Akwarela - Anna Czarnecka

Kup ebooka

22.21 zł
18.43 zł (18,88 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Maraton

Zwolnij na chwilę bieg swój szaleńczy,

Dokąd to znowu śpieszno ci iść?

Czy tak cię niesie zapał młodzieńczy

Jak huraganem pędzony liść?

Gdzież znowu dusza twa się wyrywa

Gdy dzień tak piękną zorzą wstaje?

Nurt miejskiej rzeki wciąż cię porywa

A spokój nigdy w niej nie nastaje.

Jak łańcuch istnień niepoliczonych

Co w szarych murach życie swe zna

Tak biegnie strumień istot szalonych

A pod prąd jego wspinam się ja.

Lecz jeśli ciebie ochota najdzie

By usiąść chociaż ten jeden raz

To wiesz dokładnie już gdzie mnie znajdziesz

Z chęcią odpowiem - bo ja mam czas.

Stolica

Miękki koc ciężkich obłoków

a lazur rozlega się nad nimi

Pod nim z okna już widać jak na baczność stoją

Siedmiopiętrowi oficerowie

Jeden obok drugiego

wzdłuż szafirowej wstęgi

To już tu

Spod kół buchnął gumowy dym

Śmigła ostatni raz zaryczały

Wysiadam w miejscu nieznanym

choć widziałam je tak wiele razy

Te ptaki jakieś znajome mają dzioby

Przede mną miasto

dławiące się własnym oddechem

biegnące stale do przodu

Choć nie zabliźniły mu się

Rany

Tłumy biegną po kościach poległych

wzdłuż ścian niegdyś obitych gradem z ołowiu

wpadając na duchy starych obrońców

Tutaj kiedyś był ich dom

Nie jestem godna tu stać

gdzie niegdyś ulicami płynęła rzeka

Krwi rozcieńczonej łzami

Dusz o litość błagających

Gniew martwych płonął razem z budynkami

Otwieram swe oczy

Życie toczy się dalej

Może z oddali je obserwują

Tacy szarzy oficerowie których widziałam z góry

Bez pięter a z duszą

Co niegdyś uciekła z ich ciała

szarpanego zimnymi pazurami

o średnicy paru milimetrów

Jeszcze raz zerknę w dół

Nadal tu stoją

Zobaczymy się jeszcze raz

Uśmiech

Język to wszystkim powszechnie znany

W swojej istocie niepokonany

Gest to prawdziwy i najpiękniejszy

Uśmiech człowieka to najzwyklejszy

Biały puch może kryć miejskie szarości

Granit brukowy marznąć do kości

Lecz starczy jedna mina radosna

A zamiast zimy przychodzi wiosna

A więc mój drogi, oto ci powiem

Że taką wiosnę też nosisz w sobie

Może ktoś obok marznie na wietrze

I oczekuje na dni cieplejsze?

Może śnieżyca tak jego mroczy

Że z trudem nawet otwiera oczy

A więc nie wahaj się go ratować

Żeby od mrozu mógł się uchować

Idź i nieś ciepło te wszystkim wokół

A wiosna będzie do końca roku

Jak będzie długa - to cóż ty na to -

Zrobi się z wiosny gorące lato.