Wprowadzenie
Obóz koncentracyjny w Płaszowie, Polska, kwiecień 1943 r.
Amon Göth wraz z dwoma niemieckimi żołnierzami kontroluje prace w terenie. W stalowni pracuje wielu żydowskich więźniów.
„Ty, Żydzie” woła Göth. „Ty, który robisz śruby!”.
„Tak jest, Herr Kommandant?”.
Więzień natychmiast staje na baczność. Ma jakieś zaledwie trzydzieści lat, ale życie w obozie sprawiło, że wygląda już staro. Delikatnie drży. „Po południu z Berlina przybędą inspektorzy, aby nadzorować prace. Potrzebuję, aby wszyscy zmaksymalizowali swoją skuteczność. Dzisiaj więc przeprowadzam testy. Nie chcę, żeby jakiś opieszały Żyd mnie skompromitował”.
„Oczywiście, Herr Kommandant” odpowiada więzień. Göth wyjmuje swój nierozłączny zegarek kieszonkowy i patrzy na niego.
„Zobaczmy więc… Zrób mi śrubę w mniej niż dwie minuty”.
Więzień pochyla głowę i od razu zabiera się do pracy. Test go nie przeraża. Jest doświadczony, jeden z najlepszych. Pomimo ekstremalnego napięcia, jakiemu jest poddawany, jego ruchy są płynne. Uderzenia młotka precyzyjne, skalibrowane.
„Dobrze, dobrze” komentuje Göth, zatrzymując stoper, gdy więzień przedstawia mu doskonale obrobioną śrubę. „Doskonale. Tylko 55 sekund”. Więzień pozwala sobie na pełen satysfakcji uśmiech.
„Pracowałem przy obróbce stali przed wojną, w Krakowie, Herr Kommandant” mówi. „Rozumiem…” odpowiada zamyślony Amon Göth. „Ale przez ciebie będzie się wydawało, że wszyscy inni pracownicy są powolni”. Odkłada śrubę na bok. „Zastrzelcie go” rozkazuje spokojnie swoim dwóm ludziom.
Więzień szeroko otwiera oczy, po czym pada na kolana. Nawet nie próbuje protestować. Spędził w tym obozie wystarczająco czasu, aby wiedzieć, że to daremne. Jednak jeden z dwóch niemieckich żołnierzy się waha. „Herr Kommandant, jest pan pewien? Ten człowiek jest w stanie wyprodukować śrubę w mniej niż sześćdziesiąt sekund”.
„Tak, śmiało, powiedziałem”. Dwaj niemieccy żołnierze chwytają następnie Żyda za ramiona i zaczynają wyciągać go z baraku. Więzień cicho płacze, ale nie walczy. Nie ma na to nawet siły. „Co robicie, idioci?” zatrzymuje ich Göth, teraz otwarcie zirytowany.
Podoficer patrzy na Götha zdezorientowany. „Wyciągamy go na zewnątrz, na egzekucję”.
„Na zewnątrz? Jaki jest tego powód?” śmieje się Göth. „Niech wszyscy zobaczą. Dzięki temu będą lepiej pracować!”. Dwaj niemieccy żołnierze patrzą na siebie.
„Czy to możliwe, że wszystko w tym obozie muszę robić sam?”. Göth wyjmuje broń, ładuje ją i... strzela mu pomiędzy oczy.
W przeciwieństwie do innych znaczących postaci nazizmu, życie i sława Amona Götha kręcą się wokół jego działań w obozach koncentracyjnych. Ten człowiek o nieprzyjemnym wyglądzie, korpulentnej sylwetce i oczach zawsze błyszczących gniewem nie prowadzi życia poza obozami koncentracyjnymi.
Nie ma szczególnych talentów, nie ma zainteresowań, nie ma prawdziwych pasji.
Jego egzystencja jest całkowicie związana z wojną przeciwko Żydom, z antysemityzmem, który pozwala mu wyzwalać swoje najgorsze instynkty, częste napady złości i okrutnego sadyzmu.
W rzeczywistości, niewielu ludzi w historii ludzkości zasłużyło na tytuł „potwora” bardziej niż Amon Göth. Do tego stopnia, że jeden z ocalałych z polskich obozów zagłady powiedział: „Kiedy widziałeś Götha, nie widziałeś mężczyzny. Jeśli patrzyłeś, jak się do ciebie zbliża, widziałeś śmierć, nadchodzącą, by cię zabrać”.