Już dawno zauważyłem, że Pola ma pewien problem z bliskością. Co prawda sama wychodzi z inicjatywą i szuka kontaktu ze mną, ale to nie jest to, co normalnie ludzie robią. Ona jest zdystansowana i często cała sztywnieje, kiedy to ja pierwszy ją dotykam. Zwłaszcza z zaskoczenia. Do tego dziś wyznała mi, że nie sypia z facetami i ma za sobą długą przerwę. Trochę mnie to zdziwiło, bo wiem, że miała chłopaka w Polsce. No, chyba że kłamała, by nie dać się wciągnąć w ten cyrk. Tak czy inaczej, moja narzeczona nawet wstydziła się pokazać mi bez ubrania. Ma tak zajebiste ciało, a zachowywała się, jakby bała się mojej reakcji, oceny czy odrzucenia.
Postanowiłem pokazać jej, jak pięknie wygląda i jaka jest cudowna. Nie powiem, że musiałem się do tego zmuszać, wręcz przeciwnie. Jej cipka śniła mi się już po nocach, więc niemal umarłem ze szczęścia, kiedy wreszcie mogłem jej posmakować. Pola wyglądała tak pięknie, gdy jęczała i tak cudownie się na mnie zaciskała. Doprowadziłem ją do wrzenia w ekspresowym tempie, co tylko podbija moje ego. A poza tym odkryłem, że ma bardzo wrażliwe ciało.
Teraz, kiedy wreszcie jestem w niej zatopiony i niemal dochodzę od samego wejścia, ona odpływa. Krew mrozi mi się w żyłach, gdy widzę jej zamglony wzrok wbity gdzieś w sufit. Tkwię w bezruchu, zdezorientowany i kompletnie zszokowany.
Kurwa!
- Pola! Pola, odezwij się! - rzucam głośno i wyraźnie, próbując ją tym przywołać do rzeczywistości.
Grymas na jej twarzy zdradza, że nie odczuwa przyjemności ze zbliżenia ze mną, a jedynie ból. Nie wiem, co zrobić. Wysunąć się? Czy nie ruszać się i czekać, aż się oswoi? Nie, to jest chyba zły pomysł.
Dziewczyna mruga szybko powiekami. Ożywiam się i postanawiam się wycofać. Tak będzie lepiej dla niej.
- Nie - szepcze Pola, otwierając szeroko oczy, które są nieco zaczerwienione. - Stój - prosi ledwie słyszalnie, więc znów się zatrzymuję, ale tkwię w niej.
- Poinsettia, boli cię, widzę - mówię łagodnie.
Podpieram się na łokciu i przykładam dłoń do jej policzka. Głaszczę delikatną skórę, zastanawiając się, skąd to wszystko. Dlaczego?
- Nie chciałem zrobić ci krzywdy, przepraszam...
- Ćśś... - ucisza mnie, wtula twarz w moją rękę i zamyka oczy. - To nie twoja wina, Diego. To ja nie mam doświadczenia w...
- Oszalałaś? Nie masz doświadczenia, ale to nic złego, poinsettia. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie to wspaniałe uczucie dla faceta wiedzieć, że jego kobieta nie pieprzyła się z połową miasta - wyrzucam z siebie, na co ona wreszcie spogląda na mnie, marszcząc brwi. - Widać za słabo cię przygotowałem. - Kręcę głową. - To ja tu poniosłem klęskę - kończę i próbuję się z niej wysunąć.
Jak to możliwe, że mój kumpel jeszcze nie oklapł?
- Nie, Diego - jęczy Pola, chwytając za moje ramiona. - Nie zostawiaj mnie, proszę - błaga niemal płaczliwie, a w jej oczach widzę łzy.
Kurwa!
- Nie zostawiam cię, poinsettia - stwierdzam i znów nieruchomieję. - To nie jest dobry pomysł, żebym... żebym został w tobie. Powinnaś odpocząć, a ja będę przy tobie, obiecuję - zapewniam, znów głaszcząc kciukiem jej policzek.
- Chcę mieć to już za sobą - mówi, zadziwiając mnie tym nieziemsko. - Chcę pozbyć się tego strachu i bólu. Chcę ciebie. Jesteś pierwszym mężczyzną, z którym naprawdę chciałam zrobić ten krok - wyznaje, patrząc na mnie tymi swoimi jasnymi oczkami. - Chyba że ty już mnie nie pragnie...
Nie pozwalam jej dokończyć i wpijam się w te soczyste, różowe usta. Od razu oddaje pocałunek i wsuwa palce w moje włosy. Gdzieś z tyłu głowy świtają mi jej słowa o tym, że jestem pierwszy, ale puszczam je w niepamięć. Na razie, bo teraz muszę zająć się swoją narzeczoną, która naprawdę mnie pragnie i w jakiś pokręcony sposób jestem dla niej kimś ważnym. Jakkolwiek by to nie brzmiało, podnosi mi to samoocenę i zachęca mnie do działania.
Dziewczyna unosi lekko biodra, dając mi znak, abym zaczął działać. Nie chcę tego robić, ale tylko dlatego, że czuję się odpowiedzialny za nią i za to, by dobrze się czuła. Nie chcę też jednak dawać jej mylnych znaków i odsuwać się teraz od niej. Prosi mnie, bym został i w pewien sposób ją rozdziewiczył, więc uczynię to. Dla niej.
Nie chcę zrobić kolejnego fałszywego ruchu, więc cofam dłoń z jej policzka i przerywam pocałunek. Zbieram w ustach ślinę i wypluwam ją na palce, po czym wsuwam je między nas. Nie mam tu żadnych lubrykantów, a one byłyby teraz idealne. Trudno, poradzimy sobie tak.
Gdy tylko moja dłoń odnajduje jej łechtaczkę, Pola wciąga ze świstem powietrze, a ja od razu zaczynam zabawę palcami. Nie jest mi zbyt wygodnie, bo nadal tkwię w niej połowicznie. Ustami znowu pieszczę skórę jej szyi, która również jest bardzo unerwiona. Moja dłoń jest nienaturalnie wygięta, a do tego przyciskam ją własnym ciałem, które też mam naprężone, aby nie zrobić żadnego fałszywego kroku. To wszystko jednak nie ma znaczenia, bo mam zaspokoić moją narzeczoną, chociaż ciężko mi uwierzyć w to, że w ogóle dojdzie po takim bólu. Rozepchnę jednak te ciasne ścianki, bo mnie o to poprosiła.
Obcałowuję jej szyję, szczękę, uszy, brodę i kończę na ustach, a po chwili zaczynam podróż od nowa. Moje palce sprawnie zataczają kręgi na jej cipce i jestem zaskoczony, bo już czuję narastającą wilgoć. Natomiast mój fiut nadal czeka u bram, a właściwie w przedsionku, by dostać swoją szansę na zbawienie.
Pola oddycha coraz szybciej i wbija mi paznokcie w plecy. Jej piersi falują pod wpływem szybkich i płytkich oddechów, a jej koleżanka wysyła sygnały do mojego kumpla, zaciskając się na nim coraz mocniej. Nie przerywam swojej taktyki, bo przekonuję się o tym, że plan, który znienacka wpadł mi do głowy, jest genialny.
Po chwili, gdy moje wargi ssą jej lewe ucho, z dziewczyny wyrywa się przeciągły jęk przyjemności, a cipka zakleszcza się na mnie niczym imadło. Zakręcam palcami jeszcze dwa kółka, po czym wysuwam szybko rękę i chwytam jej twarz. Następnie pcham mocno i zanurzam się w niej aż po nasadę, a ustami tłumię jej okrzyk, który rozchodzi się po sypialni.
Nie daję jej szans na ucieczkę, wysuwam się i wbijam ponownie, po chwili znowu i znowu, jednocześnie penetruję jej usta swoim chętnym językiem. Obezwładniam ją tym, zdobywam, posiadam i czynię moją. Pola odchyla głowę w tył, zamyka oczy, a jej twarz jest spokojna. Nie widzę grymasu bólu ani strachu. Kiedy rozchyla ponętne usta i wydaje z siebie kolejny jęk, nie wytrzymuję i tryskam w niej, przypieczętowując tym ten szalony akt.
Od razu opadam na nią, ciągle podtrzymując się na łokciach, bo nie chciałbym zrobić jej jeszcze większej krzywdy. Wtulam twarz w jej zmierzwione, rozrzucone na materacu włosy i chłonę ich zapach, zaciągając się nim niczym narkoman.
Kiedy to się stało, że zacząłem pragnąć jej zapachu? Że zacząłem za nim tęsknić?
Wzdycham głęboko, uspokojony jej obecnością i unoszę się lekko, by spojrzeć w te piękne oczy. Pola również na mnie zerka, a na jej twarzy pojawia się rumieniec. Wygląda cudownie. Zaczerwieniona, zmęczona, rozczochrana i uśmiechnięta. Wygląda jak rasowa kobieta po cudownym seksie.
Jak moja kobieta.
Tak, właśnie dociera do mnie, że ona jest moim ideałem, tym, czego chcę. Właśnie takiej dziewczyny szukam, choć wcale nie szukam. Właśnie z taką kobietą chcę się ożenić, choć nie chcę się żenić. To właśnie ona sprawia, że się zmieniam i pragnę. Pragnę dać szczęście drugiej osobie. Jej.
- Wszystko w porządku? - pytam zachrypniętym głosem, znów chwytając jej policzek.
Już dawno odkryłem, że lubi, kiedy to robię. Lubi być w moich rękach.
- Tak - odpowiada i chrząka, bo jej głos również jest niewyraźny. - Dziękuję.
- To ja ci dziękuję - mówię, uśmiechając się promiennie. - Dziękuję za to, że mi zaufałaś. Jestem szczęśliwy, że mogłem coś dla ciebie zrobić.
- Znów mnie zawstydzasz - chrypi, odwracając głowę, na co reaguję i wzmacniam uścisk na jej szczęce.
- Nie wstydź się, nie mnie. Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem w życiu - wyznaję poważnie. - Zresztą już ci to mówiłem - przypominam. - Na pewno jest okej? Nic cię nie boli? - dopytuję, zmieniając temat na ten ważniejszy.
- Boli - potwierdza, a mnie aż zimny dreszcz przechodzi po kręgosłupie. - Ale to chyba nic dziwnego, prawda? W końcu... - urywa, czerwieniejąc, na co marszczę brwi.
- Powiesz mi, o co chodzi? - pytam spokojnie, bo nie chcę jej spłoszyć. - Dlaczego jestem pierwszy, skoro miałaś chłopaka?
- Ja z nim nie... - wzdycha. - To znaczy próbowałam, ale nie poszło. Nie wiem, to ze mną jest coś nie tak.
- Z tobą jest wszystko tak. - Zmieniam pozycję i dopiero teraz się z niej wysuwam. - Nigdy nie przeżyłem tak emocjonującego... - urywam, zamyślając się na chwilę. - Zbliżenia. Jesteś cudowna.
Pola znów się zawstydza i przewraca oczami.
- Proszę, przestań - jęczy. - To mnie naprawdę krępuje.
Nic już nie mówię, bo nie chcę, by się przede mną zamknęła. Obejmuję ją, szczelnie do siebie przyciągając, i obracam się na plecy. Dziewczyna zaczyna chichotać, ale poddaje się temu. Gdy jest już na mnie, podciągam się wyżej i opieram o wezgłowie łóżka, a jej ponętne ciało układam między swoimi nogami. Wtula twarz w mój tors i milczy.
Nie powiem, że nie miałbym ochoty na drugą rundę albo nawet na cały maraton, ale mam świadomość, że dla niej to by było za dużo. Dlatego zaciskam zęby, olewam stojącego kutasa i przytulam ją do siebie jeszcze mocniej. Może zabrzmię jak mięczak, ale czuję się w chuj męsko, gdy trzymam ją teraz w ramionach. Po tym, jak mi się oddała, mimo strachu i bólu. Po tym, jak mi zaufała i dała od siebie wszystko, co tylko mogła. Kurwa, czuję się z tym zajebiście i to nie było czcze gadanie, gdy powiedziałem jej, że to najbardziej emocjonujący seks. Tak, w życiu czegoś takiego nie przeżyłem.
Nawet nie wiem, kiedy zasypiam, ale jeszcze wcześniej rejestruję jej miarowy oddech.