Anioły ciemności. Odnaleźć siebie #2 - Monika Rępalska

Kup ebooka

44.90 zł
35.92 zł (24,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Prolog

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Rozdział 11

Rozdział 12

Rozdział 13

Rozdział 14

Rozdział 15

Rozdział 16

Rozdział 17

Rozdział 18

Rozdział 19

Rozdział 20

Rozdział 21

Rozdział 22

Podziękowania

Prolog

Osiemnaście lat wcześniej

Moje malutkie ciałko kurczy się jeszcze bardziej, kiedy słyszę ciężkie kroki na ganku. Deski skrzypią pod potężną sylwetką mężczyzny, który zaraz wejdzie do domu. Jestem przestraszona, nie lubię zostawać z nim sama. Chcę, żeby mamusia wróciła już z zakupów.

- Gdzie jesteś, ty dziwolągu?

Jego pijacki bełkot każe mi się schować. Łapię za swojego ukochanego, pluszowego misia i biegnę najszybciej, jak potrafię, w kierunku szafy. Mama kazała mi się tam chować za każdym razem, gdy nie ma jej przy mnie. Wczołguję się w najciemniejszy kąt i skulona cichutko czekam. Słyszę, jak przewraca meble i rozbija naczynia, wiem, że tata jest bardzo zły. Razem z mamusią sprzątałyśmy nasz domek z samego rana, bo miał przyjechać dzisiaj do nas wujek z Alexem. Pomagałam upiec ulubione czekoladowe ciasto wujka Gru. Mamusia cieszyła się z tych odwiedzin, nawet spakowałyśmy wcześniej nasze walizki, bo miałyśmy zamieszkać z wujkiem. Skakałam z radości i ciągle patrzyłam na zegarek, który miałam na rączce. Czekałam, aż pojawi się cyferka cztery na różowej tarczy z Hello Kitty. Wiedziałam, jak ona wygląda, bo mamusia mnie tego nauczyła, ale teraz, jak tata wrócił, to się bałam. Zaczęłam cichutko płakać, nie chciałam, żeby mnie znalazł i dał klapsy jak ostatnio. To mnie bolało, mama też oberwała. Nie lubiłam słuchać, jak mama płacze, a jeszcze bardziej nie lubiłam, jak przychodzili koledzy taty i zamykali się z mamą w pokoju. Wtedy mamusia była mocno pobita i jej ubrania były czerwone, a ja nie wiedziałam, jak jej pomóc, nawet mój misio jej nie pocieszał.

Rozglądając się po szafie, zauważam wielkiego pająka, który idzie w moją stronę. Bardzo boję się pająków. Szorując pupą po podłodze, chcąc być dalej od niego, poruszam stojący wieszak, który przewraca się na mnie i wywołuje dużo hałasu. Wiem, że tata to usłyszał i zaraz po mnie przyjdzie. Trzymając mocno swojego misia, zamykam oczy i czekam. Choć mam tylko cztery latka, wiem, że nie mogę uciec przed karą, którą wymierzy mi tata. Gdybym uciekła, tata dodatkowo by mnie ukarał, a tego nie chciałam.

- Tutaj jesteś, gówniarzu.

Otwieram buzię, chcąc krzyknąć, bo boli mnie rączka, za którą tata mnie szarpie, ale nie mogę.

- Jesteś debilem, który nawet nie potrafi mówić. Powinienem był już dawno się ciebie pozbyć, ale ta głupia dziwka by wtedy odeszła, a tak mam czym ją szantażować. No powiedz coś!

Boli mnie brzuszek, jak tata zaczyna mnie w niego kopać. Moja rączka jest dziwnie wykręcona, próbuję się zasłonić, ale nie mam siły. Kiedy duży but taty zawisa nam moją buzią, zamykam oczka, przygotowując się na mocne uderzenie, ale nie czuję bólu. Oboje słyszymy otwieranie drzwi i to mnie ratuje przed kolejnym uderzeniem taty.

- Kira! Kira!

Chcę odpowiedzieć mamusi, gdzie jestem, ale nie potrafię.

Nauczyłam się rozróżniać ton głosu mamusi, teraz jest zaniepokojona. Pragnę, żeby przyszła i uratowała mnie przed tatą, ale boję się, że ją też uderzy.

- Co, do cholery?

Otwieram szeroko oczka, kiedy słyszę głos wujka Gru.

Tata zerka na drzwi i nasłuchuje zbliżających się kroków. Kiedy obydwoje pojawiają się w moim pokoju, pragnę wstać i pobiec do nich, ale nie mogę się ruszyć.

- Kira. - Mamusia płacze, gdy na mnie patrzy.

- Zabiję cię, kurwa.

Wujek jest zły. Zaczynam się go bać tak jak taty. Nie chcę, żeby się na mnie złościł, bo wtedy z mamusią nie będziemy mogły do niego pojechać, a ja chcę się pobawić z Alexem.

- Nie tkniesz mnie nawet - słyszę śmiech taty - zbliżysz się o krok, a będziesz zbierał mózg tego dziwoląga. Ta dziwka - tata wyciąga skądś pistolet i macha nim w stronę mamy.

Wiem co to jest, bo widziałam w telewizji. To jest bardzo niebezpieczne.

- Twoja siostra znienawidzi cię za przyczynienie się do zabicia jej niemowy.

- Rex, nie mów tak o niej. To też twoje dziecko.

- Nie chciałem żadnego bachora, do tego jeszcze takiego debila. Nie udało mi się jej pozbyć za pierwszym razem, to zrobię to teraz.

- To ty jej to zrobiłeś! - krzyczy mama.

- Mogłem rzucić ją mocniej o ścianę, wtedy by nie żyła, a tak tylko przestała mówić.

Kiedy dorośli się kłócą, zerkam w bok i widzę spoglądającego na mnie Alexa, który wychyla się za drzwi. Alex jest starszy ode mnie o sześć lat, ale nigdy nie przeszkadzało mu to, żeby się ze mną bawić. Kocham go.

- Uratuje cię, Kira.

Patrzę na jego usta, kiedy bardzo cicho wypowiada słowa. Tak właśnie ze sobą rozmawiamy, ja poruszam buzią, a on to rozumie, nie muszę wydawać dźwięków. Kiedyś Alex mi powiedział, że to czytanie z warg. Spodobało mi się to. Lubię z nim tak rozmawiać.

Kiwam głową, że go rozumiem. Ten ruch zauważa tata i teraz swój pistolet przyciska do mojej skroni. To złe uczucie, ten otwór broni jest zimny.

- Rex, odłóż to! - krzyczy wujek.

Tata go nie słucha, wtedy pojawia się Alex z pistoletem, takim jak ma tata, i celuje do niego. W pokoju robi się głośno, Alex krzyczy coś do mojego taty, wujek z kolei do Alexa. Mamusia prosi, by się uspokoili, i wtedy broń wystrzela. Tata upada na podłogę, tak samo jak mamusia. Coś czerwonego zaczyna pojawiać się na dywanie, choć boli mnie rączka i brzuszek, podnoszę się i idę do mamusi. Nie rusza się, ale ma otwarte oczy, więc mówię, żeby wstała. Nie reaguje, zdrową rączką łapię ją za dłoń i chcę, by wstała, ale jest za ciężka. Szukam pomocy u Alexa, on płacze, nie wiem dlaczego. Przenoszę wzrok na wujka i też ma łzy w oczach. Sam mi mówił, że duzi faceci nie płaczą, dlatego nie wiem, co się dzieje. Dlaczego on płacze, chcę, żeby mi pomógł podnieść mamusię. Dopóki tata śpi, możemy wziąć walizki i pojechać do domu wujka.

- Idziemy, kochanie, zaraz będą tu gliny, musimy jechać. - Wujek ociera swoje oczy, które nadal są czerwone od płaczu.

Kręcę głową, że nie mogę, musimy zabrać ze sobą mamusię, ale on nie patrzy na moje usta, kiedy to mówię.

Bierze mnie na ręce i wynosi z naszego domu.

Siedzę w wielkiej ciężarówce, obok Alexa, i oboje spoglądamy, jak wujek Gru podpala mój dom.

- Mój dom był brzydki, ale czemu wujek to robi? - pytam Alexa.

On zamiast odpowiedzieć, przytula mnie do siebie i zaczyna śpiewać moją ulubioną kołysankę. Zanim wujek wsiada do ciężarówki, już zasypiam. Kiedy się budzę, jesteśmy już u wujka. Bierze mnie na kolana i mówi, że teraz to jest mój nowy dom. On będzie się mną opiekował, bo mamusia musiała pójść do nieba.

Wtedy wiem, że już nigdy jej nie zobaczę.

Rozdział 1

Obecnie

- Kira, mogę wejść?

Podskoczyłam, słysząc pukanie do drzwi.

Było oczywiste, że nie odpowiem, ale Gena za każdym razem się mnie o to pytała. Wydawało mi się, że szanowała w ten sposób moją przestrzeń i dawała mi wybór. Mogłam siedzieć cały czas w pokoju, który mi przydzielili, bądź ruszyć tyłek i przestać się ukrywać.

Minęło już kilka tygodni, odkąd znaleźliśmy się w klubie Aniołów Ciemności. Zdążyłam poznać osoby, z którymi najczęściej przebywałam. To, że nie mówiłam, wyostrzyło mi inne zmysły. Tyczyło się to w dużej mierze wzroku, uważnie obserwowałam, analizowałam zachowania, czytałam z mowy ciała.

Zauważyłam, że Gena była kimś ważnym, kogo słuchały się wszystkie kobiety, a nawet niektórzy mężczyźni. W oczach każdego członka klubu widziałam szacunek, którym ją darzyli. Dwóch mężczyzn miało wypisaną miłość na twarzy, kiedy Gena przebywała w ich otoczeniu. Jak zdążyłam się dowiedzieć, jednym z nich był Mo, narzeczony Geny, a także syn prezesa klubu. Przerażał mnie swoją posturą i tymi swoimi ciemnymi, prawie czarnymi oczami, które potrafiły przejrzeć cię na wskroś. Czułam się przy nim, jakby wiedział o mnie więcej niż ja sama.

No i był jeszcze ten drugi. Oz.

Stresowałam się przy nim z innych powodów. Również wyglądał niebezpiecznie, zresztą jak większość motocyklistów, ale miał w sobie coś, co mimo obaw przyciągało mnie do niego.

Ta jego udręka. Kiedy myślał, że nikt nie patrzy, pozwalał sobie na zdjęcie maski, którą nosił praktycznie przez cały czas. Były jednak momenty jak ten, kiedy schowana za zasłoną przyglądałam mu się z okna. Nawet z daleka nie umknęło mi, jak targają nim emocje. Wystarczyło, że jeden z braci, który pomagał mu przy naprawie samochodu, odszedł, on tracił spokój. Patrzyłam, jak chwyta narzędzie, które leżało na skrzyni obok auta, i z całej siły rzuca nim w ścianę znajdującą się naprzeciwko niego.

Był podobny do mnie, łączyła nas cisza i niewypowiedziane słowa, które zjadały nas od środka. To dlatego mój strach mieszał się z ciekawością. Chciałam wiedzieć, co go gnębiło, a jednocześnie trzymałam się od niego z daleka, jak zwykle tylko obserwując.

Odrywając wzrok od brata Geny, podeszłam do drzwi, by je otworzyć. Nie chciałam być niemiła dla ludzi, którzy narazili swój klub, by ratować nas przed błędnymi decyzjami Alexa. Zawdzięczaliśmy im ochronę i dach nad głową.

- Cześć - zaczęła z uśmiecham Gena, gdy wpuściłam ją do środka. - Tak sobie pomyślałam, może chciałabyś pomóc kobietom przygotować obiad? Wiesz, dzielimy się tutaj obowiązkami, nie wiem, jak było u was w klubie, ale u nas każdy coś robi. Nie to, że chcę cię do czegoś zmusić, nic z tych rzeczy. Ja tylko...

Podniosłam rękę, by przerwać jej wypowiedź.

Kiedy miałam już jej uwagę, kiwnęłam głową. Szczerze mówiąc, zrobiło mi się bardzo miło, że Gena chciała mnie angażować w czynności swojego klubu. U nas zawsze byłam na uboczu, Alex nie chciał, by coś mi się stało. Przyjął rolę opiekuńczego, starszego brata, a musiałam przyznać, że z czasem zaczęło mi to przeszkadzać. Dlatego też chętnie zgodziłam się pomóc kobietom z klubu przy ich codziennych obowiązkach.

- Dobrze. Cieszę się. - Gena posłała mi wielki uśmiech, a ja odwzajemniłam się tym samym.

Gdy skierowała się do wyjścia, dotknęłam jej ramienia, by ją zatrzymać. Unosiłam wskazujący palec, mówiąc tym samym, by zaczekała na mnie jeszcze chwilkę. Szybko podeszłam do komody i chwyciłam telefon komórkowy, to przez niego najczęściej komunikowałam się z innymi. Mało osób z naszego klubu znało język migowy, nie wspominając już o członkach Aniołów Ciemności. Pisanie SMS-ów było dla mnie najprostszym sposobem na rozmowę z innymi ludźmi.

Idąc za Geną, napisałam wiadomość do Alexa, gdzie będę.

Kira: Jestem z Geną.

Nie zdążyłam schować telefonu do tylnej kieszeni dżinsów, a już otrzymałam odpowiedź.

Alex: Jeśli chciałaś dokądś wyjść, mogłaś dać mi znać. Miałem iść do warsztatu popracować nad motocyklami, ale zaraz będę u ciebie.

Zazgrzytałam zębami. Mogłam to powtarzać wiele razy, aż do znudzenia, że bardzo go kocham i zawsze mogę na niego liczyć, ale odkąd tutaj byliśmy, Alex starał się mnie pilnować na każdym kroku. A jeszcze jak usłyszał, że będę z Geną, to włączył mu się alarm. Alex uwielbia Genę, to jej brata nie lubi. Obaj znają się na naprawie wszystkiego, co jeździ. Choć pracują razem, jak wspomniałam, nie darzą się sympatią. Alex uważał, że będąc z Geną, będę blisko jej brata, co było bezsensowne.

Kira: Ani się waż! Dam sobie radę!

Miałam nadzieję, że te wykrzykniki dotrą do niego. Unosząc wzrok znad ekranu telefonu, napotkałam zaciekawione spojrzenie Geny.

- Wszystko w porządku? - zapytała zatroskana.

Zapominając o tym, że mnie nie zrozumie, w nerwach zaczęłam szybko poruszać ustami, żaląc się na Alexa.

- Martwi się o ciebie, to zrozumiałe. Wiem, jak to jest, sam mam siostrę.

Nie miałam pojęcia, czy byłam bardziej zaskoczona, czy przestraszona, słysząc głos Oza. Patrząc na niego wielkimi, zszokowanymi oczami, zastanawiałam się, jakim cudem wiedział, co mówiłam. Gena również zerkała na brata ze zdziwieniem na twarzy.

- Skąd ty wiesz, co Kira powiedziała? - Zmrużyła oczy.

- Telewizja - odparł, luzacko wzruszając ramionami.

- Telewizja?

Sama miałam ochotę spapugować po Genie. Widząc, że obie czekałyśmy na wyjaśnienie, odchrząknął, zanim zaczął mówić. Jego jasnozielone oczy skupione były wyłącznie na mnie.

- Jeszcze za dzieciaka, nie chcąc obudzić matki, razem z Mattem - gdy wypowiedział to imię, jego oczy natychmiast zmieniły barwę na ciemniejszą i stały się jakby ostrzejsze. Ta osoba musiała coś mu zrobić, jeśli będzie mi dane, może dowiem się co - oglądaliśmy filmy bez głosu. Nie przypuszczałem, że czytanie z ust kiedyś mi się przyda. - Ponownie wzruszył ramionami. - Ale jak widać, tak.

- To jest niepokojące - powiedziałam do siebie.

Próbując przestać myśleć o tym, że ktoś inny rozumie mnie tak jak Alex, pokręciłam głową. A kiedy zerknęłam na mężczyznę, który tym wyznaniem zaciekawił mnie jeszcze bardziej, zobaczyłam, jak puszcza mi oczko. Widział, co powiedziałam. Od teraz musiałam się mieć na baczności w jego towarzystwie.

OZ

Byłem kurewsko zadowolony, że w jakiś sposób w końcu udało mi się zwrócić uwagę Kiry. Odkąd pojawiła się w klubie, była niedostępna, cały czas przebywała w dawnym pokoju Jinny albo była przyklejona do boku tego kutasa, swojego brata. Koleś nie darzył mnie sympatią, nawet tego nie ukrywał. Nie wiedziałem czego się, kurwa, obawiał. Że niby przez samo patrzenie na jego siostrę zapłodnię ją?

Laska mi się podobała, nie była taka jak suki w klubie, to było widać na pierwszy rzut oka. Kira bardzo przypominała mi siostrę. To jej spojrzenie, już pierwszego dnia zauważyłem, że przebijał się przez nie strach. Ten sam strach miała Jinny, kiedy Scythe położył na niej łapy. Miałem tylko nadzieję, że Kira nie przechodziła tego samego. Wyglądała na kruchą, dlatego chciałem być przy niej i chronić ją. To było silniejsze ode mnie, choć jej nie znałem, czułem, że od momentu wejścia za bramę klubu i spojrzenia na mnie tymi swoimi oczami łani, stała się moją obsesją.

Gdy przekroczyłem próg swojego pokoju, ogarnęło mnie zmęczenie. Od śmierci Matta nie spałem dobrze, miałem wyrzuty sumienia, że nie potrafiłem dostrzec szaleństwa przyjaciela, zanim było za późno.

Nienawidziłem, jak wspomnienia zaczęły zalewać mój umysł. Problemy ze snem również nie pomagały, pozbawiały moje ciało sił i logicznego myślenia. Nie radziłem sobie ze zdradą człowieka, który był dla mnie jak brat, ale musiałem się ogarnąć. Jinny już patrzyła na mnie inaczej, widziałem malującą się na jej twarzy troskę. To, że martwiła się o mnie było jak cios. Nie chciałem, by moje problemy na nią wpłynęły. Już zdążyła przejść wiele złego, nie musiała paprać się z moim gównem.

Skierowałem się do łazienki, potrzebowałem prysznica. Miałem nadzieję, że gorąca woda zrelaksuje moje napięte mięśnie. Odkręciłem kurek, czekając, by zleciało trochę zimnej. Zrzucając z siebie ubrania, uchwyciłem w lustrze udręczone spojrzenie. Wzdychając ciężko, oparłem przedramiona na blacie umywalki i wpatrywałem się w siebie, zastanawiając, jak mam poradzić sobie w poczuciem winy, które zaczęło mnie coraz bardziej przytłaczać.

Oderwałem wzrok od lustra i wszedłem do kabiny. Oparłem głowę o płytki i poddałem się gorącej wodzie, która smagała moje ciało niczym bicze. Byłem tak zamyślony, że nie usłyszałem, jak drzwi prysznicowe się otwierają. Poczułem obecność intruza dopiero wtedy, gdy małe, delikatne dłonie zaczęły błądzić po moim ciele. Odwróciłem się natychmiast i spotkałem z gorącym spojrzeniem Mili. Laska była nowym nabytkiem klubu. Jak większość suk, grzała łóżka braci. Korzystałem z tego, nie byłem przecież mnichem, a jeśli dziewczyna chciała pieprzenia, nie odmawiałem jej.

- Pomóc ci? - zapytała i spuściła wzrok na mojego twardniejącego kutasa.

- Pokaż, na co cię stać - odpowiedziałem chrapliwie i po chwili spoglądałem na kobietę klęcząca u moich stóp.

Jej usta bez wahania objęły główkę penisa, aż jęknąłem, kiedy poczułem ciepło jej ust zaciskające się na mnie. Gdy jej język zaczął wędrówkę, musiałem oprzeć się o ścianę.

- Dość tej pieprzonej zabawy, ssij go.

Uniosła na mnie czekoladowe oczy i uśmiechając się drapieżnie, przystąpiła do działania. Wplotłem dłoń w jej czarne włosy, pragnąc kontroli. Z góry miałem dobry widok na to, jak jej poliki się zasysały. Jedną dłonią trzymała mnie za udo, drugą pieściła moje jaja. Połączenie jej chciwych ust i masujących moje jądra palców doprowadziło mnie na krawędź.

- Kurwa - przekląłem, gdy spuściłem się w jej usta.

Mili wstała z uśmiechem kota, który wychłeptał śmietankę. Stanąwszy na palcach, chciała mnie pocałować, ale nie pozwoliłem jej na to. Zakręciłem wodę, wyszedłem z kabiny i sięgnąłem po rękę Mili.

- Wyrzucasz mnie? - zapytała, zdezorientowana moim zachowaniem.

- Tylko się przenosimy.

Przerzuciłem Milę przez ramię i skierowałem się do łóżka. Położyłem ją na krawędzi i rozłożyłem szeroko jej nogi. Sądząc po jej rozpalonym spojrzeniu, domyślała się, co planuję zrobić. Pochyliłem się nad wygoloną cipką i rozłożyłem palcami jej fałdki. Chciałem ją trochę podręczyć. Delikatnie podmuchałem w jej rozgrzane wnętrze, co wywołało przeciągły jęk. Kiedy zauważyłem, że zaczyna się robić mokra, przejechałem językiem po jej szczelinie. Lizałem, ssałem, aż w końcu zlitowałem się nad nią, gdy błagała, bym ją pieprzył. Wtedy wcisnąłem w nią palce, równocześnie pobudzając czubkiem języka jej łechtaczkę.

Przyciskając ją do łóżka, unieruchomiłem jej ręce nad głową i jednym, mocnym pchnięciem wszedłem w nią od tyłu. Nie potrafiłem na nią patrzeć, chociaż wykorzystywaliśmy się oboje, nie chciałem spojrzeć w jej oczy i zauważyć czegoś więcej niż pożądanie. Pieprzyliśmy się jak zwierzęta, potrzebowałem tego, ona o tym wiedziała.

Musiałem zapomnieć. Ona mi w tym pomagała.

W którymś momencie, nawet nie wiem kiedy, odpłynąłem. Nim jednak całkowicie pochłonęła mnie ciemność, usłyszałem, jak Mila rozmawiała z kimś za drzwiami mojego pokoju. Nie usłyszałem tylko odpowiedzi drugiej osoby, nie musiałem, dobrze wiedziałem, kto to był.

Kira.

Aż zabolało mnie coś w środku.

Nie miałem czasu analizować tego, co sobie pomyślała o tym, że Mila wychodziła z mojej sypialni, bo ponownie znalazłem się w tym cholernym magazynie. Po raz kolejny przeżywałem horror swojego życia, gdy Matt trzymał broń przy skroni Jinny. Tylko w tym śnie nic nie było takie samo. Tym razem zamiast siostry widziałem Kirę.

Matt śmiał się, że będzie odbierał mi osoby, na których mi zależy. Choć był to koszmar, wierzyłem, że tak właśnie będzie.