Wstęp
Wstęp
Polska kinematografia od początku swojego
istnienia potrzebowała przystojnych mężczyzn i pięknych kobiet, którzy
przyciągaliby do kin coraz liczniejsze grono odbiorców. Pierwsi amanci
filmowi pojawili się na ekranach już w ostatnich latach zaborów, lecz
dopiero w czasach dwudziestolecia międzywojennego świat filmu wypełnił
się atrakcyjnymi mężczyznami, przyciągającymi kobiece spojrzenia. W dużej mierze przyczynił się do tego rozwój prasy o tematyce filmowej,
która umożliwiała im kreowanie wizerunku i budowanie licznego grona
wiernych wielbicielek, jak również pojawienie się - mniej lub bardziej
skutecznych - szkół filmowych, w których mogli doskonalić swoje
umiejętności. Te zaś zmieniały się wraz z rozwojem kina. O ile bowiem w czasach "Wielkiego Niemowy" liczyła się przede wszystkim fotogeniczność,
o tyle filmy dźwiękowe wymagały już od artystów także nienagannej dykcji
i przyjemnego dla ucha głosu. Przełom, który nastąpił na przełomie lat
20. i 30., sprawił, że wiele "pięknych twarzy" musiało usunąć się w cień, lecz część filmowych amantów wyszła z owego przewrotu bez szwanku.
Kazimierz Junosza-Stępowski, Franciszek Brodniewicz, Aleksander
Żabczyński, Adam Brodzisz, Zbigniew Rakowiecki... Nie sposób wymienić
wszystkich aktorów, którzy w przedwojennej Polsce przyprawiali
pensjonarki - a niejednokrotnie również ich matki - o szybsze bicie
serca. W pamięci współczesnego społeczeństwa zachowali się przede
wszystkim ci najbardziej znani. Głównie za sprawą programu Stanisława
Janickiego W starym kinie, który w czasach PRL-u przypominał
przedwojenne kino i pielęgnował pamięć o artystach z dawnych lat. Warto
jednak przypomnieć także tych mniej znanych, wcielających się często w role drugoplanowe, choć również określanych w prasie mianem amantów.
Któż bowiem dziś pamięta takich artystów jak Jerzy Marr, Zbigniew
Staniewicz, Leszek Pośpiełowski czy Włodzimierz Łoziński? Tymczasem w latach 30. cieszyli się oni dużym zainteresowaniem kinomanek, regularnie
gościli na łamach prasy i zachwycali elegancją na balach mody.
W książce Amanci II Rzeczypospolitej przedstawiam sylwetki dwunastu
przedwojennych polskich artystów filmowych, zarówno tych, o których
pamięć zachowała się do dziś, jak i tych, o których zupełnie zapomniano.
Każda z tych historii jest inna, choć jednocześnie każda pokazuje, że
życie amantów kina wcale nie było usłane różami. Nie ominęły ich
dramaty, które stały się udziałem całego społeczeństwa. W czasie II
wojny światowej trafiali do obozów koncentracyjnych, ginęli z rąk
Niemców lub Sowietów albo udawali się na emigrację, zostawiając za sobą
dawne artystyczne życie. Ci zaś, którzy przeżyli i zdecydowali się
pozostać w Polsce, nie mieli w szarej PRL-owskiej rzeczywistości łatwo.
Nie tylko nie było dla nich miejsca w kinematografii, ale byli też
prześladowani ze względu na swoje wojenne zaangażowanie w działalność
konspiracyjną.
Dwunastu amantów to oczywiście jedynie subiektywny wybór spośród
kilkudziesięciu aktorów filmowych II Rzeczypospolitej, ale pokazujący
ich różnorodność. Kazimierz Junosza-Stępowski, Franciszek Brodniewicz i Andrzej Karewicz reprezentują grupę amantów dojrzałych, którzy
największą popularność zdobyli dopiero mając około czterdziestu lat.
Aleksander Żabczyński, Jerzy Marr, Mieczysław Cybulski, Adam Brodzisz i Zbigniew Staniewicz to z kolei amanci klasyczni, którzy rozpoczęli
karierę w czasach kina niemego i kontynuowali ją - z mniejszym lub
większym powodzeniem - w filmach dźwiękowych. Do grona amantów
nowoczesnych, którzy pojawili się na ekranie w czasach kina dźwiękowego,
a co za tym idzie byli przyzwyczajeni do jego specyfiki, zaliczyłem zaś
Leszka Pośpiełowskiego, Włodzimierza Łozińskiego, Zbigniewa
Rakowieckiego i Witolda Zacharewicza.
Kazimierz Junosza-Stępowski. On, ona i morfina
Kazimierz Junosza-Stępowski
On, ona i morfina
Kazimierz Junosza-Stępowski uznawany jest za jednego z najwybitniejszych
przedwojennych aktorów teatralnych i filmowych, a przy tym za mistrza
charakteryzacji. Prywatnie był zaś typem kobieciarza, który złamał
niejedno serce. To właśnie miłość do kobiety doprowadziła do jego
tragicznej śmierci...
Józef Damian Kazimierz Stępowski, używający
przede wszystkim trzeciego imienia, urodził się 26 listopada 1880 roku w Wenecji w Królestwie Włoch jako nieślubny syn ziemianina Bronisława
Stępowskiego (Stempowskiego). W literaturze można spotkać się też z informacją, że Stępowski przyszedł na świat 8 grudnia 1882 roku w Dolinianach w powiecie mohylewskim, lecz zapewne jest to data jego
chrztu. Junosza-Stępowski zwykł mawiać o sobie z czarującym uśmiechem:
"Bo ja jestem, uważasz, wenecjanin"1.
Bronisław Stępowski uznał syna i nadał mu swoje nazwisko, chociaż nigdy
nie zalegalizował związku z jego matką. Kuzyn Junoszy Stanisław
Stempowski opisywał go w swoich Pamiętnikach następująco: "Któregoś
popołudnia, bawiąc się w ogrodzie [z kuzynką Marią - M.T.],
zobaczyliśmy jadącego ku nam groblą jeźdźca na białym koniu, w czarnej
pelerynie i w czarnym kapeluszu. [...] Strój jego czarny, peleryna,
czarne, wytrzeszczone oczy za okularami, jakaś tajemnicza poza, a nade
wszystko sztylet z trupią główką wiszący na pasku, podziałały na moją
wyobraźnię"2. Nie ulega wątpliwości, że ojciec aktora
wyróżniał się na tle swojego otoczenia, a jego życie - także to
uczuciowe - było wyjątkowo barwne i burzliwe.
Owemu niespokojnemu duchowi Bronisława Stępowskiego należy zapewne
przypisać fakt, że personalia matki popularnego przedwojennego aktora
budzą poważne wątpliwości. Kazimierz Junosza-Stępowski utrzymywał, że
jego rodzicielka była szansonistką lub śpiewaczką poznaną przez jego
ojca w Moskwie i sprowadzoną do majątku Doliniany. Matka aktora miała
jednak porzucić ukochanego i dziecko, kiedy Kazimierz był małym
chłopcem. "Uciekła którejś nocy, ponoć z oficerem carskim. Kazimierz
miał wówczas trzy latka. Przez całe życie wśród ludzi bardzo bliskich
źle mówił o rodzicielce, która porzuciła swoje małe dziecię" - pisał o niej Henryk Szletyński3. W świecie artystycznym plotkowano
natomiast, że Junosza-Stępowski był dzieckiem zwykłej dojarki krów z Dolinian, która po urodzeniu syna została sowicie wyposażona i wydana za
mąż4.
Kazimierz Junosza-Stępowski natomiast przekazywał w dokumentach
sprzeczne informacje na temat matki. W akcie pierwszego ślubu podał jako
rodziców Bronisława Stępowskiego i Jadwigę z Nebelskich5.
Takie imię i nazwisko matki aktora zawiera zresztą większość publikacji
o Junoszy. Tymczasem w Kartotece ewidencji ludności miasta Poznania z lat 1870-1931 znajdują się zupełnie inne informacje na jej temat.
Nazwisko Kazimierza Stępowskiego pojawia się w kartotece na dwóch
kartach, które dokumentują jego przyjazdy do Poznania i wyjazdy do
innych miejscowości w latach 1901-1908. Artysta dwukrotnie podał jako
datę swojego urodzenia 24 listopada 1880 roku, przy czym raz miejscem
urodzenia są Doliniany, a w drugim dokumencie obok Dolinian dopisano
Wenecję. Ciekawszy jest jednak zapis poświęcony rodzicom Kazimierza
Junoszy-Stępowskiego, na obydwu kartach identyczny. Otóż rodzicami
słynnego artysty mieli być Bronisław Stępowski i... Maura de
Castro6.
Włoskie pochodzenie matki Kazimierza Stępowskiego wyjaśniałoby
informację o Wenecji jako jego miejscu urodzenia. Podróż ojca
Stępowskiego do Królestwa Włoch z dojarką z Dolinian lub nawet poznaną w Moskwie szansonistką wydaje się znacznie mniej prawdopodobna. W dodatku
informacja o Maurze de Castro jako matce aktora jest wcześniejsza niż
wzmianka o Jadwidze Nebelskiej. Być może dalsza kwerenda w archiwach
przyniesie nowe informacje na temat tej tajemniczej postaci w życiu
Kazimierza Junoszy-Stępowskiego. Z całą pewnością można jednak
stwierdzić, że z nieznanych bliżej powodów artysta nie miał ze swoją
matką bliższego kontaktu, a jego wychowaniem zajmowała się ciotka,
najprawdopodobniej współwłaścicielka Dolinian Wanda
Stempowska7.
W 1889 roku Kazimierz Junosza-Stępowski trafił do bursy
zmartwychwstańców w Krakowie, a w latach 1890-1892 zdobywał edukację w tamtejszym Gimnazjum św. Anny. W tym czasie mieszkał przy ul.
Karmelickiej 17, w domu Adolfa i Julii Tetmajerów, którzy byli ze
Stępowskimi blisko spokrewnieni. To właśnie wówczas po raz pierwszy
Kazimierz zainteresował się teatrem. Wszystko za sprawą bogatej kolekcji
książek należących do syna Tetmajerów, poety Kazimierza.
Junosza-Stępowski zaczął spędzać całe dnie na lekturze dramatów Williama
Szekspira, chociaż wcześniej czytanie książek nie było jego ulubionym
zajęciem. Dzieła Szekspira działały zresztą kojąco na jego niespokojną
naturę. "Był z tego malca [...] zabijaka, dzikus i cudowny łgarz;
patrzał czasem tak groźnie, że zdawało się, że pchnie człowieka nożem;
starsi kiwali głowami, lękając się dla niego najgorszej przyszłości" -
opisywał go po latach towarzysz dziecięcych zabaw, kuzyn Tetmajerów,
Tadeusz Boy-Żeleński8. Stępowski zaś wspominał Adolfa
Tetmajera, ojca Włodzimierza i Kazimierza, w następujących słowach: "Był
to wspaniały typ ludzki. Karmazyn i patriota w każdym calu, żołnierz
spod Grochowa. Takich już dziś się nie spotyka. Miał - pamiętam - skarb
pewien, na który my, malcy, ledwie z zapartym oddechem śmieliśmy
spoglądać: fajkę od generała [Jana Zygmunta]
Skrzyneckiego"9.
W latach 1892-1895 przyszły aktor kształcił się w gimnazjum jezuickim w Chyrowie, a następnie w rosyjskim gimnazjum w Kamieńcu Podolskim.
Początkowo planował zostać śpiewakiem operowym, ponieważ los obdarzył go
pięknym basem. Okazało się jednak, że zdecydowanie bardziej odnajduje
się jako aktor. Zadebiutował 19 listopada 1898 roku na deskach Teatru
Polskiego w Poznaniu, prowadzonego wówczas przez Edmunda Rygiera, jako
zbój w sztuce Alfreda Szczepańskiego Piast, i przez kolejny rok grał w tym teatrze głównie niewielkie role10. W 1900 roku został uczniem
Klasy Dykcji i Deklamacji Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, a jego
nauczycielami byli między innymi Wincenty Rapacki, Mieczysław Frenkiel i Władysław Szymanowski. Kariera Junoszy-Stępowskiego nabrała tempa w 1901
roku, kiedy zasilił szeregi teatru Henryka Grubińskiego w Łodzi, i to
właśnie grę na łódzkiej scenie uważał za początek swojej teatralnej
działalności. W latach 1903-1905 znów mieszkał w Dolinianiach, ale było
to dla niego jedynie miejsce, z którego podróżował z występami do innych
miast - grał w tym czasie gościnnie w Kijowie, Odessie, Petersburgu,
Warszawie, Krakowie i Berlinie11.
W 1906 roku Kazimierz Junosza-Stępowski powrócił na deski poznańskiego
teatru i w niedługim czasie dał się poznać jako znakomity aktor
charakterystyczny, między innymi w rolach Papkina w Zemście czy wójta
Cepury w Emigracji chłopskiej. Dużą inspiracją artystyczną byli dla
niego niemieccy aktorzy z Lessingtheater i Deutsches Theater Reinhardta,
których niejednokrotnie podziwiał na scenie w czasie pobytu w Berlinie.
W Poznaniu po raz pierwszy wyreżyserował też sztukę teatralną - było to
Złote runo Stanisława Przybyszewskiego, w którym wcielił się w postać
Ruszczyca. W latach 1909-1911 występował w teatrze Aleksandra
Zelwerowicza w Łodzi, gdzie grał między innymi w Rozbitkach i w Głupim Jakubie, a w latach 1911-1913 w Teatrze im. Juliusza
Słowackiego w Krakowie12.
W 1913 roku zaangażował się do Teatru Polskiego w Warszawie pod dyrekcją
Arnolda Szyfmana, gdzie wkrótce zdobył dużą popularność. Do jego
najwybitniejszych wcieleń teatralnych należały role w sztukach Otello
Williama Szekspira, Car Paweł I Dymitra Mereżkowskiego, Dzieje
grzechu Stefana Żeromskiego i Wielki kram George'a Bernarda Shawa.
"Junosza-Stępowski, wpatrzywszy się w dzieje Otella, ujrzał naturę
jasną, pierwotną i bezwzględnie uczciwą, pokostem cywilizacji ledwie
pociągniętą" - pisał o jego Otellu Kornel Makuszyński13. O roli króla Magnusa w Wielkim kramie dziennikarz "ABC" Stanisław
Piasecki pisał z kolei: "Stworzyć na scenie postać króla Magnusa,
takiego króla w cywilu, niewspartego dostojeństwem gronostajów czy
świetnego munduru, potrafić tę królewskość zaznaczyć każdym słowem i gestem, może tylko wielki artysta"14.
Na deskach Teatru Polskiego aktor występował z przerwami przez ponad
dwadzieścia lat, a w międzyczasie grał między innymi w Teatrze
Rozmaitości, Teatrze Letnim czy Teatrze Narodowym. Występował również
gościnnie w Lublinie, Wilnie, Krakowie, Poznaniu, Lwowie i Łodzi,
zarówno z zespołami teatralnymi, jak i samodzielnie. W latach 1932-1938
był też aktorem w słuchowiskach radiowych, wcielając się w role, które
wcześniej grał na deskach teatrów. 1 marca 1935 roku w Teatrze Narodowym
w Warszawie hucznie świętował 35-lecie działalności artystycznej, na
którym pojawił się m.in. minister wyznań religijnych i oświecenia
publicznego Wacław Jędrzejewicz15.
W teatrze Junosza-Stępowski często stosował charakteryzację, zmieniając
się niczym kameleon, lecz sam jego kunszt artystyczny sprawiał, że w każdą rolę wcielał się wyjątkowo przekonująco i zyskiwał sobie szacunek
publiczności. Dziennikarz "Kina" Mieczysław Szczęsny tak go opisywał:
"Oto wielki artysta! Gdziekolwiek się ukaże, na scenie czy na ekranie, w roli głównej czy drugoplanowej, jako amant czy typ charakterystyczny,
zawsze wywiera Stępowski silne, fascynujące wrażenie. Jego rasowa, silna
postać, jego wyrazista lwia maska, żłobiona rysami namiętności niby
zbocza wulkanu strugami lawy, jego nieskazitelna dykcja, jego niezwykłe
opanowanie gestu i słowa - to wszystko składa się na fenomen artystyczny
najwyższej miary. [...] Stępowski to jeden z nielicznych filarów teatru
polskiego, na których opiera się świątynia Melpomeny"16. Po
latach Jan Kreczmar poświęcił sztuce charakteryzacji
Junoszy-Stępowskiego obszerny esej, w którym pisał między innymi:
"Ekspresyjność portretów Stępowskiego łatwo dziś jeszcze stwierdzić na
fotografiach, natomiast trzeba było widzieć te charakteryzacje z bliska,
żeby ocenić ich niezwykłą, naturalistyczną, rzec można, precyzyjność.
Zadziwiała mnie ona jeszcze bardziej niż trafność osiąganego wyrazu. Bo
po cóż ta precyzja, skoro widz dostrzec jej nie może z odległości
kilkunastu czy kilku nawet metrów. Stępowski mi to wyjaśnił krótko: - A co ty myślisz, że ja to robię dla nich? - ja to robię dla siebie. Tak.
On to robił dla siebie: ta precyzja pomagała mu zdobywać pełną wiarę w prawdziwość swojej postaci"17.
Już w 1902 roku Junosza-Stępowski został pierwszym polskim aktorem
filmowym, występując w filmach krótkometrażowych pioniera polskiej
kinematografii Kazimierza Prószyńskiego - Powrót birbanta i Przygoda
dorożkarza18. Jego kariera filmowa nabrała jednak tempa
dopiero w 1916 roku, kiedy został jedną z gwiazd wytwórni filmowej
Sfinks, założonej w 1911 roku przez Aleksandra Hertza. W 1916 roku
zagrał w filmach Ochrana warszawska i jej tajemnice oraz Studenci. W drugim z wymienionych partnerowały mu aktorki Mia Mara i Pola Negri,
które już rok później wyjechały do Berlina i zostały gwiazdami
niemieckiej kinematografii. Tylko w latach 1917-1920 Junosza zagrał w dwunastu filmach, między innymi w Tajemnicach Alei Ujazdowskich,
Sezonowej miłości i Bohaterstwie polskiego skauta. W 1921 roku
wcielił się zaś w postać agenta bolszewickiego w filmie Ryszarda
Bolesławskiego Cud nad Wisłą, który powstał na zamówienie Wydziału
Propagandy Ministerstwa Spraw Wojskowych i opowiadał o dziejach wojny
polsko-bolszewickiej, zwieńczonej bitwą warszawską.
W 1919 roku na łamach magazynu filmowego "Kino" Kazimierz
Junosza-Stępowski podzielił się kilkoma ciekawymi refleksjami na temat
ówczesnego kina, które wówczas było jeszcze bez dźwięku, a aktorzy
oddawali artystyczną ekspresję twarzą i mową ciała. "Do kinematografu
grywają i powinni grywać najlepsi aktorzy. A tragik tej miary co
[Albert] Bassermann? A inni? Tylko dobry aktor grać może do kina" -
twierdził, polemizując z tezą, jakoby kinematograf nie wymagał od
aktorów zbyt wielkich umiejętności. Zauważał także, że doświadczenie
pracy w kinematografii jest pomocne w rozwijaniu zdolności
prezentowanych w teatrze. "[Aktor] przede wszystkim kontroluje się.
Widzi, co jest złe, a co dobre. Kontrola ta oddaje mu potem szalone
usługi na scenie. [...] Grywanie do kina uczy aktora wygrywania pauz
poza tekstem - stwarzania sobie pola sytuacyjnego, a wreszcie kształci
mimicznie" - tłumaczył artysta. W polskiej kinematografii największym
dla niego problemem był brak reżyserów. "Nie widziałem ani jednego
dobrego reżysera. Zdjęcia do kina trzeba czuć i rozumieć, tak samo jak
się czuje scenę" - ubolewał w rozmowie z dziennikarzem "Kina"19.
Kazimierz Junosza-Stępowski od początku swojej artystycznej kariery
lubił towarzystwo pięknych kobiet i znany był z licznych romansów.
"Kobiety obdarzał szczególnym zainteresowaniem o zabarwieniu nieco
sportowym. Myślę, że (nie tylko zresztą z tego względu) zasługiwał na
miano raczej współczesnego Don Juana niż dziwkarza, za jakiego go
powszechnie uważano. Wiele kobiet przez niego cierpiało, mówiliśmy
często, że zgodnie z przysłowiem: kto mieczem wojuje, od miecza ginie,
Stępowski zginie przez kobietę. Tak się też i stało" - pisał o nim po
latach z zaskakującą szczerością Jan Kreczmar w swoim Notatniku
aktora20. Analizując losy kolejnych kobiet, z którymi był
związany popularny aktor teatralny i filmowy, trudno nie przyznać mu
racji.
Już w pierwszych latach występów na scenie aktor doczekał się niemal
równocześnie dwojga dzieci z nieznanymi bliżej krakowiankami "z dobrych
domów", które oddał na wychowanie swojej ciotce. Następną kobietą w życiu Junoszy była Zofia Reichman, którą poznał w 1908 lub 1909 roku w czasie pobytu z aktorem Juliuszem Osterwą w posiadłości Stanisława
Aleksandrowicza w Kraśniance. Zakochana Reichmanówna wyjechała za
aktorem do Wilna, mając nadzieję, że tam zdobędzie popularność jako
aktorka teatralna. Plany te pokrzyżowała jednak nieplanowana ciąża,
która sprawiła, że młoda dziewczyna zupełnie się załamała. "Kiedy
okazało się, że ma urodzić dziecię, otruła się. Konała w mękach, mając
przełyk całkowicie spalony" - opisywał Henryk Szletyński21.
W 1908 roku kochanką artysty została mężatka Janina Zajdlerowa, z którą
w 1909 roku doczekał się syna Witolda. Aktor nie zgodził się, żeby
kochanka dała ich dziecku jego nazwisko, chłopiec wychowywał się więc
jako Witold Zajdler. Artysta spotkał się z Witoldem w listopadzie 1921
roku i w liście do swojej kolejnej kochanki Marii zwanej Marą pisał o nim: "Jest bardzo podobny do mnie, a jeszcze bardziej do mojego ojca czy
dziadka. Ale głowę ma zupełnie taką samą jak ja na tej fotografii z dziecinnych lat. Te same wichry. I usta z tymi samymi zmarszczkami po
bokach. Nos daleko lepszy, prosty z garbkiem. Robi wrażenie dobre. Mocny
jest i zdaje się twarda sztuka. Ciągle szukałem w nim samego siebie z uczuciem pewnej odrazy raczej niż sympatii i bez zbytniej ciekawości.
Niemiłe uczucie. Bardzo był rozmowny, śmiały, dobrze się zachowywał. Nic
sobie nie robił z niczego i szalenie badawczo patrzył. Rozczytuje się w książkach, jak ja za młodu, i bardzo interesuje go teatr. W ogóle,
szelma, jest podobny"22. Junosza-Stępowski nie chciał jednak
wracać do matki chłopca i swoje zainteresowanie jego osobą ograniczał
jedynie do wysyłania mu raz na jakiś czas świadczeń finansowych.
28 lutego 1911 roku w kościele św. Józefa Oblubieńca w Łodzi poślubił
Helenę Jankowską, siostrę poety Jerzego Jankowskiego23.
Pierwsza żona Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, którą nazywał
pieszczotliwie "Lalą", próbowała swoich sił jako aktorka. 27 czerwca
1913 roku wystąpiła na deskach Teatru Polskiego w Warszawie w Liliach
Ludwika Hieronima Morstina. Na łamach prasy chwalono wówczas jej "piękny
głos, podatny do wyrażania płomiennej wymowy", i grę pełną silnej
ekspresji oraz podkreślano, że ma "nie tylko dobre warunki sceniczne,
lecz, co ważniejsze, ma talent prawdziwy, nerw dramatyczny i temperament
gorący"24. Największym marzeniem Heleny Stępowskiej nie była
jednak kariera teatralna, lecz macierzyństwo. Wybitny aktor nie chciał
jednak kolejny raz zostać ojcem, co stopniowo doprowadzało Helenę do
obłędu. "Przyszedł obłęd. Niańczyła kukłę szmacianą - niby dziecko" - po
latach pisał o jej chorobie Henryk Szletyński. Z czasem zaczęła
obsesyjnie wracać myślami do roli w Liliach, choć sztuka już dawno
została zdjęcia z afiszów. "Opracowywała rolę Pani z Lilii Ludwika
Morstina i recytowała ją, chodząc po domu. Oto, mówi, idzie grać... Gdzie
kostium? - to pytanie prześladowało ją obłędnie" - dodawał
Szletyński25. Zmarła 2 kwietnia 1915 roku w Warszawie w wieku 26 lat26. Przyczyną śmierci był podobno atak serca, choć nie
można wykluczyć, że popełniła samobójstwo.
Śmierć żony pogrążyła aktora w żałobie, lecz na krótko, ponieważ jeszcze
wiosną 1915 roku w jego życiu pojawiła się piękna Mara, studentka
Wydziału Humanistycznego Towarzystwa Kursów Naukowych. W kolejnych
latach próbowała swoich sił między innymi jako tłumaczka - w 1921 roku
przetłumaczyła na język polski Miłość Marii Magdaleny, czyli dialog
według starofrancuskiego sermonu Rainera Marii Rilkego. Poznali się w Czytelni Powszechnej sióstr Zaborowskich, która była największą w Polsce
wypożyczalnią książek w językach obcych. Przez kolejne dni Kazimierz
obserwował tajemniczą piękność, obdarzał po kryjomu prezentami, aż w końcu podszedł do niej i nawiązał znajomość. Ich burzliwy związek trwał
sześć lat, a pamiątką po nim są listy miłosne, które opracował i wydał w 1973 roku Henryk Szletyński27.
W listach Stępowski nazywał ukochaną "kochanym Kitkiem" lub
"Kiteczkiem", zapewniał o swojej wielkiej miłości, jak również dzielił
się codziennymi zdarzeniami z życia teatralnego i swoimi planami
związanymi z filmem. Miał bowiem zadebiutować w kinematografii
niemieckiej i prowadził rozmowy w tej sprawie z jednym z głównych
scenarzystów Ufy Rudolfem Kurtzem. Ostatecznie jednak skończyło się na
rozmowach i aktor z bólem pisał do damy swego serca: "Ja jestem przybity
do tej Polski gwoździem zardzewiałej biedy". W 1921 roku Junosza i Mara
rozstali się, lecz jeszcze ponad rok utrzymywali ze sobą kontakt
listowny. Ukochana artysty wyszła wówczas za mąż za Seweryna Rotberga,
znanego jako Seweryn Romin, urzędnika w Wydziale Prasowym Sztabu
Generalnego, późniejszego reżysera filmu Miodowe miesiące z przeszkodami oraz scenarzystę filmów Mogiła nieznanego żołnierza i 9.25. Przygoda jednej nocy28.
1. H. Szletyński, op. cit. [wróć]
2. Metryka ślubu Józefa Władysława Galewskiego i Marii Jadwigi Kossy, Księga ślubów parafii rzymskokatolickiej św. Aleksandra w Warszawie, nr 215/1921. [wróć]
3. Listy miłosne Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, s. 16. [wróć]
4. R. Włodek, op. cit, s. 561. [wróć]
5. Listy miłosne Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, s. 16. [wróć]
6. Ibidem, s. 110. [wróć]
7. Ibidem, s. 110-111. [wróć]
8. Ibidem, s. 111. [wróć]
9. Listy miłosne Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, s. 112. [wróć]
10. Ibidem, s. 113. [wróć]
11. R. Włodek, op. cit., s. 561. [wróć]
12. Józef Władysław Galewski [nekrolog], "Kurier Warszawski" 1924, nr 245. [wróć]
13. T. Ortym, Zabójstwo Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, "Dziennik Chicagowski" z 19 września 1960 roku. [wróć]
14. J. Kowalska, op.cit., s. 33. [wróć]
15. T. Ortym, op.cit. [wróć]
16. Listy miłosne Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, s. 122. [wróć]
17. S., Życie prywatne wybitnych osobistości. Kazimierz Junosza-Stępowski, "Świat" 1930, nr 44. [wróć]
18. Listy miłosne Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, s. 138. [wróć]
19. J. Kowalska, op. cit., s. 36-37. [wróć]
20. R. Włodek, op. cit., s. 560. [wróć]
21. Junosza Stępowski jest ponury, "Kino" 1933, nr 22. [wróć]
22. L. Brodziński [L. B-ski], Gdy Junosza-Stępowski jest w dobrym humorze, "Kino" 1930, nr 29. [wróć]
23. S., Nasze okładki. I. Kazimierz Junosza-Stępowski, "Kino" 1935, nr 5. [wróć]
24. R. Włodek, op.cit., s. 559. [wróć]
25. Ibidem, s. 560. [wróć]
26. J. Hera, Losy artystów polskich w czasach niewoli 1939-1954, Kraków 2019, s. 121-122. [wróć]
27. Ibidem, s. 120. [wróć]
28. Handel, "Nowy Kurier Warszawski" 1939, nr 19. [wróć]
29. Teczka Zbigniewa Sawana, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (dalej: Arch. IPN), sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]
30. R. Niewiarowicz, Śmierć Junoszy Stępowskiego, "Przekrój" 1956, nr 36 (595). [wróć]
31. Żona znanego artysty ofiarą wypadku i kradzieży, "Nowy Kurier Warszawski" 1941, nr 238. [wróć]
32. Teczka Zbigniewa Sawana, Arch. IPN, sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]
33. M. Nowak, Po tylu latach wszystko wraca. Rozmowa z Marią Malicką (2), "Teatr" 1986, nr 3. [wróć]
34. E. Lipiński, Pamiętniki, Warszawa 1990, s. 106. [wróć]
35. Meldunki i informacje KW AK (Brygady VI Policyjnej "Zenona" - "Włocha") za lata 1942-1944, Arch. IPN, sygn. IPN BU 380/17 t. 1. [wróć]
36. T. Ortym, op.cit. [wróć]
37. Metryka zgonu Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, Księga zgonów parafii św. Barbary w Warszawie, nr 1068/1943. [wróć]
38. T. Ortym, Tragiczna śmierć Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, "Oblicze Tygodnia" 1958, nr 12. [wróć]
39. Junosza-Stępowski zastrzelony, "Nowy Dzień" 1943, nr 604. [wróć]
40. J. Jantar, Zdrada Junoszy-Stępowskiego, "Robotnik" 1946, nr 252. [wróć]
41. Wykaz osób występujących w materiałach archiwalnych okresu okupacji rozpracowywanych przez wywiad i kontrwywiad Armii Krajowej, Arch. IPN, sygn. IPN BU 200/1, t. 1. [wróć]
42. R. Niewiarowicz, Kulisy "Komedii", "Tygodnik Powszechny" 1946, nr 42. [wróć]
43. W. Weker, Konspiracja, [w:] NSZ. Dokumenty, relacje, wspomnienia, pod red. M. Szymańskiego, Warszawa 2000, s. 44-45. [wróć]
44. Informacja p. Zbigniewa Rymarza z 15 czerwca 2022 roku. (dalej: Inf. Z. Rymarza) [wróć]
45. W. Weker, Konspiracja, op. cit., s. 44-45. [wróć]
46. H. Szletyński, Kazimierz Junosza-Stępowski, "Dialog" 1967, nr 9. [wróć]
47. M. Szejnert, Sława i infamia. Rozmowa z Bohdanem Korzeniewskim, Kraków 1992, s. 40-41. [wróć]
48. [T. Ortym-Prokulski], Ja zabiłem Junoszę-Stępowskiego, "Wieczór Warszawy" 1947, nr 11; T. Ortym, op. cit.; J. Urbankiewicz, In dubio pro reo albo: czas wyjaśnić tragedię Junoszy-Stępowskiego, "Odgłosy" 1978, nr 31. [wróć]
49. Samosąd, "Nurt" 1943, nr 4. [wróć]
50. K. Junosza-Stępowski nie żyje!, "Nowy Kurier Warszawski" 1943, nr 158. [wróć]
51. Ś.p. Kazimierz Junosza-Stępowski [nekrologi], "Nowy Kurier Warszawski" 1943, nr 159. [wróć]
52. Zgon K. Junoszy Stępowskiego, "Goniec Krakowski" 1943, nr 161. [wróć]
53. P. Gacek, Ina Benita. Za wcześnie na śmierć, Warszawa 2018, s. 278-279. [wróć]
54. T. Ortym, Dramatyczne wyznanie porucznika Grota, "Oblicze Tygodnia" 1958, nr 13. [wróć]
55. Teczka Zbigniewa Sawana, Arch. IPN, sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]
56. T. Ortym, op. cit. [wróć]
57. M. Szejnert, op. cit., s. 41. [wróć]
58. Materiały wywiadu i kontrwywiadu AK Okręgu Warszawskiego, Arch. IPN, sygn. IPN BU 380/5, t. 3. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki