Alfabet wojny. Jak walczyć, by nie dać się zabić - Kafir, Kaczor

Kup ebooka

35.92 zł
27.66 zł (27,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wstęp

Sza­nowny Czy­tel­niku,

książka, którą trzy­masz w ręku, jest kon­ty­nu­acją naszego wcze­śniej­szego opra­co­wa­nia Cywil na woj­nie, w któ­rym oma­wia­li­śmy spo­soby zabez­pie­cze­nia lud­no­ści cywil­nej oraz sche­maty postę­po­wa­nia prze­wi­dziane dla ogółu spo­łe­czeń­stwa w trak­cie peł­no­ska­lo­wego kon­fliktu zbroj­nego. Tym razem pra­gniemy sku­pić się na prak­tycz­nych pora­dach dla osób, które są w sta­nie w razie zagro­że­nia sta­nąć do walki lub włą­czyć się w orga­ni­zo­wa­nie struk­tur pod­zie­mia.

Ze względu na zupeł­nie odmienną spe­cy­fikę poszcze­gól­nych zagad­nień niniej­sze opra­co­wa­nie zostało podzie­lone na dwie zasad­ni­cze czę­ści: Żoł­nierz oraz Kon­spi­ra­tor. Pierw­sza zawiera prak­tyczne porady i wska­zówki dla osób, które tra­fią w sze­regi Sił Zbroj­nych RP - nie­ważne, na ochot­nika czy w ramach mobi­li­za­cji. Nie znaj­dzie­cie tu opi­sów uzbro­je­nia ani tym bar­dziej ogól­nego wykładu na temat tak­tyki1. Posta­ramy się jed­nak zwró­cić uwagę na pro­ste, choć czę­sto pomi­jane w obec­nym szko­le­niu Woj­ska Pol­skiego zagad­nie­nia zwią­zane z codzien­nym funk­cjo­no­wa­niem żoł­nie­rza, zarówno pod­czas okresu przy­go­to­wa­nia do służby, jak i bez­po­śred­nio na polu walki. Zde­cy­do­waną więk­szość przed­sta­wio­nych tu porad zaczerp­nę­li­śmy z aktu­al­nych doświad­czeń żoł­nie­rzy real­nie wal­czą­cych na wszyst­kich fron­tach wojny toczo­nej za naszą wschod­nią gra­nicą.

Druga część książki to omó­wie­nie zasad, jakie powinny sto­so­wać oddziały par­ty­zanc­kie i struk­tury pod­zie­mia w ramach dzia­łań nie­re­gu­lar­nych pro­wa­dzo­nych przez siły, które pozo­stały w tere­nie zaję­tym przez prze­ciw­nika (bądź doraź­nie zostały tam stwo­rzone). Dość szcze­gó­łowo opi­sa­li­śmy rów­nież obecną dok­trynę Woj­ska Pol­skiego wraz z wszyst­kimi jej man­ka­men­tami wyni­ka­ją­cymi z nie­uwzględ­nia­nia doświad­czeń z obec­nych kon­flik­tów zbroj­nych. Uję­li­śmy tam rów­nież wska­zówki doty­czące two­rze­nia i sku­tecz­nego funk­cjo­no­wa­nia struk­tur pod­zie­mia. Wbrew ocze­ki­wa­niom osób "zacza­dzo­nych" histo­rycz­nymi mitami nie sku­pimy się jed­nak na bez­po­śred­nich pora­dach doty­czą­cych walki zbroj­nej (która tak naprawdę sta­nowi zale­d­wie nie­wielką część dzia­łal­no­ści kon­spi­ra­cji), ale kom­plek­sowo omó­wimy pod­sta­wowe zagad­nie­nia zwią­zane z real­nymi celami funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa pod­ziem­nego, czyli przede wszyst­kim mini­ma­li­za­cją strat, zabez­pie­cze­niem fizycz­nego i moral­nego prze­trwa­nia narodu oraz przy­go­to­wa­niem gruntu pod powo­jenną odbu­dowę kraju.

Oczy­wi­ście zda­jemy sobie sprawę, że książka - nawet naj­le­piej napi­sana - nie zastąpi rze­tel­nego i trwa­ją­cego mie­sią­cami, jeśli nie latami, szko­le­nia. Po co więc to wszystko? Się­gnijmy do ana­lo­gii z kur­sem na prawo jazdy - bez samo­chodu z literką "L" na dachu i doświad­czo­nego instruk­tora nie nauczysz się jeź­dzić. Mimo to ist­nieją pod­ręcz­niki dla przy­szłych kie­row­ców. W zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści oprócz teo­rii zawie­rają one całą masę prak­tycz­nych porad i cen­nych wska­zó­wek, pozwa­la­ją­cych unik­nąć wielu poważ­nych błę­dów. Trak­tuj więc naszą książkę jako swo­istą lek­turę uzu­peł­nia­jącą, która pozwoli ci zapo­znać się ze zbior­czym doświad­cze­niem tych, któ­rzy od wielu lat sie­dzą w tema­cie.

W tym miej­scu musimy rów­nież wspo­mnieć, że o wielu spra­wach, zwłasz­cza tych doty­czą­cych bez­po­śred­nich metod walki czy cha­łup­ni­czej pro­duk­cji uzbro­je­nia, nie chcemy pisać ze względu na nasze wspólne bez­pie­czeń­stwo. Ta książka nie jest pod­ręcz­ni­kiem dla poten­cjal­nych prze­stęp­ców i ter­ro­ry­stów! Nie znaj­dziesz tu porad doty­czą­cych wytwa­rza­nia mate­ria­łów wybu­cho­wych oraz prak­tycz­nych wska­zó­wek doty­czą­cych sku­tecz­nego zabi­ja­nia siły żywej prze­ciw­nika2. Jeżeli pra­gniesz naprawdę zdo­być spe­cja­li­styczną wie­dzę z tego zakresu, to drzwi woj­sko­wych cen­trów rekru­ta­cji tudzież cen­tra naboru róż­no­ra­kich służb stoją otwo­rem (pyta­nie, któ­rym?) - po przej­ściu wery­fi­ka­cji będziesz miał oka­zję tra­fić na odpo­wied­nie szko­le­nia. Jeżeli zaś nie pla­nu­jesz kariery woj­sko­wej, masz cały sze­reg legal­nych moż­li­wo­ści zdo­by­cia pod­staw nie­zbęd­nej wie­dzy. Bez więk­szych pro­ble­mów możesz zapi­sać się do orga­ni­za­cji pro­obron­nych, w któ­rych poznasz wybrane zasady tak­tyki i medy­cyny pola walki. Możesz rów­nież posta­rać się o uzy­ska­nie pozwo­le­nia na broń i w ramach klu­bów strze­lec­kich brać udział w spe­cja­li­stycz­nych szko­le­niach pro­wa­dzo­nych przez wyso­kiej klasy spe­cja­li­stów. W tym miej­scu kate­go­rycz­nie prze­strze­gamy przed samo­dziel­nym przy­go­to­wy­wa­niem się do "wojny". Gro­ma­dze­nie arse­nału nie­le­gal­nej broni czy zabawa w domo­ro­słego sapera to nie tylko jedno z cięż­szych prze­stępstw ści­ga­nych z urzędu, ale także spro­wa­dza­nie bez­po­śred­niego nie­bez­pie­czeń­stwa na sprawcę oraz osoby postronne. Pro­szę, uwierz: nikt nie będzie docho­dzić, czy twoim moty­wem było "przy­go­to­wa­nie się na wojnę", czy zaopa­try­wa­nie grup prze­stęp­czych... Prawo jest pod tym wzglę­dem surowe!

Mamy nadzieję, że książka ta będzie cen­nym porad­ni­kiem dla osób nie­zwią­za­nych do tej pory z tema­tyką woj­sko­wo­ści, a zara­zem sta­nie się waż­nym gło­sem w dys­ku­sji doty­czą­cej nie­zbęd­nych zmian w przy­go­to­wa­niach naszego kraju do pro­wa­dze­nia real­nych dzia­łań obron­nych.

Słodycze, papierosy, gotówka

Sło­dy­cze, papie­rosy, gotówka

Do swo­jej torby mobi­li­za­cyj­nej warto dorzu­cić kilka paczek papie­ro­sów. Nawet jeżeli nie palisz, to będziesz mógł je wymie­nić na bar­dziej przy­datne przed­mioty lub odwdzię­czyć się nimi za wszel­kiego rodzaju przy­sługi. Obo­wiąz­kowo zabierz też kilka opa­ko­wań cukier­ków typu Halls, tic tac, gumy do żucia. Niby dro­biazg, ale zna­cząco pod­nosi morale i uła­twia nawią­zy­wa­nie kon­tak­tów - kogoś, kto ma czym poczę­sto­wać, bar­dziej się lubi. Jeżeli jesteś miło­śni­kiem dobrej kawy lub her­baty, to koniecz­nie zabierz ze sobą przy­naj­mniej kil­ku­dniowy zapas. Nawet jeżeli nie będziesz mieć swo­jej grzałki, to wrzą­tek będziesz mógł dostać np. na sto­łówce lub zała­twić od kogoś, kto ma dostęp do czaj­nika.

W momen­cie mobi­li­za­cji obo­wiąz­kowo zabierz rów­nież ze sobą zapas gotówki, naj­le­piej w drob­niej­szych nomi­na­łach - kil­ka­set zło­tych w począt­ko­wym okre­sie służby spo­koj­nie pozwoli ci na zakup bra­ku­ją­cych rze­czy oraz uzu­peł­nie­nie swo­jej przy­dzia­ło­wej diety o przy­sło­wiową colę i cze­ko­ladę.

UWAGA: kate­go­rycz­nie nie zabie­raj ze sobą alko­holu! Regu­la­min to jedno, ale przede wszyst­kim cho­dzi tu o bez­pie­czeń­stwo twoje i pozo­sta­łych osób.

Dokumenty, kwity i wpisy w książeczce wojskowej

Doku­menty, kwity i wpisy w ksią­żeczce woj­sko­wej

W momen­cie powo­ła­nia do woj­ska mało kto zaprząta sobie głowę "papie­ro­lo­gią", zwłasz­cza gdy zaczęła się już wojna, a wro­gie oddziały zbli­żają się w nie­po­ko­ją­cym tem­pie. Nie­stety nie­do­peł­nie­nie pod­sta­wo­wych for­mal­no­ści może mieć opła­kane skutki nie tylko dla cie­bie, ale także dla two­jej rodziny. Po mobi­li­za­cji i tra­fie­niu do jed­nostki powi­nie­neś otrzy­mać całą masę kwi­tów. W przy­szło­ści będą one pod­stawą do naby­cia przez cie­bie (lub two­ich spad­ko­bier­ców) prze­wi­dzia­nych usta­wowo upraw­nień i świad­czeń. Roz­po­czę­cie służby woj­sko­wej zna­cząco zmie­nia twój sta­tus prawny - oprócz sze­regu obo­wiąz­ków i ogra­ni­czeń otrzy­mu­jesz także szcze­gólną opiekę ze strony pań­stwa. Oczy­wi­ście życzymy każ­demu, żeby ni­gdy nie musiał z niej korzy­stać, ale... Gdy zgi­niesz jako żoł­nierz, two­jej rodzi­nie przy­słu­gują odszko­do­wa­nia, renty, pogrzeb na koszt pań­stwa itd. A jeśli zgi­ną­łeś jako cywil, to niech się bli­scy z ZUS-em po sądach cią­gają. Naj­bar­dziej hanieb­nym przy­kła­dem z Ukra­iny są pery­pe­tie rodzin pole­głych żoł­nierzy obrony tery­to­rial­nej w Cher­so­niu. W pierw­szych dniach po roz­po­czę­ciu wojny stwo­rzono z nich oddział, wydano im broń i pod zor­ga­ni­zo­wa­nym dowódz­twem wysłano wal­czyć. Ale w kwi­tach ich nie ma! Doku­men­ta­cja jed­nostki prze­pa­dła... Dla woj­sko­wych urzęd­ni­ków są zwy­kłymi cywi­lami, wobec któ­rych tam­tej­sze Mini­ster­stwo Obrony nie ma żad­nych zobo­wią­zań, ba... nawet odma­wia prawa pochówku na kwa­te­rze woj­sko­wej... Brzmi strasz­nie? U nas byłoby to nie do pomy­śle­nia. Kto miał kie­dy­kol­wiek kon­takt z MON, ten sam sobie szcze­rze odpo­wie...

Co zatem zro­bić? Skru­pu­lat­nie zbie­raj wszel­kie kwity. Żądaj wyda­nia na piśmie doty­czą­cych cię roz­ka­zów per­so­nal­nych lub przy­naj­mniej ich kopii. Wszel­kie wpisy w ksią­żeczce woj­sko­wej oraz papiery doty­czące two­jej osoby (oczy­wi­ście te nie­ob­jęte klau­zulą nie­jaw­no­ści - jako zwy­kły żoł­nierz takich mieć nie będziesz) sko­piuj na tele­fon i umieść dane w chmu­rze lub prze­ślij bli­skim. W razie czego będą mogli docho­dzić swo­ich praw.

Przy wypeł­nia­niu doku­men­tów dokład­nie sprawdź popraw­ność pisowni nazwi­ska, miej­sca i daty uro­dze­nia oraz numeru PESEL. Dopil­nuj, żeby dobrze wpi­sano numer wyda­wa­nej ci broni! Kiedy robi się to masowo i w pośpie­chu, zda­rzają się błędy! Sprawdź wszystko dokład­nie, bo w razie czego to ty będziesz musiał udo­wad­niać, że nie jesteś wiel­błą­dem.

Po tra­fie­niu do jed­nostki ustal dane bez­po­śred­nich prze­ło­żo­nych i w miarę moż­li­wo­ści ich numery tele­fo­nów. Prze­każ je swoim bli­skim. W razie czego będą przy­naj­mniej wie­dzieli, kogo o cie­bie dopy­ty­wać. Bar­dzo pomocne będzie rów­nież zro­bie­nie listy "adre­so­wej" kole­gów z oddziału. Wpisz­cie się na nią i roze­ślij­cie ją swoim rodzi­nom (listę piszemy odręcz­nie na nor­mal­nej kartce, a potem foto­gra­fu­jemy tele­fo­nem)7. Nie­stety, prak­tyka wska­zuje, że prę­dzej czy póź­niej lista bar­dzo się przyda.

Rozdział II. Okres szkolenia

Roz­dział II

Okres szko­le­nia

Tak naprawdę wszystko zależy od tego, gdzie i na kogo tra­fisz. Możesz mieć szczę­ście i dostać się w ręce odda­nych spra­wie pro­fe­sjo­na­li­stów, któ­rzy nie tylko są fachow­cami w swo­ich spe­cjal­no­ściach, ale także potra­fią uczyć (a są to zupeł­nie odmienne umie­jęt­no­ści). Możesz rów­nież tra­fić do jed­nostki, w któ­rej przy­pad­kowi ludzie po pro­stu będą chcieli odfaj­ko­wać szko­le­nie. Naj­praw­do­po­dob­niej tra­fisz jed­nak na sytu­ację, którą można okre­ślić jako "gdzieś pośrodku" - na swo­jej dro­dze spo­tkasz zarówno pro­fe­sjo­na­li­stów, jak i pseu­do­za­wo­dow­ców, dla któ­rych obo­wią­zek szko­le­nia kogo­kol­wiek jest przy­krą nie­do­god­no­ścią zabu­rza­jącą spo­kojny prze­bieg służby. Nie­za­leż­nie od cha­rak­teru i poziomu instruk­to­rów dla wła­snego dobra posta­raj się przy­swoić mak­sy­malną dawkę wie­dzy. Ni­gdy nie ściem­niaj i nie oszu­kuj sam sie­bie. Od wie­dzy, którą zdo­bę­dziesz, będzie zale­żeć prze­trwa­nie twoje i two­ich kole­gów. Pół biedy, jeśli głu­potą i leni­stwem zaszko­dzisz sam sobie. Nie­stety na woj­nie bar­dzo czę­sto za brak wystar­cza­ją­cych kom­pe­ten­cji lenia i nie­roba naj­wyż­szą cenę płacą inni, któ­rzy mieli pecha zna­leźć się z nim w tym samym miej­scu i cza­sie.

Nasze roz­wa­ża­nia roz­pocz­nijmy od tego, że w woj­sku czas pły­nie dziw­nie - albo się czeka, albo się nad­ga­nia stra­cony w trak­cie cze­ka­nia czas... zazwy­czaj będziesz jed­nak cze­kał8, a potem znów się czeka... Dla czło­wieka żyją­cego w cywil­nej logice współ­cze­snego świata wystę­pu­jące w woj­sku mar­no­traw­stwo czasu poje­dyn­czego żoł­nie­rza jest nie do pomy­śle­nia - w końcu czas to pie­niądz. Nie­stety w armii, która jest orga­ni­zmem zbio­ro­wym oraz hie­rar­chicz­nym, logika (nie tylko ta cywilna) zazwy­czaj nie działa. I by­naj­mniej nie zna­czy to, że armia źle gospo­da­ruje cza­sem - po pro­stu, aby mogło dojść do jakiejś akcji, sztaby muszą wyko­nać całą masę róż­nych kal­ku­la­cji, przy­go­to­wać masę zesta­wień i nie­zbędne doku­menty dla wyko­naw­ców. Pod­jęte decy­zje muszą przejść cały łań­cu­szek dowo­dze­nia od naj­wyż­szego szcze­bla, poprzez pomniej­sze szcze­ble, aż do dowódcy kom­pa­nii, plu­tonu i dru­żyny. Wszyst­kie kolejne szcze­ble dowo­dze­nia, coraz niżej w hie­rar­chii, też muszą to "na swoim podwórku" wyko­nać. Nie­stety nie dzieje się to jed­no­cze­śnie... Każdy niż­szy szcze­bel musi pocze­kać, aż wyż­szy wypra­cuje cho­ciaż część nie­zbęd­nych danych (decy­zji) - dopiero wtedy można przy­stą­pić do pracy. Dla sze­re­gowca skut­kuje to tym, że naj­pierw czeka, a potem się spie­szy... Aby unik­nąć zbęd­nych fru­stra­cji, naucz się cze­kać w taki spo­sób, aby mak­sy­mal­nie wyko­rzy­sty­wać ten czas na swoją korzyść. Brzmi zawile? Już tłu­ma­czymy.

Po pierw­sze, przy­go­tuj się na cze­ka­nie - miej czym się zająć. Bar­dzo pomocna może być tutaj zawar­tość two­ich kie­szeni. Fajki, guma do żucia, dropsy - nie tylko pomogą ci zabić czas, ale także dadzą szansę na zdo­by­cie nowych zna­jo­mo­ści i szyb­sze zorien­to­wa­nie się "kto jest kto". Uwierz nam, nawet takie drobne zna­jo­mo­ści zadzierz­gnięte przy poczę­sto­wa­niu faj­kiem mogą się nie­zwy­kle przy­dać pod­czas dal­szej służby. Nasz kolega swego czasu zaprzy­jaź­nił się w ten spo­sób z gościem, który póź­niej został pro­fo­sem9 aresztu, do któ­rego kolega tra­fił w toku dal­szej służby za róż­no­ra­kie wybryki. Ta zna­jo­mość oczy­wi­ście oka­zała się bar­dzo przy­datna.

Czas ocze­ki­wa­nia wyko­rzy­staj na zorien­to­wa­nie się w tere­nie. Ustal, gdzie się co znaj­duje, co i u kogo możesz zała­twić, oraz dowiedz się, gdzie można się sku­tecz­nie ukryć w razie ostrzału. W warun­kach poważ­nej wojny wielce praw­do­po­dobne jest, że prę­dzej czy póź­niej nad waszą jed­nostkę nad­leci jakaś rakieta. Nie­stety prak­tycz­nie nikt o tym nie myśli, a szu­ka­nie ukryć i szko­le­nie ludzi zacznie się dopiero, gdy są już zabici i ranni.

Gdy znaj­dziesz się w nowym miej­scu, ustal JSS (gdzie masz jeść, spać i sr... zna­czy, zała­twiać potrzeby fizjo­lo­giczne).

Po dru­gie, pamię­taj, że czę­sto opłaca się być pierw­szym. Ławeczka w palarni jest jedna, a chęt­nych do sie­dze­nia wielu. Kto pierw­szy, ten lep­szy. Zna­la­złeś się na początku kolejki do wyda­wa­nia żar­cia - będziesz mieć wię­cej czasu na posi­łek. Pod­czas mar­szo­biegu jesteś w czo­łówce ćwi­czą­cej grupy i w pew­nym momen­cie pada roz­kaz, że cze­kamy na tych, co nie dają rady. Zna­ko­mi­cie - masz chwilę na odpo­czy­nek. Gdy ostatni dobiega, to znowu ruszamy do przodu. Ty sobie odsap­ną­łeś, a ci słabsi nie­szczę­śnicy nie...

Po trze­cie - nie daj się robić w chuja pod­czas wyda­wa­nia umun­du­ro­wa­nia i innego sprzętu. Nie ma two­jego roz­miaru mun­duru lub co gor­sza butów? Pod żad­nym pozo­rem nie bierz nie­pa­su­ją­cego! Ni­gdy nie wierz w tek­sty typu: "To się na kom­pa­nii wymie­ni­cie". W momen­cie, gdy wzią­łeś towar i pod­pi­sa­łeś kwity, to jest to już twój pro­blem, a nie wyda­ją­cego!10. Naj­wy­żej będziesz łaził w swo­ich cywil­kach - wów­czas na wszel­kie uwagi prze­ło­żo­nych zgod­nie z prawdą mel­duj, że kwa­ter­mi­strzo­stwo nie było w sta­nie zała­twić odpo­wied­nich roz­mia­rów. Sta­now­czy upór w tych kwe­stiach potrafi czy­nić cuda.

I na koniec ostat­nia, ale naj­waż­niej­sza sprawa - od razu po otrzy­ma­niu pod­pi­suj wodo­od­por­nym mar­ke­rem wszyst­kie swoje rze­czy (mun­dury, bie­li­znę, ple­cak, hełm, ele­menty opo­rzą­dze­nia11). Woj­skowe powie­dze­nie: "Amba fatima - było i ni ma", na­dal ma się dobrze. Pamię­taj: w woj­sku rze­czy nie są kra­dzione, a co naj­wy­żej "zmie­niają wła­ści­ciela". Żaden dowódca nie przy­zna się przed prze­ło­żo­nymi, że nie radzi sobie z pod­wład­nymi, któ­rzy kradną lub są okra­dani. To by świad­czyło, że nie radzi sobie z dowo­dze­niem...

Pil­nuj więc swo­ich rze­czy, bo w woj­sku mogą ci zaju­mać dosłow­nie wszystko, łącz­nie ze skar­pet­kami i szczo­teczką do zębów!

Twoje prawa

Twoje prawa

W dzi­siej­szych cza­sach, kiedy "prawa czło­wieka i oby­wa­tela" zostały cał­ko­wi­cie ode­rwane od jakich­kol­wiek obo­wiąz­ków, bar­dzo trudno rze­czowo pisać o bru­tal­nej rze­czy­wi­sto­ści cza­sów wojny. Uwierz nam jed­nak, że w sytu­acji real­nego zagro­że­nia nikt nie będzie przej­mo­wać się two­imi wyobra­że­niami o "god­no­ści, wol­no­ści i posza­no­wa­niu prze­strzeni oso­bi­stej". Jeżeli nie jesteś gotowy na ogra­ni­cze­nia narzu­cane przez twoją wła­sną armię, to musisz się przy­go­to­wać na znacz­nie gor­sze trak­to­wa­nie przez wroga - z fizycz­nym uni­ce­stwie­niem cie­bie i two­ich bli­skich włącz­nie12.

Zapa­mię­taj - wszel­kie ogra­ni­cze­nia narzu­cane przez woj­sko są wymu­szone set­kami lat krwa­wych doświad­czeń.

Jeśli kapral krzy­czy "pad­nij!", to nie dla­tego, że chce cię upodlić, ale dla wyro­bie­nia w tobie odru­chu, który na woj­nie będzie rato­wał ci życie, np. w sytu­acji, gdy obok cie­bie spad­nie gra­nat, któ­rego sam nie zauwa­ży­łeś! Nikt nie będzie mówił w takich wypad­kach: "Postawa strze­lecka, leżąc", bo po sło­wie "postawa", jeśli nie pad­niesz , będą cię co naj­wy­żej skro­bać ze ściany!

Pisa­nie skarg, że kaprale na was krzy­czą (a takie cuda są już na porządku dzien­nym), świad­czy wyłącz­nie o ułom­no­ści skar­żą­cego się na takie bła­hostki. Tak naprawdę żoł­nierz ma trzy nie­zby­walne prawa:

- pierw­szym i naj­waż­niej­szym jest prawo do dobrego dowo­dze­nia;

- dru­gim - prawo do posił­ków;

- trze­cim - prawo do spa­nia. Jeżeli któ­ryś z tych punk­tów nie jest wypeł­niany, wów­czas masz pełne prawo doma­gać się inter­wen­cji. Pamię­taj jed­nak, że w woj­sku od zawsze pano­wała jedna utarta i nie­pi­sana zasada:

- punkt pierw­szy: dowódca ma zawsze rację,

- punkt drugi: jeśli dowódca nie ma racji, patrz punkt pierw­szy.

Aby twoje (two­jego pod­od­działu) skargi były sku­teczne, zapo­znaj się z obo­wią­zu­ją­cymi regu­la­mi­nami i drogą służ­bową, a na dowód swo­ich skarg miej nie­zbite dowody, ina­czej to ty będziesz winny pró­bie roz­luź­nie­nia dys­cy­pliny i dzia­ła­niom destruk­cyj­nym. Ni­gdy nie zała­twiaj niczego na gębę - dzia­łaj zawsze na piśmie (kopię pisma lub drugi iden­tyczny egzem­plarz z adno­ta­cją o ode­bra­niu przez adre­sata zosta­wiaj u sie­bie). W razie braku reak­cji bez­po­śred­nich prze­ło­żo­nych bez żad­nych skru­pu­łów pisz skargi do wyż­szego dowódz­twa. Jeżeli i to nie pomaga, to pozo­staje jedy­nie nagło­śnie­nie sprawy i pre­sja spo­łeczna13.

Twoje bezpieczeństwo i zdrowie

Twoje bez­pie­czeń­stwo i zdro­wie

Zapa­mię­taj raz na zawsze - jeżeli w woj­sku sam o sie­bie nie zadbasz, to nikt tego za cie­bie nie zrobi. Zacznijmy od zapo­bie­ga­nia naj­częst­szym ura­zom:

1. Jeżeli czu­jesz, że robi ci się słabo i za chwilę stra­cisz przy­tom­ność, to nie stój do upa­dłego, tylko przy­siądź (oprzyj się) i poin­for­muj, że jest ci słabo! Naj­go­rzej, gdy z peł­nej wyso­ko­ści doro­słego czło­wieka wal­niesz o zie­mię. Jeżeli masz na sobie opo­rzą­dze­nie i broń, to na zwy­kłych potłu­cze­niach może się nie skoń­czyć.

2. Jeżeli poczu­jesz, że w trak­cie zajęć lub mar­szu zaczyna obcie­rać cię but, to zamel­duj, że musisz go popra­wić. Za zgodą pro­wa­dzą­cego zaję­cia (powi­nien dać ci taką moż­li­wość, ale w odpo­wied­nim momen­cie) zatrzy­maj się, nalep na podraż­nione miej­sce pla­ster14, popraw zsu­niętą skar­petę itd. Ni­gdy nie cierp i nie licz na to, że jakoś to będzie. Gwa­ran­tu­jemy, że przy inten­syw­nym mar­szu już po kil­ku­na­stu minu­tach będziesz mieć krwa­wiące rany, które unie­moż­li­wią ci nor­malne cho­dze­nie. Lepiej prze­ciw­dzia­łać, niż leczyć.

Pamię­taj jed­nak, że jeżeli będziesz symu­lo­wał, a prze­ło­żeni i, co gor­sza, kole­dzy to zoba­czą, będzie to w przy­szło­ści dla cie­bie duuuuże obcią­że­nie i poważna nie­do­god­ność (deli­kat­nie rzecz ujmu­jąc)...

3. Nie sia­daj na zim­nym, nawet na chwilę. Zła­pać wilka jest bar­dzo łatwo, a wyle­czyć trudno. Jeżeli musisz usiąść, to pod­łóż cokol­wiek pod tyłek - ple­cak, zwi­niętą pałatkę lub pele­rynę prze­ciw­desz­czową. W lesie możesz przy­siąść na powa­lo­nych drze­wach lub gałę­ziach. Ow­szem, nie będzie super­wy­god­nie, ale lep­szy chwi­lowy dys­kom­fort niż wie­lo­dniowe cier­pie­nie pod­czas wypróż­nia­nia.

4. Nie koza­kuj pod­czas ćwi­czeń fizycz­nych. To, że ćwierć wieku temu pod­czas służby zasad­ni­czej byłeś mistrzem w poko­ny­wa­niu OSF15, nie zna­czy, że dziś będziesz w sta­nie powtó­rzyć swoje wyczyny z mło­do­ści. Ćwicz stop­niowo, tak żeby nie spo­wo­do­wać ura­zów. Już po kilku dniach sam zauwa­żysz postępy. Zeska­ku­jąc z paki cię­ża­rówki lub wska­ku­jąc do okopu, rób to deli­kat­nie, przy­trzy­mu­jąc się, albo jesz­cze lepiej, powoli zsu­wa­jąc się w dół. Być może twoje stawy sko­kowe i kolana wytrzy­mają twój wła­sny cię­żar, ale gdy będziesz w heł­mie, kami­zelce, opo­rzą­dze­niu, z ple­ca­kiem i bro­nią... lepiej nie ryzy­ko­wać.

5. Uni­kaj prze­po­ce­nia się w trak­cie wysiłku fizycz­nego i póź­niej­szego zmar­z­nię­cia. Roz­bie­raj się do ćwi­czeń. Zde­cy­do­wa­nie lepiej zmar­z­nąć "na sucho" i potem się ubrać, niż dopu­ścić do sytu­acji, w któ­rej prze­po­cisz wszystko i póź­niej będziesz musiał sie­dzieć w mokrym ubra­niu - w ten spo­sób bły­ska­wicz­nie się wychło­dzisz i zacho­ru­jesz. Jeżeli będziesz musiał np. wyko­nać marsz z obcią­że­niem, pod­czas któ­rego praw­do­po­dob­nie mocno się spo­cisz - zdej­mij kurtkę i zro­lo­waną przy­pnij ją do opo­rzą­dze­nia - po doj­ściu do celu ją zało­żysz, a bie­li­zna i mun­dur na tobie najpraw­do­po­dob­niej nie będą mokre.

6. Dbaj o odpo­wied­nie nawod­nie­nie orga­ni­zmu - pamię­taj, że odwod­nie­nie w połą­cze­niu z dużym wysił­kiem może spo­tę­go­wać twoje pro­blemy zdro­wotne (nad­ci­śnie­nie, pro­blemy z ser­cem itd.).

7. Myj ręce i dbaj o czy­stość naczyń, z któ­rych spo­ży­wasz posiłki. Cho­roby brud­nych rąk są jak naj­bar­dziej realne, a szcze­gól­nie w warun­kach woj­ska (w polu) roz­prze­strze­niają się wyjąt­kowo szybko.

8. Nie bój się zgła­szać po pomoc medyczną, szcze­gól­nie przy infek­cjach gry­po­po­dob­nych. Brak reak­cji może bar­dzo szybko roz­ło­żyć cały oddział. Pamię­taj, że w warun­kach inten­syw­nego szko­le­nia (lub dzia­łań bojo­wych) od zwy­kłego prze­zię­bie­nia do zapa­le­nia płuc tylko jeden krok. Jeżeli masz wysoką gorączkę, kate­go­rycz­nie doma­gaj się pomocy i odma­wiaj wyko­ny­wa­nia ćwi­czeń fizycz­nych - praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia ataku serca jest wtedy zbyt wyso­kie.

Okres szko­le­nia to także czas przy­zwy­cza­ja­nia się do mun­duru. Trudno nam pro­ro­ko­wać, co zosta­nie wam wydane, ale zna­jąc życie i tak będzie­cie musieli samo­dziel­nie uzu­peł­niać swoją "gar­de­robę".

Umundurowanie - kilka drobnych uwag

Umun­du­ro­wa­nie - kilka drob­nych uwag

Mun­dury Woj­ska Pol­skiego jakie są, każdy widzi. O ile w sezo­nie let­nim i jesienno-wio­sen­nym w miarę nor­mal­nie speł­niają swoją funk­cję, o tyle zimą zaczyna się poważny pro­blem. Oprócz archa­icz­nych becha­tek nie mamy żad­nych sen­sow­nych kur­tek zimo­wych. Gore­tex z pola­rem w razie poważ­nych mro­zów po pro­stu nie dadzą rady. Nie­stety obec­nie nie widać szans na poprawę - jeżeli będziesz chciał prze­trwać, to musisz zaopa­try­wać się indy­wi­du­al­nie16.

Samo­dzielne zaopa­try­wa­nie się w mun­dury naj­le­piej zacząć od pod­staw, czyli od bie­li­zny ter­micz­nej. Zapa­mię­taj - w dzi­siej­szych cza­sach nowo­cze­sne sys­temy (tak - sys­temy!) umun­du­ro­wa­nia oparte są na wie­lo­war­stwo­wych tka­ni­nach syn­te­tycz­nych, które nie tylko zapew­niają oddy­chal­ność (odpro­wa­dza­nie potu), ale także umoż­li­wiają sprawną regu­la­cję tem­pe­ra­tury. Aby sys­tem dzia­łał, musisz mieć wszyst­kie jego ele­menty. Super­od­dy­cha­jąca kurtka nie spełni swo­jej funk­cji, jeżeli pod nią nie będziesz mieć zatrzy­mu­ją­cej wil­goć war­stwy odzieży. Dla­tego pod­stawą zawsze będzie bie­li­zna ter­miczna. Kolejne war­stwy rów­nież powinny być oddy­cha­jące.

UWAGA: Doko­nu­jąc zaku­pów butów i odzieży, uni­kaj pro­duk­tów tury­stycz­nych - są po pro­stu zbyt słabe na typowe woj­skowe zasto­so­wa­nia.

Sta­raj się wybie­rać buty i odzież prze­zna­czone do tury­styki eks­tre­mal­nej, jaką jest sztuka prze­trwa­nia (survi­val) - rodzaj aktyw­no­ści czło­wieka skie­ro­wa­nej na gro­ma­dze­nie wie­dzy i umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z prze­trwa­niem w warun­kach eks­tre­mal­nych. Obec­nie survi­val wystę­puje w trzech pod­sta­wo­wych odmia­nach, które ze względu na cha­rak­ter aktyw­no­ści survi­valowej dzie­limy na:

- mili­tarny, któ­rego celem jest, podob­nie jak w woj­sku, naby­cie i utrzy­ma­nie umie­jęt­no­ści pozwa­la­ją­cych na zacho­wa­nie spraw­no­ści i życia celem wyko­na­nia usta­lo­nego zada­nia. Ten ele­ment decy­duje o cha­rak­te­rze szko­le­nia. Mogą tu wystę­po­wać formy rekre­acyjne, ale survi­val mili­tarny może być trak­to­wany jako fak­tyczne utrzy­my­wa­nie woj­sko­wej spraw­no­ści na wypa­dek dzia­łań wojen­nych;

- zie­lony, któ­rego celem jest naby­cie i utrzy­ma­nie umie­jęt­no­ści pozwa­la­ją­cych na samo­wy­star­czalną egzy­sten­cję w warun­kach prze­by­wa­nia poza cywi­li­za­cją. Ist­nieje tu duży zwią­zek z naturą. Ten rodzaj survi­valu nasta­wiony jest sil­nie na rekre­ację, ale - w wer­sji roz­wi­nię­tej - przy­go­to­wuje też do dzia­łań w warun­kach zagro­żeń pod­czas klęsk żywio­ło­wych, kata­strof komu­ni­ka­cyj­nych;

- miej­ski, któ­rego celem jest dzia­ła­nie samo­wy­star­czalne w warun­kach metro­po­lii, a więc szu­ka­nia moż­li­wo­ści prze­trwa­nia w zagęsz­cze­niu uwa­run­ko­wań spo­łecz­nych. Ten rodzaj survi­valu kła­dzie nacisk na doświad­cza­nie wła­snych moż­li­wo­ści i ele­menty poznaw­cze.

Jeśli słu­ży­cie w WOT, które w cza­sie wojny mogą dzia­łać na tyłach prze­ciw­nika, to wasze dru­gie sorty ubra­niowe powinny być cywilne!

Powody wytłu­ma­czymy w kolej­nych roz­dzia­łach.

Mun­dur woj­skowy musi być wytrzy­mały. Legen­dar­nemu moro wz. 68 trudno będzie dorów­nać, ale tka­nina mun­du­rowa powinna być odporna na prze­tar­cia i roz­dar­cia. Mun­dur musi wytrzy­mać (i ochro­nić twoją skórę) pod­czas czoł­ga­nia się przez kil­ka­set metrów po ska­łach lub gru­zo­wi­skach. Podobne wyma­ga­nia wytrzy­ma­ło­ściowe doty­czą butów17. Nie­stety żaden pro­dukt tury­styczny, który był pro­jek­to­wany pod spo­kojne wycieczki, nie wytrzyma takiego trybu eks­plo­ata­cji. Kolejną sta­now­czo ważną kwe­stią jest odpor­ność na ogień. Tka­nina mun­du­rowa musi być trud­no­palna. W kon­tak­cie z pło­mie­niem powinna sama gasnąć. Nawet jeżeli wypali się w niej dziura, to po chwili jej skraje mogą się co naj­wy­żej tlić. Naj­gor­szym warian­tem są tanie tka­niny syn­te­tyczne, które w trak­cie pale­nia topią się i dopro­wa­dzają do bar­dzo groź­nych i trud­nych do lecze­nia opa­rzeń.

Doko­nu­jąc zakupu, szcze­gól­nie ostroż­nie pod­chodź do ubrań w stylu woj­sko­wym sprze­da­wa­nych w popu­lar­nych skle­pach z mili­ta­riami. Ow­szem, pro­du­ko­wane są w mod­nych kamu­fla­żach, wyglą­dają solid­nie i kro­jem odpo­wia­dają popu­lar­nym wzo­rom umun­du­ro­wa­nia. Nie­stety ze względu na lichą jakość nie są mun­du­rami. Naj­czę­ściej pro­ble­mem jest nie­od­po­wied­nia tka­nina (łatwo­palna, nie­od­porna na prze­tar­cia) oraz słaba jakość szwów, które pusz­czają przy moc­niej­szym pocią­gnię­ciu. Zawsze sta­raj się wybie­rać odzież "kon­trak­tową", czyli pro­du­ko­waną z zacho­wa­niem wszyst­kich wymo­gów prze­wi­dzia­nych dla służb mun­du­ro­wych lub pro­du­ko­waną przez firmy spe­cja­li­zu­jące się w ubra­niach uży­wa­nych w spor­tach eks­tre­mal­nych.

Cza­sami nie­modny i uży­wany demo­bil będzie o niebo lep­szy niż nowa, mod­nie wyglą­da­jąca tan­deta!

Koń­cząc nasze roz­wa­ża­nia o mun­du­rach, chcemy zwró­cić uwagę na jesz­cze dwie ważne kwe­stie. Po pierw­sze, mun­dur powi­nien mieć jak naj­wię­cej kie­szeni (patrz pod­roz­dział o esze­lo­no­wa­niu wypo­sa­że­nia). Po dru­gie, mun­dur powi­nien być zapi­nany na guziki (duże, przy­szyte taśmą) - uni­kaj suwa­ków, które prę­dzej czy póź­niej się zepsują (ewen­tu­al­nie suwak powi­nien być zdu­blo­wany innym rodza­jem zapię­cia). Kla­syczne guziki nie tylko uła­twiają nie­zbędne naprawy, ale także w przy­padku zra­nie­nia umoż­li­wiają szyb­sze dosta­nie się do rany - zazwy­czaj wystar­czy po pro­stu moc­niej szarp­nąć. To samo doty­czy sytu­acji, w któ­rych musisz szybko zrzu­cić z sie­bie pło­nącą odzież.

Nasza ostat­nia porada doty­czy sze­lek - spodnie mun­du­rowe obo­wiąz­kowo powinny być w nie wypo­sa­żone. Gdy w kie­sze­niach będziesz prze­no­sić pokaźne ilo­ści swo­jego dobytku, żaden pasek nie będzie w sta­nie utrzy­mać spodni na swoim miej­scu. Pamię­taj rów­nież o tym, że będziesz bar­dzo szybko chud­nąć i po pro­stu nie nadą­żysz z regu­lo­wa­niem paska. Jeżeli dosta­łeś nasze stan­dar­dowe spodnie mun­du­rowe, to obo­wiąz­kowo wzmoc­nij przy­szy­cie guzi­ków, do któ­rych przy­pina się szelki. Dobrym roz­wią­za­niem jest rów­nież zakup dodat­ko­wych sze­lek, które są dopi­nane na żabki. Dzięki temu będziesz mieć moż­li­wość regu­la­cji ich poło­że­nia. Cza­sami prze­su­nię­cie sze­lek o 2-3 cm zna­cząco popra­wia kom­fort nosze­nia - można w ten spo­sób unik­nąć dokucz­li­wego obcie­ra­nia sut­ków18.

Reasu­mu­jąc - w okre­sie szko­le­nia będziesz mieć moż­li­wość zorien­to­wa­nia się, czego ci bra­kuje i czego tak naprawdę real­nie potrze­bu­jesz. Posta­raj się wyko­rzy­stać ten czas na uzu­peł­nie­nie bra­ków w umun­du­ro­wa­niu i wypo­sa­że­niu. Część potrzeb­nych rze­czy naj­praw­do­po­dob­niej uda ci się zaku­pić samo­dziel­nie, resztę będą mogli ci dostar­czyć bli­scy: oso­bi­ście, kurie­rem lub przez zna­jo­mych. Broń i zasad­ni­cze opo­rzą­dze­nie powi­nie­neś otrzy­mać w doce­lo­wej jed­no­stce. Jak się jed­nak wszystko poto­czy - tego nie wie nikt. Naj­praw­do­po­dob­niej i tak będziesz musiał sporo rze­czy zała­twić sobie sam. O tym, co wybrać, dowiesz się w następ­nym roz­dziale.

Rozdział III. Zasady kompletowania sprzętu i budowania oporządzenia

Roz­dział III

Zasady kom­ple­to­wa­nia sprzętu i budo­wa­nia opo­rzą­dze­nia

Dobór odpo­wied­niego opo­rzą­dze­nia jest jedną z klu­czo­wych spraw wpły­wa­ją­cych na sku­teczne dzia­ła­nie żoł­nie­rza na polu walki. Każdy, kto choć tro­chę otarł się o realną służbę, dosko­nale rozu­mie, że w warun­kach bojo­wych prze­trwa­nie w znacz­nej mie­rze zależy od tego, co masz na sobie i co jesteś w sta­nie ze sobą zabrać. Nie­stety zde­cy­do­wana więk­szość rze­czy, które trzeba ze sobą tasz­czyć, jest wyjąt­kowo ciężka (broń około 5 kg lub wię­cej, amu­ni­cja około 3 kg lub wię­cej, woda około 3 kg - mini­malna ilość). Rolą opo­rzą­dze­nia jest nie tylko "pomiesz­cze­nie" nie­zbęd­nego wypo­sa­że­nia i ochro­nie­nie go przed uszko­dze­niami, ale przede wszyst­kim roz­ło­że­nie masy w taki spo­sób, aby umoż­li­wić sprawne i w miarę kom­for­towe funk­cjo­no­wa­nie żoł­nie­rza.

Musimy wam też uświa­do­mić, że tak naprawdę w kwe­stii opo­rzą­dze­nia nie ma uni­wer­sal­nych wzor­ców - wszystko zależy od rodzaju peł­nio­nej służby, kon­kret­nych zadań, pory roku itd. Innego wypo­sa­że­nia będzie potrze­bo­wać kie­rowca woj­sko­wej cię­ża­rówki, a zupeł­nie innego żoł­nierz jed­no­stek zme­cha­ni­zo­wa­nych (pie­choty), wal­czący w tere­nie zur­ba­ni­zo­wa­nym. Opo­rzą­dze­nie i wypo­sa­że­nie przy­datne pod­czas kil­ku­dnio­wych dzia­łań patrolu roz­po­znaw­czego będzie cał­ko­wi­cie nie­ade­kwatne dla arty­le­rzy­sty lub ope­ra­tora zestawu prze­ciw­lot­ni­czego albo załogi czołgu...

Nie­stety w Woj­sku Pol­skim (poza nie­licz­nymi wyjąt­kami) na­dal w wielu aspek­tach pozo­sta­li­śmy na eta­pie par­cia­nych ładow­nic oraz legen­dar­nych sze­lek "dusi­cie­lek", któ­rych twór­czym roz­wi­nię­ciem została słynna kami­zelka Lubawa z lat 90. XX wieku. Zde­cy­do­wa­nie więk­szym pro­ble­mem od zaco­fa­nia sprzę­to­wego pozo­staje jed­nak men­tal­ność niektó­rych dowód­ców (co powoli na szczę­ście ulega zmia­nie), któ­rzy z zapa­łem god­nym lep­szej sprawy wyznają zasadę "chu­jowo, ale jed­nakowo" i nie zezwa­lają na samo­dzielne dopo­sa­ża­nie się w nowo­cze­sny sprzęt. Nie oszu­kujmy się - w warun­kach maso­wej mobi­li­za­cji naj­praw­do­po­dob­niej otrzy­masz mało przy­datny miks wypo­sa­że­nia z zapa­sów po PRL, kilka "cudow­nych" wyna­laz­ków z począt­ków ist­nie­nia III RP i być może coś współ­cze­snego. No, chyba że zda­rzy się cud i nagle w maga­zy­nach pojawi się kil­ka­set tysięcy zesta­wów nowo­cze­snego opo­rzą­dze­nia... Bądźmy jed­nak reali­stami i zakła­dajmy, że cudów nie ma - MON wyśle cię na wojnę w tym, w czym nie będzie szkoda cię pocho­wać.

O tym, jak pora­dzić sobie z wiecz­nie spa­da­ją­cym "par­cia­kiem", maj­ta­jącą się maską prze­ciw­ga­zową i śmier­dzącą stę­chli­zną ładow­nicą do kała­cha, być może napi­szemy kie­dyś spe­cjalny porad­nik na potrzeby grup rekon­struk­cji histo­rycz­nej. W tej książce posta­ramy się jed­nak sku­pić na współ­cze­snym opo­rzą­dze­niu opar­tym na uni­wer­sal­nym sys­te­mie molle, który pozwala samo­dziel­nie budo­wać róż­no­ra­kie kom­bi­na­cje dosto­so­wane do kon­kret­nych potrzeb.

Przyj­mijmy zatem, że dosta­łeś moż­li­wość samo­dziel­nego skom­ple­to­wa­nia wła­snego zestawu. Od czego zacząć? Pierw­szym kro­kiem powinno być przy­swo­je­nie sobie filo­zo­fii esze­lo­no­wa­nia wypo­sa­że­nia indy­wi­du­al­nego:

1. Poziom kry­tycz­nie nie­zbędny - przed­mioty noszone w kie­sze­niach mun­duru i zawie­szo­nym na szyi etui (wodo­od­por­nym pokrowcu).

2. Poziom opty­malny - wypo­sa­że­nie prze­no­szone na pasie i szel­kach.

3. Poziom dodat­kowy - sprzęt umiesz­czony w ple­caku tak­tycz­nym lub, jak kto woli, patro­lo­wym (mak­sy­mal­nie 30 l).

4. Poziom kom­for­towy - sprzęt dodat­kowy prze­wo­żony (lub prze­no­szony na nie­wiel­kie odle­gło­ści) w worku desan­to­wym, spe­cjal­nej tor­bie lub dużym ple­caku o obję­to­ści około 100 l.

Zanim przej­dziemy do opisu wypo­sa­że­nia, które powinno zna­leźć się na każ­dym z wymie­nio­nych powy­żej pozio­mów, musimy zapo­znać się jesz­cze z kil­koma prak­tycz­nymi uwa­gami doty­czą­cymi bez­po­śred­nio samego opo­rzą­dze­nia.

Po pierw­sze, ni­gdy nie żałuj pie­nię­dzy na dobry, solid­nie wyko­nany i trwały sprzęt. Pod­stawą zawsze będzie nowo­cze­sny "gruby" pas opo­rzą­dze­niowy (tak­tyczny) wyście­łany od strony wewnętrz­nej wytrzy­małą pianką amor­ty­zu­jącą. Jego głów­nym zada­niem jest rów­no­mierne i deli­katne roz­ło­że­nie cię­żaru prze­no­szo­nej w ładow­ni­cach amu­ni­cji i innego wypo­sa­że­nia. Dobre pasy są dro­gie, ale to wła­śnie one są głów­nym ele­men­tem wypo­sa­że­nia i to dzięki nim pozo­stały szpej w naj­mniej odpo­wied­nim momen­cie walki nie znaj­dzie się pod waszą szyją albo nie ścią­gnie wam spodni z tyłka.

W kom­ple­cie z pasem powinny się zna­leźć solid­nie wyko­nane szelki, które będą roz­kła­dać obcią­że­nie pomię­dzy bio­drami a ramio­nami. Doko­nu­jąc zakupu, zawsze zwra­caj uwagę na jakość zasto­so­wa­nych mate­ria­łów oraz szwów. Tanią cor­durę, lub raczej mate­riał ją uda­jący, roz­po­znasz raczej bez więk­szych pro­ble­mów. Podob­nie wygląda sprawa z paskami słu­żą­cymi do pod­cze­pia­nia ładow­nic i innych ele­men­tów wypo­sa­że­nia. Jeżeli są "zbyt deli­katne" i się prują, zre­zy­gnuj z zakupu. Pamię­taj, że coś, co nadaje się na ple­cak dla pierw­szo­kla­si­sty, nie ma prawa być sto­so­wane przy pro­duk­cji wypo­sa­że­nia dla żoł­nie­rzy - tan­deta roz­wali się w naj­mniej odpo­wied­nim momen­cie. Szcze­gólną uwagę zwróć na klamrę słu­żącą do zapi­na­nia pasa - naj­le­piej, aby była wyko­nana z metalu lub w osta­tecz­no­ści z solid­nego pla­stiku. Klamra musi być zabez­pie­czona przed samo­ist­nym (nie­kon­tro­lo­wa­nym) roz­pi­na­niem się i jed­no­cze­śnie powinna dawać moż­li­wość szyb­kiego roz­pię­cia jedną ręką (np. w sytu­acji zra­nie­nia, kiedy trzeba szybko zrzu­cić opo­rzą­dze­nie). Nie­do­pusz­czalna jest sytu­acja, w któ­rej musisz "szar­pać się" z paskiem.

Innym warian­tem prze­no­sze­nia opo­rzą­dze­nia jest tak­tyczna kami­zelka (naj­czę­ściej z kie­sze­niami na płyty bali­styczne), do któ­rej możemy pod­cze­pić ładow­nice i pokrowce na pozo­stały sprzęt. Ow­szem, wygląda bar­dziej "kozacko", ale w warun­kach dłu­go­trwa­łej eks­plo­ata­cji spraw­dza się znacz­nie gorzej, gdyż cały cię­żar spo­czywa jedy­nie na ramio­nach, a twój śro­dek cięż­ko­ści zostaje prze­nie­siony nie­bez­piecz­nie w górę - uwierz nam, że zde­cy­do­wa­nie lep­sza jest sytu­acja, gdy pozo­staje on w oko­li­cach bio­der. Gwa­ran­tu­jemy rów­nież, że już po kilku dniach nosze­nia mocno "docią­żo­nej" kami­zelki twój krę­go­słup zacznie ci wysy­łać bar­dzo wyraźne sygnały. Poza tym pod­czas real­nej służby nie­trudno o sytu­acje, w któ­rych wyko­rzy­stu­jąc chwilę na odpo­czy­nek, możesz zdjąć z sie­bie opo­rzą­dze­nie, jed­no­cze­śnie pozo­sta­jąc ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa w heł­mie i kami­zelce.

Nie­ważne, czy zde­cy­du­jesz się na kla­syczne paso­szelki, czy kami­zelkę tak­tyczną, pod żad­nym pozo­rem nie kuś się na oka­zje cenowe. Coś, co nor­mal­nie kosz­tuje od kil­ku­set zło­tych w górę, nie może być sprze­da­wane za stówkę! Czę­sto popeł­nia­nym błę­dem jest rów­nież ule­ga­nie modzie. O wybo­rze danego sprzętu nie decy­dują jego jakość i walory użyt­kowe, ale np. kolor... "Nie, nie wezmę tych ładow­nic, bo są zie­lone, a ja mam wszystko w mul­ti­ca­mie...". Uwierz nam, że kolor (no, może poza czar­nym, który sta­now­czo odra­dzamy, gdyż utrud­nia dobre masko­wa­nie i nawet w pol­skiej armii zarzą­dzono, aby go wyco­fać z umun­du­ro­wa­nia i wypo­sa­że­nia polo­wego) nie ma więk­szego zna­cze­nia. W naj­lep­szym warian­cie w takich sytu­acjach po pro­stu się prze­płaca... w naj­gor­szym traci się pie­nią­dze na rze­czy, które będą kom­plet­nie nie­przy­datne.

W tym miej­scu musimy sobie zadać naj­waż­niej­sze pyta­nie: czy warto samo­dziel­nie "na wszelki wypa­dek" kupo­wać opo­rzą­dze­nie? Poza nie­licz­nymi wyjąt­kami19 nasza odpo­wiedź brzmi: NIE! Ryzyko, że nie tra­fisz z zaku­pem i zmar­nu­jesz pie­nią­dze, jest zbyt duże. W razie mobi­li­za­cji i tak dosta­niesz jakiś "zestaw star­towy". Jeżeli uda ci się z nim prze­trwać pierw­szy okres służby, wów­czas sam dosko­nale będziesz wie­dział, czego real­nie potrze­bu­jesz na danym sta­no­wi­sku. Jeżeli koniecz­nie chcesz jed­nak coś sobie kupić, to lepiej zain­we­stuj swoje pie­nią­dze w porządne buty (cho­ciaż now­sze modele wyda­wane od mniej wię­cej 2017 roku są naprawdę dobre) oraz dobrej jako­ści ple­cak i ewen­tu­al­nie pas. To na począ­tek w zupeł­no­ści wystar­czy, a z zaku­pów będziesz mógł korzy­stać w życiu codzien­nym, przy oka­zji je testu­jąc.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. W warun­kach obec­nego kon­fliktu zbroj­nego tak­tyka zmie­nia się nie­zwy­kle szybko. Coś, co było sku­teczne na początku wojny rosyj­sko-ukra­iń­skiej, obec­nie jest już cał­ko­wi­cie nie­ak­tu­alne. [wróć]

2. Wszel­kie przy­ta­czane przez nas przy­kłady pocho­dzą z ogól­no­do­stęp­nych mate­ria­łów i źró­deł histo­rycz­nych. [wróć]

3. Zgło­si­łeś się do dobro­wol­nej zasad­ni­czej służby woj­sko­wej, sku­si­łeś się na "waka­cje z woj­skiem" za 6 tysięcy zło­tych za 27 dni szko­le­nia albo pró­bo­wa­łeś swo­ich sił w WOT, ale ci się znu­dziło i zre­zy­gno­wa­łeś? Gra­tu­lu­jemy - według kwi­tów jesteś już prze­szko­lony i jako rezer­wi­sta zosta­niesz powo­łany w pierw­szej kolej­no­ści. Co z tego, że prak­tycz­nie nic nie umiesz, nawet w porów­na­niu z "dziad­kiem", który odbęb­nił kie­dyś pełne dwa lata zasad­ni­czej służby woj­sko­wej. Sztuka jest sztuka, przy­dział wypi­sany, tabelka wypeł­niona... Ni­gdzie się nie zapi­sy­wa­łeś i myślisz, że ewen­tu­alny pobór cię omi­nie? Nic bar­dziej błęd­nego. Skoro pod­sta­wowe szko­le­nie w WOT trwa dwa tygo­dnie, to w razie "W" też bar­dzo szybko będzie z cie­bie można zro­bić "wystar­cza­jąco prze­szko­lo­nego" żoł­nie­rza. [wróć]

4. For­mo­wa­nie Armii Ochot­ni­czej roz­po­częto dopiero 1 lipca 1920 roku. [wróć]

5. Zło­śliwi teo­re­tycy sztuki wojen­nej dzielą współ­cze­sną pie­chotę na trzy rodzaje: pie­chota sztur­mowa - wyspe­cja­li­zo­wane pro­fe­sjo­nalne i dobrze uzbro­jone oddziały zdolne do prze­ła­my­wa­nia pozy­cji prze­ciw­nika; pie­chota liniowa - zwy­kła, prze­cięt­nie wyszko­lona i wypo­sa­żona pie­chota zdolna do dłu­go­trwa­łego utrzy­my­wa­nia pozy­cji; pie­chota jed­no­ra­zowa - słabo wyszko­leni i nędz­nie wypo­sa­żeni żoł­nie­rze, któ­rych wyko­rzy­stuje się do łata­nia dziur we fron­cie lub po pro­stu do "zuży­wa­nia zaso­bów prze­ciw­nika". [wróć]

6. Wątek ten poru­sza­li­śmy już w Cywilu na woj­nie, s. 241-249. Tu przed­sta­wiamy nieco roz­sze­rzoną i zak­tu­ali­zo­waną listę. [wróć]

7. Wię­cej na ten temat patrz: Cywil na woj­nie, s. 249-253. [wróć]

8. Po raz pierw­szy będziesz cze­kał w momen­cie wjazdu do jed­nostki. Przy­wiozą was za wcze­śnie, no i chuj... cze­kasz, aż kadra się pojawi. Póź­niej będziesz cze­kał na wypeł­nie­nie kwi­tów, potem trzeba ocze­ki­wać na wyda­nie sor­tów... Jak już je dosta­niesz, bedziesz cze­kał, aż w końcu ktoś zapro­wa­dzi was do sto­łówki... Spo­tka­nie z dowódcą? Też będziesz musiał pocze­kać... Wyj­ście do łaźni - trzeba pocze­kać na swoją kolej... Zbiórka pod­od­działu - musisz cze­kać, aż ostatni lama­peta się ogar­nie i łaska­wie dołą­czy do szyku... Chcesz nała­do­wać tele­fon - cze­kasz na swoją kolej do jedy­nego dostęp­nego gniazdka... [wróć]

9. Pro­fos - pod­ofi­cer nad­zo­ru­jący areszt. [wróć]

10. Ni­gdy nie żałuj typa z maga­zynu - od wielu lat bie­rze nie­małe pie­nią­dze z naszych podat­ków za swoją pracę. Poza tym to ty poje­dziesz wal­czyć, a on dalej jako "zawo­dowy" będzie wyda­wać gacie ze składu - w końcu takich waż­nych spraw nie można powie­rzać nie­pro­fe­sjo­na­li­stom. [wróć]

11. Na menażce możesz wydra­pać swoje ini­cjały. [wróć]

12. Gdy zaczną spa­dać bomby albo twój dom znaj­dzie się pod oku­pa­cją, uspra­wie­dli­wie­nia, że jesteś pacy­fi­stą albo że nie chcia­łeś wal­czyć za inte­resy poli­ty­ków, mię­dzy­na­ro­do­wych kor­po­ra­cji itd., nikogo już nie będą obcho­dzić. [wróć]

13. Tak, wiemy, że jest to nawo­ły­wa­nie do dzia­łań wbrew woj­skowo-kor­po­ra­cyj­nej moral­no­ści, eto­sowi służby itd., ale gdy cho­dzi o życie i zdro­wie żoł­nie­rzy (a na woj­nie ceną błę­dów, nie­do­cią­gnięć i wsze­la­kich pato­lo­gii zawsze jest czy­jeś życie), nie ma się co szczy­pać i zasła­niać fra­ze­sami o "dobru służby". Pato­lo­gie trzeba zwal­czać, a win­nych karać. Surowo! [wróć]

14. Jeżeli nie masz ze sobą pla­stra, to patrz roz­dział pierw­szy - trzeba było zabrać. [wróć]

15. Toru prze­szkód. [wróć]

16. Kurtki na poważne mrozy są noszone na zasa­dzie sta­rego kożu­cha war­tow­ni­czego na wierz­chu wszyst­kich pozo­sta­łych warstw, w tym także kami­zelki kulo­od­por­nej. Okrywa się nimi new­ral­giczne ele­menty wypo­sa­że­nia - np. radio i inną elek­tro­nikę, która może bar­dzo szybko paść na mro­zie. Odzież chro­niącą przed eks­tre­mal­nymi mro­zami zakłada się dopiero po doj­ściu na pozy­cję, tak żeby się wcze­śniej nie spo­cić pod­czas mar­szu. [wróć]

17. Tanie buty z mem­braną są złym pomy­słem - być może spraw­dzą się na wycieczce, ale nie w cza­sie dłu­go­trwa­łego użyt­ko­wa­nia. W takiej sytu­acji już lepiej mieć mocne kla­syczne skó­rzane buty, które przy­naj­mniej będzie można bez ryzyka spa­le­nia wysu­szyć na ogni­sku. [wróć]

18. Pro­blem podraż­nie­nia sut­ków doty­czy rów­nież męż­czyzn. Gdy będziesz prze­po­cony, cią­głe ocie­ra­nie o szelki, kami­zelkę lub inne ele­menty opo­rzą­dze­nia może pro­wa­dzić nawet do sta­nów zapal­nych. [wróć]

19. Jeżeli jesteś zawo­do­wym żoł­nie­rzem, który wie, czego potrze­buje, lub człon­kiem orga­ni­za­cji pro­obron­nej, bie­rzesz udział w grach ASG albo aktyw­nie upra­wiasz strze­lec­two, to będziesz miał wiele oka­zji do sen­sow­nego spo­żyt­ko­wa­nia wyda­nej kwoty. [wróć]

Wstęp do części pierwszej

Wstęp do czę­ści pierw­szej

Tak jak wspo­mnie­li­śmy w głów­nym wstę­pie do książki, niniej­sza część będzie poświę­cona pro­ble­mom, z któ­rymi może spo­tkać się świeżo upie­czony żoł­nierz (lub 50-letni rezer­wi­sta), który po kró­ciut­kim i bar­dzo powierz­chow­nym prze­szko­le­niu został rzu­cony "na głę­boką wodę". Nie chcemy być oczy­wi­ście złymi pro­ro­kami, ale...

Obecna sytu­acja mię­dzy­na­ro­dowa wska­zuje, że wkro­czy­li­śmy w epokę wojen, do któ­rych możemy zostać wcią­gnięci nawet wbrew naszej woli (i inte­re­som). Nawet pozo­sta­jąc opty­mi­stą, należy jed­nak szy­ko­wać się na naj­gor­sze sce­na­riu­sze. Obecny stan Woj­ska Pol­skiego, zwłasz­cza zaś nie­bez­piecz­nie niskie ilo­ści prze­szko­lo­nych rezerw oso­bo­wych, stwa­rzają sytu­ację, w któ­rej zwy­kli oby­wa­tele w razie zagro­że­nia będą powo­ły­wani pod broń i rzu­cani w wir walk po bar­dzo pobież­nym prze­szko­le­niu3. Z podob­nymi przy­pad­kami mie­li­śmy już zresztą nie­jed­no­krot­nie do czy­nie­nia w naszej histo­rii. W 1920 roku, w kry­tycz­nym momen­cie bol­sze­wic­kiej nawały, szalę zwy­cię­stwa na naszą stronę prze­chy­liła despe­racko for­mo­wana Armia Ochot­ni­cza4, która za cenę ogrom­nych strat wsparła woj­ska liniowe i pozwo­liła odrzu­cić wroga spod War­szawy. Dziś, gdy histo­ria zato­czyła krąg i powró­ciła do starć maso­wych armii zło­żo­nych z żoł­nie­rzy z obo­wiąz­ko­wego poboru, w celu utrzy­ma­nia terenu nie­zbędna jest ogromna liczba żoł­nie­rzy zwy­kłej (tra­dy­cyj­nej) lub, jak to się obec­nie nazywa, lek­kiej pie­choty5, która kosz­tem wła­snego życia będzie powstrzy­my­wać nawałę wroga, dając tym samym szansę na dzia­ła­nie ofen­sywne oraz roz­strzy­ga­jące pro­fe­sjo­nal­nym i dobrze nasy­co­nym nowo­cze­snym sprzę­tem tech­nicz­nym jed­nost­kom linio­wym.

Przed­sta­wione w tej czę­ści książki porady i wska­zówki w zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści pocho­dzą z ana­liz aktu­al­nych doświad­czeń żoł­nie­rzy, któ­rzy od ponad dwóch lat znaj­dują się w stre­fie real­nych walk (zarówno ze strony ukra­iń­skiej, jak i rosyj­skiej). Ze względu na doce­lo­wego odbiorcę, czyli pol­skiego czy­tel­nika, w więk­szo­ści zostały one zaadap­to­wane do naszej rze­czy­wi­sto­ści (z uwzględ­nie­niem wszyst­kich "nie­do­stat­ków" Woj­ska Pol­skiego i pato­lo­gii w MON). Dla­czego warto się­gnąć po doświad­cze­nia zza naszej wschod­niej gra­nicy, gdzie obec­nie trwa peł­no­ska­lowa wojna? Powo­dów jest wiele, ale skupmy się na tych naj­waż­niej­szych. Po pierw­sze, więk­szość obec­nych żoł­nie­rzy ukra­iń­skich ni­gdy nie była zawo­dow­cami i musiała zdo­by­wać pod­sta­wową wie­dzę na doraź­nych kur­sach lub znacz­nie czę­ściej już w trak­cie walk. Nawet ci, któ­rzy koń­czyli służbę zawo­dową o przy­sło­wio­wej 15.30 i szli do domu na obiad, rów­nież musieli zwe­ry­fi­ko­wać (o ile nie pole­gli w pierw­szych tygo­dniach wojny) swoje dotych­cza­sowe wyobra­że­nia o woj­sku i woj­nie - po pro­stu nowe realia pro­wa­dze­nia dzia­łań zbroj­nych oka­zały się zupeł­nie inne niż te, do któ­rych się szy­ko­wano.

Warto pod­kre­ślić rów­nież, że dotych­cza­sowe doświad­cze­nia nowo­cze­snych armii z ostat­nich kon­flik­tów zbroj­nych, kiedy to pro­wa­dzono ogra­ni­czone dzia­ła­nia w skła­dzie zawo­do­wych i dobrze zgra­nych pod­od­dzia­łów zło­żo­nych z pro­fe­sjo­nal­nych żoł­nie­rzy (sto­sun­kowo mło­dych, w dobrej kon­dy­cji fizycz­nej, bez pro­ble­mów zdro­wot­nych), dia­me­tral­nie róż­nią się od realiów funk­cjo­no­wa­nia armii zło­żo­nej z rezer­wi­stów i ochot­ni­ków, spo­śród któ­rych spora część (w pod­od­dzia­łach logi­stycz­nych - więk­szość) ma grubo ponad 40 lat...

Rozdział I. Co zrobić przed mobilizacją

Roz­dział I

Co zro­bić przed mobi­li­za­cją

Zanim przej­dziemy do wyli­cze­nia nie­zbęd­nych rze­czy, które powi­nie­neś zabrać ze sobą do woj­ska, w pierw­szej kolej­no­ści musimy omó­wić to, co możesz zro­bić na długo przed otrzy­ma­niem karty powo­ła­nia. Owe wcze­śniej­sze przy­go­to­wa­nia doty­czą szcze­gól­nie star­szych wie­kiem rezer­wi­stów, któ­rzy nie tylko mają już pro­blemy ze zdro­wiem, ale przede wszyst­kim są total­nie "zapusz­czeni" pod wzglę­dem dba­ło­ści o spraw­ność fizyczną. Co zatem robić, jeżeli jesteś czter­dzie­sto­kil­ku­let­nim rezer­wi­stą z piw­nym brzusz­kiem, nad­ci­śnie­niem, począt­kami cukrzycy, grzy­bicą na pal­cach stóp i małymi, ale roku­ją­cymi na szybki wzrost hemo­ro­idami? Takie dole­gli­wo­ści nie zwal­niają od mobi­li­za­cji... więc po kolei:

1. Wylecz zęby! Ból zęba w jed­no­stce lub nie daj Boże na pozy­cji będzie ostat­nią rze­czą, jaka chciał­byś, żeby ci się przy­tra­fiła.

2. Pod­lecz swoje cho­roby prze­wle­kłe oraz zrób zapas leków, które przyj­mu­jesz na stałe, tak żeby w razie powo­ła­nia do woj­ska móc je zabrać ze sobą.

3. Schud­nij! Z dodat­ko­wymi kilo­gra­mami ciężko się poru­szać, a i kami­zelka kulo­od­porna (lub prze­ciw­o­dłam­kowa) ciężko się zapina i źle przy­lega.

4. Ogól­nie zadbaj o formę. Sama siłow­nia zbyt­nio ci nie pomoże - szcze­gól­nie przy­datne są ćwi­cze­nia ogól­no­ro­zwo­jowe, mar­sze z kil­ku­na­sto­ki­lo­gra­mo­wym ple­ca­kiem i prak­tyczne kopa­nie łopatą. Potre­nuj też czoł­ga­nie się - pra­cują wów­czas zupeł­nie inne mię­śnie niż te, któ­rych uży­wamy w nor­mal­nym życiu lub spo­rcie. Jeśli mimo wszystko nie wiesz, jak zabrać się do pod­nie­sie­nia swo­jej kon­dy­cji fizycz­nej, dobrym pomy­słem jest ostat­nio popu­larny Cross­fit. Ten sys­tem ćwi­czeń to rodzaj tre­ningu, który łączy tre­ning siłowy z tre­ningiem kon­dy­cyj­nym (wytrzy­ma­ło­ścio­wym). Tre­ning składa się z funk­cjo­nal­nych oraz zróż­ni­co­wa­nych ćwi­czeń z zakresu gim­na­styki oraz ćwi­czeń z obcią­że­niem wła­snego ciała, pod­no­sze­nia cię­żaru i tre­ningu car­dio (aero­bo­wego), które wyko­nuje się z wysoką inten­syw­no­ścią. Wiele ćwi­czeń tego rodzaju, jak i całych pro­gra­mów tre­ningowych jest dostęp­nych za darmo w Inter­ne­cie.

PAMIĘ­TAJ! Jeśli mia­łeś długą prze­rwę w ćwi­cze­niach fizycz­nych, ni­gdy nie zaczy­naj od dłu­gich dystan­sów bie­go­wych bądź mar­szo­bie­gów z obcią­że­niem. Jedyne, co osią­gniesz, to szybka kon­tu­zja!

5. Zapisz się na kurs pierw­szej pomocy. Woj­sko teo­re­tycz­nie powinno cię prze­szko­lić, ale lepiej zadbać o to samemu. Zresztą nawet jeżeli cię nie powo­łają, wie­dza tego typu zawsze może się przy­dać w cywil­nym życiu.

6. Skom­ple­tuj drobne wypo­sa­że­nie oso­bi­ste, któ­rego będziesz potrze­bo­wać, a woj­sko ci go nie da (patrz następny pod­roz­dział).

Nawet jeżeli nie zosta­niesz zmo­bi­li­zo­wany, zasto­so­wa­nie się do znacz­nej czę­ści powyż­szych porad po pro­stu poprawi twoje zdro­wie. A jeżeli jed­nak tra­fisz w sze­regi woj­ska, będzie ci zde­cy­do­wa­nie łatwiej!

Co zabrać ze sobą do wojska?

Co zabrać ze sobą do woj­ska?6

Z momen­tem otrzy­ma­nia Karty Powo­ła­nia zazwy­czaj zaczyna się paniczne pako­wa­nie naj­po­trzeb­niej­szych rze­czy. Cały pro­blem polega jed­nak na tym, że mało kto w gorączce przy­go­to­wań jest w sta­nie szybko zebrać real­nie przy­datne przed­mioty. W teo­rii woj­sko powinno zabez­pie­czyć cię umun­du­ro­wa­niem, opo­rzą­dze­niem i środ­kami ochrony indy­wi­du­al­nej. Nie­stety nie ma gwa­ran­cji, że dosta­niesz nie­zbędne rze­czy oso­bi­ste. Z tego względu spa­kuj zawczasu pod­ręczną torbę lub ple­cak z nie­zbęd­nym wypo­sa­że­niem, któ­rego nie zapewni ci woj­sko. Co powinno się zna­leźć w naszej "tor­bie mobi­li­za­cyj­nej"?

Środki higieny oso­bi­stej - paku­jemy je w kosme­tyczkę lub przy­naj­mniej w oddzielny wore­czek.

1. Szczo­teczka i pasta do zębów, mydło w kostce - naj­le­piej prze­cho­wy­wać je w pla­sti­ko­wej mydel­niczce.

2. Nożyczki lub obci­nacz i pil­ni­czek do paznokci!

3. Zestaw do gole­nia - kilka maszy­nek jed­no­ra­zo­wych, płyn po gole­niu lub woda koloń­ska (w razie czego będziesz nią mógł zde­zyn­fe­ko­wać rów­nież drobne otar­cia i ska­le­cze­nia). Zamiast kremu lub pianki do gole­nia możesz zabrać kla­syczny pędzel i jak za daw­nych cza­sów wyko­rzy­sty­wać zwy­kłe mydło do zro­bie­nia piany. Obo­wiąz­kowo weź ze sobą nie­wiel­kie lusterko. Nie masz? To zabierz żonie albo córce! Od biedy w razie braku lusterka możesz się ogo­lić, korzy­sta­jąc z kamerki w tele­fo­nie komór­ko­wym.

4. Kilka paczek mokrych chu­s­te­czek higie­nicz­nych. Jedna duża paczka w przy­padku nie­do­mknię­cia szybko wyschnie, ponadto jest nie­po­ręczna. Kilka małych upchniesz wszę­dzie i zawsze będziesz mógł się wymie­nić z innymi żoł­nie­rzami na różne potrzebne przed­mioty (han­del wymienny to jedna z bar­dziej roz­wi­nię­tych rze­czy w armii). Chu­s­teczki przy­da­dzą się do prze­cie­ra­nia obtar­tych pachwin i sku­tecz­nego pod­cie­ra­nia się. Gwa­ran­tu­jemy ci, że doce­nisz je dopiero w momen­cie, gdy nie będziesz miał jak się nor­mal­nie umyć!

5. Zasypka dla nie­mow­ląt lub talk. Na 99% pod­czas inten­syw­nego wysiłku fizycz­nego doro­bisz się otarć w oko­li­cach pachwin. Bez zasypki nie prze­trwasz...

6. Pod­sta­wowa apteczka indy­wi­du­alna z zapa­sem leków, które musisz przyj­mo­wać na stałe + zestaw pod­sta­wo­wych leków prze­ciw­bó­lo­wych/prze­ciw­go­rącz­ko­wych (para­ce­ta­mol lub ibu­pro­fen), tabletki do ssa­nia na gar­dło, coś na nie­straw­ność i roz­wol­nie­nie.

7. Zestaw pla­strów z opa­trun­kiem (mini­mum dwa opa­ko­wa­nia). Przy­da­dzą się zarówno do obtarć na nogach, jak i nie­wiel­kich ska­le­czeń. Dobrze rów­nież zaopa­trzyć się w nie­wielką bute­leczkę gen­cjany, jodyny lub ocet­ni­septu. Drobne ska­le­cze­nia lub np. zadarte skórki przy paznok­ciach potra­fią się gnoić i sku­tecz­nie utrud­niać życie.

8. Żel prze­ciw­bó­lowy na urazy. Pod­czas inten­syw­nego wysiłku fizycz­nego naj­praw­do­po­dob­niej coś sobie nacią­gniesz. Na sto pro­cent będą cię rów­nież bolały plecy - zarówno dzięki kami­zelce kulo­od­por­nej, jak i z powodu prze­no­sze­nia cięż­kich przed­mio­tów.

9. Maść na hemo­ro­idy (podraż­nie­nia odbytu), np. poste­ri­san lub procto-hemo­lan, oraz płyn lub maść na opryszczkę. Prę­dzej czy póź­niej któ­raś z tych dole­gli­wo­ści cię dopad­nie.

10. Kredka ochronna do ust lub przy­naj­mniej zwy­kły krem typu Nivea. Przyda się nie tylko zimą. Rów­nież w innych porach roku usta będą ci pękać.

11. Latem zabierz środki odstra­sza­jące komary i maść łago­dzącą skutki uką­szeń. Zimą dorzuć do wypo­sa­że­nia tłu­sty krem ochronny do twa­rzy i krem rege­ne­ra­cyjny do rąk.

12. Papier toa­le­towy (obo­wiąz­kowo zawi­nięty w wore­czek foliowy) oraz zapas mini­mum kilku opa­ko­wań chu­s­te­czek higie­nicz­nych. Jeżeli masz wię­cej miej­sca w tor­bie, to dorzuć chu­s­te­czek i papieru tyle, ile się da.