Albania - Izabela Nowek

Kup ebooka

39.90 zł
31.92 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP. NA DNIE KO­TŁA BA­ŁKA­ŃSKIE­GO

Bu­dy­nek Na­ro­do­we­go Mu­zeum Hi­sto­rycz­ne­go, znaj­du­jący się w sa­mym ser­cu Ti­ra­ny, sto­li­cy Al­ba­nii, zdo­bi mo­zai­ka o po­wierzch­ni czte­ry­stu me­trów kwa­dra­to­wych za­ty­tu­ło­wa­na Shqi­përia (wła­śnie tym sło­wem na­zy­wa­ją swój kraj Al­ba­ńczy­cy). Ka­żda z przed­sta­wio­nych na mo­za­ice po­sta­ci re­pre­zen­tu­je inny okres w dzie­jach pa­ństwa, a wszyst­kie wie­dzio­ne są przez cen­tral­nie umiej­sco­wio­ną Mat­kę Al­ba­nię. Ale­go­ria oj­czy­zny przed­sta­wio­na jest jako po­stać ko­bie­ca ubra­na w xhu­ble­tę, czy­li tra­dy­cyj­ną su­kien­kę wy­wo­dzącą się ze stro­jów ple­mion ili­ryj­skich. De­ko­ra­cja po­wsta­ła w 1981 roku, kie­dy w Al­ba­nii rządy spra­wo­wał Enver Ho­xha i obo­wi­ązy­wał jesz­cze sys­tem ko­mu­ni­stycz­ny, więc pier­wot­nie Mat­ka Al­ba­nia mia­ła au­re­olę z czer­wo­nej gwiaz­dy - usu­ni­ęto ją po upad­ku ko­mu­ni­zmu. Moja pierw­sza wi­zy­ta w Al­ba­nii to rok 2009. Mam z tam­tej pod­ró­ży zdjęcie pod pi­ra­mi­dą Ho­xhy, pa­mi­ętam bun­kry na po­gra­ni­czu al­ba­ńsko-ma­ce­do­ńskim w po­bli­żu prze­jścia Qafa e Tha­nës, sta­rą dro­gę El­ba­san-Ti­ra­na, jed­nak mo­nu­men­tal­ne­go dzie­ła z bu­dyn­ku mu­zeum nie mogę so­bie przy­po­mnieć i za­sta­na­wiam się, czy w ogó­le do­ta­rłam wte­dy na plac Skan­der­be­ga. Gdy­bym wte­dy wie­dzia­ła, że przez ko­lej­ne lata będę ukła­dać so­bie w gło­wie wła­sną mo­zai­kę pod ty­tu­łem Shqi­përia...

Co jest naj­star­szym za­byt­kiem w Ti­ra­nie? Mo­zai­ka z dru­gie­go wie­ku na­szej ery. Naj­pi­ęk­niej­sze miej­sce we wpi­sa­nym na li­ście UNE­SCO sta­no­wi­sku ar­che­olo­gicz­nym w Bu­trin­cie? Mo­zai­ka z bap­ty­ste­rium. Czym jest Pi­ęk­no­ść z Dur­rës? To też mo­zai­ka. Mo­żna by tak wy­mie­niać bez ko­ńca. Tech­ni­kę po­pu­lar­ną w cza­sach an­tycz­nych za­adap­to­wa­ła sztu­ka ko­mu­ni­stycz­na, a po­tem wspó­łcze­sna. Plac Skan­der­be­ga po re­mon­cie w 2017 roku stał się jed­ną wiel­ką mo­zai­ką - ka­żda pły­ta re­pre­zen­tu­je inny re­gion kra­ju, po­dob­nie jest z ka­żdą za­sa­dzo­ną tam ro­śli­ną. W ogó­le całą Ti­ra­nę mo­żna po­rów­nać do pstro­ka­tej mo­zai­ki albo ko­lo­ro­wych mu­ra­li, w któ­rych po­zor­nie nic do sie­bie nie pa­su­je. Al­ba­nia na­zy­wa­na jest bar­dzo często kra­jem kon­tra­stów lub kra­jem pa­ra­dok­sów. Po kil­ku­na­stu la­tach od­kry­wa­nia tego re­gio­nu Ba­łka­nów do­cho­dzę do wnio­sku, że mo­zai­ka jest nie tyl­ko cha­rak­te­ry­stycz­ną for­mą tu­tej­szej sztu­ki, ale może też sta­no­wić ide­al­ną me­ta­fo­rę al­ba­ńsko­ści.

Na po­wierzch­ni nie­spe­łna trzy­dzie­stu ty­si­ęcy ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych wy­stępu­je ogrom­na ró­żno­rod­no­ść kul­tu­ro­wa, wi­docz­na w wie­lu ob­sza­rach ży­cia, po­cząw­szy od języ­ka, a na ku­li­na­riach sko­ńczyw­szy. Al­ba­ńczy­cy trzy­ma­ją się ra­zem, ich to­żsa­mo­ść na­ro­do­wa jest bar­dzo sil­na, ale misz­masz oby­cza­jów ob­ja­wia się na ka­żdym kro­ku. Są tre­ści wspól­ne, ale wie­le tra­dy­cji ma swo­je wa­rian­ty lo­kal­ne. Aż dziw bie­rze, że kraj, któ­ry da się spo­koj­nie prze­je­chać w je­den dzień, ma tyle od­cie­ni. Na pew­no nie uda mi się od­dać ca­łej pa­le­ty jego barw. Miesz­kam w oko­li­cach Dur­rës, ży­łam przez chwi­lę we Wlo­rze[1*], sta­ram się pod­ró­żo­wać, mam swo­je ulu­bio­ne re­gio­ny, do któ­rych wra­cam, ale są i ta­kie, na któ­rych zwie­dze­nie nie mia­łam jesz­cze cza­su. Poza tym nie da się po­znać wszyst­kie­go, wy­chwy­cić wszel­kich niu­an­sów tej kul­tu­ry, zo­ba­czyć, jak prze­bie­ga we­se­le w ka­żdej wsi, na­uczyć się ka­żde­go dia­lek­tu... By­wam za­gu­bio­na, cza­sem sfru­stro­wa­na. Ale pra­cu­ję tu i miesz­kam od po­nad dzie­si­ęciu lat i wsi­ąkłam na tyle, by tłu­ma­czyć Po­la­kom Al­ba­nię jako prze­wod­nicz­ka. Al­ba­ńczy­cy to chy­ba naj­bar­dziej ta­jem­ni­czy na­ród na Ba­łka­nach - przez de­ka­dy od­izo­lo­wa­ny, po­strze­ga­ny jako dzi­ki i nie­przy­ja­zny. Al­ba­ńczy­cy wzbu­dza­li wśród Po­la­ków lęk, więc nie pod­ró­żo­wa­ło się do tego kra­ju, nie eks­plo­ro­wa­ło go. Za­ra­stał ko­żu­chem ste­reo­ty­pów. Do­pie­ro nie­daw­no za­częło się to zmie­niać. Z ko­lei przed­sta­wi­cie­le in­nych ba­łka­ńskich na­cji na­dal często trak­tu­ją ste­reo­typ Al­ba­ńczy­ków jak pla­ster na wła­sne kom­plek­sy: Mó­wią o nas, że je­ste­śmy bied­ni? Ale nie tak bied­ni jak Al­ba­ńczy­cy! Mó­wią o nas, że je­ste­śmy dzi­ku­sa­mi? Ale nie jest tak źle, jak w Al­ba­nii! To oni są na dnie ko­tła ba­łka­ńskie­go!

Mo­zai­ka,od któ­rej wszyst­ko się za­częło, na bu­dyn­ku Na­ro­do­we­go Mu­zeum Hi­sto­rycz­ne­go w Al­ba­nii. Fot. ? he­lo­vi | iStock

Pol­skie ksi­ążki do­ty­czące Al­ba­nii za­czy­na­ją się na przy­kład tak: "I zno­wu tu przy­je­cha­łem. Zno­wu czu­ję smród ście­ków i pło­nących śmie­ci"[1]. Au­tor za­cy­to­wa­nych słów, An­drzej Sta­siuk, na wie­le lat wy­ty­czył li­te­rac­ki spo­sób opo­wia­da­nia o tym kra­ju. Wie­le jego uwag jest bar­dzo traf­nych, nie raz wspo­mi­nam świet­ne opi­sy mężczyzn ca­łu­jących się na przy­wi­ta­nie, pi­jących kawę i plot­ku­jących w wiecz­nym ocze­ki­wa­niu, ale Sta­siu­ko­wa Al­ba­nia to­nie w nie­re­al­no­ści, me­lan­cho­lii, w si­ąpi­ącym desz­czu i bło­cie. Jest przed­sta­wio­na jako miej­sce, dla któ­re­go nie ma na­dziei. Na­wet naj­pi­ęk­niej­sze kra­jo­bra­zy tchną pust­ką i roz­kła­dem, a praw­dzi­we ży­cie, któ­re to­czy się obok, zda­je się nie­wy­star­cza­jąco in­te­re­su­jące, żeby je opi­sy­wać.

Inny spo­sób nar­ra­cji, o któ­ry co ja­kiś czas się po­ty­kam, to ten cha­rak­te­ry­stycz­ny dla al­ba­no­fo­bicz­nych pu­bli­ka­cji - głów­nie z lat dzie­wi­ęćdzie­si­ątych i wcze­snych dwu­ty­si­ęcz­nych - do­ty­czących mi­ędzy in­ny­mi woj­ny w Ko­so­wie, za­gro­że­nia, ja­kie nió­sł pro­jekt Wiel­kiej Al­ba­nii[2*], oraz opi­su­jących dzia­łal­no­ść zmi­to­lo­gi­zo­wa­nej al­ba­ńskiej ma­fii. Na do­kład­kę nie­daw­no, na fali ró­żnych wy­da­rzeń mi­ędzy­na­ro­do­wych, po­ja­wi­ło się zja­wi­sko po­wi­ązy­wa­nia al­ba­no­fo­bii z is­la­mo­fo­bią. Krzyw­dzące ste­reo­ty­py wci­ąż są po­wie­la­ne na fo­rach in­ter­ne­to­wych.

Na szczęście przy­by­wa też war­to­ścio­wych tek­stów hi­sto­rycz­nych i et­no­gra­ficz­nych, ta­kich jak pod­ręcz­ni­ki Ta­de­usza Cze­kal­skie­go, ksi­ążka Bło­to słod­sze niż miód Ma­łgo­rza­ty Rej­mer, ar­ty­ku­ły i pu­bli­ka­cje Ri­gel­sa Ha­li­le­go, któ­re na swój spo­sób od­cza­ro­wu­ją Al­ba­nię. Przede wszyst­kim są rze­tel­ne, a nie krążą wo­kół sen­sa­cyj­nych wy­obra­żeń.

Przy­by­wa też prze­kła­dów li­te­ra­tu­ry pi­ęk­nej. Dzi­ęki tłu­macz­ce Do­ro­cie Ho­ro­dy­skiej mo­że­my po­zna­wać pro­zę z naj­wy­ższej pó­łki, czy­li ksi­ążki Isma­ila Ka­da­re­go, któ­re oso­bi­ście ko­ja­rzą mi się z twór­czo­ścią zna­ne­go na ca­łym świe­cie no­bli­sty Or­ha­na Pa­mu­ka, ksi­ążki Fa­to­sa Lu­bon­ji, Yl­l­je­ta Ali­çki, Fa­to­sa Kon­go­le­go i Lul­je­ty Lle­sha­na­ku. Póki co nie wi­dać po­py­tu na al­ba­ńską li­te­ra­tu­rę (choć prze­kła­dy Lu­bon­ji i Ali­çki trak­to­wa­ne są jak bia­łe kru­ki i ceny uży­wa­nych eg­zem­pla­rzy by­wa­ją za­wrot­ne), ale może wkrót­ce się to zmie­ni?

Nie chcę pi­sać o zmi­to­lo­gi­zo­wa­nej "kra­inie orłów"[3*], tyl­ko o zie­mi zwy­kłych lu­dzi, bo chy­ba ta­kie­go ob­ra­zu Al­ba­nii naj­bar­dziej pol­skim czy­tel­ni­kom bra­ku­je. Je­stem prze­wod­nicz­ką, więc mam w za­na­drzu wie­le opo­wie­ści o bo­ga­tej kuch­ni, ró­żno­rod­nej na­tu­rze i hi­sto­rii. Zaj­mę się tym wy­cin­kiem świa­ta, któ­ry znam i któ­ry wci­ągnął mnie bez resz­ty. Li­czę na to, że przed­sta­wio­ny w ni­niej­szej ksi­ążce wi­ze­ru­nek Shqi­përii roz­bi­je ste­reo­ty­po­we wy­obra­że­nia o niej i jej miesz­ka­ńcach. A może na­wet za­chęci czy­tel­ni­ków do two­rze­nia wła­snych mo­zaik...

Za­pra­sza­my do za­ku­pu pe­łnej wer­sji ksi­ążki