Rozdział 1. Dziewczyna wyrzucona na brzeg
Dzierżenie w swoich rękach nieograniczonej władzy nad oceanami całego świata okazało się znacznie trudniejsze, niż Alex się spodziewał.
Właściwie to gdy tak stał po pas w wodzie i przywoływał fale, próbując je nakłonić, by wzniosły się wyżej, po czym tracił panowanie nad nimi i patrzył, jak się rozpadają, nie potrafił oprzeć się myśli, że dawno już dotarł do granic swoich możliwości.
- Próbuj dalej! Dasz radę! - krzyknęła Zoey Wu, jego najlepsza przyjaciółka, która obserwowała go z plaży.
Spokojna powierzchnia wody lśniła we wczesnopaździernikowym słońcu, wypełniającym szeroko rozwarte szczęki zatoki Haven Bay. Było wyjątkowo ciepło jak na tę porę roku. Alex wziął głęboki, uspokajający wdech, wciągając w nozdrza słone morskie powietrze, po czym znowu zanurzył dłonie w zimnej wodzie. Napięte struny oceanu skubnęły opuszki jego palców niczym ciekawskie ryby.
Zaledwie dwa miesiące temu Alex i jego przyjaciele odkryli, że Wodny Smok - mityczny bohater niezliczonych opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez mieszkańców ich sennego nadmorskiego miasteczka - naprawdę istnieje. Wspólnie uratowali smoka przed niebezpiecznym kłusownikiem, Raze'em Callisem, który chciał zawładnąć mocą stworzenia i zbić na tym majątek.
Jakby tego było mało, Alex odkrył, że jego przodków łączyła z Wodnym Smokiem niesamowita więź, a w jego wnętrzu zapłonęła na nowo pradawna magia, która dała mu kontrolę nad oceanem.
Chłopiec poczuł, jak delikatnie wirująca struna łaskocze wnętrze jego dłoni. Była wpleciona w tkaninę oceanu, niezmiernie długa i połączona ze wszystkim, co potrzebowało wody, by przeżyć. Ostrożnie zacisnął wokół niej palce i sprawił, że woda zaczęła falować w miejscu. Teraz musiał tylko nakłonić ją, by się uniosła.
- Przypomnij sobie o wszystkim, czego dokonałeś, gdy ratowaliśmy smoka - zawołała Zoey, która próbowała podtrzymać go na duchu. - Nakazałeś wodorostom, by skrępowały rabusiów! Przywołałeś armię morskich stworzeń, by walczyły u twego boku! Wywołanie wysokiej fali to przy tym łatwizna.
Nerwy chlupotały w brzuchu Alexa niczym pies taplający się w zagłębieniu z wodą w nadmorskich skałach. Mocniej pociągnął za strunę, zmuszając falę, by się uniosła. Posłuchała, ale po chwili struna wyślizgnęła mu się z palców jak węgorz, a fala załamała się i spadła mu prosto na głowę. Poczuł pieczenie słonej wody w nosie i przejechał pupą po piasku, gdy wyrzuciła go na brzeg.
Zoey też została zmieciona z plaży i wylądowała obok przyjaciela, krztusząc się i kaszląc. Jak zawsze miała na sobie poplamione smarem ogrodniczki, teraz całkowicie przemoczone.
- Chyba muszę zacząć nosić wodoodporną bieliznę.
- Mogłabyś po prostu chodzić w kostiumie kąpielowym - skwitował Anil Chatterjee, który stał na tyle daleko, by uniknąć zamoczenia.
- Kostium kąpielowy to nie jest odpowiedni strój do majstrowania przy niewiarygodnie skomplikowanej maszynerii.
Anil przyjrzał się sondom w kształcie jaj, leżącym na piasku nieopodal.
- Nie wyglądają na szczególnie skomplikowane.
Zoey odgarnęła z twarzy prostą czarną grzywkę i spiorunowała go wzrokiem.
- Uwierz mi, ciężko nad nimi pracowałam.
Sondy miały postać gładko wypolerowanych jaj z morskiego szkła, osadzonych w nadmuchiwanych gniazdach. W każdą były wmontowane kamerki, termometry i inne urządzenia pozwalające na monitorowanie stanu wody. Zoey zbudowała je w warsztacie szkutniczym swojego taty, pana Wu, który z kolei namalował na powierzchni podobizny morskich stworzeń. Alex rozpoznał uśmiechniętą orkę, szczerzącego kły żarłacza białego oraz pingwina w wodoodpornych goglach.
Cztery wydry przystanęły po obu stronach Anila i szturchnęły sondy mokrymi nosami. Alex z czułością podrapał stworzenia za uszami i pod szczeciniastymi brodami. Wydry odegrały ważną rolę w uratowaniu Wodnego Smoka i od tamtego czasu trzymały się w pobliżu (czyli dreptały za chłopcem po miasteczku jak ochroniarze, przyciągając zdziwione spojrzenia przechodniów).
- Musimy wypuścić sondy na tyle daleko od brzegu, by nie porwały ich prądy - zwróciła się Zoey do Alexa. - Myślisz, że mógłbyś spróbować jeszcze raz?
Chłopiec wprawdzie wykorzystał nowo odkryte moce, by uratować świat, ale zrobił to z pomocą Wodnego Smoka. Teraz, gdy nie mógł liczyć na jego wsparcie, bo smok został ranny w trakcie bitwy z Callisem i nabierał sił daleko stąd, ledwie był w stanie przywołać prąd na tyle silny, by wyniósł malutką sondę na pełne morze.
- Ja mogę to zrobić! - Anil wykorzystał wahanie przyjaciela. Porwał najbliższe jajo i wskoczył do wody. - Potrzebuję praktyki. Mój tata mówi, że muszę być szybszy, jeśli chcę się zakwalifikować na mistrzostwa.
Anil był przekonany, że jest najlepszym pływakiem wszech czasów, dopóki nie zaczął rywalizować w wyścigach i nie odkrył, że rzadko udaje mu się stanąć na podium. Lokalne mistrzostwa zbliżały się wielkimi krokami i teraz trenował zawzięcie pod okiem ojca.
Konieczność holowania sondy ograniczała mu ruchy, jednak z determinacją kopał nogami. Delfin wyskoczył z wody i zaświergotał żartobliwie. Przeskoczył nad głową chłopca, układając się w lśniący łuk, po czym zaczął płynąć u jego boku.
Nie tak dawno temu wody zatoki były do tego stopnia zatrute, że uciekły z niej wszystkie zwierzęta, a turyści przestali odwiedzać miasteczko. Wodny Smok wykorzystał całą swoją moc, by usunąć zanieczyszczenia, a wiele zwierząt, które brały udział w akcji ratowania go, znalazło w zatoce nowy dom. Często widywano tu teraz delfiny skaczące przez fale, foki wylegujące się na rozgrzanych słońcem skałach i ławice ryb migoczące niczym skarby pod powierzchnią wody.
Turyści też powrócili, i to tłumnie. Chociaż lato już się skończyło, po głównej ulicy biegnącej wzdłuż muru opaski brzegowej wciąż kręciło się mnóstwo odwiedzających, a kolorowe pensjonaty stojące na zboczu wzgórza były w pełni zarezerwowane. Z kolei na szczycie wzgórza, gdzie wcześniej znajdowało się stare akwarium, w którym poprzedni burmistrz uwięził Wodnego Smoka, powstawały właśnie turbiny wiatrowe, by zapewnić miasteczku i okolicznym terenom zieloną energię.
Zatoka Haven Bay od dawna nie tętniła życiem do tego stopnia.
Bez wątpienia było to dobre dla miasteczka - rodzina Alexa prowadziła sklep o nazwie Dar Neptuna, w którym sprzedawała pamiątki, i miała teraz taki ruch w interesie, że tata chłopca wyjechał na spotkanie z nowymi dostawcami. Z drugiej strony Alex, Zoey i Anil musieli nieustannie patrolować plażę, zbierać śmieci i pouczać turystów, którzy przeszkadzali zwierzętom, próbując robić sobie z nimi zdjęcia. W zeszłym tygodniu jakiś mężczyzna usiłował przejechać się na grzbiecie jednej z fok. Dzięki sondom przyjaciele mieli oko na zatokę i dbali o to, by wszyscy byli bezpieczni i zadowoleni.
Z napływem turystów wiązały się też inne problemy. Ludzie ciągle podbierali złom z warsztatu szkutniczego pana Wu, a w zeszłym tygodniu, w środku nocy, ktoś ukradł zabytkowe armaty wyeksponowane na szczycie opaski brzegowej. Alexowi trudno było ćwiczyć nowo odkryte moce, bo cały czas ktoś się na niego gapił. Wprawdzie lokalni mieszkańcy wiedzieli o istnieniu Wodnego Smoka, ale nikt tak naprawdę nie widział, jak Alex używa magii, którą od niego otrzymał. Chłopiec wolał, żeby tak pozostało, bo chciał dalej trenować bez presji.
Wciąż zresztą pamiętał ostatnie słowa Callisa, które kłusownik wykrzyczał do niego, zanim został połknięty przez trąbę wodną przywołaną przez smoka: "Ukrywaj swoje moce! Pojawią się inni, którzy będą próbowali ci je odebrać!".
W ostatnich tygodniach Alex miał wrażenie, że jest obserwowany. Często widywał starszego mężczyznę z cienkim siwym wąsikiem, w okularach w drucianych oprawkach i z kapeluszem przeciwsłonecznym naciągniętym nisko na czoło, który raz za razem wyglądał zza jakiegoś rogu lub zerkał na niego przez okno sklepu. Chłopiec nieustannie czuł się zagrożony.
Długo tłumił te wszystkie lęki, aż w końcu największa obawa wyrwała się z jego ust:
- A co, jeśli moje moce nie wystarczą?
Zaskoczona Zoey podniosła wzrok znad sondy, przy której majstrowała.
- Nie wystarczą do czego?
Alex zatoczył dłonią wokół.
- Żeby chronić to miejsce. - Chciał powiedzieć "żeby chronić moich przyjaciół", ale bał się, że uznałaby to za zbyt sentymentalne. - Może nie jestem wystarczająco silny.
- Zyskałeś supermoce jakieś pięć minut temu - prychnęła i włożyła mu do rąk sondę ozdobioną wizerunkiem pulchnej płaszczki. - Ćwicz dalej.
Chłopiec mocno zacisnął dłonie na szklanym jaju i znowu wszedł do oceanu. Tym razem przyjaciółka ruszyła za nim, chociaż była w pełni ubrana. Gdy stali już po pas w wodzie, zatrzymał się przy nich Anil, który właśnie wracał do brzegu.
- Zapewniamy Alexowi wsparcie moralne - poinformowała go Zoey.
- Dasz radę! - zawołał Anil natychmiast. - Uwierz, że jesteś najlepszy, a będziesz najlepszy!
Struny oceanu tłoczyły się wokół Alexa i skubały go, jakby rzucały mu wyzwanie, by się z nimi pobawił. Położył sondę na wodzie przed sobą. Gdyby zostawili ją tak blisko brzegu, wróciłaby na plażę w ciągu kilku minut. Musiał przywołać falę na tyle wielką, by wyniosła szklane jajo poza zatokę.
Raz jeszcze rozcapierzył palce zanurzone w wodzie i zamknął oczy. Przyjaciele położyli mu dłonie na ramionach, by dodać otuchy. Nie mogli zapewnić mu siły, jaką dawała więź z Wodnym Smokiem, ale ich wsparcie wiele dla niego znaczyło. Zresztą smok nie dał mu mocy, tylko umożliwił dostęp do tego, co już w nim tkwiło.
Alex wyobraził sobie głębokie źródło magii w swoim wnętrzu i sięgnął po jedną ze strun. Gdy usłyszał głośny plusk, uśmiechnął się i otworzył oczy. Był przekonany, że ujrzy wysoką falę, która stanęła na baczność na jego rozkaz, tymczasem zobaczył wyjątkowo pulchną fokę, toczącą się w jego stronę niczym głaz.
- Nie! - krzyknął, ale foka zwaliła go z nóg i pociągnęła pod wodę.
Fala znowu się załamała i wyrzuciła ich wszystkich na brzeg. Alex krztusił się i kasłał, podczas gdy foka zaciekle lizała go po twarzy.
- Bochen! Siad! - zawołał Anil.
Foka była jednym z pierwszych zwierząt, które zamieszkały w Haven Bay, gdy woda w zatoce znowu stała się bezpieczna. Miała gęsto nakrapiany szary grzbiet i biały ogromny brzuch i wydawała się niemal równie szeroka co długa. Anil próbował ją wytresować, żeby reagowała na komendy, ale bez powodzenia. Dopiero interwencja Zoey i czterech wydr sprawiła, że Bochen stoczył się z Alexa. Chłopiec podniósł się z trudem i już miał zbesztać fokę, gdy popatrzyła na niego szeroko otwartymi, lśniącymi oczami i poruszyła wąsikami. Zachowywała się jak przesadnie podekscytowany pies, zawsze gotów do zabawy.
- Nie potrafię się na niego gniewać, gdy robi taką minę - westchnął.
Bochen zaskomlił żałośnie i wykasłał mu pod nogi szkielet ryby.
Szklane jajo przetrwało całe zajście i tym razem pozwolili, aby to Anil wypłynął z kolejną sondą na głęboką wodę.
- Ta moc jest we mnie. Czuję to - mruknął Alex. - Chciałbym po prostu, żeby smok był tutaj i pokazał mi, jak jej używać.
Zoey narysowała palcem na piasku smoka szczerzącego kły.
- Musisz uwierzyć w siebie i dużo trenować. W końcu Wodny Smok uwierzył w ciebie wystarczająco, by w ogóle obudzić w tobie te moce.
Ściemniało się już i niebo przybrało atramentowoniebieską barwę, gdy wysłali w podróż ostatnią sondę.
- Odpalmy je, żebym zdążył do domu na kolację - popędził ich Anil.
Zoey wyciągnęła laptop z wodoodpornej torby i zaczęła przeglądać serię skomplikowanych menu jakiegoś programu komputerowego.
- Dotarły do naturalnych prądów - powiedziała w końcu. - Pora je uruchomić!
Teatralnym gestem uniosła palec, po czym z impetem opuściła go na klawiaturę. Z głośników popłynęło miarowe popiskiwanie.
- Sondy będą kontrolować temperaturę i jakość wody. Powiadomią nas również o nadejściu nieoczekiwanych gości. No wiecie, na przykład szalonych kłusowników stojących na czele całej floty czarnych charakterów, i tak dalej.
- Przynajmniej Callisa się pozbyliśmy. - Alex spojrzał na drugi kraniec zatoki.
A może kłusownik chciał się tylko na nim zemścić, gdy powiedział, że przyjdą inni, którzy będą chcieli go dopaść. Może go okłamał, żeby chłopiec nie poczuł się bezpieczny. Może tak naprawdę nie czyha na nich nic złego.
Piski płynące z laptopa stały się bardziej naglące. Zoey ściągnęła brwi i popatrzyła na ekran, zaniepokojona. Alex poczuł, jak żołądek opada mu niczym ciężka kotwica.
- Czy to eksploduje? - zapytał Anil i cofnął się na wszelki wypadek.
- Moje wynalazki już tego nie robią! Po prostu jedna z sond odnotowała coś dziwnego.
- Dobrego czy złego? - chciał wiedzieć Alex.
- To trochę bardziej skomplikowane. - Zoey westchnęła, sfrustrowana, i spiorunowała wzrokiem ekran. - Według sondy do zatoki z dużą prędkością zbliża się wielki statek. Najwyraźniej jest zrobiony z metalu, drewna i... opakowań po czipsach?
Alex odprężył się odrobinę.
- No to sonda musiała się zepsuć.
- Może... - Dziewczynka zmarkotniała, ale po chwili znowu się ożywiła. - Czekaj, kolejna sonda wysyła ten sam odczyt! Puszki, foliowe torebki, szklane butelki... Ten statek jest zrobiony z niezliczonej ilości materiałów!
Głośny plusk sprawił, że wszyscy podnieśli wzrok znad laptopa. Okazało się, że fala wyrzuciła na brzeg jakąś dziewczynę. Przemoczone ubranie przywarło jej do skóry, a długie pasma zielonych włosów kleiły się do twarzy.
Zoey złapała Alexa za ramię.
- Ty też to widzisz, prawda?
- Syreny nie powinny mieć nóg - stwierdził Anil i przysunął się do przyjaciół.
Dziewczyna ruszyła w ich stronę chwiejnym krokiem, zataczając się na boki. Bochen i wydry stanęły przed nimi, żeby stworzyć ochronną barierę.
- Wszystko w porządku? - zawołał Alex.
Ostatecznie dziewczyna mogła być turystką, która wypłynęła odrobinę za daleko i z trudem wróciła na brzeg. Tyle że była w pełni ubrana, w niedopasowane, znoszone ubrania i rozpadające się buty, w których chlupotała woda.
- Ty jesteś Alex Neptun? - wydyszała z trudem. - Musisz uciekać.
Odległy huk przetoczył się nad wodą za jej plecami. Do zatoki wpłynął ogromny statek, a z jego burty unosił się dym. Na czubku masztu łopotała czarna flaga ozdobiona białym symbolem, który Alex widział wcześniej tylko w filmach.
Czaszka i skrzyżowane piszczele.
Zdali sobie sprawę, że hałas, który usłyszeli, to wystrzał z armaty, dopiero gdy pierwszy pocisk trafił w miasteczko.