.
(--.--.----)
wody czarne plamy atramentu pod białymi żaglami ludziki ich gesty wydłużone nosy
złote chmury nad miastem
na smyczy chodzą tu ludzie zwierzęta
grają na lirze z jaja wykluwa się głos
(--.--.----)
mieszkam w ogonie wygasłego walenia
ocean to pulsująca kipiel ślepa przestrzeń załamujących się fal ogrom
i dystans
i ochra z cząsteczek piasku
fala to puls to blizna
wojsko w marszu
boski haust niczym skóra słonia
(--.--.----)
kobieta z wybitymi zębami i dziewczynką w przejściu tombak guzików
odbija ruch pyszny fiolet udaje pewność
nie było miejsca
dziewczynka zanurza twarz w przypadkowych literach pochylona
głowa dotyka kolan
włosy kobiety są lśniące mają mięsisty splot
opadają razem z myślami
patrzą na żółtego olbrzyma który ginie
za horyzontem pomarańczowy zamyka czas
(--.--.----)
nieraz słowa blokują się same osuwają
z głowy wypadają z ust jak niejadalny towar
tylko po to by zmusić
innych do milczenia w żołądku pojawia się ucisk to skutek uboczny
rządzi znów ciałem
ucieczka słów exodus do krainy w której tracą znaczenie
(--.--.----)
wstęgi zachodów sunące za drzewami bezwład poruszonego dnia
co pozwala na stałość?
na studzenie zapału i tężenie myśli?
mężczyzna w kaszkiecie z siwą brodą na krawędzi cienia
słońce parzy
pod kciukami żar liter do oka wlewa się cudze spojrzenie
(--.--.----)
pełno tu aniołów i dobroci na wynos kruchość
u podstawy czaszki
elastyczne więzadła pozycje odwrócone
przed oczami posągi instruktaż gestów w życiu skał
nie pojawia się skrucha
(--.--.----)
porządkowanie wstawianie do głowy pasów po których można rozdzielnie
myśleć zdjąć z siebie pokrowiec rozerwać ogrodzenie
z sufitu altany spogląda flisak
udaje wędrowca
(--.--.----)
mężczyzna którego gonią ryby
nieustanne pragnienie bycia albo dystansu
każdy czas ma swoje prawo
a ryby nogi by biec
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki