AntyCzłowiek - Dariusz Regulski
Kup ebooka
7.02 zł
5.83 zł
(5,97 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Uczucie powraca
Uczucie powraca... W środku nocy. Zamknięte okna mych oczu. Eksplozja głosów. Głosy mówią w środku mojej głowy. Nie wiem, ile ich jest. Może 999, a może 1001? Chcą mi coś powiedzieć. Tylko co? Może to wszystko jest tylko moja głowa? Moja głowa mnie kiedyś zabije. Głosy nie milkną. Krzyczą - szepcząc. Najgłośniejszy szept. Najcichszy krzyk.
Dobrze wiesz, kim jestem. Nie muszę się Tobie przedstawiać. Znasz mnie... znałaś bardzo dobrze. Najlepiej. Jestem taki sam, a jednak inny ode mnie sprzed dwóch lat. Dwóch lat powolnego tracenia kontaktu ze światem. Dwóch lat powolnego znienawidzania świata...
To nie jest tak, że ja oskarżam świat o całe zło jakie mnie w życiu spotkało. Po prostu my już się nie rozumiemy - uczucie wygasło pomiędzy mną a światem. Nie czuję do niego tego samego, co kiedyś... nie chcę jednak rozstawać się z nim w ogólnej niezgodzie. W niektórych miejscach jest on piękny, w niektórych nawet znośny. Tylko ludzie jacyś tacy... dziwni. A może to tylko ja jestem jakiś dziwny?
Michał spotyka Mariannę w Paryżu. To dziwne, bo przecież spotkali się już w Paryżu. Deja Vu? Powtórka z rozrywki? Nie ma rozrywki. Przy stole w kawiarni z Marianną jej nie ma. Michał nie może patrzeć na Mariannę. Jest z B. Nieszczęśliwa, ale uzależniona od B. Dlaczego więc chciała się spotkać z Michałem?
- Chciałam wytłumaczyć Ci wszystko.
- Po co?
- Dla spokoju.
- A więc nic mi nie tłumacz.
- Muszę.
- Człowiek musi tylko umrzeć.
- Chcę mieć czyste sumienie...
- Zawsze będziesz miała brudne.
- Jesteś podły.
- Zdradziłaś mnie.
- Ty mnie zdradziłeś ze swoją artystyczną głową.
- A B.?
- B. jest prosty jak kartka papieru...
- Ja jestem labiryntem.
- Dlatego żadna Cię nie pokocha.
- Antyczłowieka?
Patriota?
"Zamieniliście Polskę w tak wielki obóz koncentracyjny, że nie potrzeba nawet drutów kolczastych i psów, gdyż i tak nie ma gdzie uciec." - Marek Hłasko.
Nienawidzę Kraju PLSK! Podzielonego, pławiącego się w błocie słodkiego męczeństwa. Gdzie rozgrzebywanie przeszłości ważniejsze jest od patrzenia w przyszłość i rozwoju. Gdzie oszuści są wynoszeni na piedestał, a my - szarzy - nie czarni, ani biali - obywatele klasy "B" - jesteśmy rynsztokiem.
Tu jest prawo tylko na papierze. Ustanawiają je bandyci. Ale tak naprawdę to ja jestem bandytą, bo piszę o moim kraju. Którego nienawidzę. Nienawidzę, dlatego, że kocham. Jest więc to miłość toksyczna, niezdrowa, pełna mdłości... Nienawidzę Mojego Kraju, bo już wszyscy stąd uciekają. Do ANG, NMC - wszędzie, byleby nie tutaj...
Bo on nie jest mi w stanie nic zaoferować. Przeciwnie - wymaga ode mnie płacenia coraz to nowych podatków, wydaje wyroki niesprawiedliwe.
Bo nie przyszedł jeszcze charyzmatyczny przywódca, który zjednoczyłby wszystkich mieszkańców kraju PLSK, tworząc porozumienie ponad wszelkimi różnicami, podziałami, barierami, odmiennościami.
Nienawidzę tego Kraju, bo tutaj można tylko umierać za Ojczyznę, albo modlić się do Matki Boskiej Częstochowskiej, żeby przywróciła wolną Ojczyznę... Bo tutaj wszyscy narzekali, narzekają i będą narzekać - jak nie na socjalizm, to na kapitalizm, który sobie przecież sami wywalczyli.
Bo pomimo tego, że urabiani przez dziesięciolecia przez czerwonych i czarnych - niczego się nie nauczyliśmy. Nadal jesteśmy jak dzieci błądzące we mgle.
Bo nadal dominuje u nas mesjanistyczny mit, że "PLSK jest Chrystusem Narodów". Robimy z siebie ofiary. Cierpimy. Boli nas. Krwawimy. Krew jest sztuczna. Pomieszana z flegmą.
Bo tutaj ten, kto nie uczestniczy w korowodzie męczenników jest ruskim agentem, komunistą, lewakiem i ogólnie istotą zdehumanizowaną.
Może zależy komuś na tym, aby nas wszystkich ze sobą skłócić?
Czy ja - mały trybik w tej machinie mam odpowiadać za chore ambicje tego, który ją nakręca? Czy mam na to wpływ? Czy nie da się chociaż spowolnić jej obrotów? Czy to, że chcę z niej wysiąść jest dziwne?