Rozdział 1 Badanie dyskursu
Kilka uwag wstępnych.
Kilka uwag na temat źródeł
Kilka uwag na temat dalszej treści książki
Po przeczytaniu tego rozdziału będziesz:
dysponować podstawową wiedzą o głównych założeniach i koncepcjach badań nad dyskursem;
orientować się w układzie treści tej książki i przyświecających jej celach.
Badacze zajmujący się analizą konwersacji, dyskursu czy dokumentów to osoby zafascynowane językiem, pisanym lub mówionym. Trudno byłoby mi właściwie nawet wskazać cokolwiek, czego by jeszcze nie badali. Podobnie jak to się dzieje w przypadku Internetu, zostały przez nich przebadane niemal wszystkie sfery ludzkiej (i nie tylko ludzkiej) aktywności. Do klasyki należą już prace ogniskujące się wokół rasizmu, seksualności i szaleństwa. Te powstające obecnie zajmują się zaś dosłownie wszystkim: od roli, jaką "mhm" odgrywa w rozmowie między przyjaciółmi, do rządowych ustaw dotyczących
żywności modyfikowanej genetycznie. Tak samo rozległy jest zakres źródeł, które mogą dostarczyć materiału do badań: oficjalne dokumenty, ustawy, debaty polityczne, wszelkiego rodzaju materiały medialne, niezobowiązujące rozmowy, dialogi w miejscach pracy, wywiady, zogniskowane wywiady grupowe, etnografia, czaty internetowe i tak dalej. Celem tej książki jest prezentacja możliwości badania języka-w-użyciu. Staram się w niej przedstawić szczegółowo, od jak najbardziej praktycznej strony, zagadnienia, z jakimi można się przy tym zetknąć, oraz rozwiązania, z których można skorzystać.
Kilka uwag wstępnych
Na określenie stylu pracy badawczej, którym zajmiemy się w tej książce, często używa się terminu "analiza dyskursu". Niestety, jest to termin wieloznaczny. Niektórzy uważają, że oznacza on skupianie uwagi na przejawach pewnych szczególnych dyskursów - powiedzmy, rasizmu czy nacjonalizmu - w transkrypcjach wywiadów lub, na przykład, w artykułach prasowych. Inni mogą uznawać, że analiza dyskursu oznacza zajmowanie się zastosowaniem specyficznych zwrotów (np. "jak sugerują zebrane przez nas dowody", "oczywiście") służących do uzasadniania stanowiska zajmowanego w jakiejś sprawie w konkretnej rozmowie czy artykule naukowym. Niezależnie od podejścia, badaczy zajmujących się analizą dyskursu interesuje jednak przede wszystkim użycie języka w określonych kontekstach. Kontekstem może być zaś zarówno konkretny fragment rozmowy, jak i cały okres historyczny.
Mówiąc bardzo ogólnie, badacze dyskursu postrzegają język przez pryzmat jego funkcji i performatywności. Język nie jest dla nich nigdy neutralnym i transparentnym środkiem komunikacji. Zamiast trzymać się abstrakcji, sięgnijmy po klasyczny przykład. Dwaj reporterzy byli świadkami zastrzelenia pewnego człowieka. Następnego dnia nagłówek jednej z gazet głosił: "Bojownik o wolność zabija polityka", a drugiej - "Terrorysta zabija polityka". Oto kilka pytań, które można zadać w tej sytuacji:
Która z tych wersji jest prawdziwa?
Która z nich jest właściwa?
Która z nich jest zgodna z faktami?
Nie są to bynajmniej pytania filozoficzne ani abstrakcyjne. Całkiem niedawno obserwowaliśmy, jak roztrząsano je podczas debat na temat statusu osób przetransportowanych z Afganistanu do amerykańskiej bazy na Kubie i internowanych w Zatoce Guantánamo. Jeden z nurtów dyskusji koncentrował się na pytaniu, czy tych ludzi powinno się uznać za "jeńców wojennych" - co oznaczałoby, że przysługują im określone prawa wynikające ze zobowiązań do przestrzegania praw człowieka - czy raczej za "bezprawnych uczestników walk". Pervez Muszarraf, były prezydent Pakistanu, to jeden z przywódców politycznych, którzy w podobnym duchu wypowiadali się o zarysowujących się współcześnie trudnościach ze zdefiniowaniem, kto właściwie jest "bojownikiem o wolność", a kto "terrorystą". Te przykłady podpowiadają nam, że język jest czynnikiem konstruktywnym, konstytuującym życie społeczne. Pisząc i mówiąc w określony sposób, wytwarzamy określone światy.
Badaczy dyskursu interesuje właśnie to, jak używamy języka. Przyglądają się zwłaszcza temu, jakie wizje świata, jakie tożsamości, jakie znaczenia są wytwarzane w trakcie opisywania czegoś w taki, a nie inny sposób. Analizują, co dzięki takiemu lub innemu opisowi jest udostępniane, a co wykluczane. Posłużę się w tym miejscu innym klarownym przykładem, tym razem zaczerpniętym z codziennego życia. Otóż wszystkie poniższe opisujące mnie zdania są prawdziwe, właściwe i zgodne z faktami:
Jestem stary.
Jestem młody.
Jestem doktorem.
Nie jestem doktorem.
Urodziłem się 10 sierpnia 1973 roku.
Urodziłem się 9 sierpnia 1973 roku.
Weźmy choćby najprostszą z tych przeciwstawnych par zdań na mój temat - dychotomię stary/młody. No cóż, czasem niektórzy odnoszą się do mnie jako do "młodego" człowieka. Na przykład, kiedy miałem zajęcia w szkole dla dorosłych, jedna ze studentek przyszła na zajęcia spóźniona i dosłownie nie chciała uwierzyć, że ktoś w moim wieku może być wykładowcą. Jak stwierdziła, "byłem po prostu za młody". Ale nietrudno wyobrazić sobie takie chwile, w których bywam klasyfikowany jako "stary". Czy nie jestem za stary, żeby włóczyć się po nocnych klubach? Zdaje mi się, że "bycie za starym" w znacznym stopniu zależy od zewnętrznych czynników, takich jak wiek innych bywalców nocnych klubów. Tego rodzaju kategoryzacje mogą być więc determinowane przez czynniki kontekstowe, na przykład wiek innych ludzi, specyficzne okoliczności czy normy społeczne.
Co do drugiej pary stwierdzeń z tej listy: pracując na uczelni medycznej, na co dzień spotykam się z przypominaniem mi o płynności i tymczasowości mojego statusu "doktora". Przy różnych okazjach bywam na przykład pytany: "A jaka jest Pana specjalizacja, doktorze?" Kiedy wyjaśniam, że jestem doktorem nauk społecznych, niektórym, najczęściej praktykującym lekarzom, zdarza się powiedzieć: "Ach, więc nie jest Pan prawdziwym doktorem" lub: "Ach, więc Pan ma doktorat". Moja mama skomentowała tę sytuację żartobliwie, mówiąc: "Może i jesteś doktorem, ale chyba nie za bardzo użytecznym". Z kolei, kiedy chcę nakłonić lekarzy do udziału w badaniach, próbując skontaktować się z nimi, zawsze przedstawiam się przez telefon recepcjonistce jako "doktor Tim Rapley", bo już wiem, że efektem zwykłego "Tim Rapley" będzie tylko zapisanie wiadomości, podczas gdy dodanie deskryptora "doktor" sprawi, iż rozmowa zostanie od razu połączona. Zatem to, jak ja sam siebie opisuję i jak opisują mnie inni, może mieć i ma określony skutek.
Na koniec dwie różne daty moich urodzin: figurują one na dwóch różnych dokumentach znajdujących się w moim posiadaniu. Jedna widnieje na moim świadectwie urodzenia. Tę drugą odkryłem niedawno, kiedy zobaczyłem kopię rejestru moich urodzin sporządzonego przez położną, która "nadzorowała" moje przyjście na świat. Ponieważ zostałem adoptowany, niemożliwe jest ustalenie, która z tych dwóch dat jest "prawdziwa". Z jednej strony, datę figurującą na moim świadectwie uznają "za zgodną z faktami" różne instytucje. Jeśli chodzi o mój paszport, zeznania podatkowe, polisy ubezpieczeniowe i tym podobne, to liczy się tylko jeden z tych dokumentów i tylko jedna z tych dat. Z drugiej zaś, z punktu widzenia mojej biografii i tożsamości "adoptowanego", oba te dokumenty mają znaczenie. W każdym razie, jak widać, dokumenty wytwarzają określoną rzeczywistość, która pociąga za sobą określone konsekwencje.
Ja sam mogę zatem opisać siebie na wiele różnych sposobów - i tak właśnie robię. Podobnie inni - mogą mnie opisywać i opisują na różne sposoby. Jestem przecież synem, zastępczym ojcem, naukowcem, badaczem, pracownikiem, kierownikiem seminarium, pacjentem i tak dalej. Za każdym razem chodzi o to, żeby rozpoznać, który spośród wielu możliwych opisów lub która spośród wielu tożsamości, czy - ujmując rzecz bardziej technicznie - kategorii członkostwa bądź pozycji podmiotu, liczy się, co "robi" i jaki ma to związek z danym kontekstem, a także z szerszym otoczeniem kulturowym.
Kilka uwag na temat źródeł
Nie istnieje żadna prosta historia stworzenia, narodzin i rozwoju badań nad dyskursem. Analiza dyskursu nie jest jednolitym, zunifikowanym podejściem do badania języka-w-użyciu. Można ją traktować jako wypływający z wielu różnych źródeł nurt badań, zbiór luźno powiązanych praktyk i skojarzonych z nimi teorii służących analizowaniu mowy i tekstu. Często uznaje się jednak, że badania nad dyskursem mają po części związek z koncepcją społecznego konstruktywizmu. Vivien Burr (1995) wylicza cztery założenia, którymi zazwyczaj posługują się społeczni konstruktywiści. Są to:
Krytyczne podejście do wiedzy i pojęć uznawanych za zrozumiałe same przez się. Uznanie, że nasza wiedza na temat świata jest uwarunkowana zarówno historią, jak i kulturą. Przekonanie, że ta wiedza jest wytwarzana, podtrzymywana i uaktualniana w trakcie procesów społecznych. Uznanie, że wiedza i działanie są ze sobą blisko powiązane, połączone sprzężeniem zwrotnym wynikającym z re?eksyjności.
Mówiąc wprost, chodzi o to, że sposób, w jaki rzeczy, pojęcia czy idee - "seksualność", "szaleństwo", "instynkty" i tak dalej - jawią się nam jako zrozumiałe same przez się, wcale nie jest naturalny ani z góry dany. Jest raczej wytworem ludzkich działań i interakcji, produktem historii, społeczeństwa i kultury. Dlaczego na przykład odpowiedzialność za opiekę nad dziećmi ma być przypisana do określonego segmentu społeczeństwa - najczęściej do kobiet? Czy bycie rodzicem to zespół praktyk i umiejętności oraz zasobów naturalnie wpisanych w określone podziały społeczne, czy też jest ono uwarunkowane kulturową i historyczną specyfiką? Czy bycie rodzicem to po prostu efekt genów, krwi i biologii, czy raczej zbiór społecznie wytworzonej wiedzy na temat praktyk społecznych - wypełniania roli rodzica? Czy wiedza na temat tego, co znaczy być rodzicem, jest czymś, co każdy człowiek po prostu wie, czy też jest nabywana i generowana w interakcjach z innymi ludźmi?
Społeczni konstruktywiści stawiają takie pytania pod adresem wszystkiego, co bylibyśmy skłonni uznać za zrozumiałe samo przez się - naszej tożsamości, praktyk, wiedzy i używanych pojęć. Takie rozważania nie muszą zaraz prowadzić do dyskusji o tym, co jest, a co nie jest rzeczywiste, zwłaszcza że, jak zauważa Nikolas Rose (1998, s. 168), "rzeczywistości wytwarzane ze słów, tekstów, środków wyrazu, technik, praktyk, podmiotów, przedmiotów i innych kategorii bytów nie są wcale mniej rzeczywiste tylko dlatego, że zostały wytworzone, bo czyż mogą nie być rzeczywiste?" Wynika stąd pewien kierunek prowadzenia badań nad dyskursem, w ramach którego przyglądamy się uważnie temu, w jaki sposób dochodzi do wytwarzania i uzgadniania wzorów rodzicielstwa (płci, seksualności, etniczności, faktów, prawdy itd.), jaka praktyczna, aktywna wiedza i jakie działania są w nie zaangażowane na poziomie naszego codziennego życia oraz jaka jest historyczna, społeczna i kulturowa specyfika tej wiedzy i tych działań.
Na badania nad dyskursem wpływ wywierają również inne pokrewne teorie i koncepcje, mające źródła w językoznawstwie, psychologii krytycznej, dekonstrukcji, fenomenologii, poststrukturalizmie, postmodernizmie, pragmatyzmie, a także dzieła takich autorów, jak John Austin, Michel Foucault, Erving Goffman, Harold Garfinkel, Harvey Sacks, Alfred Schütz i Ludwig Wittgenstein (by wymienić tylko kilka nazwisk). Mamy również do dyspozycji oszałamiającą różnorodność współczesnych podejść badawczych, które - na jakimś etapie - koncentrują się na analizie języka-w-użyciu, w mowie i/lub piśmie. Reprezentują je przedstawiciele:
teorii aktora-sieci (ANT, actor network theory),
analizy konwersacyjnej (przez niektórych uważanej za "dziecko" etnometodologii),
etnometodologii,
etnografii procesów komunikacyjnych (często łączonej z antropologią),
krytycznej analizy dyskursu (często łączonej z językoznawstwem),
psychologii krytycznej,
psychologii dyskursywnej (kiedyś nazywanej "analizą dyskursu"),
badań inspirowanych myślą Foucaulta (kiedyś także nazywanej "analizą dyskursu"),
interakcyjnej socjolingwistyki,
analizy kategoryzowania przynależności (związanej zarówno z analizą konwersacyjną, jak i etnometodologią),
socjologii wiedzy naukowej (czasem nazywanej naukoznawstwem lub socjologią nauki i techniki).
Każda z tych dyscyplin wypracowała własne założenia dotyczące tego, co można uznać za "odpowiednie dane" lub "materiały" do analizy. Określa także, w jaki sposób ta analiza powinna przebiegać. Każda z nich posługuje się też sobie właściwą terminologią. Na przykład jedni badacze mówią o "dyskursach", podczas gdy inni odnoszą się do "repertuarów interpretatywnych". Podobnie, jedni wspominają o "tożsamościach", inni o "pozycjach podmiotu", a jeszcze inni o "kategoriach" czy nawet "kategoriach przynależności".
Niezależnie od tego, gdzie będziemy szukać jego źródeł, najlepszym sposobem zorientowania się, na czym polega badanie dyskursu, jest po prostu zapoznanie się z pracami badaczy dyskursu. Nie ma jednak niestety żadnych żelaznych zasad i prostych technik, z których można by łatwo stworzyć jakiś "zbiór pewnych i jasnych wskazówek lub metod". Jeden z autorów określa nawet metodę analizy dyskursu mianem "praktycznej umiejętności, bardziej przypominającej jazdę na rowerze czy rozpoznawanie płci kurczaka niż przepis na łagodnego kurczaka w sosie curry" (Potter 1997, s. 147-148).
O serii Niezbędnik badacza Uwe Flick
Wprowadzenie do serii Niezbędnik badacza
Czym są badania jakościowe?
W jaki sposób prowadzi się badania jakościowe?
Przegląd Niezbędnika badacza
Wprowadzenie do serii Niezbędnik badacza
W ostatnich latach badania jakościowe przeszły okres bezprecedensowego rozwoju i zróżnicowania, stając się pełnoprawnym i poważanym podejściem badawczym w rozmaitych dyscyplinach i kontekstach. Coraz większa liczba studentów, wykładowców i praktyków staje przed pytaniami i problemami dotyczącymi sposobów prowadzenia badań jakościowych - zarówno na własny użytek, jak i w ogólności. Udzielenie odpowiedzi na te pytania i podjęcie tych problemów na poziomie praktycznym stanowi główny cel serii Niezbędnik badacza.
Kolejne tomy Niezbędnika badacza podejmują kluczowe zagadnienia pojawiające się podczas prowadzenia badań jakościowych. Każdy z nich jest poświęcony jednej z najważniejszych metod (np. wywiadom lub grupom fokusowym) lub któremuś z istotnych rodzajów danych (np. materiałom wizualnym czy dyskursowi), które wykorzystuje się, badając społeczeństwo w kategoriach jakościowych. Co więcej, wszystkie tomy serii zostały napisane z myślą o różnorodnych typach czytelników, dla których mogą okazać się użyteczne:
Praktycy badań jakościowych z obszaru nauk społecznych, badań marketingowych i ewaluacyjnych, badań z zakresu organizacji i zarządzania, zdrowia publicznego, nauk kognitywnych itp., którzy stają przed problemami związanymi z zaplanowaniem i przeprowadzeniem konkretnego badania wykorzystującego metody jakościowe.
Nauczyciele akademiccy w tychże dziedzinach, którzy mogą wykorzystać poszczególne pozycje Niezbędnika jako podręczniki akademickie.
Słuchacze studiów licencjackich i magisterskich z zakresu nauk społecznych, pielęgniarstwa, psychologii, pedagogiki oraz innych dziedzin, w których metody jakościowe stanowią - niekiedy najważniejszą - część praktycznego kształcenia akademickiego (obejmującego również pisanie pracy końcowej).
Wszystkie tomy serii zostały napisane przez uznanych autorów z dużym doświadczeniem w swoich dziedzinach, obejmującym także badania przeprowadzone przy użyciu opisywanych przez nich metod. Czytając całą serię od początku do końca, będziesz od czasu do czasu natrafiać na powtarzające się zagadnienia, które wyznaczają oś wszelkiego rodzaju badań jakościowych - kwestie związane z etyką badacza, planowaniem badań czy szacowaniem jakości ich rezultatów. Jednak w poszczególnych książkach zagadnienia te są poruszane z różnych perspektyw metodologicznych, reprezentowanych przez autorów albo przedstawicieli opisywanych przez nich podejść. Zatem w zależności od książki możesz spotkać się z różnymi metodami szacowania jakości badań lub sugestiami dotyczącymi sposobu analizowania danych jakościowych, które dopiero w całej serii składają się na wyczerpujący obraz tej dziedziny.
Czym są badania jakościowe?
Coraz trudniej znaleźć wspólną definicję badań jakościowych, która pogodziłaby większość badaczy i reprezentowanych przez nich podejść. Badania jakościowe nie są już po prostu badaniami "nieilościowymi", lecz wypracowały sobie własną tożsamość (lub być może kilka tożsamości). Jednak mimo wielości konkurujących ze sobą podejść, można wskazać kilka cech wspólnych badań jakościowych. Mają one na celu bliższe przyjrzenie się "światu zewnętrznemu" (nie zaś sztucznym sytuacjom wytworzonym np. w laboratoriach) oraz opis, interpretację, a niekiedy wyjaśnienie zjawisk społecznych z perspektywy "wewnętrznej" na wiele rozmaitych sposobów:
Analizując doświadczenia jednostek i grup. Doświadczenia te mogą być związane z indywidualnymi biografiami lub z prywatną czy zawodową praktyką życiową. Można do nich dotrzeć, badając wiedzę potoczną i opowieści z pierwszej lub drugiej ręki.
Analizując interakcje i akty komunikacji w czasie ich trwania. Można tego dokonać, obserwując lub nagrywając akty interakcji i komunikacji, a następnie analizując zebrany materiał.
Analizując dokumenty (teksty, obrazy, filmy albo muzykę) lub podobne ślady ludzkich doświadczeń i interakcji.
Wspólne dla tych podejść jest dążenie do rozszyfrowania - przy użyciu kategorii znaczących i bogatych w szczegóły - tego, w jaki sposób ludzie tworzą świat wokół siebie, co robią lub co im się przydarza. Interakcje i dokumenty postrzega się tu jako sposoby konstruowania procesów społecznych, w ramach których ludzie współpracują lub konkurują ze sobą. Wszystkie podejścia poszukują regularności w znaczeniach, które mogą być odtworzone i analizowane przy użyciu różnych metod jakościowych, pozwalających badaczowi na sformułowanie - mniej lub bardziej uogólnionych - modeli, typologii i teorii jako sposobów opisywania i wyjaśniania zagadnień społecznych czy psychologicznych.
W jaki sposób prowadzi się badania jakościowe?
Czy da się wskazać standardowe sposoby prowadzenia badań jakościowych, jeżeli weźmiemy pod uwagę istnienie różnorodnych podejść teoretycznych, epistemologicznych i metodologicznych, a także
zróżnicowanie w obrębie przedmiotów i problemów badawczych? W najgorszym razie jesteśmy w stanie wyodrębnić tu kilka cech wspólnych:
Badacze jakościowi dążą do uchwycenia doświadczeń, interakcji i dokumentów w ich naturalnym kontekście, chcąc uwzględnić ich specyfikę również na poziomie materialnym.
W badaniach jakościowych powstrzymujemy się od formułowania już na wstępie dokładnej definicji przedmiotu badawczego oraz hipotez przeznaczonych do testowania. Definicje (oraz hipotezy, jeżeli w ogóle się je stawia) wypracowuje się i udoskonala w toku badań.
Badacze jakościowi wychodzą z założenia, że metody i teorie powinny być dobierane pod kątem przedmiotu badania. Jeżeli istniejące metody nie pasują do danego problemu lub dziedziny, modyfikuje się je lub opracowuje nowe.
Badacze sami stanowią istotną część procesu badawczego - poprzez osobisty udział w badaniu czy też przez znajomość danego obszaru i re?eksyjność w poruszaniu się po nim - co łączy ich z badanymi, którzy również należą do tego obszaru.
W badaniach jakościowych dużą wagę przykłada się do kontekstu i konkretnych przypadków jako czynników tłumaczących badane zagadnienie. Mnóstwo badań jakościowych to studia przypadku lub ich kompilacje i często konkretne przypadki (ich historia i złożoność) stanowią ważny kontekst umożliwiający zrozumienie badanego obszaru.
Spora część badań jakościowych opiera się na pisaniu tekstów - od notatek i transkrypcji z terenu, przez opisy i interpretacje, aż po prezentację ostatecznych rezultatów badania jako całości. Zatem kwestie związane z przekształcaniem złożonych sytuacji społecznych (lub innych materiałów, takich jak obrazy) w tekst - zagadnienia pisania i transkrybowania jako takiego - mają dla badacza jakościowego duże znaczenie.
Jeżeli metody badań mają być adekwatne do ich przedmiotu, sposoby definiowania i szacowania jakości wyników badań jakościowych muszą uwzględniać specyfikę tego typu badań lub nawet poszczególnych podejść w ich obrębie.
Przegląd Niezbędnika badacza
Projektowanie badania jakościowego Uwe Flicka (2010) stanowi zwięzłe wprowadzenie w dziedzinę badań jakościowych, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii planowania konkretnego projektu badawczego za pomocą którejkolwiek z metod. Zadaniem tego tomu jest dostarczenie ogólnej ramy dla pozostałych elementów Niezbędnika przez omówienie najczęstszych problemów praktycznych i sposobów ich rozwiązywania w trakcie badań. Książka podejmuje zagadnienia związane z tworzeniem planu badań jakościowych i podpowiada, jak w skuteczny sposób je przeprowadzić, poruszając zarówno kwestie czysto praktyczne, np. związane z zasobami potrzebnymi badaczowi, jak i metodologiczne, w tym dotyczące jakości badań jakościowych oraz ich etyki. Rozwinięcie tych kwestii można znaleźć w pozostałych tomach serii.
Trzy książki są poświęcone zbieraniu lub wytwarzaniu danych w badaniach jakościowych. Podejmują zagadnienia zarysowane w pierwszym tomie, omawiając je w sposób bardziej szczegółowy i zorientowany na konkretne metody. Pierwsza z nich, Prowadzenie wywiadów autorstwa Steinara Kvale (2010), obejmuje teoretyczne, epistemologiczne, etyczne i praktyczne kwestie związane z przeprowadzaniem wywiadów z ludźmi na temat określonych fragmentów ich życia i biografii. Książka Badania etnograficzne i obserwacyjne Michaela Angrosino (2010) ma za temat drugie ważne podejście w zbieraniu i wytwarzaniu danych jakościowych. Podobnie jak w poprzedniej książce, kwestie praktyczne (wybór miejsca badań, metody zbierania danych w etnografii, problemy związane z ich analizowaniem) są tu omówione na tle bardziej ogólnych zagadnień (etyka, wierność opisów, wartość i adekwatność etnografii jako podejścia). Z kolei praca Doing Focus Groups (Badania fokusowe) autorstwa Rosaline Barbour przedstawia trzecią z najważniejszych metod jakościowych. Tu również najwięcej uwagi poświęcono kwestiom praktycznym związanym z doborem próby, prowadzeniem badań i analizowaniem danych powstałych w trakcie wywiadu zogniskowanego.
Kolejne trzy tomy poświęcone są sposobom analizowania określonych rodzajów danych jakościowych. Książka Materiały wizualne w badaniach jakościowych Marcusa Banksa (2009) wprowadza na scenę trzeci typ danych jakościowych (oprócz materiału słownego pochodzącego z wywiadów oraz danych obserwacyjnych). Korzystanie z materiałów wizualnych nie tylko wyznacza istotny kierunek w badaniach społecznych jako takich, lecz także stawia badaczy przed nowymi problemami praktycznymi, dotyczącymi sposobów gromadzenia i analizowania tych materiałów, oraz podnosi nowe kwestie etyczne. W Analyzing Qualitative Data (Analizie danych jakościowych) Graham Gibbs omawia szereg praktycznych zagadnień dotyczących interpretacji różnych danych tego rodzaju. Szczególną uwagę poświęca procedurom kodowania i porównywania danych (przede wszystkim materiału werbalnego pochodzącego z wywiadów indywidualnych i grupowych) oraz używania komputerów do ich analizy. Tim Rapley w Analizie konwersacji, dyskursu i dokumentów (2010) bierze pod uwagę również inne rodzaje danych, ważne przy analizie dyskursu. Chodzi tu przede wszystkim o materiał już istniejący (np. dokumenty) lub zebrany przez nagrywanie codziennych rozmów czy tropienie innych dyskursów. Książka omawia praktyczne zagadnienia związane z gromadzeniem zbioru wypowiedzi, transkrybowaniem zapisów wideo oraz metodami analizy dyskursu przy użyciu tego typu danych.
Managing Quality in Qualitative Research (Jakość w badaniach jakościowych) Uwe Flicka ponownie podejmuje kwestię wartości wyników, poruszoną już w innych tomach serii, lecz robi to w sposób bardziej ogólny. Jest tu ona ujęta w kontekście wykorzystywania lub modyfikowania już istniejących - albo formułowania nowych - kryteriów dla badań jakościowych. Książka podsumowuje trwający spór na temat kryteriów, które powinno się brać pod uwagę, określając "jakość" i trafność wyników uzyskanych dzięki metodom jakościowym, oraz wymienia liczne strategie pomagające w ich zapewnieniu. Szczególna uwaga poświęcona jest strategii triangulacji oraz sposobom wykorzystywania badań ilościowych do podniesienia wartości rezultatów badań jakościowych.
Zanim przejdę do określenia obszaru problemowego tej książki oraz jej roli w Niezbędniku, chciałbym podziękować kilku pracownikom wydawnictwa SAGE, dzięki którym mógł on w ogóle powstać. Michael Carmichael jakiś czas temu podsunął mi jego pomysł i służył mi swoją radą na samym początku. Patrick Brindle przejął i podtrzymał opiekę nad projektem, Vanessa Harwood i Jeremy Toynbee zaś pomogli nam zmienić nasze rękopisy w książki.
O tej książce Uwe Flick
Analiza dyskursu jest obecnie jednym z głównych podejść w badaniach jakościowych, analiza konwersacji i analiza dokumentów mają w nich zaś długą tradycję. W ramach tych ujęć zbieranie danych polega często na wytworzeniu zbioru materiałów za pomocą nagrywania naturalnie przebiegających interakcji lub selekcjonowania artykułów opublikowanych w prasie czy dokumentów znajdujących się w archiwach określonych instytucji. Tradycyjne metody, polegające na wytwarzaniu danych specjalnie na potrzeby procesu badawczego
- na przykład wywiady indywidualne lub zogniskowane wywiady grupowe (grupy fokusowe) - odgrywają tu mniejszą rolę. W przypadku tych analiz chodzi przede wszystkim o uzyskanie dostępu do już istniejących materiałów i ich obróbkę na potrzeby prowadzonych badań. Z tego powodu takie czynności, jak transkrypcja materiałów audio czy wideo i tworzenie archiwum, stanowią centralne elementy procesu badawczego. Nie są kwestiami tylko technicznymi ani drugorzędnymi. Szczególnej wagi i specyficznego znaczenia nabiera też w związku z tym etyka.
W tej książce przyjrzymy się bliżej analizie dyskursu i analizie konwersacji. Sprawy takie, jak transkrypcja, zostaną tu więc potraktowane inaczej, w pewnym sensie bardziej systematycznie niż w pozostałych tomach z serii Niezbędnik badacza. Kolejne tomy tej serii mogą jednak dostarczyć uzupełniającej wiedzy, choćby dlatego, że wywiady indywidualne i grupy fokusowe są przecież pewną odmianą konwersacji i można je poddać analizie niezależnej od badań skoncentrowanych na komunikowanych przez nie treściach. A zatem prezentowana tu książka, wraz z publikacją na temat grup fokusowych
napisaną przez Rosaline Barbour (2007) i pracą Steinara Kvale (2010) na temat wywiadów indywidualnych, uzupełniają się nawzajem. Podobnie jest w przypadku tomu poświęconego wykorzystywaniu materiałów wizualnych (Banks 2009), który również może przydać się w badaniach dyskursu. Z kolei ogólne wprowadzenie do analizy danych zawarte w pracy Grahama Gibbsa (2007) oferuje zarys technik kodowania danych, ważnych z perspektywy analizy dyskursu i analizy konwersacji, zwłaszcza prowadzonej przy użyciu programów komputerowych. Książka Tima Rapleya dotyczy więc konkretnego podejścia badawczego, stanowiąc zarazem integralną część serii Niezbędnik badacza. Zawarte w niej szczegółowe uwagi na temat jakości badań i kolejnych kroków analizy przynoszą uzupełnienie ogólniejszych uwag dotyczących planowania badań jakościowych (Flick 2010) i zarządzania jakością w procesie badawczym (Flick 2007).
Podziękowania
Nie jestem całkiem pewien, komu i/lub czemu powinienem w tym miejscu złożyć podziękowania, bo ta książka jest wynikiem zarówno rutynowych, jak i całkiem niecodziennych interakcji obejmujących ludzi, teksty, przedmioty, intuicje i wspomnienia. Chcąc przynajmniej częściowo rozwiązać ten dylemat, sparafrazuję słowa muzyka Sabu Martineza, pisząc, że chciałbym podziękować wszystkim moim obecnym znajomym, dawnym znajomym, z którymi już się dziś nie spotykam, wszystkim tym znajomym, których dopiero poznam, a także wszystkim tym, których nigdy nie spotkam.
Przechodząc do konkretów, muszę tu wyrazić wdzięczność wobec Uwe Flicka, który jest redaktorem serii Niezbędnik badacza: dziękuję mu za rady, cierpliwość i pokładaną we mnie wiarę. Po drugie, kieruję serdeczne podziękowania do Frances Colgan, która wyszła daleko poza rolę studentki nauk ścisłych, nie tylko zapoznając się ze wstępną wersją tej książki, lecz także wytykając mi jawny brak szacunku dla zasad gramatyki i ortografii. Wreszcie, składam podziękowania licznej grupie studentów studiów pierwszego i drugiego stopnia, którzy przez lata musieli wysłuchiwać mojego ględzenia na temat badań jakościowych. Czas poświęcony dydaktyce wiele mnie nauczył. Jeśli zaś chodzi o moje długi akademickie, to długa owacja na stojąco należy się Davidowi Silvermanowi, który pokazał mi, co oznacza myślenie i pisanie "akademickie". W okresie, gdy pracowałem w Goldsmiths[1], rozmowy z Benem Gidleyem (często prowadzone nad kubkami dużego cappuccino) przyczyniły się do tego, że lepiej zacząłem rozumieć swoją pracę i doprecyzowałem zainteresowania intelektualne. Kiedy przeszedłem do Newcastle, Carl May nauczył mnie, jak myśleć i pisać z perspektywy badacza. Rozmowy prowadzone w Newcastle z Tiago Moreirą (często nad café mocha) zachęciły mnie do (ponownego) przemyślenia mojej pracy i zainteresowań. Podczas pobytu w Londynie (a także później) kontakty z Jonem Hindmarshem, Moirą Kelly, Geraldine Leydon, Annsi Peräkylä i Clivem Sealem miały dla mnie ogromne znaczenie. Do postępów mojej pracy walnie przyczyniły się zajęcia w Newcastle i czas, który miło tam spędziłem w towarzystwie Bena Heavena, Neila Jenkingsa i Madeline Murtagh.
Jeśli chodzi o życie poza akademią, to nieustające pogawędki z Petem Robinsonem i Tomem Rolandsem wyostrzały moje myśli, często udowadniając mi, jak niewiele wiem. Muszę też podziękować Adamowi, Andreasowi, Caroline, Claire, Darrenowi, Kirsten, Laurze, Liz, Grahamowi, Mattowi, Michy, Rachel, Robowi, Sarze, Scottowi, Steve'owi i Val za to, że wysłuchiwali, jak godzinami opowiadam o mojej pracy. BBC Radio 4 nieustannie dbało o zapewnienie tła dla moich myśli (czasem tylko doprowadzając do tego, że jak opętany wrzeszczałem na odbiorniki radiowe). Podkładu muzycznego podczas pisania tej książki dostarczali mi między innymi Donato Wharton, Four Tet, Nick Drake, Tom McRae. Muszę także złożyć podziękowania wszystkim tym, którzy uprawiają kawę, a także ziarnom kawy, polewom czekoladowym, ekspresowi do kawy i kwalifi- kacjom personelu kawiarni Intermezzo za to, że stworzyli mi znakomite warunki do konsumowania rozmaitych artykułów i książek. Wreszcie, za bezustannie okazywane mi miłość, wsparcie i szacunek (a także, oczywiście, za mnóstwo cierpliwości), jak również za wprowadzenie mnie w tajniki myślenia i działania inteligentnie, mądrze i z pasją, muszę podziękować moim rodzicom: Diane i Tony'emu Rapleyom. To właśnie im dedykuję tę książkę (pewien, że są tak samo zaskoczeni, jak ja, kiedy widzą, że chłopiec, który nie cierpiał pisania, skończył jako zawodowy autor książek).