Angielscy męczennicy reformacji - Jan Badeni
Kup ebooka
20.00 zł
16.60 zł
(17,00 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
I Męczennicy za Henryka VIII
Zaledwie król angielski Henryk VIII, idąc za popędem namiętności, wyrzekł się prawdziwej wiary, aby móc bezkarnie odrzucić od siebie prawą małżonkę, a połączyć się z niegodziwą Anną Boleyn i natychmiast, jakby dla dania nowego dowodu, że rozpusta z okrucieństwem w parze chodzą, cała Anglia zaczerwieniła się krwią biskupów, kapłanów i wiernych, męczonych i zabijanych za niezłomne wyznawanie katolickiej wiary. Kto uznać nie chciał, że król w rzeczach wiary i obyczajów jest nieomylny, że robić i postanawiać może co mu się podoba, ten ogłoszony był za wroga państwa i jako taki najsrożej karany. Zbyt wielu niestety pochlebców, dworaków, ludzi słabych lub złych, obawiając się bardziej niełaski królewskiej, niż niełaski Bożej, poddało się w zupełności kaprysom Henryka VIII, a naśladując go w grzechach, rabując wespół z nim kościoły i klasztory, zmieniało z dnia na dzień, stosownie do coraz nowych i odmiennych rozporządzeń królewskich, religijne swe przekonania. Ale znalazło się też, dzięki Bogu, niemało takich, którzy nie chcieli za misę soczewicy sprzedać swego prawa do szczęścia wiecznego; poszli do więzienia, oddali głowę pod miecz katowski, ale wiary się nie zaparli. Na pierwszym miejscu między tymi chwalebnymi męczennikami, którzy śmierć ponieśli za panowania Henryka VIII, stoją ogłoszeni dziś błogosławionymi: kardynał Jan Fisher, biskup z Rochester; Tomasz More, wielki kanclerz angielski; Małgorzata Pole, hrabina Salisbury, matka kardynała Pole; Ryszard Reynolds, członek zakonu św. Brygidy; X. Jan Haille; osiemnastu Kartuzów, a mianowicie: Jan Hougton, Augustyn Webster, Robert Lawrence, Wilhelm Exmew, Humfried Middlemore, Sebastian Newdigat, Jan Rochester, Jakub Walworth, Wilhelm Greenwood, Jan Davy, Robert Salt, Walter Pierson, Tomasz Green, Tomasz Scryven, Tomasz Redyng, Tomasz Johnson, Ryszard Bere i Wilhelm Horne; Franciszkanin Jan Forest; Augustianin Jan Stone; czterech księży świeckich: Tomasz Abel, Edward Powell, Ryszard Fetherson, Jan Larke i jeden człowiek świecki: Herman Gardiner.
Król Henryk VIII panował w l. 1509-1547.
Biskup Jan Fisher był przez długie lata najwierniejszym doradcą, najzaufańszym powiernikiem królewskim. Henryk VIII czcił go i poważał jak ojca, a razu pewnego wyznał głośno, że żaden książę w całej Europie nie może się poszczycić biskupem, który w cnotach i nauce zrównać by się mógł z Fisherem. Ale cześć ta zmieniła się niebawem w największą nienawiść, kiedy na pierwszą wieść o rozwodzie króla z prawowitą małżonką Katarzyną Aragońską, siedemdziesięciosiedmioletni biskup, pomny swych obowiązków, wystąpił z całą siłą i powagą przeciw temu niecnemu zamiarowi. Rozgniewany Henryk rozkazał uwięzić biskupa, a jednocześnie niemal i z tejże samej przyczyny, wtrącił do więzienia w Tower byłego kanclerza Tomasza More, najuczeńszego może wówczas męża na całym świecie. Sędziowie zażądali od obu więźniów uznania nieważności małżeństwa Henryka z Katarzyną Aragońską, a zarazem przyznania królowi zupełnej i najwyższej władzy, nie tylko w rzeczach doczesnych, ale i duchownych, odnoszących się zarówno do wiary, jak i do obyczajów; co więcej, domagali się, aby to uznanie króla za najwyższą głowę Kościoła, stwierdzili uroczystą przysięgą, tak zwaną przysięgą supremacyjną. Sumienie nie dozwalało zgodzić się na żadne z tych żądań: "Do czego tylko król - oświadczyli zgodnie Fisher i More - ma prawo jako świecki monarcha, to oddamy mu chętnie, ale co Boże, Bogu oddać należy". Na próżno More prosił, aby mu osobiście wolno było rozmówić się z królem, spodziewając się, że potrafi go przekonać i na lepszą drogę naprowadzić; Henryk zagrząznąwszy w grzechach lękał się oglądać dawnego swego mistrza, doradcę i przyjaciela, odebrał mu wszystkie piastowane godności i skazał na wieczne więzienie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.Sprzedaż książki w Internecie:
Wstęp
Dekretem z dnia 29 grudnia 1886 roku zatwierdził Ojciec Święty z wielką radością całego katolickiego świata cześć, jaką od bardzo dawnych czasów oddawano 54 męczennikom, którzy w Anglii między 1535 a 1583 rokiem przelali krew za wiarę. Tym samym, stawiając błogosławionych tych męczenników uroczyście na ołtarzach, zachęcił Ojciec Święty wszystkich wiernych, aby na nich jako wzór swój się zapatrywali i uciekali się do nich równie w swych duchownych, jak i doczesnych potrzebach. Istotnie całe życie, a zwłaszcza męczeństwo nowych tych błogosławionych, to piękny i wzniosły wzór, uczący nas, jak wszystko, nawet krew i życie, poświęcić trzeba za Boga i za wiarę, tę najdroższą perłę, do której żadne inne ziemskie dobro przyrównanym być nie może. A nie bez głębszej z pewnością, opatrzonej myśli, dziś właśnie Kościół święty, nadając męczennikom angielskim tytuł "błogosławionych", ten wzór przywołuje nam na pamięć. Walka wiary z niewiarą, prawdy z fałszem, trwa i wzmaga się; wrogie Kościołowi sekty zastąpiły dawne materialne tortury innymi męczarniami, mniej wpadającymi w oko, ale bardziej może niebezpiecznymi dla umysłu i serca; w niejednym kraju wierność Kościołowi narażona na skryte lub jawne prześladowanie ze strony sekt wolnomularskich; nieraz na więzienie, wygnanie, ubóstwo i czasami na śmierć. Wśród tej walki i cierpień z pociechą i ufnością spoglądać możemy na angielskich męczenników; siali oni ze łzami, lecz dziś zbierają z radością; krew ich nie poszła na marne, ale - choć dopiero po długich latach - piękne i bujne owoce wydaje w Anglii zwracającej się coraz bardziej do katolickiego Kościoła. Da Bóg - i nasze walki i cierpienia nie pójdą na marne, jeżeli w walkach tych i w znoszeniu cierpień będziemy się starali wstępować choć z daleka w ślady błogosławionych męczenników angielskich, zapatrując się na ich gorącą wiarę, żelazną pracę, wytrwałość w przeciwnościach i niczym nie dającą się złamać ufność w miłosierdziu Bożym. I do nas, do całego katolickiego Kościoła, jakby proroczym duchem natchniony, wyrzekł o Anglii: "A ty Anglio, ze krwi tej męczeńskiej powstać masz, a próżną nie będzie tak droga śmierć dobrych synów twoich, gdy ci źli albo się nawrócą, albo je Bóg wytraci".
Żywot każdego z beatyfikowanych męczenników angielskich jest otwartą księgą, uczącą nas najszczytniejszych cnót chrześcijańskich, zapalającą do wykonania tych cnót mimo i wbrew wszelkim trudnościom i przeszkodom. Gdyby przedmiot nie był tak obfitym i bogatym, radzilibyśmy byli nakreślić żywoty wszystkich tych świętych angielskich misjonarzy w najpiękniejszym i najściślejszym tego słowa znaczeniu, bo rozszerzających Ewangelię nie tylko słowem, ale i krwią. Na razie musimy się ograniczyć, i dlatego rzuciwszy tylko na wstępie krótki ogólny rys pracy ich i cierpień, spróbujemy następnie nakreślić bardziej szczegółowy obrazek trzech wyłącznie z nowo beatyfikowanych, za życia jedną regułą zakonu Towarzystwa Jezusowego ze sobą związanych męczenników: błogosławionych Edmunda Campiona, Aleksandra Brianta i Thomasa Cottana. Niechaj błogosławieni ci męczennicy raczą pobłogosławić tej drobnej pracy dla rozszerzenia ich czci przedsięwziętej1.