Andzia, świąt nie będzie - Kinga Pitra
Kup ebooka
24.23 zł
20.11 zł
(20,60 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
"Wszechogarniający pośpiech, kłótnie i przedświąteczna gorączka... A wśród nich Andzia ze swoją awersją do świąt.
Zapewniam Was, że ta bohaterka dostarczy Wam emocji, wzruszeń i uśmiechu. Autorka przygotowała ciepłą, choć nieco zadziorną, zabawną i bardzo prawdziwą opowieść ze świętami w tle. Spędziłam z książką naprawdę przyjemne chwile - to doskonała odskocznia od codziennego pośpiechu."
@librariada
"Kinga Pitra niczym Święty Mikołaj, w te święta rozdaje emocje: porządna dawka dobrego humoru, uśmiech na twarzy, ciepło w sercu i... rumieńce na policzkach!
Tego nie może zabraknąć i u was! Andzia i jej perypetie, w świątecznym klimacie."
@do_przeczyt_ania
"Ta historia to prawdziwa perełka! Pełna emocji, humoru i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Przeniesie Cię w świat, w którym święta nabierają zupełnie nowego znaczenia. To historia, która poruszy Twoje serce i sprawi, że nie będziesz mogła się oderwać od jej fascynującej fabuły. Czytanie tej książki to czysta przyjemność, gorąco polecam."
@moja_niele
"Fenomenalna! Zachwycająca historia o Andzi poprawi Wam humor, przyprawi o rumieńce na Waszych twarzach i wprowadzi w świąteczny klimat, mimo że sama Andzia nie przepada za Świętami."
@ksiazki_w_obiektywie_ewy
"Świąteczny klimat, duża dawka antyświątecznej Andzi, garść humoru, szczypta romansu i łyżeczka niefortunnych zdarzeń to idealny przepis na świąteczną historię, a raczej katastrofę, która wciągnie was bez pamięci. Polecam!"
@ksiazka_sercem_w_dloni
"Andzia, świąt nie będzie" to realnie szalona historia kobiety, która myślała, że wszystko co dobre ma juz za sobą. Tymczasem jeden niefortunny wypadek, udowodnił, że w najmniej oczekiwanym momencie wszystko może się zmienić. Wystarczy tylko dać temu szanse ..."
@aneriskowo
"Już dawno tak dobrze się nie bawiłam! Andzia wzbudziła moją sympatię od pierwszych stron książki, a jej perypetie doprowadzały do niepohamowanych wybuchów śmiechu. To naprawdę świetna historia. Polecam!"
@kasienkaj7
"Choć uwielbiam Święta Bożego Narodzenia, a główna bohaterka wręcz przeciwnie, to nie mogłam oderwać się od tej historii. Jest urokliwa, zabawna, romantyczna i zdecydowanie poprawia humor."
@siedzewksiazkach
"Andzie, to pełna humoru, zabawnych sytuacji, gorących scen opowieść, która skradnie Wasze serca i sprawi, że uwierzycie w magię świąt."
@evie_czyta_uk
"Andzia i jej przygoda niejednokrotnie wywołają uśmiech na waszej twarzy a pikantne sceny sprawią, że zapłoną wam policzki."
@zaczytana40latka
- Hej ziemia drży
Teoretycznie byłam umówiona na randkę. Kiedy Adrian tylko wyszedł, naszły mnie wątpliwości. W sumie nie miałam się czym martwić, bo to ja miałam jego numer i byłam panią sytuacji. Miałam cały tydzień, na przemyślenie tej sprawy. Wróciłam do stołu i sięgnęłam po swój telefon. Mnóstwo wiadomości od Patrycji, która wstała przed pierwszą i chciała wiedzieć jak się czuje. Pospiesznie wystukałam jej wiadomość, w której opisałam w telegraficznym skrócie, co się stało. Pominęłam oczywiście postać Adriana, bo o tym chciałam jej już powiedzieć osobiście. Wiedziałam, że w jej opinii, powinnam była już dziś skorzystać z okazji i uwieść tego młodzieniaszka. To naprawdę nie było w moim stylu. W kwestii uwodzenia, nie byłam specjalistką. Mało tego, byłam w tym chyba beznadziejna. Zwykle kiedy szłyśmy gdzieś posiedzieć i jakiś facet zaczynał ze mną flirtować, natychmiast wpadałam w panikę. Spanikowana gadałam jakieś bzdury. Raz, opowiedziałam o wrastającym paznokciu mojego syna i tych wszystkich wizytach u specjalistów. Taki temat, był dobry na spotkania z innymi zatroskanymi mamuśkami, a nie jako wstęp do romansu. Przy mężczyznach zjadały mnie nerwy. Dziś nie byłam zdenerwowana. Adrian, zdawał się być taki swobodny i przyjacielski. A kiedy się tak uśmiechał, to czułam jak się rozpływam. Kurka wodna, on mi się naprawdę podobał. Sięgnęłam po telefon i sprawdziłam czy naprawdę się wpisał. Zobaczyłam w kontaktach jego imię. Niby czemu miałam czekać do weekendu. Mogłam do niego napisać. Tylko co miałam mu napisać? Że ledwie wyszedł, a ja już o nim rozmyślam. Odłożyłam z powrotem telefon. Westchnęłam ciężko. Upiłam ostatni łyk herbaty, a potem znowu sięgnęłam po telefon i wystukałam krótką wiadomość "Teraz też masz mój numer. Andzia". Wysłałam. Poczułam się jak za czasów gimnazjum, kiedy niecierpliwie wyczekiwałam odpowiedzi od jakiegoś chłopaka. Ten dreszcz niepokoju. Odpisze? Jak szybko odpisze? Telefon zapiszczał i otworzyłam wiadomość" Miałem twój numer. Spisałem z telefonu, w razie gdybyś jednak się nie odezwała "Co za podstępna bestia z niego. Powinnam być zła, że grzebał w moim telefonie, ale jednak wydawało mi się to słodkie. Uparty był. W jakiś sposób mi się to podobało, sprawiało, że poczułam się adorowana. Fajne uczucie. Westchnęłam głośno. W co ja się pakowałam? Nie miałam czasu nad tym myśleć, bo zjawili się chłopcy. Zapukali, a kiedy im otworzyłam, wpadli jak szaleni do mieszkania.
- Szybko.
- Bo byliśmy już w mieście, jak zadzwoniłaś - poinformował Mikołaj.
- Ale piękna - ucieszył się Szczepan, podbiegając do drzewka. Na końcu, do mojego mieszkania wkroczył Michał. Tak, mój były mąż nie chodził, on kroczył dumnie i pewnie, z wysoko uniesioną głową. To mi się zawsze szalenie w nim podobało. Niestety, nadal robiło to na mnie wrażenie. Po za tym, Michał był przystojny. Wysoki, postawny, z perfekcyjnie ułożonymi włosami, które mimo iż już pokryte delikatną siwizną, prezentowały się znakomicie. Zawsze elegancko ubrany, jak na kierownika firmy przystało. Dziś miał na sobie bardziej swobodny strój, bo popielate spodnie i czarny sweter.
- Cześć - powiedział i położył plecaki chłopców na kanapie. - Widzę, że nic ci nie jest.
- Tylko groźnie to wyglądało - odpowiedziałam. Chłopcy byli już zajęci pudłem z ozdobami choinkowymi, wiec kompletnie mieli gdzieś, o czym rozmawiamy.
- Miałaś gościa - powiedział, wskazując na dwa kubki herbaty stojące nadal na stole.
- Uderzyłam w głowę. Facet z targu zawiózł mnie do szpitala, a potem przyprowadził mój samochód.