Amanci II Rzeczpospolitej - Marek Teler

Kup ebooka

45.00 zł
37.35 zł (35,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wstęp

Polska kine­ma­to­gra­fia od początku swo­jego ist­nie­nia potrze­bo­wała przy­stoj­nych męż­czyzn i pięk­nych kobiet, któ­rzy przy­cią­ga­liby do kin coraz licz­niej­sze grono odbior­ców. Pierwsi amanci fil­mowi poja­wili się na ekra­nach już w ostat­nich latach zabo­rów, lecz dopiero w cza­sach dwu­dzie­sto­le­cia mię­dzy­wo­jen­nego świat filmu wypeł­nił się atrak­cyj­nymi męż­czyznami, przy­cią­ga­ją­cymi kobiece spoj­rze­nia. W dużej mie­rze przy­czy­nił się do tego roz­wój prasy o tema­tyce fil­mo­wej, która umoż­li­wiała im kre­owa­nie wize­runku i budo­wa­nie licz­nego grona wier­nych wiel­bi­cie­lek, jak rów­nież poja­wie­nie się - mniej lub bar­dziej sku­tecz­nych - szkół fil­mo­wych, w któ­rych mogli dosko­na­lić swoje umie­jęt­no­ści. Te zaś zmie­niały się wraz z roz­wo­jem kina. O ile bowiem w cza­sach "Wiel­kiego Nie­mowy" liczyła się przede wszyst­kim foto­ge­nicz­ność, o tyle filmy dźwię­kowe wyma­gały już od arty­stów także nie­na­gan­nej dyk­cji i przy­jem­nego dla ucha głosu. Prze­łom, który nastą­pił na prze­ło­mie lat 20. i 30., spra­wił, że wiele "pięk­nych twa­rzy" musiało usu­nąć się w cień, lecz część fil­mo­wych aman­tów wyszła z owego prze­wrotu bez szwanku.

Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, Fran­ci­szek Brod­nie­wicz, Alek­san­der Żab­czyń­ski, Adam Bro­dzisz, Zbi­gniew Rako­wiecki... Nie spo­sób wymie­nić wszyst­kich akto­rów, któ­rzy w przed­wo­jen­nej Pol­sce przy­pra­wiali pen­sjo­narki - a nie­jed­no­krot­nie rów­nież ich matki - o szyb­sze bicie serca. W pamięci współ­cze­snego spo­łe­czeń­stwa zacho­wali się przede wszyst­kim ci naj­bar­dziej znani. Głów­nie za sprawą pro­gramu Sta­ni­sława Janic­kiego W sta­rym kinie, który w cza­sach PRL-u przy­po­mi­nał przed­wo­jenne kino i pie­lę­gno­wał pamięć o arty­stach z daw­nych lat. Warto jed­nak przy­po­mnieć także tych mniej zna­nych, wcie­la­ją­cych się czę­sto w role dru­go­pla­nowe, choć rów­nież okre­śla­nych w pra­sie mia­nem aman­tów. Któż bowiem dziś pamięta takich arty­stów jak Jerzy Marr, Zbi­gniew Sta­nie­wicz, Leszek Pośpie­łow­ski czy Wło­dzi­mierz Łoziń­ski? Tym­cza­sem w latach 30. cie­szyli się oni dużym zain­te­re­so­wa­niem kino­ma­nek, regu­lar­nie gościli na łamach prasy i zachwy­cali ele­gan­cją na balach mody.

W książce Amanci II Rze­czy­po­spo­li­tej przed­sta­wiam syl­wetki dwu­na­stu przed­wo­jen­nych pol­skich arty­stów fil­mo­wych, zarówno tych, o któ­rych pamięć zacho­wała się do dziś, jak i tych, o któ­rych zupeł­nie zapo­mniano. Każda z tych histo­rii jest inna, choć jed­no­cze­śnie każda poka­zuje, że życie aman­tów kina wcale nie było usłane różami. Nie omi­nęły ich dra­maty, które stały się udzia­łem całego spo­łe­czeń­stwa. W cza­sie II wojny świa­to­wej tra­fiali do obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, ginęli z rąk Niem­ców lub Sowie­tów albo uda­wali się na emi­gra­cję, zosta­wia­jąc za sobą dawne arty­styczne życie. Ci zaś, któ­rzy prze­żyli i zde­cy­do­wali się pozo­stać w Pol­sce, nie mieli w sza­rej PRL-owskiej rze­czy­wi­sto­ści łatwo. Nie tylko nie było dla nich miej­sca w kine­ma­to­gra­fii, ale byli też prze­śla­do­wani ze względu na swoje wojenne zaan­ga­żo­wa­nie w dzia­łal­ność kon­spi­ra­cyjną.

Dwu­na­stu aman­tów to oczy­wi­ście jedy­nie subiek­tywny wybór spo­śród kil­ku­dzie­się­ciu akto­rów fil­mo­wych II Rze­czy­po­spo­li­tej, ale poka­zu­jący ich róż­no­rod­ność. Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, Fran­ci­szek Brod­nie­wicz i Andrzej Kare­wicz repre­zen­tują grupę aman­tów doj­rza­łych, któ­rzy naj­więk­szą popu­lar­ność zdo­byli dopiero mając około czter­dzie­stu lat. Alek­san­der Żab­czyń­ski, Jerzy Marr, Mie­czy­sław Cybul­ski, Adam Bro­dzisz i Zbi­gniew Sta­nie­wicz to z kolei amanci kla­syczni, któ­rzy roz­po­częli karierę w cza­sach kina nie­mego i kon­ty­nu­owali ją - z mniej­szym lub więk­szym powo­dze­niem - w fil­mach dźwię­ko­wych. Do grona aman­tów nowo­cze­snych, któ­rzy poja­wili się na ekra­nie w cza­sach kina dźwię­ko­wego, a co za tym idzie byli przy­zwy­cza­jeni do jego spe­cy­fiki, zali­czy­łem zaś Leszka Pośpie­łow­skiego, Wło­dzi­mie­rza Łoziń­skiego, Zbi­gniewa Rako­wiec­kiego i Witolda Zacha­re­wi­cza.

Kazimierz Junosza-Stępowski. On, ona i morfina

Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski

On, ona i mor­fina

Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski uzna­wany jest za jed­nego z naj­wy­bit­niej­szych przed­wo­jen­nych akto­rów teatral­nych i fil­mo­wych, a przy tym za mistrza cha­rak­te­ry­za­cji. Pry­wat­nie był zaś typem kobie­cia­rza, który zła­mał nie­jedno serce. To wła­śnie miłość do kobiety dopro­wa­dziła do jego tra­gicz­nej śmierci...

Józef Damian Kazi­mierz Stę­pow­ski, uży­wa­jący przede wszyst­kim trze­ciego imie­nia, uro­dził się 26 listo­pada 1880 roku w Wene­cji w Kró­le­stwie Włoch jako nie­ślubny syn zie­mia­nina Bro­ni­sława Stę­pow­skiego (Stem­pow­skiego). W lite­ra­tu­rze można spo­tkać się też z infor­ma­cją, że Stę­pow­ski przy­szedł na świat 8 grud­nia 1882 roku w Doli­nia­nach w powie­cie mohy­lew­skim, lecz zapewne jest to data jego chrztu. Juno­sza-Stę­pow­ski zwykł mawiać o sobie z cza­ru­ją­cym uśmie­chem: "Bo ja jestem, uwa­żasz, wene­cja­nin"1.

Bro­ni­sław Stę­pow­ski uznał syna i nadał mu swoje nazwi­sko, cho­ciaż ni­gdy nie zale­ga­li­zo­wał związku z jego matką. Kuzyn Juno­szy Sta­ni­sław Stem­pow­ski opi­sy­wał go w swo­ich Pamięt­ni­kach nastę­pu­jąco: "Któ­re­goś popo­łu­dnia, bawiąc się w ogro­dzie [z kuzynką Marią - M.T.], zoba­czy­li­śmy jadą­cego ku nam gro­blą jeźdźca na bia­łym koniu, w czar­nej pele­ry­nie i w czar­nym kape­lu­szu. [...] Strój jego czarny, pele­ryna, czarne, wytrzesz­czone oczy za oku­la­rami, jakaś tajem­ni­cza poza, a nade wszystko szty­let z tru­pią główką wiszący na pasku, podzia­łały na moją wyobraź­nię"2. Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że ojciec aktora wyróż­niał się na tle swo­jego oto­cze­nia, a jego życie - także to uczu­ciowe - było wyjąt­kowo barwne i burz­liwe.

Owemu nie­spo­koj­nemu duchowi Bro­ni­sława Stę­pow­skiego należy zapewne przy­pi­sać fakt, że per­so­na­lia matki popu­lar­nego przed­wo­jen­nego aktora budzą poważne wąt­pli­wo­ści. Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski utrzy­my­wał, że jego rodzi­cielka była szan­so­nistką lub śpie­waczką poznaną przez jego ojca w Moskwie i spro­wa­dzoną do majątku Doli­niany. Matka aktora miała jed­nak porzu­cić uko­cha­nego i dziecko, kiedy Kazi­mierz był małym chłop­cem. "Ucie­kła któ­rejś nocy, ponoć z ofi­ce­rem car­skim. Kazi­mierz miał wów­czas trzy latka. Przez całe życie wśród ludzi bar­dzo bli­skich źle mówił o rodzi­cielce, która porzu­ciła swoje małe dzie­cię" - pisał o niej Hen­ryk Szle­tyń­ski3. W świe­cie arty­stycz­nym plot­ko­wano nato­miast, że Juno­sza-Stę­pow­ski był dziec­kiem zwy­kłej dojarki krów z Doli­nian, która po uro­dze­niu syna została sowi­cie wypo­sa­żona i wydana za mąż4.

Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski nato­miast prze­ka­zy­wał w doku­men­tach sprzeczne infor­ma­cje na temat matki. W akcie pierw­szego ślubu podał jako rodzi­ców Bro­ni­sława Stę­pow­skiego i Jadwigę z Nebel­skich5. Takie imię i nazwi­sko matki aktora zawiera zresztą więk­szość publi­ka­cji o Juno­szy. Tym­cza­sem w Kar­to­tece ewi­den­cji lud­no­ści mia­sta Pozna­nia z lat 1870-1931 znaj­dują się zupeł­nie inne infor­ma­cje na jej temat. Nazwi­sko Kazi­mie­rza Stę­pow­skiego poja­wia się w kar­to­tece na dwóch kar­tach, które doku­men­tują jego przy­jazdy do Pozna­nia i wyjazdy do innych miej­sco­wo­ści w latach 1901-1908. Arty­sta dwu­krot­nie podał jako datę swo­jego uro­dze­nia 24 listo­pada 1880 roku, przy czym raz miej­scem uro­dze­nia są Doli­niany, a w dru­gim doku­men­cie obok Doli­nian dopi­sano Wene­cję. Cie­kaw­szy jest jed­nak zapis poświę­cony rodzi­com Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, na oby­dwu kar­tach iden­tyczny. Otóż rodzi­cami słyn­nego arty­sty mieli być Bro­ni­sław Stę­pow­ski i... Maura de Castro6.

Wło­skie pocho­dze­nie matki Kazi­mie­rza Stę­pow­skiego wyja­śnia­łoby infor­ma­cję o Wene­cji jako jego miej­scu uro­dze­nia. Podróż ojca Stę­pow­skiego do Kró­le­stwa Włoch z dojarką z Doli­nian lub nawet poznaną w Moskwie szan­so­nistką wydaje się znacz­nie mniej praw­do­po­dobna. W dodatku infor­ma­cja o Mau­rze de Castro jako matce aktora jest wcze­śniej­sza niż wzmianka o Jadwi­dze Nebel­skiej. Być może dal­sza kwe­renda w archi­wach przy­nie­sie nowe infor­ma­cje na temat tej tajem­ni­czej postaci w życiu Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego. Z całą pew­no­ścią można jed­nak stwier­dzić, że z nie­zna­nych bli­żej powo­dów arty­sta nie miał ze swoją matką bliż­szego kon­taktu, a jego wycho­wa­niem zaj­mo­wała się ciotka, naj­praw­do­po­dob­niej współ­wła­ści­cielka Doli­nian Wanda Stem­pow­ska7.

W 1889 roku Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski tra­fił do bursy zmar­twych­wstań­ców w Kra­ko­wie, a w latach 1890-1892 zdo­by­wał edu­ka­cję w tam­tej­szym Gim­na­zjum św. Anny. W tym cza­sie miesz­kał przy ul. Kar­me­lic­kiej 17, w domu Adolfa i Julii Tet­ma­je­rów, któ­rzy byli ze Stę­pow­skimi bli­sko spo­krew­nieni. To wła­śnie wów­czas po raz pierw­szy Kazi­mierz zain­te­re­so­wał się teatrem. Wszystko za sprawą boga­tej kolek­cji ksią­żek nale­żą­cych do syna Tet­ma­je­rów, poety Kazi­mierza. Juno­sza-Stę­pow­ski zaczął spę­dzać całe dnie na lek­tu­rze dra­ma­tów Wil­liama Szek­spira, cho­ciaż wcze­śniej czy­ta­nie ksią­żek nie było jego ulu­bio­nym zaję­ciem. Dzieła Szek­spira dzia­łały zresztą kojąco na jego nie­spo­kojną naturę. "Był z tego malca [...] zabi­jaka, dzi­kus i cudowny łgarz; patrzał cza­sem tak groź­nie, że zda­wało się, że pchnie czło­wieka nożem; starsi kiwali gło­wami, lęka­jąc się dla niego naj­gor­szej przy­szło­ści" - opi­sy­wał go po latach towa­rzysz dzie­cię­cych zabaw, kuzyn Tet­ma­je­rów, Tade­usz Boy-Żeleń­ski8. Stę­pow­ski zaś wspo­mi­nał Adolfa Tet­ma­jera, ojca Wło­dzi­mie­rza i Kazi­mie­rza, w nastę­pu­ją­cych sło­wach: "Był to wspa­niały typ ludzki. Kar­ma­zyn i patriota w każ­dym calu, żoł­nierz spod Gro­chowa. Takich już dziś się nie spo­tyka. Miał - pamię­tam - skarb pewien, na który my, malcy, led­wie z zapar­tym odde­chem śmie­li­śmy spo­glą­dać: fajkę od gene­rała [Jana Zyg­munta] Skrzy­nec­kiego"9.

W latach 1892-1895 przy­szły aktor kształ­cił się w gim­na­zjum jezu­ic­kim w Chy­ro­wie, a następ­nie w rosyj­skim gim­na­zjum w Kamieńcu Podol­skim. Począt­kowo pla­no­wał zostać śpie­wa­kiem ope­ro­wym, ponie­waż los obda­rzył go pięk­nym basem. Oka­zało się jed­nak, że zde­cy­do­wa­nie bar­dziej odnaj­duje się jako aktor. Zade­biu­to­wał 19 listo­pada 1898 roku na deskach Teatru Pol­skiego w Pozna­niu, pro­wa­dzo­nego wów­czas przez Edmunda Rygiera, jako zbój w sztuce Alfreda Szcze­pań­skiego Piast, i przez kolejny rok grał w tym teatrze głów­nie nie­wiel­kie role10. W 1900 roku został uczniem Klasy Dyk­cji i Dekla­ma­cji War­szaw­skiego Towa­rzy­stwa Muzycz­nego, a jego nauczy­cie­lami byli mię­dzy innymi Win­centy Rapacki, Mie­czy­sław Fren­kiel i Wła­dy­sław Szy­ma­now­ski. Kariera Juno­szy-Stę­pow­skiego nabrała tempa w 1901 roku, kiedy zasi­lił sze­regi teatru Hen­ryka Gru­biń­skiego w Łodzi, i to wła­śnie grę na łódz­kiej sce­nie uwa­żał za począ­tek swo­jej teatral­nej dzia­łal­no­ści. W latach 1903-1905 znów miesz­kał w Doli­nia­niach, ale było to dla niego jedy­nie miej­sce, z któ­rego podró­żo­wał z wystę­pami do innych miast - grał w tym cza­sie gościn­nie w Kijo­wie, Ode­ssie, Peters­burgu, War­sza­wie, Kra­ko­wie i Ber­li­nie11.

W 1906 roku Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski powró­cił na deski poznań­skiego teatru i w nie­dłu­gim cza­sie dał się poznać jako zna­ko­mity aktor cha­rak­te­ry­styczny, mię­dzy innymi w rolach Pap­kina w Zemście czy wójta Cepury w Emi­gra­cji chłop­skiej. Dużą inspi­ra­cją arty­styczną byli dla niego nie­mieccy akto­rzy z Les­sing­the­ater i Deut­sches The­ater Rein­hardta, któ­rych nie­jed­no­krot­nie podzi­wiał na sce­nie w cza­sie pobytu w Ber­li­nie. W Pozna­niu po raz pierw­szy wyre­ży­se­ro­wał też sztukę teatralną - było to Złote runo Sta­ni­sława Przy­by­szew­skiego, w któ­rym wcie­lił się w postać Rusz­czyca. W latach 1909-1911 wystę­po­wał w teatrze Alek­san­dra Zelwe­ro­wi­cza w Łodzi, gdzie grał mię­dzy innymi w Roz­bit­kach i w Głu­pim Jaku­bie, a w latach 1911-1913 w Teatrze im. Juliu­sza Sło­wac­kiego w Kra­ko­wie12.

W 1913 roku zaan­ga­żo­wał się do Teatru Pol­skiego w War­sza­wie pod dyrek­cją Arnolda Szyf­mana, gdzie wkrótce zdo­był dużą popu­lar­ność. Do jego naj­wy­bit­niej­szych wcie­leń teatral­nych nale­żały role w sztu­kach Otello Wil­liama Szek­spira, Car Paweł I Dymi­tra Mereż­kow­skiego, Dzieje grze­chu Ste­fana Żerom­skiego i Wielki kram Geo­rge'a Ber­narda Shawa. "Juno­sza-Stę­pow­ski, wpa­trzyw­szy się w dzieje Otella, ujrzał naturę jasną, pier­wotną i bez­względ­nie uczciwą, poko­stem cywi­li­za­cji led­wie pocią­gniętą" - pisał o jego Otellu Kor­nel Maku­szyń­ski13. O roli króla Magnusa w Wiel­kim kra­mie dzien­ni­karz "ABC" Sta­ni­sław Pia­secki pisał z kolei: "Stwo­rzyć na sce­nie postać króla Magnusa, takiego króla w cywilu, nie­wspar­tego dosto­jeń­stwem gro­no­sta­jów czy świet­nego mun­duru, potra­fić tę kró­lew­skość zazna­czyć każ­dym sło­wem i gestem, może tylko wielki arty­sta"14.

Na deskach Teatru Pol­skiego aktor wystę­po­wał z prze­rwami przez ponad dwa­dzie­ścia lat, a w mię­dzy­cza­sie grał mię­dzy innymi w Teatrze Roz­ma­ito­ści, Teatrze Let­nim czy Teatrze Naro­do­wym. Wystę­po­wał rów­nież gościn­nie w Lubli­nie, Wil­nie, Kra­ko­wie, Pozna­niu, Lwo­wie i Łodzi, zarówno z zespo­łami teatral­nymi, jak i samo­dziel­nie. W latach 1932-1938 był też akto­rem w słu­cho­wi­skach radio­wych, wcie­la­jąc się w role, które wcze­śniej grał na deskach teatrów. 1 marca 1935 roku w Teatrze Naro­do­wym w War­sza­wie hucz­nie świę­to­wał 35-lecie dzia­łal­no­ści arty­stycz­nej, na któ­rym poja­wił się m.in. mini­ster wyznań reli­gij­nych i oświe­ce­nia publicz­nego Wacław Jędrze­je­wicz15.

W teatrze Juno­sza-Stę­pow­ski czę­sto sto­so­wał cha­rak­te­ry­za­cję, zmie­nia­jąc się niczym kame­leon, lecz sam jego kunszt arty­styczny spra­wiał, że w każdą rolę wcie­lał się wyjąt­kowo prze­ko­nu­jąco i zyski­wał sobie sza­cu­nek publicz­no­ści. Dzien­ni­karz "Kina" Mie­czy­sław Szczę­sny tak go opi­sy­wał: "Oto wielki arty­sta! Gdzie­kol­wiek się ukaże, na sce­nie czy na ekra­nie, w roli głów­nej czy dru­go­pla­no­wej, jako amant czy typ cha­rak­te­ry­styczny, zawsze wywiera Stę­pow­ski silne, fascy­nu­jące wra­że­nie. Jego rasowa, silna postać, jego wyra­zi­sta lwia maska, żło­biona rysami namięt­no­ści niby zbo­cza wul­kanu stru­gami lawy, jego nie­ska­zi­telna dyk­cja, jego nie­zwy­kłe opa­no­wa­nie gestu i słowa - to wszystko składa się na feno­men arty­styczny naj­wyż­szej miary. [...] Stę­pow­ski to jeden z nie­licz­nych fila­rów teatru pol­skiego, na któ­rych opiera się świą­ty­nia Mel­po­meny"16. Po latach Jan Krecz­mar poświę­cił sztuce cha­rak­te­ry­za­cji Juno­szy-Stę­pow­skiego obszerny esej, w któ­rym pisał mię­dzy innymi: "Eks­pre­syj­ność por­tre­tów Stę­pow­skiego łatwo dziś jesz­cze stwier­dzić na foto­gra­fiach, nato­miast trzeba było widzieć te cha­rak­te­ry­za­cje z bli­ska, żeby oce­nić ich nie­zwy­kłą, natu­ra­li­styczną, rzec można, pre­cy­zyj­ność. Zadzi­wiała mnie ona jesz­cze bar­dziej niż traf­ność osią­ga­nego wyrazu. Bo po cóż ta pre­cy­zja, skoro widz dostrzec jej nie może z odle­gło­ści kil­ku­na­stu czy kilku nawet metrów. Stę­pow­ski mi to wyja­śnił krótko: - A co ty myślisz, że ja to robię dla nich? - ja to robię dla sie­bie. Tak. On to robił dla sie­bie: ta pre­cy­zja poma­gała mu zdo­by­wać pełną wiarę w praw­dzi­wość swo­jej postaci"17.

Już w 1902 roku Juno­sza-Stę­pow­ski został pierw­szym pol­skim akto­rem fil­mo­wym, wystę­pu­jąc w fil­mach krót­ko­me­tra­żo­wych pio­niera pol­skiej kine­ma­to­gra­fii Kazi­mie­rza Pró­szyń­skiego - Powrót bir­banta i Przy­goda doroż­ka­rza18. Jego kariera fil­mowa nabrała jed­nak tempa dopiero w 1916 roku, kiedy został jedną z gwiazd wytwórni fil­mo­wej Sfinks, zało­żo­nej w 1911 roku przez Alek­san­dra Hertza. W 1916 roku zagrał w fil­mach Ochrana war­szaw­ska i jej tajem­nice oraz Stu­denci. W dru­gim z wymie­nio­nych part­ne­ro­wały mu aktorki Mia Mara i Pola Negri, które już rok póź­niej wyje­chały do Ber­lina i zostały gwiaz­dami nie­miec­kiej kine­ma­to­gra­fii. Tylko w latach 1917-1920 Juno­sza zagrał w dwu­na­stu fil­mach, mię­dzy innymi w Tajem­ni­cach Alei Ujaz­dow­skich, Sezo­no­wej miło­ści i Boha­ter­stwie pol­skiego skauta. W 1921 roku wcie­lił się zaś w postać agenta bol­sze­wic­kiego w fil­mie Ryszarda Bole­sław­skiego Cud nad Wisłą, który powstał na zamó­wie­nie Wydziału Pro­pa­gandy Mini­ster­stwa Spraw Woj­sko­wych i opo­wia­dał o dzie­jach wojny pol­sko-bol­sze­wic­kiej, zwień­czo­nej bitwą war­szaw­ską.

W 1919 roku na łamach maga­zynu fil­mo­wego "Kino" Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski podzie­lił się kil­koma cie­ka­wymi reflek­sjami na temat ówcze­snego kina, które wów­czas było jesz­cze bez dźwięku, a akto­rzy odda­wali arty­styczną eks­pre­sję twa­rzą i mową ciała. "Do kine­ma­to­grafu gry­wają i powinni gry­wać naj­lepsi akto­rzy. A tra­gik tej miary co [Albert] Bas­ser­mann? A inni? Tylko dobry aktor grać może do kina" - twier­dził, pole­mi­zu­jąc z tezą, jakoby kine­ma­to­graf nie wyma­gał od akto­rów zbyt wiel­kich umie­jęt­no­ści. Zauwa­żał także, że doświad­cze­nie pracy w kine­ma­to­grafii jest pomocne w roz­wi­ja­niu zdol­no­ści pre­zen­to­wa­nych w teatrze. "[Aktor] przede wszyst­kim kon­tro­luje się. Widzi, co jest złe, a co dobre. Kon­trola ta oddaje mu potem sza­lone usługi na sce­nie. [...] Gry­wa­nie do kina uczy aktora wygry­wa­nia pauz poza tek­stem - stwa­rza­nia sobie pola sytu­acyj­nego, a wresz­cie kształci mimicz­nie" - tłu­ma­czył arty­sta. W pol­skiej kine­ma­to­grafii naj­więk­szym dla niego pro­ble­mem był brak reży­se­rów. "Nie widzia­łem ani jed­nego dobrego reży­sera. Zdję­cia do kina trzeba czuć i rozu­mieć, tak samo jak się czuje scenę" - ubo­le­wał w roz­mo­wie z dzien­ni­ka­rzem "Kina"19.

Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski od początku swo­jej arty­stycz­nej kariery lubił towa­rzy­stwo pięk­nych kobiet i znany był z licz­nych roman­sów. "Kobiety obda­rzał szcze­gól­nym zain­te­re­so­wa­niem o zabar­wie­niu nieco spor­to­wym. Myślę, że (nie tylko zresztą z tego względu) zasłu­gi­wał na miano raczej współ­cze­snego Don Juana niż dziw­ka­rza, za jakiego go powszech­nie uwa­żano. Wiele kobiet przez niego cier­piało, mówi­li­śmy czę­sto, że zgod­nie z przy­sło­wiem: kto mie­czem wojuje, od mie­cza ginie, Stę­pow­ski zgi­nie przez kobietę. Tak się też i stało" - pisał o nim po latach z zaska­ku­jącą szcze­ro­ścią Jan Krecz­mar w swoim Notat­niku aktora20. Ana­li­zu­jąc losy kolej­nych kobiet, z któ­rymi był zwią­zany popu­larny aktor teatralny i fil­mowy, trudno nie przy­znać mu racji.

Już w pierw­szych latach wystę­pów na sce­nie aktor docze­kał się nie­mal rów­no­cze­śnie dwojga dzieci z nie­zna­nymi bli­żej kra­ko­wian­kami "z dobrych domów", które oddał na wycho­wa­nie swo­jej ciotce. Następną kobietą w życiu Juno­szy była Zofia Reich­man, którą poznał w 1908 lub 1909 roku w cza­sie pobytu z akto­rem Juliu­szem Osterwą w posia­dło­ści Sta­ni­sława Alek­san­dro­wi­cza w Kra­śniance. Zako­chana Reich­manówna wyje­chała za akto­rem do Wilna, mając nadzieję, że tam zdo­bę­dzie popu­lar­ność jako aktorka teatralna. Plany te pokrzy­żo­wała jed­nak nie­pla­no­wana ciąża, która spra­wiła, że młoda dziew­czyna zupeł­nie się zała­mała. "Kiedy oka­zało się, że ma uro­dzić dzie­cię, otruła się. Konała w mękach, mając prze­łyk cał­ko­wi­cie spa­lony" - opi­sy­wał Hen­ryk Szle­tyń­ski21.

W 1908 roku kochanką arty­sty została mężatka Janina Zaj­dle­rowa, z którą w 1909 roku docze­kał się syna Witolda. Aktor nie zgo­dził się, żeby kochanka dała ich dziecku jego nazwi­sko, chło­piec wycho­wy­wał się więc jako Witold Zaj­dler. Arty­sta spo­tkał się z Witol­dem w listo­pa­dzie 1921 roku i w liście do swo­jej kolej­nej kochanki Marii zwa­nej Marą pisał o nim: "Jest bar­dzo podobny do mnie, a jesz­cze bar­dziej do mojego ojca czy dziadka. Ale głowę ma zupeł­nie taką samą jak ja na tej foto­gra­fii z dzie­cin­nych lat. Te same wichry. I usta z tymi samymi zmarszcz­kami po bokach. Nos daleko lep­szy, pro­sty z garb­kiem. Robi wra­że­nie dobre. Mocny jest i zdaje się twarda sztuka. Cią­gle szu­ka­łem w nim samego sie­bie z uczu­ciem pew­nej odrazy raczej niż sym­pa­tii i bez zbyt­niej cie­ka­wo­ści. Nie­miłe uczu­cie. Bar­dzo był roz­mowny, śmiały, dobrze się zacho­wy­wał. Nic sobie nie robił z niczego i sza­le­nie badaw­czo patrzył. Roz­czy­tuje się w książ­kach, jak ja za młodu, i bar­dzo inte­re­suje go teatr. W ogóle, szelma, jest podobny"22. Juno­sza-Stę­pow­ski nie chciał jed­nak wra­cać do matki chłopca i swoje zain­te­re­so­wa­nie jego osobą ogra­ni­czał jedy­nie do wysy­ła­nia mu raz na jakiś czas świad­czeń finan­so­wych.

28 lutego 1911 roku w kościele św. Józefa Oblu­bieńca w Łodzi poślu­bił Helenę Jan­kow­ską, sio­strę poety Jerzego Jan­kow­skiego23. Pierw­sza żona Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, którą nazy­wał piesz­czo­tli­wie "Lalą", pró­bo­wała swo­ich sił jako aktorka. 27 czerwca 1913 roku wystą­piła na deskach Teatru Pol­skiego w War­sza­wie w Liliach Ludwika Hie­ro­nima Mor­stina. Na łamach prasy chwa­lono wów­czas jej "piękny głos, podatny do wyra­ża­nia pło­mien­nej wymowy", i grę pełną sil­nej eks­pre­sji oraz pod­kre­ślano, że ma "nie tylko dobre warunki sce­niczne, lecz, co waż­niej­sze, ma talent praw­dziwy, nerw dra­ma­tyczny i tem­pe­ra­ment gorący"24. Naj­więk­szym marze­niem Heleny Stę­pow­skiej nie była jed­nak kariera teatralna, lecz macie­rzyń­stwo. Wybitny aktor nie chciał jed­nak kolejny raz zostać ojcem, co stop­niowo dopro­wa­dzało Helenę do obłędu. "Przy­szedł obłęd. Niań­czyła kukłę szma­cianą - niby dziecko" - po latach pisał o jej cho­ro­bie Hen­ryk Szle­tyń­ski. Z cza­sem zaczęła obse­syj­nie wra­cać myślami do roli w Liliach, choć sztuka już dawno została zdję­cia z afi­szów. "Opra­co­wy­wała rolę Pani z Lilii Ludwika Mor­stina i recy­to­wała ją, cho­dząc po domu. Oto, mówi, idzie grać... Gdzie kostium? - to pyta­nie prze­śla­do­wało ją obłęd­nie" - doda­wał Szle­tyń­ski25. Zmarła 2 kwiet­nia 1915 roku w War­sza­wie w wieku 26 lat26. Przy­czyną śmierci był podobno atak serca, choć nie można wyklu­czyć, że popeł­niła samo­bój­stwo.

Śmierć żony pogrą­żyła aktora w żało­bie, lecz na krótko, ponie­waż jesz­cze wio­sną 1915 roku w jego życiu poja­wiła się piękna Mara, stu­dentka Wydziału Huma­ni­stycz­nego Towa­rzy­stwa Kur­sów Nauko­wych. W kolej­nych latach pró­bo­wała swo­ich sił mię­dzy innymi jako tłu­maczka - w 1921 roku prze­tłu­ma­czyła na język pol­ski Miłość Marii Mag­da­leny, czyli dia­log według sta­ro­fran­cu­skiego ser­monu Rainera Marii Ril­kego. Poznali się w Czy­telni Powszech­nej sióstr Zabo­row­skich, która była naj­więk­szą w Pol­sce wypo­ży­czal­nią ksią­żek w języ­kach obcych. Przez kolejne dni Kazi­mierz obser­wo­wał tajem­ni­czą pięk­ność, obda­rzał po kry­jomu pre­zen­tami, aż w końcu pod­szedł do niej i nawią­zał zna­jo­mość. Ich burz­liwy zwią­zek trwał sześć lat, a pamiątką po nim są listy miło­sne, które opra­co­wał i wydał w 1973 roku Hen­ryk Szle­tyń­ski27.

W listach Stę­pow­ski nazy­wał uko­chaną "kocha­nym Kit­kiem" lub "Kitecz­kiem", zapew­niał o swo­jej wiel­kiej miło­ści, jak rów­nież dzie­lił się codzien­nymi zda­rze­niami z życia teatral­nego i swo­imi pla­nami zwią­za­nymi z fil­mem. Miał bowiem zade­biu­to­wać w kine­ma­to­gra­fii nie­miec­kiej i pro­wa­dził roz­mowy w tej spra­wie z jed­nym z głów­nych sce­na­rzy­stów Ufy Rudol­fem Kurt­zem. Osta­tecz­nie jed­nak skoń­czyło się na roz­mo­wach i aktor z bólem pisał do damy swego serca: "Ja jestem przy­bity do tej Pol­ski gwoź­dziem zardze­wia­łej biedy". W 1921 roku Juno­sza i Mara roz­stali się, lecz jesz­cze ponad rok utrzy­my­wali ze sobą kon­takt listowny. Uko­chana arty­sty wyszła wów­czas za mąż za Sewe­ryna Rot­berga, zna­nego jako Sewe­ryn Romin, urzęd­nika w Wydziale Pra­so­wym Sztabu Gene­ral­nego, póź­niej­szego reży­sera filmu Mio­dowe mie­siące z prze­szko­dami oraz sce­na­rzy­stę fil­mów Mogiła nie­zna­nego żoł­nie­rza i 9.25. Przy­goda jed­nej nocy28.

1. H. Szle­tyń­ski, op. cit. [wróć]

2. Metryka ślubu Józefa Wła­dy­sława Galew­skiego i Marii Jadwigi Kossy, Księga ślu­bów para­fii rzym­sko­ka­to­lic­kiej św. Alek­san­dra w War­sza­wie, nr 215/1921. [wróć]

3. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 16. [wróć]

4. R. Wło­dek, op. cit, s. 561. [wróć]

5. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 16. [wróć]

6. Ibi­dem, s. 110. [wróć]

7. Ibi­dem, s. 110-111. [wróć]

8. Ibi­dem, s. 111. [wróć]

9. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 112. [wróć]

10. Ibi­dem, s. 113. [wróć]

11. R. Wło­dek, op. cit., s. 561. [wróć]

12. Józef Wła­dy­sław Galew­ski [nekro­log], "Kurier War­szaw­ski" 1924, nr 245. [wróć]

13. T. Ortym, Zabój­stwo Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, "Dzien­nik Chi­ca­gow­ski" z 19 wrze­śnia 1960 roku. [wróć]

14. J. Kowal­ska, op.cit., s. 33. [wróć]

15. T. Ortym, op.cit. [wróć]

16. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 122. [wróć]

17. S., Życie pry­watne wybit­nych oso­bi­sto­ści. Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, "Świat" 1930, nr 44. [wróć]

18. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 138. [wróć]

19. J. Kowal­ska, op. cit., s. 36-37. [wróć]

20. R. Wło­dek, op. cit., s. 560. [wróć]

21. Juno­sza Stę­pow­ski jest ponury, "Kino" 1933, nr 22. [wróć]

22. L. Bro­dziń­ski [L. B-ski], Gdy Juno­sza-Stę­pow­ski jest w dobrym humo­rze, "Kino" 1930, nr 29. [wróć]

23. S., Nasze okładki. I. Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, "Kino" 1935, nr 5. [wróć]

24. R. Wło­dek, op.cit., s. 559. [wróć]

25. Ibi­dem, s. 560. [wróć]

26. J. Hera, Losy arty­stów pol­skich w cza­sach nie­woli 1939-1954, Kra­ków 2019, s. 121-122. [wróć]

27. Ibi­dem, s. 120. [wróć]

28. Han­del, "Nowy Kurier War­szaw­ski" 1939, nr 19. [wróć]

29. Teczka Zbi­gniewa Sawana, Archi­wum Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej (dalej: Arch. IPN), sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]

30. R. Nie­wia­ro­wicz, Śmierć Juno­szy Stę­pow­skiego, "Prze­krój" 1956, nr 36 (595). [wróć]

31. Żona zna­nego arty­sty ofiarą wypadku i kra­dzieży, "Nowy Kurier War­szaw­ski" 1941, nr 238. [wróć]

32. Teczka Zbi­gniewa Sawana, Arch. IPN, sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]

33. M. Nowak, Po tylu latach wszystko wraca. Roz­mowa z Marią Malicką (2), "Teatr" 1986, nr 3. [wróć]

34. E. Lipiń­ski, Pamięt­niki, War­szawa 1990, s. 106. [wróć]

35. Mel­dunki i infor­ma­cje KW AK (Bry­gady VI Poli­cyj­nej "Zenona" - "Wło­cha") za lata 1942-1944, Arch. IPN, sygn. IPN BU 380/17 t. 1. [wróć]

36. T. Ortym, op.cit. [wróć]

37. Metryka zgonu Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, Księga zgo­nów para­fii św. Bar­bary w War­sza­wie, nr 1068/1943. [wróć]

38. T. Ortym, Tra­giczna śmierć Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, "Obli­cze Tygo­dnia" 1958, nr 12. [wróć]

39. Juno­sza-Stę­pow­ski zastrze­lony, "Nowy Dzień" 1943, nr 604. [wróć]

40. J. Jan­tar, Zdrada Juno­szy-Stę­pow­skiego, "Robot­nik" 1946, nr 252. [wróć]

41. Wykaz osób wystę­pu­ją­cych w mate­ria­łach archi­wal­nych okresu oku­pa­cji roz­pra­co­wy­wa­nych przez wywiad i kontr­wy­wiad Armii Kra­jo­wej, Arch. IPN, sygn. IPN BU 200/1, t. 1. [wróć]

42. R. Nie­wia­ro­wicz, Kulisy "Kome­dii", "Tygo­dnik Powszechny" 1946, nr 42. [wróć]

43. W. Weker, Kon­spi­ra­cja, [w:] NSZ. Doku­menty, rela­cje, wspo­mnie­nia, pod red. M. Szy­mań­skiego, War­szawa 2000, s. 44-45. [wróć]

44. Infor­ma­cja p. Zbi­gniewa Ryma­rza z 15 czerwca 2022 roku. (dalej: Inf. Z. Ryma­rza) [wróć]

45. W. Weker, Kon­spi­ra­cja, op. cit., s. 44-45. [wróć]

46. H. Szle­tyń­ski, Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, "Dia­log" 1967, nr 9. [wróć]

47. M. Szej­nert, Sława i infa­mia. Roz­mowa z Boh­da­nem Korze­niew­skim, Kra­ków 1992, s. 40-41. [wróć]

48. [T. Ortym-Pro­kul­ski], Ja zabi­łem Juno­szę-Stę­pow­skiego, "Wie­czór War­szawy" 1947, nr 11; T. Ortym, op. cit.; J. Urban­kie­wicz, In dubio pro reo albo: czas wyja­śnić tra­ge­dię Juno­szy-Stę­pow­skiego, "Odgłosy" 1978, nr 31. [wróć]

49. Samo­sąd, "Nurt" 1943, nr 4. [wróć]

50. K. Juno­sza-Stę­pow­ski nie żyje!, "Nowy Kurier War­szaw­ski" 1943, nr 158. [wróć]

51. Ś.p. Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski [nekro­logi], "Nowy Kurier War­szaw­ski" 1943, nr 159. [wróć]

52. Zgon K. Juno­szy Stę­pow­skiego, "Goniec Kra­kow­ski" 1943, nr 161. [wróć]

53. P. Gacek, Ina Benita. Za wcze­śnie na śmierć, War­szawa 2018, s. 278-279. [wróć]

54. T. Ortym, Dra­ma­tyczne wyzna­nie porucz­nika Grota, "Obli­cze Tygo­dnia" 1958, nr 13. [wróć]

55. Teczka Zbi­gniewa Sawana, Arch. IPN, sygn. IPN BU 0423/5668. [wróć]

56. T. Ortym, op. cit. [wróć]

57. M. Szej­nert, op. cit., s. 41. [wróć]

58. Mate­riały wywiadu i kontr­wy­wiadu AK Okręgu War­szaw­skiego, Arch. IPN, sygn. IPN BU 380/5, t. 3. [wróć]

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. H. Szle­tyń­ski, Listy Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, "Sto­lica" 1973, nr 13. [wróć]

2. S. Stem­pow­ski, Pamięt­niki, Wro­cław 1953, s. 11. [wróć]

3. H. Szle­tyń­ski, op.cit. [wróć]

4. R. Wło­dek, Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, [w:] Pol­ski Słow­nik Bio­gra­ficzny, t. 43, Kra­ków 2005, s. 555. [wróć]

5. Metryka ślubu Kazi­mie­rza Stę­pow­skiego i Heleny Jan­kow­skiej, Księga ślu­bów para­fii rzym­sko­ka­to­lic­kiej św. Józefa Oblu­bieńca w Łodzi, nr 118/1911. [wróć]

6. Karta Kazi­mie­rza Stę­pow­skiego, Kar­to­teka ewi­den­cji lud­no­ści mia­sta Pozna­nia z lat 1870-1931. [wróć]

7. R. Wło­dek, op.cit., s. 555. [wróć]

8. J. Kowal­ska, Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski, War­szawa 2000, s. 10-11. [wróć]

9. J. Bar, Tytan sceny pol­skiej, "Gazeta Kie­lecka" 1935, nr 60. [wróć]

10. J. Kowal­ska, op. cit., s. 13. [wróć]

11. R. Wło­dek, op.cit., s. 555-556. [wróć]

12. Ibi­dem. [wróć]

13. K. Maku­szyń­ski, Otello, "War­sza­wianka" 1925, nr 353. [wróć]

14. S. Pia­secki, Wielki kram, "ABC" 1929, nr 168. [wróć]

15. R. Wło­dek, op.cit., s. 555-560. [wróć]

16. M. Szczę­sny, Kazi­mierz Juno­sza-Stę­pow­ski. As ekranu i sceny, "Kino" 1935, nr 5. [wróć]

17. J. Krecz­mar, Notat­nik aktora, War­szawa 1966, s. 204. [wróć]

18. R. Wło­dek, op.cit., s. 555. [wróć]

19. Zdję­cia do kina trzeba czuć, "Film" 1978, nr 45. [wróć]

20. J. Krecz­mar, op. cit., s. 111. [wróć]

21. H. Szle­tyń­ski, op. cit. [wróć]

22. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, pod red. H. Szle­tyń­skiego, War­szawa 1973, s. 106-107. [wróć]

23. Metryka ślubu Kazi­mie­rza Stę­pow­skiego i Heleny Jan­kow­skiej, Księga ślu­bów para­fii rzym­sko­ka­to­lic­kiej św. Józefa Oblu­bieńca w Łodzi, nr 118/1911. [wróć]

24. Z teatru i muzyki, "Kurier War­szaw­ski" 1913, nr 176. [wróć]

25. H. Szle­tyń­ski, op.cit. [wróć]

26. J. Kowal­ska, op.cit., s. 25. [wróć]

27. Listy miło­sne Kazi­mie­rza Juno­szy-Stę­pow­skiego, s. 9-13. [wróć]

28. Ibi­dem, s. 12. [wróć]