Wojciech Szczawiński
W Alchemik to fenomen na rynku
księgarskim. Mało którą książkę określa się mianem kultowej, a tak się
stało w jej przypadku. W Polsce sprzedano jej blisko milion egzemplarzy;
na świecie zaś liczba ta sięga 150 milionów. Ba, powieść Coelho
doczekała się nawet wydań w języku Braille'a. Z czego wynika, twoim
zdaniem, tak ogromna popularność opowieści o wędrówce i przygodach
pasterza Santiago?
"Sprzedawca prażonej kukurydzy..." -?powiedział sam do siebie, nie
kończąc zdania. Lewant zaczął wiać teraz jeszcze mocniej i chłopiec
poczuł jego podmuch na twarzy. To prawda, że niósł ze sobą bolesne
wspomnienie o Maurach, ale niósł też zapach pustyni i woń kobiet o zasłoniętych czarczafami twarzach. Niósł ze sobą wszystkie trudy i marzenia mężczyzn, którzy wyruszyli niegdyś w nieznane, szukając złota,
przygód i Piramid. Młody człowiek pozazdrościł wiatrowi swobody i zrozumiał, że sam mógłby być jak wiatr. Nie powstrzymywało go nic,
jedynie on sam.
Wojciech Eichelberger
W Na spotkaniach z Paulem Coelho wielu
czytelników twierdzi, że przeczytanie Alchemika odmieniło ich życie -
nadało mu inny, głębszy wymiar i wyzwoliło w nich energię i wiarę,
jakich nie spodziewali się w sobie odnaleźć.
Joseph Campbell, jeden z najwybitniejszych mitografów i antropologów XX
wieku, potwierdził w swoich badaniach hipotezę Carla Gustava Junga, że
mity, przypowieści i baśnie, posiadające moc rozjaśniania ludzkich
umysłów, czerpią je z głębin zbiorowej podświadomości wspólnej wszystkim
ludziom bez względu na czasy, w których żyli, szerokość geograficzną,
kulturę czy rasę. Dzięki temu mogą być one bez trudu i przez wszystkich
odczytywane jako metafory opisujące jakiś aspekt naszej odwiecznej
podróży ku prawdzie. Zwłaszcza przez tych, którzy tej prawdy na różnych
ścieżkach aktywnie poszukują. To oni stanowią grupę najwdzięczniejszych
odbiorców mitu i przypowieści, używając ich jako map, niezbędnych w odnajdywaniu drogi na bezdrożach i manowcach umysłu. Popularność
Alchemika świadczy niewątpliwie o tym, że jest to przypowieść
poszukiwana przez poszukujących. Oznacza to, że musi być związana z przekazem mitu uniwersalnego, że czerpie z archetypów zbiorowej
podświadomości i dotyczy odwiecznej ludzkiej potrzeby odkrywania
tajemnic istnienia.
W Wydaje się jednak, że mity i baśnie nie
mają żadnego przełożenia na nasze codzienne życie. Otaczająca nas
rzeczywistość jest tak szalenie złożona, że trudno porównywać ją do
krainy spokoju andaluzyjskich bezdroży i miast, po których porusza się
pasterz Santiago, bohater Alchemika.
W Przypowieści mają to do siebie, że nie
opisują życia i świata w sposób dosłowny. Na tym zasadza się ich moc
objaśniająca. Występuje tu wiele pojemnych metafor i symboli, które
każdy z nas może bez trudu odnieść do swojego indywidualnego losu i dzięki nim lepiej zrozumieć siebie oraz etap wędrówki, na jakim się
znajduje.
W Są jednak tacy, dla których opowieść
Coelho o wędrówce pasterza Santiago to historia pełna niedorzeczności.
Uważają nawet tę książkę za grafomańską.
W Wrażliwość wielu z nas została stępiona
przez życie wypełnione codzienną rutyną, gonitwą za rzeczami i pieniędzmi. Wtedy ukryty przekaz baśni czy przypowieści nie jest w stanie poruszyć ani naszych serc, ani umysłów. Tym bardziej, że może się
on kłócić z wyborami, których dokonaliśmy i których nie chcemy już
podawać w wątpliwość. Przypominamy wówczas Sprzedawcę Prażonej
Kukurydzy, którego Santiago spotyka na swojej drodze. Możemy też być
podobni do Sprzedawcy Kryształów, bo jak on przestaliśmy podążać naszą
drogą i nie lubimy, kiedy nam się przypomina o niezrealizowanych
marzeniach i aspiracjach. Wielu z nas upodabnia się do Anglika
zaczytanego w tajemniczych, skomplikowanych księgach, którego drażni
monotonia i oczywistość pustyni. Wtedy będzie nas razić formalna
skromność przypowieści i trudno nam będzie zgodzić się na to, że ważne
prawdy odnajdują najpełniejszy wyraz w oszczędnej i lakonicznej formie.
Aby móc przyjąć prostotę przypowieści, przypominającą chropawe i nieporadne, ale płynące prosto z serca opowieści dziadów -?trzeba
zachować w sobie coś z dziecka. Baśnie, których słuchaliśmy w dzieciństwie, gdy nasza wrażliwa wyobraźnia łapczywie chłonęła metafory
i symbole, były w swojej konstrukcji bardzo proste. Dzięki temu właśnie
zapadły głęboko w nasze umysły, tworząc pierwsze matryce pojęć i znaków
pozwalających rozumieć świat. Jeśli uchroniliśmy w sobie dziecko, to
książki zbliżone treścią i formą do Alchemika, takie jak np. Mały
Książę Antoine'a de Saint-Exupéry'ego albo Kubuś Puchatek Alana
Alexandra Milne'a, nadal oczarowują nas i wzruszają, skłaniają do
refleksji nad sobą i otwierają oczy na sprawy, których istnienia nie
podejrzewaliśmy. Jeśli tak się dzieje, to spełnia się kryterium
pozytywnej oceny wartości przypowieści. Kryteria estetyczne i formalne,
właściwe przy ocenianiu innych gatunków literackich, nie znajdują tu
zastosowania. Przypowieści i baśnie nie ulegają bowiem modom, nie
mieszczą się w żadnych uznawanych konwencjach, a ich twórcy nie aspirują
do literackich salonów. Od niepamiętnych czasów są opowiadane i pisane w podobny sposób. Najważniejsza jest w nich prostota, uniwersalność
przekazu i funkcja terapeutyczna. Dlatego krytycy i znawcy literatury
zawieszają swoje surowe standardy i oceny w odniesieniu np. do baśni
Hansa Christiana Andersena czy Odysei Homera. Nie przychodzi im do
głowy, aby dzieła te nazywać grafomanią. Alchemik nieprzypadkowo
zyskał reputację ważnej i pomocnej przypowieści, i z pewnością zasługuje
na uwagę i szacunek.
W A czy baśnie i mity znajdują
zastosowanie w psychoterapii?
W Poczynając od Zygmunta Freuda i Carla
Gustava Junga, psychoterapeuci często się do nich odwołują. Mity
pomagają lepiej zrozumieć to, co dzieje się w ludzkich umysłach.
Istnieje także ważna metoda w psychoterapii polegająca m.in. na
opowiadaniu baśni i przypowieści. Ludzie, słuchając ich, tworzą w podświadomości nowe matryce znaczeń, w lepszy, twórczy sposób opisujące
i porządkujące ich życiowe doświadczenie. Podobnie rzecz się ma z Alchemikiem. Jest to przypowieść, dzięki której możemy zacząć inaczej
postrzegać i rozumieć zarówno siebie, jak i otaczający świat. Każdy, bez
względu na płeć, wiek, religię czy status społeczny, może w historii
pasterza Santiago rozpoznać swoje losy. Wszyscy czujemy, rozmyślamy,
marzymy, cierpimy i pasiemy swoje owce, wędrując po bezdrożach życia -?i na przekór wszystkiemu staramy się pozostać wierni naszej Legendzie.
W Niby tak. Jednak różnica polega na tym,
że w baśniach bohaterom pomagają różne czarodziejskie przedmioty. Na
przykład Santiago posiada Urim i Tumim -?magiczne kamienie, które
pozwalają mu podejmować trafne decyzje. Tymczasem w realnym życiu
człowiek zdany jest wyłącznie na siebie. Zapytam więc po raz kolejny:
jak świat baśniowy ma się do naszej rzeczywistości?
W Magiczne przedmioty symbolizują naszą
wewnętrzną rzeczywistość: nasze wady i zalety, pragnienia i ukryte
możliwości. Na przykład czapka niewidka może symbolizować
transparentność, przejrzystość -?czyli taki sposób istnienia wśród
ludzi, który im nie zagraża i sprawia, że w obecności innych czują się
swobodnie i zachowują szczerze. Kij samobij, który sam decyduje, komu i za co sprawić lanie, może reprezentować np. los, karmę albo sumienie,
wypłacające dawkę cierpienia za każdy popełniony błąd.
W Ale co z kamieniami Urim i Tumim? Każdy
z nas chciałby mieć takie kamyki. Pozwoliłyby nam one unikać wielu
życiowych błędów i rozczarowań.
W Urim i Tumim znajdują się w głębokim
worku i są zupełnie niewidoczne. Santiago otrzymał je od mędrca, Króla
Salemu, Melchizedecha, który radził mu, by w sytuacji, gdy nie będzie
wiedział co począć, sięgał do worka i w ciemno wyciągał jeden z kamieni.
Gdy wyciągnie biały, to decyzja jest na "tak", jeśli czarny, to decyzja
jest na "nie". Urim i Tumim to w istocie dar wewnętrznej mądrości, którą
pragniemy w sobie odszukać, by w każdej sytuacji móc podejmować szybkie
i jednoznaczne decyzje. W głębi naszych umysłów rzeczywiście kryje się
mądrość, która zawsze wie, kiedy powiedzieć "tak", a kiedy "nie". To
Intuicja. Żeby móc z niej korzystać, trzeba chcieć i umieć sięgać
głęboko w swój podświadomy, intuicyjny umysł, zaufać mu i mieć odwagę
wybrać drogę, którą wskazuje.
W Jednak intuicja bywa często zawodna. Nie
zawsze można na niej polegać. Co gorsza -?chwilami podpowiada nam
beznadziejne pomysły.
W Intuicja bywa zawodna, gdy jest rzadko
używana. Jeśli pozbawieni jesteśmy wiary w swój wewnętrzny głos, to mamy
kłopoty z dokonywaniem wyborów, brniemy w niekończące się rozważania
"za" i "przeciw", do niczego nie dochodzimy, i wiele życiowych szans
umyka nam sprzed nosa. Większość decyzji i tak podejmujemy w sposób
irracjonalny, zawierzając niejasnym podszeptom intuicji. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości, nawet tej najbliższej, możemy ją jedynie
przeczuwać. Mędrzec ostrzega Santiago, że bez pomocy podświadomości nie
odnajdzie drogi w swojej wewnętrznej podróży, gdzie drogowskazami są
tajemnicze znaki, czytelne i rozpoznawalne jedynie dzięki intuicji.
W Co rozumiesz przez "wewnętrzną podróż"?
W Wewnętrzna podróż to poszukiwanie samego
siebie, swojej prawdziwej istoty, podążanie tam, gdzie spodziewamy się
znaleźć największy skarb, czyli odpowiedzi na pytania: Kim jestem? Jaki
jest sens mojego życia? Napotkany przez Santiago mędrzec mówi, iż w dzieciństwie i młodości nie boimy się marzyć o tym, co chcielibyśmy w życiu osiągnąć. Jednak w miarę upływu czasu jakaś tajemnicza siła
sprawia, że o tych marzeniach zapominamy lub dajemy się jej przekonać,
że są one nieziszczalne. Powoli zanika nasza indywidualność i wyrazistość, a także zdolność do podążania za wewnętrznym głosem. W rezultacie, jako dorośli, utożsamiamy się z tym, co posiadamy, a nie z tym, co jest naszą -?głęboko ukrytą w sercach i umysłach -?istotą.
Dlatego tak często czujemy się nieszczęśliwi i zagubieni.
Pośród metafor zawartych w Alchemiku jedną z najistotniejszych jest
sprzedawanie owiec. Gdy Santiago decyduje się po długich wahaniach
sprzedać swoje owce, jego życie zmienia się diametralnie. Porywa go
gwałtowny bieg zdarzeń i pasterz staje się niestrudzonym, pełnym wiary i determinacji poszukiwaczem skarbu.
W Co właściwie symbolizują owce?
W W kontekście losów bohatera Alchemika,
który całe swoje młode życie spędził wypasając samotnie stado owiec,
zwierzęta te symbolizują to, do czego czujemy się przywiązani: codzienną
rutynę naszych myśli, zachowań, nawykowych sądów i wyborów; to, czego
nauczyliśmy się i co wydaje nam się wystarczającą wiedzą o świecie, o nas samych i o życiu. Wszystko to Coelho ujął w metaforę stada owiec,
które należy sprzedać, jeśli chcemy udać się na poszukiwanie skarbu.
Sprzedanie owiec, a więc zakwestionowanie wystarczalności i trafności
tego, co wiemy i potrafimy, jest koniecznym pierwszym krokiem, który
musimy postawić, zanim wyruszymy w wewnętrzną podróż. Tak jak pytanie
daje początek poszukiwaniu odpowiedzi, a odczucie braku staje się
bodźcem do znajdowania satysfakcji, tak zwątpienie i pokora są
niezbędnym warunkiem podjęcia wyprawy po skarb prawdy. Wtedy porzucamy
powszechne wyobrażenia na temat sukcesu i szczęścia i rozpoczynamy
niebezpieczną, fascynującą wędrówkę.
W Czy jest to możliwe w życiu każdego
człowieka?
W Ci z nas, którzy naprawdę chcą odmienić
swoje życie, są do tego zdolni. Co więcej -?nie mają innego wyjścia.
Jeśli rzeczywiście pragniemy zrozumieć samych siebie i odnaleźć drogę
spełnienia, musimy "sprzedać wszystkie owce", a następnie zadać sobie
pytanie: Kim jestem bez tego wszystkiego? Kim jest ten, który nigdy
niczego nie posiadał? Kto patrzy, czuje, słyszy i myśli?
Przeżywamy nasze życie pod dyktando nawyków i stereotypów, zgodnie ze
wzorcami wyniesionymi z dzieciństwa i obowiązującymi w naszym otoczeniu.
Nie wiedząc o tym, śnimy nasze życie zamiast po prostu żyć. Mimo
frustracji, smutku i rozpaczy nie chcemy uwierzyć, że nasze samopoczucie
wynika z tego, jak myślimy i jak żyjemy. Uporczywie wmawiamy sobie i innym: Ja jestem w porządku, to życie jest złe i okrutne.
Wiatr wiał coraz silniej. "I oto mam rozdartą duszę pomiędzy owce i skarb" -?myślał pasterz. Musiał wybrać między czymś, do czego przywykł,
i czymś nieznanym, co pragnął mieć. Wprawdzie istniała jeszcze córka
kupca, ale nie znaczyła tyle, co owce, bo ona nie była od niego zależna.
Może już zresztą go nie pamiętała? Był pewien, że gdyby nie pojawił się
za trzy dni, dziewczyna nie odczułaby jego braku. Dla niej wszystkie dni
były jednakowe. A wszystkie dni są się takie same wtedy, kiedy ludzie
przestają dostrzegać to wszystko, czym obdarowuje ich los, podczas gdy
słońce wędruje po niebie.
W Trudno jednak stawiać całe swoje
przeszłe życie na "jednej szali". W wielu przypadkach nawyki i stereotypy gwarantują nam przecież wygodę w układaniu naszych relacji ze
światem zewnętrznym. Pomagają nam też rozgrzeszać się we własnych oczach
z braku wiary i z lenistwa. Czy możliwy jest zatem kompromis: nie
pozbywanie się całego stada, lecz sprzedawanie po jednej owcy?
W Dokładnie o to samo Santiago spytał
napotkanego starca. Ten odpowiedział jasno: jeśli pragniesz wyruszyć w podróż po swój skarb, musisz sprzedać wszystkie owce. Albo chcemy
odmienić nasze życie, albo nie. Jeśli tego rzeczywiście chcemy, to
trzeba to zrobić radykalnie, uważnie wsłuchując się w swój wewnętrzny
głos. Po to, aby odkryć w sobie to, co zostało głęboko zakopane w naszej
podświadomości, aby odkopać nasz wyśniony skarb, trzeba wielkiej odwagi
w pozbywaniu się błędnych sądów nagromadzonych w naszych umysłach od
niepamiętnych czasów. Każda postać wewnętrznej, duchowej podróży
nieodzownie zacząć się musi od oczyszczenia, obmycia, porzucenia
wszystkiego, co skostniałe i zbędne. "Ziarno musi obumrzeć, aby pojawił
się nowy plon" -?mówił Jezus. W chrześcijaństwie nazywa się to pokorą, w buddyzmie -?zwątpieniem. Zwątpieniem we wszystko, co do tej pory
uznawane było przez nas za niepodważalną i wystarczającą wiedzę o życiu.
Bo skoro przynosi ona tyle cierpienia, to przecież nie może być prawdą.
Wszyscy święci i prorocy powtarzają od zawsze, że prawda wyzwala od
cierpienia. Dlatego zwątpienie i pokora muszą pojawić się w życiu
każdego, kto pragnie odmienić swój los. W przeciwnym razie nie
znajdziemy powodu, aby rozpocząć poszukiwania.
W Ktoś może jednak pomyśleć, że "sprzedać
owce" znaczy to samo, co uwolnić się od obowiązków codzienności:
porzucić pracę, żonę, dzieci, a potem zaszyć się w jakiejś pustelni i rozmyślać nad realizacją Własnej Legendy. Pasterz Santiago jest samotnym
wędrowcem i chociażby dlatego jego wybory są proste. A ludzie z krwi i kości...
W W ulubionej modlitwie Anonimowych
Alkoholików kryje się wskazówka dotycząca tej sprawy: "Boże, daj mi
pogodę ducha, abym mógł przyjąć to, czego zmienić nie mogę; daj mi siłę,
abym mógł zmienić to, co zmienić mogę; daj mi mądrość, abym mógł
odróżnić jedno od drugiego". Metaforę sprzedania owiec każdy musi
odnieść do swojej własnej wewnętrznej i zewnętrznej sytuacji. Jeśli
poczujemy niebudzący wątpliwości impuls do porzucenia całej swojej
przeszłości i udania się do klasztoru, pustelni albo na szczyt góry, to
widocznie takie jest nasze powołanie.
Budda opuścił pałac swego ojca, żonę, syna i rozpoczął wędrówkę po
Himalajach. Podobnie Jezus porzucił wszystko i udał się na pustynię. Nie
zrobili tego po to, by uciec od problemów codzienności i odpowiedzialności wobec bliskich, lecz po to, aby odnaleźć skarb prawdy.
Odnaleźć go nie tylko dla siebie, ale dla nas wszystkich, by móc
wskazywać nam drogę, dawać wiarę i nadzieję. Jednak gdy decydujemy się
na drogę odosobnienia, porzucenia świeckiego życia i ludzi, którzy nas
kochają, to powinniśmy być całkowicie pewni, że nie wybieramy ucieczki -
lecz podejmujemy najtrudniejsze z wyzwań i zobowiązujemy się odnaleźć
skarb. W przeciwnym razie nie uczynimy zadość cierpieniu zadanemu naszym
bliskim. Nie spłacimy naszego długu.
W Czy "owcą" może być także życiowy
partner -?mąż albo żona -?któremu ślubowaliśmy miłość, wierność i uczciwość? Łatwo przecież rozgrzeszać siebie i krzywdzić bliźnich,
twierdząc, że sprzedajemy swoje "owce".
W Zanim sprzedamy swoje owce, musimy się
naprawdę głęboko zastanowić nad tym, czym one tak naprawdę są. Na pewno
nie są tym, z czym rozstajemy się chętnie. Dlatego zamiar sprzedania w charakterze owiec swojej rodziny, z którą sobie nie radzimy, będzie
błędem. Jeśli natomiast imperatyw poszukiwania skarbu każe nam rozstać
się z najbliższymi, ludźmi, których kochamy i z którymi część naszej
duszy za nic w świecie rozstać się nie chce -?wtedy pomyłka jest mniej
prawdopodobna. Związki między ludźmi są na ogół trudne. Czasami czujemy
się jak w pułapce, z której za wszelką cenę chcemy się wydostać. Winą za
to najchętniej obarczamy partnerów. Warto jednak rozstrzygnąć, czy owcą
do sprzedania jest rzeczywiście nasz partner czy może raczej nasze
poglądy, nawyki i rola, jaką przyzwyczailiśmy się odgrywać w życiu.
Bardzo prawdopodobne, że po sprzedaniu tych owiec partner, partnerka czy
rodzina okażą się wielką pomocą i inspiracją w naszej wyprawie po skarb.
"Sprzedawanie owiec" na pewno nie polega na urządzaniu sobie życia wedle
własnego widzimisię, lecz na podejmowaniu wyzwań i budzeniu wolnego
ducha. To jedyny sposób na przekroczenie wszystkiego, co nas krępuje i ogranicza.
W To, co nas krępuje i ogranicza, często
bywa naszą drugą naturą. Trudno porzucić wieloletnie przyzwyczajenia.
W Ale czy mamy inne wyjście? Jeśli nie
odważymy się wybierać tego, co nowe i trudne, to bez końca będziemy
dreptać w kółko po własnych śladach. Pasterz Santiago przywykł do owiec.
Stały się całym jego światem, jedynym, jaki znał. Musiał je sprzedać,
zanim wyruszył po skarb, choć było to bardzo trudne. Bo najtrudniej jest
porzucić ulubione wyobrażenia o sobie i o świecie. Przyznać, że nic nie
wiemy.