglądy Shklar na temat utopii, a także wyrażona w jej książce After Utopia29 teza, iż wraz z utopią umarło klarowne, klasyczne myślenie polityczne, nie zostały przez autorkę przekonująco uzasadnione. Ze zgromadzonych przez nią argumentów, mających świadczyć za upadkiem utopii, równie dobrze można wyciągnąć wniosek, iż socjalizm w XIX stuleciu przejął tradycję myśli utopijnej i kontynuował ją. Koronny argument - pojawienie się utopii czasu - można interpretować jako zmianę konwencji. Utopie Morusa czy Campanelli, utopie miejsca, związane były z literaturą podróżniczą. Utwory takie, jak np. Merciera Rok 2440, łączą się z konwencją powieści fantastycznej; zmyślona wyspa upozorowana zostaje na antycypację30. Utopia czasu jest bogato reprezentowana aż po dzień dzisiejszy, zarówno jeśli chodzi o dzieła literackie, "obrazy z przyszłości", jak też w sferze myślenia utopijnego. Owe "uchronie" zresztą umieszczane są nie tylko w przyszłości, lecz i w przeszłości. Starożytność znała dwa tego rodzaju mity: raju utraconego i wieku złotego, w średniowieczu ten sposób myślenia odnajdujemy w koncepcji Joachima z Fiore.
W wieku XIX nastąpił ogromny wzrost koncepcji utopijnych, być może związany z tym, iż wzrosła świadomość możliwości ich realizacji. Jednak nie tylko rewolucja francuska spowodowała ten istotny przełom, lecz nowy sposób pojmowania historii, upowszechnione od czasów oświecenia pojęcie postępu, a przede wszystkim rewolucja naukowo-techniczna. Wszystkie te czynniki złożyły się na to, iż od końca XVIII wieku w myśli utopijnej zaczęło się pojawiać żądanie jej realizacji; przejście między ideałem, a "tu i teraz" stało się wyraźne. Rewolucja francuska była jedną z propozycji tego przejścia. Drugi rodzaj możliwości, znacznie bardziej popularny, otwierała technika; było to przejście ewolucyjne. Nasuwa się w tym miejscu wniosek, iż właśnie ze względu na kwestię realizacji różnorodną myśl utopijną XIX wieku można zaklasyfikować jako oscylującą między dwoma zasadniczymi biegunami: utopią romantyczno-rewolucyjną i pozytywistyczno-ewolucyjną. Oczywiście, kategorie te trzeba traktować jako dwa sztywne punkty na skali, do których poszczególne odmiany utopii bardziej lub mniej się zbliżają.
Socjalizm zasadniczo zbliżał się do pierwszego ze wspomnianych nurtów, choć naprawdę rewolucyjny był tylko marksizm, zaś socjalizm utopijny, jak i socjalizm amerykański w końcu XIX stulecia, nawiązywały do ewolucyjnej odmiany. Koncepcje socjalistów utopijnych (Saint-Simona, Fouriera, Owena) zakorzenione były w oświeceniowych teoriach uniwersalnego prawa naturalnego, którego znajomość miała pozwolić ludziom zorganizować rozumnie życie społeczne. Socjalizm ten, dzieląc z socjalizmem Marksa i Engelsa wizję społeczeństwa komunistycznego, nie podał środków jej osiągnięcia. Myśl o rewolucji zdecydowanie odrzucano. Podejmowane były natomiast próby urzeczywistnienia zasad utopijnych w komunach, wyspach idealnych w morzu krytykowanej rzeczywistości. Próby te, w większości nieudane, spotkały się z ostrą krytyką Marksa i Engelsa. Odrzucali oni ów socjalizm właśnie z powodu jego "utopijności", to znaczy głoszenia wizji doskonałego społeczeństwa bez wskazania sił i środków, które ją urzeczywistnią. Zarzucali także koncepcjom tym kreowanie idealnego świata w oparciu o abstrakcyjne idee natury, sprawiedliwości, wolności, krytykowali naiwną wiarę w możliwość szczegółowego zaprojektowania socjalizmu31.
Marksizm mniej uwagi poświęcał wizji społeczeństwa idealnego i jej szczegółom, koncentrował się natomiast na drodze osiągnięcia tej wizji i opierając się na analizie współczesnej rzeczywistości, upatrywał w proletariacie siłę zdolną zrealizować utopię. Jednak z całą pewnością marksizm zawierał wizję doskonałego społeczeństwa zbliżoną do tej, którą formułowali socjaliści utopijni. Upowszechnieniem tego właśnie aspektu myśli Marksa i Engelsa był marksizm niemieckiej socjaldemokracji w ostatnich dziesiątkach XIX wieku (Bebla, Kautsky'ego). Koncepcje te omówione zostaną w rozdziale następnym.
Leszek Kołakowski wywodzi obecny w marksizmie utopizm z tradycji romantycznej. Jego zdaniem marksizm odziedziczył po romantyzmie wątek krytyki zatomizowanego społeczeństwa kapitalistycznego, w którym zanikają więzi między jednostkami. Zarówno marksizm, jak i myśl romantyczna "organiczna" atakowały filozofię liberalizmu, podzielały zaś koncepcję wolności jako dobrowolnej więzi osobnika z całością społeczeństwa. Romantyzm jednak postulował powrót do dawnych form życia społecznego (utopię retrospektywną), marksizm zaś wierzył w postęp technologii, który przezwycięży zło dotąd wyrządzane przez technikę32.
Marks, podobnie jak romantycy, wierzył w możliwość przezwyciężenia antynomii między jednostką a społeczeństwem. Ostro odczuwaną w tej epoce sprzeczność między dobrem jednostki a dobrem społeczeństwa w koncepcji Marksa miał znieść proletariat33. Zatem utopia w marksizmie sprowadzałaby się do ostrej krytyki kapitalistycznego społeczeństwa i przeciwstawienia mu wizji społeczności idealnej, w której zniknie konflikt między jednostką a społeczeństwem i człowiek uzyska pełną samorealizację.
Podkreślany także przez Adama Ulama wysoce utopijny charakter dziewiętnastowiecznego socjalizmu wiąże się z faktem, iż prądem dominującym w tym stuleciu, zarówno w polityce, jak w sferze intelektualnej, był liberalizm. Liberalizm był wówczas utopią, która się realizowała w życiu, socjalizm natomiast "zszedł do podziemia". Z chwilą, gdy zaczął być realizowany - co nastąpiło w XX wieku - stopniowo oddalał się od utopii34. Zmiana ta datuje się od czasów Stalina. Po rewolucji 1917 roku w oczach Zachodu Rosja uchodziła jeszcze za utopię zrealizowaną, gdzie panuje równość, zaś rządzi mądry i oświecony autokrata. Stopniowo jednak socjalizm i utopia rozdzieliły się. Utopia - obiecuje radykalnie odmienny od obecnego, cudowny świat. Komuniści, realizując utopię, musieli z tego zrezygnować35.
Zupełnie inny charakter miał socjalizm amerykański. Zdaniem Frye'a rewolucja przemysłowa, która wprowadziła koncepcję rewolucyjnego procesu do społeczeństwa, wpłynęła na ukształtowanie się w Ameryce wiary w utopizującą tendencję procesu produkcji; przekonania, iż utopijny standard życia może być osiągnięty tylko w Ameryce. I amerykański punkt widzenia, i komunistyczny, mimo wszystkich różnic, opierały się na założeniu, iż wzrost kontroli człowieka nad środowiskiem jest też wzrostem kontroli nad jego przeznaczeniem36.
Amerykańska utopia socjalistyczna wyłoniła się z innego podłoża niż w Europie. Przed wojną domową w USA zakładano - z inspiracji europejskich socjalistów utopijnych - wspólnoty, które trwały dość krótko. Po wojnie domowej prawie zanikły, zaznaczył się natomiast w latach 1880-1900 wyraźny wzrost powieści o tematyce utopijnej37, z których najsłynniejszą była książka Edwarda Bellamy'ego Looking Backward, 2000-1887. Utopijna literatura tego okresu w Ameryce rozpatrywała problemy społeczeństwa jako problemy ekonomiczne, postulowano przede wszystkim równy podział bogactw. Powieści te uważa się za wyrazicielki programu socjalistycznego. Jednak charakterystyczną ich cechą jest to, że żaden z utopijnych autorów nie przewidywał osiągnięcia społecznych celów przez użycie siły. Sądzili oni, że cele socjalizmu mogą zostać osiągnięte politycznymi, a nie rewolucyjnymi środkami. Próbowali też dotrzeć do ogromnej masy średnich klas i skłonić ludzi tych do działania w celu osiągnięcia powszechnego dobrobytu.
Walter Harry Green Armytage interpretuje amerykański utopizm w kategoriach religijnych, pisząc, iż Bellamy "ożywił poza chrześcijaństwem wiarę w millenium"38. Wyznawcy tej wiary w przemysłowe przeobrażenie świata założyli w Ameryce Nationalist Club - stowarzyszenie na wpół polityczne, na wpół religijne, które potem przybrało charakter partii politycznej. Z całą pewnością można stwierdzić, że utopiści tego okresu wywarli bardzo silny wpływ na opinię publiczną, ich książki przekazywały w formie popularnej filozofię struktur społecznych, zmiany i postępu, co musiało wywołać później daleko idące przemiany. Jak zauważył Glenn Negley, w okresie niczym nie ograniczonego indywidualizmu utopiści antycypowali "welfare state", racjonalizację, socjalizację, powszechną służbę zdrowia i inne rzeczy, które się wydawały fantastyczne i radykalne pod koniec XIX stulecia, lecz około roku 1950 stały się rzeczywistością39.
5. Utopie tradycjonalistyczne
Związek między utopią a socjalistycznym myśleniem zaznaczył się wyraźnie w dziewiętnastowiecznej Rosji (Hercen, Czernyszewski, "Pietraszewcy")40. Na gruncie myśli rosyjskiej zrodziły się także dwie odmiany anarchizmu: Bakunina i Kropotkina. Wcześniej jednak, już w pierwszej połowie XIX wieku, w koncepcji słowianofilów pojawiła się zakorzeniona w tradycji rosyjskiej wizja doskonałego społeczeństwa. Wizję tę można nazwać utopią tradycjonalistyczną, lub - za Andrzejem Walickim - utopią konserwatywną:
Utopią, ponieważ była to całościowa, uszczegółowiona wizja ideału społecznego, ostro przeciwstawiona rzeczywistości istniejącej, konserwatywną, a nawet reakcyjną, ponieważ był to ideał retrospektywny, umiejscowiony w przeszłości41.
Utopia słowianofilska nie miała charakteru racjonalnego projektu społeczeństwa przyszłości. Była to raczej wizja intuicyjna, oparta na religii i tradycji staroruskiej, bazująca na silnym przeciwstawieniu potępianej cywilizacji racjonalistycznej - ideałowi cywilizacji chrześcijańskiej. Podobne wątki odnaleźć można w filozofii polskiego mesjanizmu.
Mesjanizm był prądem charakterystycznym dla polskiej myśli XIX stulecia. Wychodząc od krytyki współczesnej kultury i opartej na racjonalizmie cywilizacji, łączył odczucie przełomowości aktualnej sytuacji, czasu "wielkiej przemiany", z przekonaniem o wyjątkowej roli, misji narodu polskiego. Ten polski romantyczny mesjanizm był w swej istocie odmianą świadomości utopijnej, zjawiskiem z pogranicza religii i świeckiej myśli społeczno-politycznej42. W mesjanizmie polskim, bardziej niż w jakimkolwiek innym typie myślenia utopijnego, zaznaczyła się owa niezgodność między stanem umysłu a otaczającą rzeczywistością, będąca - zdaniem Mannheima - istotnym wyróżnikiem utopii43. Mesjanizm zawierał więc zasadnicze elementy myślenia utopijnego, takie jak: transcendencja wobec aktualnej rzeczywistości społecznej oraz konfliktowe napięcie między ideałem a rzeczywistością. Utopijna wizja ideału społecznego łączyła się z poczuciem misji, czyli zadania, którego spełnienie jest obowiązkiem narzuconym na narody przez Boga.
Różnica między klasyczną utopią a mesjanizmem polega na tym, iż myślenie utopijne do tej pory było ahistoryczne, w mesjanizmie natomiast realizacja idei miała nastąpić w procesie historycznym. Podobny związek między utopią a historią, polegający na wtopieniu wizji społeczeństwa w proces historyczny, wystąpił w marksizmie. Tym, co odróżnia jednak mesjanizm od marksizmu, a zarazem i od klasycznej utopii, jest obecność w nim postawy religijnej. Utopia wyrasta zawsze z jakiegoś światopoglądu, systemu wartości. Może to być naturalizm czy oświeceniowy racjonalizm. Świadomość mesjanistyczna jest natomiast antyracjonalną świadomością profetyczną; cechuje ją "szczególna intensywność oczekiwania przywoływania przyszłości, owo napięcie, które nazwać można patosem profetycznym"44.
Jednakże nie tyle zaobserwowane przez Walickiego owo nastawienie na przyszłość jest istotną cechą tej utopii, lecz wyrażone w Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego i w Prelekcjach Paryskich Mickiewicza charakterystyczne napięcie między przeszłością a przyszłością. Przeszłość nie ulega tu zanegowaniu, przeciwnie, zostaje przez Mickiewicza na nowo przemyślana i zinterpretowana w aspekcie przyszłości, zadania, które należy spełnić. Przyszłość zatem narzuca interpretację tego, co było; przeszłość zaś nasyca konkretną treścią cele, ideały przyszłości, uwiarygodnia je, pokazuje, że nie zostały one arbitralnie ustalone, lecz wpisane były w dzieje narodu. W historiozofii mesjanistycznej ważna jest przyszłość i przeszłość, teraźniejszość zaś zostaje całkowicie zanegowana. Ideał, który na gruzach istniejącej rzeczywistości ma się zrealizować, nie jest celem narzuconym przez ludzi, lecz zadaniem nałożonym przez Boga w początkach istnienia narodu i był już w jego historii realizowany. W przeciwieństwie więc do klasycznych, pasywnych utopii, mesjanizm polski wyrażał postawę aktywną, nawoływał do radykalnej przemiany świata.
6. Pozytywizm i utopia
Utopie wpisane w ewolucjonistyczną wizję postępu były w XIX wieku głównie dziełem filozofów - pozytywistów. Najbardziej kontrowersyjny z nich, twórca tego kierunku, August Comte, stworzył charakterystyczną dla tej odmiany myślenia utopię. Wyrastała ona z krytyki istniejącej rzeczywistości i stanowiła próbę przezwyciężenia dostrzeganych we współczesnym życiu zjawisk: anarchii i chaosu. Ponadto, co zauważa Barbara Skarga, utopijna wizja nie była czymś zewnętrznym, elementem zbędnym w systemie twórcy pozytywizmu, lecz stanowiła jego niezbędny składnik; system filozofii pozytywnej miał umożliwić realizację tej wizji, urzeczywistnić nową epokę w dziejach ludzkości45. Ów związek filozofii z polityką w koncepcji Comte'a był dziedzictwem epoki romantycznej, która wyraźnie wpłynęła na stworzoną przez francuskiego filozofa wizję idealnego społeczeństwa, realizującego ideały harmonii i jedności. W społeczeństwie przyszłości bowiem chodzić będzie nie tyle o zaspokojenie materialnych potrzeb, ile o stworzenie warunków, by człowiek czuł się naprawdę człowiekiem, by mogła rozwinąć się w pełni ludzka osobowość. Comte sądził, iż w przyszłym społeczeństwie zniknie konflikt między jednostką a zbiorowością, wyrażany przez literaturę i filozofię romantyzmu. Nastąpi to wskutek całkowitego podporządkowania jednostki - zbiorowości, jej roztopienia w społeczeństwie.
Głównym elementem, na którym opierała się konstrukcja przyszłego społeczeństwa, była nauka. Zapewniała ona racjonalną i harmonijną organizację społeczeństwa, miała też stać się jedyną panującą w przyszłości religią. Rządy - z konieczności - obejmą w przyszłości uczeni. Władza, choć silna i absolutystyczna, miała być jednak podzielona na polityczną i moralną, a pełnić ją winni uczeni - inżynierowie i kapłani nowej religii, wyłonieni spośród proletariatu. W utopii Comte'a społeczeństwo urządzone było według hierarchii funkcjonalnej: patrycjat, uczeni, proletariat. Cechę wyróżniającą, a zarazem podstawę tej koncepcji stanowił organicyzm, organiczne ujęcie społeczeństwa i ludzkości. Świat w tej wizji przybierał postać federacji społeczeństw-organizmów, zbliżonych do miasta-państwa, zaś jednostka została tu ściśle wtopiona w całość, dzięki pozytywistycznej religii ludzkości, w myśl której człowiek, żyjąc dla innych, osiągał poczucie pełni człowieczeństwa i uzyskiwał wewnętrzną harmonię.
Pozytywizm Comte'a jako filozofia polityczna różnił się od współczesnych tendencji: liberalizmu, socjalizmu utopijnego, marksizmu czy konserwatyzmu. Comte cenił socjalizm jako ekspresję nadziei mas ludzkich na poprawę swego bytu, nie podzielał jednak poglądu o bezwzględnej równości ludzi, nie uważał też za słuszne zniesienia własności prywatnej. Stosunkowo najbliższy był konserwatystom, z którymi łączyło go ewolucyjne podejście. Zarzucał im jednak, iż dostrzegając tylko teraźniejszość i przeszłość - nie biorą pod uwagę przyszłości. Przyszłość zaś jest niezmiernie istotna, wyznacza bowiem perspektywę osiągnięcia utopii, postęp. Realizacja utopii, jak każdy proces rozwojowy, odbywała się drogą ewolucji.
W drugiej fazie pozytywizmu koncepcja ewolucjonistyczna znalazła wybitnego przedstawiciela w osobie Herberta Spencera. Uczynił on z ewolucji zasadę uniwersalną, obejmującą nie tylko rozwój przyrody organicznej, lecz wszystkie formy bytu. Kryterium postępu w tej koncepcji stanowiło zróżnicowanie. Społeczeństwo - w ujęciu Spencera - było organizmem, bytem rozwijającym się według zasad natury, nie zaś sztucznie stworzonym i kierowanym46. Polemizując z utopijnymi nadziejami Comte'a na osiągnięcie harmonii społecznej w przyszłości, Spencer podkreślał istotną rolę w społeczeństwie biologicznej walki o byt, eliminującej osobników gorzej przystosowanych. Tendencja do biologizacji życia społecznego stała się bardzo popularna, wyszukiwano rozmaite analogie między życiem społecznym a zachowaniem organizmów żywych. W nurcie tym można umieścić teorię ras Gobineau, a także koncepcję społecznego darwinizmu Ludwika Gumplowicza. Poglądy te jednak nie były utopiami. Zarys kon-cepcji utopijnej znaleźć można natomiast u innego wybitnego pozytywisty angielskiego - Johna Stuarta Milla.
Zdaniem George'a Kateba Mill jest twórcą nowoczesnej, dynamicznej utopii47. Nowoczesne myślenie utopijne zakłada, iż idealne społeczeństwo musi zapewnić ludziom wolny czas i dostatek. Istota współczesnej utopii sprowadza się więc do nakreślenia ideału dobrego życia w społeczeństwie, które je zagwarantuje, a środków do urzeczywistnienia tej wizji dostarczy technika. Współczesna utopia jako refleksja nad sposobami dobrego życia jest ściśle związana z ideą indywidualności. Wyrazem tego stanowiska jest twierdzenie Milla, iż społeczeństwo rozciąga standardy osobowości zaczerpnięte od wielkich jednostek na ogół, tak więc wybitne indywidualności służą w ten sposób całej zbiorowości.
Przekonanie, iż istotą szczęścia jest doznawanie przyjemności, dobitnie wyraziło się w myśli Benthama. Zarówno w utylitaryzmie, jak i w tradycji utopijnej podnoszono wiele zarzutów przeciwko tej hedonistycznej koncepcji. Mill wprowadził do niej pewne modyfikacje, nawiązał bowiem do obecnego w tradycji filozofii europejskiej wzorca życia kontemplacyjnego i wzbogacił tę ideę, tworząc doktrynę "wyższych przyjemności". Zdaniem Milla celem doskonałego społeczeństwa miało być osiąganie przez wszystkich jego członków intelektualnych i artystycznych przyjemności. Mill zakładał, iż dzięki właściwej edukacji człowiek dążył będzie do nich dobrowolnie i że dostępne będą one wszystkim ludziom. Do wyzwalania wyższych zdolności człowieka można więc sprowadzić millowską utopię.
7. Od pozytywizmu do filozofii życia
Comte jako twórca najbardziej znaczącej pozytywistycznej utopii znalazł swego następcę i kontynuatora w osobie Ernesta Renana. Filozof ów, chociaż we wczesnych swych pracach powtarzał tezy Comte'a, stworzył później nieco inną wizję przyszłego społeczeństwa, równie sugestywną i popularną, jak utopia twórcy pozytywizmu. Łączyła ich wiara w naukę, która miała się stać jedyną religią przyszłości, sądzili bowiem, iż dzięki niej ludzkość osiągnie doskonałe formy istnienia. Najpełniejszy wyraz przekonanie to znalazło w pracy Renana: L'Avenir de la Science (Przyszłość nauki, 1848):
Wszystkie zatem drogi prowadzą nas do wniosku, że rozum w oparciu o racjonalną naukę i wiedzę teoretyczną o tym, co jest, ma prawo reformować społeczeństwo. Nie jest przesadną teza, która głosi, że przyszłość ludzkości zależy od nauki, że tylko nauka może określić społeczne przeznaczenia i pokazać, jak się zdobywa cel48.
Istotą tej wizji była naukowa, racjonalna organizacja społeczeństwa przez ludzi najbardziej do tego powołanych, to jest przez uczonych. Wiara w możliwość realizacji tej wizji, wyrażona przez Renana w L'Avenir..., uległa później pewnemu zachwianiu. W pisanych podczas wojny francusko-pruskiej Dialogach filozoficznych (1871) sformułował on przypuszczenie, iż rozwój ludzkości może potoczyć się zupełnie inaczej, dojść może do jej degeneracji wskutek upowszechnienia się idei demokratycznych. Jedynym środkiem mogącym temu zapobiec była wiedza. Najbardziej odpowiednią formą ustroju politycznego dla przyszłej ludzkości wydawała się Renanowi oligarchia. Postulował on społeczeństwo, w którym "elita ludzi mądrych posiądzie najważniejsze tajemnice rzeczywistości i zapanuje nad światem za pomocą potężnych narzędzi czynu"49. Wiele uwagi poświęcał Renan środkom zdobycia władzy przez uczonych. Jego zdaniem rozwój nauki sprzyjał właśnie oligarchicznemu rozwiązaniu ustrojowemu:
Przez coraz bliższe stosowanie wiedzy do uzbrojenia zdobywa się władztwo nad światem. Zapewnione będzie to władztwo tym, którzy będą panami wynalazków. Doskonalenie broni prowadzi więc ludzkość w kierunku wręcz rozbieżnym od demokracji. Dąży ono do wzmocnienia władzy, nie zaś - tłumu, gdyż środki naukowe służyć mogą tylko rządom, nie zaś - narodom50.
Postulowany przez Renana ów "absolutyzm oświecony" miał być - jak u wszystkich, począwszy od Platona, zwolenników tego rozwiązania ustrojowego - władzą bezinteresowną:
Absolutne władztwo jednej części ludzkości nad drugą jest nienawistne, gdy przypuścimy, że oligarchia rządząca kierować się będzie egoizmem osobistym lub klasowym. Lecz moja wyśniona arystokracja byłaby inkarnacją rozumu, rzeczywiście i prawdziwie nieomylnym - papiestwem. W takim ręku władza może być tylko dobrotwórczą...51
Władcy przyszłej ludzkości mieli być nowym gatunkiem ludzkim, istotami boskimi (devas). Dzięki nim właśnie urzeczywistni się wizja doskonałego społeczeństwa, w którym "prawda stanie się siłą".
Warto porównać ze sobą te dwie tak odległe w czasie wizje absolutnych rządów arystokracji uczonych: platońską i renanowską. Obydwaj myśliciele zakładali szlachetność i bezinteresowność władców, cechy wynikające z ich ponadprzeciętnego wykształcenia. W koncepcji Platona jednak elita miała być wyselekcjonowana spośród ludzi wysoko wykształconych w rozmaitych dyscyplinach, przede wszystkim teoretycznych. Wiedza tego rodzaju gwarantowała bowiem wysoki poziom moralny człowieka. Renan natomiast myślał już o nieco innej, czysto fizjologicznej hodowli istot wyższych. Devas o mózgach o wiele potężniejszych od ludzkich miały powstać w wyniku biologicznego ulepszenia gatunku ludzkiego. Pomysł Renana przywodzi na myśl nietzscheańską koncepcję hodowli nadczłowieka, zbieżność ta jest jednak pozorna, bowiem Nietzsche nie tworzył utopii, nie przypisywał nadczłowiekowi działalności politycznej, a także sam proces hodowli pojmował zupełnie inaczej. Obaj wychodzili zresztą z odmiennych założeń; Nietzsche wyrażał ideał indywidualizmu, podczas gdy Renan przeszedł drogę od pozytywistycznej wiary w zbawczą moc nauki, poprzez refleksję nad przyszłością ludzkości z uwzględnieniem możliwych zagrożeń - do stworzenia programu pozwalającego te zagrożenia przełamać. Zgadzali się w jednym: dostrzegali niebezpieczeństwo zatraty indywidualności ludzkiej wskutek jej roztopienia w zbiorowości. Podobne obawy wyrażali wówczas inni przedstawiciele filozofii życia, Antoine Cournot i Jean-Marie Guyau52. Filozofowie ci krytykowali utopię pozytywistyczną z punktu widzenia liberalnego bądź konserwatywnego. Cechowała ich też niechęć do socjalizmu, w którym widzieli tendencję do ograniczenia wolności jednostki, a także do jej poniżenia.
8. Utopia technologiczna
Znamienny dla utopii pozytywistycznej postulat naukowej organizacji społeczeństwa należy jednak odróżnić od utopii technologicznej. Utopia technologiczna to taki sposób myślenia o przyszłości społeczeństw, w którym doskonałość ustroju państwa i szczęśliwe życie jego mieszkańców urzeczywistni się dzięki technice; ściślej: dzięki wynalazkom. Pojawiła się ona w kulturze europejskiej na przełomie XVI i XVII wieku, w związku z dokonującą się wówczas rewolucją naukową i filozoficzną. Ukształtowała się wówczas nowa koncepcja nauki, związana ściśle z ideą postępu i wyrażona po raz pierwszy w dziele Franciszka Bacona Novum Organum. Zakładała ona, iż wiedza naukowa powiększa się i narasta, oraz że proces ten nie ma końca. Idea postępu wiedzy naukowej narodziła się w Europie w okresie głębokich przemian w sposobie życia i myślenia ludzi. Sam Bacon przypisywał owe zmiany wpływowi wielu czynników, jak odkrycia geograficzne czy wynalazki. Zmiana sposobu pojmowania nauki pociągnęła za sobą zmianę obrazu uczonego.
Bacon przeciwstawił postaci nauczyciela postać wynalazcy, postaci natchnionego mędrca - postać człowieka, który wzbogaca swoim wkładem pracę poprzedników i przyczynia się w ten sposób do postępu nauki53.
Tak więc od czasów Bacona datuje się zainteresowanie praktycznym zastosowaniem nauki; odrzucono kontemplacyjne jej pojęcie, uwagę skupiając na pożytku, jaki przynoszą ludziom wynalazki. Zapoczątkowana przez Bacona przemiana pojęcia nauki, przypisanie jej zasadniczej roli w procesie przemian kulturowych, znalazły swój najpełniejszy wyraz w koncepcjach oświeceniowych, wpłynęły też na pozytywistyczną wizję nauki. Comte jednak - choć głosił kult nauki, i choć za Saint-Simonem przyjmował, że przemysł i nauka mogą doprowadzić do uszczęśliwienia ludzkości, stając się narzędziem reformy świata - nie przywiązywał wielkiej wagi do techniki i wynalazków. Przeciwnie nawet, potępiał popularny wśród mieszczaństwa industrializm. Comte nie zgadzał się z liberałami, głoszącymi, iż dzięki swobodnemu postępowi produkcji zaprowadzony zostanie ład społeczny. Jego zdaniem ład ten zapanować mógł tylko dzięki racjonalnej organizacji społeczeństwa, w oparciu o naukę o społeczeństwie. Tak więc Comte daleki był w istocie od utopii technologicznej, podobnie jak Renan, który doceniał co prawda rolę wynalazków, lecz oddawał je w ręce uczonym w celu owładnięcia ludzkością. Mieli oni to uczynić w imię przekonania, iż naukowa, racjonalna organizacja społeczeństwa jest podstawą jego pomyślności, i że organizację tę trzeba narzucić siłą.
W początkach XX wieku znamienny dla utopii technologicznej wątek wynalazku podjął Henri Bergson w Ewolucji twórczej. Krytykując mechanicyzm, pisał też o pozytywnym znaczeniu wynalazków w procesie ewolucji. Zdaniem Bergsona istotą wynalazku jest to, iż umysł ludzki, dążąc do zapanowania nad materią, pragnie "obracać ją w narzędzie po to, aby nią zawładnąć. To władanie właśnie jest pożyteczne dla ludzkości daleko więcej jeszcze, niż materialny wynik samego wynalazku"54. Bergson z dużą przenikliwością wskazał też na "nieodpowiedniość między skutkami wynalazku a samym wynalazkiem"55. Chodziło mu o to, iż umysł, stworzony na wzór materii i działający według jej praw, działa w istocie przeciwko materii. Wątek ten pojawi się w całkowicie odmiennym kontekście u krytyków utopii technologicznej.
Zdaniem Henryka Romanowskiego utopijne wątki w myśli Bergsona wykazują duże podobieństwo do koncepcji jego mistrza, Renana. Obaj bowiem
zapatrują się mniej więcej jednakowo na ostateczny kres ludzkości. Kresem tym ma być ziemski błogostan, bardzo zbliżony do szczęśliwości Schlaraffenlandu lub owego galickiego Pays de cocagne, gdzie, jak wiadomo, pieczone gołąbki same lecą do gąbki. (...) Deifikacja ludzkości już w tym życiu - oto ostateczny kres ewolucji, którą uczeń nazywa twórczą, a mistrz bogotwórczą56.
Utopię technologiczną na przełomie XIX i XX wieku w sposób najbardziej sugestywny wyrażała jednak nie filozofia, lecz literatura. Zwłaszcza w Ameryce pod koniec XIX wieku pojawiło się wiele powieści kreujących obrazy "społeczeństwa naciskającego guzik", w którym wszystkie trapiące ludzkość od wieków problemy zostały rozwiązane dzięki cudownym wynalazkom. Powieści te często wyrażały też ideały socjalistyczne, kształtując specyficzną, amerykańską odmianę socjalistycznej wizji przyszłości. Tego rodzaju połączenie wystąpiło także w twórczości Herberta G. Wellsa. Był on niewątpliwie najwybitniejszym pisarzem spośród twórców utopii technologicznej, związawszy się zaś od 1903 roku z towarzystwem Fabianów - propagował w swych utworach ideały socjalizmu. Socjalizm ów jednak różnił się znacznie od dziewiętnastowiecznej wiary rewolucyjnej w nagłe zburzenie kapitalizmu. Ideały fabiańskie cechowało bowiem dążenie do ewolucyjnego reformowania kapitalizmu.
Wells jednak, dobrze znany jako autor powieści Ludzie jak bogowie, kreującej wizję doskonałego społeczeństwa, o wysoko zaawansowanej technologii, mniej jest znany jako krytyk zdobyczy techniki. Wczesna jego twórczość, powieści z lat 80. i 90. XIX stulecia zawierają ostrą krytykę utopii technologicznej. Są to utopie negatywne, ukazujące społeczeństwo przyszłości jako stan budzący przerażenie, do którego doprowadził rozwój cywilizacji technicznej.
Bohater powieści Wehikuł czasu (tyt. oryg. The Time Machine, 1895)57 podczas swej podróży w przyszłe epoki ludzkości "czynił mniej wesołe przypuszczenia o postępie ludzkości i w piętrzącym się stosie cywilizacji widział tylko bezładną zbieraninę, która musi kiedyś runąć, aby zmiażdżyć tych, którzy ją wznosili"58. Opisana w powieści ludzkość w 802 701 roku podzieliła się na dwa biologicznie i społecznie zróżnicowane typy: próżnujących, bezmyślnych Elojów i pracujących pod ziemią Morloków. Między tymi klasami społecznymi nie zachodzi jednak stosunek pana i niewolnika, jak by się mogło zdawać, lecz relacja: bydło i hodowca. Morloki bowiem żywią się mięsem Elojów. Stan ten nastąpił w wyniku nadmiernego dobrobytu i wygody klas panujących. Zatraciły one inteligencję i zdolności przywódcze - musiały więc ulec podziemnym robotnikom.
Kolejna powieść Wellsa Wyspa doktora Moreau (1896) powtarzała wyrażoną w Wehikule czasu tezę o bezowocności postępu, o nieuniknionym regresie i degeneracji ludzkości59. Najostrzejszą jednak krytykę cywilizacji technicznej zawarł Wells w fantastycznej powieści Pierwsi ludzie na Księżycu (1901). Ukazał w niej naukową wyprawę na Księżyc, którą umożliwił cudowny wynalazek uczonego Cavora, metal lżejszy od powietrza (przypominający odkrycie profesora Geista w Lalce Prusa). Poznawszy podziemną cywilizację księżycową, Cavor decyduje się jednak zniszczyć swój wynalazek i nie oddawać go ludzkości, ta bowiem mogłaby jedynie wnieść do społeczeństwa księżycowego mordy i rzezie. Ludzie, mimo wspaniałych odkryć nauki, nie wyzbyli się wcale swych prymitywnych instynktów, żądzy podboju. Nauka, wprzęgnięta w służbę ludzkości, obraca się przeciwko ludziom:
Namiętności nasze stare, broń nowa. Nauka albo odbiera nam religię, albo wywraca do góry nogami nasze pojęcia o porządku społecznym, albo wprost spycha na padół nędzy i nieszczęścia60.
Utopią negatywną w pełni była powieść Gdy śpiący się zbudzi (1899)61 ukazująca perspektywy rozwoju mechanicznej cywilizacji. W społeczeństwie przyszłości okazało się, iż wynalazki techniczne służą jedynie posiadaczom. Ucisk klas pracujących wzrósł do tego stopnia, że robotników zepchnięto do poziomu niewolnictwa. Motyw niezwykłego wynalazku wystąpił też w innej powieści Wellsa, Niewidzialny człowiek (1897). Zarysowana tu możliwość użycia fantastycznego wynalazku przeciw ludzkości nie została jednak zrealizowana. Jest to znak stopniowo nasilającego się w twórczości Wellsa optymizmu, wiary w to, iż ludzkość świadomym wysiłkiem może przezwyciężyć tendencje wiodące do degeneracji i katastrofy. Bowiem oprócz przerażenia konsekwencjami postępu naukowo-technicznego, widocznego w pierwszym okresie jego twórczości, później doszła u Wellsa wyraźnie do głosu fascynacja naukowymi odkryciami. W powieściach: In the Days of the Comet i Ludzie jak bogowie wynalazki funkcjonują już jak deus ex machina, przynosząc zbawienie człowieka. W owym późniejszym okresie Wells budował swą optymistyczną utopijną wizję, postulując rozwój nauki i techniki, powszechną oświatę i utworzenie państwa światowego. Zawierały ją traktaty utopijne: Anticipations (Wizje przyszłości, 1901)62, A Modern Utopia (1905), zaś w formie literackiej - głośna powieść Ludzie jak bogowie (1923).
Wcześniej jednak twórcą "naukowej" teorii przyszłości, podobnej do wellsowskich traktatów, był Gabriel Tarde - filozof i socjolog, następca Comte'a na katedrze filozofii w Coll?ge de France. Zainspirowany pomysłem Berthelota, by ludzie, gdy Słońce zgaśnie, zamieszkali pod ziemią, Tarde rozwinął ów pomysł w swej wizji przyszłości świata, Fragment d'historie future (1896). Opisał tam, jak po okresie wojen świat przybrał formę konfederacji, nastała wszechświatowa monarchia, w której dobrobyt stale wzrastał. W XXV wieku jednak nastąpiło gwałtowne ochłodzenie wskutek gaśnięcia Słońca. Przeżyli je jedynie ludzie, którzy pod wodzą Miltiadesa schronili się pod ziemię. Stopniowo zaistniało tam nowe społeczeństwo, oparte na bezinteresownej miłości, z racjonalnie zorganizowaną produkcją i prokreacją. Nowa ludzkość wytworzy społeczeństwo "w stanie czystym", w środowisku całkowicie sztucznym. Ludzie ci kiedyś wyjdą na powierzchnię, gdy Słońce się odnowi i nastaną na Ziemi warunki sprzyjające życiu.
Dzieło Tarde'a ukazywało się w odcinkach w krakowskim "Życiu" w streszczeniu Kazimierza Kelles-Krauza, pod tytułem Podziemna przyszłość ludzkości63. Tłumacz określił wizję przyszłości Tarde'a jako "fantazję socjologiczną", będącą odpowiednikiem dawnej utopii, niedorównującą jednak głębią dziełom Morusa i Campanelli. Tarde jako twórca utopii estetycznej i zarazem indywidualistycznej zbliżył się do koncepcji Campanelli, kreując wizję życia zorganizowanego na wzór klasztorny. Społeczeństwo podziemne Tarde'a to - zdaniem Kelles-Krauza - "artystyczny klasztor". Dzieło Tarde'a przełożone zostało także na język angielski i ukazało się w 1905 roku pod tytułem Underground Men z przedmową Herberta G. Wellsa.
Wizja Tarde'a stoi na pograniczu traktatu i powieści utopijnej z elementami fantastyki naukowej, widać w niej bowiem fascynację wynalazkami i odkryciami naukowymi służącymi ludzkości. Fascynacja ta jednak swój najpełniejszy wyraz znalazła w twórczości Wellsa. Jak już wspomniałam, po antyutopijnej i pesymistycznej fazie w twórczości tego pisarza następuje okres optymizmu, wiary w możliwość doskonalenia się ludzkiej natury, nieskończonego postępu cywilizacyjnego i społecznego dokonującego się dzięki potędze nauki.
W roku 1901 ukazał się traktat Wizje przyszłości zawierający przewidywania na temat rozwoju gospodarczego, politycznego, naukowo-technicznego, kulturalnego i militarnego w XX wieku. Wells odszedł tu od literackiej konwencji utopii, usiłował przedstawionym w formie eseju-traktatu rozważaniom nadać pozór naukowej prognozy. W istocie udało się mu przewidzieć wiele wynalazków, które miały się zrealizować w przyszłości, zwłaszcza w dziedzinie komunikacji (np. powszechne zastosowanie silnika spalinowego). W dziedzinie polityki trafnie też przewidział gospodarcze zjednoczenie narodów Europy Zachodniej. Uzupełnieniem i rozwinięciem tych rozważań był kolejny traktat utopijny - A Modern Utopia, w którym Wells sformułował nowoczesne pojęcie utopii jako wizji dynamicznej, stawiającej w centrum uwagi wolność jednostki. W przeciwieństwie do bezwzględnej doskonałości tradycyjnego wzorca, wellsowska utopia miała być utopią poszukującą, eksperymentującą. Pisał on, iż: "świat istnieje dla doświadczenia, praktyki, zmiany - oto podstawowe przekonanie, na którym musi się opierać nowoczesna utopia"64.
Pisząc swe Wizje przyszłości, Wells słusznie przewidywał, iż wywołają one lawinę podobnych utworów. Jako polski odpowiednik wellsowskich Antycypacji rozpatrywać można traktat Wincentego Lutosławskiego Ludzkość odrodzona (1910), opatrzony podtytułem: Wizje przyszłości. Zasadniczym tematem dzieła jest analiza świadomości narodowej, w tym także polskiej, jako zasadniczego czynnika mogącego mieć wpływ na przyszłość świata. Nauka i technika - zdaniem Lutosławskiego - same nie umożliwią pożądanego przeobrażenia ludzkości w stadium pokoju i dobrobytu, ponieważ "techniczne wynalazki są obosieczną bronią i mogą być wyzyskane dla powiększenia jeszcze rażącej nierówności między ludźmi, jak też dotąd przeważnie bywało"65.
Choć więc czynnikowi duchowemu Lutosławski przyznaje zdecydowane pierwszeństwo w rozumnym kształtowaniu przyszłości, to jednak wiele uwagi poświęca materialnej stronie przyszłej cywilizacji, wynalazkom i udogodnieniom, które winny być zaprowadzone. Postuluje higienę jednostek oraz czystość środowiska - wód i powietrza. Mieszkania mają być ogrzewane elektrycznością, życie zaś ludzi, uwolnione od zabiegów wokół zaspokojenia podstawowych potrzeb, przebiegać będzie dość podobnie, podzielone na pracę i wypoczynek. Ubiór i sposób odżywiania się nie będą już różnicować robotnika i uczonego, zniknie też podział na bogatych i biednych. Podobnie jak Wells, Lutosławski zasadniczą wagę przywiązuje do rozwoju komunikacji, snując czasem dość dziwaczne projekty. Wyobraża sobie na przykład pociągi, które kursując w podziemnych tunelach po liniach prostych, wskutek "wyprostowania" krzywizny Ziemi, znacznie skrócą czas przejazdu między Londynem a Pekinem...
W koncepcji Lutosławskiego, jak w każdej nowoczesnej utopii, racjonalna organizacja życia dotyczyć ma całej ludzkości. Ludzkość jednak tworzą narody, te zaś składają się z rodzin, a rodziny - z jednostek. Przemianę świata dla dobra i szczęścia całej ludzkości należy zatem rozpocząć od przemiany świadomości jednostek. Jest to w istocie program mesjanizmu romantycznego, w postaci bardziej zracjonalizowanej. Lutosławski wyraża mesjanistyczny kult narodu jako religii przyszłości nie w formie profetycznej, lecz jako naukową, racjonalną prognozę. Podobnie jak w romantycznym mesjanizmie, koncepcja ta nie miała charakteru nacjonalistycznego. Czynnikiem spajającym przyszły organizm społeczny miała być miłość i solidarność, ogarniająca nie tylko stosunki między jednostkami, ale i między narodami.
Dziś mnóstwo sił się marnuje wskutek współzawodnictwa i nienawiści. Zbytek bogaczy, olbrzymie wojska, bezpłodne armie urzędników, rozgałęziona kontrola obywateli, którym rząd nie ufa - to wszystko pochłania siły, które, przy uznaniu praw narodowych, można by obrócić na przemysł, naukę i sztukę66.
Swoją utopię Lutosławski natychmiast chciał wcielać w życie, postulował tworzenie "kuźnic", towarzystw i instytucji ułatwiających jednostkom kształcenie świadomości, pracę nad wyrobieniem świadomości narodowej. W warunkach polskich utopia ta nabierała sensu programu prowadzącego do odzyskania niepodległości przez Polskę, gdyż w koncepcji Lutosławskiego nagrody były równouprawnione i nie mogło być mowy o dominacji w przyszłości jednego narodu nad drugim.
9. Od postępu techniki do postępu ducha
Krytyka bardzo popularnej wówczas w świecie utopii technologicznej była w Polsce dość rozpowszechniona. Może dlatego, że w ówczesnych warunkach jej realizacja, nawet odległa w czasie, wydawała się zupełnie nieprawdopodobna. Utopii technologicznej przeciwstawiano wizje bliskie koncepcjom anarchistycznym: kolektywnego życia na wsi lub spółdzielczej organizacji przemysłu. Nawiązywano też do żywej wówczas tradycji romantycznej, by wskazać, iż bez przemiany wewnętrznej każdej jednostki z osobna nie można odmienić losu zbiorowości.
Postulat wytworzenia "nowego człowieka" głosił Lutosławski, ale pojawił się on znacznie wcześniej w pismach Stanisława Szczepanowskiego, podjęli go pisarze i publicyści z kręgu lwowskiego "Odrodzenia", a także twórcy nawiązujących do mesjanizmu historiozoficznych syntez, Artur Górski i Jan Karol Kochanowski67. Artur Górski swój program nowego człowieka zawarł w Monsalwacie, utworze ujmującym postać Mickiewicza jako człowieka przechodzącego głęboką wewnętrzną przemianę. Książka ta miała być w zamyśle autora mitologizacją postaci Mickiewicza, a zarazem ukazaniem wzoru do naśladowania dla Polaków. Zawierała koncepcję człowieka ofiarującego swą indywidualność w służbę narodowi. Służba ta zarazem, w najwyższej swej formie, dawała prawo do przywództwa nad narodem. Osiągnięcie go wymagało oprócz duchowych predyspozycji - także nieustannej, trwającej przez całe życie pracy nad sobą.
Bazujący na koncepcji nowego człowieka i nawiązujący do tradycji romantycznej program, oprócz Mickiewicza, znalazł swego patrona w Słowackim. Do jego pism mistycznych odwoływał się głównie Lutosławski i jego uczniowie skupieni wokół czasopisma "Eleusis"68. Do tradycji tej nawiązywał także Tadeusz Miciński69.
Pisarzy tych cechował krytyczny stosunek do działań rewolucyjnych. Podobne stanowisko zajął Stanisław Witkiewicz, który w zbiorze Z Tatr (1907) za warunek przebudowy świata uznał przemianę wewnętrzną człowieka. W artykule Bagno (1902) pisał:
Siła społeczeństwa, jak siła państwa, nie zależy od przedziwnych kombinacji i szacherek przebiegłych polityków, tylko od ilości i jakości składających je jednostek70.
Wzorów nowego człowieka poszukiwał on w prymitywnej kulturze góralskiej, dopatrując się u opisywanych bohaterów wysokiego poziomu etycznego, wrodzonego altruizmu.
Mit herosa góralskiego jako wzór człowieka pojawił się także w twórczości Kazimierza Tetmajera. W zbiorze Na Skalnym Podhalu oraz w powieściach składających się na Legendę Tatr ukazał on jakby nową rasę ludzi. Jak pisał Jerzy Żuławski, w opowiadaniach Tetmajera "wyrastają przed nami postacie ze spiżu, chłopi jedyni, dostojni, twardzi, z własną godnością i własną etyką, nieubłagani a rycerscy, wierzący nade wszystko w swoją moc"71.
Twórcy syntez historiozoficznych tego okresu, Artur Górski i Jan Karol Kochanowski, kładąc nacisk na czynniki wewnętrzne rozwoju cywilizacji i na rolę w nim wielkich jednostek, nie cenili nazbyt wysoko czynników materialnych. Kochanowski w Postępie ludzkości pisał:
Wynalazki sprzyjają przede wszystkim (...) postępowi ilościowemu, nie zaś jakościowemu ludzkości; ułatwiają one bowiem jej rozmnażanie się przez zwiększenie zasobu warunków fizycznych bytu. Nadto, umożliwiają one jednostkom i masom, przez osiąganie postępu materialnego, doskonalenie strony zewnętrznej życia, nie urabiając natomiast odpowiednio wnętrza, tj. głębszej wartości człowieka. Może tu nawet powstać pytanie zasadnicze, czy ich ujemne w ostatnim z tych kierunków oddziaływanie, polegające na izolowaniu człowieka w zakresie jego bezpośredniego a szczerego stosunku do Natury i Boga, nie jest złem większym, aniżeli dobro pośrednie, najczęściej problematyczne, jakie wynikać zwykło dla treści wewnętrznej człowieka z ułatwionego mu przez wynalazki osiągania zbyt wysokiej stosunkowo formy zewnętrznej bytu72.
Krytyka zmaterializowanej cywilizacji technicznej w tym wypadku opierała się na polskiej tradycji romantycznej, choć utopia, którą Kochanowski przeciwstawił utopii technologicznej, bliska była koncepcjom anarchistycznym, z kręgu Kropotkina czy Tołstoja. Polscy krytycy utopii technologicznej wyrażali obawę, czy nadmierny rozwój cywilizacji materialnej nie zniszczy kultury duchowej, której przyznawali rolę przewodnią w postępie cywilizacyjnym. Podobną myśl wyraził też Władysław Mieczysław Kozłowski w szkicu Dwa oblicza Sfinksa. Zarysował on tu dwie wizje przyszłości cywilizacji: bezduszną, zmaterializowaną cywilizację postępującą ku zagładzie i - idylliczny obraz uduchowionego społeczeństwa, "w którym człowiek sam pragnął tego, co było obowiązkiem jego i z rozkoszą spełniał cnotę, nigdy nie stojącą w sprzeczności ze szczęściem"73. W ujęciu Kozłowskiego były to dwie możliwe perspektywy rozwoju cywilizacji; wybór zaś jednej z nich zależał wyłącznie od człowieka.
10. Polskie utopie w początkach XX wieku
W literaturze polskiej z początku XX wieku napotykamy na wątki utopijne w utworach pisarzy realistów: Władysława Orkana i Stefana Żeromskiego. Nie są to jednak powieści utopijne, lecz pomysły utopijne wplecione w prozę realistyczną. Społeczeństwo nie jest zasadniczym tematem tych utworów, jak to ma miejsce w utopiach, zaś uwaga autora skupia się bardziej na nakreśleniu sylwetki bohatera niż na wizji społeczeństwa. Inaczej niż w powieściach utopijnych, w których bohaterowie są papierowi, a wizja społeczeństwa jest maksymalnie ukonkretniona - tu właśnie owe wizje naszkicowane są schematycznie i na tle całości dzieła sprawiają czasem wrażenie sztucznego wtrętu.
W powieści Władysława Orkana W roztokach (1903) młody góral, Franek Rakoczy, patrząc na ciężką sytuację biedniejącej wskutek rozdrobnienia wsi podhalańskiej, rozważa utopijny pomysł całkowitej przemiany stosunków na wsi. Snuje plan przejścia na wspólną własność ziemi i kolektywistycznego na niej gospodarowania. Pomysł ten nasuwa się mu w czasie pobytu na odludziu, pod Turbaczem, jednak gdy schodzi na dół i próbuje zjednać do tej idei mieszkańców rodzinnej wioski - zostaje wyśmiany. Rodowód tej utopijnej idei - jak zauważa Stanisław Pigoń74 - odnaleźć można w dziełach Limanowskiego, Abramowskiego, Kulczyckiego i Tołstoja, jest więc to rodowód socjalistyczno-anarchistyczny. Dla programu tego jednak, jak się okazuje, nie ma miejsca w polskiej rzeczywistości, a jednostki, przekonane o słuszności swych poglądów, napotykają na opór i całkowity brak zrozumienia współziomków. Nie to jednak jest przyczyną klęski Rakoczego, lecz psychika samego bohatera. "Autor użył pomysłu falansteru oczywiście, aby w jego rozbłysku ujawnić nieznośność przygniotu wsi nędzą. Ale zarazem posłużył się nim dla zarysowania i uzasadnienia w bohaterze osobistego jego tragizmu klęski"75.
Podobną wymowę mają niektóre spośród powieści Żeromskiego. W bogatej twórczości tego pisarza Kazimierz Wyka wyróżnił okres utopijny, od upadku rewolucji 1905 roku aż do pierwszej wojny światowej. W okresie tym Żeromski potępiał radykalizm robotniczy, opowiadał się za syndykalizmem i wierzył, że "utopia złagodzi i rozwiąże rzeczywistą walkę społeczną"76. Pomysły utopijne w utworach Żeromskiego to: folwark Bodzanty w Dziejach grzechu (1908), będący kooperatywą rolną z uspołecznioną własnością ziemi i społecznymi warsztatami produkcyjnymi; marzenie o dobroczynnej roli wynalazku technicznego: promienie wojenne Dana w Róży (1909), czy samolot Rozłuckiego w Urodzie życia (1912); i wreszcie budowa zagłębia przemysłowego przez kapitalistę, który oddaje je na własność społeczeństwu, jak Nienaski i Granowski w Walce z szatanem (1916-1919). Zdaniem Wyki, w dziełach tych objawia się wyraźnie sprzeczność między realistyczną obserwacją a utopią: "ląd zawierający pokłady obserwacji tak bardzo się odrywa od wyspy Nipu zabudowanej szklanymi domami, kooperatywami rolnymi Bodzanty, i nie ma w twórczości Żeromskiego siły zdolnej je połączyć"77.
Rozrachunek z tym okresem dokona się dopiero w Przedwiośniu (1925), gdzie Żeromski posłuży się utopijnym obrazem szklanych domów w celu ironicznego rozprawienia się z reformistycznymi złudzeniami. W książce tej wskaże też na postać Abramowskiego, jako na ojca duchowego pokolenia, do którego sam należał. Tak więc i w tym wypadku, w ocenie pisarza, wywodzący się z anarchizmu kooperatywizm, jak też idea reformistycznej przebudowy społeczeństwa poprzez działania jednostek - nie mają szans powodzenia. We wszystkich wspomnianych powieściach owe nowatorskie inicjatywy upadają, zaś szklane domy w Przedwiośniu okazują się już tylko mrzonką, pozbawioną jakiegokolwiek oparcia w rzeczywistości.
Głoszona przez Żeromskiego koncepcja postępu, urzeczywistniającego się poprzez inicjatywę i ofiarę samotnych jednostek, wyraziła się wcześniej w twórczości literackiej Aleksandra Świętochowskiego, w jego trylogii dramatycznej Nieśmiertelne dusze (Ojciec Makary, 1876; Aureli Wiszar, 1888; Regina, 1889). W dramacie Aureli Wiszar tytułowy bohater, fabrykant-utopista, dopuszcza robotników do udziału w zyskach swej papierni. Ginie jednak tragicznie, osaczony przez tłum, który nie rozumie jego ideałów. Ojciec Makary i Regina, w ostatniej części trylogii, także ponoszą klęskę, gdy próbują przeciwstawić się wyzyskowi kolonialnemu w Afryce. Chociaż więc działania owych heroicznych jednostek nie przyniosły bezpośrednich korzyści, to jednak głoszone przez nie ideały przetrwają w pamięci ludzkiej, pozostaną nieśmiertelne. Podobną wymowę miał dramat historiozoficzny Duchy78, ukazujący dzieje ludzkości jako proces ewolucyjny, w którym dokonuje się jej moralne doskonalenie.
Świętochowski w okresie pozytywizmu wyrażał w swych pismach publicystycznych utopię technologiczną, głosił kult nauki. Sądził, iż dzięki niej ludzkość w przyszłości rozwiąże bezkonfliktowo trapiące ją nieszczęścia. Jako zwolennik reform i pracy organicznej, Świętochowski z niechęcią odnosił się do rewolucji, nie uważał jej bowiem za słuszną metodę zwalczania zła społecznego. Po klęsce rewolucji 1905 roku, w napisanej wówczas ostatniej części Duchów - Burzy (1909) autor przeciwstawił działaniu rewolucyjnemu pracę jednostki nad udoskonaleniem siebie79.
W okresie postpozytywistycznym Świętochowski stworzył więc utopię indywidualistyczną, zgodnie z którą celem rozwoju ludzkości miała być jednostka, która nie będzie rozwijać się kosztem społeczeństwa lub ponad nim. Zapobiegnie temu altruizm, w którego upowszechnienie, wraz z postępem ludzkości, Świętochowski głęboko wierzył. Poglądy te zawarł w pracach: Utopie w rozwoju historycznym (1910) i Źródła moralności (1912). Koncepcja ta pod wieloma względami bliska była utopii neomesjanistycznej, obydwie bowiem postulowały wytworzenie nowego człowieka jako podstawę przemian społecznych, a także wyżej ceniły postęp moralny i duchowy ludzkości od postępu technologicznego. Były to zarazem wizje mało konkretne. Jak pisze o Świętochowskim Jerzy Rudzki:
(...) pisarz nie ubiera swych planów w szatę szczegółowej utopii, w której wszystkie formy społecznego współżycia byłyby z góry pomyślane, przeanalizowane i zaplanowane. Jest to raczej program polityczno-społeczno-ekonomiczny dla wszystkich klas i warstw80.
Był to program, podobnie jak koncepcje neomesjanistów, o charakterze liberalno-demokratycznym, w którym dobro jednostki miało w przyszłości harmonijnie godzić się z dobrem narodu.
11. Wątki antyutopijne w literaturze Młodej Polski
Negatywna reakcja na utopię technologiczną przybierała w początkach XX wieku rozmaite formy i wyraziła się w powstałych w latach 1905-1907 utworach Daniłowskiego i Struga - pisarzy sympatyzujących z rewolucją. W dziełach tych pojawiły się obrazy zbliżone do utopii negatywnej, w których przerażenie rozwojem cywilizacji technicznej splotło się z wizją katastrofy społecznej, nieuchronnej zagłady.
Wszystko, co rości jakąkolwiek pretensję do inteligencji, spało jeszcze. Trotuarami ciągnęło tylko bydło fabryczne. Dążyły grupkami licho odziane postacie z blaszankami w ręku i zgasłym spojrzeniem - bezmyślne automaty, dopasowane do maszyn81
- tak opisuje Gustaw Daniłowski Warszawę o szóstej rano w opowiadaniu Fragment Pamiętnika (1906). Bohater tego opowiadania, poeta Henryk, czuje niechęć do estetycznej koncepcji sztuki, dostrzega jej izolację od problemów ważnych dla życia ludzi. W jego wyobraźni pojawia się, wywołana dźwiękiem muzyki z gramofonu, przerażająca wizja przyszłości:
Chwilami napastują mnie przypuszczenia, że kiedyś cała treść inteligencji ludzkiej wcieli się w maszyny, a człowiek przekształci się w jakiś przewód pokarmowy, polip wkręcony w ich tryby, automat całkowicie zależny od tych stalowych istot, ściśle wyrachowanych, dokładnych i obojętnych, jak lodowiec. Dusza zniknie, stając się jakąś zdolnością szczątkową (...).
Czasem majaczy mi się, niby we śnie, jak dźwiga się naprzód morderczym pochodem kamienne miasto, miażdżąc rośliny, ptaki i zwierzęta. Ceglaste, jak krew spiekła, mury zagrodzą glob cały. Ziejące dymem straszliwe gardziele kominów oślepią słońce. Centralna stacja elektryczna nerwami drutów rozsiewać będzie głosy i światła. Centralny warsztat siecią rur i szyn będzie dostawiał porcje odzieży i strawy. Centralny buduar stanie się zakładem antropo-technicznym, przy nim w centralnej hali jeden wielki motor będzie niańczył w gumowych łapach niemowlęta, a w centralnym grobie mechaniczne świdry druciane stoczą ciała umarłych. W ocembrowanych morzach legnie trupem woda i zdławione wichry pod krzyżami mostów żelaznych. Padną na płask góry zryte, prócz jednej centralnej, skąd potworna pompa będzie ssawkami wtłaczała w studnie kamienic określone dawki powietrza82.
Postęp ludzkości zmierza do kolektywizacji i uniformizacji jednostek, ewolucja prowadzi do funkcjonalnego podporządkowania jednostki - społeczeństwu, pojmowanemu jako organizm i zarazem jako mechanizm. Daniłowski przywołuje więc pozytywistyczną wizję przyszłości, która w jego oczach nabiera już negatywnego waloru, staje się utopią negatywną. Perspektywa rozwoju, którą pozytywiści przedstawiali jako pożądaną i zachęcającą, tu jawi się jako stan najgorszy z możliwych. "Trzeba się jednak, póki czas, choć samemu ratować" - mówi bohater opowiadania. Nie widzi on żadnych pozytywnych perspektyw rozwoju dla społeczeństwa, jedynie - mglistą szansę ocalenia dla jednostki.
Podobny charakter ma opis idących do pracy robotników w Ludziach podziemnych (1905-1907) Andrzeja Struga:
Dumni z nauki swojej, ukochali fabrykę i maszynę (...). Służą wiernie i podlewają maszynę co dnia krwią własną, duszę jej zaprzedają człowieczą i marzą, by w maszyny się obrócić, które pożyteczniejsze będą, niźli rozmaitość dusz i serc. I co dzień mniej jest takich, którzy tęsknią, którzy tworzą. W wielkie gromady zbierają się, ściskają żelaznymi obręczami, by nie był nikt samotny, nikt odmienny od kupy. I jednym olbrzymim snopem ludzkim wtaczają się do "swojej" fabryki.
A moloch - bóg zły, wypławiony w męce pokoleń, panuje nadal wyniosły ponad duszą człowieczą (...). Cieszy się, że nie ma już na świecie nikogo - tylko on pan i niewolniki, w których nie masz nienawiści i buntu, bo maszynami się stali wszyscy synowie ludzcy83.
Przerażenie negatywnymi perspektywami rozwoju ludzkości łączy się w powieści z krytyką socjalizmu, który zgodził się na postęp technologiczny, zaakceptował kierunek rozwoju cywilizacji wiodący do uniformizacji i zniewolenia jednostek; powinien zaś był "świat cały przeorać żelaznym pługiem i czekać plonu nowego"84. Tymczasem jednak rozwój świata zmierza nieuchronnie do upadku, regresu, zagłady. Zdaniem Struga ludzkość czeka w przyszłości nie funkcjonalne ujednostajnienie, jak u Daniłowskiego, lecz nagła, gwałtowna zagłada:
Rozszalało się nad uśpionym miastem-potworem przeraźliwe światło błyskawicy i kędyś wyrosła pod niebo i stanęła w blasku pewna postać człowieka olbrzyma.
Siły jego równe odwiecznym krzywdom świata - a w olbrzymim obliczu skupiona nienawiść milionów (...).
Ramię olbrzymie, czarne wznosi się i dźwiga w górę (...).
I znika wszystko, a z mrocznej przestrzeni ruszają się i idą fala za falą, echa zagłady i zniszczenia (...). W nocy czarnej śmiertelnej zatonęły światła Ziemi, jeno na tle gwiazd spokojnych szarpie się i rozpowija z gromowym łopotem chmura czarna, jak ów ponury czarny sztandar, znak zemsty i zguby...85
Zarysowana przez Struga wizja zagłady cywilizacji technicznej, którą zniszczy anarchistyczna rewolucja o zasięgu globowym - jest kolejną reakcją na złudzenia pozytywizmu, odpowiedzią na ideały tej epoki.
Inaczej jeszcze, choć także w perspektywie katastroficznej, ujmował przyszłość cywilizacji europejskiej Antoni Lange. W opowiadaniu Memoriał doktora Czang-fu-li (1911)86 przedstawił on świat w XXVII stuleciu. Zgodnie z wyrażoną tu tezą, iż "klimat decyduje o możliwości lub niemożliwości kultury" - cała kultura europejska zniknęła bez śladu wskutek zmian klimatycznych, rasa biała wymarła, zaś zlodowaciałą Europę zamieszkali Lapończycy. Centrum świata przeniosło się do Chin, a rasa żółta opanowała większą część Azji, łącznie z Rosją, która - jak się zdaje - przestała istnieć. Jednak nawet w tak odległej przyszłości "kwestia społeczna" nie została rozwiązana i ludzie wciąż oczekiwali lepszego jutra. Bohater opowiadania, autor owego memoriału, sądzi, iż teza o istnieniu niegdyś cywilizacji w Europie jest taką samą bajką, jak historia o Atlantydzie. Wątek ten był Langemu bliski, przełożył bowiem z węgierskiego książkę Maurycego Jokaia Atlantyda. Historia zaginionej Oceanii. W utworze tym Atlantyda została przedstawiona jako raj na ziemi, w którym jednak nastąpiło zepsucie obyczajów, za co Bóg zesłał okrutną karę, zatapiając w ciągu jednej nocy wyspę.
Katastrofizm Langego odbiega wyraźnie od koncepcji Daniłowskiego i Struga, ma bowiem charakter geologiczny: śmierć cywilizacji, wymarcie rasy, następuje "naturalnie", wskutek zmian klimatu bądź katastrofy geologicznej. Katastrofizm ów splata się z antyutopijnym przekonaniem, iż kwestii społecznej nie uda się rozwiązać nigdy i nigdzie.
Napisana już po pierwszej wojnie światowej przez Langego utopijna powieść Miranda (1924) nie wyrażała bynajmniej sprzecznego z tą tezą stanowiska. Autor ukazał bowiem doskonałe Państwo Słońca, zamieszkane nie przez ludzi, lecz przez ich ciała astralne - istoty o cechach anielskich. W powieści Langego to samo państwo, które niegdyś opisał Campanella (Civitas Solis), oglądane jest oczami polskiego podróżnika w 300 lat później, w 1918 roku. Jednak ówcześni
mędrcy - organizatorzy popełnili błąd, przypuszczając, jakoby można stworzyć społeczeństwo, oparłszy je na zasadach wysnutych z czystego rozumu, a pominąwszy znaczenie popędów, instynktów, namiętności i wszystkich słabych stron natury ludzkiej, dla których rozum sam nie jest dostatecznym hamulcem87.
Państwo, które opisał Campanella, upadło wskutek przyczyn wewnętrznych, zepsucia obyczajów, na koniec, w XVIII wieku, rozebrane przez dwa potężne sąsiednie mocarstwa. Jest to wyraźna aluzja do losów Polski, wiadomo bowiem, iż Campanella podziwiał ustrój Rzeczpospolitej szlacheckiej. Zdaniem Langego mędrzec ów pomylił się, sądząc, iż dobry ustrój państwowy może trwać wiecznie, bowiem niedoskonałość ludzkiej natury, niskie ambicje i popędy muszą nań oddziałać destrukcyjnie. Realizacja utopii stała się możliwa - w powieści Langego - dopiero wskutek rozwoju nauki, gdy udało się poprzez eksperymenty mediumiczne, polegające na dematerializacji ciała medium, stworzyć nowy gatunek człowieka, odcieleśnioną, a więc doskonale dobrą istotę. Gdy procesowi temu poddał się - nie całkiem dobrowolnie - cały naród, wówczas dopiero utworzono prawdziwe doskonałe Państwo Słońca, które odwiedził i opisał Jan Podobłoczny. Po powrocie do Europy podróżnik konstatuje jednak ogromną przepaść między dwoma światami: utopią i rzeczywistością. W tej ostatniej nigdy nie uda się zrealizować doskonałego ustroju społecznego, jeśli natura ludzka nie ulegnie zmianie. Nie bez znaczenia w tej historii jest fakt, iż Podobłoczny zawędrował do utopijnej krainy, uciekając z ogarniętej przez rewolucję Rosji, a więc z kraju, w którym socjalistyczna utopia właśnie się realizowała.
Przekonanie o niemożliwości realizacji utopii, połączone z krytyką rzeczywistości współczesnej, w której urealniają się ideały pozytywistyczne lub socjalistyczne, wyraziło się w literaturze polskiej już wcześniej, w utopiach negatywnych z początku XX wieku. Objawiały one przerażenie przyszłością, manifestując niekiedy konserwatywne stanowisko autora, jak na przykład Po czerwonym zwycięstwie Teodora Jeske-Choińskiego. Inni twórcy powieści i dramatów o charakterze antyutopijnym: Jan Lemański, Karol Irzykowski, Jerzy Żuławski nie wyrażali wprost pozytywnego programu społecznego. Każdy z nich krytykował utopię z nieco innego stanowiska, każdy z nich reprezentował nieco inną odmianę świadomości antyutopijnej. Było to zjawisko prekursorskie wobec literatury światowej; utwory te bowiem nawiązywały po części do tradycji powieści utopijnej, w dużym jednak stopniu były oryginalnymi antycypacjami nowoczesnej antyutopii, która narodziła się dopiero po pierwszej wojnie światowej i wyraziła najpełniej w utworach takich jak: My (1920) Jewgienija Zamiatina, R.U.R. (1921) Karela Čapka, Nowy wspaniały świat (1932) Aldousa Huxleya czy wreszcie 1984 (1949) George'a Orwella.
1 Platon, Państwo, przeł. W. Witwicki, Warszawa 1958, t. I, s. 329-330.
2 W. Jaeger, Paideia, przeł. M. Plezia, Warszawa 1962, t. II, s. 307.
3 Platon, op. cit., t. II, s. 48-49.
4 Dylemat ten występuje także we współczesnych koncepcjach utopijnych. Por. G. Picht, Odwaga utopii, s. 152.
5 K.R. Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie [1945], t. I-II, przeł. H. Krahelska, W. Jedlicki, Warszawa 2007, t. I, s. 111-112, 119. Por. D. Stasiak, Karl Popper, czyli przypisy do Platona raz jeszcze, "Dialogi Polityczne" 2008, nr 9; G.P. Grant, Plato and Popper, w: Collected Works of George Grant, ed. A. Davis, vol. 2, Toronto 2016, s. 78.
6 Por. J. Maritain, The Platonic Utopia, w: idem, Moral Philosophy, London 1964. Zamiast "totalitarny" Maritain proponuje termin "hieropolityczny" na oznaczenie platońskiej koncepcji państwa.
7 Arystoteles w II księdze Polityki omawia też wcześniejsze od platońskiej wizje doskonałego państwa, które stworzyli: Faleas z Chalcedonu i Hippodamos z Miletu.
8 Por. W. Ostrowski, Wprowadzenie do "Utopii", w: T. More, Utopia, s. 57; D. Petsch, Tomasz Morus, Warszawa 1962, s. 63.
9 K. Kautsky, Tomasz More i jego utopia, przeł. K. Błeszyński, Warszawa 1948.
10 T. More, Utopia, s. 282.
11 To rozumienie utopii pochodzi od Ernesta Macha. Por. J. Szacki, Spotkania z utopią, s. 25.
12 F. Bacon, Nowa Atlantyda, przeł. W. Kornatowski, Warszawa 1954.
13 T. Campanella, Państwo Słońca, przeł. W. Kornatowski, Warszawa 1954.
14 A. Zgorzelski, Fantastyka. Utopia. Science fiction, s. 47-48.
17 Strukturę gatunkową utopii i antyutopii charakteryzuje też Anna Goreniowa, analizując Starą Ziemię Jerzego Żuławskiego. Zwraca ona uwagę na rolę wyizolowanego spośród świata przedstawionego narratora: "Tak więc utopię charakteryzuje zredukowanie, przesunięcie na dalsze plany działających postaci (poza narratorem), ale i rola narratora jako konkretnej osobowości zostaje ograniczona. Narrator jest naiwny - jest rezonerem, autorskim porte-parole - jego osobowość nie waży na biegu wypadków. Ważniejszy, zajmujący też więcej miejsca, jest opis instytucji funkcjonujących w utopijnym społeczeństwie. Toteż fabuła, wątek romansowy czy przygodowy, tak samo jak postacie, które o tym opowiadają, są tylko pretekstem do przekazania maksymalnej ilości spostrzeżeń i pozytywnych sądów o nowym społeczeństwie" (s. 183). W antyutopii natomiast "narrator-uczestnik wydarzeń, byłby absurdem. Kompromitacja świata przedstawionego (jeśli jest konsekwentna), nieobecność jakiegokolwiek systemu norm pozytywnych wykluczają możliwość obdarzenia jakiejkolwiek postaci władzą sądzenia, prawem do oceny. Toteż regułą antyutopii (w jej czystej postaci) jest narrator bezosobowy" (s. 186). A. Goreniowa, Funkcje ideologiczne narracyjnej formy utopii, w: Literatura i metodologia. Konferencje teoretyczno-literackie w Spale i w Ustroniu, pod red. J. Trzynadlowskiego, Wrocław 1970.
18 B. Baczko, Rousseau. Samotność i wspólnota, Warszawa 1964, s. 517. Por. też: R. Nisbet, History of the Idea of Progress, London 1980, s. 240.
19 N. Frye, op. cit., s. 323.
20 B. Baczko, Rousseau, s. 527.
21 Szczegółowo problematykę tę omawia: R. Wołoszyński, Ignacy Krasicki. Utopia i rzeczywistość, Wrocław 1970.
22 Tezę tę stawia: J.L. Talmon, The Origins of Totalitarian Democracy, London 1966, s. 43.
23 S. Ossowski, Od "Kodeksu natury" do "Sprzysiężenia równych", w: Fragmenty filozoficzne. S. II, Księga pamiątkowa ku uczczeniu 40-lecia pracy nauczycielskiej w Uniwersytecie Warszawskim profesora Tadeusza Kotarbińskiego, Warszawa 1959, s. 87.
24 J.L. Talmon, op. cit., s. 203, 211.
25 W. Gutkowski, Podróż do Kalopei: do kraju najszczęśliwszego na świecie, gdzie bez pieniędzy i bez własności, bogactwa, przemysł, światło i dobre wszystkich mienie jak najwięcej wygórowało i gdzie tom drugi historii życia Bolesława II, króla polskiego, znajduje się, oprac. Z. Gross, Warszawa 1956.
26 J. Shklar, The Political Theory of Utopia, s. 369.
27 N. Frye, op. cit., s. 324.
28 J. Szacki, op. cit., s. 79.
29 J. Shklar, After Utopia: The Decline of Political Faith, Princeton 1957.
30 Nie nastąpiły przy tym żadne istotne zmiany w strukturze myślenia utopijnego; tak jak dawniej, ideał skontrastowany jest ostro z teraźniejszością, nie została też jasno zarysowana droga jego realizacji. Por. J. Szacki, op. cit., s. 75.
31 F. Engels, Rozwój socjalizmu od utopii do nauki [1877], Warszawa 1950, s. 27.
32 L. Kołakowski, Główne nurty marksizmu. Powstanie - rozwój - rozkład, Paryż 1976, t. I, s. 419.
33 Por. Z. Kuderowicz, Marks i Engels wobec alternatywy: jednostka - społeczeństwo, "Studia Filozoficzne" 1969, nr 2.
34 A. Ulam, op. cit., s. 118.
36 N. Frye, op. cit., s. 341.
37 Omawia je szczegółowo i wykaz ich podaje Allyn B. Forbes, The Literary Quest for Utopia, 1880-1900, "Social Forces", December 1927, vol. 6, nr 2.
38 W.H.G. Armytage, Yesterday's Tomorrows, s. 83.
39 G. Negley, Modern Utopias, 1850-1950, w: G. Negley, J.M. Patrick, op. cit., s. 16.
40 Socjalistyczny ideał człowieka i życia, jakie być powinno, ukazywała powieść Nikołaja Czernyszewskiego Co robić? (1863).
41 A. Walicki, Rosyjska filozofia i myśl społeczna od oświecenia do marksizmu, Warszawa 1973, s. 163.
42 A. Walicki, Filozofia a mesjanizm. Studia z dziejów filozofii i myśli społeczno-religijnej romantyzmu polskiego, Warszawa 1970, s. 17.
43 K. Mannheim, Ideology and Utopia, s. 173.
44 A. Walicki, Filozofia a mesjanizm, s. 20.
45 B. Skarga, Pozytywizm i utopia (Przesłanki filozoficzne utopii Comte'a), "Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej" 1964, t. X, Filozofia i utopia, s. 185.
46 H. Spencer, Szkice filozoficzne, Warszawa 1883, cz. 1, s. 50-87. Por. też: L. Kołakowski, Filozofia pozytywistyczna (od Hume'a do Koła Wiedeńskiego), Warszawa 1966, s. 105.
47 G. Kateb, Utopia and the Good Life.
48 E. Renan, L'Avenir de la Science, rozdz. II, w przekładzie B. Skargi, w: B. Skarga, Renan, Warszawa 1969, s. 150.
49 E. Renan, Dialogi i fragmenty filozoficzne, przeł. G. Glass, Warszawa 1913, s. 78.
52 B. Skarga, Kłopoty intelektu. Między Comte'em a Bergsonem, Warszawa 1975, s. 369.
53 P. Rossi, Filozofowie i maszyny (1400-1700), przeł. A. Kreisberg, Warszawa 1978, s. 101-102.
54 H. Bergson, Ewolucja twórcza, przeł. F. Znaniecki, Warszawa 1957, s. 165.
56 H. Romanowski, Renan i Bergson. Szkic porównawczy, Warszawa 1931, s. 37.
57 Pierwsze wyd. pol. pod innym tytułem: H.G. Wells, Podróż w czasie. Opowieść fantastyczna, przeł. F. Wermiński, Warszawa 1899.
59 Por. J.K. Palczewski, Utopista bez złudzeń. H.G. Wells, Warszawa 1976, s. 34.
60 H.G. Wells, Pierwsi ludzie na Księżycu, przeł. W. Chwalewik, Warszawa 1959, s. 108.
61 H.G. Wells, Gdy śpiący się zbudzi. Powieść fantastyczna, Kraków 1902.
62 H.G. Wells, Wizje przyszłości, czyli o wpływie rozwoju wiedzy i mechaniki na życie i myśl ludzką, przeł. J. Kleczyński, Warszawa 1904.
63 K. Kelles-Krauz, Podziemna przyszłość ludzkości, "Życie" 1897, nr: 9, 10, 11, 12, 13, 14; 1898, nr: 1, 2.
64 H.G. Wells, A Modern Utopia, London 1905, s. 63, cyt. za: J.K. Palczewski, op. cit., s. 132.
65 W. Lutosławski, Ludzkość odrodzona. Wizje przyszłości, Warszawa-Kraków 1910, s. IX.
67 Por. T. Weiss, Romantyczna genealogia polskiego modernizmu. Rekonesans, Warszawa 1974.
69 Por. W. Gutowski, W poszukiwaniu życia nowego. Mit a światopogląd w twórczości Tadeusza Micińskiego, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, "Prace Wydziału Filologiczno-Filozoficznego", t. XXVIII, z. 1, Warszawa-Poznań-Toruń 1980, s. 137 i n. Do koncepcji tych, głoszących prymat postępu moralnego, zbliżała się także prometejska utopia Cezarego Jellenty. Por. T. Lewandowski, Cezary Jellenta - estetyk i krytyk. Działalność w latach 1880-1914, Wrocław 1975, s. 61.
70 S. Witkiewicz, W kręgu Tatr. Pisma zebrane, t. III (1), Kraków 1970, s. 277-278.
71 J. Żuławski, Szkice literackie. Książki - myśli - ludzie, Warszawa 1913, s. 13-14.
72 J.K. Kochanowski, Postęp ludzkości jako wyraz praw psychicznych rozwoju, Warszawa-Lwów 1917, s. 201.
73 W.M. Kozłowski, Szkice filozoficzne, Warszawa 1900, s. 14.
74 S. Pigoń, Władysław Orkan. Twórca i dzieło, Kraków 1958, s. 238-242.
76 K. Wyka, Szkice literackie i artystyczne, t. I, Kraków 1956, s. 77.
78 A. Świętochowski, Duchy, cz. I, II, III, w: idem, Pisma, t. VII, Kraków 1899; cz. IV, V, VI, w: Pisma, t. VIII, Warszawa 1909.
80 J. Rudzki, Świętochowski, Warszawa 1963, s. 83.
81 G. Daniłowski, Fragment Pamiętnika, Warszawa 1906, s. 4-5.
83 A. Strug, Ludzie podziemni, Warszawa 1947, s. 72-73.
86 A. Lange, W czwartym wymiarze. Opowiadania, Kraków 1911.
87 A. Lange, Miranda, Warszawa 1924, s. 49.